Teneryfa bez filtra: co naprawdę działa na nerwy (i dlaczego i tak warto)
Teneryfa uchodzi za wyspę wiecznej wiosny, ale rzeczywistość bywa mniej sielankowa. Na północy chmury potrafią wisieć nisko przez cały tydzień, a w Santa Cruz de Tenerife bywa tak parno, że pierwsze kroki kierujesz w stronę oceanu. Z kolei na południu, w kurortach takich jak Playa Las Américas czy Los Cristianos, słońce praży niemal non stop, ale bryza z Atlantyku sprawia, że 30 stopni odczuwasz jak komfortowe 25. To właśnie ta mieszanka mikroklimatów robi największe wrażenie - jednego dnia stoisz w koszulce na szlaku w Parku Narodowym Teide, a dwie godziny później marzniesz w Garachico, bo nadciągnęła mgła.
Największym problemem nie jest jednak pogoda, tylko logistyka. Wyspa jest znacznie większa, niż się wydaje, i jeśli nie wynajmiesz samochodu, stracisz mnóstwo czasu na czekanie na autobusy. Wyprawa z południa na północ zajmuje około godziny, ale korki w okolicach Adeje potrafią zepsuć każdy plan. Dlatego wyjazd na Teneryfę warto rozłożyć na dwie bazy wypadowe - jedną na południu, żeby korzystać z plaż i życia nocnego, drugą na północy, skąd łatwo ruszyć w góry Teneryfy i do Parku Narodowego Teide. Sam wulkan robi piorunujące wrażenie, ale wejście na szczyt wymaga zezwolenia i dobrej kondycji - to nie jest spacer po deptaku w Los Cristianos.
Kuchnia kanaryjska to osobna historia. Możesz trafić na przeciętne bary serwujące mrożone frytki, ale jeśli poszukasz lokalnych miejsc, odkryjesz papas arrugadas z mojo rojo, świeże ryby w Puerto de la Cruz i sery z La Orotavy. Ceny nie odbiegają od polskich, ale na turystycznych deptakach w Playa Las Américas zapłacisz dwa razy więcej za to samo danie, które w Garachico kosztuje 10 euro. Dlatego warto zrezygnować z all inclusive i wyjść poza hotelowy bufet.
Największym zaskoczeniem jest północ Teneryfy. Większość turystów ląduje na lotnisku Teneryfa Południe i jedzie prosto do Adeje, nie zdając sobie sprawy, że kilkadziesiąt kilometrów dalej czekają na nich klify Los Gigantes, wioska Masca wciśnięta między góry, czy dzikie plaże w okolicy Anaga. To właśnie tam, a nie na zatłoczonej promenadzie w Los Cristianos, poczujesz prawdziwy klimat wyspy. Jeśli masz tylko 7 dni na Teneryfie, podziel je mądrze: 3 dni na południu na plażowanie i Siam Park, 3 dni na północy na zwiedzanie Teneryfy i piesze szlaki, a jeden dzień na Teide i obserwację wielorybów. Wtedy nie będziesz żałować, że przyjechałeś.
Północ kontra południe: w 3 dni poznasz różnicę, która decyduje o całym wyjeździe
Gdy pierwszy raz lądujesz na Teneryfie, szybko orientujesz się, że ta wyspa to tak naprawdę dwa różne światy. Decyzja, czy zatrzymać się na północy, czy na południu, nie jest tylko kwestią wyboru hotelu - ona determinuje charakter całego wyjazdu. Południe, z miejscami takimi jak Playa Las Américas, Los Cristianos czy Adeje, to synonim słońca na zawołanie, piaszczystych plaż i życia toczącego się wokół turystycznych kompleksów. Jeśli twoim celem jest leniwe wylegiwanie się nad oceanem, wieczorne wyjścia do barów i gwarancja, że pogoda na Teneryfie nie zaskoczy cię deszczem, południe będzie strzałem w dziesiątkę. To strefa komfortu, w której wszystko masz pod ręką, ale za cenę pewnej sztampowości i tłumów.
Północ Teneryfy to zupełnie inna energia. Puerto de la Cruz, La Orotava, Garachico czy stolica Santa Cruz de Tenerife oferują to, czego południe nie ma - autentyczny klimat Wysp Kanaryjskich sprzed boomu turystycznego. Owszem, pogoda bywa tu bardziej zmienna, a niebo częściej zasnuwają chmury, ale to właśnie północ nagradza cię widokami, które zapamiętujesz na lata: zielone góry Teneryfy w Parku Narodowym Anaga, wąwozy prowadzące do Masca czy wulkaniczne baseny w Garachico. Jeśli zastanawiasz się, czy warto jechać na Teneryfę dla samej przyrody i spokoju, odpowiedź znajdziesz właśnie tutaj. Na północy nie znajdziesz wielkich kurortów, ale znajdziesz za to kanaryjską kuchnię w tradycyjnych bodegach i możliwość zwiedzania bez pośpiechu.
Różnica między tymi dwoma strefami ujawnia się też w praktycznych kwestiach. Wynajem samochodu na Teneryfie to w zasadzie konieczność, jeśli chcesz zobaczyć więcej niż własny basen - drogi wijące się przez góry potrafią zaskoczyć ostrymi zakrętami, ale to jedyna droga do takich perełek jak wulkan Teide, który góruje nad całą wyspą. Planując pobyt na 3 dni, musisz zdecydować, czy chcesz mieć bazę wypadową w jednym miejscu, czy wolisz poświęcić czas na przemieszczanie się między północą a południem. W praktyce, jeśli twoja wizyta jest krótka, lepiej wybrać jeden region i go dokładnie poznać, niż tracić godziny na dojazdy. Lotnisko Teneryfa Południe obsługuje większość czarterów, ale to północne lotnisko jest bliżej najpiękniejszych szlaków turystycznych i Parku Narodowego Teide.
Ostatecznie to twoje nastawienie decyduje, która strona wyspy będzie dla ciebie lepsza. Południe to gwarancja słońca, plaż i wygody, ale też komercja i tłumy. Północ to deszczowe poranki, które nagle ustępują miejsca słońcu, klify Los Gigantes robiące wrażenie nawet z daleka, a wąskie uliczki La Orotavy, które przenoszą cię w czasie. Atrakcje Teneryfy są rozrzucone po całej wyspie - od Siam Park i Loro Parque po obserwację wielorybów na oceanie Atlantyckim. Jeśli masz ochotę na wyjazd, który da ci zarówno relaks, jak i prawdziwe zwiedzanie, nie wybieraj jednej strony - po prostu wynajmij auto i ruszaj w drogę. W 3 dni zdążysz poczuć, jak bardzo ta wieczna wiosna potrafi być różna w zależności od tego, gdzie postawisz stopę.
Pogoda, która potrafi zaskoczyć: paczka kąpielówek i polar w jednej walizce
Kiedy myślisz o Teneryfie, od razu przychodzi ci do głowy skwar i plażowanie. To prawda, ale tylko połowiczna. Wyspa ma tak zróżnicowany mikroklimat, że w ciągu jednego dnia możesz zacząć od kąpieli w oceanie w Playa de las Américas, a dwie godziny później stać w chmurach w Parku Narodowym Teide, gdzie temperatura spada o kilkanaście stopni. Dlatego pakując się na wyjazd na Teneryfę, nie poprzestawaj na stroju kąpielowym. Polar, wiatrówka i wygodne buty do chodzenia to absolutna podstawa, zwłaszcza jeśli planujesz zwiedzanie Teneryfy w głąb, a nie tylko leniuchowanie na leżaku.
Zjawisko „wiecznej wiosny” faktycznie działa, ale tylko na niskich wysokościach i pod warunkiem, że nie trafisz na pas chmur, który często zalega nad północą wyspy. Klimat Teneryfy bywa kapryśny: Puerto de la Cruz i Garachico na północy potrafią być pochmurne i wilgotne, podczas gdy Los Cristianos czy Adeje na południu cieszą się słońcem 300 dni w roku. To nie jest wada, tylko zaleta - północ Teneryfy zawdzięcza tej wilgoci bujną zieleń w masywie Anaga i dolinie La Orotava, które wyglądają jak tropikalny ogród. Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto jechać na Teneryfę właśnie dla tych widoków, odpowiedź brzmi: tak, ale przygotuj się na przeskoki temperatury.
Planując dni na Teneryfie, warto rozdzielić je na strefy klimatyczne. Południe Teneryfy to gwarancja plażowania i sportów wodnych, ale też komercyjna zabawa w Playa de las Américas. Północ to spokój, klify Los Gigantes, wąwóz Masca i urokliwe miasteczka jak La Orotava czy Candelaria. Do tego dochodzi Teide - wulkan, który zmienia wszystko. Wjeżdżając na szczyt, nawet latem musisz liczyć się z wiatrem i chłodem. Klucz do udanego pobytu to wynajem samochodu na lotnisku Teneryfa - bez niego trudno ogarnąć tak różnorodną wyspę. Baza wypadowa na południu (np. Adeje) da ci szybki dostęp do plaż i Siam Parku, ale na Loro Parque i szlaki w Anaga lepiej wybrać się wcześnie rano, zanim chmury zasłonią widoki. Kuchnia kanaryjska, obserwacja wielorybów i spacery po klifach - to wszystko wymaga tylko jednego: elastyczności i walizki, w której znajdzie się miejsce i na kąpielówki, i na polar.

Plaże, przy których Playa Las Américas wypada blado
Kiedy myślisz o Teneryfie, pierwsze skojarzenie często pada na Playa Las Américas czy Los Cristianos - głośne kurorty z betonową zabudową i sztucznymi plażami. Owszem, znajdziesz tam bary i leżaki, ale jeśli szukasz czegoś więcej niż turystycznego kiczu, prawdziwe perełki wyspy leżą zupełnie gdzie indziej. Wystarczy skręcić z głównej drogi, żeby trafić na dzikie, czarne plaże u stóp wulkanicznych klifów lub na urokliwe zatoczki, gdzie ocean atlantycki uderza w skały z prawdziwą siłą. Na północy Teneryfy, w okolicy Puerto de la Cruz, znajdziesz Playa Jardín - zaprojektowaną przez Cesara Manrique’a, z czarnym piaskiem i ogrodami, które wtapiają się w krajobraz. To zupełnie inny klimat niż wypolerowany turystyczny standard z południa.
Gdy już nasycisz się widokiem na Teide z plaży, warto ruszyć dalej. W okolicach Los Gigantes plaże robią się jeszcze bardziej spektakularne, bo w tle masz pionowe klify wznoszące się na setki metrów nad wodą. Playa de la Arena to spokojniejsza alternatywa dla zatłoczonego Adeje, a kąpiel w cieniu takich formacji skalnych to doświadczenie, którego nie da się powtórzyć w żadnym basenowym kurorcie. Jeśli masz ochotę na coś naprawdę dzikiego, wybierz się w stronę Masca - zejście do małej, kamienistej plaży ukrytej w wąwozie to wyzwanie, ale nagroda w postaci pustki i dzikiej przyrody jest bezcenna. To właśnie te miejsca pokazują, że zwiedzanie Teneryfy nie musi oznaczać stania w kolejce do leżaka.
Na południu wyspy, w rejonie Playa Las Américas, pogoda na Teneryfie jest bardziej stabilna i sucha, ale to właśnie północ zaskakuje bujną zielenią i bardziej kapryśnym klimatem. Plaże w Garachico, powstałe po erupcji wulkanu, są czarne, ostre i niezwykle fotogeniczne, a kąpiel w naturalnych basenach utworzonych w lawie to czysta magia. Jeśli planujesz wyjazd na Teneryfę i chcesz zobaczyć coś więcej niż tylko kurort, wynajem samochodu to podstawa - tylko wtedy dotrzesz do miejsc, gdzie ocean atlantycki spotyka się z górami Teneryfy w sposób, który zapamiętasz na długo. Wystarczy jeden dzień, żeby przekonać się, że prawdziwe plaże tej wyspy mają więcej charakteru niż cała strefa turystyczna południa.
Teide bez tłumu: wjazd na wulkan o 7 rano i zejście szlakiem, o którym milczą przewodniki
Większość turystów podjeżdża kolejką na Teide między dziesiątą a dwunastą. Jeśli ruszysz o świcie, zyskujesz coś, czego nie da się kupić w żadnym bilecie - ciszę. Wjazd o siódmej rano na wysokość 3555 metrów to nie tylko uniknięcie kolejek, ale też szansa, żeby zobaczyć, jak słońce wyłania się znad oceanu, a cień wulkanu rysuje na Atlantyku idealny trójkąt. Bilet na Teleférico warto rezerwować z wyprzedzeniem, ale na pierwszą turę jest zawsze najmniej chętnych. Na górze nie ma tłumu, więc możesz stanąć na skraju krateru i przez chwilę poczuć się jak na innej planecie.
Zejście na piechotę to już zupełnie inna historia. Większość ludzi wraca windą w dół, ale jeśli masz w sobie choć trochę żyłki do wędrówek, wybierz szlak nr 7, czyli Sendero de los Roques García. To około godziny spaceru po księżycowym krajobrazie, między formacjami skalnymi, które wyglądają jak rzeźby. Nie potrzebujesz przewodnika, bo ścieżka jest dobrze oznaczona, ale przewodniki milczą o jednym - że o tej porze dnia, zejście w dół daje ci widok, który zmienia się co kilka minut. Najpierw masz przed sobą ostre cienie, potem światło pada na skały, a na końcu trafiasz na słynny kamienny most, przy którym nie ma żywej duszy.
Po takim poranku organizm woła o konkretne jedzenie. W okolicy Paradoru de las Cañadas nie ma wielkiego wyboru, ale warto wcześniej kupić coś lokalnego - choćby kanaryjskie almogrote (ostry serowy krem) i świeży chleb. Jeśli nie masz własnego prowiantu, mała kawiarnia przy stacji kolejki serwuje zaskakująco dobrą kawę i ciastka, ale ceny są wyższe niż w mieście. Po zejściu możesz jeszcze rzucić okiem na punkt widokowy Los Roques, który o poranku wygląda zupełnie inaczej niż w południe, gdy słońce stoi w zenicie i spłaszcza wszystkie kolory.
Planując taką wyprawę, pamiętaj o jednym - na górze zawsze wieje, nawet jeśli na plaży w Los Cristianos jest bezwietrznie. Czapka, kurtka przeciwwiatrowa i porządne buty to podstawa, a nie opcja. Wjazd o siódmej rano to też szansa, żeby wrócić na południe przed największym upałem i zdążyć na popołudniowe lenistwo przy basenie. Teide bez tłumu to nie frazes - to jedyny sposób, żeby naprawdę poczuć, jak ogromna i dzika jest ta wyspa.
Masca i Los Gigantes: jak ograć autokary i zobaczyć wąwóz prawie samemu
Wąwóz Masca i klify Los Gigantes to jedne z tych miejsc na Teneryfie, które na zdjęciach wyglądają jak z innej planety. I rzeczywiście, widok pionowych ścian opadających wprost do oceanu robi ogromne wrażenie. Problem w tym, że w sezonie podjeżdża tam kilkadziesiąt autokarów dziennie, a na wąskiej górskiej drodze robi się korek, który potrafi zepsuć cały dzień. Jeśli chcesz zobaczyć te miejsca bez stania w tłumie i walki o miejsce do zaparkowania, musisz ograć logistykę.
Klucz tkwi w czasie i wyborze bazy wypadowej. Zamiast jechać z południa (np. z Playa de las Américas czy Los Cristianos) w środku przedpołudnia, ruszaj najpóźniej o siódmej rano. Wtedy droga z Adeje czy Los Gigantes jest pusta, a na punkcie widokowym nad klifami będziesz praktycznie sam. Drugi sposób to podjechać od strony północnej, przez gminę Buenavista del Norte - to dłuższa trasa, ale omijasz główny szlak autokarów. Jeśli chcesz zejść na dół wąwozem Masca, pamiętaj, że to męczący, kilkugodzinny szlak, a powrót pod górę wymaga dobrej kondycji. Lepiej zostawić samochód na górze i umówić się z taksówką wodną, która podpłynie pod klify i zabierze cię do Puerto de la Cruz lub z powrotem do Los Gigantes - wtedy unikasz wspinaczki w upale.
Los Gigantes najlepiej podziwiać z łodzi, bo z brzegu nie oddają skali. Rejsy o zachodzie słońca są droższe, ale dają to magiczne światło na pionowych skałach. Jeśli wolisz zostać na lądzie, znajdź taras w miasteczku Puerto de Santiago i zamów świeżego grillowanego tuńczyka z mojo rojo - to smak, który pamięta się dłużej niż widok z autokaru. Wąwóz Masca i klify to nie są atrakcje do odhaczenia w biegu. Warto poświęcić im cały dzień, ale zaplanować go tak, żeby nie stać w korku i nie przepychać się na punkcie widokowym. Wtedy te miejsca naprawdę zostają w pamięci.
Jedzenie, którego nie znajdziesz w nadmorskich knajpach: guachinche, barraquito i cebula z grilla
Jeśli myślisz, że kuchnia na Teneryfie kończy się na paelli i patatas bravas w turystycznych knajpach przy Playa Las Américas, to jesteś w błędzie. Prawdziwy smak wyspy znajdziesz w miejscach, które omijają przewodniki. Mowa o guachinche - lokalnych barach, które wyglądają jak przydomowe garaże, ale serwują jedzenie, jakiego nie dostaniesz w żadnym hotelu. Powstały, gdy winiarze zaczęli sprzedawać domowe wino prosto z beczki, a do tego podawali coś do jedzenia. Dziś to instytucja. Zamówisz tam mięso z grilla, kanaryjskie ziemniaki w morskiej soli z sosem mojo i nie zapłacisz fortuny. Jeśli chcesz poczuć, jak je się na prawdziwej północy Teneryfy, jedź do La Orotavy lub Garachico. Tam guachinche wciąż są poza radarem masowej turystyki.
Z napojów koniecznie spróbuj barraquito. To kawowy koktajl, który na południu Teneryfy często podają w wersji sklepowej, ale oryginał znajdziesz w Santa Cruz de Tenerife lub Puerto de la Cruz. Warstwy skondensowanego mleka, likieru, espresso i cytryny przelewają się w szklance jak wulkaniczna lawa. Nie ma drugiego takiego drinka na wyspie. A do tego dochodzi cebula z grilla - brzmi banalnie, ale na Teneryfie to sztuka. Podają ją w całości, pieczoną w popiele, polaną oliwą i ziołami. Jest słodka, miękka i idealnie kontrastuje z ostrym mojo rojo. Nie szukaj jej w nadmorskich knajpach w Los Cristianos czy Adeje. Prawdziwą znajdziesz w górskich wsiach w Parku Narodowym Teide albo w Mascie, gdzie kelnerka sama zaproponuje, co warto zamówić.
Kuchnia kanaryjska to nie tylko tapas. To opowieść o wulkanicznym klimacie, gdzie na jednym talerzu spotykają się smaki oceanu i gór. Jeśli planujesz zwiedzanie Teneryfy, odłóż jeden wieczór na jedzenie poza turystycznym szlakiem. Wynajem samochodu na lotnisku Teneryfa Południe pozwoli ci dotrzeć do knajp, które nie mają angielskich menu. A wtedy zobaczysz, że prawdziwa wyspa smakuje zupełnie inaczej niż w folderach.
Spanie za mniej niż 250 zł: konkretne miasteczka, w których baza nie zrujnuje portfela
Zatrzymanie się na Teneryfie w rozsądnej cenie to kwestia wyboru odpowiedniej bazy wypadowej. Za mniej niż 250 zł za noc znajdziesz noclegi w kilku miasteczkach, które nie tylko oszczędzają portfel, ale też dają dobry dostęp do najważniejszych atrakcji Teneryfy. Jeśli zależy ci na spokoju i lokalnym klimacie, postaw na północ Teneryfy. Puerto de la Cruz oferuje sporo tanich apartamentów w starym stylu, często z kuchnią, co pozwala zaoszczędzić na jedzeniu. Z drugiej strony masz tu plaże z basenami oceanicznymi, a wulkan Teide widać z daleka, gdy pogoda na Teneryfie dopisuje. W podobnej cenie znajdziesz noclegi w La Orotava, skąd łatwo ruszyć w góry Teneryfy lub do Parku Narodowego Teide. To dobra opcja, jeśli planujesz zwiedzanie Teneryfy pieszo i chcesz uniknąć turystycznego zgiełku.
Na południu Teneryfy ceny są zwykle wyższe, ale da się znaleźć perełki. Los Cristianos ma starszą zabudowę z małymi pensjonatami, gdzie za 200-250 zł dostaniesz pokój blisko portu i plaży. Stąd łatwo wybrać się na obserwację wielorybów lub rejs wokół klifów Los Gigantes. Z kolei Adeje oferuje tańsze opcje w górnej części miasteczka, z dala od luksusowych kurortów. To dobra baza, jeśli chcesz połączyć plażowanie z wizytą w Siam Parku. Jeśli szukasz czegoś bardziej dzikiego, rozważ nocleg w małych miejscowościach jak Garachico na północy. To miasteczko z basenami lawowymi, gdzie za około 200 zł zatrzymasz się w kameralnym hostelu. Stąd masz blisko do Masca i szlaków w górach Teneryfy.
Wynajem samochodu na Teneryfie to wydatek rzędu 100-150 zł za dobę, ale daje swobodę. Dzięki temu możesz spać tam, gdzie jest taniej, a za dnia jeździć po całej wyspie. Na przykład Santa Cruz de Tenerife ma sporo tanich noclegów w centrum, a jednocześnie jest węzłem komunikacyjnym. W weekendy miasto tętni życiem, a w tygodniu możesz stąd ruszyć do Anagi lub na plaże w okolicy. Jeśli planujesz pobyt na Teneryfie dłuższy niż tydzień, warto zmieniać bazę - kilka dni na północy, kilka na południu. To pozwoli ci zobaczyć zarówno zielone góry Teneryfy, jak i piaszczyste plaże przy Playa Las Américas. Kuchnia kanaryjska w lokalnych barach jest tania, a porcje duże, więc na jedzeniu też zaoszczędzisz. Pamiętaj tylko, że na południu ceny rosną w sezonie, a na północy klimat Teneryfy bywa bardziej zmienny - ale za to masz tam prawdziwą wieczną wiosnę bez tłumów.
Wynajem auta na Teneryfie: silnik 1.2, serpentyny i inne rzeczy, które lepiej wiedzieć przed podpisaniem umowy
Wynajem auta na Teneryfie to pomysł, który większość turystów rozważa już na etapie planowania pobytu. I słusznie, bo bez własnych kółek trudno zobaczyć, co wyspa ma najlepszego - od czarnych plaż północy po rozgrzane kurorty południa. Ale zanim podpiszesz umowę, warto wiedzieć, że nie każdy samochód się tu sprawdzi. Na wąskich, wijących się drogach w górach Anaga czy na serpentynach prowadzących do Masca silnik 1.2 to absolutne minimum, a jeśli planujesz wjeżdżać wyżej w kierunku Teide, lepiej dopłacić za mocniejszą jednostkę. Inaczej spędzisz pół dnia na wciskaniu pedału gazu w podłogę, jadąc trzydzieści na godzinę za ciężarówką.
Kolejna rzecz, którą tanie wypożyczalnie lubią przemilczeć, to kaucja. Na Teneryfie standardem jest blokada na karcie od 500 do nawet 1500 euro. I choć brzmi to groźnie, przy odrobinie szczęścia znajdziesz firmy oferujące ubezpieczenie bez franszyzy - wtedy możesz oddać auto z rysą na zderzaku i zapomnieć o sprawie. Gorzej, jeśli trafisz na lokalnego pośrednika z parkingu przy lotnisku Tenerife Sur, który wcisnie ci polisę za 20 euro dziennie, a przy zwrocie zacznie szukać rys na lusterkach. Dlatego lepiej zarezerwować auto jeszcze przed wyjazdem, sprawdzić opinie i wybrać opcję z pełnym ubezpieczeniem. Różnica w cenie to często kilkadziesiąt złotych, a spokój - bezcenny.
Na koniec: klimatyczne strefy wyspy rządzą się własnymi prawami. Na południu, w rejonie Playa Las Américas, Los Cristianos czy Adeje, pogoda jest sucha i słoneczna praktycznie przez cały rok. Ale wystarczy wjechać w góry lub skręcić na północ w stronę Puerto de la Cruz, Garachico czy La Orotavy, i nagle trafiasz w chmury i wilgoć. To nie znaczy, że nie warto - wręcz przeciwnie, to tam znajdziesz najbardziej zielone krajobrazy, plantacje bananów i urokliwe miasteczka. Tylko pamiętaj, żeby w bagażniku zawsze mieć bluzę, bo na wysokości 2000 metrów, przy wulkanie Teide, temperatura potrafi spaść do kilku stopni nawet w lipcu. Wynajęte auto daje ci wolność, ale wymaga też odrobiny przygotowania - i zdrowego rozsądku na serpentynach.
Tydzień na wyspie: plan, który łączy szlak w Anadze, wąwóz Masca i dwa dni totalnego lenistwa
Zastanawiasz się, czy tydzień na Teneryfie to dobry pomysł? Owszem, pod warunkiem że nie dasz się wciągnąć w pułapkę jednej strefy klimatycznej. Większość turystów ląduje na południu, w kurortach takich jak Playa Las Américas, Los Cristianos czy Adeje, gdzie słońce gwarantowane przez 350 dni w roku. I to jest fajna baza, jeśli marzy ci się wyłącznie plażowanie i koktajle przy basenie. Ale jeśli pytasz, czy warto jechać na Teneryfę po coś więcej, odpowiedź brzmi: tak, ale musisz ruszyć tyłek z leżaka. Kluczem jest podział wyspy na dwie strefy klimatyczne. Południe Teneryfy to suchy, skalisty krajobraz i upały, północ Teneryfy to zieleń, chmury i chłód. I jedno bez drugiego nie da ci pełnego obrazu tej wyspy.
Zacznij od dwóch dni na północy. Puerto de la Cruz to zupełnie inna bajka niż plażowe molochy. Wąskie uliczki, czarne plaże wulkaniczne, a przede wszystkim Loro Parque - jeden z najlepszych parków na Teneryfie, który nie jest tylko atrakcją dla dzieci. Zobaczysz tam orki, pingwiny i papugi w naprawdę dużych wybiegach. Stamtąd jedź do La Orotavy, miasteczka z kolonialną architekturą i widokiem na dolinę, a potem do Garachico - uroczego miasteczka, które w 1706 roku zalała lawa, tworząc naturalne baseny w oceanie. To jeden z tych momentów, kiedy czujesz, że zwiedzanie Teneryfy ma sens, bo widzisz coś więcej niż hotelowy basen.
Kolejne dwa dni poświęć na góry i wulkan. Park Narodowy Teide to absolutny must-see, ale nie wjeżdżaj tam kolejką bez rezerwacji - bilety wyprzedają się z miesięcznym wyprzedzeniem. Jeśli nie uda ci się dostać, wybierz szlak do wulkanu Teide pieszo, ale przygotuj się na wysiłek i zimno, bo na wysokości 3700 metrów temperatura spada nawet do zera. Po drodze zatrzymaj się w Masca - wąwóz Masca to jedna z najpopularniejszych tras trekkingowych, ale nie dla każdego. Zejście na dół i powrót zajmuje około 4-5 godzin, a trasa jest stroma i kamienista. Jeśli nie czujesz się na siłach, wystarczy widok z punktu widokowego - i tak robi wrażenie. Z kolei góry Teneryfy w rejonie Anaga to zupełnie inna para kaloszy. Las laurisyliowy, mgła, zapach wilgotnej ziemi - to miejsce, gdzie pogoda na Teneryfie zmienia się co 15 minut. Warto wziąć kurtkę i dobre buty.
Ostatnie dwa dni to totalny relaks. Wróć na południe, ale nie do Playa Las Américas, jeśli szukasz spokoju. Wybierz Los Gigantes - miasteczko pod klifami Teneryfy, które wznoszą się na 600 metrów prosto z oceanu. Stąd możesz popłynąć na obserwację wielorybów, bo wody wokół Los Gigantes to jeden z najlepszych punktów na oceanie atlantyckim do spotkania delfinów i wielorybów. A jeśli potrzebujesz plaży, plaże Teneryfy na południu, jak Playa del Duque w Adeje, zapewniają złoty piasek i spokojną wodę. Siam Park, jeden z najlepszych parków wodnych w Europie, też jest w okolicy, ale jeśli chcesz naprawdę odpocząć, lepiej postawić na leżak i książkę. Pamiętaj tylko o jednym: wynajem samochodu na Teneryfie to nie fanaberia, a konieczność. Bez auta nie zobaczysz północy, nie wjedziesz do Anagi ani nie