Przejdź do treści
Egzotyka

10 sekretów Szarm el-Szejk, które zmienią Twoje wakacje

Odkryj 15 zaskakujących faktów o Szarm el-Szejk, w tym tajemnicę wody pitnej. Poznaj sekrety egipskiego raju, które sprawią, że zaplanujesz wymarzone wakacje.

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Dlaczego w Szarm el-Szejk nie zobaczysz ani jednego kranu z wodą pitną

Woda w Szarm el-Szejk pochodzi wyłącznie z odsalania. Miejscowość leży na pustynnym wybrzeżu, gdzie po prostu nie ma naturalnych źródeł słodkiej wody. Każdy hotel, restauracja i dom korzysta z wody pozyskiwanej z Morza Czerwonego w procesie odwróconej osmozy. Gdy przyjedziesz na wakacje na Riwierę Morza Czerwonego, od razu wyczujesz, że woda z kranu ma specyficzny, słonawy posmak. Nie nadaje się do picia, choć bez problemu umyjesz się w niej czy wypłuczesz zęby. Turyści, którzy o tym zapominają, często kończą z rozstrojem żołądka - organizm nie jest przyzwyczajony do takiego składu mineralnego.

Lepiej trzymać się sprawdzonej metody. W każdym hotelu, od luksusowych resortów w okolicy Naama Bay po skromniejsze noclegi w centrum, znajdziesz butelkowaną wodę. Kupisz ją też na każdym rogu w Old Market, a ceny są niskie - zwykle 5-10 funtów egipskich za 1,5 litra. To drobiazg w porównaniu z kosztami leczenia, gdybyś trafił do lokalnej przychodni. Co ciekawe, Egipcjanie sami piją wodę z butelek, a w domach często mają dystrybutory z dostawą. Kranówka służy tylko do mycia i sprzątania.

Ta specyfika ma też swoje plusy. Dzięki odsalaniu miasto mogło rozwinąć się w jeden z największych kurortów na świecie, przyciągając turystów z Europy i Bliskiego Wschodu. Bez tej technologii nie byłoby tu luksusowych hoteli, basenów ani zieleni zdobiącej promenady. Gdy wyruszysz na wycieczki w głąb półwyspu Synaj, na przykład do klasztoru św. Katarzyny czy pod Góry Synaj, zabierz ze sobą zapas wody w plecaku. W górach nie ma sklepów, a słońce potrafi dać się we znaki nawet wczesną wiosną. Podobnie podczas nurkowań i snorkelingu w parku narodowym Ras Muhammad - po godzinie pływania wśród raf koralowych i kolorowych ryb pragnienie daje o sobie znać.

Warto też wiedzieć, że miejscowa woda odsalana jest bardzo miękka. Pranie w niej wymaga mniej proszku, ale skóra po kąpieli może być bardziej sucha, zwłaszcza jeśli spędzasz cały dzień na plaży. Dlatego w walizce przyda się balsam nawilżający. To drobiazg, który sprawi, że wakacje w Szarm el-Szejk będą komfortowe, a ty skupisz się na atrakcjach: zwiedzaniu meczetów, spacerach po starym rynku czy podziwianiu widoków z lotu ptaka. W tym egipskim kurorcie chodzi o to, żeby cieszyć się morzem, słońcem i przygodą, a nie martwić się o podstawowe potrzeby.

Co naprawdę oznacza „5-gwiazdkowy hotel” na Synaju i gdzie szukać uczciwych opinii

Gdy przeglądasz oferty last minute i widzisz „5-gwiazdkowy hotel w Szarm el-Szejk”, od razu warto zweryfikować, co dokładnie oznacza ta gwiazdka w egipskim systemie. W przeciwieństwie do europejskich standardów, lokalna klasyfikacja często opiera się na wielkości lobby, liczbie basenów czy długości własnej plaży, a niekoniecznie na jakości obsługi czy stanie pokoi. Zdarza się, że hotel ma imponujący, marmurowy hall i aquapark, ale meble w pokoju pamiętają czasy pierwszych turystów na Synaju, a klimatyzacja działa według własnego harmonogramu. Zamiast ślepo ufać katalogowym gwiazdkom, lepiej szukać opinii z ostatnich miesięcy na forach podróżniczych i w grupach facebookowych, gdzie ludzie wrzucają zdjęcia bez filtrów i piszą wprost o jedzeniu czy czystości wody w morzu.

Prawdziwą perełką, która często ginie wśród ogólników, jest lokalizacja względem raf koralowych. Wiele hoteli w rejonie Naama Bay i Sharks Bay chwali się dostępem do morza, ale nie każdy ma własną rafę tuż przy pomoście. Jeśli przyjeżdżasz na wakacje głównie dla snorkelingu, szukaj obiektów w okolicy Parku Narodowego Ras Muhammad albo na północ od centrum, przy plażach takich jak Nabq Bay. Tam zejdziesz do wody i od razu zobaczysz ławice kolorowych ryb, bez potrzeby płacenia za rejs. Z kolei hotele w samym centrum, blisko Old Marketu i meczetu, wygrywają wieczornym życiem i zakupami, ale za czystą wodę i ciszę zapłacisz wyższym hałasem z ulicy.

Uczciwe opinie znajdziesz nie na oficjalnych portalach rezerwacyjnych, gdzie często pojawiają się zachęcone zniżką recenzje, ale na blogach ludzi, którzy spędzili na Synaju dłuższy czas. Warto też sprawdzić wątki o konkretnych hotelach na forach o nurkowaniu - nurkowie są bezwzględnie szczerzy, bo od jakości sprzętu i logistyki zależy ich bezpieczeństwo. Pamiętaj, że w kurortach Riwierzy Morza Czerwonego standard „pięciu gwiazdek” często obejmuje też system all inclusive, ale nie daj się zwieść szwedzkiemu stołowi - lepiej dopłacić za hotel z mniejszą liczbą gwiazdek, ale z bezpośrednim dostępem do rafy i spokojną okolicą, niż spędzić tydzień w hałaśliwym molochu przy głównej drodze.

Rafa koralowa na wyciągnięcie ręki - które plaże wybrać, żeby wejść do wody prosto z pomostu

Jeśli marzy ci się snorkeling bez konieczności wypływania łodzią, Szarm el-Szejk ma kilka miejsc, gdzie wchodzisz do wody prosto z pomostu i po kilku krokach oglądasz podwodny świat. Najbardziej znana jest plaża przy hotelu w zatoce Naama Bay - woda jest tu spokojna, a rafa zaczyna się tuż przy brzegu. W sezonie bywa tłoczno, ale za to masz pod nosem całe zaplecze gastronomiczne i leżaki. Jeśli szukasz czegoś spokojniejszego, jedź do Shark’s Bay. To piaszczysta zatoka z łagodnym zejściem, a kolorowe ryby podpływają tak blisko, że czasem musisz uważać, żeby na nie nie nadepnąć.

Dla bardziej zaawansowanych polecam rejon Ras Um Sid. Zejście do wody jest trochę bardziej skaliste, ale nagroda za to ogromna - żywa rafa koralowa z wielkimi wachlarzami i mnóstwem gatunków ryb, które widać już na głębokości metra. To jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę czujesz, że Morze Czerwone ma coś wyjątkowego do zaoferowania. Warto zabrać własną maskę, bo wypożyczalnie na miejscu bywają średniej jakości.

Jeżeli planujesz dłuższy pobyt i chcesz mieć rafę pod nosem przez całe wakacje, szukaj hoteli w okolicy Gardens Bay albo w stronę Parku Narodowego Ras Muhammad. Wiele kurortów ma własne pomosty, z których schodzisz prosto do wody. Uważaj tylko na prądy - przy niektórych odcinkach wybrzeża potrafią być silne, dlatego zawsze sprawdzaj oznaczenia i nie pływaj samotnie poza wyznaczoną strefę. Dobrym pomysłem jest też poranny snorkeling, zanim wiatr wzburzy wodę i zmniejszy widoczność. Wtedy rafa naprawdę robi wrażenie, a ty masz ją praktycznie tylko dla siebie.

Serene beach with a straw parasol, sandy shore, and clear blue sea under a sunny sky.
Zdjęcie: Сокіл Sokil

Park Narodowy Ras Mohammed bez tajemnic: wejściówki, godziny i magiczna Brama Allaha

Park Narodowy Ras Mohammed to absolutny numer jeden na liście atrakcji w Szarm el-Szejk. Leży jakieś 30 kilometrów na południe od kurortu, na samym cyplu Półwyspu Synaj. Gdybyś miał zobaczyć tylko jedno miejsce podczas wakacji w Egipcie, postaw właśnie na ten rezerwat. Turystów przyciągają przede wszystkim rafy koralowe uznawane za najpiękniejsze na całym Morzu Czerwonym. Bilet wstępu kosztuje około 5 dolarów od osoby, a samochód dopłacisz kolejne 5. Park otwarty jest od 8:00 do 17:00, ale warto przyjechać wcześniej, bo do godziny 11:00 jest jeszcze spokojnie, a woda idealnie przejrzysta.

Największy hit, który musisz zobaczyć, to Magic Lake - jezioro zmieniające kolor w zależności od pory dnia i kąta padania słońca. Ale prawdziwą wisienką jest Brama Allaha. To naturalne rozcięcie w skale, które wygląda jak gigantyczne wrota. Gdy staniesz w odpowiednim miejscu, zobaczysz przez nie idealną panoramę zatoki - jedni mówią, że to najlepsze selfie w życiu, inni, że mistyczne przeżycie. W parku znajdziesz też Yolanda Reef i Shark Reef, czyli legendarne miejsca do nurkowania. Jeśli nie masz uprawnień, snorkeling w masce i rurką też da ci mnóstwo frajdy - kolorowe ryby, żółwie i czasem delfiny są tu na wyciągnięcie ręki.

W przeciwieństwie do zatłoczonych plaży w centrum Szarm el-Szejk, jak Naama Bay, Ras Mohammed oferuje dziką, kamienistą linię brzegową. Nie licz na leżaki z parasolem - to natura w czystej postaci. Zabierz wodę, buty do chodzenia po skałach i koniecznie okulary przeciwsłoneczne. Po południu słońce praży niemiłosiernie, a cień znajdziesz tylko pod nielicznymi akacjami. Wielu turystów łączy wizytę w parku z wycieczką do klasztoru św. Katarzyny i na Górę Synaj, ale to już materiał na dwa osobne dni - lepiej nie pchać wszystkiego w jeden, bo zmęczenie zje całą przyjemność.

Góra Synaj nocą - ile naprawdę trwa wejście, co zabrać i czy warto męczyć się dla wschodu słońca

Wejście na Górę Synaj zaczyna się zwykle około północy. I tu od razu rozwiewam wątpliwości - to nie jest godzina spaceru, tylko 3-4 godziny marszu w ciemnościach, po kamienistym zboczu, z latarką w ręku i w temperaturze, która potrafi spaść do zera, nawet latem. Wielu turystów z Szarm el-Szejk przyjeżdża autokarami, wysiada pod klasztorem Świętej Katarzyny i od razu rusza w górę. Trasa jest dobrze oznakowana, ale momentami stroma, szczególnie ostatnie kilkaset stopni wykutych w skale. Jeśli masz słabszą kondycję, możesz wynająć wielbłąda na pierwszy, łagodniejszy odcinek - ceny zaczynają się od kilkunastu dolarów, ale targowanie się w Egipcie to standard.

Co ze sobą zabrać? Przede wszystkim wygodne buty, najlepiej trekkingowe, bo sandały się nie sprawdzą. Ciepła kurtka to podstawa - na szczycie wieje i jest naprawdę zimno, a czekanie na wschód słońca trwa dobre 40 minut. Woda i przekąski też są konieczne, bo po drodze nie ma sklepów, a na górze ceny herbaty potrafią zwalić z nóg. Nie licz na to, że kupisz wszystko na miejscu - lepiej przygotować się wcześniej w hotelu.

Czy warto? Zdecydowanie tak, ale pod jednym warunkiem - pogoda musi dopisać. Gdy niebo jest czyste, widok z wierzchołka zapiera dech w piersiach: pomarańczowe i różowe smugi na horyzoncie, a potem słońce wyłaniające się znad gór Synaju. To jedno z tych miejsc na Półwyspie Synaj, które robi wrażenie nawet na osobach, które widziały już niejedno. Jeśli masz w planach wycieczki po Egipcie i zastanawiasz się, co zobaczyć oprócz raf koralowych Morza Czerwonego, nocna wyprawa na Górę Synaj to świetny kontrast do plażowania i nurkowania. Po zejściu możesz jeszcze zwiedzić klasztor Świętej Katarzyny - to drugi najstarszy czynny klasztor na świecie, z mozaikami i biblioteką starszą niż wiele europejskich zamków.

Stare Miasto kontra Soho Square - gdzie kupisz przyprawy, a gdzie zapłacisz kartą za drinka

Szarm el-Szejk to miasto dwóch prędkości. Z jednej strony masz Old Market, czyli Stare Miasto, które żyje własnym rytmem, pachnie kardamonem i kurzem. To miejsce, gdzie negocjujesz cenę za suszone owoce, papirusy i ręcznie tkane dywany, a sprzedawcy częstują cię herbatą, żebyś został dłużej. Jeśli chcesz poczuć prawdziwy Egipt, bez lukru i klimatyzacji, idziesz właśnie tam. Uwaga: na Starym Rynku kartą zapłacisz rzadko, więc lepiej mieć przy sobie gotówkę w dolarach lub funtach egipskich. To też dobra baza wypadowa, żeby zobaczyć meczet El Sahaba czy pospacerować wśród straganów, gdzie rywalizują ze sobą zapachy jaśminu i grillowanych krewetek.

Drugie oblicze kurortu to Soho Square - nowoczesne centrum, które wygląda jak wyjęte z Dubaju. Tu nie ma targowania, są sztywne ceny w menu, a rachunek regulujesz kartą bez mrugnięcia okiem. Znajdziesz tu lodowisko, fontanny tańczące do muzyki, drogie restauracje i kluby. To miejsce dla tych, którzy po całym dniu na plaży czy po nurkowaniu w Morzu Czerwonym chcą wieczoru w stylu europejskim. Różnica między tymi dwoma punktami jest ogromna - na Starym Mieście kupisz przyprawy, którymi doprawisz rybę złowioną podczas rejsu, a w Soho Square zapłacisz kartą za drinka z parasolką.

Warto poświęcić czas na oba miejsca. Na Starym Mieście zobaczysz, jak wygląda codzienność bez turystycznego lukru, a przy okazji trafisz na ciekawostki, których nie znajdziesz w folderach - na przykład lokalne warsztaty, gdzie wciąż ręcznie zdobią miedziane naczynia. Soho Square to z kolei dowód na to, że Szarm el-Szejk potrafi być kurortem na światowym poziomie, gdzie po wycieczce na Górę Synaj czy do klasztoru św. Katarzyny możesz odpocząć w stylu, o jakim marzysz. Oba miejsca pokazują dwie strony tego samego miasta - jedno żyje tradycją półwyspu Synaj, drugie nowoczesnością Riwiera Morza Czerwonego. I jedno, i drugie warto zobaczyć, żeby zrozumieć, dlaczego turyści z całego świata wracają tu co roku.

Błękitna Dziura w Dahab - dlaczego to miejsce przyciąga nurków z całego świata i czy jest bezpieczne

Dahab to nie tylko spokojniejsza alternatywa dla głośnego Szarm el-Szejk, ale przede wszystkim mekka dla miłośników nurkowania. To właśnie tutaj, na wschodnim wybrzeżu półwyspu Synaj, znajduje się Błękitna Dziura - miejsce, które dla nurków z całego świata stało się symbolem zarówno piękna, jak i ryzyka. W przeciwieństwie do komercyjnych raf koralowych w okolicach Naama Bay czy parku narodowego Ras Muhammad, ta atrakcja ma swoją mroczną legendę. Podwodny tunel zwany Archem, łączący lagunę z otwartym Morzem Czerwonym na głębokości około 55 metrów, kusi doświadczonych freediverów i nurków technicznych. Dla zwykłego turysty to jednak przede wszystkim spektakularny widok z góry i możliwość snorkelingu w płytkiej, turkusowej wodzie, gdzie widać mnóstwo kolorowych ryb.

Bezpieczeństwo w Błękitnej Dziurze to temat, który budzi emocje i rodzi wiele pytań. Wbrew sensacyjnym opowieściom, dla przeciętnego wczasowicza nie jest to miejsce szczególnie niebezpieczne, pod warunkiem że trzyma się wytycznych. Większość wypadków dotyczyła bowiem osób, które lekceważyły zasady fizjologii nurkowania, schodząc zbyt głęboko bez odpowiedniego przygotowania. Jeśli jesteś początkujący, nie ma sensu ryzykować - wybierz lepiej zorganizowaną wycieczkę na rafę w okolicy kurortu, gdzie instruktorzy pokażą ci bogactwo podwodnego świata bez narażania zdrowia. Dahab oferuje też mnóstwo innych atrakcji, od relaksu na plażach po trekking w góry, a Błękitna Dziura to tylko jeden z przystanków, który warto zobaczyć z perspektywy lądu, a nie dna.

Decydując się na wakacje na Synaju, pamiętaj, że to nie tylko nurkowanie. Po dniu spędzonym nad wodą możesz ruszyć na zwiedzanie klasztoru św. Katarzyny u podnóża Góry Synaj, a wieczorem pospacerować po old market w Szarm el-Szejk. Riwiera Morza Czerwonego ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko rafy koralowe i hotele all inclusive. Błękitna Dziura jest tego najlepszym przykładem - to miejsce, które pokazuje, jak dzika i nieprzewidywalna potrafi być natura, i dlatego właśnie przyciąga ludzi szukających czegoś więcej niż tylko leżaka na plaży.

Klasztor Świętej Katarzyny - jak się ubrać, żeby cię wpuszczono i co kryje się za płonącym krzewem

Klasztor Świętej Katarzyny to miejsce, które na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie niepasujące do obrazu Egiptu znanego z plaż i raf koralowych. Leży u podnóża Góry Synaj, w surowym, górskim krajobrazie, i jest jednym z najstarszych czynnych klasztorów na świecie. Zanim jednak wyruszysz na tę wycieczkę z Szarm el-Szejk, warto wiedzieć, że obowiązuje tu dość surowy dress code. Kobiety powinny mieć zakryte ramiona i kolana, a w razie potrzeby przy wejściu dostaniesz długą spódnicę czy chustę. Mężczyźni też nie wejdą w szortach - spodnie do kostek to podstawa. To nie fanaberia, ale szacunek dla miejsca, które od ponad tysiąca lat przyciąga pielgrzymów z całego świata.

Za murami klasztoru kryje się więcej, niż mogłoby się wydawać. Najsłynniejszym elementem jest Kaplica Płonącego Krzewu, gdzie według tradycji Mojżesz miał ujrzeć krzew gorejący ogniem, który nie spłonął. To nie tylko ciekawostka biblijna - dla wielu turystów to moment, w którym historia i wiara stają się namacalne. Na terenie klasztoru znajdziesz też bogatą bibliotekę z rękopisami starszymi niż wiele europejskich skarbców, a także muzeum ikon, które pokazuje, jak wyglądała sztuka sakralna na długo przed renesansem. Jeśli masz szczęście, trafisz na przewodnika, który opowie, dlaczego klasztor nigdy nie został zniszczony - podobno chroniła go fatyma Mahometa, co jest unikatem w stosunkach chrześcijańsko-muzułmańskich.

Warto też zaplanować czas tak, by nie ograniczać się tylko do samego klasztoru. Większość wycieczek z Szarm el-Szejk łączy zwiedzanie z nocnym wejściem na Górę Synaj, żeby zobaczyć wschód słońca. To wyzwanie fizyczne - wejście zajmuje kilka godzin, ale widok z góry na pustynię i zatokę Akaba rekompensuje zmęczenie. Pamiętaj tylko, że na szczycie bywa zimno nawet latem, więc kurtka czy polar to nie fanaberia, tylko konieczność. Klasztor Świętej Katarzyny to nie kolejna atrakcja na liście „do odhaczenia” - to miejsce, które zmienia perspektywę na Egipt, pokazując, że Riwiera Morza Czerwonego to nie tylko snorkeling i hotele all inclusive, ale też głębia historii, którą można dosłownie dotknąć.

Wycieczki na pustynię - quady, wielbłądy i kolacja u Beduinów bez turystycznej ściemy

Gdy pierwszy raz wsiadasz na quad i ruszasz w głąb pustyni w okolicy Szarm el-Szejk, szybko zapominasz o hotelowym basenie. To zupełnie inny Egipt - bez tłumów turystów, bez leżaków i drinków z parasolką. Większość wycieczek zaczyna się późnym popołudniem, żeby uniknąć upału i przy okazji zobaczyć zachód słońca nad Synajem. Trasa wiedzie przez suche wadi, między skalistymi wzgórzami, a kurz unosi się za pojazdem tak gęsto, że po kwadransie wyglądasz jak rodowity beduiński handlarz. To nie jest spacer po parku narodowym - to adrenalina, piach w zębach i uczucie, że naprawdę jesteś na pustyni.

Po godzinie jazdy quadem albo spokojniejszej przejażdżce na wielbłądzie trafiasz do obozowiska Beduinów. I tu uwaga - nie daj się nabrać na wersję turystyczną z plastikowymi krzesłami i nagłośnieniem. Prawdziwa kolacja u Beduinów to niskie siedziska z poduszek, pieczony kurczak i ryż przygotowane w ziemnym piecu, a do tego herbata z mięty palona na ognisku. Często gospodarze opowiadają o życiu na pustyni, o tym, jak bez GPS znajdują drogę po gwiazdach, i pokazują, jak piecze się chleb w gorącym piasku. To jedna z tych atrakcji, przy których zapominasz, że jesteś na wakacjach all inclusive - bo nagle stajesz się gościem, nie klientem.

W drodze powrotnej, już po zmroku, niebo nad Synajem robi się tak gęste od gwiazd, że masz wrażenie, jakbyś mógł dosięgnąć ręką Drogi Mlecznej. I to jest ten moment, który zostaje w pamięci na dłużej niż widok rafy koralowej w Ras Muhammad. Jeśli planujesz wycieczkę, wybieraj sprawdzone biura z lokalnym przewodnikiem - unikniesz wersji „dla mas” z trzydziestoma quadami jadącymi w rządku. Lepiej zapłacić trochę więcej i mieć pustynię tylko dla siebie, bez pośpiechu i bez turystycznej ściemy.

Ile gotówki zabrać, jak targować się na bazarze i dlaczego napiwek to nie łaska, tylko reguła

Jeśli wybierasz się do Szarm el-Szejk, szybko przekonasz się, że Egipt to kraj, w którym gotówka rządzi. Większość transakcji - od taksówki po sok z trzciny cukrowej na plaży - odbywa się w egipskich funtach. Na wakacje w tym kurorcie nad Morzem Czerwonym spokojnie wystarczy ci równowartość 300-500 złotych na osobę na tydzień, jeśli nie liczysz płatności za hotel i wycieczki. Te lepiej opłacić wcześniej kartą lub w euro. Pamiętaj, że bankomaty w Naama Bay czy w okolicach Old Market działają sprawnie, ale zdarzają się opóźnienia w uzupełnianiu gotówki, więc lepiej mieć zapas na pierwsze dni.

Targowanie się na bazarze to nie fanaberia, tylko niepisana zasada. Na Starym Rynku w Szarm el-Szejk sprzedawca podaje cenę, która jest trzy, a czasem pięć razy wyższa od realnej. Spokojnie proponuj połowę i bądź gotów odejść - to najskuteczniejsza strategia. Sprzedawcy cenią grę i rozmowę, więc nie traktuj negocjacji jak walki. Jeśli nie masz ochoty się targować, wybierz sklepy ze stałymi cenami w centrum handlowym SOHO Square, ale stracisz trochę lokalnego kolorytu.

Napiwek w Egipcie to codzienność, a nie gest dobrej woli. Kelner, kierowca, przewodnik czy boy hotelowy oczekują bakszyszu. 10-20 funtów za drobną przysługę, 50-100 za lepszą obsługę lub całodzienną wycieczkę. Na nurkowaniu czy snorkelingu w Parku Narodowym Ras Muhammad opłaca się dać napiwek instruktorowi - dba o twój sprzęt i pokazuje najlepsze zakątki raf koralowych. Jeśli wybierasz się na wycieczkę na Górę Synaj lub do Klasztoru Świętej Katarzyny, weź drobne osobno, bo w górach nikt nie rozmieni ci dużego banknotu. Traktuj napiwek jako element budżetu, a unikniesz niezręczności i zyskasz lepszą obsługę przez cały pobyt na Półwyspie Synaj.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski