Przejdź do treści
Z Dzieckiem

Ksamil z Dziećmi 2026 - Kompletny Przewodnik po Plażach i Atrakcjach

Odkryj najlepsze plaże dla dzieci w Ksamilu 2026. Sprawdź, gdzie woda jest bezpieczna i płytka, oraz poznaj atrakcje idealne na rodzinne wakacje.

Pozdrowienia z: Z Dzieckiem Par avion

Ksamil z dzieckiem: którą plażę wybrać, żeby woda sięgała do kolan przez 20 metrów

Przyjazd do Ksamilu z małymi dziećmi wymaga przemyślenia wyboru plaży. Nie chodzi o ładne zdjęcia, tylko o bezpieczeństwo i wygodę. Najsłynniejsza Plazhi i Pema ma drobny piasek i łagodne wejście do wody, ale w lipcu i sierpniu bywa tak zatłoczona, że znalezienie wolnego miejsca na ręcznik graniczy z cudem. Dużo lepszym pomysłem jest Plazhi i Ksamilit, szczególnie jej północny kraniec. Tam woda pozostaje płytka przez dobre 20-30 metrów, ledwo sięga kolan. Dziecko może swobodnie brodzić, a ty nie musisz stać nad nim czujnie co sekundę. Tej plaży często przypina się łatkę albańskich Karaibów, ale bez przesady - woda jest ciepła i turkusowa, jednak infrastruktura pozostawia sporo do życzenia. Lepiej zabrać własny parasol i zapas wody.

Jeśli marzy ci się więcej spokoju, rusz w stronę Tonga Islands. To niewielkie wysepki, na które dostaniesz się łódką albo pieszo, gdy woda opadnie. Dla dzieciaków to prawdziwa przygoda, a dla rodziców okazja, żeby odetchnąć od tłoku. Nie licz jednak na leżaki czy bary - to dzikie miejsce i właśnie w tym tkwi jego urok. Na południe od Ksamilu, w kierunku Sarandy, czekają większe, bardziej rodzinne plaże z wypożyczalniami sprzętu i parkingami. To spore ułatwienie, jeśli podróżujesz wynajętym autem.

Warto też pomyśleć o dniu poza plażą. Park Narodowy Butrint, wpisany na listę UNESCO, oferuje nie tylko ruiny, ale też zacienione ścieżki i mnóstwo miejsca do biegania. Starsze dzieci zaciekawi Blue Eye - źródło o niesamowitym kolorze, choć uwaga, woda jest lodowata. Przy dłuższym pobycie rozważ rejs na Korfu. Prom z Sarandy odpływa codziennie, a taka wycieczka nie męczy dzieci bardziej niż popołudnie na plaży. Albańska kuchnia również sprzyja rodzinom. W Rruga e Plazhit znajdziesz tanie restauracje z makaronem, pizzą i świeżymi rybami, a ceny wciąż są niższe niż w Chorwacji czy Grecji. Lato 2026 w Ksamilu zapowiada się gorąco, ale jeśli wybierzesz odpowiednią plażę, wakacje z dziećmi mogą być naprawdę spokojne.

Czy Ksamil to nadal okazja? Sprawdzamy ceny jedzenia, leżaków i apartamentów w sezonie 2026

Jeszcze kilka lat temu Ksamil uchodził za jeden z najtańszych kurortów nad morzem w Europie. Dziś to się zmienia, ale wciąż da się tu wypocząć bez przepłacania, pod warunkiem że wiesz, czego się spodziewać. W sezonie 2026 za leżak na głównej plaży Plazhi i Pema zapłacisz od 20 do 30 zł za dzień, choć w lipcu i sierpniu ceny potrafią skoczyć. Jeśli chcesz oszczędzić, szukaj dalej od centrum - na przykład w okolicy Tonga Islands czy przy plażach od strony wysp. Tam leżaki bywają tańsze o połowę, a woda jest równie czysta.

Jedzenie to kolejna sprawa. Obiad w restauracji przy Rruga Jonianë dla rodziny z dwójką dzieci to wydatek rzędu 120-160 zł, jeśli zamówicie dania kuchni albańskiej, a nie pizzę czy makaron. Porcje są duże, często warto wziąć jedną na dwie osoby. Kuchnia albańska to nie tylko mięsa - koniecznie spróbuj byrek ze szpinakiem i fetą, kosztuje około 8-12 zł. Za lody czy wodę na plaży zapłacisz podobnie jak w Polsce, czasem taniej.

Największym zaskoczeniem bywają ceny apartamentów. W lipcu i sierpniu 2026 studio blisko plaży to już 300-450 zł za dobę. Dalej od wybrzeża, 10-15 minut pieszo, znajdziesz noclegi za 200-250 zł. Wypożyczalnie samochodów w Sarandzie oferują auto od 100 zł dziennie, co ma sens, jeśli planujesz wycieczki do Butrintu (UNESCO, bilet około 40 zł) albo do Parku Narodowego Blue Eye. Parkingi w Ksamilu bywają problemem - w sezonie miejsca przy plaży są zajęte od rana, więc lepiej zostawić auto na obrzeżach.

Ksamil wciąż jest okazją, ale tylko jeśli przyjedziesz poza szczytem albo umiesz szukać. Lipiec i sierpień to tłok, wyższe ceny i trudniej o spokój. Jeśli możesz, wybierz czerwiec lub wrzesień - woda w morzu jest ciepła, a plaże mniej oblegane. I pamiętaj: Ksamil to nie Bora Bora, tylko albańskie Karaiby w wersji budżetowej. Pięknie, ale bez przesadnych oczekiwań.

Lotniska, promy i kręte drogi - jak ogarnąć logistykę bez nerwów i dodatkowych atrakcji w trasie

Dojazd do Ksamilu z dziećmi to nie wyprawa na Marsa, ale lepiej wiedzieć, co cię czeka. Najprościej polecieć do Sarandy (lotnisko oddalone o 30 minut jazdy) albo do Korfu, skąd kursują promy. Z Korfu do Sarandy płynie się około godziny - promy odpływają kilka razy dziennie, a w sezonie (lipiec, sierpień) warto rezerwować bilety z wyprzedzeniem. Z Sarandy do Ksamilu to już tylko 15-20 minut autem. Jeśli wybierasz lot do Tirany, przygotuj się na 4-5 godzin jazdy krętymi, górskimi drogami. Dla dzieci to może być męczące, zwłaszcza w upale. Warto zaplanować dwa postoje - w okolicach parku narodowego Llogara (widoki zapierają dech, a przy okazji można rozprostować nogi) i w pobliżu Wlory na szybki obiad.

Na miejscu polecam wypożyczyć auto - bez niego trudno ogarnąć logistykę, zwłaszcza gdy masz małe dzieci i bagaże. Wypożyczalnie samochodów w Sarandzie i Ksamilu są tanie (ok. 30-40 euro za dobę), ale uważaj na stan dróg. W samej miejscowości uliczki są wąskie, a parkingi w sezonie bywają zapchane. Lepiej szukać noclegu z własnym parkingiem, bo szukanie miejsca pod blokiem z dzieckiem na rękach to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujesz na wakacjach. Jeśli jedziesz z większymi dziećmi, możecie w trasie zrobić przystanek w Butrincie - to wpisane na listę UNESCO ruiny, które fascynują nawet 8-latków (bieganie po starożytnych murach to czysta frajda). Albo podjechać do Blue Eye - źródła z turkusową wodą, gdzie dzieciaki mogą zobaczyć ryby i żółwie. To nie są typowe „atrakcje w trasie”, tylko miejsca, które same w sobie są warte odwiedzenia, a przy okazji rozbijają monotonię podróży. Pamiętaj tylko, żeby w sezonie (szczególnie w lipcu i sierpniu) wyjeżdżać wcześnie rano - unikniesz korków na głównej drodze z Sarandy do Ksamilu, które potrafią wydłużyć podróż o godzinę.

Five children sitting on the sandy beach, enjoying a sunny day together.
Zdjęcie: Andrius La Rotta

Wyspy Ksamil bez łódki i bez tłumów - nasz patent na mały archipelag z wózkiem

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem mapę Ksamilu, pomyślałem: „super, wyspy, ale jak z wózkiem i dwójką dzieci?”. Okazuje się, że nie trzeba wynajmować łódki za 50 euro, żeby poczuć ten klimat. Nasz patent to wczesny poranek, najlepiej przed 8.30, kiedy na głównej plaży Plazhi Pema jest jeszcze pusto, a woda ma odcień, który na Instagramie nazywają albańskimi Karaibami. Wyspy Ksamilu - Tonga Islands, Paradise i Bora Bora - w sezonie lipiec-sierpień są oblegane, ale jeśli przyjdziesz z samego rana, znajdziesz miejsce w pierwszym rzędzie. Wózek terenowy to podstawa, bo na piaszczysto-kamienistej plaży koła skręcają na boki, ale dasz radę.

Nie szukaj restauracji na głównej Rruga, tylko skręć w boczną uliczkę za hotelem. Tam miejscowi sprzedają byrek za 100 leków (około 4 zł) i świeże owoce. Z dziećmi warto wybrać plażę bezpośrednio przy parkingu, bo ta bliżej wysp ma ostry wjazd po schodkach. Jeśli chcesz zobaczyć coś więcej niż plażę, jedź 20 minut do Sarandy, a stamtąd popłyń na Korfu - prom odpływa codziennie, a dzieciaki uwielbiają rejs. W Ksamilu nie ma wielkich centrów handlowych, ale za to znajdziesz wypożyczalnie samochodów, żeby objechać wybrzeże.

Dla rodzin z wózkiem polecam hotel z windą, bo w Ksamilu sporo apartamentów ma wejście po schodach. Park Narodowy Butrint, wpisany na listę UNESCO, to świetna opcja na popołudnie - cień, antyczne ruiny i mała plaża przy wejściu. Blue Eye, źródło o intensywnym błękicie, też da się ogarnąć z dziećmi, ale tylko jeśli nie boisz się nosić wózka przez 200 metrów po kamieniach. Ceny w Ksamilu są niższe niż w Sarandzie, ale w lipcu i sierpniu wszystko drożeje - za obiad dla czterech osób zapłacisz około 40-50 euro. Kuchnia albańska to fërgesë, grillowane warzywa i świeża ryba, którą dzieci jedzą bez marudzenia. Infrastruktura w kurorcie jest już całkiem niezła, ale na lato 2026 lepiej zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem, bo miejsca dla rodzin znikają najszybciej.

Apartament czy hotel all inclusive z animacjami - gdzie realnie odpoczniesz z maluchem

Planując wakacje z małym dzieckiem w Ksamilu, stajesz przed wyborem, który realnie wpływa na twój wypoczynek: apartament z aneksem kuchennym czy hotel all inclusive z animacjami. Na pierwszy rzut oka all inclusive kusi wygodą - nie musisz martwić się o gotowanie, sprzątanie ani szukanie restauracji. Ale w Ksamilu, gdzie plaże takie jak Plazhi Pema czy Bora Bora są oddalone o kilka minut spacerem od większości kwater, a woda w morzu jest płytka i ciepła, często wygrywa apartament. Dlaczego? Bo maluch w upalny lipiec czy sierpień i tak nie wytrzyma całodziennego leżakowania przy basenie hotelowym. Będzie chciał iść na plażę, wrócić na drzemkę, zjeść coś lekkiego w swoim rytmie. W apartamencie masz tę swobodę - śniadanie jesz na tarasie o siódmej, a o dziesiątej jesteś już na Plazhi Ksamil z ręcznikiem i wiaderkiem.

Hotel all inclusive ma sens, jeśli zależy ci na tym, żeby dziecko miało zorganizowane atrakcje, a ty chciałbyś odetchnąć bez myślenia o zakupach. W Ksamilu znajdziesz kilka takich obiektów, ale ich infrastruktura bywa przeciążona w sezonie. Animacje dla maluchów często są po angielsku lub włosku, a jedzenie w bufecie - choć różnorodne - nie zawsze trafia w dziecięce gusta. Z kolei w apartamencie, zwłaszcza z aneksem, możesz ugotować makaron z pesto czy jajecznicę, a na obiad wybrać się do lokalnej restauracji przy Rruga Butrintit. Ceny w Ksamilu są niższe niż nad włoskim Adriatykiem, ale w szczycie sezonu za obiad dla trzech osób zapłacisz około 50-70 złotych. To wciąż mniej niż dopłata do all inclusive.

Kluczowa różnica to elastyczność. Z maluchem nie planujesz zwiedzania Butrintu (UNESCO) czy wycieczki do Blue Eye na siódmą rano. Dziecko ma swój rytm, a w apartamencie łatwiej go uszanować. Możesz spakować śniadanie na wynos, iść na plażę na godzinę, wrócić na drzemkę, a po południu wybrać się na spacer w stronę Tonga Islands lub popłynąć na wyspy Ksamilu. W hotelu all inclusive czujesz się zobowiązany do korzystania z bufetu, basenu i animacji, bo zapłaciłeś z góry. Tymczasem w Ksamilu największą atrakcją jest samo morze - czyste, turkusowe, idealne dla dzieci, które stawiają pierwsze kroki w wodzie. Nie potrzebujesz do tego klubu animacyjnego, tylko dobrego ręcznika i cienia pod parasolem.

Park Narodowy Butrint, Zamek Lekuresi i Źródło Błękitnego Oka - jednodniowe wypady z bazy w Ksamil

Siedząc w Ksamil na leżaku, łatwo zapomnieć, że w promieniu kilkudziesięciu minut czekają miejsca, które całkowicie zmieniają rytm wakacji. Warto wygospodarować jeden dzień na Park Narodowy Butrint. To nie tylko ruiny z listy UNESCO, ale przede wszystkim ogromny, zacieniony teren, gdzie dzieci mogą biegać między starożytnymi murami, a przy odrobinie szczęścia zobaczyć żółwie wpadające do wody przy mozaikach. Bilety kosztują około 700 leków (ok. 28 zł) dla dorosłego, dzieci do lat 9 wchodzą za darmo. Po wyjściu warto skręcić w stronę wzgórza - Zamek Lekuresi daje panoramę na całą zatokę Ksamil i wyspę Korfu, a na dziedzińcu działa mała kawiarnia z herbatą po 1 euro.

Drugi obowiązkowy punkt to Źródło Błękitnego Oka (Syri i Kaltër). To około 45 minut autem od Ksamilu. Miejsce robi wrażenie, bo woda ma intensywnie niebieski kolor i wypływa z głębokości ponad pięćdziesięciu metrów. Dla dzieci to czysta frajda - mogą brodzić w płytkich, lodowatych rozlewiskach, ale trzeba uważać, bo dno jest śliskie. Wstęp kosztuje 50 leków (ok. 2 zł) od osoby, a w sezonie lipiec-sierpień lepiej przyjechać wcześnie rano, zanim pojawią się tłumy turystów. Przy wejściu stoją stragany z domowym sokiem z granatów i grillowaną kukurydzą.

Jeśli macie ochotę na bardziej leniwy dzień, z Ksamilu kursują małe promy na wyspę Korfu - rejs trwa około 30 minut, a bilety dla rodziny (2+2) to wydatek rzędu 60-80 euro w obie strony. Na miejscu czeka inna kuchnia, inna waluta i zupełnie inna architektura, co dla starszych dzieci bywa ciekawą lekcją geografii na żywo. Pamiętajcie tylko o paszportach i o tym, że w Grecji obowiązuje strefa Schengen, więc wracając do Albanii przechodzicie kontrolę graniczną. Wszystkie te wypady świetnie urozmaicają plażowanie, a przy okazji pokazują, że albańska riwiera to nie tylko leżaki i woda.

Kolacja z widokiem na Korfu i lody za grosze - rodzinny przewodnik gastronomiczny

Wieczór w Ksamilu to moment, kiedy kurort pokazuje swoją najlepszą twarz. Słońce chowa się za wyspą Korfu, a powietrze wypełnia się zapachem grillowanych ryb i oliwy. Dla rodzin z dziećmi to idealna pora, żeby usiąść w jednej z knajpek przy samej wodzie i spróbować albańskiej kuchni bez tłoku i południowego skwaru. Najlepsze lokale znajdziesz wzdłuż deptaka Rruga Butrinti, ale prawdziwą perełką są te położone dalej, bliżej plaży Plazhi Pema. Większość oferuje dania w cenie 10-15 zł za porcję makaronu czy ryżu z owocami morza, a dziecięce porcje często są o połowę tańsze. Uwaga na porcje - Albańczycy lubią nakładać solidnie, więc spokojnie możecie dzielić się jednym daniem na dwoje.

Lody to osobny rozdział. W Ksamilu znajdziesz je dosłownie na każdym rogu, a gałka kosztuje około 2-3 zł. To nie są zwykłe lody z automatu - lokalne cukiernie, jak ta przy placu głównym, serwują prawdziwe gelato na bazie albańskiego mleka. Dzieci szaleją za pistacjowym i czekoladowym, a rodzice docenią orzeźwiającą wersję cytrynową albo granatową. W sezonie lipiec-sierpień warto polować na lody tuż po 18 - wtedy często są świeżo robione, a kolejki jeszcze krótkie. Jeśli wasze pociechy nie przepadają za długim siedzeniem przy stole, kupcie im rożek i idźcie spacerem w stronę plaży - widok na zapalające się światła Korfu to darmowy deser.

Co zjeść, żeby nie zbankrutować? Postawcie na lokalne specjały. Byrek z serem i szpinakiem to hit wśród dzieciaków - kosztuje 5-7 zł za spory kawałek i często jest podawany na śniadanie w hotelowych bufetach. Na obiad sprawdzi się tava, czyli zapiekanka z mięsem i warzywami, a na kolację koniecznie grillowane sardynki prosto z kutra. Unikajcie knajp przy samej głównej plaży - tam ceny są wyższe nawet o 30%, a jakość nie zawsze idzie w parze z widokiem. Lepiej skręcić w boczne uliczki, gdzie stoją stoliki pod winoroślą, a obsługa pamięta imiona waszych dzieci po drugiej wizycie. W Ksamilu nikt nie patrzy na zegarek, a kelnerzy nie poganiają - to miejsce, gdzie kolacja spokojnie może przeciągnąć się do zmroku.

Wynajem auta, place zabaw i cień w upale - 7 rzeczy, które ułatwią ci pobyt z małym dzieckiem

Wynajęcie auta w Ksamilu to nie fanaberia, tylko praktyczna konieczność, zwłaszcza gdy podróżujesz z małym dzieckiem. Na miejscu przekonasz się, że odległości między plażami a hotelem nie są duże, ale w upalne południe każdy kilometr spaceru z maluchem na rękach zamienia się w katorgę. Wypożyczalnie samochodów w Sarandzie i bezpośrednio w Ksamilu oferują auta w cenach od 30 do 50 euro za dobę (sezon lipiec sierpień 2026), a posiadanie własnych kółek pozwala swobodnie dojechać do Plazhi Pema, gdzie są łagodne zejścia do wody, albo do Plazhi Paradise, gdzie znajdziesz więcej cienia pod drzewami. Bez auta utkniesz na jednej plaży, a z dzieckiem warto mieć możliwość zmiany miejsca, gdy słońce przesunie się nad głowę.

Parkingi w Ksamilu to osobna historia. W sezonie znalezienie miejsca w okolicy Plazhi Bora Bora graniczy z cudem, dlatego celuj w nieoficjalne, płatne parkingi strzeżone (około 2-3 euro za dzień) albo zostaw auto nieco dalej, przy Rruga Butrint, i podejdź pieszo. W upale kluczowy jest cień - na plaży Tonga Islands praktycznie go nie ma, więc jeśli przyjeżdżasz z niemowlakiem, szukaj odcinków wybrzeża z naturalnym zacienieniem pod piniami, jak przy Plazhi Ksamil. Większość hoteli rodzinnych w Ksamilu, szczególnie te przy plaży, ma małe place zabaw, ale lepiej sprawdzają się ogródki przy knajpkach - przy Rruga Butrint znajdziesz lokal z dmuchanym zamkiem i kącikiem dla dzieci, gdzie możesz zjeść spokojnie obiad, gdy dziecko bawi się w zasięgu wzroku.

Ceny jedzenia w Ksamilu są niższe niż w Sarandzie, ale w turystycznych miejscach przy plaży zapłacisz więcej - za porcję makaronu dla dziecka wydasz około 5-6 euro. Kuchnia albańska jest przyjazna dzieciom, bo bazuje na grillowanym mięsie, ryżu i warzywach, ale unikaj ostrych przypraw. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, warto zrobić zakupy w supermarkecie w Sarandzie - w Ksamilu wybór produktów dla niemowląt jest ograniczony, a ceny wyższe. Infrastruktura kurortu rozwija się szybko, ale wciąż brakuje porządnych chodników z wózkiem - przygotuj się na nierówne nawierzchnie i tłok na głównych ulicach w lipcu i sierpniu.

Z autem łatwo też wybrać się na jednodniową wycieczkę do Butrint (wpisane na listę UNESCO, bilet około 10 euro) albo do Parku Narodowego Blue Eye, gdzie woda ma intensywnie niebieski kolor, a temperatura utrzymuje się na stałym poziomie 10 stopni - dla dziecka to świetna zabawa, ale tylko na chwilę, bo zimno. Jeśli masz więcej czasu, promem z Sarandy możesz popłynąć na Korfu - rejs trwa około godziny, a grecka wyspa to zupełnie inny świat, który zaskoczy cię lepszą infrastrukturą i wyższymi cenami. W Ksamilu najważniejsze jest jednak spokojne tempo - nie próbuj zobaczyć wszystkiego w tydzień, bo z dzieckiem liczy się jakość, a nie liczba miejsc na liście.

Ksamil czy Saranda? Porównanie dwóch baz wypadowych pod kątem snu, hałasu i dostępu do plaży

Planując wakacje z dziećmi nad albańskim wybrzeżem, prędzej czy później staniesz przed dylematem: Ksamil czy Saranda? Oba miejsca kuszą błękitną wodą i bliskością atrakcji, ale różnią się diametralnie, jeśli chodzi o komfort snu, poziom hałasu i dostęp do plaży. W Ksamilu, nazywanym często albańskimi Karaibami, znajdziesz bardziej kameralną atmosferę. Kurort składa się głównie z małych hoteli i apartamentów rozsianych wzdłuż wybrzeża. W sezonie lipiec-sierpień jest tu bardzo tłoczno, ale wieczorem, po wyjeździe jednodniowych turystów z Sarandy, robi się znacznie ciszej. Minusem jest ograniczona infrastruktura - parkingi są płatne i trudno o miejsce, a wypożyczalnie samochodów szybko wyprzedają auta. Jeśli szukasz spokoju i chcesz mieć plaże takie jak Plazhi Pema e Thatë czy Bora Bora na wyciągnięcie ręki, Ksamil będzie lepszym wyborem, ale musisz liczyć się z tym, że w szczycie sezonu trzeba wstawać wcześnie, by zająć leżaki.

Saranda to z kolei prawdziwe miasto, z całą gamą udogodnień dla rodzin. Znajdziesz tu szerokie bulwary, deptak Rruga Jonianet i mnóstwo restauracji, w których zjesz dania kuchni albańskiej bez konieczności rezerwacji na tydzień wcześniej. Hotele w Sarandzie są bardziej zróżnicowane cenowo - od budżetowych pokoi po komfortowe obiekty z basenami. Problemem bywa hałas: wieczorem miasto tętni życiem, a muzyka z lokali przy plazhi głównej plaży niesie się daleko. Jeśli twoje dzieci zasypiają łatwo, nie będzie to problem, ale dla maluchów wrażliwych na dźwięki lepszym wyborem będzie Ksamil. Za to Saranda wygrywa logistyką - stąd łatwo skoczyć do Butrintu (park narodowy UNESCO), nad Blue Eye czy nawet na jednodniowy rejs na Korfu. Masz tu też większy wybór sklepów i aptek, co przy rodzinnych wyjazdach ma znaczenie.

Ostatecznie decyzja sprowadza się do priorytetów. Wolisz mieć spokojną bazę z dostępem do rajskich plaż takich jak Tonga Islands czy Paradise, ale kosztem codziennych dojazdów po zakupy i jedzenie? Wybierz Ksamil. Wolisz, żeby wszystko było pod ręką, a hałas w tle nie przeszkadza ci tak bardzo, jak konieczność szukania wolnego stolika na obiad? Postaw na Sarandę. W obu przypadkach warto rozważyć wynajem samochodu z wyprzedzeniem - ceny w sezonie lato 2026 potrafią zaskoczyć, a bez auta trudno ogarnąć rodzinne logistykę między parkiem narodowym a plażą.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski