Ksamil to nie tylko woda i piasek - zobacz, skąd wzięła się jego słynna lazurowa barwa
Widok z klifów w okolicy Ksamilu robi wrażenie, ale to kolor wody ściąga tu najwięcej ludzi. Gdy pierwszy raz patrzysz na morze w tej części południowej Albanii, myślisz, że ktoś podkręcił nasycenie na zdjęciu. Tymczasem ta intensywna turkusowa barwa ma swoje wytłumaczenie. Dno wokół wysepek jest piaszczyste i jasne, więc odbija światło słoneczne. Do tego woda w Morzu Jońskim jest wyjątkowo czysta i ma mało zawiesiny, więc promienie wnikają głęboko. W Ksamilu nie ma ujść rzek niosących muł, które w innych kurortach zabierają przejrzystość. Efekt jest taki, że nawet gdy niebo zasnuwają chmury, tutejsze plaże wyglądają jak z folderu biura podróży.
Wielu turystów przyjeżdża tu po to, by spędzić cały dzień na leżakach i kąpać się w lazurowych falach. To zrozumiałe - woda jest płytka i nagrzewa się szybciej niż na otwartym morzu. Jeśli jednak masz ochotę na coś więcej niż plażowanie, warto oderwać się od szezlongu. Kilkanaście kilometrów od centrum Ksamilu leży Park Narodowy Butrint, jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Albanii. To ruiny starożytnego miasta z czasów greckich, rzymskich i bizantyjskich, wpisane na listę UNESCO. Spacer wśród tych zabytków w cieniu drzew oliwnych to świetny pomysł na upalny dzień, zwłaszcza że od morza wieje przyjemna bryza. Możesz połączyć zwiedzanie z popołudniowym odpoczynkiem na jednej z plaż w okolicy Butrintu, gdzie jest luźniej niż w samym Ksamilu.
Bliskość Sarandy, oddalonej o około 15 kilometrów, daje ci możliwość zrobienia zakupów i skorzystania z większego wyboru restauracji czy barów. Z Sarandy kursują też promy na grecką wyspę Korfu, co jest popularną jednodniową wycieczką. W sezonie pogoda w Ksamilu sprzyja takim wyprawom, bo od maja do października deszcz zdarza się rzadko. Jeśli zastanawiasz się nad noclegami, pamiętaj, że Ksamil to typowa miejscowość wakacyjna, a nie miasto z zabytkowym centrum. Hotele i apartamenty stoją głównie wzdłuż wybrzeża, więc większość ma widok na morze lub na wysepki. Ceny w sezonie są wyższe niż w Tiranie, ale wciąż niższe niż w podobnych kurortach nad Morzem Śródziemnym. Najlepiej rezerwować z wyprzedzeniem, bo w lipcu i sierpniu o wolne miejsca trudno.
Czy w Ksamil znajdziesz dziką przyrodę? Oto sekrety Parku Narodowego Butrint, o których przewodniki milczą
Większość turystów kojarzy Ksamil z leniwym wypoczynkiem na leżakach i widokiem na wysepki. To prawda, że w sezonie główna plaża potrafi być zatłoczona, a bary serwują drinki do późna. Wystarczy jednak oddalić się kilkaset metrów od centrum, a znajdziesz się w zupełnie innym świecie. Mowa o Parku Narodowym Butrint, który zaczyna się właściwie na obrzeżach Ksamilu. I tu jest pierwszy sekret: nie musisz jechać do Tirany ani nawet do Sarandy, żeby poczuć dziką stronę Albanii. Wystarczy skręcić w polną drogę za ostatnimi hotelami, a przed tobą otworzy się krajobraz porośnięty gęstą roślinnością, z widokiem na błękitną wodę Morza Jońskiego i bezludne wysepki.
Park Narodowy Butrint to nie tylko stanowisko archeologiczne z ruinami wpisanymi na listę UNESCO. To przede wszystkim ogromny obszar ochrony przyrody, który rozciąga się wokół jeziora Butrint i laguny. Większość przewodników opisuje tylko starożytne miasto, ale pomija fakt, że w okolicy znajdziesz ścieżki spacerowe, którymi dotrzesz do opuszczonych fortyfikacji weneckich lub dziewiczych plaż, gdzie nie ma ani jednego leżaka. Jeśli masz w planach zwiedzanie, warto wybrać się tam wczesnym rankiem albo późnym popołudniem - wtedy pogoda jest przyjemniejsza, a turystów wyraźnie mniej. Przez dzień możesz spokojnie połączyć spacer po ruinach z kąpielą w krystalicznie czystej wodzie przy jednej z ukrytych zatoczek.
Co ważne, z Ksamilu do bram parku masz zaledwie kilka kilometrów. To dystans, który bez problemu pokonasz pieszo, rowerem albo taksówką za kilkanaście złotych. W przeciwieństwie do zatłoczonego centrum Ksamilu, gdzie bary i restauracje grają muzykę do późna, w Butrincie panuje spokój. Możesz tu zobaczyć żółwie morskie, czaple i dzikie ptactwo, a przy odrobinie szczęścia - delfiny w cieśninie między Albanią a grecką wyspą Korfu. To miejsce udowadnia, że Ksamil to nie tylko plaże i leżaki, ale też prawdziwa przygoda dla tych, którzy chcą zobaczyć Albanię taką, jaka była przed falą masowej turystyki. Weekend w okolicy wystarczy, by połączyć relaks nad morzem z odkrywaniem starożytnych zabytków i dzikiej natury - bez pośpiechu i bez tłumów.
Wyspy Ksamil bez tajemnic - za ile dopłyniesz, gdzie postawisz stopę i która jest tylko dla dorosłych
Wyspy Ksamil to jeden z tych widoków, które zapamiętujesz na długo. Wystarczy stanąć na plaży w centrum miejscowości, a przed tobą rozciąga się kilka zielonych wysepek na tle krystalicznie czystej wody morza Jońskiego. Największą popularnością cieszą się trzy wysepki, na które bez problemu dopłyniesz w sezonie. Ceny za przeprawę wahają się od 5 do 10 euro od osoby, a łódki odpływają co kilkanaście minut z głównej plaży. Jeśli chcesz uniknąć tłoku, wybierz się w dni powszednie wcześnie rano - wtedy woda jest najspokojniejsza, a leżaki na wysepkach jeszcze wolne.
Każda z wysepek ma swój charakter. Na pierwszej znajdziesz piaszczyste plaże z leżakami i barem, idealne na leniwy dzień z rodziną. Druga jest dziksza, mniej oblegana, z naturalnym cieniem i dobrym miejscem do snorkelingu. Trzecia wysepka to ta dla dorosłych - nie ma tam infrastruktury dla dzieci, za to znajdziesz spokojniejsze zakątki i widoki na otwarte morze. Warto zabrać własny prowiant, bo ceny w barach na wyspach są wyższe niż w Ksamilu, a wybór ograniczony. Jeśli nie chcesz płacić za leżaki (ok. 8-15 euro za dzień), po prostu rozłóż ręcznik na piasku - to wciąż legalne i powszechne.
Sam Ksamil to nie tylko wyspy. Miejscowość leży zaledwie kilka kilometrów od Sarandy, ale ma zupełnie inny klimat - bardziej kameralny, nastawiony na wakacje nad wodą. W centrum znajdziesz mnóstwo restauracji z owocami morza i barów, a wieczorami tętni życiem. Jeśli masz więcej niż jeden dzień, koniecznie zaplanuj wycieczkę do Parku Narodowego Butrint. To stanowisko archeologiczne wpisane na listę UNESCO, z ruinami sięgającymi czasów greckich i rzymskich. Bilet kosztuje około 10 euro, a spacer pośród starożytnych murów i widok na jezioro Butrint to coś, czego nie zobaczysz w żadnym innym kurorcie południowej Albanii.
Z Ksamilu możesz też wybrać się na jednodniowy rejs na Korfu - promy odpływają z Sarandy, a podróż trwa około godziny. To dobra opcja na urozmaicenie wakacji, zwłaszcza jeśli pogoda w Albanii akurat nie dopisuje. Pamiętaj jednak, że sama podróż z Ksamilu do portu w Sarandzie zajmuje kilkanaście minut taksówką (ok. 10-15 euro). Noclegi w Ksamilu są zróżnicowane - znajdziesz zarówno małe pensjonaty za 30-40 euro za noc, jak i hotele z basenem bliżej plaży. Jeśli szukasz ciszy, wybierz kwaterę dalej od centrum, w okolicy wysepek. Widoki na morze Jońskie i wyspy wynagrodzą ci krótszy spacer do restauracji.

Dlaczego Saranda to sprytna baza wypadowa, a nie tylko sąsiad Ksamilu
Gdy myślisz o wakacjach w południowej Albanii, Ksamil kusi przede wszystkim swoimi plażami i turkusową wodą. To miejsce przyciąga tłumy turystów, którzy chcą odpocząć na leżakach, skakać z pomostów na wysepki i jeść świeże owoce morza w restauracjach tuż przy brzegu. Zanim jednak wybierzesz noclegi w samym centrum Ksamilu, spójrz o kilka kilometrów na północny wschód. Saranda to miasto, które często traktuje się wyłącznie jako przystanek w drodze do słynnego kurortu, a to spory błąd. Owszem, w sezonie bywa tu głośno, ale dostajesz w zamian coś, czego Ksamil nie ma: zaplecze logistyczne, prawdziwe miasto z historią i port, który otwiera drzwi do Korfu.
Z Sarandy możesz zobaczyć zarówno plaże Ksamilu, jak i znacznie więcej. Wystarczy kilkanaście minut autem lub autobusem, by znaleźć się na piaszczystych odcinkach wybrzeża morza Jońskiego. Różnica polega na tym, że po powrocie do bazy nie jesteś skazany na jedną uliczkę z barem i kilkoma sklepami. W Sarandzie znajdziesz prawdziwe centrum z deptakiem, tętniącymi życiem knajpkami i promenadą, gdzie pogoda wieczorem zachęca do spacerów. Co więcej, to stąd najłatwiej popłynąć na rejs na greckie wyspy - Korfu jest dosłownie o rzut kamieniem, a promy kursują regularnie. Dla kogoś, kto liczy dni urlopu i chce zobaczyć kilka miejsc w jednej podróży, to ogromna zaleta.
Nie zapominaj też o Parku Narodowym Butrint, który leży zaledwie kilkanaście kilometrów od Sarandy. To stanowisko archeologiczne wpisane na listę UNESCO, gdzie ruiny starożytnego miasta mieszają się z bujną roślinnością i widokiem na jezioro. Większość turystów z Ksamilu przyjeżdża tu na jeden dzień, ale mieszkając w Sarandzie, możesz wybrać się do Butrintu spokojnie rano, a po południu wrócić na plażę. W okolicy znajdziesz też inne atrakcje: nieoczywiste zatoczki, mniej oblegane odcinki wybrzeża czy wąwozy, które trudno zobaczyć z poziomu leżaka. Saranda to nie tylko sąsiad Ksamilu - to sprytna baza, która daje ci elastyczność, a przy okazji oszczędza pieniądze na noclegach, bo hotele w mieście bywają tańsze niż te w samym centrum popularnego kurortu.
Plaże, które pękają w szwach, i zatoczki bez żywej duszy - gdzie naprawdę rozłożyć ręcznik w sezonie
Kiedy w lipcu i sierpniu słońce praży nad Ksamil, główna plaża potrafi wyglądać jak plaża w Hiszpanii w szczycie sezonu. Leżaki stoją gęsto, a między nimi lawirują turyści szukający wolnego skrawka piasku. Jeśli zależy ci na ciszy i własnym kawałku brzegu, nie pakuj się od razu w centrum. Wystarczy, że skręcisz w stronę mniejszych zatoczek na południe od miejscowości, gdzie dojdziesz pieszo albo podjedziesz rowerem. Tam woda jest równie czysta, a widoki na wysepki i morze Jońskie robią wrażenie bez tłoku. Lokalsi często wybierają odcinek przy parku narodowym Butrint, ale pamiętaj, że wjazd w niektóre miejsca bywa płatny, a infrastruktura ogranicza się do kilku barów z fast foodem.
Samo morze w Ksamil to czysta woda, która przy bezwietrznej pogodzie przypomina basen. Dno opada łagodnie, więc spokojnie możesz zabrać dzieci. W przeciwieństwie do kamienistych plaż w Sarandzie, tutaj znajdziesz drobny piasek, choć miejscami bywa wymieszany z otoczakami. Jeśli masz ochotę na odrobinę przygody, wypożycz kajak i przepłyń na pobliskie wysepki - to jedna z tych atrakcji, która kosztuje grosze, a daje poczucie, że masz cały kawałek Albanii tylko dla siebie. Wracając na ląd, warto zajrzeć do restauracji przy głównej promenadzie, ale lepiej zrobić to po 20, kiedy upada i znika największy tłok.
Planując dzień w tej okolicy, połącz plażowanie z szybką wycieczką do Butrint. Stanowisko archeologiczne z listy UNESCO leży zaledwie kilka kilometrów od Ksamilu, a ruiny antycznego miasta robią wrażenie nawet na tych, którzy zwykle omijają zabytki szerokim łukiem. Jeśli masz więcej czasu, popłyń promem na Korfu - rejs trwa około godziny, a grecka wyspa daje całkiem inny klimat, choć ceny są tam wyraźnie wyższe. Wracając do noclegów, w Ksamilu dominują małe hotele i prywatne kwatery. Tirana jest daleko, więc nie licz na jednodniowy wypad ze stolicy - lepiej zatrzymać się w samej miejscowości lub w Sarandzie, która oferuje więcej opcji zakwaterowania i bary czynne do późna. Wakacje na południu Albanii to przede wszystkim spokojne tempo, woda, która w sezonie ma temperaturę mleka, i widoki, które zapamiętasz na długo.
Noclegi w Ksamilu: od betonowej dżungli po apartament z widokiem za 120 złotych
W Ksamilu wybór noclegu to trochę jak gra w rosyjską ruletkę, ale z coraz lepszymi szansami na wygraną. Miasteczko wciąż się zabudowuje i w sezonie dominują tu trzy typy ofert. Najtańsze, często wciąż wyglądające jak surowy beton bez tynku, pokoje gościnne wynajmowane przez lokalne rodziny znajdziesz kilkaset metrów od plaży. Zapłacisz za nie 80-100 złotych za dobę, ale musisz liczyć się z tym, że klimatyzacja będzie działać na osobny licznik, a widok z okna to ściana sąsiedniego bloku. To opcja dla kogoś, kto traktuje pokój wyłącznie jako bazę do spania i prysznica po całym dniu na plaży.
Zupełnie inaczej wygląda sprawa, gdy przesuniesz się o dwa, trzy kwartały w stronę wybrzeża. Nowe apartamentowce z basenami, recepcją i parkingiem pod ziemią oferują już komfort na poziomie kurortu. Za apartament z balkonem, z którego zobaczysz wysepki i Morze Jońskie, zapłacisz około 120-180 złotych za noc. To wciąż uczciwa cena jak na Albanię, zwłaszcza gdy porównasz ją z Sarandą, gdzie za podobny standard dobijasz do 250 złotych. W Ksamilu kluczowa jest lokalizacja względem centrum i plaż - te najładniejsze, z białym piaskiem i ciepłą, płytką wodą, ciągną się wzdłuż półwyspu.
Jeśli planujesz dłuższy pobyt, na przykład tydzień, warto rozważyć noclegi z aneksem kuchennym. W Ksamilu bary i restauracje w sezonie windują ceny, a lokalne warzywa i owoce na targu kosztują grosze. Samodzielne śniadanie na tarasie z widokiem na Korfu to jeden z tych momentów, które zapamiętujesz na długo. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić w ofercie, czy jest miejsce do parkowania - w lipcu i sierpniu znalezienie wolnego miejsca na ulicy graniczy z cudem, a Tirana wysłała tu więcej turystów, niż miasteczko jest w stanie wygodnie przyjąć.
Korfu na wyciągnięcie ręki - jak w 30 minut przenieść się z Albanii do Grecji i nie zbankrutować
Zanim w ogóle pomyślisz o locie na greckie wyspy, spójrz na mapę. Z Sarandy, albańskiego kurortu położonego zaledwie 30 kilometrów od Ksamilu, na Korfu płynie się promem niecałe 30 minut. Bilet w jedną stronę kosztuje około 20-30 euro, czyli tyle, co obiad dla dwóch osób w dobrej restauracji w Ksamilu. To czyni z Korfu najbardziej dostępną zagraniczną wycieczkę dnia, jaką możesz sobie wyobrazić. Wsiadasz rano na prom w Sarandzie, po godzinie zwiedzasz greckie miasto, jesz gyrosa na starówce, a po południu wracasz na albańskie plaże, gdzie ceny są o połowę niższe. Żaden inny punkt na wybrzeżu Morza Jońskiego nie daje ci takiej elastyczności.
Co ciekawe, wielu turystów popełnia błąd, myśląc że Ksamil to tylko plaże i leżaki. Tymczasem to idealna baza wypadowa, by połączyć dwie kultury w jednym dniu. Rano możesz zwiedzać Park Narodowy Butrint, wpisany na listę UNESCO, gdzie ruiny starożytnego miasta leżą dosłownie 5 kilometrów od centrum Ksamilu. Po południu pakujesz ręcznik i płyniesz na Korfu, gdzie znajdziesz zupełnie inny klimat, gwarne uliczki i zabytki. Taka podróż nie wymaga rezygnacji z noclegu w Albanii, a pozwala zobaczyć dwa kraje bez przepłacania za greckie hotele. W sezonie letnim promy kursują kilka razy dziennie, więc spokojnie zmieścisz całe zwiedzanie w 8-10 godzin.
Zastanawiasz się, czy to ma sens logistyczny? Owszem, pod warunkiem że wybierzesz nocleg w okolicy portu w Sarandzie albo w samym Ksamilu. Z centrum Ksamilu do Sarandy jedzie się autem 15-20 minut, a autobusy kursują regularnie za parę euro. Jeśli boisz się tłumów, unikaj weekendów w szczycie sezonu, bo promy potrafią być zapchane. Ale w zwykły dzień tygodnia to czysta przyjemność: wsiadasz, patrzysz na błękitną wodę, a po pół godzinie jesteś w innym świecie. I nie daj się zwieść opiniom, że to drogie - w porównaniu z cenami na greckich wyspach, albańskie jedzenie, leżaki i noclegi są tak tanie, że wycieczka na Korfu staje się jedynie przystawką do głównego dania, jakim są wakacje w południowej Albanii.
Parasole za 2000 leków i obiad za 600 - sprawdzamy, czy Ksamil to już luksusowa pułapka
Ksamil w ostatnich latach zyskał status jednego z najmodniejszych kierunków nad Morzem Jońskim. Ale czy to wciąż miejsce, gdzie za rozsądne pieniądze spędzisz wakacje, czy już kurort, w którym za dwa parasole i leżaki zapłacisz równowartość dwutygodniowych zakupów? Ceny faktycznie poszły w górę - w szczycie sezonu za zestaw dwóch leżaków z parasolem zapłacisz nawet 2000 leków, czyli około 70 złotych. Obiad w dobrej restauracji w centrum Ksamilu dla dwóch osób to wydatek rzędu 2500-3000 leków (90-110 zł). To wciąż mniej niż w Chorwacji czy Grecji, ale wyraźnie więcej niż jeszcze trzy lata temu.
Kluczem do udanego wyjazdu jest wybór odpowiedniego terminu. Połowa czerwca i wrzesień to złoty środek - plaże nie są oblężone, pogoda dopisuje, a ceny noclegów i leżaków spadają nawet o 30-40% względem sierpnia. Wtedy Ksamil wciąż oferuje to, po co przyjeżdżają turyści: bajecznie turkusową wodę, drobny piasek i widok na wysepki, które możesz przepłynąć wpław lub dopłynąć kajakiem. W samej miejscowości znajdziesz kilkadziesiąt restauracji, barów i hoteli, ale prawdziwym magnesem jest park narodowy Butrint. To stanowisko archeologiczne wpisane na listę UNESCO - ruiny starożytnego miasta, które leży zaledwie kilka kilometrów od Ksamilu. Wstęp kosztuje około 1000 leków (35 zł), a spacer pośród greckich, rzymskich i bizantyjskich zabytków zajmuje co najmniej pół dnia.
Jeśli szukasz większego wyboru atrakcji i noclegów, warto rozważyć Sarandę. To miasto oddalone o 15 kilometrów - bardziej żywe, z większą liczbą sklepów, barów i promem na Korfu. Z Sarandy do greckiej wyspy dopłyniesz w 30 minut, co daje możliwość jednodniowej wycieczki. Ksamil natomiast to typowa miejscowość wypoczynkowa, w której spokojne zwiedzanie, kąpiele i jedzenie stanowią główny program dnia. Dla kogo więc ten kurort? Dla tych, którzy cenią widoki, czystą wodę i nie potrzebują codziennie nowych bodźców. Dla aktywnych podróżników - lepszym wyborem będzie Tirana z muzeami i życiem nocnym albo właśnie Saranda jako baza wypadowa na południe Albanii.
Gdzie w Ksamilu zjesz jak miejscowy? Mapa knajp, w których karta dań nie jest po angielsku
W Ksamilu łatwo trafić na miejsca, gdzie menu przetłumaczono na pięć języków, a kelner wita cię angielskim z amerykańskim akcentem. Jeśli jednak chcesz poczuć smak prawdziwej Albanii, omijaj deptaki z widokiem na morze i skręć w boczne uliczki. W centrum, tuż za rzędem leżaków i barów, znajdziesz małe knajpy, gdzie karta dań istnieje tylko w głowie właściciela. Nie ma tam turystów z Sarandy czy Korfu, są za to rodziny z Tirany i rybacy, którzy rano wyciągnęli sieci z wody. W takim miejscu zamówisz tave kosi - zapiekankę z jagnięciny i jogurtu, której w sezonie próżno szukać przy głównej plaży.
Najlepsze z tych lokali nie mają szyldów po angielsku, a ich specjalnością jest świeża ryba prosto z morza Jońskiego. Wystarczy podejść do lady, wskazać palcem połów dnia i usiąść przy plastikowym stoliku pod winoroślą. Ceny bywają tam o połowę niższe niż w knajpach z widokiem na wysepki, a porcje - dwa razy większe. Właściciel często sam przynosi pieczone warzywa z ogródka za domem. To nie jest doświadczenie dla kogoś, kto szuka wystawnych obrusów i kieliszków do wina. To jedzenie, które smakuje jak domowe gotowanie twojej albańskiej babci - gdybyś taką miał.
Jeśli po całym dniu spędzonym na zwiedzaniu Parku Narodowego Butrint lub na plażowaniu w okolicy, masz ochotę na kolację bez pośpiechu, wybierz się na wzgórza nad Ksamilem. Kilometrów od centrum, przy drodze prowadzącej w stronę stanowiska archeologicznego, stoją proste tawerny z widokiem na wyspy Korfu. Nie ma tam leżaków, drinków z parasolką ani muzyki klubowej. Jest za to dźwięk cykad, zapach rozgrzanego tymianku i talerz mięs z grilla, które pieką na węglu drzewnym. W takich miejscach pogoda nie ma znaczenia - deszcz czy słońce, i tak wyjdziesz stąd najedzony jak po weselu. To właśnie ta Albania, którą zapamiętasz na dłużej niż widok z plaży.
Co naprawdę irytuje w Ksamilu? 3 rzeczy, które psują rajską pocztówkę
Kiedy pierwszy raz widzisz zdjęcia Ksamilu, trudno uwierzyć, że to nie jest karaibska wyspa. Turkusowa woda, białe wysepki, leniwe leżaki na złotym piasku. I to wszystko w południowej Albanii, rzut kamieniem od Sarandy. Dopiero na miejscu okazuje się, że ten kurort ma kilka rys na swojej rajskiej pocztówce. Zacznijmy od plaż. W sezonie trudno znaleźć wolny fragment piasku, a leżaki są ustawione tak gęsto, że ledwo przecisniesz się między nimi do wody. Ceny za dwa leżaki z parasolem potrafią zaskoczyć, zwłaszcza gdy okazuje się, że w restauracji na plaży trzeba zamówić jedzenie, żeby w ogóle móc z nich skorzystać.
Druga irytacja to centrum miejscowości. Spodziewasz się urokliwego miasteczka z wąskimi uliczkami i knajpkami, a dostajesz chaotyczny, niezorganizowany zbieg sklepów z pamiątkami, budek z jedzeniem i hałaśliwych barów. Nie ma tu deptaka ani przyjemnego rynku. Główna ulica to po prostu droga, którą kursują samochody i skutery, więc spacerowanie wieczorem przypomina slalom między wydechami spalin. Jeśli szukasz typowych zabytków, w samym Ksamilu ich nie znajdziesz. To czysta miejscowość wypoczynkowa, a nie historyczne centrum z ruinami czy muzeami. Na szczęście w okolicy masz Park Narodowy Butrint z wpisanym na listę UNESCO stanowiskiem archeologicznym, ale to już osobna wycieczka.
Trzecia sprawa, która potrafi popsuć nastrój, to pogoda i wiatr. Morze Jońskie bywa zdradliwe. Wiał wiatr, a fala podnosi muł z dna, przez co woda traci ten kultowy, turkusowy kolor i robi się mętna. Nie zdarza się to codziennie, ale jeśli masz tylko kilka dni wakacji, trafienie na taki dzień bywa rozczarowujące. Dlatego wielu turystów zamiast leżeć cały dzień na plaży, wybiera wyprawę na wysepki łodzią albo decyduje się na dzień na Korfu - prom z Sarandy kursuje regularnie i to świetna opcja na urozmaicenie. Ksamil ma swoje mocne strony: widoki, bliskość morza i relaks, ale lepiej jechać tam ze świadomością, że to nie jest dzikie, puste wybrzeże, tylko bardzo popularny kurort z całym pakietem wakacyjnych kompromisów.