Plaże Ksamil bez filtra - gdzie naprawdę jest turkus i czysta woda
Plaże Ksamil od lat porównuje się do Malediwów. I nie, to nie jest chwyt marketingowy - turkus wody i drobny piasek to zasługa położenia. Miejscowość leży na południu Albanii, kilkanaście kilometrów od Sarandy i granicy z Grecją. Wysepki, które widać z brzegu, dostępne wpław lub na małych łódkach, tworzą krajobraz, który faktycznie zapiera dech. Najczystszą wodę znajdziesz na głównej plaży w centrum, ale jeśli chcesz uniknąć ścisku, skręć w stronę mniejszych zatoczek przy hotelach i wypożyczalniach leżaków. Piasek jest biały i drobny, a morze wchodzi łagodnie - bez problemu wejdziesz z dziećmi.
Sezon kąpielowy startuje w maju, ale stabilna pogoda i słońce trzymają od czerwca do września. W lipcu i sierpniu woda osiąga 26 stopni, a na brzegu robi się tłoczno. Jeśli zależy ci na spokoju, wybierz wczesny czerwiec lub wrzesień - ceny spadają, a bary i restauracje wciąż działają pełną parą. Ksamil to nie tylko plażowanie. Kilka kilometrów dalej masz park narodowy Butrint - stanowisko archeologiczne z listy UNESCO, gdzie greckie i rzymskie ruiny leżą tuż przy lagunie. Spokojnie zajmie ci to pół dnia, a po powrocie wpadniesz na obiad do knajpki z widokiem na Korfu.
Transport w Ksamil bywa wyzwaniem, szczególnie w szczycie sezonu. Dojazd z Tirany autobusem zajmuje około 5 godzin, ale wygodniej wynająć samochód - wypożyczalnie działają w Sarandzie i przy głównej drodze. Parking w centrum to towar deficytowy, więc lepiej zostawić auto na obrzeżach i przejść się pieszo. Ciekawostka: miejscowość nazywa się często albańskimi Malediwami, ale tak naprawdę to dawna wioska rybacka, która dopiero od kilkunastu lat rozwinęła się w kurort. Wciąż znajdziesz tu proste, rodzinne hotele obok nowych apartamentowców. Jeśli masz ochotę na zmianę, rejs na Korfu z Sarandy to godzina drogi - promy kursują codziennie, a widoki na Błękitne Oko po drodze zapierają dech.
Cztery wysepki Ksamil - jak dostać się na nie za 5 euro i którą wybrać
Słyszałeś o albańskich Malediwach? Ksamil, miejscowość na południu Albanii, od lat przyciąga turystów czystą wodą i widokiem na Korfu. Ale to nie plaże w centrum są tu największą atrakcją, tylko cztery małe wysepki widoczne z brzegu. Większość osób podpływa do nich łódką, a koszt takiej przeprawy to 5 euro od osoby. W sezonie kursują plastikowe pontony z silnikiem, które zabierają pasażerów spod największej plaży. Wysiadając na pierwszej z brzegu wyspie, od razu czujesz różnicę - mniej ludzi, spokojniejsze morze i miękki, biały piasek pod stopami.
Którą wysepkę wybrać? Jeśli szukasz ciszy i dobrych zdjęć, celuj w tę najbardziej wysuniętą na zachód. Jest mniejsza, rzadziej oblegana, a woda wokół niej ma intensywnie turkusowy kolor. Druga od brzegu wyspa to największy tłok, bo stamtąd najłatwiej wrócić na ląd. Trzecia i czwarta są podobne, ale na jednej znajdziesz mały bar z leżakami - jeśli planujesz spędzić tam kilka godzin, zabierz gotówkę, bo karta często nie działa. Na wysepki nie ma mostu ani pomostu, więc wsiadasz do łódki prosto z wody, a kapitan podaje ci rękę, żebyś nie zamoczył telefonu.
Logistyka jest prosta: jeśli wynająłeś samochód w Tiranie albo Sarandzie, zaparkuj na dużym parkingu przy głównej promenadzie. Ksamil leży zaledwie 15 kilometrów od Sarandy, więc możesz też przyjechać autobusem albo taksówką. Po zejściu na plażę znajdziesz kilku łodzian, którzy wożą turystów w kółko. Nie musisz rezerwować z wyprzedzeniem, ale w lipcu i sierpniu lepiej przyjść przed południem, bo po 14:00 kolejki sięgają kilkunastu minut. Cena 5 euro obejmuje kurs w obie strony, więc płacisz raz i możesz wracać, kiedy chcesz.
Jeśli masz więcej czasu, połącz wizytę na wysepkach z popołudniowym odpoczynkiem w jednej z knajpek przy plaży. Ksamil ma mnóstwo restauracji i barów serwujących świeże ryby, a ceny są niższe niż w Sarandzie. Na deser warto wybrać się do Parku Narodowego Butrint, wpisanego na listę UNESCO. To stanowisko archeologiczne leży zaledwie 5 kilometrów od Ksamilu, więc dojedziesz tam w 10 minut. Jeśli masz ochotę na jeszcze większe wrażenia, z tego samego parkingu w Ksamilu odpływa prom na Korfu. Pogoda na południu Albanii dopisuje od maja do października, a woda w morzu jest ciepła i czysta jak w Grecji, tylko taniej.
Park Narodowy Butrint - ruiny starsze niż rzymskie i bilet za 1000 leków
Park Narodowy Butrint to miejsce, które łączy dwie kompletnie różne rzeczywistości - dziką przyrodę i historię sprzed tysięcy lat. Leży kilkanaście kilometrów od Sarandy, więc jeśli siedzisz w Ksamilu albo właśnie w Sarandzie, nie masz wymówki, żeby tu nie podjechać. Bilet wstępu kosztuje około 1000 leków, czyli jakieś 40-50 złotych - jak na stanowisko archeologiczne z listy UNESCO to wręcz śmiesznie mało. W porównaniu z cenami w podobnych miejscach we Włoszech czy Grecji, Butrint to prawdziwy deal.
To nie są zwykłe ruiny, które oglądasz przez płot. Możesz chodzić między murami starożytnego teatru, oglądać mozaiki w baptysterium, a przy odrobinie szczęścia trafić na żółwia wylegującego się na słońcu. Ta mieszanka - antyczne miasto w środku zielonego parku, nad brzegiem jeziora - robi wrażenie. W przeciwieństwie do zatłoczonego centrum Ksamilu, tutaj masz przestrzeń i ciszę. Nawet w sezonie turystów jest na tyle mało, że spokojnie zrobisz zdjęcia bez tłumów w tle.
Butrint leży praktycznie na granicy z Grecją. Widać stąd Korfu - wyspa jest tak blisko, że promy kursują regularnie. Jeśli planujesz wakacje w Albanii, ale kusi cię jednodniowy wypad do Grecji, logistyka jest prosta: jedziesz z Ksamilu albo Sarandy, zwiedzasz park, a potem wskakujesz na prom. Z drugiej strony, jeśli to Butrint jest twoim głównym celem, najlepiej wybrać samochód - dojazd autem z Tirany zajmuje około 4 godzin, ale na miejscu masz parking i wypożyczalnię tuż obok. Bez auta jest trochę gorzej, bo busy kursują, ale nie zawsze trafisz z przesiadkami.
Podsumowując - Butrint to nie tylko kolejne stanowisko archeologiczne na mapie. To miejsce, które pokazuje, że Albania ma do zaoferowania coś więcej niż tylko piaszczyste plaże i czystą wodę. Jeśli masz dość leżenia na piasku w Ksamilu i szukasz czegoś, co naprawdę zapada w pamięć - wsiadaj w samochód i jedź. Za 1000 leków dostajesz kawałek historii, który w innych krajach kosztowałby trzy razy tyle.

Saranda jako baza wypadowa - dlaczego spanie 15 km dalej ma sens
Zatrzymanie się w Sarandzie zamiast bezpośrednio w Ksamilu to ruch, który docenisz zwłaszcza przy logistyce całego dnia. Owszem, Ksamil kusi widokami i łatwym dostępem do plaż, ale Saranda, jako większe miasto, oferuje więcej opcji zakwaterowania - od budżetowych pokoi po całkiem przyzwoite hotele z widokiem na morze. Ceny są tu zauważalnie niższe niż w samym kurorcie, a wieczorem nie jesteś skazany na jedną czy dwie restauracje. W centrum znajdziesz bary, knajpki z kuchnią albańską i włoską, a nawet całkiem niezłe piekarnie z ciepłym chlebem. Dojazd do Ksamilu zajmuje ci jakieś 15-20 minut autem, więc spokojnie możesz spędzić tam cały dzień na plaży, a wieczorem wrócić do bazy na spokojną kolację.
Z Sarandy łatwiej też zaplanować dłuższe wycieczki. Park Narodowy Butrint z listy UNESCO jest oddalony o jakieś 18 kilometrów, ale to właśnie z Sarandy najwygodniej dojechać na to stanowisko archeologiczne, bo nie musisz przedzierać się przez wąskie uliczki Ksamilu. Po drodze możesz zahaczyć o Błękitne Oko, czyli źródło z krystalicznie czystą wodą, które robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza w upalne południe. Jeśli masz ochotę na jednodniowy skok na Korfu, promy z Sarandy kursują regularnie - z Ksamilu też da się, ale to dodatkowa logistyka z dojazdem do portu i szukaniem parkingu.
W praktyce wygląda to tak: rano pakujesz ręcznik i jedziesz na plaże Ksamilu, gdzie wysepki i czysta woda robią swoje, po południu zwiedzasz Butrint, a wieczorem siedzisz w Sarandzie na promenadzie. Jeśli wynajmujesz auto (a wypożyczalnia samochodów w Sarandzie działa bez problemu), nie masz żadnego ograniczenia. Parking w Ksamilu bywa problemem w sezonie, ale z Sarandy możesz podjechać pod samą plażę wcześnie rano i zająć dobre miejsce.
Wypad na Korfu z Ksamil - prom, kolejki i czy zdążysz w jeden dzień
Planowanie jednodniowego wypadu na Korfu z Ksamil to kuszący pomysł, ale wymaga dobrej organizacji. Promy z Sarandy, oddalonej zaledwie 15-20 kilometrów od Ksamil, kursują regularnie, zwłaszcza w sezonie letnim od maja do września. W szczycie, czyli w lipcu i sierpniu, warto pojawić się w porcie w Sarandzie przynajmniej godzinę przed planowanym rejsem - kolejki bywają długie, a bilety na popularne godziny wyprzedają się szybko. Sam rejs trwa około 30-40 minut, więc dystans jest krótki, ale logistyka startu i powrotu może zjeść sporo czasu. Jeśli wstajesz wcześnie i ruszasz przed 8:00, spokojnie zdążysz zwiedzić greckie miasto, zjeść obiad nad morzem i wrócić przed zachodem słońca. Pamiętaj jednak, że wracając, czeka cię ta sama procedura - kontrola biletów i tłum na promie.
Na miejscu na Korfu masz do wyboru albo spacer po starówce z wąskimi uliczkami, albo wypożyczenie skutera, żeby zobaczyć więcej. W jeden dzień nie obejdziesz całej wyspy, ale centrum i okolice portu spokojnie ogarniesz. Jeśli wybierasz się w lipcu lub sierpniu, pogoda dopisze - słońce i temperatura w okolicach 30 stopni, ale upał może dać się we znaki podczas zwiedzania. Warto zabrać wodę, nakrycie głowy i wygodne buty. Ceny na Korfu są nieco wyższe niż w Albanii, szczególnie w restauracjach i barach przy porcie, ale wciąż przyzwoite na tle innych europejskich kurortów. Obiad dla dwóch osób w greckiej tawernie to wydatek rzędu 30-40 euro, więc jeśli jedziesz z Ksamil, gdzie ceny są niższe, możesz odczuć różnicę.
Logistycznie najprościej dojechać z Ksamil do Sarandy własnym samochodem - to około 20 minut. W Sarandzie znajdziesz płatne parkingi w pobliżu portu, koszt to około 5-7 euro za dzień. Alternatywnie, możesz wziąć taksówkę lub skorzystać z lokalnych busów, ale w sezonie bywają zatłoczone. Jeśli planujesz podróż z dalszych rejonów Albanii, na przykład z Tirany, lepiej zarezerwować cały dzień na sam dojazd i powrót, bo trasa zajmuje około 4-5 godzin w jedną stronę. Wypad na Korfu z Ksamil to świetna opcja, pod warunkiem że nie masz problemu z wczesnym wstawaniem i tłokiem - w szczycie sezonu promy są pełne, a kolejki do odprawy bywają frustrujące. Ale widok na błękitne morze i greckie wybrzeże z pokładu wynagradza te drobne niedogodności.
Ceny w Ksamil - ile kosztuje leżak, obiad i dlaczego gotówka wciąż rządzi
W Ksamil ceny wciąż zaskakują turystów, ale niekoniecznie tym, że są niskie. Leżak z parasolem na najbardziej obleganych plażach kosztuje od 10 do 15 euro za dzień - to tyle samo, co w przeciętnym kurorcie nad Adriatykiem, a czasem więcej niż w mniej znanych zakątkach Albanii. Obiad dla dwóch osób w restauracji z widokiem na wysepki to wydatek rzędu 25-35 euro, jeśli zamówicie lokalne specjały, jak grillowane warzywa czy tave kosi. Za porcję ryby z grilla zapłacicie od 12 do 18 euro, w zależności od tego, czy traficie do knajpy przy samej promenadzie, czy o ulicę dalej. Piwo butelkowe kosztuje około 2 euro, a espresso - 1 euro. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom - Ksamil nie jest już tanią wioską rybacką, tylko kurortem z cenami na poziomie Sarandy, a w szczycie sezonu (lipiec - sierpień) bywa drożej niż w centrum Tirany.
Kluczowa pułapka dla przyjezdnych to płatności - gotówka wciąż rządzi tu niepodzielnie. Większość barów, małych sklepików i wypożyczalni sprzętu plażowego akceptuje tylko leki (albańską walutę). Euro zdarza się, że przyjmą, ale kurs będzie niekorzystny, a resztę dostaniecie w lekach. Kartą zapłacicie w supermarketach, lepszych hotelach i kilku restauracjach w centrum, ale na plaży czy na straganie z owocami już nie. Dlatego przed wyjazdem z Sarandy albo z lotniska w Tiranie warto zaopatrzyć się w gotówkę - bankomaty w Ksamil są, ale w sezonie często puste, a prowizja za wypłatę potrafi zjeść sporo z budżetu.
Logistyka transportu też ma wpływ na koszty. Jeśli dojedziecie własnym autem, za parking przy plaży zapłacicie od 2 do 5 euro za dzień, ale w lipcu i sierpniu znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem. Wypożyczalnia samochodów w Ksamil kosztuje około 30-40 euro na dobę, co przy grupie 3-4 osób wychodzi taniej niż codzienne taksówki do Butrintu czy Błękitnego Oka. Ciekawostka: ceny w restauracjach przy samej plaży bywają niższe niż w tych w centrum miejscowości, bo właściciele liczą na większy obrót i mniej windowania marży. Warto więc sprawdzić menu na miejscu, zanim usiądziecie z widokiem na morze - różnica w rachunku może wynieść nawet 30 procent.
Noclegi, które nie zrujnują budżetu - konkretne lokalizacje blisko plaży
Kiedy myślisz o noclegu w Ksamil, pierwsze skojarzenie to pewnie ceny, które w sezonie potrafią wystrzelić. Prawda jest jednak taka, że przy odrobinie orientacji w terenie znajdziesz tu pokoje za 40-60 euro za dobę, nawet w lipcu. Kluczem jest lokalizacja - nie szukaj noclegu w samym centrum, tylko kilka ulic dalej, w stronę wysepek. Pensjonaty przy uliczkach odchodzących od głównej drogi na Sarandę oferują często lepszy standard za mniejsze pieniądze, a do plaży masz dosłownie 5 minut pieszo. Właściciele chętnie pokazują pokój przed decyzją, więc możesz sprawdzić, czy klimatyzacja faktycznie chłodzi, a łazienka ma ciepłą wodę.
Jeśli zależy ci na ciszy i bliskości natury, spójrz na kwatery w okolicy Parku Narodowego Butrint. To około 3 kilometry od Ksamil, ale za to masz gwarancję, że wieczorami nie słychać muzyki z barów. Ceny są tam o 20-30 procent niższe, a do plaży i tak dojedziesz rowerem w kwadrans. Alternatywą są noclegi w Sarandzie - z centrum tego miasta kursują busy do Ksamil co 20 minut, więc logistyka nie stanowi problemu. Hotele w Sarandzie są droższe o jakieś 10-15 euro, ale zyskujesz dostęp do większej liczby restauracji i wypożyczalni samochodów.
Praktyczna rada: jeśli podróżujesz z Tirany własnym autem, szukaj noclegów z parkingiem. W sezonie znalezienie miejsca na ulicy w Ksamil graniczy z cudem, a płatne parkingi biorą 5-10 euro za dzień. W pensjonatach z własnym placem postojowym często wliczają to w cenę pokoju. I jeszcze jedna ciekawostka - w sierpniu wielu turystów rezerwuje noclegi w okolicy Błękitnego Oka, bo tam woda jest chłodniejsza, a wieczory spokojniejsze. Za 50 euro dostaniesz tam pokój z widokiem na góry i dostępem do ogrodu, co przy albańskich Malediwach brzmi jak luksus, a w praktyce jest standardem.
Dojazd z Polski do Ksamil - samolot, auto i dlaczego nie ma prostej drogi
Dojazd do Ksamil z Polski to logistyczna układanka, która wymaga przynajmniej jednego przesiadkowego lotu. Bezpośrednich połączeń z Tirany nie ma, ale z Warszawy, Krakowa czy Katowic polecisz tanimi liniami do stolicy Albanii. Z lotniska im. Matki Teresy do Ksamil dzieli cię około 280 kilometrów i to właśnie ten odcinek bywa największym wyzwaniem. Szybka autostrada kończy się gdzieś na południe od Tirany, a dalej czeka cię kręta dwupasmówka wzdłuż wybrzeża, często zakorkowana w sezonie. Przejazd zajmuje od 3,5 do 5 godzin, więc po wylądowaniu lepiej nie planować tego samego dnia plażowania.
Większość turystów decyduje się na wynajęcie auta - wypożyczalnia samochodów na lotnisku w Tiranie działa sprawnie, a ceny w 2026 roku zaczynają się od około 120 zł za dobę. Jeśli wolisz nie prowadzić, alternatywą są busy, które kursują z dworca autobusowego w Tiranie do Sarandy, skąd do Ksamil masz już tylko 17 kilometrów taksówką lub lokalnym minibusem. Problem w tym, że w szczycie sezonu trudno o miejsca, a podróż z przesiadkami i bagażem potrafi zająć cały dzień.
Dlatego wielu podróżnych wybiera trasę przez Korfu. Lecisz z Polski na grecką wyspę, a stamtąd promem do Sarandy - rejs trwa około godziny i kosztuje 20-30 euro. Z portu w Sarandzie do Ksamil dojedziesz taksówką w 20 minut. To rozwiązanie ma sens, jeśli chcesz połączyć wakacje w Albanii z dniem lub dwoma na Korfu, ale pamiętaj, że promy kursują regularnie tylko od maja do października. Poza sezonem pogoda na Morzu Jońskim bywa kapryśna i połączenia są odwoływane.
Niezależnie od wybranej opcji, kluczowa jest logistyka transportu na miejscu. W Ksamil nie ma dworca ani wypożyczalni na każdym rogu, a parking w centrum latem to osobna historia - miejsca przy plażach są płatne (około 5 euro za dzień) i szybko się zapełniają. Jeśli nie chcesz tracić czasu na szukanie wolnego miejsca, rozważ zostawienie auta na obrzeżach i spacer lub rower. Do Butrintu, Parku Narodowego z listy UNESCO, masz stąd zaledwie 4 kilometry, więc pieszo albo taksówką za 5 euro dojedziesz bez stresu.
Okolice Ksamil, które turyści omijają - źródło Syri i Kalter i plaże bez tłumu
Większość turystów ląduje w Ksamil, zajmuje leżaki na głównej plaży i jest przekonana, że widziała już wszystko, co albańskie wybrzeże ma do zaoferowania. Tymczasem kilka kilometrów na wschód, w głąb lądu, czeka kompletnie inny świat. Mowa o źródle Syri i Kalter, czyli Błękitnym Oku - naturalnym zjawisku, które wygląda jakby ktoś w środku lasu zostawił otwarty kran z wodą mineralną. Głębokość źródła przekracza pięćdziesiąt metrów, a temperatura wody przez cały rok utrzymuje się na poziomie około dziesięciu stopni. W upalny lipcowy dzień wejście tam to jak skok do innego wymiaru. Wstęp kosztuje symboliczną kwotę, a w sezonie lepiej przyjechać wcześnie rano, bo przed południem autokary z Tirany i Sarandy zapełniają parking.
Z kolei jeśli po kilku dniach w Ksamil masz dość tłoku na plaży i szukasz miejsca z prawdziwie czystą wodą, warto pojechać na południe, w kierunku granicy z Grecją. Miejscowości takie jak Çuka i Butrinti oferują dzikie, piaszczyste zatoczki, gdzie leżaki są rzadkością, a za to można liczyć na własny kawałek brzegu. Dojazd wymaga trochę samozaparcia - najlepiej wynająć samochód w Sarandzie lub skorzystać z lokalnego busa, ale logistyka transportu zwraca się spokojem, którego w samym Ksamil brakuje. Woda jest tu równie turkusowa jak na słynnych wysepkach, tylko nie musisz płacić za parasol i przepychać się łokciami.
Na koniec obowiązkowy punkt na mapie, który wielu turystów traktuje po macoszemu: Park Narodowy Butrint. To nie tylko stanowisko archeologiczne z listy UNESCO, ale też miejsce, gdzie antyczne mury wyrastają wprost z zieleni, a między ruinami przechadzają się żółwie. Wejście do parku znajduje się dosłownie dwadzieścia minut jazdy od centrum Ksamil. Większość gości wpada na godzinę, robi zdjęcie teatrowi i ucieka, tymczasem spokojne przejście całego terenu zajmuje dobre trzy godziny. Po drodze trafisz na pozostałości rzymskich łaźni, bizantyjską chrzcielnicę i widok na cieśninę oddzielającą Albanię od Korfu. Jeśli planujesz wakacje w tym kurorcie, nie popełnij błędu i zostaw Butrint na osobny dzień - połączysz wtedy zwiedzanie z kąpielą w miejscu, gdzie nie ma ani jednego turysty z dmuchanym flamingiem.
Październik zamiast sierpnia - kiedy naprawdę warto lecieć do albańskiego kurortu
Jeśli myślisz o Ksamil w Albanii, to pewnie widzisz przed oczami zdjęcia turkusowej wody i białego piasku. I słusznie - to miejsce wygląda jak pocztówka z Malediwów, ale w wersji dostępnej na wyciągnięcie ręki. Problem w tym, że w sezonie, czyli od czerwca do sierpnia, dzielisz tę bajkę z tysiącami innych turystów. Plaże są zatłoczone, a znalezienie wolnego leżaka graniczy z cudem. Dlatego prawdziwym trikiem jest wybór października. Słońce wciąż grzeje, woda ma przyjemne 22-24 stopnie, a ty masz całe wybrzeże niemal dla siebie. Ceny w hotelach i restauracjach spadają, a pogoda wciąż pozwala na kąpiele i zwiedzanie bez spoconych koszulek.
Ksamil to nie tylko plaże i wysepki. To także świetna baza wypadowa do największych atrakcji południa Albanii. Zaledwie kilkanaście kilometrów dalej znajduje się Butrint, czyli starożytne miasto wpisane na listę UNESCO. To stanowisko archeologiczne robi wrażenie - grecki teatr, rzymskie łaźnie i weneckie fortyfikacje w cieniu drzew oliwnych. W drugą stronę, jakieś 20 kilometrów, czeka Saranda, większe miasto z promenadą, barami i wypożyczalniami samochodów. Jeśli masz ochotę na dzień poza Albanią, z Sarandy kursują promy na grecką Korfu - rejs trwa około godziny, a wrażenia są warte każdego euro.
Logistyka w Ksamil jest prostsza, niż myślisz. Dojazd z Tirany zajmuje około 4 godzin autem, ale można też polecieć do Sarandy małym samolotem z lotniska w Kukës. Jeśli decydujesz się na wynajem samochodu, przygotuj się na wąskie drogi i specyficzny styl jazdy Albańczyków. Parking w samym centrum Ksamil bywa wyzwaniem, ale przy plaży znajdziesz płatne miejsca za około 2-3 euro za dzień. Warto też odwiedzić Błękitne Oko - źródło krasowe z wodą tak czystą, że widać dno na kilkanaście metrów. To miejsce leży około 25 kilometrów od Ksamil i jest idealne na popołudniową wycieczkę, szczególnie gdy słońce stoi wysoko.
Ceny w Ksamil w październiku to kolejny argument za wyborem jesieni. Obiad w dobrej restauracji z owocami morza to wydatek rzędu 40-50 zł, a nocleg w przyzwoitym hotelu z widokiem na morze znajdziesz już za 150-200 zł za dobę. Bary na plaży są otwarte, ale bez tłoku, więc możesz spokojnie napić się kawy, patrząc na wysepki. Jeśli szukasz miejsca, gdzie czysta woda, słońce i spokój idą w parze z atrakcjami, Ksamil poza szczytem sezonu to strzał w dziesiątkę. I pamiętaj - to nie kurort dla imprezowiczów, ale dla tych, którzy chcą odpocząć i zobaczyć coś więcej niż tylko hotelowy basen.