Zobacz Hallstatt z perspektywy jeziora - rejs, który zmienia wszystko
Rejs po Hallstätter See to coś zupełnie innego niż oglądanie miasteczka z lądu. Wsiadasz na pokład niewielkiego statku w Obertraun albo bezpośrednio w Hallstatt i po kilku minutach odbijasz od brzegu. I wtedy dopiero widzisz, jak to miejsce naprawdę wygląda. Domy wspinające się po stromym zboczu, wieża kościoła wbijająca się w niebo, a nad tym wszystkim masyw Dachsteinu. Z wody zaczynasz rozumieć, dlaczego Hallstatt od 1997 roku jest na liście UNESCO. To nie jest kolejne ładne miasteczko w Salzkammergut - to układanka, w której natura i człowiek dogadali się idealnie.
Rejs trwa zwykle około godziny, ale nie licz na luksusy. To raczej kameralna wycieczka, podczas której masz czas, żeby zrobić zdjęcia bez tłumu na pierwszym planie. Statek płynie wzdłuż wschodniego brzegu, więc widok na Hallstatt ciągle się zmienia. Z tej odległości wyraźnie widać platformę widokową Welterbeblick, która z lądu wydaje się trudno dostępna. Z wody wygląda jak mały balkonik zawieszony nad przepaścią. Jeśli masz szczęście i trafisz na spokojną pogodę, lustrzane odbicie gór w jeziorze robi takie wrażenie, że sam zaczynasz wierzyć w te wszystkie pocztówki.
Po rejsie możesz od razu przejść do zwiedzania samego miasteczka. Wejście na rynek zajmuje kilka minut od przystani, a stamtąd już blisko do kapliczki z ossuarium, gdzie przechowywane są pomalowane czaszki dawnych mieszkańców. To dość makabryczna, ale fascynująca atrakcja - pokazuje, jak w małej społeczności radzono sobie z ograniczoną przestrzenią na cmentarzu. Jeśli natomiast wolisz widoki niż historię, kieruj się w stronę kolejki linowej, która wywozi cię na górę do kopalni soli Salzwelten. To najstarsza czynna kopalnia soli na świecie, a przy okazji masz stamtąd dostęp do skywalka, który wysuwa się nad przepaścią. Z tej wysokości całe Hallstatt wygląda jak makieta, a jezioro jak kałuża wśród alpejskich szczytów.
Warto też wiedzieć, że rejs nie jest jedyną opcją, żeby zobaczyć miasteczko z wody. W sezonie kursują też mniejsze łodzie, które można wynająć prywatnie. Koszt to około 20-30 euro za godzinę, co przy grupie kilku osób wychodzi taniej niż bilety na statek. Jeśli masz własne auto, zaparkuj lepiej w Obertraun - w Hallstatt miejsca na parkingu są drogie i zawsze zajęte. Stamtąd kursuje bezpłatny prom, który w 10 minut dowozi cię pod same domy. I jeszcze jedno: nie szukaj w Hallstatt chińskiej kopii. Oryginał ma swój klimat, którego nie da się podrobić, zwłaszcza gdy patrzysz na niego z pokładu, a w tle słychać tylko szum silnika i krzyki mew.
Wejdź do najstarszej kopalni soli na świecie i zjedź zjeżdżalnią górniczą
Wejście do kopalni w Hallstatt to nie tylko zwiedzanie - to podróż kilkaset metrów w głąb góry, gdzie sól wydobywano już 7 tysięcy lat temu. Salzwelten, bo tak nazywa się ten kompleks, uchodzi za najstarszą czynną kopalnię soli na świecie. I choć brzmi to jak suchy fakt z podręcznika, wrażenie robi zupełnie inne: najpierw wjeżdżasz kolejką na górę, potem zakładasz kombinezon i wchodzisz w chłodne, oświetlone korytarze. Największą frajdę - zarówno dla dorosłych, jak i dzieci - sprawia zjazd górniczą zjeżdżalnią. To drewniana, śliska pochylnia, którą pokonujesz z prędkością, jaką sam sobie wybierzesz. Nie ma tu udawanej atrakcji - to autentyczna trasa, którą niegdyś przemieszczali się górnicy.
Po wyjściu z kopalni czeka cię widok, który momentalnie rekompensuje cały wysiłek. Platforma widokowa Welterbeblick zawieszona jest nad miasteczkiem i jeziorem Hallstätter See. To punkt, z którego robi się te wszystkie pocztówkowe zdjęcia - domy wbite w zbocze, iglica kościoła, zielona woda i alpy w tle. Jeśli trafisz na bezchmurny dzień, panorama zapiera dech. Warto też zajrzeć na skywalk, czyli przeszkloną platformę tuż przy wyjściu z kopalni - jest mniej oblegana, a daje podobny efekt.
Sama kopalnia to jednak dopiero część historii tego miejsca. W samym miasteczku, na stromych uliczkach wokół rynku, czeka cię ossuarium w kościele św. Michała - kapliczka z czaszkami zdobionymi ręcznie malowanymi wzorami. To nie makabra, ale lokalna tradycja, która powstała z braku miejsca na cmentarzu. Dziś przyciąga turystów szukających czegoś więcej niż tylko widoków. A jeśli po zwiedzaniu masz ochotę na odpoczynek, rejs po jeziorze albo spacer do wodospadu Waldbachstrub to dobry pomysł na resztę dnia. Warto też pamiętać, że Hallstatt to nie tylko samo miasteczko - pobliskie Obertraun oferuje spokojniejsze noclegi i łatwiejszy dojazd, a przy okazji mniej tłoku.
Znajdź ten kadr: 3 punkty widokowe, z których zdjęcie wyjdzie jak z pocztówki
W Hallstatt nie ma jednego „lepszego miejsca do zdjęcia” - są trzy, a każde daje inny kadr. Jeśli masz w głowie tę kultową fotografię z domami wbitymi w skałę i odbiciem w tafli jeziora, to szukasz punktu widokowego Welterbeblick. Znajdziesz go, kierując się w górę od centrum, w stronę tunelu po wschodniej stronie miasteczka. To stąd powstają pocztówki, które widziałeś w internecie. Sama droga zajmuje kilkanaście minut, a widok na Hallstätter See i dachy położone tarasowo robi wrażenie o każdej porze dnia - ale najlepiej wczesnym rankiem, zanim pojawią się tłumy.
Drugi kadr, mniej oczywisty, to platforma widokowa przy kościele ewangelickim. To nie tylko punkt, z którego widać jezioro i góry, ale też pierwszy plan z charakterystyczną sygnaturą Hallstatt - wieżą kościelną i starym cmentarzem. Stąd świetnie widać też, jak domy dosłownie wrastają w zbocze. Jeśli masz szczęście i trafisz na spokojniejszy moment, możesz złapać odbicie w kałuży po deszczu - zdjęcie wygląda wtedy jak symetryczna grafika.
Trzeci punkt wymaga już trochę wysiłku, ale nagradza panoramą, jakiej nie znajdziesz w żadnym przewodniku. Mowa o skywalku nad kopalnią soli, czyli Salzwelten Skywalk. Wjeżdżasz kolejką w górę, a potem wychodzisz na platformę widokową zawieszoną nad przepaścią. Stąd Hallstatt wygląda jak miniatura, a Alpy rozciągają się po horyzont. Jeśli masz dobrą pogodę, zobaczysz nie tylko jezioro, ale też łańcuch górski Dachstein. To też dobra okazja, żeby połączyć zwiedzanie kopalni soli - najstarszej na świecie, działającej od ponad 7 tysięcy lat - z widokiem, który zostaje w pamięci na długo.
Przejdź się po rynku, gdzie domy mają po 500 lat i własne imiona
Rynek w Hallstatt to nie jest zwykły plac z fontanną i kilkoma ławkami. To miejsce, gdzie każdy budynek ma swoją historię, a niektórzy mieszkańcy nadal mieszkają w domach starszych niż niejedno europejskie państwo. Spacerując po brukowanych uliczkach, zobaczysz fasady, które pamiętają XVI wiek, a wiele z nich ma własne imiona - nie numery, tylko nazwy, jak „Dom przy Solnym Źródle” czy „Kamienica pod Łabędziem”. To nie jest sztuczna atrakcja dla turystów, tylko żywa tkanka miasteczka, które od setek lat żyje z soli i turystyki.

Centralnym punktem jest kościół parafialny, ale to nie on robi największe wrażenie. Tuż obok niego stoi kapliczka z ossuarium, czyli kostnicą, gdzie czaszki zmarłych mieszkańców są misternie ozdobione kwiatami i datami. To nie makabryczny pokaz, a raczej intymne przypomnienie, jak ciasno żyje się w górskiej dolinie - cmentarz od dawna jest za mały, więc po dziesięciu latach kości lądują w ossuarium, by zrobić miejsce nowym zmarłym. Jeśli masz nerwy ze stali, wejdź i popatrz na te malowane czaszki, ale ostrzegam: to widok, który zostaje w głowie na długo.
Z rynku widać też charakterystyczne, wąskie domy stłoczone nad brzegiem jeziora Hallstätter See. Ich dachy praktycznie stykają się ze sobą, a woda podmywa fundamenty. To stąd pochodzą pocztówkowe zdjęcia Hallstatt, które krążą po internecie - i to właśnie ten widok tak bardzo spodobał się Chińczykom, że zbudowali sobie kopię miasteczka w prowincji Guangdong. Ironia polega na tym, że oryginał jest o wiele bardziej surowy i prawdziwy, bez plastikowych dekoracji i sztucznego oświetlenia. Wystarczy stanąć na skwerku przy przystani, spojrzeć w górę na górskie zbocza i zrozumieć, dlaczego UNESCO uznało to miejsce za unikat.
Jeśli masz więcej czasu, skręć w boczną uliczkę przy kościele i dojdź do wodospadu Waldbachstrub. To zaledwie 10 minut spacerem, a masz wrażenie, że trafiłeś do zupełnie innego świata - z dala od tłumów, w cieniu drzew i szumie wody. A potem wróć na rynek, usiądź w jednej z kawiarni i popatrz, jak miejscowi wracają z pracy, jak dzieci biegają po tych samych kamieniach, po których biegały ich pradziadki. Hallstatt to nie skansen - to wciąż żywe miasteczko, które tylko przypadkiem stało się jednym z najsłynniejszych widoków w Austrii.
Zajrzyj do kościoła z kostnicą - kaplica czaszek i 1200 malowanych ludzkich szczątków
Wejście do kaplicy św. Michała to jedno z tych przeżyć, które zostaje w pamięci na długo. Na pierwszy rzut oka to skromny, barokowy kościółek na zboczu wzgórza, ale to, co kryje się w jego podziemiach, robi ogromne wrażenie. Mowa o ossuarium, czyli kaplicy czaszek, w której spoczywa około 1200 malowanych ludzkich szczątków. To nie jest makabryczna wystawa, ale bardzo osobiste i spokojne miejsce, które opowiada historię lokalnej społeczności. W XIX wieku na cmentarzu w Hallstatt brakowało po prostu miejsca, więc co kilkadziesiąt lat ekshumowano kości, by zrobić przestrzeń dla nowych pochówków. Czaszki ozdabiano ręcznie malowanymi wzorami: wieńcami laurowymi, kwiatami, krzyżami, a każdy wzór miał swoje znaczenie. Wieniec dębowy symbolizował męskość, róże - miłość, a imię i data śmierci zapisane na czole sprawiały, że zmarły nie odchodził w całkowitą anonimowość.
Wejście do ossuarium jest biletowane, ale to wydatek rzędu kilku euro, który naprawdę warto ponieść. W środku panuje półmrok, a powietrze jest chłodne i suche. Czaszki ułożone są w równych rzędach na półkach, a nad nimi wiszą piszczele i kości udowe. To miejsce nie jest straszne, raczej skłania do refleksji nad tym, jak różne kultury radzą sobie ze śmiercią. Dla mieszkańców Hallstatt to naturalna część historii - w końcu ich przodkowie leżą tu od pokoleń. Warto wiedzieć, że ostatnie pochówki w ossuarium miały miejsce jeszcze w latach 80. XX wieku, więc tradycja nie jest aż tak odległa, jak mogłoby się wydawać.
Kościół św. Michała znajduje się tuż przy rynku, więc łatwo go znaleźć podczas spaceru po centrum. Po wyjściu z kaplicy możesz od razu skierować się w stronę jeziora Hallstätter See albo ruszyć w górę na skywalk, by zobaczyć miasteczko z lotu ptaka. Jeśli interesuje cię historia regionu, ossuarium świetnie uzupełnia wizytę w kopalni soli - oba miejsca pokazują, jak trudne warunki i mała przestrzeń kształtowały życie w tej alpejskiej enklawie. I choć Hallstatt często kojarzy się z widokówkami i chińską kopią, ta kaplica to coś, czego nie znajdziesz w żadnym parku rozrywki - to autentyczny, lokalny ślad przeszłości.
Wjedź kolejką na Skywalk i zawieś się 360 metrów nad ziemią
Kiedy wysiądziesz z pociągu w Hallstatt, pierwszą rzeczą, którą zobaczysz, nie będzie malowniczy rynek ani kolorowe domy odbite w tafli jeziora, tylko stroma ściana góry. To właśnie stąd, z poziomu dworca, najlepiej widać, jak bardzo to miasteczko w Salzkammergut wisi nad wodą. Żeby poczuć ten zawrót głowy na własnej skórze, musisz wsiąść do kolejki linowej. Wjazd na górę trwa kilka minut, ale robi wrażenie - wagonik sunie niemal pionowo nad dachami domów, a im wyżej jesteś, tym bardziej Hallstatt kurczy się do rozmiarów zabawki.
Na szczycie czeka na ciebie platforma widokowa Skywalk, czyli Welterbeblick. To stalowa konstrukcja wysunięta w próżnię, 360 metrów nad ziemią. Stąd masz widok na całe jezioro, Obertraun po drugiej stronie i alpejskie szczyty na horyzoncie. To jeden z tych momentów, kiedy naprawdę rozumiesz, dlaczego Hallstatt jest na liście UNESCO. W dole widać wieżę kościoła, wąskie uliczki i łódki cumujące przy pomoście. Jeśli masz szczęście i trafisz na bezchmurny dzień, woda w jeziorze nabiera turkusowego koloru, a całość wygląda jak plan filmowy - stąd zresztą pomysł Chińczyków na zbudowanie kopii Hallstatt w swojej prowincji Guangdong.
Po zdjęciach na Skywalk możesz pójść dalej - kawałek na piechotę albo zjechać windą w głąb góry. Bo ta sama kolejka dowozi cię też do wejścia do kopalni soli Salzwelten, czyli najstarszej czynnej kopalni soli na świecie. Zwiedzanie trwa około dwóch godzin, a w środku czeka cię zjeżdżalnia dla górników i podziemne jezioro. Ale nawet jeśli nie planujesz schodzić pod ziemię, sam punkt widokowy jest wart biletu. Wracając na dół, spójrz w lewo - między drzewami zobaczysz wodospad Waldbachstrub, który spływa prosto z gór do miasteczka. To jeden z tych widoków, które zapamiętujesz na długo.
Odkryj Hallstatt bez tłumów: trasa spacerowa, której nie pokazują przewodniki
Większość turystów w Hallstatt robi to samo: wysiada z autobusu, robi zdjęcie przy kościele, wchodzi na Chaussée-Stieg na słynny punkt widokowy i ucieka przed tłumem. Tymczasem to miasteczko ma do zaoferowania znacznie więcej, jeśli tylko zejdziesz z głównych uliczek. Zapomnij na chwilę o Instagramie i skup się na tym, co naprawdę tworzy klimat tego miejsca.
Zacznij spacer od rynku, ale nie zawracaj sobie głowy staniem w kolejce do toalety publicznej - lepiej skieruj się w stronę wodospadu Waldbachstrub. To dziesięć minut spokojnego marszu od centrum, a widok wody spadającej wśród skał robi większe wrażenie niż niejeden płatny punkt widokowy. Potem wejdź na Welterbeblick, platformę widokową, która oferuje panoramę na Hallstätter See i Alpy, ale bez tłoku charakterystycznego dla głównego punktu fotograficznego. Jeśli masz ochotę na więcej, kup bilet do kopalni soli Salzwelten - to najstarsza czynna kopalnia soli na świecie, a zjeżdżalnia górnicza w środku to atrakcja, która spodoba się nawet dorosłym. Po drodze możesz wsiąść do kolejki, która oszczędzi ci stromego podejścia.
Po południu warto wsiąść na rejs po jeziorze. Łódź odpływa z przystani przy rynku i w pół godziny opływa całe jezioro, dając ci widok na miasteczko z zupełnie innej perspektywy. Zobaczysz wtedy, jak domy wbijają się w zbocza gór, a nad wszystkim góruje wieża kościoła. Jeśli masz silne nerwy, zajrzyj do ossuarium na cmentarzu - kapliczka z czaszkami i kośćmi dawnych mieszkańców to jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji w całym Salzkammergut. Pamiętaj tylko, że nie wolno tam robić zdjęć z fleszem, a bilety kupisz na miejscu za około 2 euro.
Na koniec dnia polecam przejść się wzdłuż brzegu jeziora w stronę Obertraun. To zaledwie 20 minut spacerem, a znajdziesz tam ciszę i spokój, których brakuje w samym centrum. Wieczorem, gdy wycieczki znikną, Hallstatt pokazuje swoje prawdziwe oblicze - wąskie uliczki, oświetlone latarnie i zapach drewna z okolicznych domów. Jeśli planujesz nocleg, szukaj go właśnie w Obertraun, bo ceny są niższe o połowę, a dojazd do Hallstatt autobusem zajmuje 10 minut. Unikniesz wtedy porannego zgiełku i zobaczysz miasteczko takim, jakim widzą je mieszkańcy, a nie turyści z chińskiej kopii.
Zobacz wodospad Waldbachstrub, który kończy się tuż przy domach
Wodospad Waldbachstrub to jedna z tych atrakcji Hallstatt, która robi wrażenie, bo woda spada stromą ścianą skalną i kończy się dosłownie kilkanaście metrów od najbliższych domów. Nie musisz iść w góry ani płacić za bilet, żeby go zobaczyć - wystarczy, że skierujesz się na wschodni kraniec miasteczka, w stronę potoku Waldbach. Spacer zajmie ci jakieś 10-15 minut od centrum, a po drodze miniesz charakterystyczne, wąskie uliczki i drewniane domy, które sprawiają, że Hallstatt wygląda jak żywcem wyjęty z bajki.
Sam wodospad ma trzy progi, ale najłatwiej dostępny jest ten dolny, tuż przy ścieżce. Wiosną i po deszczach ma naprawdę sporo wody - wtedy słychać go z daleka. Latem, gdy poziom opada, strumień robi się węższy, ale nadal jest malowniczy. Warto połączyć wizytę z wejściem na platformę widokową Welterbeblick, która znajduje się nieco wyżej, na zboczu góry. Stamtąd rozpościera się panorama na całe jezioro, dachy miasteczka i Alpy - to jeden z tych widoków, które zapamiętujesz na długo.
Jeśli masz ochotę na dłuższy spacer, możesz kontynuować szlak w górę, w kierunku wyższych kaskad Waldbachstrub. Trasa prowadzi przez las, jest dobrze oznaczona i nie wymaga specjalnego przygotowania, choć miejscami bywa stroma. Po drodze trafisz na kilka mniejszych punktów widokowych, z których widać zarówno wodospad, jak i całą dolinę. Dla porównania - w Obertraun, po drugiej stronie jeziora, też masz wodospady, ale te w Hallstatt są bardziej spektakularne przez swoje położenie w samym sercu miasteczka.
Pamiętaj tylko, żeby zabrać wygodne buty, bo kamienie bywają śliskie, szczególnie po deszczu. I nie zdziw się, jeśli spotkasz tu sporo turystów - to jeden z tych punktów, który pojawia się na każdej mapie Hallstatt. Mimo to warto, bo woda, skały i widok na miasteczko tworzą kompozycję, której nie znajdziesz w żadnej chińskiej kopii.
Zatrzymaj się na noc w miasteczku, które wieczorem należy tylko do mieszkańców
Hallstatt za dnia potrafi przypominać plan filmowy - setki turystów spacerują wąskimi uliczkami, robią zdjęcia przy kościele i przepychają się na punkcie widokowym Welterbeblick. Większość z nich przyjeżdża autokarami z Salzburga czy Wiednia i znika przed zachodem słońca. Jeśli chcesz zobaczyć prawdziwe miasteczko, a nie tylko jego pocztówkę, musisz zostać na noc.
Gdy ostatnia kolejka z Obertraun odjeżdża, a rejsy po jeziorze kończą kursowanie, rynek pustoszeje. Zostajesz ty i około 800 mieszkańców. To wtedy słychać szum wodospadu Waldbachstrub, a światła odbijają się w tafli jeziora. Wieczorem bez tłumu przejdziesz się nad brzeg, wejdziesz na platformę widokową nad skywalkiem i zobaczysz, jak zapalają się okna w drewnianych domach wbitych w zbocze góry. To zupełnie inna atmosfera niż w godzinach szczytu.
Nocleg w Hallstatt kosztuje więcej niż w Obertraun czy Bad Ischl, ale daje ci dostęp do miejsc, które turyści jednodniowi oglądają tylko z daleka. Możesz rano, jeszcze przed otwarciem kopalni soli, stanąć na punkcie widokowym przy kościele - bez kolejki. Albo wybrać się na spacer wzdłuż jeziora, zanim pierwsze autokary wjadą na parking. W sezonie ceny za pokój z widokiem na Hallstätter See zaczynają się od 120-150 euro za noc. W Obertraun znajdziesz noclegi o 30-40% tańsze, ale stamtąd do centrum masz 15 minut pieszo lub jeden przystanek kolejką.
Dla fanów nietypowych wrażeń - wieczorem możesz też zajrzeć do ossuarium przy kościele św. Michała. Kapliczka z czaszkami, z których część zdobią malowane wieńce, robi jeszcze większe wrażenie, gdy wokół nie ma nikogo. A jeśli masz szczęście, mieszkańcy opowiedzą ci, jak wygląda życie w miasteczku, które ma swoją chińską kopię, ale oryginał wciąż zachował duszę. Hallstatt po zmroku to nie atrakcja - to prawdziwa Austria.
Zrób wypad w Alpy Salzburskie - 3 trasy na jeden dzień z Hallstatt jako bazą
Hallstatt to jedno z tych miejsc, które na zdjęciach wyglądają jak z bajki, a w rzeczywistości robią jeszcze większe wrażenie. Miasteczko w regionie Salzkammergut leży nad brzegiem jeziora Hallstätter See i od razu przyciąga wzrok kolorowymi domami, wąskimi uliczkami i górskim tłem. Ale chociaż samo w sobie jest atrakcją, to właśnie zrobienie go bazą wypadową na cały dzień pozwala naprawdę poczuć klimat Alp Salzburskich. Planując zwiedzanie, warto wiedzieć, że w sezonie bywa tu tłoczno - lepiej wyjść wcześnie rano i unikać godzin, kiedy podjeżdżają autokary z wycieczkami.
Jeśli masz tylko jeden dzień i chcesz połączyć kilka wrażeń, pierwszą trasę zacznij od kopalni soli Salzwelten, czyli najstarszej działającej kopalni soli na świecie. To nie tylko lekcja historii, ale też świetna przygoda - zjeżdżasz szybem, ślizgasz się po zjeżdżalniach dla górników i płyniesz łodzią po podziemnym jeziorze. Po wyjściu masz kilka opcji: możesz wsiąść do kolejki na platformę widokową Welterbeblick, skąd rozciąga się panorama na jezioro i alpejskie szczyty, albo od razu ruszyć do centrum. Koniecznie zobacz kościół z ossuarium - kapliczkę, w której ułożono czaszki i kości dawnych mieszkańców. To dość nietypowa atrakcja, ale robi wrażenie i pokazuje, jak wyglądała lokalna tradycja grzebalna.
Druga trasa to połączenie spaceru z rejsem. Z rynku w Hallstatt możesz popłynąć statkiem na drugą stronę jeziora, do Obertraun. To spokojniejsza część regionu, idealna na piesze wędrówki. Stamtąd prowadzi szlak do wodospadu Waldbachstrub - dzikiego, górskiego potoku, który spada wśród skał. Po drodze mijasz punkty widokowe, z których widać całe jezioro i miasteczko. Jeśli wolisz mniej chodzenia, po prostu zostań na pokładzie i podziwiaj widok z wody - rejs po jeziorze to jeden z tych momentów, które zapamiętujesz na długo. Wieczorem wróć do Hallstatt, usiądź na ławce nad brzegiem i patrz, jak zapalają się światła w domach.
Trzecia opcja to wyjście pieszo na punkt widokowy nad miasteczkiem. Szlak zaczyna się w centrum i prowadzi do platformy widokowej, z której robi się te słynne zdjęcia. To nie jest trudna trasa, ale wymaga dobrego obuwia. Po drodze mijasz stare domy i kapliczki, a na górze masz widok na całe Hallstatt, jezioro i ośnieżone szczyty. Jeśli masz samochód, dojedziesz do parkingu przy kopalni, ale w sezonie lepiej zostawić auto na dużym parkingu przy wjeździe do miasteczka. Nocleg lepiej rezerwować z wyprzedzeniem - pokoje w pensjonatach rozchodzą się szybko, zwłaszcza w weekendy. Hallstatt to nie tylko ładna pocztówka, ale też baza, z której naprawdę można zobaczyć kawałek Austrii.