Ksamil bez filtra: pierwsze wrażenie po wyjściu z autobusu
Wysiadasz z autobusu i pierwsze, co czujesz, to intensywny zapach morza zmieszany z igliwiem sosen. Ksamil nie jest kolejnym kurortem z betonowym deptakiem. Centrum wygląda jak senna wioska, a dopiero za rzędem palm i straganów z owocami czai się widok, który na Instagramie okrzyknięto „europejskimi Karaibami”. Nie spodziewaj się jednak Bora Bora w wydaniu all inclusive. Albania to wciąż surowa, autentyczna przygoda, a Ksamil jest jej perłą, choć z kilkoma haczykami.
Plaże to wąskie pasy piasku i drobnego żwirku, a woda w Morzu Jońskim ma odcień turkusu, który o poranku, gdy słońce dopiero podbija kolory, wydaje się nierealny. Leżaki wypożyczysz za kilka euro, a przed tobą leżą małe wysepki - można do nich dopłynąć albo przejść brodząc po płyciźnie. To największa atrakcja Ksamilu: czujesz się, jakbyś miał prywatny archipelag na wyciągnięcie ręki. Problem w tym, że w sezonie tłumy turystów zajmują każdy skrawek brzegu do południa. Jeśli szukasz spokoju, przyjedź w czerwcu lub po 10 września, gdy pogoda wciąż dopisuje, a ceny noclegów spadają o połowę.
Z autobusu wysiadłeś w punkcie, z którego do większości miejsc dojdziesz pieszo. Hotele i apartamenty stoją wzdłuż głównej drogi i bocznych uliczek, ale to restauracji i barów jest tu najwięcej. Koszt obiadu dla dwóch osób z winem to około 30-40 złotych, czyli mniej niż w popularnych greckich kurortach. Warto jednak pamiętać, że Ksamil to baza wypadowa, a nie cel sam w sobie. Stąd blisko do Sarandy (15 minut autobusem), a z Sarandy kursują promy na Korfu - grecka wyspa jest na wyciągnięcie ręki i stanowi świetny kontrast do albańskiej prostoty. Jeśli masz więcej czasu, koniecznie zobacz Butrint, stanowisko archeologiczne z listy światowego dziedzictwa UNESCO, które leży zaledwie kilka kilometrów dalej, już na granicy z Grecją. Park Narodowy wokół wykopalisk to spacer wśród starożytnych murów i dzikiej roślinności, idealny na pół dnia z dziećmi.
Podróż autobusem z Tirany zajmuje około 5 godzin, ale możesz też jechać przez Gjirokastrę - miasto wpisane na listę UNESCO, które samo w sobie jest atrakcją. Albo wybrać inną opcję: zamiast morza, rzucić się w góry i jeziora. Albański Pogradec nad Jeziorem Ochrydzkim, kanion Matka czy Góra Vodno z widokiem na Skopje to alternatywy dla tych, którzy po plażowaniu szukają czegoś więcej. Ksamil to nie tylko wakacje na leżaku - to brama do odkrycia, że Albania ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko turkusową wodę i piasek.
Plaże jak z pocztówki: gdzie naprawdę jest ta krystaliczna woda
Woda w Ksamilu ma odcień, który bardziej kojarzy się z tropikami niż z Europą. Turkus, błękit, przejrzystość sięgająca kilkunastu metrów - to nie przesada, tylko codzienność na plażach tej albańskiej miejscowości. Morze Jońskie jest tu wyjątkowo spokojne i czyste, a drobny, biały piasek sprawia, że wchodzenie do wody to czysta przyjemność. Nic dziwnego, że region okrzyknięto europejskimi Karaibami, a niektórzy porównują go nawet do Bora Bora. Oczywiście skala jest inna, ale jeśli chodzi o kolor wody i atmosferę wakacji, Ksamil rzeczywiście robi piorunujące wrażenie.
Główne plaże ciągną się wzdłuż zatoki, a tuż przy brzegu leżą malutkie wysepki, na które możesz dopłynąć wpław lub wynająć łódkę. To jeden z tych widoków, które zapamiętujesz na długo. Leżaki i parasole są dostępne praktycznie wszędzie, ale w sezonie trzeba się liczyć z tym, że tłumy turystów potrafią zająć każdy wolny skrawek piasku. Jeśli zależy ci na spokoju, lepiej przyjechać na początku czerwca lub we wrześniu - pogoda wciąż dopisuje, a ceny noclegów i leżaków są wyraźnie niższe. Wakacje z dziećmi w Ksamilu to dobry pomysł właśnie poza szczytem sezonu, bo woda jest płytka i bezpieczna, a maluchy mogą pluskać się bez obaw.
Samo miejsce jest niewielkie, ale ma wszystko, czego potrzeba: hotele, pensjonaty i sporo restauracji serwujących świeże ryby i owoce morza. Koszt życia na miejscu wciąż jest niższy niż w popularnych kurortach Chorwacji czy Włoch, choć ceny systematycznie rosną. Do Ksamilu najłatwiej dojechać autobusem z Sarandy - to zaledwie kilkanaście kilometrów, a podróż zajmuje około 20 minut. Saranda sama w sobie jest większym miastem, ale to właśnie Ksamil przyciąga tych, którzy marzą o leniwym wypoczynku na plaży. Z Sarandy kursują też rejsy statkiem na Korfu, więc jeśli masz ochotę na jednodniową wycieczkę do Grecji, granica jest na wyciągnięcie ręki.
W okolicy warto też zobaczyć Butrint - starożytne miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To stanowisko archeologiczne leży w parku narodowym i robi ogromne wrażenie, zwłaszcza gdy po plażowaniu masz ochotę na dawkę historii. Ksamil to nie tylko plaże, ale też baza wypadowa do innych albańskich perełek. Jeśli masz więcej czasu, możesz stąd pojechać do Gjirokastry, nad Jezioro Ochrydzkie do albańskiego Pogradca, a nawet nad Kanion Matka czy na Górę Vodno. Ale na pierwszy raz - skup się na wodzie. Bo właśnie dla niej ludzie przyjeżdżają tu z całego świata.
Ile kosztuje dzień w raju: ceny 2026, które zaskakują
Zastanawiasz się, czy Ksamil to faktycznie te „europejskie Karaiby”, o których piszą w sieci, czy tylko chwyt marketingowy? Sprawdziłem to na własnej skórze i powiem tak: woda w Ksamilu rzeczywiście ma ten turkusowy odcień, który widzisz na zdjęciach. Morze Jońskie jest tu czyste, spokojne i nagrzane do temperatury, w której można spędzać godziny bez wychodzenia. Problem w tym, że w szczycie sezonu, czyli w lipcu i sierpniu, plaże Ksamilu zamieniają się w zapchany kocami dywan. Leżaki? Są, ale trzeba po nie iść wcześnie rano, bo po dziesiątej trudno znaleźć wolne miejsce. Koszt jednego leżaka z parasolem to około 10-15 zł za cały dzień, co przy polskich standardach brzmi jak okazja, dopóki nie zorientujesz się, że plaża jest tak wąska, że siedzisz praktycznie na kolanach sąsiada.
Jeśli planujesz wakacje z dziećmi, zastanów się nad terminem. Ceny noclegów w Ksamilu w 2026 roku nie są już tak niskie jak pięć lat temu. Za przyzwoity apartament 50 metrów od plaży zapłacisz od 200 do 350 zł za noc. Hotele z basenem i widokiem na wysepki - nawet 500 zł. Wciąż taniej niż w Chorwacji, ale różnica się zaciera. Za to jedzenie w restauracjach w centrum Ksamilu potrafi zaskoczyć: obiad dla dwóch osób z lokalnym winem i owocami morza to wydatek rzędu 100-120 zł. To mniej niż w Sopocie, a jakość świeżych ryb prosto z kutra jest nieporównywalna. Uważaj tylko na knajpy tuż przy głównej plaży - tam dopłacasz za widok, a nie za smak.
Warto oderwać się od leżaka i pojechać do Butrint. To stanowisko archeologiczne wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO leży zaledwie 20 minut autobusem od Ksamilu. Bilet wstępu to jakieś 30 zł, a spacer po greckim teatrze i weneckich murach w cieniu starych drzew oliwnych daje lepszy wgląd w Albanię niż cały dzień na plaży. Jeśli masz więcej czasu, z Sarandy kursują rejsy statkiem na Korfu - bilety w jedną stronę zaczynają się od 60 zł, a grecka wyspa jest na wyciągnięcie ręki. W drodze powrotnej możesz zahaczyć o Gjirokastrę, czyli kamienne miasto-muzeum, albo o Korczę, która ma zupełnie inny, bardziej środkowoeuropejski klimat. Ksamil to świetna baza, ale sama plaża nie wystarczy na dłużej niż trzy dni. Po tygodniu zaczynasz się nudzić, chyba że codziennie zmieniasz wysepkę, do której płyniesz na snorkeling.
Porównanie Ksamilu do Bora Bora to gruba przesada, ale do albańskiego Pogradca nad jeziorem Ochrydzkim - już niekoniecznie. Tam woda jest równie przejrzysta, a ceny noclegów jeszcze niższe. Jeśli szukasz spokoju i nie boisz się objazdów, połącz Ksamil z kilkoma dniami nad jeziorem Ochrydzkim i wizytą w Kanionie Matka pod Skopje. Dojazd autobusem z Sarandy do Tirany kosztuje około 40 zł, a z Tirany do Ochrydu to już tylko 2,5 godziny. Albania w 2026 roku to wciąż kierunek, w którym za 2500-3000 zł na osobę możesz zrobić dwutygodniową podróż z przelotem, noclegami i jedzeniem na mieście. Tyle że trzeba polować na promy i bilety lotnicze z wyprzedzeniem, bo w sezonie ceny szybują w górę.
Leżak, parking i hałas: za co turyści najczęściej odejmują gwiazdki
Większość turystów, którzy trafiają do Ksamil, przyjeżdża z jednym celem: odciąć się od wszystkiego i spędzić dzień na plaży. I rzeczywiście, woda w Ksamil jest tak czysta, że miejscowi z dumą nazywają to miejsce europejskimi Karaibami, a widok na wysepki i błękit Morza Jońskiego robi piorunujące wrażenie. Problem zaczyna się, gdy trzeba zapłacić za leżaki. W szczycie sezonu koszt pary leżaków z parasolem potrafi sięgnąć nawet 30-40 euro, a jeśli przyjedziesz po dziesiątej rano, możesz nie znaleźć wolnego miejsca. Turyści narzekają też na hałas - nie chodzi o imprezy, ale o głośną muzykę puszczaną z restauracji na plaży, która skutecznie zabija spokój. Jeśli planujesz wakacje z dziećmi, warto sprawdzić, która część plaży jest cichsza i mniej oblegana.
Drugim bolączkiem jest parking. Dojazd do Ksamil od strony Sarandy zajmuje autobusem około 30 minut, ale jeśli przyjedziesz wynajętym samochodem, zaparkowanie w okolicy centrum graniczy z cudem. Wąskie uliczki i brak wyznaczonych miejsc sprawiają, że kierowcy zostawiają auta na poboczach, co kończy się mandatami lub blokowaniem innych. Co gorsza, w sezonie do Ksamil ciągną tłumy turystów nie tylko z Albanii, ale też z Korfu - z greckiej wyspy kursują rejsy statkiem, które przywożą całe grupy na jednodniowe wycieczki. W efekcie o czternastej plaże Ksamilu są tak zatłoczone, że trudno znaleźć skrawek wolnego piasku.
Zaskakujące, że wielu podróżnych krytykuje też brak porządku wokół atrakcji. Ksamil leży rzut beretem od Butrint, stanowiska archeologicznego z listy światowego dziedzictwa UNESCO, ale droga do parku narodowego bywa zapchana, a wejście kosztuje 10 euro od osoby. Turyści spodziewają się tu ciszy i kontaktu z historią, a dostają korki i tłumy. Podobnie jest z widokiem z góry - panorama na zatokę i wysepki jest spektakularna, ale żeby ją zobaczyć, trzeba przedzierać się przez budowy nowych hoteli i apartamentowców. Ksamil rozwija się tak szybko, że miejscowi mówią o nim „albański Pogradec” - nawiązując do znanego kurortu nad jeziorem Ochrydzkim, który też kiedyś uchodził za perełkę, a dziś jest przeładowany komercją.
Jeśli więc szukasz spokojnych wakacji nad morzem, lepiej wybrać mniej znane plaże dalej od centrum albo pojechać w kierunku Gjirokastry czy Kanionu Matka, gdzie nie ma leżaków za 40 euro i tłumów z Korfu. W Ksamil pogoda dopisuje od maja do października, ale ceny noclegów w sezonie potrafią przebić te w Sarandzie. Warto zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem i sprawdzić opinie - nie daj się zwieść tylko zdjęciom.
Poza plażą: Butrint, park narodowy i inne miejsca, które zmieniają perspektywę
Butrint to jedno z tych miejsc, które sprawiają, że wakacje w Ksamilu nabierają głębszego sensu. Stanowisko archeologiczne znajduje się zaledwie kilka kilometrów od centrum kurortu - dojedziesz tam autobusem w 15 minut albo taksówką za około 20 złotych. To nie są kolejne ruiny dla koneserów. Butrint wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO pokazuje warstwy historii: greckie mury, rzymskie łaźnie, wenecką twierdzę. Spacerujesz między drzewami oliwnymi, a obok przepływa kanał łączący jezioro z Morzem Jońskim. W sezonie bywa tu więcej turystów niż w samym Ksamilu, ale przestrzeń jest tak rozległa, że bez problemu znajdziesz własny kąt.
Park narodowy Butrint to nie tylko wykopaliska. To także tereny podmokłe, gdzie widać ptaki i żółwie, a ścieżki wiją się przez gęstą zieleń. Jeśli przyjechałeś z dziećmi, warto zrobić przerwę przy punkcie widokowym nad kanałem - widok na wysepki i zielone wzgórza przypomina kadry z filmu przyrodniczego. Po zwiedzaniu masz dwie opcje: wrócić na plaże Ksamilu albo pojechać dalej w stronę Sarandy, która jest naturalnym węzłem komunikacyjnym dla całego regionu. Z Sarandy kursują promy na Korfu, więc jeśli planujesz podróż dłuższą niż tydzień, możesz jednego dnia przepłynąć na grecką wyspę i wrócić wieczorem.
W okolicy Ksamilu jest jeszcze kilka miejsc, które zmieniają perspektywę. Kanion Matka pod Tirana czy góra Vodno z widokiem na Skopje to już dłuższe wyprawy, ale bliżej masz Gjirokastrę - miasto-muzeum UNESCO z kamiennymi domami i zamkiem górującym nad doliną. Koszt biletu wstępu do Butrintu to około 40 złotych, a do Gjirokastry w sezonie płacisz podobnie. Ceny noclegów w samej Sarandzie są niższe niż w Ksamilu, więc jeśli zależy ci na spokoju, możesz rozłożyć wakacje między plażowaniem a zwiedzaniem. Pogoda w Albanii sprzyja takim kombinacjom - od maja do października słońce i ciepło trzymają się tu wyjątkowo długo.
Saranda, Korfu i reszta: gdzie jeszcze warto podskoczyć z Ksamilu
Szybka przeprawa promem z Sarandy na Korfu zajmuje około 30-40 minut i kosztuje w jedną stronę mniej więcej 20-25 euro. Jeśli masz w paszporcie wizę Schengen, możesz na jeden dzień wskoczyć do greckiej kawiarni na placach w starym porcie, pospacerować po weneckiej starówce i zjeść gyrosa za 3-4 euro. Z kolei sama Saranda to naturalne zaplecze Ksamilu - stąd wyruszają rejsy statkiem do zatoki Grama i na niebieskie oko, a wieczorem tętni tu życie w portowych restauracjach. Warto też podjechać autobusem do Butrint, bo to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych światowego dziedzictwa UNESCO w Albanii. Bilet wstępu to około 10 euro, a spacer po starożytnym mieście w cieniu drzew oliwnych zajmuje dobre dwie godziny. Jeśli szukasz widoków z góry, wjedź na wzgórze nad Sarandą - zobaczysz stąd całe wybrzeże aż po grecką wyspę.
Dla odmiany klimatu polecam krótką wyprawę w głąb lądu. Do Gjirokastry, albańskiego miasta-muzeum wpisanego na listę UNESCO, dojedziesz w niecałe godzinę drogą serpentyn. Spacer po kamiennych uliczkach i wizyta w zamku z widokiem na dolinę Drino to zupełnie inna energia niż plaże Ksamilu. Jeśli masz więcej czasu i własne auto, warto przeciąć kraj na wschód - do Pogradeca nad jeziorem Ochrydzkim. To takie albańskie Bora Bora, tyle że bez tłumów i z cenami o połowę niższymi. Stamtąd blisko już do Korczy, gdzie znajdziesz klimatyczne knajpki i browar rzemieślniczy, a po drodze możesz zahaczyć o kanion Matka z turkusową wodą i górę Vodno pod Skopje. Każdy z tych kierunków to inna odsłona Bałkanów - od greckiego luzu przez osmańską historię po dziką przyrodę. Planując wakacje z dziećmi, rozłóż sobie te wycieczki na spokojne poranki, bo w szczycie sezonu w autobusach i na promach bywa ciasno, a w upalne popołudnia lepiej schować się w cieniu nad wodą.
Jedzenie, które pamiętasz długo po urlopie: sprawdzone restauracje i lokalne dania
Wakacje nad morzem to nie tylko plażowanie, ale też odkrywanie nowych smaków. W Ksamilu nie znajdziesz sieciówek ani plastikowego jedzenia. Lokalne restauracje serwują to, co od lat robią albańskie rodziny. Warto spróbować tave kosi - zapiekanki z jagnięciny, ryżu i jogurtu, która kosztuje około 12-15 zł. Jeśli wolisz coś lżejszego, zamów byrek ze szpinakiem albo fërgesë, czyli gulasz z papryki i sera. Większość knajpek stoi tuż przy plaży, więc jesz, patrząc na morze Jońskie. Ceny w Ksamilu są niższe niż w Sarandzie, a porcje większe. Obiad dla dwóch osób z lampką lokalnego wina to wydatek rzędu 50-60 zł.
W centrum Ksamilu polecają się restauracje z widokiem na wysepki. Właściciele często sami łowią ryby, więc tutejsze owoce morza smakują inaczej niż te mrożone z supermarketów. Grillowana ośmiornica, krewetki w sosie czosnkowym czy świeży tuńczyk - to dania, które zapamiętasz na długo. W sezonie warto rezerwować stolik z wyprzedzeniem, bo miejscowi i turyści z Korfu chętnie tu przyjeżdżają na kolację. Jeśli podróżujesz z dziećmi, znajdziesz też restauracje z łagodniejszym menu, jak makaron z owocami morza czy albańskie naleśniki z serem i miodem. Ceny przystawek zaczynają się od 8 zł, a główne dania kosztują średnio 20-30 zł.
Po dniu spędzonym na plażach Ksamilu, z dala od tłumów, dobrze jest wybrać się na kolację do knajpy z tarasem nad wodą. Wieczorem morze zmienia kolor na granatowy, a słoiki z oliwkami i domowe pieczywo smakują jeszcze lepiej. W Ksamilu nie ma drogich, wystawnych lokali. Tu liczy się prostota i świeżość składników. Dla porównania, w albańskim Pogradcu nad jeziorem Ochrydzkim znajdziesz bardziej wyrafinowane dania z ryb słodkowodnych, ale to już inna bajka. Na południu Albanii, tuż przy granicy z Grecją, jedzenie jest bardziej śródziemnomorskie, z dużą ilością cytryny i oliwy. Restauracje w Ksamilu to dobry punkt startowy, zanim wyruszysz na zwiedzanie Butrintu, parku narodowego z listy UNESCO, albo na rejs statkiem w stronę Korfu. Warto też zajrzeć do Gjirokastry czy Kanionu Matka, ale to już temat na osobny posiłek.
Sezon, pogoda i tłumy: kiedy trafić, żeby nie żałować
Wybór odpowiedniego terminu na wizytę w Ksamilu to klucz do udanych wakacji nad Morzem Jońskim. Główny sezon turystyczny startuje w czerwcu i trwa do połowy września, a szczyt popularności przypada na lipiec i sierpień. Wtedy właśnie albańskie Karaiby, jak często mówi się o tutejszych plażach, przeżywają prawdziwe oblężenie. Jeśli planujesz podróż z dziećmi i zależy ci na spokoju, unikaj sierpnia - wtedy na leżaki czeka się najdłużej, a w restauracjach przy centrum Ksamilu trudno o wolny stolik. Ceny noclegów i koszt wynajmu parasola z leżakiem w szczycie sezonu potrafią być nawet o połowę wyższe niż w czerwcu.
Pogoda w Ksamilu sprzyja plażowaniu od maja do października. Woda w morzu jest najcieplejsza w sierpniu i wrześniu, sięga 26-27 stopni, więc kąpiele są komfortowe nawet dla małych dzieci. Za to w czerwcu i pierwszej połowie lipca tłumy są jeszcze do zniesienia, a widok na wysepki i błękitną taflę morza nie ginie za parawanami. Warto też pamiętać, że w maju i październiku temperatura wody bywa niższa, ale za to masz szansę niemal na pustej plaży. Jeśli chcesz połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem, wrzesień to złoty środek - nadal jest ciepło, a liczba turystów wyraźnie maleje, co ułatwia dojazd autobusem do Sarandy czy dalszych atrakcji.
Alternatywą dla sierpniowego Ksamilu może być wcześniejszy wyjazd, gdy woda jest już czysta i przejrzysta, a Ty unikniesz kolejek do rejsu statkiem wokół wysepek. W sezonie warto też rozważyć wypad w głąb lądu, na przykład do Gjirokastry, Korczy czy nad Jezioro Ochrydzkie, gdzie znajdziesz albański Pogradec - zupełnie inny klimat, bez morskiego tłoku. A jeśli Bora Bora w wersji europejskiej kusi cię bardziej niż stanowisko archeologiczne Butrint z listy światowego dziedzictwa UNESCO, wybierz koniec czerwca. Wtedy słońce nie pali jeszcze tak mocno, a Ty zdążysz zwiedzić park narodowy i sąsiednie Korfu bez nerwów i przepłacania.
Spanie w Ksamilu: od apartamentu za stówę po hotel z widokiem na wyspy
Noclegi w Ksamilu to nie jest jednorodna oferta. Znajdziesz tu zarówno niewielkie, prywatne apartamenty, które wynajmiesz za około 100-150 zł za dobę poza sezonem, jak i całkiem porządne hotele z basenem i widokiem na wysepki, gdzie ceny potrafią skoczyć do 400-500 zł w lipcu i sierpniu. Prawda jest taka, że za te same pieniądze, co w Sarandzie, dostaniesz w Ksamilu gorszy standard - po prostu płacisz za lokalizację i bliskość plaż. Jeśli przyjeżdżasz z dziećmi, warto szukać kwater z kuchnią, bo jedzenie w restauracjach na głównej ulicy szybko podbije koszt twoich wakacji.
Sezon robi tu ogromną różnicę. W czerwcu i wrześniu znajdziesz spokojny apartament z parkingiem bez problemu, a ceny są o 30-40 procent niższe. W szczycie, czyli w sierpniu, tłumy turystów walczą o każdy wolny leżak, a noclegi trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Wtedy opłaca się rozważyć nocleg nieco dalej od centrum, na przykład w stronę Butrintu - ceny spadają, a do plaż masz autobusem lub samochodem 10 minut. Co ciekawe, niektórzy turyści decydują się na bazę w Sarandzie i dojeżdżają do Ksamilu na plażowanie, bo tam hotele są tańsze, a wieczorem mają większy wybór restauracji i atrakcji.
Jeśli marzy ci się widok rodem z europejskich Karaibów, szukaj kwater od strony zatoki z wysepkami. Poranny widok na spokojne morze Jońskie robi wrażenie, a wieczorny spacer na molo to czysta przyjemność. Pamiętaj jednak, że apartamenty z widokiem są droższe i często nie mają klimatyzacji na tyle mocnej, by poradzić sobie z południowym słońcem. Z kolei noclegi w głębi miasteczka, przy głównej drodze, bywają głośne, ale za to tanie i blisko sklepów. Dla rodzin z małymi dziećmi lepszym wyborem może okazać się spokojniejsza okolica nad Jeziorem Ochrydzkim, w albańskim Pogradcu, gdzie ceny są niższe, a woda w jeziorze czysta jak w Ksamilu.
Wynajem auta, dojazd i poruszanie się bez nerwów
Dojazd do Ksamilu to pierwsze wyzwanie, ale da się je ogarnąć bez większego stresu. Jeśli lecisz samolotem, najbliższe lotnisko jest na Korfu - stamtąd kursują promy do Sarandy, a z Sarandy do Ksamilu jedzie się autobusem lub taksówką jakieś 20 minut. W sezonie letnim warto sprawdzić rozkład rejsów z wyprzedzeniem, bo tłumy turystów potrafią wydłużyć oczekiwanie. Alternatywnie możesz polecieć do Tirany i stamtąd wynająć auto - trasa zajmuje około 4 godzin, ale widoki na góry i wybrzeże Morza Jońskiego wynagradzają zmęczenie za kierownicą.
Wynajem samochodu w Albanii to opcja, którą polecam, jeśli planujesz zwiedzać więcej niż tylko plaże Ksamilu. Dzięki własnym kołom bez problemu dojedziesz do Butrintu - starożytnego miasta z listy UNESCO, które leży zaledwie 15 km dalej, albo do Parku Narodowego wokół jeziora Ochrydzkiego. Drogi wokół Ksamilu są w dobrym stanie, ale w samej miejscowości latem robi się ciasno - wąskie uliczki i brak miejsc parkingowych przy centrum potrafią dać w kość. Koszt wynajmu to średnio 30-40 euro za dobę, a benzyna jest tańsza niż w Polsce, więc opłaca się bardziej niż poleganie na lokalnych autobusach, które kursują rzadko i według własnego rozkładu.
Jeśli nie chcesz wynajmować auta, masz do wyboru busy z Sarandy - odjeżdżają co godzinę z głównego dworca, a bilet kosztuje około 1 euro. Problem w tym, że w szczycie sezonu są zapchane, a podróż z dziećmi w tłoku nie należy do przyjemności. Lepiej dogadać się z taksówkarzem na stałą stawkę za kurs - negocjuj śmiało, bo ceny wyjściowe bywają zawyżone. W samej miejscowości wszystko masz pod ręką: hotele, restauracje, leżaki na plaży - więc jeśli przyjechałeś tylko na wakacje nad morze, bez auta spokojnie dasz radę. Pamiętaj tylko, że między Ksamilem a wysepkami, które robią za tutejsze europejskie Karaiby, kursują małe łódki - rejs statkiem to koszt 5-10 euro i świetna atrakcja dla całej rodziny.