Przejdź do treści
Europa

Madera Co Zobaczyć - 15 Najlepszych Atrakcji i Praktyczny Plan Podróży

Madera czeka na Ciebie! Poznaj 15 najlepszych atrakcji wyspy i praktyczny plan podróży, który pozwoli Ci zobaczyć najpiękniejsze miejsca w zaledwie 3-4 dni.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Gdzie natura gra pierwsze skrzypce i dlaczego nie potrzebujesz tu długiego urlopu

Madera od razu pokazuje, co ma najlepszego. Jeden dzień wystarczy, żeby zrozumieć, po co się tu przyjeżdża - dla widoków i górskich tras. Nie musisz brać dwutygodniowego urlopu, bo najciekawsze punkty ogarniesz w trzy, góra cztery dni. Zwłaszcza jak wynajmiesz samochód. To największy atut wyspy - wszystko jest pod ręką, nawet jeśli drogi bywają strome i kręte.

Zacznij od wschodu słońca na Pico Arieiro, drugim co do wysokości szczycie Madery. Obowiązkowy punkt, bo widoki zapierają dech. Przy dobrej pogodzie zobaczysz stąd ocean i chmury płynące poniżej. Stamtąd wiedzie szlak Vereda do Pico Ruivo - najwyższego szczytu. Trasa zajmuje około trzech godzin w jedną stronę, ale jeśli nie masz tyle czasu, podjedź samochodem bliżej i wybierz krótszy odcinek. Pamiętaj tylko, że pogoda na szczytach zmienia się błyskawicznie. Kurtka i wygodne buty przydadzą się nawet latem.

Z gór warto zjechać na Ponta de São Lourenço, czyli Półwysep Wawrzyńca. Kompletnie inny świat - suchy, wietrzny, z widokiem na klify i lazurowe zatoczki. Spacer na koniec półwyspu to około dwóch godzin w jedną stronę, ale nagrodą są widoki, których nie znajdziesz nigdzie indziej na Maderze. Jeśli wolisz coś spokojniejszego, wybierz się do Monte, dzielnicy Funchal. Stąd możesz wjechać kolejką linową na Monte Palace, a potem zjechać na dół w tradycyjnych sankach z wikliny - atrakcja, której nie ma nigdzie indziej na świecie.

Nie zapomnij o lewadach - kanałach irygacyjnych, wzdłuż których poprowadzono szlaki spacerowe. Najpopularniejsze to Levada das 25 Fontes i Levada do Risco, ale jeśli szukasz czegoś mniej obleganego, sprawdź Levada do Furado. Prowadzi przez las wawrzynowy wpisany na listę UNESCO, a kończy się widokiem na dolinę Curral das Freiras. W tym miejscu natura naprawdę gra pierwsze skrzypce, a ty możesz tylko stać i podziwiać. Do tego dochodzi kuchnia - wino Madera, espetada (szaszłyki wołowe) i świeże ryby - oraz klimat, który sprawia, że wyspa jest zielona przez cały rok. Porto Moniz z basenami lawowymi to dobry pomysł na popołudnie, ale jeśli wolisz plażę, wybierz Calheta - sztuczną, ale przyjemną. I pamiętaj, że na Maderze nie chodzi o to, żeby zobaczyć wszystko, tylko o to, żeby poczuć jej rytm.

Jak tanio spać na Maderze, nie tracąc ani jednego widoku z okna

Większość turystów ląduje w Funchal i tam szuka noclegu. Stolica kusi wygodą, restauracjami i dostępem do atrakcji, ale za widok z okna na ocean czy góry zapłacisz tam krocie. Tymczasem Madera jest na tyle mała, że możesz spać w zupełnie innej miejscowości i w kwadrans dojechać samochodem do centrum, oszczędzając przy tym sporo złotówek. Sprawdź na przykład Porto Moniz - miejscowość na północnym wybrzeżu z naturalnymi basenami wulkanicznymi i zdecydowanie niższymi cenami za nocleg niż w Funchal. Zamiast płacić za hotel z widokiem na marinę, wynajmiesz tam kwaterę z tarasem wychodzącym wprost na ocean. Do stolicy jedzie się stąd około czterdziestu minut krętą trasą przez góry, ale w drodze i tak zahaczysz o las wawrzynowy wpisany na listę UNESCO albo o Curral das Freiras.

Jeśli wolisz górskie krajobrazy od szumu fal, rozważ nocleg w małych miasteczkach w okolicy Pico Arieiro i Pico Ruivo. Wschód słońca na najwyższym szczycie wyspy to przeżycie, które przyjezdni chcą podziwiać bez wstawania o trzeciej nad ranem. Kilka agroturystyk w rejonie szlaku Vereda do Arieiro oferuje proste, ale czyste pokoje za ułamek ceny apartamentu w Funchal. Zyskujesz nie tylko oszczędność, ale i możliwość wyjścia na szlak jako jeden z pierwszych, zanim pojawią się tłumy. Podobnie sprawa wygląda w okolicy Ponta São Lourenço - półwysep Wawrzyńca to jeden z najpiękniejszych spacerów na wyspie, a noclegi w pobliskich wioskach są o połowę tańsze niż w stolicy. Po całym dniu wędrówki wrócisz do cichego miejsca, gdzie wieczorem słychać tylko ocean.

Nie daj się też skusić na drogie hotele w Monte. Owszem, dzielnica słynie z kolejki linowej i zjazdu na sankach, ale spanie tam kosztuje tyle, co w centrum Funchal. Lepiej zatrzymaj się w São Gonçalo albo w Santa Cruz - miejscowości przy samej lotnisku z własnymi plażami i dobrym dojazdem do stolicy. Za cenę jednej nocy w Monte Palace spędzisz tam trzy noce, a do ogrodów botanicznych i tak podjedziesz w kwadrans. Madera to wyspa, na której każdy zakręt odsłania nowy widok - nie warto przepłacać za ten z okna hotelu, skoro możesz mieć go za darmo na szlaku.

Funchal bez filtrów: miejsca, które pomijają przewodniki z hotelowego lobby

Funchal, stolica Madery, na pierwszy rzut oka kusi promenadą i ogrodami botanicznymi. Ale jeśli masz ochotę poczuć prawdziwy rytm wyspy, od razu skieruj się w górę, z dala od hotelowych lobby i wycieczek z megafonem. Zamiast stać w kolejce do Monte Palace (który i tak warto zobaczyć, ale lepiej o świcie), rusz na spacer po Zona Velha, starej dzielnicy portowej. To tam, wśród pomalowanych drzwi i knajpek serwujących espetadę z wołowiny, poczujesz, że Madera to nie tylko widokówka z klifów Cabo Girão.

Prawdziwa esencja wyspy kryje się jednak poza miastem. Wypożycz samochód i jedź w kierunku półwyspu São Lourenço. Trasa Ponta São Lourenço to nie spacer po parku - to wędrówka po surowym, wulkanicznym grzbiecie, gdzie ocean rozbija się o skały z taką siłą, że czujesz sól na ustach. Jeśli masz tylko jeden dzień, wybierz właśnie ten szlak zamiast szukać łatwych widoków z tarasu. Widoki są tu tak intensywne, że zapomnisz o zmęczeniu. A na koniec dnia, zamiast wracać do Funchala, zatrzymaj się w Porto Moniz i zanurz w naturalnych basenach lawowych - to lepsze niż basen w hotelu.

Nie daj się też zwieść przekonaniu, że Madera to tylko plaże i ocean. Góry są tu równie ważne. Jeśli pogoda dopisze, wejdź na Pico Ruivo, najwyższy szczyt wyspy, przez szlak Vereda do Areeiro. Trasa z Pico Arieiro na Pico Ruivo to jeden z najbardziej spektakularnych spacerów w Europie - idziesz grzbietem w chmurach, a w dole majaczy las wawrzynowy wpisany na listę UNESCO. To zupełnie inna Madera niż ta z folderów: stroma, dzika i pełna kontrastów. I właśnie dlatego warto ją zobaczyć na własne nogi, a nie przez szybę autokaru.

Kolejka na Monte i ogród, po którym nie biegasz z aparatem, tylko siedzisz na ławce

body of water surrounded by trees
Zdjęcie: Bailey Zindel

Zanim wsiądziesz do kolejki na Monte, warto od razu wyjaśnić jedną rzecz: to nie jest zwykła przejażdżka dla turystów, którzy chcą odhaczyć punkt z mapy. Kolejka linowa z Funchal zabiera cię w górę na wysokość 560 metrów w niecałe 15 minut, a widok na miasto, port i ocean robi robotę już po pierwszych metrach. Na górze czeka Monte Palace Tropical Garden, ale nie spodziewaj się kolejnego miejsca do biegania z aparatem i robienia setki zdjęć do Instagrama. To ogród, w którym siadasz na ławce, patrzysz na kaktusy wielkości drzew, słyszysz szum fontann i zastanawiasz się, dlaczego wcześniej nie wpadłeś na pomysł, żeby spędzić popołudnie wśród japońskich rzeźb i egzotycznych paproci.

Jeśli masz ochotę na coś bardziej szalonego, z Monte możesz zjechać na dół w wiklinowych sankach. To tradycyjny sposób transportu, którym carreiros - mężczyźni w białych strojach i słomkowych kapeluszach - prowadzą cię po stromych uliczkach prosto do centrum Funchal. Nie oszukujmy się, to bardziej atrakcja turystyczna niż praktyczny środek transportu, ale adrenalina i śmiech gwarantowane. Z kolei jeśli wolisz zostać na górze, spaceruj dalej, bo Monte to też punkt startowy na szlaki w stronę lasu wawrzynowego wpisanego na listę UNESCO. Nie musisz od razu iść na całodniową wędrówkę - wystarczy godzina, żeby poczuć, jak pachnie wilgotny, zielony las i zobaczyć naturę, której nie tknął człowiek od setek lat.

Po zejściu na dół albo po zjeździe na sankach warto zajrzeć do jednej z lokalnych tawern w Funchal. Kuchnia Madery to nie tylko wino - choć oczywiście kieliszek madery z deserem to klasyk. Spróbuj espety z tuńczyka albo espetady, czyli wołowiny pieczonej na patyku nad ogniem. I pamiętaj, że pogoda na Maderze bywa kapryśna, nawet w Funchal. Rano świeci słońce, po południu potrafi przyjść chmura, a wieczorem znów jest ciepło. Dlatego do ogrodu na Monte warto zabrać cienką kurtkę, a do kolejki stanąć wcześniej, żeby nie czekać w długiej kolejce. Bo na Maderze czas płynie wolniej, a ty i tak nie zdążysz zobaczyć wszystkiego w jeden dzień.

Szczyt Pico do Arieiro o świcie: co zrobić, żeby nie zmarznąć i nie utknąć w chmurach

Wschód słońca na Pico do Arieiro to dla wielu najsilniejsze przeżycie na Maderze, ale łatwo zapłacić za nie zmarnowanym dniem, jeśli nie przygotujesz się na kaprysy pogody. Na wysokości 1818 metrów temperatura bywa o 10-12 stopni niższa niż w Funchalu, a do tego dochodzi wiatr, który potrafi zmrozić do kości nawet w lipcu. Nie popełnij błędu początkujących, którzy jadą tam w letniej koszulce - potrzebujesz trzech warstw: oddychającego podkoszulka, polaru i wiatroszczelnej kurtki. Czapka i rękawiczki to nie fanaberia, tylko konieczność, szczególnie gdy czekasz na pierwsze promienie w ciemności. Zabierz też czołówkę, bo od parkingu na szczyt idziesz kilkanaście minut po kamienistym terenie bez latarni.

Kluczowa sprawa to wybór trasy. Większość turystów podjeżdża samochodem na parking przy Pico do Arieiro, podziwia widoki i zawraca, ale tracisz wtedy to, co naprawdę wyjątkowe - wędrówkę grzbietem do Pico Ruivo. Szlak PR1, czyli Vereda do Areeiro, ma około 7 kilometrów w jedną stronę i zajmuje mniej więcej 3 godziny. Prowadzi przez tunele wykute w skale i wąskie krawędzie, a po drodze mijasz strome przepaście, które robią ogromne wrażenie. Jeśli chcesz zobaczyć wschód na Arieiro i potem ruszyć dalej, musisz wyjechać z Funchalu około 4:30-5:00 rano. Zimą słońce wschodzi później, więc możesz przesunąć start, ale pamiętaj, że szlak jest wtedy wilgotny i śliski.

Największym ryzykiem są chmury. Na Maderze często wygląda to tak, że w Funchalu świeci słońce, a na szczycie siedzisz w gęstej mgle z widocznością na 10 metrów. Sprawdź prognozę na kilka godzin przed wyjazdem - jeśli zapowiada zachmurzenie poniżej 1500 metrów, lepiej odpuść lub przełóż na inny dzień. Z kolei przy bezchmurnym niebie zobaczysz nie tylko całą wyspę od Ponta de São Lourenço po Porto Moniz, ale przy dobrej pogodzie dostrzeżesz nawet Porto Santo na horyzoncie. Po zejściu z trasy warto wrócić do Monte, wsiąść do kolejki linowej i zjechać do Funchalu, albo spróbować słynnego zjazdu na sankach - to świetne uzupełnienie porannego wysiłku i okazja, żeby odpocząć przed popołudniowym zwiedzaniem stolicy.

Wąwóz Curral das Freiras i pytanie, czy naprawdę chcesz tam zjeść zupę z kasztanów

Zjeżdżasz w dół stromą, krętą drogą, a przed tobą nagle otwiera się widok na zieloną misę otoczoną pionowymi ścianami gór. To jest właśnie Curral das Freiras, czyli „Zagroda Zakonnic” - miejsce, które swoją nazwę zawdzięcza XVII-wiecznym mniszkom, które schroniły się tutaj przed piratami. Dziś przyjeżdża się tu nie po to, żeby uciekać, ale żeby podziwiać jeden z najbardziej spektakularnych krajobrazów na Maderze. I zjeść zupę z kasztanów.

Wioska leży w kraterze wygasłego wulkanu, otoczona tak stromymi zboczami, że aż trudno uwierzyć, że ktoś w ogóle zdecydował się tam zamieszkać. Dojazd z Funchal to około 40 minut samochodem, ale sama trasa przez tunel Eira do Serrado i dalej serpentynami w dół jest już atrakcją. Z punktu widokowego na górze masz panoramę na cały amfiteatr - szare skały, zielone tarasy, maleńkie domki na dnie. To jedno z tych miejsc na Maderze, gdzie aparat wyciągasz jeszcze przed zaparkowaniem.

Na dole czeka cię miasteczko z kościołem, kilkoma knajpkami i lokalnym specjałem - zupą z kasztanów. Brzmi egzotycznie? Bo takie jest. To gęsta, kremowa zupa o lekko słodkawym smaku, często podawana z kawałkami dyni lub batatów. Nie każdemu podchodzi, ale warto spróbować choćby dla samej historii - kasztany były tu przez wieki podstawą wyżywienia, gdy dostęp do świata zewnętrznego był praktycznie żaden. Jeśli nie masz ochoty na zupę, zawsze możesz zamówić espetadę (wołowinę na patyku) lub polędwicę w sosie z owoców marakui - kuchnia Madery lubi zaskakiwać.

Curral das Freiras to nie jest miejsce na szybki przystanek. Daj sobie godzinę, dwie. Przejdź się wąskimi uliczkami, posłuchaj ciszy przerywanej tylko szumem potoku, spójrz w górę na ściany krateru. A potem wróć do Funchal i pomyśl, że na tej wyspie nawet schronienie zakonnic stało się obowiązkowym punktem zwiedzania.

Półwysep Ponta de São Lourenço: marsz, który kończy się widokiem, a nie kolejnym selfie

Na wschodnim krańcu Madery czeka cię coś, co trudno nazwać zwykłym spacerem. Ponta de São Lourenço to surowy, wulkaniczny krajobraz, który kompletnie różni się od zielonych lasów wawrzynowych czy stoków Pico Ruivo. Zamiast gęstej roślinności masz tu gołą skałę, wiatr i widok, który rozciąga się aż po horyzont. Trasa zamiast na najwyższy szczyt wiedzie wzdłuż grzbietu, a kończy się na wąskim cyplu, gdzie ocean uderza z obu stron. To nie jest miejsce na szybki spacer między atrakcjami - licz się z tym, że samo przejście w jedną stronę zajmie ci około godziny, a wracasz tą samą drogą. Ale właśnie ten wysiłek sprawia, że widok zapamiętujesz na długo.

Jeśli masz tylko jeden dzień na zwiedzanie wyspy, wielu turystów wybiera Pico Arieiro albo Curral das Freiras, ale Ponta de São Lourenço daje coś, czego nie znajdziesz w żadnym ogrodzie w Funchal czy przy basenach w Porto Moniz. To kwintesencja tego, jak Madera potrafi zaskoczyć - zamiast łagodnych lewad i starych miasteczek dostajesz dziki, prawie pustynny teren. Wschód słońca tutaj to osobny spektakl, bo promienie podkreślają rdzawoczerwone i czarne warstwy skał, a przy dobrej pogodzie widać nawet Porto Santo. Nie licz na cień, nie ma tu drzew ani schronienia przed słońcem, więc woda i dobre buty to podstawa.

Samochodem dojedziesz na parking na końcu drogi, blisko początku szlaku. Z Funchal to około 30-40 minut jazdy, więc spokojnie możesz wpleść tę wycieczkę w poranny plan, a po południu pojechać na Monte Palace albo spróbować zjazdu na sankach. Dla wielu to właśnie ten półwysep jest punktem, w którym przestają myśleć o kolejnych atrakcjach i po prostu podziwiają. Nie ma tu win Madery ani lokalnej kuchni, nie ma muzeów ani kolejek linowych. Jest tylko szlak, wiatr i widok na ocean, który wygląda tak, jakbyś stał na końcu świata. I to wystarczy.

Las wawrzynowy i lewady dla ludzi, którzy nie są fanami 20-kilometrowych trekingów

Las wawrzynowy na Maderze to jedno z tych miejsc, które na zdjęciach wyglądają jak kadr z filmu fantasy, ale w rzeczywistości są dostępne dla każdego, kto ma ochotę na kilkugodzinny spacer, a nie wyprawę życia. Ten unikalny ekosystem, wpisany na listę UNESCO, nie wymaga od ciebie kondycji himalaisty ani specjalistycznego sprzętu. Wystarczą wygodne buty i chęć, by na własne oczy zobaczyć gęsty, wilgotny las, gdzie mgła snuje się między pniami drzew porośniętych mchem. Jeśli nie masz ochoty na długie, wielogodzinne trekingi, wybierz krótszy odcinek lewady - na przykład Levada das 25 Fontes. To około 4,6 km w jedną stronę, prowadzących do kaskady źródeł, a trasa jest przyjemna i płaska, bez stromych podejść. Spokojnie zmieścisz to w pół dnia, a przy okazji zobaczysz, jak wygląda serce maderskiej przyrody bez katowania nóg.

Dla tych, którzy wolą widoki niż leśny gąszcz, idealnym kompromisem jest Pico Arieiro. To najwyższy szczyt dostępny samochodem - podjeżdżasz prawie pod samą górę, a potem czeka cię krótki, ale spektakularny spacer na taras widokowy. Pogoda potrafi tu zmienić się w minutę: z błękitnego nieba w gęstą chmurę, ale to właśnie dodaje temu miejscu charakteru. Wschód słońca o świcie to widok, który zostaje w pamięci na długo, a nie wymaga całonocnej wędrówki. Jeśli natomiast szukasz czegoś jeszcze prostszego, postaw na Ponta São Lourenço - półwysep Wawrzyńca to zupełnie inny świat: suchy, wietrzny, z widokiem na ocean i strome klify. Krótki szlak, około 3 km w jedną stronę, prowadzi do punktu, z którego widać zarówno północne, jak i południowe wybrzeże. Nie ma tu cienia, więc warto wziąć wodę i nakrycie głowy, ale nagroda w postaci panoramy jest warta tych kilku kroków.

Nie zapominaj też o leżeniu na plaży w Porto Moniz - naturalne baseny wulkaniczne są idealne po porannym spacerze. Madera to wyspa, gdzie nie musisz wybierać między aktywnością a relaksem. Możesz rano przejść się lewadą w lesie wawrzynowym, po południu popłynąć na chwilę do oceanu, a wieczorem spróbować lokalnego wina w Funchal, stolicy, która sama w sobie jest atrakcją. Wystarczy wynająć samochód, by w jeden dzień zobaczyć zarówno zielone szczyty, jak i czarne skały São Lourenço. Dla mnie największym zaskoczeniem było to, że na Maderze nawet leniwy turysta może poczuć się jak odkrywca.

Porto Moniz i baseny lawowe: gdzie popływasz za darmo i bez tłumu

Porto Moniz to jedno z tych miejsc na Maderze, które pokazują, jak natura sama zaprojektowała najlepsze atrakcje. Baseny lawowe, naturalne kąpieliska w skałach wulkanicznych, są tu znane z pocztówek, ale większość turystów ładuje się do tych przy hotelowym kompleksie, płacąc za bilet i stojąc w kolejce. Tymczasem wystarczy przejść kilkaset metrów dalej, żeby trafić na darmowe baseny, gdzie woda też jest czysta i spokojna, a ludzi o połowę mniej. Lokalsi wiedzą o tym od lat i to tam spędzają popołudnia, a nie w komercyjnej części.

Jeśli masz samochód, Porto Moniz świetnie wpisuje się w trasę po zachodniej części wyspy. Po drodze możesz zahaczyć o Fanal i las wawrzynowy z wpisem UNESCO, a potem zjechać stromymi serpentynami prosto do oceanu. Samo miasteczko jest małe, ale ma swój klimat - spokojny, bez nadęcia, z lokalnymi knajpkami, gdzie podają świeżą rybę i espetadę. Warto zarezerwować na to przynajmniej pół dnia, bo widoki na ostre skały i błękit wody po prostu wciągają.

Nie szukaj tu plaży w tradycyjnym sensie. Plaża w Porto Moniz to betonowe pomosty i naturalne skalne niecek, ale jeśli chcesz popływać w oceanie bez ryzyka, że fala zmyje ci kapcie, to jest idealne miejsce. Pogoda na zachodzie bywa kapryśna - częściej pada niż w Funchalu - ale słońce i tak wychodzi po południu. Najlepiej przyjechać rano, zanim nadciągną wycieczki autokarowe, i zająć leżak na skałach. Cisza, szum wody i widok na Atlantyk - to jest ten moment, kiedy Madera pokazuje, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby mieć coś wyjątkowego.

Jak ułożyć trasę na 5 dni, żeby zobaczyć konkret, a nie tylko asfalt i hotele

Planowanie pięciodniowego pobytu na Maderze to wyzwanie, bo wyspa kusi na każdym kroku, ale da się zobaczyć najważniejsze rzeczy bez biegania z mapą w ręku. Kluczem jest podział na strefy i wykorzystanie tego, że Funchal ze swoimi atrakcjami, ogrodami i kolejką linową na Monte to naturalna baza na pierwszy i ostatni dzień. Zamiast tracić czas na szukanie parkingu w stolicy, lepiej od razu po przylocie rzucić plecak w hotelu i ruszyć na spacer po Starym Mieście, a potem wjechać na Monte Palace, skąd roztacza się widok na zatokę. Drugi dzień warto poświęcić na zachód - trasa samochodem do Porto Moniz z przystankiem w Curral das Freiras to klasyk, ale jeśli chcesz uniknąć tłumów, wybierz wschód słońca nad oceanem na Ponta do São Lourenço, gdzie skalisty półwysep Wawrzyńca oferuje surowe krajobrazy i brak drzew, za to mnóstwo przestrzeni.

Trzeci dzień to obowiązkowy wypad w góry - Pico Arieiro i Pico Ruivo, najwyższe szczyty wyspy, które łączy szlak Vereda do Areeiro. To nie jest spacer po parku, ale widoki zapierają dech w piersiach, zwłaszcza gdy chmury płyną poniżej grani. Jeśli pogoda dopisze, zejście zajmuje około 3-4 godziny, a po drodze mijasz tunele wykute w skale i strome schody. Czwarty dzień możesz przeznaczyć na lewady - te kanały irygacyjne to krwioobieg Madery, a spacer wzdłuż Levada das 25 Fontes lub Levada do Risco prowadzi przez las wawrzynowy wpisany na listę UNESCO, gdzie wilgoć i cisza tworzą klimat jak z innego świata. Wieczorem warto wrócić do Funchala i spróbować lokalnej kuchni - wino Madera, espetada (wołowina na szpadzie) i bolo do caco (czosnkowy chleb) to nie tylko jedzenie, ale też rytuał.

Ostatni dzień lepiej zostawić na luz - zjazd na sankach z Monte do Livramento to atrakcja, której nie ma nigdzie indziej, a potem szybki rzut oka na ogrody botaniczne lub spacer po nadmorskiej promenadzie. Pamiętaj, że na Maderze drogi są kręte i strome, więc samochodem nie pokonasz dystansów szybko, ale właśnie ta dzikość i zmienność krajobrazu - od skalistych klifów São Lourenço po zielone wnętrze wyspy - sprawia, że każdy dzień przynosi nowe odkrycia. Nie planuj więcej niż dwóch większych punktów dziennie, bo inaczej zobaczysz tylko asfalt i hotele, a nie duszę tej wyspy.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski