Przejdź do treści
Egzotyka

Gruzja Co Warto Wiedzieć - Kompletny Przewodnik Turysty

Odkryj wszystko, co musisz wiedzieć przed wyjazdem do Gruzji. Praktyczne porady o walucie, płatnościach i oszczędzaniu, które ułatwią Ci podróż.

gruzja, ужгули, caucasus, swanetia, gruzja, gruzja, gruzja, gruzja, gruzja, swanetia, swanetia Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Waluta, karty i bankomaty - jak nie przepłacać na lari

Gruzja nie jest już tak tania jak kilka lat temu, ale wciąż da się podróżować rozsądnie, jeśli ogarniesz kwestię pieniędzy. Oficjalną walutą jest lari (GEL). Na lotnisku w Tbilisi czy Kutaisi kurs jest najgorszy z możliwych. W mieście znajdziesz kantory z dużo lepszymi stawkami, różnica potrafi sięgnąć 10-15 groszy na jednym lari. Omijaj hotele i dworce - tam przelicznik bywa wręcz złodziejski. Karta kredytowa przydaje się w supermarketach, droższych restauracjach i przy rezerwacji biletów online, ale na bazarze, w minibusie czy w górskiej wiosce licz się z gotówką. W Tbilisi czy Kutaisi bankomatów jest pod dostatkiem, ale przed wyjazdem w góry, na przykład do Stepancmindy, lepiej zaopatrzyć się w lari z wyprzedzeniem. Małe bankomaty w Borjomi czy Bakuriani potrafią być puste, a w razie problemu zostajesz bez gotówki na trekking czy gruzińskie wino.

Mało kto mówi o tym, że część bankomatów dolicza dodatkową prowizję za wypłatę, nawet 5-10 lari. Przed wyjazdem sprawdź politykę swojego banku i wybieraj maszyny dużych sieci, jak TBC Bank czy Bank of Georgia. Nie sugeruj się tym, że w sklepie czy knajpie możesz płacić kartą - w Gruzji terminale często nie działają, albo sprzedawca mówi, że „coś się zepsuło”, żeby nie płacić prowizji. Dlatego zawsze miej przy sobie kilkadziesiąt lari w gotówce. Jeśli planujesz wypożyczenie samochodu, część firm blokuje kaucję na karcie, więc potrzebujesz na koncie odpowiedniego limitu, a nie tylko środków na wynajem.

Jest jeszcze jedna rzecz, która zaskakuje turystów z Polski: w Gruzji bywa, że ceny w menu podane są w lari, ale kelner przelicza je po swojemu, jeśli płacisz kartą. Zawsze sprawdzaj paragon. Przy większych zakupach, zwłaszcza wina czy pamiątek, można się targować - w sklepach z pamiątkami koło Mcchety czy na bazarze w Tbilisi to norma. Nie daj się naciągnąć na „specjalną cenę dla turysty”, tylko zapytaj o normalną. Z lotniska do miasta taksówką nie jedź bez wcześniejszego ustalenia stawki - lepiej zamówić przez aplikację (Bolt działa w Tbilisi i Kutaisi) i płacić gotówką, bo kierowca może nie mieć wydać z dużego nominału.

Dokumenty na granicy - dowód osobisty czy paszport

Planując podróż do Gruzji, jedno z pierwszych pytań dotyczy dokumentów. Na granicy możesz przekroczyć ją zarówno z dowodem osobistym, jak i paszportem, ale różnice między nimi są praktyczne. Dowód osobisty wystarczy, jeśli wylatujesz z Polski bezpośrednio do Kutaisi lub Tbilisi - to najprostsza opcja, bo nie musisz martwić się o dodatkowe formalności. Jednak paszport daje ci więcej swobody, zwłaszcza jeśli planujesz wynająć samochód na lotnisku i ruszyć w góry, na przykład do Stepancmindy. Wypożyczalnie często wymagają paszportu do umowy, a zgubienie dowodu w obcym kraju to większy problem niż utrata paszportu, który łatwiej zastąpić w konsulacie.

Pamiętaj, że Gruzja to kraj poza Unią Europejską, więc twoje dokumenty muszą być ważne przez cały okres pobytu. Jeśli masz paszport, sprawdź, czy nie kończy mu się ważność - gruzińscy strażnicy graniczni czasem zwracają na to uwagę, szczególnie przy dłuższych wyjazdach. Wiza nie jest potrzebna, jeśli zostajesz do 365 dni, ale bez względu na dokument, warto mieć przy sobie wydruk potwierdzenia rezerwacji lotu lub noclegu. Na lotnisku w Kutaisi czy Tbilisi rzadko o to pytają, ale przy kontroli drogowej lub w mniejszych przejściach granicznych, na przykład od strony Armenii, może się przydać.

Praktyczna rada: zabierz oba dokumenty. Dowód schowaj do kieszeni w plecaku na co dzień, a paszport zostaw w sejfie w hostelu lub hotelu. W Tbilisi czy Batumi kieszonkowcy działają sprawnie, a odzyskanie dowodu w obcym kraju to biurokratyczny koszmar. Jeśli planujesz trekking w górach Kaukazu, paszport lepiej mieć przy sobie, bo w górskich wioskach, jak w okolicach Borjomi, bywa potrzebny do zameldowania w prywatnych kwaterach. Gościnność Gruzinów jest legendarna, ale formalności traktują poważnie.

Internet i karta SIM - gdzie kupić i ile to kosztuje

Zanim ruszysz w trasę po gruzińskich bezdrożach albo zatopisz się w uliczkach Starego Tbilisi, warto ogarnąć kwestię internetu. Na lotnisku w Kutaisi i Tbilisi bez problemu znajdziesz stoiska operatorów takich jak MagtiCom, Beeline czy Silknet. Karta SIM z pakietem danych kosztuje około 10-20 lari, czyli jakieś 15-30 złotych, i wystarczy ci na miesiąc nielimitowanego internetu w całym kraju. Wystarczy pokazać paszport, a obsługa w punktach często mówi po angielsku, więc załatwisz to w 5 minut. W mniejszych miastach, jak Stepancminda czy Borjomi, zasięg bywa słabszy, ale w miastach i na głównych szlakach działa bez zarzutu.

Jeśli planujesz podróż samochodem między Tbilisi a Kutaisi albo trekking w górach Kaukazu, lepiej kupić kartę od razu na lotnisku - później w mniejszych miejscowościach o punkty z SIM bywa trudniej. Większość turystów wybiera MagtiCom za stabilność, ale Beeline ma tańsze pakiety na krótsze wyjazdy. Pamiętaj, że w Gruzji działa roaming unijny, ale stawki za transfer danych bywają zabójcze, więc lokalna karta to oszczędność i spokój. Na dworcach autobusowych w Mcchecie czy przy targach w Borjomi zdarza się, że sprzedają karty z drugiej ręki - lepiej omijać takie oferty, bo mogą być zablokowane.

W praktyce, jeśli nie chcesz kombinować, możesz też zamówić eSIM przed wyjazdem - opcje jak Airalo czy Holafly działają w Gruzji bez problemu, choć kosztują nieco więcej, bo około 30-40 złotych za tydzień. Zwykła fizyczna karta to jednak wygoda, bo w razie problemów w górach przy Stepancmindzie pójdziesz do lokalnego sklepiku, a nie będziesz szukał zasięgu na darmowym Wi-Fi. Gruzińska gościnność działa też w sieci - w kawiarniach i hotelach w Tbilisi często złapiesz darmowe Wi-Fi, ale na trasie między miastami czy przy zwiedzaniu twierdz lepiej mieć własne dane.

Transport z lotniska w Kutaisi i Tbilisi - sprawdzone opcje

Breathtaking aerial view of Tbilisi showcasing the Holy Trinity Cathedral amidst a sprawling cityscape.
Zdjęcie: K

Lotnisko w Kutaisi to drugi największy port lotniczy w kraju, ale pod względem ruchu czarterowego i tanich linii wyprzedza Tbilisi. Jeśli lecisz z Polski, pewnie właśnie tu wysiądziesz. Na miejscu czeka cię dylemat: taksówka, autobus albo wynajęty samochód. Oficjalne taksówki z lotniska w Kutaisi kosztują około 30-40 lari za kurs do centrum miasta, ale kierowcy często negocjują stawkę przy wyjściu. Uważaj na nieoznakowane osoby proponujące przejazd - lepiej skorzystać z aplikacji Bolt, która działa w mieście i daje stałą cenę. Autobus nr 1 kursuje co 20-30 minut i za jedyne 0,5 lari dowiezie cię na dworzec główny, skąd możesz przesiąść się w dalszą trasę. Jeśli planujesz od razu jechać w góry, na przykład do Stepancmindy, rozważ wypożyczenie samochodu - biura wynajmu znajdują się w hali przylotów, a ceny zaczynają się od 60 lari za dobę.

W Tbilisi sytuacja wygląda podobnie, ale skala jest większa. Lotnisko znajduje się około 17 km od centrum, a autobus lotniskowy nr 37 to najtańsza opcja - bilet kosztuje 1 lari, a przejazd trwa 30-40 minut. Kursuje co 10-15 minut, więc nie musisz martwić się o rozkład. Taksówki z oficjalnego postoju kosztują około 30-40 lari, ale znów - Bolt lub Yandex Go wyjdzie taniej, nawet o połowę. Jeśli podróżujesz w grupie, opłaca się zamówić większe auto. Uważaj na kierowców proponujących kurs na oko - lepiej płacić przez aplikację. Wynajem samochodu na lotnisku w Tbilisi to opcja dla tych, którzy chcą od razu ruszyć w trasę, na przykład do Borjomi lub Bakuriani. Ceny zaczynają się od 70 lari za dobę, a drogi w Gruzji są w większości asfaltowe, choć w górach bywają wąskie i kręte. Pamiętaj, że w Gruzji obowiązuje ruch prawostronny, a ograniczenia prędkości są podobne do polskich. Jeśli nie chcesz ryzykować, skorzystaj z transportu publicznego - autobusy z Tbilisi do Kutaisi kursują co godzinę, a bilet kosztuje około 15 lari.

Poruszanie się po kraju - marszrutki, pociągi i wynajem auta

Gdy już dotrzesz do Tbilisi albo Kutaisi, przed tobą stoi pytanie, jak dostać się w góry, do winnic czy do Mcchety. Najpopularniejszym i najbardziej gruzińskim środkiem transportu są marszrutki, czyli minibusy. To one łączą nawet najmniejsze wioski z dużymi miastami. Bilety kupujesz u kierowcy, a ceny są niskie - za przejazd z Tbilisi do Stepancmindy (tam, gdzie Gergeti) zapłacisz kilkanaście lari. Marszrutki odjeżdżają, gdy się zapełnią, więc w sezonie licz się z tłokiem i bagażem na kolanach. Jeśli wolisz przewidywalność, wybierz pociąg - nowa linia łączy Tbilisi z Batumi, a przejazd przez góry Borjomi to jedna z ładniejszych tras kolejowych w regionie Kaukazu. Bilety kupisz online lub na dworcu, ale w weekendy warto rezerwować z wyprzedzeniem.

Jeśli planujesz trekking w Bakuriani albo objazdówek po mniejszych miastach, wypożyczenie samochodu daje największą swobodę. Na lotnisku w Tbilisi i Kutaisi działają wypożyczalnie, ale przed podpisaniem umowy dokładnie sprawdź stan auta i ubezpieczenie. Drogi w Gruzji bywają kapryśne - poza głównymi trasami asfalt potrafi się skończyć, a lokalni kierowcy mają własne zasady. Za to wynajem jest tani, a paliwo kosztuje podobnie jak w Polsce. Pamiętaj tylko, że w Tbilisi i Kutaisi jazda w centrum to wyzwanie: korki, wąskie uliczki i brak miejsc parkingowych. W takich sytuacjach lepiej postawić auto na obrzeżach i przesiąść się w taksówkę - aplikacje jak Bolt działają bez zarzutu, a kurs po mieście to wydatek rzędu kilku lari. Pieszo też sporo zwiedzisz, zwłaszcza w starówkach, gdzie marszrutki nie wjadą, a samochód tylko przeszkadza.

Jedzenie, które musisz spróbować - od chaczapuri po chinkali

Jeśli myślisz, że gruzińska kuchnia to tylko chaczapuri i chinkali, to jesteś w błędzie - ale od nich warto zacząć, bo to absolutne fundamenty. Chaczapuri, czyli placek z serem, ma tyle wariantów, ile regionów w kraju. W Adżarii dostaniesz je w kształcie łódki z jajkiem i masłem, które mieszasz widelcem, odrywając kawałki ciasta. W Megrelii czy Swanetii ser jest po prostu zapiekany w środku, a w samej stolicy, Tbilisi, często spotkasz wersję z fasolą. Chinkali z kolei to gruzińskie pierogi, ale bardziej soczyste - ważny jest bulion w środku, który wypijasz najpierw, trzymając pieroga za ogonek. Nie gryź od razu, bo się poparzysz, a miejscowi patrzą na to z lekkim politowaniem.

Poza klasyką koniecznie spróbuj pkhali - zimnej przekąski z siekanych warzyw (szpinak, burak, bakłażan) z orzechami i przyprawami. W każdej rodzinnej restauracji podają je jako przystawkę, często kilka rodzajów na jednym talerzu. Do tego koniecznie zamów kukurydzianą mączkę elarji z serem sulguni albo lobio - gęstą zupę z czerwonej fasoli podawaną w glinianym garnku. Mięsożercy niech szukają mciwadi (szaszłyk z wieprzowiny) albo czakapuli - jagnięciny duszonej z estragonem i tkemali, czyli kwaśnym sosem śliwkowym. Tkemali zresztą ląduje na stole do prawie wszystkiego, tak jak adżika - ostra pasta z papryki i czosnku.

No i wino. Gruzini twierdzą, że uprawiają winorośl od 8 tysięcy lat, a ich metoda w qvevri (zakopanych w ziemi glinianych amforach) daje trunki o ziemistym, tanicznym smaku, których nie znajdziesz w Europie. W Tbilisi czy Kutaisi winiarnie oferują degustacje za 20-30 lari, ale prawdziwą frajdę sprawia kupno butelki prosto od winiarza w Kachetii - kosztuje 10-15 lari i smakuje lepiej niż niejedno włoskie Chianti. Do wina zamów serowy chleb shoti z pieca tone albo nadziewane bakłażany z orzechami - to połączenie, które zapamiętasz na długo.

Pamiętaj tylko, że w gruzińskich knajpach nie ma napiwków wliczonych w rachunek, ale zostawienie 10% to norma, jeśli obsługa była miła. A będzie - gościnność tutaj to nie slogan, a codzienność. Kelner może przynieść dodatkowe danie „od kuchni” albo nalać domowej wódki czaczy na koszt firmy. Nie odmawiaj, to obraza.

Gościnność i zasady przy stole - jak nie popełnić faux pas

Gruzini mają w zwyczaju mówić, że gość to dar od Boga. I nie jest to tylko puste powiedzenie, ale realna zasada, którą poczujesz już na progu domu czy nawet w knajpie. Jeśli ktoś zaprosi cię do stołu, a w Gruzji zdarza się to często, przygotuj się na rytuał, który ma swoje reguły. Najważniejsza osoba przy stole to tamada, czyli mistrz ceremonii prowadzący toasty. Nie wypada pić, dopóki tamada nie wzniesie toastu. I uwaga - nie stawiaj kieliszka na stole po tym, jak do kogoś wypiłeś. Wino, zwłaszcza to gruzińskie z glinianego kwevri, leje się strumieniami, ale nigdy nie nalewasz sobie sam. To gospodarz lub ktoś z boku powinien uzupełnić twój kieliszek.

Jeśli chodzi o jedzenie, przy stole panuje zasada dzielenia się. Półmiski z chaczapuri, saganaki z sulguni czy misy z chinkali wędrują od osoby do osoby. Nie wybieraj kawałka widelcem - chinkali je się rękami, łapiesz za ogonek i odgryzasz, żeby nie wypłynął bulion. Odłożenie ogonka na brzeg talerza to znak, że poradziłeś sobie z daniem. Gospodarze będą patrzeć, czy jesz z apetytem - odmawianie dokładki może zostać odebrane jako brak uznania dla gościnności. W restauracjach w Tbilisi, Kutaisi czy przy stołach w Stepancmindzie rachunek często ląduje na stole bez słowa, a zapłacić chce każdy. Ustalcie to zawczasu, bo upieranie się przy swoim może przeciągnąć się na pół godziny.

Podróżując po kraju, szybko zauważysz, że Gruzini lubią rozmawiać. Na ulicy, w autobusie, przy wejściu do świątyni w Mcchecie - ktoś zagada, zapyta skąd jesteś i zaproponuje herbatę. Nawet jeśli nie znasz języka gruzińskiego, kilka słów po angielsku czy rosyjsku otwiera drzwi. W górach, w Bakuriani czy Borjomi, miejscowi mogą podwieźć cię samochodem, gdy nie ma autobusów. Nie zdziw się, jeśli ktoś wsiądzie na stopa i po drodze zaprosi cię na obiad do swojego domu. To nie jest pułapka na turystów, tylko standardowa gruzińska serdeczność, która dla przyjezdnych z Europy bywa zaskakująca, ale warta poznania.

Bezpieczeństwo - na co naprawdę uważać w miastach i górach

Gruzja jest krajem bezpiecznym, ale w miastach i górach obowiązują inne zasady. W Tbilisi czy Kutaisi najczęstszym problemem są kieszonkowcy w metrze i na bazarach, szczególnie w okolicach sucho-mostowego targu staroci. Trzymaj plecak z przodu, nie noś portfela w tylnej kieszeni spodni, a dokumenty schowaj w wewnętrznej kieszeni kurtki. W nocy unikaj słabo oświetlonych ulic w dzielnicy Avlabari czy okolic dworca kolejowego - to standardowa ostrożność jak w każdym europejskim mieście. Taksówki zamawiaj przez aplikację Bolt lub Yandex, bo zatrzymane na ulicy mogą żądać trzykrotnej ceny, zwłaszcza w okolicach lotniska i Dworca Głównego. Kierowcy często nie używają taksometrów, dlatego przed podróżą negocjuj stawkę lub sprawdź orientacyjny koszt na mapie.

W górach, przy trekkingach w okolicach Stepancmindy czy Bakuriani, największym zagrożeniem jest nieprzygotowanie na nagłe zmiany pogody. Nawet w lipcu na Kazbeku może spaść śnieg, a w Borjomi zdarzają się gwałtowne burze z gradem. Zawsze zabieraj ciepłą kurtkę, wodę i powerbank - w dolinach sygnał komórkowy często znika. Na szlakach nie ma oznaczeń w języku polskim ani angielskim, więc pobierz mapę offline aplikacji Maps.me albo wyznacz trasę przez GPS. Uważaj na psy pasterskie przy zagrodach - gruzińskie owczarki bronią terytorium, więc jeśli spotkasz stado, obejdź je szerokim łukiem, nie prowokuj i nie uciekaj. W Mcchecie czy w regionie Kazbegi miejscowi często częstują domowym winem - przyjmij uprzejmie, ale nie przesadzaj, bo w górach pomoc medyczna jest oddalona o godziny.

Wypożyczenie samochodu wymaga ostrożności na serpentynach wokół Bakuriani i Borjomi. Lokalni kierowcy jeżdżą dynamicznie, a na przełęczach często brak barierek. Sprawdź, czy ubezpieczenie AC obejmuje górskie drogi, i zrób zdjęcia auta przed odbiorem - gruzińscy wypożyczalnie potrafią naliczać szkody sprzed wynajmu. W miastach parkuj na strzeżonych parkingach, bo blokowanie wjazdu grozi uszkodzeniem lusterka. Karta kredytowa przydaje się w hotelach i restauracjach w Tbilisi, ale w górskich wioskach i przy biletach autobusowych licz się z gotówką w lari. Bezpieczeństwo w Gruzji to głównie zdrowy rozsądek: nie afiszuj się drogim sprzętem, noś kopię paszportu zamiast oryginału, a w razie problemów szukaj pomocy u policjantów - są pomocni, choć rzadko mówią po angielsku.

Noclegi za grosze - sprawdzone sposoby na tani sen

Gruzja to jeden z tych krajów, gdzie za nocleg potrafisz zapłacić tyle, co za dwa piwa w Polsce, pod warunkiem że wiesz, gdzie szukać. Hostel w Tbilisi to wydatek rzędu 30-40 lari za dobę, czyli jakieś 45-60 złotych. Za prywatny pokój w guesthouse w Kutaisi zapłacisz podobnie, a często dostaniesz do tego domowe wino od gospodarzy. Gościnność to nie pusty slogan - Gruzini traktują wynajem pokoi jak osobistą misję, więc śniadanie z chaczapuri i serem może być wliczone w cenę, nawet jeśli oficjalnie go nie ma.

Jeśli planujesz podróż po Kaukazie i chcesz spać jeszcze taniej, szukaj guesthouse’ów w Stepancmindzie albo w wioskach wokół Mcchety. Ceny spadają tam do 20-25 lari za osobę, a warunki bywają zaskakująco dobre - czysta pościel, ciepła woda, a czasem widok na góry, który w Polsce kosztowałby fortunę. Na lotnisku w Kutaisi nie daj się naciągnąć na taksówki - lepiej dogadaj się z kierowcą z Bolt albo z marszrutki, która za 2 lari dowiezie cię do miasta, gdzie nocleg znajdziesz od ręki.

W Bakuriani i Borjomi, czyli w kurortach, które przyciągają amatorów trekkingu i spacerów, ceny rosną w sezonie, ale poza nim spokojnie znajdziesz pokój za 50 lari. Warto wiedzieć, że w Gruzji nie ma obowiązku rezerwacji przez Booking - często zapukasz do drzwi prywatnego domu i dostaniesz nocleg za pół ceny, bo gospodarz woli gotówkę niż prowizję. Pamiętaj tylko, że karta kredytowa nie wszędzie działa, a lari to waluta, która rządzi się swoimi prawami - na wsi nikt nie przyjmie euro ani dolarów.

Największym trikiem jest szukanie noclegów poza głównymi ulicami miast. W Tbilisi wystarczy skręcić w boczną uliczkę za Suchym Mostem, a ceny spadają o połowę. Gruzja to kraj, gdzie tani sen nie oznacza rezygnacji z komfortu - lokalna gościnność sprawia, że za 30 lari dostaniesz więcej niż w polskim hostelu za stówę. Wypożyczenie samochodu na lotnisku i spanie w namiocie pod górami też wchodzi w grę, ale wtedy tracisz kontakt z gruzińską kuchnią i winem, które są równie ważne jak widoki.

Pieniądze i budżet - z jaką kwotą startować na tydzień

Planując tydzień w Gruzji, na początek warto wiedzieć, że kraj ten potrafi być zaskakująco przyjazny dla portfela. Oficjalną walutą jest gruzińskie lari, a na lotnisku w Tbilisi czy Kutaisi znajdziesz bankomaty i kantory, które oferują lepsze kursy niż w Polsce. Nie licz jednak, że wszędzie zapłacisz kartą kredytową - w małych sklepikach na bazarze w Mcchecie, u lokalnego kierowcy busa czy w górskiej wiosce przy trekkingu w Stepancminda gotówka to podstawa. Dlatego przed wyjazdem wymień część pieniędzy w Polsce, a resztę uzupełnij po przylocie z bankomatu.

Na tydzień spokojnego podróżowania, bez oszczędzania na atrakcjach i winie, spokojnie wystarczy Ci około 2000-2500 złotych na osobę. W tej kwocie mieszczą się noclegi w przyzwoitym pensjonacie w Tbilisi, kilka obiadów w tradycyjnych restauracjach z gruzińską kuchnią (chaćapuri i chinkali to wydatek rzędu 15-25 lari za porcję) oraz bilety wstępu do muzeów i twierdz. Jeśli planujesz wypożyczenie samochodu, dolicz kolejne 150-200 zł dziennie za auto z pełnym ubezpieczeniem, ale pamiętaj, że benzyna jest tu nieco tańsza niż w Polsce. Transport publiczny, czyli autobusy i marszrutki między miastami, to koszt kilku lari za przejazd - z Tbilisi do Borjomi czy Bakuriani dojedziesz za około 10-15 lari.

Gdy chcesz spróbować gruzińskiego wina w knajpie w centrum Tbilisi, butelka dobrego saperavi kosztuje około 20-30 lari, ale na lokalnych bazarach kupisz ją za połowę tej ceny. Pamiętaj też, że w górach, na przykład w okolicy Kazbegi, ceny mogą być wyższe, bo towary trzeba dowieźć. Zamiast wydawać fortunę na taksówki, korzystaj z aplikacji Bolt - przejazd po Tbilisi to zwykle 5-10 lari. Jeśli przyjeżdżasz na tydzień, nie musisz szaleć z budżetem, ale lepiej mieć zapas na spontaniczne atrakcje, jak degustacja w rodzinnej winiarni w regionie Kachetii. W Gruzji gościnność jest na porządku dziennym, a często dostaniesz poczęstunek za darmo, ale nie nadużywaj tego - drobny napiwek czy butelka wina dla gospodarza to miły gest.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski