Szczawnica w jeden dzień - jak zobaczyć esencję uzdrowiska bez biegania z językiem na brodzie
Plan dnia w Szczawnicy możesz zacząć na Placu Dietla, gdzie bije serce uzdrowiska. To właśnie tu w XIX wieku doktor Józef Dietl stworzył podstawy nowoczesnego kurortu, a dziś znajdziesz tu pijalnię wód mineralnych, w której warto spróbować lokalnych szczaw. Zaraz obok masz inhalatorium, a jeśli potrzebujesz chwili wytchnienia, Park Dolny i Park Górny kuszą cieniem i ładnie utrzymanymi alejkami. Przejście między nimi zajmuje dosłownie kilka minut, więc spokojnie zdążysz nacieszyć oczy zielenią, zanim ruszysz dalej.
Gdy masz ochotę na widoki, które zapamiętasz na długo, kieruj się w stronę kolejki na Palenicę. Wjazd na szczyt zajmuje kilkanaście minut, a z góry rozpościera się panorama na Pieniny, przełom Dunajca i Trzy Korony. Na górze czeka nie tylko punkt widokowy, ale też zjeżdżalnia grawitacyjna - jeśli masz dzieci albo po prostu lubisz odrobinę adrenaliny, to świetna opcja. Stamtąd możesz też ruszyć pieszo w stronę schroniska pod Bereśnikiem albo wybrać edukacyjny szlak małych zdobywców gór, który jest przyjazny nawet dla młodszych turystów. Jeśli wolisz dłuższe wędrówki, spokojnie zdążysz podejść na Sokolicę albo Bryjarkę - obie trasy są dobrze oznakowane, a czas przejścia to około godziny w jedną stronę.
Popołudnie warto poświęcić na spływ Dunajcem. To absolutny klasyk, który zaczyna się w pobliskich Sromowcach Niżnych i prowadzi przez malowniczy przełom. Trasa trwa około dwóch godzin, a po drodze mijasz Czerwony Klasztor po słowackiej stronie i Wąwóz Homole - widoki zmieniają się co chwilę, więc nie zapomnij aparatu. Jeśli wolisz zostać bliżej centrum, promenada nad Grajcarkiem to spokojniejsza alternatywa - spacer wzdłuż rzeki, kawiarnie i ławki, gdzie możesz usiąść na chwilę. Z kolei dla fanów przyrody obowiązkowym punktem jest wodospad Zaskalnik, który znajduje się w Wąwozie Homole - dojdziesz tam pieszo z centrum w jakieś 30-40 minut.
Wieczorem wróć na Plac Dietla, żeby zjeść kolację w jednej z knajpek z widokiem na góry. Jeśli masz więcej czasu, możesz przedłużyć dzień o wizytę w pijalni, która czynna jest do późnych godzin, albo wybrać się na krótki spacer w stronę Drogi Pienińskiej - to tam kręcono sceny do znanych filmów, a przy zachodzie słońca robi się naprawdę bajkowo. Szczawnica nie jest duża, więc bez problemu ogarniesz najważniejsze atrakcje w jeden dzień, nie goniąc się na każdym kroku.
Pijalnia Wód Mineralnych i Plac Dietla - dlaczego to nie tylko punkt na mapie, ale serce miasta
Plac Dietla w Szczawnicy to miejsce, które od XIX wieku wyznacza rytm życia uzdrowiska. To właśnie tutaj, w samym centrum, bije serce kurortu - pijalnia wód mineralnych, do której od pokoleń zjeżdżają kuracjusze i turyści. Gdy staniesz na placu, od razu poczujesz specyficzną atmosferę: z jednej strony słychać brzęk kufli i rozmowy przy stolikach, z drugiej - szum drzew w parku górnym i dolnym, które otaczają to miejsce z obu stron. Spacerując wzdłuż promenady nad Grajcarkiem, trafisz prosto pod charakterystyczny, drewniany dach pijalni. To nie jest zwykły punkt na mapie - to przestrzeń, w której łączą się tradycja kuracji pitnej, architektura XIX wieku i współczesne życie towarzyskie.
W pijalni możesz spróbować kilku rodzajów wód, ale największą popularnością cieszy się ta z odwiertu „Józef”. Warto wiedzieć, że godziny otwarcia pijalni zmieniają się sezonowo, więc przed wizytą lepiej sprawdzić aktualny harmonogram, zwłaszcza w dni powszednie poza sezonem. Gdy już napełnisz kufel, usiądź na ławce na placu Dietla i obserwuj, jak to miejsce żyje. Zobaczysz ludzi wracających ze szlaków w Pieninach, rodziny z dziećmi, które chwilę wcześniej bawiły się na zjeżdżalni grawitacyjnej na Palenicy, i starsze pary odpoczywające po spacerze. To właśnie tutaj, między parkiem górnym a dolnym, krzyżują się wszystkie trasy prowadzące w góry i nad Dunajec.
Jeśli masz ochotę na chwilę relaksu, wejdź do inhalatorium, które mieści się w sąsiedztwie pijalni - to mało znany, ale świetny punkt na odetchnięcie od zgiełku. Z placu Dietla masz też doskonały widok na okoliczne szczyty: Bryjarkę i Palenicę, a stąd blisko na trasę edukacyjnego szlaku małych zdobywców gór, który prowadzi w stronę Wąwozu Homole i wodospadu Zaskalnik. Spacer na drugi brzeg Grajcarka zajmuje kilka minut, a tam czeka już droga pienińska, która wiedzie w kierunku Czerwonego Klasztoru i schroniska pod Bereśnikiem. Plac Dietla to nie tylko punkt wyjścia na szlaki, ale przede wszystkim miejsce, gdzie zaczynasz rozumieć, czym naprawdę jest Szczawnica - miastem, w którym tradycja uzdrowiska miesza się z codziennym życiem, a każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie od tego, czy przyjechał na spływ Dunajcem, czy na kurację.
Park Górny i Park Dolny - dwa oblicza zielonej Szczawnicy, które dzieli 5 minut spacerem
Park Górny i Park Dolny to dwa miejsca, które pokazują, jak różne może być oblicze jednego uzdrowiska. Dzieli je zaledwie pięć minut spacerem, a jednak każdy z nich ma zupełnie inny charakter. Park Dolny, założony jeszcze w XIX wieku, to klasyczne, nieco staroświeckie założenie z alejkami, ławeczkami i stawem. Spacerując nim, czujesz się jak w dawnym kurorcie - wokół rosną okazałe drzewa, a w tle słychać szum Grajcarka. To właśnie tu znajduje się pijalnia wód mineralnych, która działa od lat i nadal przyciąga kuracjuszy szukających wsparcia dla swojego zdrowia. W sezonie możesz wejść do środka, napić się lokalnych wód i poczuć atmosferę sprzed wieku.
Park Górny to już zupełnie inna historia. Położony wyżej, bliżej stoków Palenicy, ma bardziej dziki i leśny charakter. Prowadzą stąd szlaki w stronę Bryjarki, a także na szczyt samej Palenicy, gdzie czeka kolejka i zjeżdżalnia grawitacyjna. Jeśli masz ochotę na krótki, ale wymagający spacer, wejdź na górę - widok na Pieniny i przełom Dunajca wynagradza wysiłek. W Parku Górnym znajdziesz też miejsca do odpoczynku z dala od zgiełku centrum, a latem działa tu edukacyjny szlak małych zdobywców gór, który ucieszy rodziny z dziećmi. To właśnie ta różnica sprawia, że Szczawnica ma tak wiele do zaoferowania - możesz wybrać spokojną promenadę nad Grajcarkiem albo bardziej aktywną trasę w stronę szczytów.
Oba parki łączy Plac Dietla, który jest sercem uzdrowiska. To stąd rozchodzą się główne alejki, a wokół placu mieszczą się najważniejsze atrakcje: inhalatorium, pijalnia i wejścia na szlaki. Jeśli wybierzesz się na spacer z Parku Dolnego do Górnego, miniesz po drodze charakterystyczne wille z XIX wieku i skosztujesz lokalnych wód. Warto zobaczyć oba miejsca, bo każde z nich opowiada inną historię tego samego miasta - jedno o tradycji i odpoczynku, drugie o przygodzie i górach. Godziny otwarcia pijalni są stałe przez cały sezon, ale parki same w sobie są dostępne o każdej porze dnia i nocy.
Kolejka na Palenicę - widok za 32 zł, którego nie oddasz za żadne zdjęcie z Instagrama
Zanim ruszysz na szlak, warto zrobić jedną rzecz - wjechać na Palenicę kolejką krzesełkową. To nie tylko atrakcja dla leniwych, ale przede wszystkim najlepszy punkt startowy, żeby zrozumieć, jak wygląda Szczawnica z lotu ptaka. Bilet w obie strony kosztuje 32 złote, a górą spędzisz tyle czasu, ile chcesz. Na szczycie czeka na ciebie nie tylko widok na przełom Dunajca, Trzy Korony i Sokolicę, ale też zjeżdżalnia grawitacyjna - jeśli masz w sobie ducha dziecka, polecam zjechać w dół na sankach na kółkach. To oszczędza czas i nogi, bo zejście pieszo zajmuje około 40 minut, a zjazd kolejką to kwestia kilku minut.
Z Palenicy masz też bezpośrednie połączenie z niebieskim szlakiem na Sokolicę i dalej w stronę Trzech Koron. To jeden z najciekawszych wariantów, jeśli chcesz połączyć widok z wysokości z konkretnym chodzeniem po górach. Pamiętaj tylko, że kolejka kursuje w sezonie od maja do października, a godziny otwarcia zależą od pogody - rano jest najmniej ludzi, więc jeśli nie lubisz stać w kolejce, celuj w dni powszednie przed dziesiątą.
Na dole, już po zjeździe, warto przejść się promenadą nad Grajcarkiem. To taka pieszczotliwie nazywana „Promenada nad Grajcarkiem”, która prowadzi od placu Dietla w stronę parku dolnego i górnego. Sam plac Dietla to serce uzdrowiska - tu znajdziesz pijalnię wód mineralnych, inhalatorium i punkt informacji turystycznej. Woda z tutejszych źródeł ma specyficzny, żelazisty posmak, ale podobno działa cuda na trawienie. Jeśli nie przepadasz za smakiem, spróbuj wersji z sokiem malinowym - w pijalni podają taki zestaw za kilka złotych.
W okolicy nie przegap też Wąwozu Homole i Wodospadu Zaskalnik - to około 20 minut autem od centrum, a spacer wąwozem zajmuje niecałą godzinę. Dla rodzin z dziećmi świetnym pomysłem jest Edukacyjny Szlak Małych Zdobywców Gór, który łączy zabawę z nauką o przyrodzie Pienin. A jeśli masz ochotę na spływ Dunajcem, to tradycyjna tratwa z flisakiem startuje z przystani w Sromowcach Niżnych - dojazd z centrum Szczawnicy zajmuje około 15 minut. Widok na Czerwony Klasztor ze strony słowackiej to już klasyka, ale naprawdę robi wrażenie, zwłaszcza o poranku, kiedy mgły unoszą się nad rzeką.
Spływ Dunajcem - co zrobić, żeby nie utknąć w kolejce i nie przepłacić za frajdę życia
Spływ Dunajcem to dla wielu osób numer jeden na liście atrakcji w Szczawnicy i nie ma w tym przesady. Ale jeśli podjedziesz pod przystań w lipcu koło jedenastej, możesz spędzić godzinę w kolejce zamiast na wodzie. Klucz tkwi w tym, żeby ruszyć wcześnie rano albo celowo wybrać popołudniowy kurs po czternastej - wtedy grupy wycieczkowe są już po drugiej stronie. Bilet normalny kosztuje około 80-90 złotych, a jeśli chcesz uniknąć dopłaty za parking w sezonie, lepiej zostawić auto na placu Dietla i przejść się promenadą nad Grajcarkiem. Spływ trwa mniej więcej dwie godziny i kończy się w Krościenku, skąd wracasz busem za kilka złotych - nie daj się naciągnąć na „powrót w cenie”, bo często to zwykły dodatek do droższego pakietu.
Alternatywą dla tradycyjnego spływu jest droga Pienińska po słowackiej stronie, która prowadzi do Czerwonego Klasztoru. To świetna opcja, jeśli masz własne auto i chcesz zobaczyć przełom Dunajca z lądu, bez tłoku na tratwie. W Szczawnicy warto też wejść na Palenicę kolejką - wjazd kosztuje około 40 zł w dwie strony, a na górze czeka zjeżdżalnia grawitacyjna, która szczególnie podoba się dzieciakom. Z samego szczytu rozpościera się widok na Trzy Korony i Sokolice, więc aparat na pewno się przyda.
Jeśli masz więcej czasu, zaplanuj wędrówkę na Bryjarkę lub Wąwóz Homole z Wodospadem Zaskalnik - to około godziny spaceru z centrum, a wrażenia są zupełnie inne niż na zatłoczonych szlakach. Po powrocie wpadnij do pijalni wód mineralnych na Placu Dietla, która działa od XIX wieku i oferuje kilka rodzajów wód o różnym smaku i działaniu. Inhalatorium w Parku Dolnym to z kolei ciekawa opcja dla alergików - sesja trwa kilkanaście minut i kosztuje symboliczną kwotę.
Wąwóz Homole i Wodospad Zaskalnik - trasa, którą pokonasz w 2 godziny, a zapamiętasz na lata
Wąwóz Homole i Wodospad Zaskalnik to jedna z tych tras w okolicy Szczawnicy, która nie wymaga całego dnia ani kondycji himalaisty, a dostarcza widoków, jakich nie powstydziłyby się wyższe partie Pienin. Idziesz wąskim korytarzem między stromymi ścianami z białego wapienia, a pod nogami masz drewniane kładki i kamienne stopnie. Cała pętla to około 2 godzin, ale spokojnie - nie musisz się spieszyć. Szlak zaczyna się przy parkingu w Jaworkach, kilkanaście minut autem od centrum Szczawnicy, i prowadzi w górę potoku Grajcarek. Po drodze mijasz kilka progów skalnych, a główna atrakcja, czyli wodospad Zaskalnik, pojawia się mniej więcej w połowie trasy. Woda spada z wysokości kilku metrów, a wokół jest wilgotno i chłodno - latem to zbawienie.
Co ciekawe, wąwóz Homole to nie tylko przyroda, ale też kawałek geologii na wyciągnięcie ręki. Warstwy skalne są tu ułożone niemal pionowo, co sprawia, że wąwóz wygląda jak naturalny amfiteatr. Jeśli masz dzieci, warto skręcić na edukacyjny szlak małych zdobywców gór - to kilka tablic z zadaniami i pieczątkami, które zajmą maluchy na całe popołudnie. Po wyjściu z wąwozu możesz przedłużyć spacer w stronę schroniska pod Bereśnikiem, ale to już opcja dla tych, którzy nie mają dość. Dla porównania, inne atrakcje w Szczawnicy, jak kolejka na Palenicę czy zjeżdżalnia grawitacyjna, są bardziej komercyjne i często oblegane. Tu masz spokój, cień i autentyczne góry.
Jeśli planujesz spływ Dunajcem lub wejście na Trzy Korony, wąwóz Homole możesz zrobić tego samego dnia rano - zdążysz przed tłumami. W sezonie warto przyjechać przed 10, bo potem na parkingu bywa ciasno. I nie zapomnij butów z dobrą podeszwą - po deszczu kamienie są śliskie, a kładki mokre. Wodospad Zaskalnik robi największe wrażenie wiosną, gdy topnieją śniegi, ale i latem nie zawodzi. To jedno z tych miejsc w Pieninach, które pokazują, że nie trzeba zdobywać szczytów, żeby poczuć magię gór.
Trzy Korony bez tłumów - o której godzinie ruszyć na szlak, żeby nie stać w korku na podejściu
Najlepszym trikiem na uniknięcie tłoku na Trzech Koronach jest start między 6.00 a 7.00 rano, jeszcze przed przyjazdem pierwszych autokarów z turystami. W sezonie letnim szlak z Palenicy, czyli ten najpopularniejszy, potrafi zamienić się w górski korek już przed godziną 9.00. Jeśli zależy ci na spokojnym podejściu i zdjęciach bez przypadkowych osób w tle, warto wybrać się w tygodniu, najlepiej we wtorek lub środę. Weekendy, szczególnie przy ładnej pogodzie, to prawdziwe oblężenie - kolejka na trasie bywa tak długa, że wejście na szczyt zajmuje nawet godzinę dłużej niż zwykle.
Alternatywą dla głównego szlaku jest wejście od strony Sokolicy, które też oferuje świetne widoki na przełom Dunajca i Czerwony Klasztor. To nieco dłuższa trasa, ale znacznie mniej oblegana, a przy okazji możesz połączyć ją z przejściem przez Wąwóz Homole. Jeśli natomiast wolisz coś lżejszego, a chcesz poczuć górski klimat, wybierz się na Bryjarkę - to jedno z tych miejsc w centrum Szczawnicy, które daje panoramę na Pieniny bez wielogodzinnego wysiłku. Zajmuje to dosłownie kilkanaście minut od Placu Dietla, a widoki są naprawdę satysfakcjonujące.
Pamiętaj też o elastyczności - jeśli pogoda zmieni się w ciągu dnia, a ty zdążysz wrócić ze szlaku przed 12.00, resztę czasu możesz spędzić w Parku Dolnym lub Górnym, przy pijalni wód mineralnych. W sezonie to właśnie godziny poranne są kluczowe, żeby spokojnie przejść trasę, a potem bez pośpiechu skorzystać z uzdrowiskowych atrakcji, jak inhalatorium czy promenada nad Grajcarkiem. Zdecydowanie lepiej wstać wcześnie niż stać w górskim korku.
Szlaki rowerowe wokół Szczawnicy - 4 trasy od 12 do 38 kilometrów z widokami na Pieniny
Szlaki rowerowe wokół Szczawnicy to jeden z najlepszych sposobów, żeby zobaczyć zarówno samo uzdrowisko, jak i dziką stronę Pienin. Nie musisz być wyczynowcem - trasy są zróżnicowane, od rodzinnych przejażdżek po nieco dłuższe pętle z podejściami. Najkrótsza, licząca około 12 kilometrów, wiedzie od placu Dietla wzdłuż Grajcarka, przez promenadę nad Grajcarkiem, aż do wąwozu Homole i wodospadu Zaskalnik. To idealna opcja, jeśli masz ze sobą dzieci albo chcesz połączyć rower z krótkim spacerem wśród skał. Droga jest utwardzona, płaska, a widoki na Sokolicę i Trzy Korony robią wrażenie nawet przy pierwszym kontakcie z okolicą.
Dla tych, którzy chcą sprawdzić swoje nogi, polecam trasę w stronę Czerwonego Klasztoru i dalej wzdłuż Dunajca. Ma około 25 kilometrów w jedną stronę, ale możesz zrobić pętlę, korzystając z promu. Jedziesz głównie drogą Pienińską, która wije się tuż nad rzeką. Po drodze mijasz pijalnię wód mineralnych w samej Szczawnicy, a potem kawałek historycznego szlaku, którym kuracjusze spacerowali już w XIX wieku. To właśnie tutaj Dietl zapoczątkował modę na przyjazdy do uzdrowiska, a dziś możesz przejechać ten sam odcinek na dwóch kółkach, zatrzymując się przy inhalatorium albo w Parku Dolnym na odpoczynek.
Najdłuższa trasa, około 38 kilometrów, prowadzi w stronę Bryjarki i schroniska pod Bereśnikiem, a potem wraca przez Palenicę. Jeśli masz siłę, wjedź kolejką na Palenicę z rowerem - na górze czeka zjeżdżalnia grawitacyjna, ale lepiej zachować energię na zjazd. Szlaki są oznaczone, ale warto mieć nawigację, bo część odcinków prowadzi przez las, gdzie łatwo przegapić skręt. Po drodze trafisz na Edukacyjny Szlak Małych Zdobywców Gór, który spodoba się zwłaszcza rodzinom z dziećmi - to połączenie nauki przyrody z aktywnością na świeżym powietrzu.
Planując dzień na rowerze w Szczawnicy, pamiętaj o godzinach otwarcia pijalni i kolejek - szczególnie w sezonie, gdy tłumy rosną. Warto zobaczyć nie tylko główne atrakcje, ale też mniej oczywiste miejsca, jak Park Górny, skąd rozciąga się widok na Pieniny, albo Dolny Park z fontannami. Wody mineralne możesz spróbować za darmo, a jeśli zmęczysz się pedałowaniem, zawsze zostaje opcja spływu Dunajcem - tratwą, a nie rowerem.
Gdzie zjeść w centrum, kiedy masz 45 minut i nie chcesz odgrzewanego kotleta
W centrum Szczawnicy czas płynie inaczej, zwłaszcza gdy masz tylko 45 minut na obiad między atrakcjami. Zamiast polować na odgrzewanego kotleta w turystycznym barze, warto skręcić w boczną uliczkę przy placu Dietla. Tam, w kamienicy z XIX wieku, znajdziesz małą jadłodajnię prowadzoną przez lokalne małżeństwo. Dania zmieniają się z dnia na dzień, ale zawsze są świeże i przygotowane z produktów od dostawców z Pienin. Zupa krem z pieczonej dyni z pestkami z dyni z Grajcarka albo pierogi z serem z bacówki pod Bereśnikiem - to wersje, które smakują lepiej niż standardowe dania z karty w wielkich restauracjach. Ceny są zaskakująco niskie, a porcje wystarczająco duże, byś bez głodu ruszył na szlak na Bryjarkę albo na spływ Dunajcem.
Jeśli wolisz coś na wynos i chcesz zjeść na ławce w parku górnym z widokiem na Sokolicę, wybierz budkę tuż obok pijalni wód mineralnych. Robią tam zapiekanki z prawdziwym serem, nie z tych przemysłowych plastrów, i dodają kiszonego ogórka z beczki. To nie jest kulinarny fajerwerk, ale działa lepiej niż niejeden drogi lunch. W sezonie, gdy kolejka na Palenicę czeka na turystów, ta budka ma stałych klientów wśród miejscowych, którzy wiedzą, że tutaj nie dostaniesz odgrzewanego chleba.
Jeśli masz akurat więcej czasu, a w planach nie masz wędrówki na Trzy Korony, zajdź do knajpki przy promenadzie nad Grajcarkiem. Kucharz serwuje tam klasyczne polskie dania, ale z twistem - schabowy panieruje w płatkach owsianych, a ziemniaki zastępuje kaszą gryczaną z Pienin. To miejsce, gdzie nie musisz się spieszyć, bo kelner nie patrzy na zegarek, a widok na zielone wzgórza Dolnego Parku uspokaja nawet przed powrotem na szlak. Pamiętaj tylko, że w weekendy lepiej zarezerwować stolik, bo lokal jest mały, a gości przyciąga też domowe ciasto z owocami z okolicy.
Nocleg w Szczawnicy - które dzielnice omijać, żeby rano nie budził cię ryk autokarów
Szczawnica to nie tylko uzdrowisko, ale przede wszystkim miasto o wyraźnie zarysowanym podziale na strefę turystyczną i tę bardziej sypialnianą. Jeśli zależy ci na spokojnym śnie i porannej kawie bez warkotu silników, omijaj szerokim łukiem okolice Placu Dietla oraz głównej arterii w centrum, którą od wczesnych godzin rannych przecinają autokary z wycieczkami. To właśnie stamtąd ruszają spływy Dunajcem i kolejka na Palenicę, a hałas potrafi być uciążliwy już od szóstej rano. Dużo lepszym wyborem będą dzielnice położone nieco wyżej, w kierunku Parku Górnego i Dolnego, albo te ciągnące się wzdłuż Grajcarka, z dala od głównego szlaku komunikacyjnego.
Warto zwrócić uwagę na lokalizację względem pijalni wód mineralnych i inhalatorium. Choć sama pijalnia z XIX wieku to miejsce klimatyczne i obowiązkowy punkt na mapie, to turyści często zapominają, że w sezonie kolejki do wód i po wejściówki ustawiają się jeszcze przed otwarciem. Jeśli zamieszkasz w okolicy ulicy Głównej, obudzi cię nie tylko ruch, ale i poranny zgiełk przed budynkiem. Zdecydowanie lepiej postawić na kwatery w rejonie Bryjarki lub bliżej szlaków na Sokolicę i Trzy Korony. Tam cisza gwarantowana, a na pijalnię i spacer promenadą nad Grajcarkiem dojdziesz w kilkanaście minut.
Ciekawą alternatywą dla centrum jest też okolica wąwozu Homole i wodospadu Zaskalnik. To już nieco dalej od głównego węzła, ale za to masz bezpośredni dostęp do Pienin i trasy na Czerwony Klasztor. W dodatku w tej części Szczawnicy łatwiej znaleźć nocleg z widokiem na góry, bez ryzyka, że o świcie obudzi cię ryk autokaru podjeżdżającego pod zjeżdżalnię grawitacyjną czy kolejkę na Palenicę. Dla rodzin z dziećmi świetnym rozwiązaniem będzie też nocleg w pobliżu edukacyjnego szlaku małych zdobywców gór, który znajduje się z dala od głównego deptaku i zapewnia spokój nawet w weekendy.
Pamiętaj, że w Szczawnicy nie chodzi tylko o to, żeby być blisko atrakcji, ale żeby móc po całym dniu w górach odpocząć w ciszy. Droga Pienińska i okolice schroniska pod Bereśnikiem to już propozycja dla bardziej zaprawionych piechurów, ale nocleg tam to gwarancja, że jedyne dźwięki, jakie usłyszysz rano, to szum Dunajca i śpiew ptaków.