Korfu bez filtra - co naprawdę zobaczysz po zejściu z promu
Korfu to nie kolejna grecka wyspa, którą zwiedzisz w dwa dni i zapomnisz. Gdy tylko wysiądziesz z promu w Kerkyrze, stolicy wyspy, od razu poczujesz różnicę - to miejsce ma swój rytm, zapach i charakter, który wchodzi pod skórę. Większość turystów zaczyna od spaceru po starym mieście wpisanym na listę UNESCO, ale prawdziwe życie toczy się w wąskich uliczkach pełnych jaskrawych kwiatów, małych tawern i sklepików z oliwą. To tutaj, a nie na pocztówkowych plażach, czuć ducha Korfu.
Jeśli myślisz o urlopie na wyspie, musisz wiedzieć, że wyspa Korfu to nie tylko plaże Paleokastritsa czy Barbati, choć te są obłędne. Warto spojrzeć na nią jak na bazę wypadową do odkrywania dziesiątek zatok i miasteczek, które mają zupełnie różny klimat. Sidari słynie z Canal Amour, ale to bardziej atrakcja turystyczna niż miejsce do plażowania. Kassiopi to spokojniejsza alternatywa z knajpkami przy porcie, a Acharavi przyciąga rodziny z dziećmi. Każda miejscowość ma swoją duszę i to jest największy atut wyspy - nie musisz wybierać jednej, możesz każdego dnia odkrywać inną.
Z praktycznego punktu widzenia: lotnisko Korfu znajduje się tuż obok stolicy, więc dojazd jest prosty, ale jeśli wynajmiesz samochód, zyskasz ogromną swobodę. Bez auta sporo tracisz, bo komunikacja publiczna nie zawsze dowiezie cię do tych mniej oczywistych punktów widokowych czy plaż, jak Agios Gordios. Pamiętaj też, że na wyspie obowiązuje euro, wiza nie jest potrzebna, a pogoda w październiku wciąż pozwala na kąpiele w Morzu Jońskim, choć wieczory bywają chłodniejsze. Co do bezpieczeństwa - wyspa jest bardzo bezpieczna, nawet dla podróżujących samotnie.
Na koniec jedno: nie daj się zwieść opiniom, że Korfu to tylko imprezy i tłumy. To prawda, że w sezonie bywa głośno, ale wystarczy oddalić się kilkanaście kilometrów od Kerkyry, by znaleźć pustą zatokę. Pałac Achillion, letnia rezydencja cesarzowej Sissi, to obowiązkowy punkt dla fanów historii, ale prawdziwą perełką są mniej znane zabytki i klasztory rozsiane po wyspie. Korfu to miejsce, które nagradza tych, którzy nie boją się zejść z utartego szlaku.
Która część wyspy pasuje do twojego stylu wypoczynku
Korfu nie jest wyspą jednego oblicza. W ciągu kilkudziesięciu minut jazdy samochodem możesz przejść od totalnego luzu na zatłoczonej plaży do całkowitej samotności w górskiej wiosce. Dlatego zanim zarezerwujesz hotel, warto zastanowić się, która część wyspy faktycznie pasuje do twojego stylu wypoczynku. Stolica Korfu, czyli Kerkyra, to miejsce dla ludzi, którzy chcą mieszkać w samym centrum wydarzeń. Znajdziesz tam wąskie, kręte uliczki, zabytki jak Stare Miasto wpisane na listę UNESCO i pałac Achillion, który pamięta cesarzową Sissi. Minus? Głośno, tłoczno, a zaparkowanie auta w sezonie graniczy z cudem. Jeśli szukasz życia nocnego i nie przeszkadza ci miejski gwar, Kerkyra będzie twoim miejscem.
Zupełnie inny klimat znajdziesz na północy, w okolicach Sidari i Acharavi. Sidari słynie z Canal Amour, czyli kanału miłości, i piaszczystych plaż, które są płytkie i bezpieczne dla dzieci. To typowo turystyczna strefa z barami, tawernami i sklepami z pamiątkami. Jeśli przyjeżdżasz na wakacje z nastolatkami lub po prostu lubisz mieć wszystko pod ręką, północ sprawdzi się idealnie. Z kolei Kassiopi na północnym wschodzie to spokojniejsza alternatywa - małe miasteczko z portem, w którym wieczorem siada się nad wodą na lampkę wina.
Dla miłośników widoków i natury najlepszym wyborem będzie Paleokastritsa i okolice. To właśnie tam znajdziesz jedną z najpiękniejszych plaż na wyspie, a także punkty widokowe, z których rozciąga się panorama na Morze Jońskie. To dobra baza wypadowa, jeśli planujesz zwiedzać zachodnie wybrzeże i szukać mniej zatłoczonych zatok. Jeśli natomiast zależy ci na piaszczystej plaży i łagodnym wejściu do wody, wybierz Agios Gordios lub Barbati. Są to kurorty typowo wypoczynkowe, bez wielkich atrakcji, ale z dobrym jedzeniem i spokojnym rytmem dnia.
Pamiętaj też o praktycznych sprawach. Na wyspie waluta to euro, wiza Schengen, a lotnisko Korfu znajduje się zaledwie kilka kilometrów od stolicy. Pogoda w październiku wciąż pozwala na kąpiele, ale wieczory bywają chłodniejsze. Jeśli zdecydujesz się na samochód, zyskasz swobodę - bez auta trudno dotrzeć do ukrytych plaż i wiosek w górach. I jedno, co rzadko pojawia się w przewodnikach: Korfu jest bezpieczną wyspą, ale w sezonie uważaj na kieszonkowców w zatłoczonych miejscach, zwłaszcza na promach i w Kerkyrze.
Plaże Korfu, które wygrywają z tłumem w 2026 roku
Paleokastritsa, Agios Gordios i Glyfada - te nazwy zna każdy, kto choć raz przeglądał oferty biur podróży. Ale jeśli szukasz plaży na Korfu, przy której nie będziesz rozkładał ręcznika na sąsiedniej głowie, warto spojrzeć na mapę nieco szerzej. W 2026 roku, gdy popularne zatoki przy głównych kurortach mogą być oblegane, prawdziwym luksusem stanie się odrobina przestrzeni i szum fal bez wrzasku z beach baru.
Zacznijmy od północy. W okolicy Sidari, słynącego z Canal Amour, znajdziesz plaże takie jak Apotripiti czy Drastis. Ta pierwsza to mała, kameralna zatoczka z drobnym piaskiem, do której prowadzi wąska ścieżka - rzadko kto tam dociera, bo wszyscy tłoczą się przy Kanałach Miłości. Z kolei klify w Drastis oferują spektakularne widoki na Morze Jońskie, a schodząc na dół, trafisz na odludne, żwirowe plaże idealne na popołudniową sjestę. Dalej na wschód, w okolicy Kassiopi, znajdziesz Kalamionas i Bataria - małe, kamieniste plaże, gdzie woda jest krystaliczna, a w sezonie bywa prawie pusta, bo turyści wolą większe plaże w Acharavi.
Jeśli wolisz południe, pomiń modną Issos i skieruj się do Marathias lub Santa Barbara. To szerokie, piaszczyste plaże, które wciąż mają sporo naturalnego charakteru. W Marathias znajdziesz kilka prostych tawern, gdzie za 10-12 euro zjesz świeżego grilla, a woda jest płytka i bezpieczna dla dzieci. Z kolei Santa Barbara, choć mniej znana, oferuje długie odcinki piasku i spokojne fale - idealne, gdy chcesz po prostu poleżeć i popływać bez tłoku. Pamiętaj tylko, że na południu wiatr bywa silniejszy, więc warto sprawdzić prognozę przed wyjazdem.

Dla szukających luksusu w ciszy polecam okolice Paleokastritsy - ale nie główną, reklamową plażę, tylko małe zatoczki w rodzaju Alipa czy Ambelas. Dojdziesz do nich pieszo z głównej drogi, a nagrodą będzie lazurowa woda i praktycznie brak ludzi nawet w szczycie sezonu. W 2026 roku, gdy wyspa przyciąga coraz więcej turystów, to właśnie te ukryte miejsca będą twoim sekretnym atutem. Wystarczy wynająć samochód, nastawić nawigację na mniejsze drogi i szukać tabliczek z napisem „Paralia” - często to one prowadzą do najlepszych, nieodkrytych zakątków.
Canal d’Amour i inne miejsca, które musisz sprawdzić osobiście
Canal d’Amour w Sidari to jeden z tych punktów na mapie wyspy, który na Instagramie wygląda jak z bajki, a w rzeczywistości potrafi zaskoczyć tłumem turystów. Zanim więc ustawisz się w kolejce do zdjęcia w słynnym kanale miłości, warto wiedzieć, że to miejsce ma sens głównie wczesnym rankiem lub późnym popołudniem. Sam kanał to wąski przesmyk w miękkich skałach, przez który przepływa woda - według lokalnej legendy, jeśli przepłyniesz go z drugą osobą, nigdy się nie rozstaniecie. Praktycznie: wejdź w klapkach, bo skały są śliskie, i przygotuj się na chłodną wodę nawet w lipcu.
Jeśli szukasz widoków, które zapierają dech bez kolejki, jedź do Paleokastritsy. To nie tylko plaża, ale cały kompleks zatok i wzgórz. Najlepsze ujęcie zrobisz z klasztoru Theotokos na górze - stamtąd widać wszystkie sześć zatoczek i lazur morza Jońskiego. Paleokastritsa to też dobra baza na popołudnie: możesz wynająć łódkę i wpłynąć do jaskiń, które są niedostępne z lądu. Uważaj tylko na silne prądy, zwłaszcza gdy morze jest wzburzone.
Stolica Korfu, czyli Kerkyra, to zupełnie inna historia niż plażowanie. Labirynt wąskich uliczek, weneckie kamienice i nagle - przestrzeń na placu Spianada, największym w Grecji. Warto wejść do Starej Twierdzy, ale nie po to, żeby zwiedzać muzeum, tylko żeby zobaczyć miasto z góry o zachodzie słońca. Jeśli masz samochód, nie pomiń pałacu Achillion - letniej rezydencji cesarzowej Sissi. Wnętrza są przesadnie bogate, ale ogrody z widokiem na morze i posąg Achillesa robią wrażenie. To też dobre miejsce na przystanek w trasie między południem a północą wyspy.
Na koniec praktyczna uwaga: wyspa ma dobrze rozwiniętą sieć dróg, ale nawigacja potrafi zwariować przy wąskich zakrętach w górach. Wypożyczenie samochodu na lotnisku w Korfu to najwygodniejsza opcja, jeśli chcesz zobaczyć więcej niż Sidari i Paleokastritsę. Bez auta utkniesz w kurortach takich jak Acharavi czy Kassiopi, które są przyjemne, ale szybko stają się monotonne. Pamiętaj też, że na wyspie płaci się euro, a wiza nie jest potrzebna - Korfu to wciąż Unia Europejska. Pogoda w październiku wciąż pozwala na kąpiele, ale wieczory bywają chłodne, więc weź bluzę.
Paleokastritsa - raj czy turystyczna fabryka widoków
Paleokastritsa to jedno z tych miejsc na Korfu, które widnieje na każdej pocztówce i w każdym przewodniku. I faktycznie, gdy pierwszy raz zobaczysz tę zatokę z góry, trudno nie uwierzyć w rajski obrazek. Turkusowa woda, gęsta zieleń opadająca stromo w dół, a w oddali klasztor na cyplu - kadr idealny. Problem w tym, że ten kadr ogląda z tobą kilkaset innych osób, bo główny punkt widokowy przy drodze to jeden z najbardziej obleganych miejsc na wyspie. Jeśli szukasz ciszy i samotności, Paleokastritsa może cię rozczarować. Jeśli jednak akceptujesz, że to turystyczny hit, i odpowiednio się przygotujesz, wciąż znajdziesz tu sporo dobrego.
Kluczem jest zejście z tarasu widokowego w dół, nad samą wodę. Plaże w Paleokastritsia są specyficzne - to głównie betonowe platformy i małe żwirowe zatoczki, a nie długie pasy piasku. Najpopularniejsza, Agios Spyridon, latem bywa zapchana leżakami, ale jeśli przejdziesz kawałek dalej w stronę skał, znajdziesz ustronniejsze miejsca do skakania do wody. Naprawdę warto wypożyczyć łódkę (w sezonie to wydatek około 50-70 euro za godzinę) i opłynąć okoliczne groty, bo wtedy dopiero widać, skąd bierze się ten intensywny kolor morza. Woda jest czysta i spokojna, idealna do maski i płetw.
Sama miejscowość Paleokastritsa nie jest duża - to właściwie kilka hoteli, tawern i sklepików rozrzuconych wokół zatoki. Nie ma tu takiego życia jak w Sidari czy Kassiopi, ale znajdziesz przyzwoite jedzenie: koniecznie spróbuj świeżej ryby w którejś z knajp z widokiem na morze. Ceny są tu nieco wyższe niż w głębi wyspy, bo to klasyczna turystyczna lokalizacja - rachunek za obiad dla dwojga z winem to około 50-60 złotych. Jeśli planujesz zostać dłużej, weź pod uwagę, że bazą wypadową do zwiedzania reszty wyspy jest to miejsce kiepskie, bo leży na zachodnim wybrzeżu, z dala od głównych dróg. Lepiej traktować Paleokastritsę jako jednodniowy cel wycieczki, a nie centrum wypadowe na całe wakacje.
Transport na Korfu - skutery, autobusy i wynajem bez stresu
Dojazd na wyspę to jedno, ale poruszanie się po samej wyspie to już zupełnie inna historia. Największym plusem jest lotnisko pod Kerkyrą, oddalone zaledwie kilka kilometrów od stolicy. Jeśli lecisz z Polski, masz sporo opcji - czartery i tanie linie latają tu regularnie od maja do października. Po wylądowaniu masz właściwie trzy scenariusze: wynajem auta, skuter albo komunikacja miejska.
Samochód to najwygodniejsza opcja, szczególnie jeśli planujesz objechać całą wyspę. Na Korfu drogi są wąskie, kręte i często bez poboczy, ale dają ci pełną swobodę. Możesz zatrzymać się na dziko przy plaży Paleokastritsa, podjechać pod punkt widokowy nad Kanali tou Erota (Canal Amour) w Sidari czy zwiedzić górskie wioski bez oglądania się na rozkłady. Wynajem kosztuje od 25 do 40 euro za dobę, a paliwo jest tańsze niż w Polsce. Pamiętaj tylko, że w sezonie auta rozchodzą się szybko - warto rezerwować z wyprzedzeniem.
Skuter lub quad to opcja dla par i singli, którzy chcą poczuć wiatr we włosach. Na wyspie wypożyczalni jest mnóstwo, zwłaszcza w kurortach takich jak Acharavi, Kassiopi czy samym Sidari. Koszt to około 15-25 euro dziennie. Uwaga - bez prawa jazdy kat. B nie pojeździsz quadem legalnie, a skuterem tylko z AM lub A1. Policyjne kontrole zdarzają się rzadko, ale mandat potrafi popsuć wakacje.
Autobusy to najtańsza, ale też najbardziej ograniczona opcja. Główne linie łączą Kerkyrę z Sidari, Paleokastritsą i Kassiopi. Bilety kosztują 2-5 euro, a kursy są dość regularne, ale poza sezonem (wrzesień-październik) rzadkie. Jeśli zatrzymujesz się w stolicy, autobusem spokojnie dojedziesz na plażę Barbati czy Agios Gordios. Gorzej, gdy mieszkasz w małej miejscowości i chcesz zwiedzać - wtedy bez auta tracisz elastyczność i sporo czasu.
Jedzenie, które zapamiętasz - od ulicznego gyrosa po tawernę na klifie
Na Korfu jesz nie tylko po to, żeby zaspokoić głód, ale żeby poczuć smak wakacji. I nie chodzi tu o turystyczne pułapki w centrum Kerkyry, gdzie gyros za 3 euro kusi zapachem, ale często rozczarowuje jakością. Prawdziwe jedzenie znajdziesz, gdy odbijesz od głównego deptaku. W Sidari, poza strefą Canal Amour, są tawerny, gdzie starsi panowie w kapeluszach smażą ryby prosto z Morza Jońskiego. W Paleokastritsa, zamiast zamawiać jedzenie w pierwszym lokalu przy plaży, wejdź wyżej - na klifie są knajpki z widokiem na zatoki, gdzie za 12-15 euro dostaniesz świeżego okonia morskiego z patelni i sałatkę grecką z serem, który naprawdę ma smak.
Warto wiedzieć, że wyspa ma swoją kuchnię, inną niż reszta Grecji. Przez wpływy weneckie i brytyjskie znajdziesz tu dania, których nie zamówisz na Santorini czy Rodos. Spróbuj pastitsady - makaronu z wołowiną duszoną w pomidorach i cynamonie. Albo sofrito - cienkich plasterków cielęciny w białym winie z czosnkiem i pietruszką. W tawernach w Kassiopi czy Acharavi karta dań często zaczyna się od pytań: „A chcesz dzisiaj rybę czy mięso?”. I to nie jest ściema - oni naprawdę chcą wiedzieć, co złowili rano albo co przywieźli z górskiej wioski.
Nie popełnij błędu i nie jedz tylko w porze obiadowej. Grecy na wyspie jedzą późno. Kolacja o 20:00 to dla nich wczesny obiad. Jeśli wejdziesz do tawerny o 21:30, zobaczysz prawdziwe życie - rodziny, starsze małżeństwa, dzieci biegające między stołami. Kelner nie będzie cię poganiał, a rachunek przyniesie dopiero, gdy poprosisz. To ważne, bo w miejscowościach takich jak Agios Gordios czy Barbati wieczorna atmosfera przy jedzeniu to połowa przyjemności. I pamiętaj o jednej zasadzie: jeśli w lokalu przy plaży nie ma Greków, tylko turyści z mapą w ręku, lepiej idź dalej.
Noclegi 2026 - gdzie spać, żeby nie przepłacić i nie żałować
Wybór noclegu na Korfu to często decyzja, która przesądza o tym, czy wrócisz z wakacji wypoczęty, czy z poczuciem, że straciłeś czas na dojazdy. Nie daj się skusić ofertom z najniższą ceną w Sidari czy Acharavi, jeśli twoim marzeniem są spokojne wieczory i puste plaże. Sidari to centrum imprez i głośnych barów, idealne dla młodych ludzi szukających zabawy do rana, ale jeśli planujesz urlop z dziećmi albo cenisz sobie ciszę, lepiej omijaj to miejsce szerokim łukiem. Z kolei Kassiopi na północy to spokojniejsza alternatywa z dobrymi tawernami i bliskością do Canal Amour, ale bez dzikiego tłumu. Najlepszym kompromisem między ceną a jakością jest Paleokastritsa - nie tylko ze względu na kultową plażę i punkt widokowy, ale też dlatego, że stamtąd masz blisko zarówno do lotniska, jak i do górskich wiosek. Jeśli zależy ci na bazie wypadowej do zwiedzania całej wyspy, postaw na okolice stolicy Kerkyry. Owszem, ceny noclegów w samym mieście są wyższe, ale dzielnice jak Kanoni czy Perama oferują przystępne apartamenty z widokiem na Morze Jońskie i łatwy dojazd autobusem na stare miasto. W 2026 roku warto rozważyć też mniej oczywiste lokalizacje, jak plaża Barbati czy Agios Gordios - obie mają świetne piaszczyste plaże, a ceny za nocleg są tam o 20-30 procent niższe niż w typowo turystycznych kurortach. Pamiętaj, że na wyspie walutą jest euro, a wiza nie jest potrzebna, więc nie musisz martwić się o dodatkowe formalności. Bezpieczeństwo na wyspie stoi na wysokim poziomie, ale jeśli podróżujesz samochodem, upewnij się, że parking jest wliczony w cenę - w sezonie znalezienie miejsca w miasteczkach graniczy z cudem. Planujesz wyjazd w październiku? Wtedy pogoda bywa kapryśna, ale ceny spadają nawet o połowę, a plaże pustoszeją. Szukaj noclegów z kuchnią, bo jedzenie w tawernach, choć pyszne, szybko nadwyręży budżet, a lokalne produkty z targu w Kerkyrze są o niebo tańsze.
Bezpieczeństwo i lokalne zwyczaje - czego nie wypada, a na co uważać
Korfu to bezpieczna wyspa, nawet jak na greckie standardy. Przestępczość jest tu marginalna, a turyści rzadko padają ofiarą poważnych zdarzeń. Uważać trzeba przede wszystkim na rzeczy typowo wakacyjne: kradzieże z plaży, gdy zostawisz telefon i portfel bez opieki na ręczniku, albo na naciągaczy w knajpkach przy głównych deptakach w Kerkyrze i Sidari. W sezonie zdarzają się też drobne oszustwa taksówkarzy, którzy „zapominają” włączyć licznika. Lepiej ustalić cenę przed wejściem do auta albo zamówić przejazd przez aplikację. Po zmroku w miasteczkach jak Paleokastritsa czy Kassiopi jest spokojnie, ale na odludnych plażach po zachodzie słońca lepiej nie szwendać się samotnie.
Jeśli chodzi o zwyczaje, Grecy na wyspie są otwarci i gościnni, ale mają swoje granice. W kościołach i klasztorach, a takich na wyspie nie brakuje, obowiązuje zakrywanie ramion i kolan. W sezonie przy głównych zabytkach, jak pałac Achillion, raczej przymykają oko, ale w małych cerkwiach w górskich wioskach mogą cię poprosić o wyjście. Nie wypada też głośno krytykować lokalnej polityki ani religii - wystarczy lekki uśmiech i zmiana tematu, a unikniesz niepotrzebnego napięcia. Przy płaceniu kartą w tawernach bywa, że kelner sugeruje napiwek w gotówce, bo system „zabiera prowizję”. To norma, nikt się nie obrazi, jeśli dasz euro czy dwa.
Warto wiedzieć, że na wyspie panuje specyficzny luz. Grecy nie cenią pośpiechu, więc w knajpce możesz czekać na rachunek nawet 20 minut. To nie ignorancja, tylko styl życia. Jeśli masz lot z lotniska Korfu o 6 rano, nie licz, że o 4 znajdziesz otwartą piekarnię - lepiej zrobić zapasy wieczorem. Na plażach takich jak Agios Gordios czy Barbati miejscowi często grillują w weekendy, ale nie podchodź bez zaproszenia - to rodzinne rytuały, nie impreza dla obcych. I jeszcze jedno: na Canal Amour w Sidari unikaj wspinania się na skały po zmroku. Są śliskie, a ratownicy kończą dyżur o zachodzie słońca.
Korfu w liczbach - budżet, terminy i praktyczne minimum przed wylotem
Planując wyjazd na wyspę, warto od razu ustalić kilka liczb, żeby uniknąć niespodzianek. Lotnisko Korfu (CFU) leży zaledwie 3 kilometry od stolicy, Kerkyry, więc po wylądowaniu jesteś w centrum wydarzeń w kwadrans. Jeśli lecisz z Polski, sezon turystyczny trwa mniej więcej od maja do października, ale najkorzystniejsze cenowo są przełom maja i czerwca oraz wrzesień. Pogoda w październiku wciąż pozwala na kąpiele - średnia temperatura wody to około 22 stopnie, choć zdarzają się deszczowe dni. Waluta to euro, a wiza nie jest potrzebna, bo to część strefy Schengen. W portfelu warto mieć gotówkę, bo w mniejszych tawernach w Sidari czy Acharavi terminale płatnicze nie zawsze działają.
Budżet na miejscu rozsądnie zaplanuj z wyprzedzeniem. Za obiad w tradycyjnej tavernie w Paleokastritsa czy Kassiopi zapłacisz od 12 do 18 euro od osoby, a porcja gyrosa na mieście to wydatek rzędu 4-5 euro. Samochód to najwygodniejsza opcja, jeśli chcesz zobaczyć więcej niż plażę przy hotelu - wypożyczenie auta na tydzień kosztuje około 250-350 euro w zależności od sezonu. Bez własnych kółek utkniesz w kurortach, bo autobusy łączące np. Kerkyrę z Sidari jeżdżą rzadko, a wieczorem w ogóle przestają kursować. Warto też wiedzieć, że bezpieczeństwo na wyspie stoi na wysokim poziomie - to spokojne miejsce, ale standardowo pilnuj rzeczy na plaży, szczególnie na popularnych jak Agios Gordios czy Barbati.
Co do terminów, wakacje na Korfu mają swoje rytmy. Lipiec i sierpień to szczyt - plaże w Paleokastritsa są zapchane leżakami, a w Canal Amour w Sidari kolejki do zdjęć. Jeśli szukasz spokoju, celuj w czerwiec lub pierwszą połowę września. Wtedy atrakcje turystyczne, jak Pałac Achillion cesarzowej Sisi czy punkt widokowy w Paleokastritsa, ogląda się bez tłoku. Pamiętaj też, że wyspa jako baza wypadowa na inne Wyspy Jońskie działa świetnie - promy z Kerkyry płyną na Paxos, Lefkadę czy Itakę, ale to już opcja dla tych, którzy nie boją się zmiany planów.