Przejdź do treści
Egzotyka

7 atrakcji Szarm el-Szejk - poradnik na udany urlop 2026

Odkryj 7 najlepszych atrakcji Szarm el-Szejk i poznaj poradnik, który pomoże Ci zaplanować wymarzony urlop nad Morzem Czerwonym.

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Szarm el-Szejk od podwodnej strony - gdzie zobaczysz najwięcej nie ruszając się z plaży

Szarm el-Szejk kojarzy się głównie z luksusowymi hotelami i plażami, ale to, co naprawdę robi wrażenie, kryje się pod powierzchnią Morza Czerwonego. Jeśli nie masz ochoty na długie rejsy ani wyprawy, a chcesz zobaczyć podwodny świat w najlepszym wydaniu, postaw na rafy przyhotelowe. Wzdłuż zatoki Naama i dalej w stronę starego miasta znajdziesz hotele z własnymi domami rafowymi - wystarczy wejść do wody z maską i rurką, by po kilku metrach podziwiać kolorowe korale. Niektóre z tych miejsc, jak okolice plaży Ras Um Sid, oferują dostęp do raf, które nie ustępują tym z parku narodowego Ras Mohammed, a przy okazji oszczędzasz czas i pieniądze na łodzi.

Dla bardziej zaawansowanych nurków Szarm el-Szejk to centrum nurkowego świata na Synaju. Stąd wyruszają wycieczki na wyspę Tiran oraz do wraku Thistlegorm, jednego z najbardziej znanych podwodnych cmentarzysk statków. Jeśli wolisz spokojniejsze nurkowanie, wybierz się do rezerwatu Nabq lub na rafę Jolanda - tam podwodny krajobraz jest równie spektakularny, a przy odrobinie szczęścia spotkasz żółwie i manty. Pamiętaj, że bezpieczeństwo w Egipcie to kwestia, którą warto sprawdzić przed wyjazdem - ale sam Szarm el-Szejk jest dobrze przygotowany na turystów, a lokalne centra nurkowe dbają o sprzęt i instruktorów.

Jeśli po dniu spędzonym pod wodą masz ochotę na lądowe atrakcje, koniecznie zajrzyj na stare miasto Old Market. To nie tylko pamiątki, ale też lokalne dania, które smakują najlepiej po zachodzie słońca. A skoro o słońcu mowa - złote godziny nad zatoką Naama to idealny moment na fotograficzny dziennik z podróży. Dla odważniejszych polecam jednodniową wycieczkę do klasztoru Świętej Katarzyny na górze Synaj, choć to już wyprawa wymagająca wczesnego wstawania. Jeśli wolisz zostać w mieście, Dahab, położony kilkadziesiąt kilometrów dalej, to ukryty klejnot dla fanów kitesurfingu i chilloutu. Najlepszy czas na wizytę to wiosna i jesień, gdy woda jest ciepła, a upały nie przeszkadzają w długim snorkelingu bez łodzi. Pamiętaj też o karcie eSIM - internet w Egipcie bywa kapryśny, a bez niego trudno znaleźć te mniej oczywiste, ale piękne miejsca.

Strefa totalnego luzu, czyli którą zatokę wybrać jeśli nie lubisz tłumów

Kiedy myślisz o Szarm el-Szejk, przed oczami staje ci zatoka Naama - największe centrum turystyczne półwyspu Synaj, pełne hoteli, klubów i sklepów. I słusznie, bo to właśnie tam koncentruje się życie nocne i najwięcej turystów. Ale jeśli twój wypoczynek ma być przede wszystkim ciszą, a nie imprezowym zgiełkiem, od razu odpuść sobie to miejsce. Znacznie lepszym wyborem będzie zatoka Nabq albo okolice Ras Um Sid. W Nabq znajdziesz hotele położone bezpośrednio przy piaszczystych plażach, które nie są oblegane, a dostęp do rafy koralowej masz często na wyciągnięcie ręki, bez potrzeby zamawiania łodzi. To idealne miejsce dla tych, którzy chcą połączyć leniwy wypoczynek z podziwianiem podwodnego świata bez tłumów.

Jeśli szukasz jeszcze większego spokoju, warto rozważyć Dahab. To nie jest typowe miasto hotelowe, a raczej klimatyczne centrum dla nurków i miłośników sportów wodnych. Leży zaledwie godzinę jazdy od Szarm el-Szejk, ale oferuje zupełnie inną atmosferę - bardziej luzacką, lokalną i o wiele tańszą. To stąd organizuje się wycieczki do Parku Narodowego Ras Mohammed czy na wyspę Tiran, ale też łatwiej złapać dobry street food i poznać prawdziwe oblicze Synaju. Nie bez powodu Dahab od lat przyciąga tych, którzy do Egiptu wracają nie dla all inclusive, ale dla rafy koralowej i wiatru idealnego do kitesurfingu.

W samym Szarm el-Szejk, jeśli jednak zdecydujesz się na bazę w tym mieście, polecam ci okolice zatoki Sharks Bay. To kompromis między dostępem do atrakcji a względnym spokojem. Są tu dobre rafy przyhotelowe, w tym znana rafa Jolanda, i łatwy dojazd do centrum. Pamiętaj tylko, że w sezonie i tak lepiej unikać głównych kurortów przy Naama Bay, bo poranna walka o leżak przy basenie potrafi zepsuć nawet najlepszy nastrój. Klucz tkwi w wyborze hotelu z dostępem do własnej plaży i rafy, bo wtedy snorkeling bez łodzi staje się twoim codziennym rytuałem, a nie wykupioną atrakcją.

Park Narodowy Ras Mohammed - konkretny plan na jednodniową wyprawę bez łodzi

Większość turystów kojarzy Ras Mohammed z rejsem wycieczkowcem, który zabiera ich na godzinny snorkeling wśród koralowców i szybki obiad na pokładzie. Tymczasem park narodowy, położony zaledwie 20 kilometrów od Szarm el-Szejk, oferuje coś znacznie ciekawszego: możliwość zwiedzania na własnych zasadach, bez tłoku i bez konieczności pływania łodzią. Wystarczy wynająć samochód lub taksówkę na cały dzień - koszt to około 30-40 dolarów - i wjechać na teren parku. Bilet wstępu to równowartość około 10 dolarów, a za tę kwotę dostajesz dostęp do jednego z najpiękniejszych fragmentów wybrzeża Morza Czerwonego.

Plan jest prosty. Rano, jeszcze przed dziesiątą, kierujesz się na przystań, skąd pieszo dochodzisz do laguny Magic Lake. To słone jezioro oddzielone od morza wąskim pasem piasku - woda ma tu intensywnie turkusowy kolor, a w zależności od pory dnia zmienia odcień jak żywy obraz. Stamtąd idziesz wzdłuż klifów w stronę słynnego rozstępu kontynentów, czyli pęknięcia w skale, które geolodzy uznają za początek Wielkich Rowów Afrykańskich. Widok jest spektakularny, zwłaszcza jeśli trafisz na złote godziny, gdy słońce podkreśla czerwień i pomarańcz skał.

Kolejny punkt to plaża Aqaba, czyli piaszczysta zatoka otoczona mangrowcami. To idealne miejsce, żeby odpocząć, zjeść kanapkę i popatrzeć na ryby podchodzące tuż do brzegu. Nie potrzebujesz łodzi, żeby podziwiać podwodny świat - rafa koralowa zaczyna się kilka metrów od linii wody, a przy odrobinie szczęścia zobaczysz żółwie morskie. Po południu, gdy słońce zaczyna mocno przypiekać, warto wrócić do Szarm el-Szejk i zahaczyć o Dahab - to zaledwie 40 minut jazdy, a klimat tego miasta jest zupełnie inny, bardziej luzacki i bohemy.

Pamiętaj o dwóch rzeczach: zabierz dużo wody, bo w parku nie ma sklepów, i załóż buty do wody - dno w niektórych miejscach jest skaliste. Jeśli chcesz uniknąć tłumów, wybierz się w tygodniu, najlepiej we wtorek lub środę. A na koniec dnia, zamiast wracać do hotelu, wstąp na stare miasto Old Market w Szarm el-Szejk - lokalne dania, jak koshari czy grillowane ryby, smakują najlepiej, gdy organizm jest zmęczony słońcem i wysiłkiem. To nie jest wycieczka z folderu, ale właśnie dlatego zapamiętasz ją na dłużej.

Wrak Thistlegorm dla początkujących - czy warto i jak się przygotować do pierwszej wizyty

Wrak Thistlegorm to jeden z tych podwodnych punktów na mapie Egiptu, który budzi respekt nawet u doświadczonych nurków. Leży na dnie Morza Czerwonego od 1941 roku, kiedy to niemieckie bombowce zatopiły brytyjski statek transportowy. Dziś to miejsce przyciąga do Szarm el-Szejk tysiące turystów z całego świata, a dla początkujących może być zarówno spełnieniem marzeń, jak i sporym wyzwaniem. Zanim zdecydujesz się na tę wycieczkę, warto wiedzieć, czego się spodziewać.

Podstawowa sprawa: Thistlegorm to wrak głęboki. Pokład znajduje się na około 16 metrach, a dno statku spoczywa na 30 metrach. Jeśli dopiero zdobywasz uprawnienia nurkowe, minimalna wymagana głębokość to 18 metrów, ale większość szkół nurkowania w Dahab czy Zatoce Naama zaleca przynajmniej 20 zalogowanych nurkowań. Nie chodzi o snobizm - prądy w Cieśninie Tirańskiej bywają zdradliwe, a widoczność potrafi spaść do kilku metrów, gdy podniesie się muł. Lepiej zrobić kilka dni nurkowania przy rafie przyhotelowej w rezerwacie Nabq czy na plaży Ras Um Sid, żeby oswoić się z pływalnością i kontrolą oddechu.

Sam wrak robi ogromne wrażenie. W ładowniach wciąż stoją ciężarówki, motocykle i wagony kolejowe - to jak podwodne muzeum zamknięte w stalowej skorupie. Dla początkujących najważniejsze jest trzymanie się przewodnika i nie wpływanie do wnętrza bez odpowiedniego przeszkolenia. Wiele biur oferuje wycieczki z instruktorem, który oprowadza tylko po zewnętrznej części wraku i wzdłuż rafy Jolanda - to bezpieczniejsza opcja, a i tak zobaczysz mnóstwo życia: barakudy, graniki, a czasem rekiny rafowe.

Jeśli chodzi o logistykę, jednodniowa wyprawa z Szarm el-Szejk kosztuje około 50-70 euro i obejmuje dwa nurkowania, lunch na łodzi oraz sprzęt. Warto zapytać wcześniej o wielkość grupy - im mniejsza, tym więcej uwagi poświęci ci instruktor. Po powrocie, zamiast od razu iść do hotelu, zajdź na stare miasto Old Market na lokalne dania, na przykład kushari czy grillowaną rybę. A jeśli chcesz uchwycić atmosferę tego dnia, złote godziny nad zatoką to idealny moment na fotograficzny dziennik z podróży. Pamiętaj też o karcie eSIM - zasięg na Synaju bywa kapryśny, a bez internetu ciężko sprawdzić prognozę wiatru czy skontaktować się z centrum nurkowym.

Stare Miasto po zmroku - co zjeść, gdzie się targować i czego nie kupować

Gdy w Szarm el-Szejk zapada zmrok, serce miasta przenosi się na Stare Miasto, czyli Old Market. To nie jest turystyczna dekoracja, tylko tętniący życiem kawałek prawdziwego Egiptu. Zamiast w hotelowej restauracji, lepiej od razu skierować się w wąskie uliczki, gdzie unosi się zapach grillowanych mięs i słodkiej herbaty. Lokalne dania to prawdziwa gratka dla głodnych wrażeń - koniecznie spróbuj kofta z grilla podawaną z pikantnym tahini albo świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej. Jeśli masz ochotę na coś bardziej sycącego, poszukaj małych budek z koshari, czyli makaronem z ryżem, soczewicą i ostrym sosem pomidorowym. Ceny są o połowę niższe niż w restauracjach przy plażach Zatoki Naama, a smak o niebo lepszy.

Targowanie się to rytuał, nie przykry obowiązek. Sprzedawcy spodziewają się twojej oferty, więc nigdy nie płać pierwszej podanej ceny. Uśmiechnij się, zaproponuj połowę i spokojnie negocjuj. Najlepsze pamiątki to ręcznie haftowane tkaniny beduińskie, olejki zapachowe z lokalnych manufaktur i naturalne mydła z oliwą. Czego natomiast nie kupować? Podróbek markowych zegarków i torebek - rozpadną się po dwóch dniach, a ty zostaniesz z rozczarowaniem. Unikaj też rzekomego bursztynu i koralowców, bo ich wywóz z Egiptu jest nielegalny, a na lotnisku możesz mieć poważne problemy.

Old Market ma też swoją spokojniejszą stronę. Gdy skończysz zakupy, znajdź kawiarnię na dachu i popij miętową herbatę, patrząc na migoczące światła miasta. To idealne miejsce, by naładować baterie przed kolejnym dniem pełnym wrażeń. Pamiętaj tylko, żeby mieć przy sobie gotówkę w lokalnej walucie - karta w małych sklepikach rzadko działa, a bankomaty często są puste. I nie zapomnij wcześniej aktywować karty eSIM, żeby bez problemu dzielić się zdjęciami z tego magicznego wieczoru.

Góra Synaj i Klasztor Świętej Katarzyny - jak to ogarnąć na własną rękę, a nie z wycieczką

Większość turystów odwiedza Klasztor Świętej Katarzyny zorganizowaną wycieczką z Szarm el-Szejk. Autobus zabiera ich w środku nocy, po kilku godzinach drogi wysadza pod górą, a potem pędzi z powrotem na plażę. To wygodne, ale tracisz wtedy możliwość poczucia prawdziwego klimatu tego miejsca. Na własną rękę możesz zaplanować wizytę tak, żeby nie tylko wejść na Górę Synaj o świcie, ale też spokojnie zwiedzić klasztor, który otwiera się dla turystów dopiero około dziewiątej rano, a zamyka koło południa.

Zacznij od noclegu w samym mieście Świętej Katarzyny, a nie w Szarm el-Szejk. Dojazd z kurortu zajmuje około dwóch godzin, ale taksówkę można wynająć za 300-400 złotych w jedną stronę. Dużo lepiej przyjechać poprzedniego dnia i przenocować w jednym z lokalnych pensjonatów. Ceny są niskie, a atmosfera nieporównywalna z hotelem przy plaży. Wejście na górę warto rozpocząć około drugiej w nocy - wtedy zdążysz na wschód słońca, a zejdziesz przed otwarciem klasztoru. Szlak jest dobrze oznakowany, a na trasie spotkasz beduińskie stragany z herbatą i kocami, jeśli zmarzniesz.

Po zejściu z góry czeka cię perełka, którą wycieczki często omijają z powodu czasu - Klasztor Świętej Katarzyny. To nie tylko muzeum, ale żywy monastyr, w którym mnisi prowadzą codzienne życie. Zobaczysz Kaplicę Płonącego Krzewu, studnię Mojżesza i bibliotekę z manuskryptami starszymi niż wiele europejskich zbiorów. Jeśli masz szczęście, trafisz na mszę, a wtedy usłyszysz śpiewy, które brzmią tak samo jak przed wiekami. Pamiętaj, żeby ubrać się skromnie - zakryte ramiona i nogi to obowiązek, inaczej nie wpuszczą cię do środka.

Najlepszy czas na samodzielną wyprawę to okres od października do kwietnia, bo latem na górze jest piekielnie gorąco, a w nocy wciąż zimno. Zabierz ze sobą latarkę, wygodne buty i zapas wody - na szlaku nie ma źródeł, a ceny u beduińskich handlarzy są wyższe. Jeśli masz kartę eSIM, kup pakiet danych jeszcze przed wyjazdem z Szarm el-Szejk, bo w mieście Katarzyny zasięg bywa słaby. Własna wyprawa daje ci też możliwość zobaczenia ukrytych klejnotów Synaju - na przykład malowniczych dolin wokół góry, które omijają autokary z turystami.

Pustynne safari quadami albo wielbłądem - które opcje nie są turystyczną pułapką

W Sharm el-Sheikh oferta przejażdżek po pustyni jest tak szeroka, że łatwo trafić na wersję, która bardziej przypomina stłoczoną karawanę na autostradzie niż prawdziwą przygodę. Standardowe safari quadami organizowane przez hotele często wyglądają tak samo: 20 skuterów jedzie gęsiego bitą trasą, robicie 10-minutowy postój na herbatę w namiocie z pamiątkami i wracacie. To nie jest odkrywanie Synaju, tylko przewidywalny show dla mas. Jeśli szukasz czegoś autentycznego, odpuść sobie opcję all inclusive z hotelu i poszukaj lokalnych przewodników z Dahab albo mniejszych biur w Starym Mieście. Oni zabiorą Cię w miejsca, gdzie nie ma śladów opon innych turystów, na przykład w okolice Kanionu Kolorowego, gdzie skały zmieniają barwę w zależności od pory dnia.

Z kolei przejażdżka wielbłądem to nie musi być wyłącznie 15 minut w kółko przy plaży za 10 dolarów. Prawdziwą wartość ma dłuższa wyprawa, na przykład z Beduinami w stronę rezerwatu Nabq, gdzie kończy się szlak quadów. Wtedy zobaczysz, jak zmienia się krajobraz: od suchego żwiru po oazy z dzikimi palmami. To zupełnie inny rytm niż silnik skutera, ale wymaga więcej czasu i dobrego przewodnika, który nie będzie Cię poganiał. Jeśli chcesz zrobić fotograficzny dziennik, umów się na start tuż przed zachodem słońca - złote godziny na pustyni to magia, której nie oddadzą żadne zdjęcia z sieci.

Uważaj też na pułapkę kolacji z Beduinami dołączanej do każdego safari. Często to przereklamowany bufet z jedzeniem odgrzewanym w termosach. Lepiej dogadaj się z przewodnikiem, żeby zakończyć wycieczkę w lokalnej knajpie w Dahab przy daniach takich jak koshari czy grillowane ryby, które zamówisz za 30-40 funtów. I pamiętaj o karcie eSIM - na pustyni zasięg bywa kapryśny, a bez nawigacji łatwo zgubić kierunek, nawet jeśli masz przewodnika. Wybierz opcję z małą grupą, maksymalnie 4-6 osób, i z góry ustal, że nie będzie postoju w sklepie z pamiątkami. Wtedy safari quadami albo wielbłądem stanie się twoim własnym, niepowtarzalnym kawałkiem Synaju.

Ile kosztuje tydzień życia w Szarm el-Szejk - konkretne widełki na jedzenie, transport i atrakcje

Tydzień w Szarm el-Szejk to wydatek, który możesz dopasować do własnego portfela, ale żeby mieć realny obraz, warto podzielić go na trzy kategorie: oszczędnie, średnio i bez ograniczeń. Za samo zakwaterowanie w hotelu z systemem all inclusive zapłacisz od 1800 do 3500 złotych za osobę w sezonie. Jeśli wolisz apartament i samodzielne gotowanie, zejdziesz do 1000-1400 zł. Kluczowa różnica? W all inclusive nie myślisz o jedzeniu, ale tracisz szansę na spróbowanie lokalnych dań w mieście. Obiad w egipskiej knajpce na Starym Mieście (Old Market) to wydatek rzędu 25-35 zł, a w restauracji nad zatoką Naama zapłacisz dwa razy tyle.

Transport po mieście i wycieczki stanowią drugi duży blok kosztów. Uber z lotniska do hotelu to około 40 zł, a przejazd z Naamy na Stare Miasto - 15-20 zł. Wynajęcie taksówki na cały dzień, żeby zobaczyć Park Narodowy Ras Mohammed lub rezerwat Nabq, kosztuje 200-300 zł, ale jeśli pojedziesz w grupie z biura podróży, zapłacisz 100-150 zł od osoby za całodniową wycieczkę z lunchem. Warto doliczyć 50-70 zł za bilet wstępu do parku i 30 zł za maskę z rurką do snorkelingu, jeśli nie masz własnego sprzętu. Nurkowie, którzy chcą zejść pod wodę na rafie Jolanda albo przy wraku Thistlegorm, muszą liczyć się z wydatkiem 200-350 zł za dwa nurkowania z butlą.

Atrakcje, które nie wymagają dalekich wypraw, są praktycznie za darmo. Plaża Ras Um Sid to świetne miejsce na snorkeling bez łodzi - rafa zaczyna się kilka metrów od brzegu, a kolorowe ryby i zdrowe fragmenty koralowców zobaczysz bez wydawania grosza. Jeśli masz własną matę i trochę zapasu wody, dzień na takiej plaży kosztuje cię zero złotych. Z kolei wejście na górę Synaj nocą, żeby zobaczyć wschód słońca nad klasztorem Świętej Katarzyny, to wydatek około 150 zł za transport i przewodnika, ale widok jest wart każdej godziny snu. Pamiętaj też o karcie eSIM - wykup pakiet danych na tydzień za 30-40 zł, bo bez internetu trudno ogarnąć lokalne busy i sprawdzić godziny otwarcia sklepów. Najlepszy czas na wizytę to październik i kwiecień, kiedy w dzień jest 28 stopni, wieczorem chłodno, a ceny lotów spadają o 30 procent w porównaniu z grudniem.

Plaże, które omijają katalogi - sprawdzone miejscówki z darmowym wejściem i leżakiem za 20 EGP

Większość turystów ląduje na plażach hotelowych w Zatoce Naama i ani myśli o szukaniu czegoś poza katalogowym basenem. Tymczasem prawdziwy wypoczynek nad Morzem Czerwonym zaczyna się, gdy zejdziesz z utartego szlaku. Plaża Ras Um Sid to miejsce, gdzie skały układają się w naturalne tarasy, a woda ma idealny turkus nawet wczesnym rankiem. Leżak kosztuje tu symboliczne 20 EGP, a widok na wyspę Tiran sprawia, że nie chce się stamtąd ruszać. Co więcej, rafa zaczyna się dosłownie przy brzegu - nie potrzebujesz łodzi, żeby zobaczyć żółwie i kolorowe ryby. To zupełnie inny poziom niż przyhotelowe rafy, które często są już wydeptane i wyblakłe.

Jeśli masz ochotę na dłuższe kąpiele i mniej ludzi, kieruj się w stronę rezerwatu Nabq. To około 30 minut na północ od centrum Szarm el-Szejk, a nagroda jest ogromna: piaszczyste plaże, które ciągną się kilometrami, i rafa koralowa w stanie niemal nietkniętym. Wstęp jest bezpłatny, a leżaki wynajmiesz za podobną cenę co w Ras Um Sid. Warto zabrać własny prowiant, bo lokalne bary serwują głównie frytki i colę. Za to widok na góry Synaj z jednej strony i lazur morza z drugiej rekompensuje wszystko. Snorkelingowcy, którzy przypłyną tu rano, często trafiają na stada błazenków i płaszczek - bez tłoku typowego dla parku narodowego Ras Mohammed.

Dla odmiany, jeśli szukasz miejsca z charakterem, sprawdź Dahab. To nie jest typowe miasto z hotelami all inclusive, tylko wioska, gdzie czas płynie wolniej. Plaża Laguna jest płytka i bezpieczna dla dzieci, a wieczorem turyści siadają na poduchach przy niskich stolikach i jedzą lokalne dania, jak ryba z grilla za 50 EGP. W Dahab nie ma wykrochmalonych ręczników i animatorów - jest za to autentyczny klimat, który docenią ci, którzy chcą poczuć Egipt, a nie tylko go zobaczyć.

Kiedy lecieć, żeby nie pływać w zupie i nie przepłacać - miesiące, temperatury wody i ceny hoteli

Najlepszy czas na wizytę w Sharm el-Sheikh to wiosna i jesień, czyli kwiecień - maj oraz wrzesień - październik. Temperatura wody w Morzu Czerwonym utrzymuje się wtedy w okolicach 26-28°C, co jest idealne do snorkelingu i nurkowania bez konieczności zakładania grubego pianka. Latem, od czerwca do sierpnia, woda robi się ciepła jak zupa - bywa, że przekracza 30°C, a do tego powietrze grzeje do 40°C, co sprawia, że zwiedzanie Parku Narodowego Ras Mohammed czy wyprawa na rafę Jolandę stają się męczące. Zimą, od grudnia do lutego, woda schładza się do 21-23°C, a noce bywają chłodne, ale to dobry moment, jeśli chcesz uniknąć tłumów i zobaczyć klasztor Świętej Katarzyny bez upału.

Kluczową różnicą w cenie są hotele. W szczycie sezonu, czyli w grudniu - styczniu i lipcu - sierpniu, nocleg w dobrym hotelu przy Zatoce Naama może kosztować nawet dwa razy więcej niż w maju czy październiku. Warto też pamiętać, że w okresie ramadanu (daty ruchome) wiele lokalnych restauracji i sklepów na Starym Mieście Old Market działa w ograniczonych godzinach, co może utrudnić próbowanie lokalnych dań. Jeśli planujesz nurkowanie na wraku Thistlegorm albo wyprawę na Wyspę Tiran, wybierz maj - widoczność pod wodą jest wtedy najlepsza, a rafy koralowe w Rezerwacie Nabq nie są jeszcze zarośnięte glonami.

Dla osób szukających spokoju i niższych cen, polecam przełom października i listopada. Temperatura wody wciąż pozwala na komfortowe pływanie, a plaże Ras Um Sid są o połowę mniej zatłoczone niż w sierpniu. To też dobry moment na fotograficzny dziennik - światło o poranku i przed zachodem słońca tworzy tak zwane złote godziny, idealne do podziwiania podwodnego świata bez odblasków. Pamiętaj, że w Sharm el-Sheikh i Dahab rafy przyhotelowe są często równie dobre jak te dostępne tylko z łodzi, więc jeśli nie jesteś zapalonym nurkiem, snorkeling bez łodzi w zupełności wystarczy. A jeśli boisz się o bezpieczeństwo w Egipcie - większość kurortów na półwyspie Synaj ma własne punkty kontrolne, a karta eSIM z lokalnym internetem pozwoli ci na bieżąco sprawdzać komunikaty.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski