Przejdź do treści
Europa

Pula Ciekawostki, Które Zaskoczą Każdego Turystę w Chorwacji

Pula skrywa niezwykłe ciekawostki, które zaskoczą każdego turystę. Sprawdź, co warto wiedzieć przed wyjazdem do chorwackiego miasta pełnego historii i tajemnic.

koloseum, pula, chorwacja, istria, antyk, pula arena, arena, zabytki, amfiteatr, pula, pula, pula, pula, pula, chorwacja, chorwacja Pozdrowienia z: Europa Par avion

Pula nocą: gdzie bije serce miasta po zachodzie słońca

Gdy słońce chowa się za dachami kamienic, Pula zmienia się nie do poznania. Upał odpuszcza, a wąskie uliczki wokół Forum wypełniają się ludźmi. To ten moment, gdy miasto odsłania swoją drugą twarz - mniej turystyczną, bardziej lokalną. Siadasz na schodach przed Świątynią Augusta, która po zmroku wygląda jak wyjęta wprost z rzymskiego snu. Patrzysz, jak kolumny nabierają bursztynowego blasku. Stąd, z Trg Forum, masz wszystko pod ręką: po lewej ratusz, po prawej wejście w głąb starówki. Przez chwilę możesz poczuć się jak w starożytności, ale zaraz obok ktoś otwiera butelkę lokalnego malvaziji i przywraca cię do rzeczywistości.

Największy spektakl rozgrywa się jednak przy Arenie. Amfiteatr jest podświetlony tak, że widać każdy detal kamiennych łuków. W sezonie często odbywają się tu koncerty i pokazy - dźwięk niesie się po całej okolicy, a tłum wypełniający trybuny przypomina, że to miejsce od dwóch tysięcy lat służy do rozrywki. Spacer wokół areny to obowiązkowy punkt wieczornego zwiedzania. Możesz wejść na górę, stanąć przy bramie i wyobrazić sobie gladiatorów, ale prawda jest taka, że teraz pełni tu rolę naturalnego centrum spotkań. Młodzi siedzą na trawie, pary przystają pod murami, a z pobliskich barów słychać muzykę.

Jeśli masz ochotę na coś spokojniejszego, skręć w stronę portu. Łodzie kołyszą się przy kei, a w powietrzu czuć sól z Adriatyku. Stąd widać twierdzę na wzgórzu - Monte Zarolino, gdzie mieści się Muzeum Historii Istrii. Wejście na górę zajmuje kilka minut, ale widok na miasto i zatokę wynagradza wysiłek. W dole migoczą światła, a po lewej stronie, w oddali, ciemnieje zarys parku narodowego Brijuni. To dobry moment, żeby przypomnieć sobie, że Pula to nie tylko zabytki i rzymskie imperium, ale też miasto, które żyje swoim rytmem.

Wieczorem warto zajrzeć na Zerostrasse - podziemną trasę z czasów I wojny światowej, która łączy kilka punktów w centrum. W środku jest chłodno i cicho, a betonowe tunele robią wrażenie szczególnie, gdy wracasz z nagrzanych ulic. Na koniec, jeśli masz ochotę na coś autentycznego, poszukaj małych konob w bocznych uliczkach, z dala od głównych placów. Tam, przy lampce wina i talerzu pršuta, Pula pokazuje, że jej serce bije najmocniej właśnie po zmroku.

Amfiteatr od kulis: fakty, których nie usłyszysz na wycieczce z przewodnikiem

Gdy myślisz o Chorwacji i Istrii, pierwsze skojarzenie to często błękit Adriatyku i plaże. Ale jeśli wjeżdżasz do Puli, to właśnie rzymski amfiteatr, arena, od razu kradnie show. Na pierwszy rzut oka to po prostu ogromna budowla, ale dopiero jak zejdziesz pod ziemię, robi się naprawdę ciekawie. Pod areną kryje się sieć korytarzy, które kiedyś były zapleczem technicznym dla walk gladiatorów. Dziś możesz tam zobaczyć oryginalne kamienne bloki, które służyły do mocowania lin i wind. To właśnie stąd, z podziemi, na arenę wjeżdżały klatki z dzikimi zwierzętami. Większość przewodników opowiada o historii i datach, ale mało kto wspomina, że w czasach rzymskich amfiteatr w Puli mógł pomieścić około 23 tysięcy widzów. Dla porównania, dzisiejsze stadiony piłkarskie w Polsce rzadko przekraczają 40 tysięcy, a mówimy o budowli sprzed prawie dwóch tysięcy lat.

Spacerując po samej arenie, zwróć uwagę na kamienne siedziska. Nie są wygodne, ale to celowy zabieg. Rzymianie projektowali je tak, by widzowie nie zasypiali podczas długich walk. Co więcej, system odprowadzania wody deszczowej z areny działał tak dobrze, że po ulewie można było kontynuować widowisko w ciągu kilkunastu minut. Dziś w amfiteatrze organizuje się koncerty i festiwale filmowe, ale warto przyjść tu wczesnym rankiem, zanim pojawią się tłumy. Wtedy masz szansę usłyszeć echo kroków na kamiennych płytach i poczuć tę starożytną atmosferę bez setek selfie w tle.

Jeśli szukasz czegoś więcej niż tylko zwiedzania areny, koniecznie zajrzyj do muzeum znajdującego się w podziemiach. Leżą tam oryginalne amfory, fragmenty mozaik i narzędzia używane przez rzymskich inżynierów. To nie jest kolejna sucha ekspozycja, tylko konkretne dowody na to, jak zaawansowana była starożytna inżynieria. Po wyjściu z amfiteatru warto przejść się na Trg Forum, gdzie stoi świątynia Augusta i resztki rzymskiej świątyni Jowisza. To centrum starego miasta, ale mało kto wie, że właśnie tutaj, pod płytami placu, wciąż leżą fundamenty antycznego forum. Spacerując po Puli, co chwilę natkniesz się na ślady Wenecji, starożytności i rzymskiego imperium. Łuk Sergiusza, katedra Wniebowzięcia, klasztor świętego Franciszka - to wszystko jest w zasięgu krótkiego spaceru. A jeśli masz ochotę na odpoczynek od kamieni i historii, wystarczy skręcić w kierunku portu i wsiąść na prom na Brijuni. Park narodowy z rzymską willą i egzotyczną roślinnością to idealne dopełnienie dnia pełnego zwiedzania. Pula to miasto, które nie rzuca się na kolana od razu, ale im dłużej się po nim krążysz, tym więcej detali dostrzegasz.

Świątynia, która przetrwała wszystko. Sekretna historia forum w Puli

Zanim Rzymianie postawili tu swoje imperium, wzgórze w centrum Puli było już świadkiem życia Ilirów. Ale to właśnie po podboju półwyspu Istria miasto zaczęło nabierać kształtów, które do dziś widać w układzie ulic. Sercem antycznego osiedla było forum, czyli dzisiejszy Trg Forum. I choć przez wieki plac był przebudowywany, wciąż czuć tu ducha starożytności. Stoisz na bruku, który pamięta kroki rzymskich kupców, a przed tobą wznosi się Świątynia Augusta.

To nie jest kolejny rzymski zabytek, który przetrwał w ruinie. Świątynia Augusta w Puli to jeden z najlepiej zachowanych przykładów rzymskiej architektury sakralnej na świecie. Zbudowana na cześć cesarza i bogini Romy, przetrwała upadek imperium, najazdy, a nawet bombardowania w czasie II wojny światowej. Gdy bomba trafiła w dach w 1944 roku, świątynia straciła część murów, ale jej rdzeń - potężne kolumny i fronton - ostał się. Dzisiaj po rekonstrukcji możesz wejść do środka i zobaczyć kolekcję rzymskich kamiennych rzeźb i mozaik. Bilet kosztuje około 20 zł, a wejście jest bezpłatne w pierwsze niedziele miesiąca.

Z placu forum ruszasz w głąb miasta. Zaraz za świątynią ciągną się wąskie uliczki, które prowadzą do Łuku Sergiusza - bramy wzniesionej przez rodzinę Sergiuszów na cześć swoich zasług. To zaledwie kilka minut spacerem od portu, gdzie cumują promy na Brijuny. Jeśli masz więcej czasu, wstąp do pobliskiego klasztoru świętego Franciszka - w jego krużgankach znajdziesz ciszę i średniowieczne freski. A na koniec dnia, zamiast stać w kolejce do areny, usiądź na schodach przy ratuszu i popatrz, jak światło zachodzącego słońca prześwituje przez kolumny Świątyni Augusta. To jest właśnie ta Pula, którą zapamiętasz.

Picturesque view of historic architecture in Supetar, Croatia, under a clear blue sky.
Zdjęcie: Vladimir Srajber

Podziemne tunele Zerostrasse. Spacer śladami I wojny światowej

Podziemne tunele Zerostrasse to jedna z najbardziej klimatycznych atrakcji w Puli, choć wielu turystów przechodzi obok wejścia, nie zdając sobie sprawy, co kryje się pod ich stopami. System korytarzy wykutych w skale powstał w czasie I wojny światowej jako schron przeciwlotniczy i magazyn dla austro-węgierskiego garnizonu. Dziś możesz zejść około 30 metrów pod ziemię i przejść fragmentem sieci o łącznej długości ponad 6 kilometrów, z czego udostępniono dla zwiedzających około 300 metrów.

Spacer tunelem zaczyna się przy wejściu niedaleko parku, tuż obok centrum miasta. W środku panuje stała temperatura około 15 stopni, więc nawet w upalne chorwackie lato to przyjemna odmiana od słońca. Na ścianach zachowały się oryginalne napisy i grafitti z czasów wojny, a w niektórych salach rozmieszczono eksponaty - stare lampy, nosze, butelki i elementy umundurowania. Przewodnik opowiada, jak tunele łączyły się z areną, czyli rzymskim amfiteatrem, który służył wtedy jako koszary.

Zerostrasse to nie tylko militarny zabytek, ale też ciekawy kontrast z rzymską starożytnością, którą oglądasz na powierzchni. Kiedy godzinę wcześniej podziwiasz świątynię Augusta na Trg Forum i potem schodzisz pod ziemię, widzisz, jak miasto przez wieki zmieniało swoje oblicze - od Imperium Rzymskiego przez Wenecję po nowoczesność. W tunele wkomponowano też multimedia: projekcje map i zdjęcia pokazujące Pulę w latach 1914-1918. To dobry przystanek między spacerem po twierdzy a plażowaniem na Brijunach - szczególnie jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego ten port nad Adriatykiem był tak ważny strategicznie.

Twierdza na wzgórzu. Panorama miasta z Kastela, o której turyści zapominają

Większość osób, które przyjeżdżają do Puli, od razu kieruje się w stronę amfiteatru i rzymskich zabytków w centrum. To oczywisty wybór, ale tracą przez to jeden z najlepszych widoków na miasto i Adriatyk. Mowa o twierdzy Kastel, która góruje nad pulą z niewielkiego wzgórza w samym sercu starego miasta. To właśnie stąd rozpościera się panorama, jakiej nie znajdziesz spacerując po Trg Forum ani stojąc pod Łukiem Sergiusza. Z murów fortecy widać dachy katedry Wniebowzięcia, wieże klasztoru świętego Franciszka, a w oddali błękit morza i zarys wysp Brijuni. Co ważne, Kastel to nie tylko punkt widokowy, ale też konkretna atrakcja z historią, którą łatwo ominąć w biegu między areną a portem.

Twierdza powstała w XVII wieku, gdy Wenecja panowała nad półwyspem Istria, i przez lata służyła jako główny punkt obronny miasta. Dziś w jej wnętrzach mieści się Muzeum Historyczne i Morskie, gdzie zobaczysz modele statków, stare mapy i militaria. Ekspozycja nie jest przytłaczająca, więc spokojnie dasz radę obejść wszystko w godzinę. To dobre miejsce, żeby zrozumieć, jak Pula rozwijała się od czasów rzymskiego imperium, przez średniowiecze, aż po współczesność. Jeśli masz własny przewodnik lub aplikację z mapą, możesz połączyć zwiedzanie Kastela ze spacerem wzdłuż murów obronnych, które schodzą w dół w stronę portu i starego miasta.

Wielu turystów popełnia błąd, ograniczając pobyt w Puli do areny i świątyni Augusta na Forum. Tymczasem wystarczy wejść na wzgórze, żeby zobaczyć miasto z zupełnie innej perspektywy. Nie potrzebujesz biletu, żeby stanąć na dziedzińcu twierdzy i zrobić zdjęcie panoramie. Dopiero potem możesz zejść na targ Zerostrasse, przespacerować się wzdłuż rzymskich kolumn albo usiąść w cieniu pod katedrą. Kastel to punkt, który łączy w sobie starożytność, wenecką przeszłość i współczesne życie miasta. Jeśli szukasz atrakcji z dala od tłumów, a blisko centrum, to jest właśnie to miejsce.

Łuk Sergiusza i jego rzymski sąsiad, którego nikt nie fotografuje

Stojąc na Trg Forum, większość ludzi od razu wyciąga telefony, żeby uwiecznić Łuk Sergiusza. I nic dziwnego - ta potężna, kamienna konstrukcja to jedna z najlepiej zachowanych rzymskich bram triumfalnych na Adriatyku. Wzniesiona w I wieku p.n.e. na cześć rodu Sergiów, przez wieki była głównym wejściem do miasta. Dziś robi wrażenie przede wszystkim detalami: lotosami, gryfami i napisami, które przetrwały prawie dwa tysiące lat. Ale jeśli odwrócisz się od łuku o 180 stopni, zobaczysz coś, co często umyka uwadze turystów - pozostałości rzymskiego forum, które przez setki lat było centrum życia publicznego w Puli.

Na tym samym placu, tuż obok Łuku Sergiusza, leżą fragmenty starożytnej nawierzchni i fundamenty kolumnady. Większość przechodzi po nich, nie zdając sobie sprawy, że stąpa po oryginalnych kamieniach, które pamiętają czasy, gdy w Puli stacjonowali gladiatorzy, a rzymskie imperium rozciągało się od Brytanii po Mezopotamię. Forum było wtedy targiem, miejscem sądów i politycznych wieców. Dziś jego ślady są ledwo widoczne, bo zabudowa Wenecji i późniejszych epok przykryła je nowymi warstwami. Jednak jeśli przyjrzysz się ziemi wokół świątyni Augusta, dostrzeżesz resztki murów i mozaik, które opowiadają historię o wiele starszą niż okoliczne pałace.

To właśnie ta dyskretna obecność starożytności sprawia, że spacer po centrum Puli ma w sobie coś z archeologicznej przygody. Łuk Sergiusza jest jak reklama - efektowna, fotogeniczna, stworzona do Instagrama. Ale dopiero gdy odłożysz aparat i popatrzysz pod nogi, odkryjesz, że cały plac to jedno wielkie muzeum na wolnym powietrzu. Wędrówka od amfiteatru przez forum aż po port pokazuje, jak miasto rosło warstwami: rzymską arenę, wenecką katedrę Wniebowzięcia, austriacki ratusz i wreszcie współczesne kawiarnie. Każda epoka zostawiła tu swój ślad, ale to właśnie rzymski rdzeń - z Łukiem Sergiusza, świątynią Augusta i niewidocznymi na pierwszy rzut oka pozostałościami forum - nadaje Puli charakteru, którego próżno szukać w innych miastach półwyspu Istria.

Gdzie piją kawę miejscowi? Kawiarnie poza turystycznym szlakiem w centrum

Najlepszą kawę w Puli wypijesz tam, gdzie nie dociera tłum z wycieczkowców. Na Trg Forum, tuż obok Świątyni Augusta, znajdziesz kilka knajpek, które miejscowi traktują jak swój drugi salon. Zamiast zamawiać espresso na stojąco przy Arenie, skręć w wąską uliczkę za Łukiem Sergiusza i poszukaj ogródków na tyłach Ratusza. Właśnie tam, w cieniu kamienic, spotkasz starszych panów czytających gazety przy małej czarnej za 2,50 euro. Ceny są niższe niż przy amfiteatrze, a obsługa ma więcej czasu na pogawędkę.

Prawdziwą perełką jest Zerostrasse - dawna droga ewakuacyjna z czasów II wojny, którą miejscowi przerobili na klimatyczne miejsce z kawą na wynos. Wejście znajdziesz przy samym Forum, schodami w dół. To idealny przystanek przed spacerem w stronę portu albo wizytą na targu. Po kawie możesz przejść obok Katedry Wniebowzięcia i skierować się w stronę Twierdzy, gdzie z murów rozciąga się widok na Adriatyk i wyspy Brijuni. Jeśli trafisz na sobotę, wstąp na targ przy starym klasztorze świętego Franciszka - kupisz tam lokalne oliwy i sery, które smakują lepiej niż w restauracjach.

Unikaj kawiarni z widokiem na Arenę, chyba że lubisz przepłacać. W Puli prawdziwe życie toczy się na bocznych uliczkach, między rzymskimi kolumnami a mozaikami ukrytymi w podwórkach. Wystarczy zejść z głównego traktu, żeby poczuć Wenecję i starożytność w jednym łyku espresso.

Port i stocznia Uljanik. Jak industrialna historia zmieniła oblicze miasta

Pula od wieków żyje morzem, ale to przemysł nadał jej współczesny charakter. Port i stocznia Uljanik to nie tylko miejsce pracy, ale prawdziwy motor zmian, który z rybackiego miasteczka zrobił ważny punkt na mapie Adriatyku. Gdy w 1856 roku austriacka administracja postawiła na rozwój przemysłu stoczniowego, nikt nie przypuszczał, że ta decyzja na zawsze odmieni układ ulic, architekturę i codzienne życie mieszkańców. Uljanik przez dekady był największym pracodawcą w Istrii, a jego hale, dźwigi i suchy dok stały się równie charakterystycznym elementem krajobrazu jak rzymskie zabytki w centrum.

Dziś, spacerując po mieście, łatwo dostrzec ślady tej industrialnej przeszłości. Stocznia zajmuje sporą część wybrzeża, a jej ogromne konstrukcje stalowe kontrastują z kamiennymi murami twierdzy i amfiteatru. To połączenie starożytności z nowoczesnością nadaje Puli wyjątkowy klimat, którego nie znajdziesz w żadnym innym mieście na półwyspie. Kiedyś przy nabrzeżu cumowały statki handlowe i pasażerskie, dziś w porcie stają wielkie promy i jachty, a zamiast ładunków ze stali częściej widuje się turystów z przewodnikiem w ręku. Mimo to industrialny duch wciąż unosi się w powietrzu, szczególnie w okolicach Zerostrasse i przy bramie prowadzącej na teren stoczni.

Industrialna historia Puli to także opowieść o ludziach. Robotnicy z Uljanika przez lata budowali statki, które pływały po całym świecie, a ich umiejętności i tradycje przekazywano z pokolenia na pokolenie. Gdy w ostatnich latach stocznia zaczęła podupadać, miasto musiało na nowo zdefiniować swoją tożsamość. Dziś port i tereny poprzemysłowe powoli zamieniają się w przestrzeń dla kultury i rekreacji, a w planach jest rewitalizacja nabrzeża z myślą o spacerach i wycieczkach. To dowód na to, że nawet gdy gaśnie przemysłowy zapał, miasto potrafi znaleźć nowy sposób, by wykorzystać swoje dziedzictwo - nie tylko to rzymskie z czasów imperium, ale i to bliższe, z epoki żelaza i stali.

Zatoka Verudela i ufortyfikowana wyspa. Plaża, bunkry i widok na Brijuni

Większość turystów kojarzy Pulę z rzymskim amfiteatrem i świątynią Augusta na forum. To oczywiste punkty zwiedzania, ale jeśli masz w planach choć jeden dzień na odpoczynek od zabytków, warto skierować się na południe miasta, w stronę zatoki Verudela. To nie tylko najpopularniejsza dzielnica plażowa w okolicy, ale też miejsce, gdzie historia miesza się z przyrodą w zupełnie inny sposób niż w centrum.

Verudela to przede wszystkim długi, skalisty półwysep, który od strony Adriatyku zamykają hotele, kempingi i kilka dobrze utrzymanych plaż. Największą z nich jest plaża Havajska, ale jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, zejdź w bok do małych zatoczek ukrytych między sosnami. Woda jest tu krystalicznie czysta, a widok na otwarte morze i wyspy Brijuni robi wrażenie nawet w pochmurny dzień. To właśnie stąd wypływają wycieczki łodziami na archipelag, który był niegdyś letnią rezydencją Tity.

Na samym cyplu półwyspu stoi potężna twierdza Verudela, wzniesiona przez Austriaków pod koniec XIX wieku. To jeden z najlepiej zachowanych fortów w całej Istrii, a przy okazji dowód na to, że Pula przez stulecia była strategicznym punktem na mapie imperiów. Dziś w środku mieści się muzeum i aquarium, ale największą atrakcją jest spacer po dachu bunkra, skąd rozciąga się panorama na całą zatokę i port. Możesz też zejść niżej, wzdłuż skalistego brzegu, i trafić na mniejsze forty, które podczas II wojny światowej służyły jako schrony i magazyny. To trochę jak podróż w czasie, zwłaszcza gdy słońce chowa się za horyzontem, a ciszę przerywa tylko szum fal.

Katedra i ratusz w cieniu. Architektoniczny miszmasz, którego nie ogarniesz od razu

Spacerując po puli, szybko zauważysz, że to miasto nie trzyma się jednej epoki. Na placu Trg Forum, gdzie kiedyś stała świątynia Jowisza, dziś góruje świątynia Augusta - jeden z najlepiej zachowanych rzymskich zabytków na półwyspie Istria. Ale wystarczy odwrócić głowę, żeby zobaczyć średniowieczny ratusz wbudowany w starożytne kolumny. To nie jest muzeum pod gołym niebem, tylko żywa tkanka miejska, gdzie Wenecja miesza się ze starożytnością, a renesans ociera o socjalistyczny modernizm. Jeśli liczysz na prosty przewodnik, który rozłoży ci atrakcje na półki, lepiej od razu nastaw się na chaos - i to jest w puli najpiękniejsze.

Katedra Wniebowzięcia stoi skromnie na uboczu, jakby nie chciała konkurować z areną. Jej fundamenty sięgają czasów rzymskich, a dobudówki z różnych wieków tworzą bryłę, którą trudno nazwać spójną. Tuż obok znajduje się klasztor świętego Franciszka z XIV wieku, a w jego krużgankach zobaczysz mozaikę i nagrobki dawnych rodów. Nie szukaj tu jednak idealnej harmonii - to raczej architektoniczny kolaż, który opowiada o tym, jak miasto zmieniało ręce i wiarę.

Zerostrasse, czyli ulica pod ziemią, to z kolei pamiątka po czasach, gdy miasto było twierdzą. Podziemny korytarz łączył port z centrum i dziś robi wrażenie bardziej niż niejedna sala muzealna. Jeśli masz ochotę na dłuższe zwiedzanie, warto odbić w stronę parku na wzgórzu, gdzie stoi twierdza Kaštel z widokiem na Adriatyk i wyspy Brijuni. Z tego miejsca zobaczysz, jak port, arena i średniowieczne mury układają się w jedną, nieoczywistą całość. Pula nie daje się ogarnąć od razu - ale na tym polega jej urok.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski