Przejdź do treści
Z Dzieckiem

Piza z Dziećmi - 10 Najlepszych Atrakcji i Praktyczny Poradnik

Odkryj 10 najlepszych atrakcji w Pizie dla rodzin i sprawdź praktyczny poradnik, jak zwiedzać miasto z dziećmi bez stresu i pośpiechu.

View of the San Giovanni Baptistery in Pisa with tourists, showcasing its architectural beauty. Pozdrowienia z: Z Dzieckiem Par avion

Piza z dziećmi na spokojnie: od Placu Cudów po ukryte zakątki

Zwykle słyszy się, że Piza to miasto na jeden rzut oka - dosłownie, bo na Krzywą Wieżę. Z dziećmi warto jednak zaplanować sobie przynajmniej pół dnia, żeby nie gonić z miejsca na miejsce, tylko faktycznie poczuć klimat tego toskańskiego miasta. Spokojny spacer od stacji lub parkingu w centrum zajmie wam jakieś 15-20 minut, a im bliżej Placu Cudów, tym więcej będziecie mijać straganów z pamiątkami i lodziarni - idealny sposób, żeby zatrzymać się na chwilę, zanim maluchy zdążą się znudzić.

Sam Plac Cudów robi wrażenie nawet na tych, którzy widzieli go setki razy na zdjęciach. Katedra, Baptysterium i oczywiście Krzywa Wieża stoją na ogromnym, zielonym trawniku, gdzie dzieci mogą swobodnie pobiegać. Wstęp na sam plac jest bezpłatny, więc możecie spokojnie usiąść na trawie, napić się wody i po prostu patrzeć. Jeśli chcecie wejść na wieżę, bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem - nawet z kilkutygodniowym wyprzedzeniem w sezonie, bo wejścia są limitowane i kosztują około 18 euro od osoby. Dla młodszych dzieci wejście na górę może być męczące (297 stopni), ale widok z góry na całe miasto i rzekę Arno wynagradza trud.

Po zwiedzaniu Placu Cudów warto skręcić w boczne uliczki w stronę Piazza dei Cavalieri - to drugie, mniej oblegane serce Pizy. Jest tam sporo knajpek, gdzie dostaniecie pizzę z dziecięcego menu, a przy okazji zobaczycie dawną siedzibę zakonu rycerskiego. Jeśli pogoda dopisze, możecie przejść się bulwarami nad Arno - spacer wzdłuż rzeki jest przyjemny, a na moście Ponte di Mezzo często grają uliczni muzycy, co dzieciaki uwielbiają.

Piza nie musi być tylko przystankiem w drodze do Lukki czy Cinque Terre. Jeśli macie samochód, dojazd z lotniska w Pizie zajmuje dosłownie 10 minut, a pociągiem z Florencji jesteście na miejscu w godzinę. Zamiast gnać dalej, zostańcie do wieczora - miasto wieczorem robi się o wiele spokojniejsze, a Krzywa Wieża podświetlona wygląda jak z bajki. I pamiętajcie: nie musicie zwiedzać wszystkiego. Jeden dzień w Pizie, bez presji i z przerwami na lody, to często lepszy pomysł niż bieganie po trzech miastach w osiem godzin.

Czy Krzywa Wieża naprawdę jest dla dzieci? Bilety, wejścia i wiek minimalny bez zaskoczeń

Kiedy planujesz pizę z dziećmi, od razu nasuwa się pytanie: czy warto fatygować się na sam szczyt krzywej wieży, czy to bardziej atrakcja dla dorosłych? Prawda jest taka, że dzieciaki często reagują na wieżę lepiej niż my - widzą ją jako coś z bajki, a nie tylko przechylony zabytek. Problem w tym, że wejście na górę wymaga spełnienia kilku warunków. Minimalny wiek to 8 lat, i to nie jest tylko biurokratyczny wymóg. Schody są strome, wąskie, a przy samej kopule robi się ciasno. Jeśli twoje dziecko ma mniej niż osiem lat, spokojnie - możecie obejść wieżę dookoła, zrobić sobie zdjęcie z podpieraniem i spędzić czas na placu cudów.

Bilet na wejście na wieżę trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, najlepiej na konkretną godzinę. W sezonie letnim bilety rozchodzą się jak świeże bułki, a na miejscu kupisz je tylko wtedy, gdy ktoś zrezygnuje. Ceny zaczynają się od około 20 euro od osoby, ale dzieci w wieku 8-11 lat mają zniżkę. W praktyce oznacza to, że za wejście dla rodziny zapłacisz około 60-70 euro. Czy warto? Jeśli dzieci są w wieku, w którym samodzielnie pokonają 300 stopni bez marudzenia - tak. Widok z góry na miasto, katedrę i baptysterium robi wrażenie. Ale jeśli masz w zespole czterolatka, lepiej odpuść i przeznacz te pieniądze na lody albo zwiedzanie muzeum San Matteo.

Samo miejsce, czyli piazza dei Miracoli, to duży, otwarty plac, na którym dzieci mogą swobodnie biegać. Trawniki są ogólnodostępne, a zabytki - katedra, baptysterium i muzeum - znajdują się w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie. Do katedry wstęp jest bezpłatny, ale trzeba odstać w kolejce. Jeśli macie ochotę na spokojniejszy dzień, warto przyjechać wczesnym rankiem albo późnym popołudniem. Wtedy na placu jest mniej ludzi, a słońce ładnie oświetla marmury. Co więcej, z centrum Pizy do placu dojdziesz pieszo w około 15 minut, a jeśli przyjeżdżasz pociągiem, dworzec jest jeszcze bliżej.

Jeśli po wizycie na placu cudów zastanawiasz się, co robić dalej, masz kilka opcji. Możesz wybrać się na spacer wzdłuż rzeki Arno, gdzie znajdziesz fajne knajpki z pizzą, albo pojechać do Lukki - to tylko pół godziny pociągiem. Starsze dzieci na pewno docenią też wycieczkę do Cinque Terre, ale to już plan na cały dzień. Piza nie jest dużym miastem, więc w jeden dzień spokojnie zwiedzicie najważniejsze atrakcje, nie męcząc przy tym maluchów. A jeśli pogoda dopisze, możecie nawet pojechać na pobliską plażę w Marina di Pisa - dojedziecie tam autobusem w 20 minut.

Plac Cudów bez histerii: trasa zwiedzania, która nie zanudzi 6-latka

Piza z dziećmi to wyzwanie, które może skończyć się sukcesem, jeśli dobrze rozłożysz siły i czas. Nie licz na to, że 6-latek zachwyci się architekturą romańską na Placu Cudów. On chce wiedzieć, po co właściwie ta wieża jest krzywa i czy można na nią wejść. I właśnie to jest wasz punkt zaczepienia. Zamiast katować malucha wykładem o historii, zróbcie z tego grę. Na przykład: kto pierwszy policzy wszystkie kolumny na baptysterium albo znajdzie najmniejszą rzeźbę na fasadzie katedry.

Najlepiej zacząć od Krzywej Wieży, bo to jedyna atrakcja, która działa na dzieci jak magnes. Bilety trzeba kupić z wyprzedzeniem, najlepiej rano, żeby nie stać w słońcu. Wejście na wieżę zajmuje około 30 minut, ale z małym dzieckiem licz raczej 40-45. Wąskie, śliskie schody to nie zabawa, ale widok z góry na całe miasto i rzekę Arno wynagradza trud. Jeśli maluch nie da rady wejść, nie zmuszajcie go - wystarczy, że obejrzycie wieżę z dołu i zrobicie zdjęcie, jak ją podpieracie. To często większa frajda niż samo zwiedzanie.

Po wieży warto przejść na bezpłatny trawnik przed katedrą. Dzieci mogą pobiegać, a wy odpoczniecie. Do baptysterium i muzeum (Museo dell’Opera del Duomo) wchodźcie tylko jeśli macie ochotę na dłuższe stanie w kolejce. Z 6-latkiem lepiej sprawdza się opcja „jeden bilet na dwie atrakcje” - wejście do katedry jest bezpłatne, a resztę możecie pominąć. Cały Plac Cudów (Piazza dei Miracoli) da się ogarnąć w 2-3 godziny, jeśli nie utkniecie w tłumie. Potem zróbcie sobie przerwę na pizzę z dziećmi w jednej z knajpek przy via Santa Maria, kwadrans pieszo od placu. Tam ciasto jest cienkie, a obsługa przyzwyczajona do małych gości.

Close-up of two delicious pizzas with pepperoni and onions on a wooden table.
Zdjęcie: pedro furtado

Jeśli macie więcej niż jeden dzień w Toskanii, nie ograniczajcie się do Pizy. Lukka jest stąd pociągiem 25 minut, a jej mury obronne to raj dla dzieci - można je objechać rowerem. Cinque Terre to już dłuższa wycieczka, ale widoki i możliwość pływania w morzu rekompensują podróż. Pamiętajcie tylko, żeby nie pakować zbyt wielu atrakcji w jeden dzień. Lepiej zobaczyć mniej, ale bez płaczu i marudzenia. Plac Cudów to nie muzeum, tylko przestrzeń do biegania, patrzenia i zadawania pytań. Dajcie dziecku czas, a ono samo znajdzie w tym miejscu coś fascynującego.

5 knajp w centrum, gdzie pizza kosztuje mniej niż 8 euro, a dzieci dostają kredki

Kiedy w Pizie burczy w brzuchu, a dzieci zaczynają marudzić, że chcą jeść, nie warto pakować się w turystyczne pułapki przy samej Krzywej Wieży. Lepiej skręcić w boczne uliczki między Piazza dei Miracoli a Piazza delle Vettovaglie. Tam, w cieniu kamienic, znajdziesz knajpy, w których pizza kosztuje poniżej 8 euro, a kelner od razu kładzie na stół kubek z kredkami. W La Pergoletta na Via delle Belle Donni dzieci dostają nie tylko kredki, ale i kawałek ciasta do wyrabiania - mogą ulepić własną mini pizzę, zanim zjecie prawdziwą. Kilkaset metrów dalej, przy Via San Francesco, jest Il Montino, gdzie miejscowi przychodzą po prostu na margheritę za 6 euro. Ciasto cienkie, chrupiące, a dla maluchów mają osobny kącik z plastikowymi kubkami i słomkami.

Jeśli wolicie coś bardziej kameralnego, poszukajcie Pizzeria La Tana na Via San Martino. Wchodzi się tam przez niskie drzwi, a w środku jest tak ciasno, że dzieci od razu czują się jak w jaskini. Właściciel sam przynosi kredki i kolorowanki z krzywą wieżą do pokolorowania. Za margheritę zapłacicie 7 euro, a za wersję z szynką i grzybami - 8. Tuż obok, przy Piazza Dante, jest Pizzeria Da Nanni, gdzie w porze lunchu serwują pizzę na wynos w cenie 5 euro. Możecie wziąć kawałek, usiąść na schodach przed kościołem i patrzeć, jak dzieci ganiają gołębie.

Na deser polecam Pizzeria Il Toscano na Via Santa Maria. To trochę dalej od wieży, ale blisko rzeki Arno. Mają pizzę z gruszką i gorgonzolą za 7,50 euro, a dla dzieci - klasyczną mozzarellę bez sosu. Kredki dostaje każdy, kto ma mniej niż dziesięć lat. Po jedzeniu możecie przejść się nad rzekę, posiedzieć na murku i odpocząć przed dalszym zwiedzaniem. W Pizie da się zjeść tanio i bez stresu, wystarczy wiedzieć, gdzie szukać.

Jak dojechać z lotniska do centrum w 12 minut i nie przepłacić za taksówkę

Kiedy wylądujesz na lotnisku w Pizie, masz kilka opcji, żeby dostać się do centrum. Najszybsza i najczęściej niedoceniana to pociąg. Stacja kolejowa znajduje się dosłownie kilkaset metrów od terminala przylotów, a sama podróż na stację Pisa Centrale zajmuje około 5-8 minut. Pociągi kursują regularnie, a bilet kosztuje około 2 euro. To rozwiązanie idealne, jeśli podróżujesz z dziećmi - nie ma szukania parkingu, a maluchy nie zdążą się znudzić. Z dworca głównego na Plac Cudów, gdzie stoi Krzywa Wieża, dojdziesz pieszo w jakieś 20 minut albo wsiądziesz w autobus miejski.

Jeśli jednak wolisz wygodę i jedziesz z większym bagażem, rozsądną alternatywą jest autobus. Linia PisaMover nie kursuje bezpośrednio z lotniska, ale tuż obok stacji kolejowej odjeżdżają busy, które za około 1 euro dowiozą cię pod samą wieżę. Unikaj za to taksówek z postoju przed terminalem. Ceny potrafią być trzy razy wyższe niż w mieście. Lepiej zamówić przejazd przez aplikację lub skorzystać z oficjalnej taksówki na telefon - wtedy zapłacisz około 12-15 euro za kurs do centrum.

Samochodem też dasz radę, ale to opcja bardziej kłopotliwa. Parkingi wokół Krzywej Wieży są płatne i drogie, a w sezonie trudno o wolne miejsce. Lepiej zostawić auto na jednym z parkingów w okolicy dworca i stamtąd pójść spacerem. Włochy to kraj, gdzie w centrach miast obowiązują strefy ograniczonego ruchu (ZTL), więc wjazd pod samą katedrę grozi mandatem. Jeśli macie dzieci, wybierzcie pociąg lub autobus - to oszczędność czasu i nerwów. Zyskacie też energię na dalsze zwiedzanie, bo spacer z Placu Cudów w stronę rzeki Arno to przyjemność sama w sobie.

Baptysterium, które brzmi jak czary: miejsce, gdzie dzieci milkną z wrażenia

Baptysterium św. Jana stoi tuż obok katedry, naprzeciwko Krzywej Wieży. Na pierwszy rzut oka wygląda jak ogromna, biało-zielona marmurowa bryła. Ale prawdziwa magia zaczyna się w środku. Kiedy przekroczysz próg, dzieciaki zwykle milkną - i to nie z nudów, tylko z wrażenia. Sufit pokrywa mozaika przedstawiająca Chrystusa w otoczeniu aniołów, a wszystko mieni się złotem i błękitem. Dźwięk w takim miejscu niesie się niesamowicie: wystarczy, że maluch cicho powie słowo, a echo odbija się od ścian jak w ogromnej muszli. Dla wielu rodzin to właśnie baptysterium, a nie wieża, okazuje się najmocniejszym punktem dnia na Piazza dei Miracoli.

Nie musicie kupować biletu na każdą atrakcję osobno - jest opcja biletu łączonego, który obejmuje baptysterium, katedrę, muzeum (Museo dell’Opera del Duomo) i wejście na wieżę. Sam wstęp do baptysterium kosztuje około 5-7 euro, ale jeśli planujecie zwiedzić więcej, warto od razu wziąć pakiet. Uwaga: w sezonie letnim kolejki potrafią zająć godzinę, dlatego lepiej przyjść wcześnie rano albo pod koniec dnia, gdy grupy wycieczkowe już odjadą. Dzieci do 6. roku życia często wchodzą bezpłatnie, ale zawsze sprawdźcie aktualne zasady na oficjalnej stronie.

Po wyjściu możecie usiąść na trawniku przed placem i zjeść pizzę z dziećmi na wynos - to świetny pomysł, żeby odpocząć bez szukania drogiej knajpy w centrum. Widok na Krzywą Wieżę i baptysterium z tej perspektywy jest równie dobry jak z samej wieży, a maluchy mogą swobodnie pobiegać. Jeśli macie więcej czasu, warto pociągiem dojechać do Lukki albo nad morze do Viareggio - to tylko kilkanaście minut. A jeśli planujecie dłuższy pobyt w Toskanii, Cinque Terre jest stąd o rzut beretem. Ale na jeden dzień w Pizie spokojnie wystarczy spacer wzdłuż rzeki Arno, placów i tych trzech budowli na Placu Cudów. Dzieci zapamiętają przede wszystkim to echo w baptysterium - gwarantuję, że będą chciały tam wracać.

Ucieczka z Placu Cudów: uliczki, murale i plac zabaw, których nie ma w przewodnikach

Krzywa Wieża i baptysterium robią wrażenie, ale po godzinie tłumów na Placu Cudów większość dzieci zaczyna pytać, czy już można iść na lody. I słusznie, bo prawdziwa Piza nie kończy się na pocztówkowych widokach. Wystarczy skręcić w pierwszą wąską uliczkę odchodzącą od Piazza dei Miracoli, żeby poczuć zupełnie inne miasto - takie bez kolejek do biletów i bez turystów robiących te same zdjęcia.

Spacer wzdłuż rzeki Arno to dobry pomysł na ochłonięcie, szczególnie w okolicy mostu Ponte di Mezzo. Po przeciwnej stronie, na Piazza delle Vettovaglie, znajdziesz prawdziwe życie Pizy - warzywa, sery i zapachy, które nie pochodzą z food trucka. Dla dzieci to świetna lekcja, że Włochy to nie tylko zabytki, ale też codzienność. Kilka minut dalej, w okolicy via San Francesco, traficie na mural Keitha Haringa - kolorowego, wielkiego, idealnego do zdjęcia, które nie będzie kolejną wariacją na temat podpierania wieży.

Jeśli macie ochotę na dłuższy postój, warto wiedzieć o placu zabaw przy Giardino Scotto. To stara twierdza przerobiona na park - pełno miejsca do biegania, a rodzice mogą usiąść na trawie z kawą z automatu. Albo jeszcze lepiej: kupcie pizze z dziećmi w jednej z małych piekarni na via Sant’Antonio i zjedzcie ją na schodach kościoła Santo Stefano. Nikt nie będzie patrzył, że kroicie nożem, a smak jest o niebo lepszy niż w restauracjach przy samej wieży. I choć Piza często służy tylko jako przystanek w drodze do Lukki albo Cinque Terre, ten jeden dzień spędzony poza głównym szlakiem może zostać w pamięci dziecka na dłużej niż samo zdjęcie z Krzywą Wieżą.

Pół dnia nad morzem: plaża w Tirrenii i lody za 3 euro z widokiem na zachód słońca

Jeśli po całym dniu zwiedzania krzywej wieży i placu cudów macie dość tłumów i betonu, wystarczy dwadzieścia minut pociągiem z dworca w Pizie, żeby znaleźć się na prawdziwej plaży. Tirrenia to miejscowość, którą omijają wycieczki z przewodnikiem, a szkoda, bo to idealne miejsce na oddech z dziećmi. Szeroka, piaszczysta plaża ciągnie się kilometrami, woda w morzu jest płytka i spokojna, a w sezonie działa kilka prostych barów z leżakami. Nie liczcie na luksusy, ale na luz i swobodę - jak najbardziej.

Zamiast płacić za widok z wieży, możecie za 3 euro kupić lody w budce przy deptaku i usiąść na murku tuż nad brzegiem. O zachodzie słońca robi się tam tak ładnie, że zapominacie o kolejkach do baptysterium. Co ważne, dojazd z centrum Pizy jest banalny: pociągiem z głównego dworca do stacji Tirrenia jedziecie dosłownie kilkanaście minut, a potem spacerem na plażę macie jeszcze pięć minut. Można też podjechać samochodem - przy plaży jest spory parking, chociaż w lipcu i sierpniu lepiej przyjechać przed południem.

Jeśli macie w planach dłuższy pobyt w Toskanii, taki dzień na plaży dobrze rozbija zwiedzanie. Rano wchodzicie na krzywą wieżę, potem obiad na piazza dei Miracoli, a po południu jedziecie nad morze. Dzieciaki mają frajdę z pluskania się w Arno? Nie, w czystej wodzie, a wy odpoczywacie od ciągłego pilnowania przy katedrze i muzeach. Wieczorem wracacie do Pizy na kolację - i to jest właśnie ten moment, kiedy mówicie sobie: „fajnie, że nie siedzieliśmy cały dzień w mieście”.

Nocleg w Pizie z dzieckiem: dzielnice, klimatyzacja i śniadanie bez dopłat

Planując nocleg w Pizie z dzieckiem, najważniejsze jest, żebyście nie musieli tracić czasu na dojazdy. Wybierajcie apartament lub hotel w okolicy dworca lub na Starym Mieście, najlepiej w odległości spaceru od Piazza dei Miracoli. Pamiętajcie, że w Toskanii latem potrafi być naprawdę gorąco, a spacer z maluchem po kamiennych uliczkach szybko Was zmęczy. Dlatego szukajcie noclegu z klimatyzacją - to nie fanaberia, a konieczność, zwłaszcza gdy dziecko potrzebuje drzemki w środku dnia. Wiele obiektów oferuje też bezpłatne łóżeczko turystyczne, ale zawsze potwierdźcie to przy rezerwacji.

Sprawdzajcie, czy w cenie noclegu jest śniadanie bez dopłat za dziecko. W praktyce wygląda to tak, że w hotelach często podają słodkie croissanty i kawę, a dla malucha tylko sok z kartonika. Lepiej traficie w apartamentach z aneksem kuchennym - kupicie w supermarkecie jogurt, świeże owoce i mleko, a rano zjecie spokojnie, bez nerwów o dodatkowe opłaty. Jeśli wolicie hotel, szukajcie takiego, który ma bufet, bo dziecko wybierze sobie samo, co lubi.

Zastanówcie się też, która dzielnica Wam pasuje. Okolice dworca to wygoda, gdy przyjeżdżacie pociągiem z lotniska lub planujecie jednodniowe wypady do Lukki czy Cinque Terre. Centrum jest bardziej klimatyczne, ale pamiętajcie, że wieczorem bywa głośno. Jeśli macie samochód, szukajcie obiektów z parkingiem strzeżonym poza strefą ZTL - wjazd do centrum bez pozwolenia kończy się mandatem. Blisko Krzywej Wieży znajdziecie droższe hotele, ale oszczędzicie nogi i czas, który możecie przeznaczyć na dłuższy spacer nad rzeką Arno albo na plac zabaw w parku.

Lista kontrolna na wyjazd: co spakować, żeby nie dźwigać połowy domu

Pakowanie na wyjazd z dziećmi to często walka między chęcią przewidzenia każdej ewentualności a realiami bagażnika. Zamiast pakować pół domu, pomyśl o modułowym systemie ubrań. Weź dla siebie i dziecka kilka warstw, które można łączyć: bawełniany t-shirt, cienki polar i lekką kurtkę przeciwdeszczową. W Toskanii, zwłaszcza gdy planujecie cały dzień na placu Cudów przy Krzywej Wieży, pogoda potrafi zmienić się w ciągu godziny. Rano chłodno, w południe słońce grzeje, a wieczorem znów robi się rześko. Zamiast trzech par butów na osobę - postaw na dwie: wygodne sneakersy na spacery i klapki do hotelu czy na plażę, jeśli wybieracie się nad morze.

Największym błędem jest zabieranie całej apteczki i zapasu jedzenia na tydzień. Włochy to kraj, gdzie w każdej wiosce znajdziesz supermarket i aptekę. Spakuj tylko podstawy: plasterki, coś na gorączkę i krem z filtrem. Resztę dokupicie na miejscu. Za to absolutnym must-have jest butelka wielokrotnego użytku na wodę. W miastach takich jak Piza czy Lukka znajdziecie publiczne fontanny z darmową wodą pitną, co oszczędza pieniądze i plastik. Do tego lekki plecak, który dziecko może nosić samo - niech ma w nim swoją butelkę i ulubioną przekąskę.

Jeśli jedziecie pociągiem z lotniska do centrum, pomyśl o wózku składanym do kabiny. Schodzenie z dzieckiem i walizkami po schodach na stacji w Pizie, gdy macie 10 minut na przesiadkę do Cinque Terre, to koszmar, który można uniknąć. Zamiast ciężkiego bagażu na kółkach, sprawdza się jeden większy plecak turystyczny i mała walizka na kółkach dla dziecka. Maluch czuje się ważny, ciągnąc swój bagaż, a ty masz wolne ręce. I na koniec: dokumenty. Zrób skany paszportów i biletów do muzeów (np. do Museo dell’Opera del Duomo czy Baptysterium) i wyślij je sobie mailem. Papierowa wersja w saszetce pod koszulką to backup, ale w razie zgubienia telefonu nie stracicie całego planu dnia.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski