Ksamil na własnej skórze: co zobaczysz po wyjściu z auta, a czego nie pokaże Instagram
Parkujesz tuż przy plaży, wysiadasz z auta i pierwsze, co rzuca ci się w oczy, to woda. Nie przesadzę, jeśli powiem, że Ksamil ma jedną z najczystszych wód na całej Riwiery Albańskiej. Turkus jest tak intensywny, że przez chwilę myślisz, czy filtr w telefonie przypadkiem sam się nie włączył. Ale to nie Instagram, to rzeczywistość. Plaże Ksamilu, zwłaszcza te przy głównym pasie, są wąskie, ale za to bezpośrednio wychodzą na małe wysepki, na które możesz dopłynąć w kilka minut. W szczycie sezonu leżaki i parasole zajmują praktycznie każdy wolny skrawek piasku, więc jeśli liczysz na ciszę i spokój, lepiej przyjedź wczesnym rankiem albo po siedemnastej.
Zaskoczy cię też coś innego. Ksamil to nie tylko plaża i woda. To miejscowość, która turystycznie żyje głównie z jedzenia i noclegów. Wzdłuż głównej ulicy ciągną się rzędy restauracji, gdzie za obiad dla dwóch osób zapłacisz około 80-100 zł, a za pokój z widokiem na morze w sezonie często trzeba liczyć 150-200 zł za noc. Nie ma tu wielkiego centrum z knajpami i sklepami jak w Sarandzie. To raczej miejsce, w którym spędzasz dni leniwie na leżaku, a wieczorem spacerujesz między stołami z owocami morza. Jeśli szukasz większych atrakcji, po prostu wsiadasz w autobus i jedziesz 20 minut do Sarandy, albo wybierasz się do Butrintu.
Butrint to park narodowy z listy UNESCO, oddalony zaledwie kilka kilometrów od Ksamilu. Warto zobaczyć to miejsce chociażby po to, żeby zrozumieć, jak bardzo Albania miesza historię z przyrodą. Ruiny greckiego teatru, rzymskie łaźnie i wenecka twierdza stoją w cieniu drzew oliwnych, a wokół słychać tylko ptaki i szum wiatru. Dla kontrastu, z Ksamilu możesz też wybrać się na rejs po wysepkach albo popłynąć na wyspę Korfu. Prom z Sarandy kursuje regularnie, a sama podróż na grecką wyspę zajmuje około pół godziny. To świetna opcja na jeden dzień, szczególnie jeśli masz dość tłoku na plażach Ksamilu.
I tu dochodzę do rzeczy, której nie zobaczysz na żadnym zdjęciu z Instagrama. Ksamil w szczycie sezonu bywa po prostu zatłoczony. Leżaki stoją ciasno obok siebie, a woda przy brzegu momentami przypomina bardziej basen niż otwarte morze. Dlatego jeśli szukasz prawdziwego spokoju, lepiej celuj w połowę czerwca albo wrzesień. Wtedy plaże Ksamilu są jeszcze puste, woda ciepła, a ceny noclegów spadają o jakieś 30-40%. Możesz wtedy wynająć pokój z tarasem i patrzeć na wysepki bez tłumów. Albańska riwiera ma wtedy zupełnie inny klimat - bardziej europejskie Karaiby niż turystyczny młyn.
Ile naprawdę kosztuje tydzień w Ksamilu w 2026: konkretne kwoty od leżaka po obiad
Kiedy myślisz o wakacjach w Ksamilu, pewnie zastanawiasz się, czy to faktycznie taki hit, jak mówią, i przede wszystkim - ile to wszystko kosztuje. Zacznijmy od podstaw. Leżaki i parasole na plażach Ksamilu, na przykład na Ksamil Beach, to wydatek rzędu 10-15 złotych za dzień, choć w szczycie sezonu ceny potrafią podskoczyć do 20 zł. Obiad w jednej z nadmorskich restauracji, gdzie zjesz świeżą rybę czy krewetki z widokiem na morze, to koszt około 40-60 zł od osoby. Za napoje, wodę czy lokalne piwo zapłacisz podobnie jak w Polsce, czasem nawet taniej. Noclegi w centrum miejscowości, blisko plaży, zaczynają się od 150 zł za dobę w sezonie, ale jeśli szukasz czegoś tańszego, warto rozglądnąć się za kwaterami kilka kilometrów od głównej plaży - ceny spadają nawet o połowę.
Podróż autobusem z Sarandy do Ksamilu to formalność i koszt około 5-7 zł, a sama Saranda to świetna baza wypadowa, jeśli chcesz połączyć wakacje z zwiedzaniem. W ciągu jednego dnia możesz pojechać do Butrintu, parku narodowego z listy światowego dziedzictwa UNESCO, gdzie bilet wstępu to około 30 zł. To miejsce, które naprawdę warto zobaczyć - ruiny starożytnego miasta, otoczone zielenią i wodą, robią wrażenie. Albo wybierz się na rejs po wysepki wokół Ksamilu. Za około 50-70 zł od osoby popłyniesz na małe wyspy, gdzie woda jest krystalicznie czysta, a widok na morze Jońskie i w oddali na wyspę Korfu zapiera dech. To jedna z tych atrakcji, które sprawiają, że Ksamil nazywa się europejskimi Karaibami.
Jeśli planujesz tydzień w tej miejscowości w południowej części Albanii, przygotuj budżet około 2000-2500 zł na osobę, uwzględniając noclegi, jedzenie, leżaki i kilka wycieczek. W szczycie sezonu, czyli w lipcu i sierpniu, ceny noclegów rosną, ale poza tym okresem Ksamil jest znacznie tańszy i mniej zatłoczony. Warto też pamiętać, że w samej miejscowości znajdziesz mnóstwo restauracji z lokalną kuchnią, gdzie za obiad dla dwóch osób z winem zapłacisz około 100 zł. Riwiera Albańska to nie tylko plaże, ale też możliwość wypadu na wyspę Korfu - prom z Sarandy kursuje regularnie, a bilet w obie strony to koszt około 100-120 zł. Tydzień w Ksamilu to nie tylko europejskie Karaiby, ale też konkretne, przewidywalne wydatki, które spokojnie zaplanujesz.
Plaże Ksamilu bez filtra: gdzie woda jest krystaliczna, a gdzie lepiej nie wchodzić
Większość zdjęć Ksamilu pokazuje turkusową wodę i białe wysepki na horyzoncie. I rzeczywiście, w słoneczny letni dzień plaże mogą wyglądać jak z pocztówki. Ale jest kilka rzeczy, które warto wiedzieć, zanim wrzucisz plecak na leżaki i parasole. Najbardziej znana plaża, Ksamil Beach, znajduje się tuż przy głównej promenadzie. Woda jest tu czysta, ale w szczycie sezonu robi się tłoczno. W sezonie turystycznym ciężko znaleźć wolne miejsce bez wcześniejszej rezerwacji. Jeśli zależy ci na spokoju, lepiej skierować się na plaże położone nieco dalej od centrum miejscowości. Większość z nich to piaszczyste zatoczki, gdzie woda jest równie przejrzysta, a do tego masz widok na morze i wyspę Korfu.
Na co uważać? Nie wszystkie plaże w Ksamilu są idealne do pływania. Część z nich, zwłaszcza te w okolicach portu, ma muliste dno i glony, zwłaszcza po silniejszym wietrze. Lepiej sprawdzić wcześniej, gdzie akurat woda jest krystaliczna. Warto też pamiętać, że leżaki i parasole są płatne - koszt to zazwyczaj od 10 do 15 euro za zestaw na cały dzień. Darmowe miejsca na ręczniku znajdziesz, ale głównie na dzikich plażach poza głównym pasem. Jeśli masz auto, przejedź kilka kilometrów w stronę parku narodowego Butrint, który jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Tamtejsze plaże są o wiele cichsze, a do tego połączysz kąpiel z atrakcjami historycznymi.
Alternatywą dla Ksamilu jest Saranda. To większe miasto, z portem, z którego odpływają rejsy po wyspy, w tym na wyspę Korfu. W Ksamilu nie ma takiego centrum z restauracjami i noclegami jak w Sarandzie. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, lepiej wybrać Sarandę jako bazę, a do Ksamilu dojechać autobusem lub taksówką. Koszt przejazdu to około 2-3 euro. Same plaże Ksamilu są często nazywane europejskimi Karaibami i rzeczywiście, w słoneczny dzień woda jest turkusowa, a widok na wysepki robi wrażenie. Ale nie daj się zwieść marketingowi - to wciąż Albania, a nie rajski kurort z pięciogwiazdkowym serwisem. Jeśli szukasz ciszy i czystej wody bez tłumów, przyjedź w czerwcu lub wrześniu, a nie w szczycie sezonu. Wtedy Ksamil pokazuje swoje najlepsze oblicze.
Cztery wysepki Ksamilu: którą wybrać na cały dzień, a którą odpuścić
Jeśli myślisz, że Ksamil to tylko plaża przy głównej promenadzie, czeka cię niespodzianka. Prawdziwą perełką tego miejsca są cztery malutkie wysepki na Morzu Jońskim, które widać z brzegu. Tylko trzy z nich są łatwo dostępne, a każda ma zupełnie inny charakter. Największa i najpopularniejsza, ta połączona z lądem wąskim przesmykiem, to naturalny wybór na leniwy dzień z rodziną. Znajdziesz tam leżaki i parasole, kilka prostych barów i płytkie zejście do wody. Idealne, gdy masz małe dzieci albo po prostu chcesz mieć wszystko pod ręką bez chodzenia po skałach.
Druga wyspa, tuż obok, wymaga już przepłynięcia kilku metrów wpław albo skorzystania z małej łódki, którą miejscowi przewożą turystów za kilka euro. To właśnie tam jest ciszej, mniej tłoczno, a woda wokół skalistych brzegów ma ten intensywny turkus, który widać na zdjęciach promujących albańską riwierę jako europejskie Karaiby. Jeśli szukasz spokoju i chcesz uniknąć ścisku w szczycie sezonu, wybierz tę właśnie. Pamiętaj tylko, żeby zabrać własny prowiant - na wysepce nie ma żadnej restauracji, tylko gołe skały i kilka dzikich zatoczek.
Trzecia z wysepek, nieco oddalona, to już opcja dla bardziej wytrwałych. Dopłyniesz do niej łódką z Ksamil Beach albo z głównego brzegu, ale przygotuj się, że to już właściwie dzika plaża bez żadnej infrastruktury. Za to widok na morze, Korfu na horyzoncie i puste miejsce dookoła wynagradza wszystko. Czwartą wysepkę możesz spokojnie odpuścić - jest prywatna, niedostępna dla turystów i służy głównie jako tło do zdjęć. Planując dzień na wyspach, warto sprawdzić prognozę wiatru: przy silniejszym wietrze łódki nie kursują, a wpław nie ma sensu ryzykować. Najlepiej wybrać się wcześnie rano, zanim w Ksamil zrobi się naprawdę gorąco, i po kilku godzinach wrócić na ląd na obiad w jednej z restauracji przy plaży.
Saranda vs Ksamil: gdzie spać, żeby nie żałować ani jednego wieczoru
Planując wakacje w południowej Albanii, staniesz przed wyborem: zatrzymać się w tętniącej życiem Sarandzie, czy postawić na spokojniejszy Ksamil. Saranda to miasto z prawdziwego zdarzenia - ma centrum, port, mnóstwo restauracji i autobusem dojedziesz stąd do Butrintu, parku narodowego z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Ksamil z kolei to typowy kurort, który rozrósł się wokół kilku plaż i wysepek. Jeśli szukasz wieczornego życia, spacerów po promenadzie i łatwego dostępu do sklepów, Saranda będzie dla ciebie lepsza. Gdy jednak marzy ci się poranna kawa z widokiem na morze i spokojny wieczór bez zgiełku, postaw na Ksamil.
W Ksamilu plaże są główną atrakcją i to one decydują o charakterze miejscowości. Ksamil Beach i okoliczne zatoczki oferują czystą wodę morza Jońskiego, a w szczycie sezonu leżaki i parasole kosztują około 10-15 zł za dzień. Stąd łatwo wybrać się na rejs po wyspy - łódką w kilka minut dopłyniesz na małe wysepki, które sprawiają, że Ksamil nazywany jest europejskimi Karaibami. Saranda też ma swoje plaże, ale są one bardziej kamieniste i zatłoczone. Z kolei z Sarandy możesz w jeden dzień popłynąć na wyspę Korfu - prom kursuje regularnie, a bilety kosztują około 50-70 zł w jedną stronę. To duży plus, jeśli chcesz zobaczyć grecką wyspę bez zmiany noclegu.
Ceny noclegów różnią się wyraźnie. W Sarandzie znajdziesz zarówno drogie hotele z widokiem na morze, jak i budżetowe apartamenty kilkaset metrów od plaży. W Ksamilu, ze względu na mniejszą podaż, w szczycie sezonu koszt wynajmu rośnie, ale standard jest często wyższy - nowe budynki, baseny, ogrody. Za tydzień w Ksamilu zapłacisz średnio 200-300 zł więcej za osobę niż w Sarandzie. Jeśli planujesz spędzić kilka dni na riwierze albańskiej i chcesz połączyć plażowanie ze zwiedzaniem, najlepszym rozwiązaniem jest wynająć nocleg w Sarandzie, a na plaże Ksamilu dojechać autobusem (20 minut, kilka złotych). Wtedy masz i miasto pod ręką, i dostęp do najlepszych plaż w okolicy bez przepłacania za nocleg w kurorcie.
Butrint, Syri i Kalter i albańska gościnność: 3 wycieczki, które robią różnicę
Butrint to nie tylko kolejny punkt na mapie, ale miejsce, które przenosi cię w czasie. Leży zaledwie 18 kilometrów od Sarandy, a jego ruiny wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO robią wrażenie nawet na tych, którzy na co dzień omijają muzea szerokim łukiem. Spacerując między starożytnymi murami, widzisz warstwy historii - grecką świątynię, rzymskie teatry i bizantyjskie baptysterium. Zaskakuje cię, jak dobrze zachowały się mozaiki, a cisza przerywana tylko szumem wiatru sprawia, że czujesz się jak odkrywca. W szczycie sezonu warto przyjechać wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów i upału. Bilet kosztuje około 40 zł, a całe zwiedzanie zajmuje ci 2-3 godziny.
Jeśli po historii masz ochotę na chwilę wytchnienia, kieruj się w stronę Syri i Kalter. To źródło o intensywnie niebieskiej wodzie, które miejscowi nazywają „Błękitnym Okiem”. Leży w południowej części Albanii, około 20 kilometrów od Butrintu. Woda ma stałą temperaturę 10 stopni przez cały rok, więc kąpiel orzeźwia, ale nie należy do długich. Otaczający las i drewniane pomosty tworzą klimat jak z bajki. Wstęp jest darmowy, ale w sezonie turystycznym przyjeżdża tu sporo ludzi. Lepiej wybrać się wczesnym popołudniem, kiedy wycieczki z Sarandy już wracają.
Trzeci punkt to sama albańska gościnność, która jest tu namacalna. W małych restauracjach przy plażach Ksamilu dostajesz nie tylko jedzenie, ale i opowieści. Właściciele częstują cię domowym winem, a rachunek za obiad dla dwóch osób z przystawką, daniem głównym i napojami rzadko przekracza 100 zł. W Ksamil Beach leżaki i parasole kosztują około 30 zł za dzień, a widok na morze Jońskie i wysepki Korfu zapiera dech. Nie ma tu nachalnej komercji, jak w popularnych europejskich kurortach. To autentyczne miejsce, gdzie w szczycie sezonu znajdziesz spokojniejszą zatoczkę, jeśli tylko oddalisz się kilkaset metrów od głównej plaży.
Jedzenie w Ksamilu: od ryby prosto z kutra po najtańsze byrek w okolicy
Jedzenie w Ksamilu to osobna atrakcja, która potrafi zaskoczyć nawet w szczycie sezonu. Główna promenada przy plaży jest wypełniona restauracjami, które serwują przede wszystkim świeże ryby i owoce morza. Warto jednak wybrać się kawałek dalej od centrum, gdzie ceny spadają, a porcje rosną. W wielu lokalach przy Ksamil Beach dostaniesz talerz z grillowaną doradą, sałatką grecką i frytkami za około 15-20 euro, co na tle innych kurortów nad Morzem Jońskim wciąż jest uczciwą ceną. Jeśli chcesz zjeść taniej, szukaj małych bufetów, które sprzedają byrek - placek z serem, szpinakiem lub mięsem kosztuje tam dosłownie 1-2 euro. To idealne śniadanie przed całodniowym lenistwem na leżakach lub przed wyprawą do parku narodowego Butrint.
Nie ma sensu przepłacać za widok na morze, jeśli możesz zjeść równie dobrze kilkaset metrów od plaży. W bocznych uliczkach znajdziesz rodzinne knajpki, gdzie gospodarz sam łowi ryby rano, a po południu podaje je na talerzu. Jednym z takich miejsc jest lokal przy drodze prowadzącej do wysepek - turyści często go mijają, a szkoda, bo porcje są gigantyczne, a ceny o 20-30% niższe niż w centrum. Do tego obowiązkowo zamów sałatkę z miejscowych pomidorów i oliwę z okolicy - smakuje zupełnie inaczej niż w supermarketach.
Jeśli wybierasz się na rejs po wyspy, koniecznie spakuj prowiant albo zjedz wcześniej. Na łodziach oferują często tylko chipsy i napoje po zawyżonych cenach. Lepiej kupić w Ksamilu świeży chleb, ser i oliwki i zjeść je na jednej z bezludnych wysepek, z widokiem na Korfu. A wieczorem wróć do miasta na kolację - koniecznie spróbuj lokalnego wina, które kosztuje grosze, a bije na głowę wiele droższych trunków z Albanii. Wakacje nad Riwierą Albańską to nie tylko plaże i czysta woda, ale też kuchnia, która potrafi być zarówno luksusowa, jak i zaskakująco prosta i tania.
Korfu na horyzoncie: jak wpleść grecką wyspę w albański urlop
Gdy słońce zaczyna zachodzić nad plażami Ksamilu, na horyzoncie wyraźnie rysuje się zarys greckiego Korfu. To widok, który zostaje w pamięci na długo, ale wielu turystów nie zdaje sobie sprawy, że tę wyspę można odwiedzić w jeden dzień, nie rezygnując z wypoczynku na albańskiej riwierze. Z Sarandy regularnie kursują promy, a rejs trwa około godziny. Koszt biletu w obie strony to wydatek rzędu 50-70 euro, co w szczycie sezonu wciąż jest rozsądną ceną za możliwość zobaczenia innego świata bez zmiany bazy noclegowej. To świetny pomysł na urozmaicenie podróży, zwłaszcza jeśli masz do dyspozycji przynajmniej 5-7 dni w południowej części Albanii.
Samo Ksamil to jednak miejsce, które nie wymaga uciekania na Korfu, by zachwycić. Jego największym atutem są małe wysepki tuż przy brzegu, do których można dopłynąć lub nawet dojść po płyciźnie, gdy woda jest wyjątkowo czysta i spokojna. Plaże Ksamilu, zwłaszcza te w okolicy Ksamil Beach, oferują leżaki i parasole w cenie około 10-15 złotych za zestaw na cały dzień, co przy standardach europejskich Karaibów jest wręcz symboliczne. Warto jednak pamiętać, że w szczycie sezonu, czyli w lipcu i sierpniu, każdy skrawek piasku jest oblegany, a znalezienie wolnego miejsca w centrum może graniczyć z cudem. Dlatego lepiej wybrać noclegi na obrzeżach miejscowości i dojść pieszo lub autobusem.
Jeśli szukasz kontrastu między plażowaniem a historią, koniecznie zaplanuj wizytę w Butrint. To zaledwie kilka kilometrów od Ksamilu, a park narodowy Butrint z listy światowego dziedzictwa UNESCO to jedna z najważniejszych atrakcji całej riwiery albańskiej. Spacer po starożytnym mieście, w cieniu drzew oliwnych i z widokiem na morze Jońskie, zajmuje około 2-3 godzin. Bilet wstępu to koszt około 10 złotych, co w porównaniu do cen w greckich kurortach jest śmiesznie niskie. Po takim dniu wrócisz na plażę z poczuciem, że zobaczyłeś coś więcej niż tylko turystyczne centrum z restauracjami i barami. Albania wakacje w takim wydaniu to połączenie relaksu, przygody i autentyczności, której często brakuje w zatłoczonych europejskich kurortach.
Samochód, autobus, motorówka: jak się poruszać po Riwierze Albańskiej bez nerwów
Dojazd do Ksamil, jednej z najpopularniejszych miejscowości na południowej Riwierze Albańskiej, nie jest skomplikowany, ale wymaga odrobiny planowania, szczególnie w szczycie sezonu. Jeśli podróżujesz własnym samochodem, przygotuj się na wąskie drogi i spory ruch w okolicach Sarandy - dystans około 15 kilometrów możesz pokonać w 20-30 minut, ale w lipcu i sierpniu potrafi to zająć nawet godzinę. Większym problemem bywa znalezienie miejsca parkingowego blisko plaży, bo w sezonie turystycznym przyjezdni zostawiają auta gdzie popadnie, a leżaki i parasole zajmują każdy skrawek brzegu. Alternatywą jest autobus kursujący między Sarandą a Ksamil - jedzie około 40 minut, kosztuje kilka złotych i wysadza cię tuż przy głównej promenadzie, skąd do najsłynniejszych plaż, jak Ksamil Beach czy plaża z widokiem na wyspę Korfu, dojdziesz pieszo w 10-15 minut.
Jeśli masz więcej czasu i chcesz zobaczyć coś więcej niż piaszczyste plaże, warto rozważyć wynajęcie motorówki lub rejs po wyspy. Z Ksamil widać małe wysepki Morza Jońskiego - dopłynięcie do nich zajmuje kilka minut, a czysta woda i brak tłumów na odleglejszych skrawkach lądu robią ogromne wrażenie. Ceny za taki rejs zaczynają się od 20-30 euro za godzinę, co przy grupie znajomych wypada taniej niż zestaw leżaków na głównej plaży. Pamiętaj tylko, żeby ustalić trasę z kapitanem z wyprzedzeniem - niektórzy wożą turystów typowo pod plaże, inni chętnie podpłyną pod Park Narodowy Butrint, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, gdzie z wody widać starożytne mury i zieleń.
Dla tych, którzy traktują Ksamil jako bazę wypadową, polecam dzień na Butrint - oddalony o jakieś 18 kilometrów, dojedziesz tam autobusem z Sarandy lub taksówką (około 15-20 euro). Po zwiedzaniu możesz wrócić do Ksamil na popołudnie, skorzystać z jednej z lokalnych restauracji serwujących świeże ryby i usiąść na tarasie z widokiem na morze. W szczycie sezonu unikaj wizyt w Butrint w godzinach 11-14, bo kolejki bywają długie, a słońce daje się we znaki. Lepiej wybrać poranek lub późne popołudnie, gdy światło jest miękkie, a tłumy rzadsze. W Ksamil spędzisz bez nerwów nawet 3-4 dni, przeplatając leniwe plażowanie z krótkimi wypadami na wysepki czy do Sarandy, zwłaszcza że koszt noclegów w pensjonatach poza główną promenadą jest o połowę niższy niż w kurortach na drugim brzegu, np. na wyspie Korfu.
Sezon, pogoda i tłumy: w które miesiące Ksamil jest wart każdej złotówki
Kiedy myślisz o Ksamilu w Albanii, pierwsze skojarzenia to turkusowa woda, widok na grecką wyspę Korfu i plaże, które często nazywa się europejskimi Karaibami. Ale czy to miejsce jest warte swojej ceny przez cały rok? Wszystko zależy od twoich oczekiwań i tego, co rozumiesz przez wypoczynek. W szczycie sezonu, czyli w lipcu i sierpniu, Ksamil zamienia się w tętniące życiem centrum riwiery albańskiej. Leżaki i parasole na plażach takich jak Ksamil Beach czy te przy mniejszych wysepkach są zajęte już przed południem, a woda - choć czysta i idealna do kąpieli - bywa bardziej zatłoczona niż w popularnych kurortach nad Morzem Jońskim. Jeśli zależy ci na ciszy i spokoju, te dwa miesiące mogą cię rozczarować, bo miejscowość przyciąga tłumy, które chcą zobaczyć to samo co ty.
Znacznie lepszym wyborem, jeśli pytasz o stosunek jakości do ceny, jest przełom maja i czerwca albo wrzesień. Wtedy woda w Morzu Jońskim jest już przyjemnie ciepła, a liczba turystów spada na tyle, że bez problemu znajdziesz wolne leżaki i miejsce w jednej z lokalnych restauracji z widokiem na morze. Koszt noclegów jest wtedy wyraźnie niższy, a pogoda wciąż sprzyja podróżom - możesz pojechać autobusem do Sarandy na zakupy, wybrać się na rejs po wyspy, a nawet przepłynąć na wyspę Korfu, by zobaczyć coś zupełnie innego. Wrzesień to też dobry moment, by połączyć plażowanie ze zwiedzaniem - park narodowy Butrint, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Ksamilu i w chłodniejsze dni daje cień i ciszę, której brakuje w kurorcie.
Zastanawiasz się, ile dni warto tu spędzić? Jeśli przyjeżdżasz na albańskie wakacje głównie dla plaż, trzy-cztery dni w Ksamilu w zupełności wystarczą, by nacieszyć się widokiem na morze i okolicznymi wysepkami. Dłuższy pobyt ma sens tylko wtedy, gdy planujesz wypady - do Butrintu, na Korfu albo do mniej znanych zatoczek w południowej części riwiery albańskiej. Pamiętaj, że Ksamil to nie duże miasto, tylko kameralna miejscowość, która żyje z turystyki. Poza sezonem część restauracji i atrakcji bywa zamknięta, więc jeśli szukasz pełnej infrastruktury, lepiej wybrać Sarandę jako bazę. Ale jeśli marzy ci się miejsce, gdzie z plaży widać wyspy, woda jest przejrzysta, a koszt wypoczynku wciąż przystępny - Ksamil w czerwcu lub wrześniu to wybór, który naprawdę warto rozważyć.