Przejdź do treści
Europa

Czarnogóra Co Zjeść - 10 Lokalnych Przysmaków, Które Musisz Spróbować

Odkryj 10 lokalnych przysmaków Czarnogóry, od słynnego njeguškiego pršuta po świeże owoce morza. Sprawdź, co musisz spróbować podczas wakacji.

Tasty assortment of grilled meats and French fries on a rustic wooden board. Pozdrowienia z: Europa Par avion

Gdzie szynka dojrzewa jak skarb, czyli historia njeguškiego pršuta

Kiedy myślisz o czarnogórskiej kuchni, pierwsze skojarzenie zwykle prowadzi do wybrzeża i owoców morza. Ale prawdziwy klucz do zrozumienia lokalnych smaków leży w górach, gdzie powietrze jest suche, a tradycja sięga pokoleń wstecz. Mowa o njeguškim pršucie - szynce, która dojrzewa tu jak skarb, powoli i z pietyzmem. To nie jest zwykła wędlina. To produkt, który powstaje w małych wioskach wokół Njeguš, gdzie zimny wiatr z Lovćenu miesza się z morskim powietrzem z Zatoki Kotorskiej. Taki mikroklimat sprawia, że mięso nabiera głębokiego, intensywnego aromatu, którego nie podrobisz w żadnej przemysłowej wędzarni.

Pršut to dopiero początek. Na stole obok niego zawsze znajdziesz kajmak - gęsty, kremowy ser o delikatnie orzechowym posmaku. To połączenie to klasyk czarnogórskich przystawek. Jeśli trafisz na lokalny targ, koniecznie spróbuj także domowego sera czarnogórskiego, często podawanego z oliwą i papryką. A potem? Potem czas na grillowane mięso, bez którego nie wyobrażają sobie wakacji w Czarnogórze miłośnicy kuchni bałkańskiej. Ćevapčići, pljeskavica, ražnjići - to dania, które znajdziesz w każdej konobie od Budvy po Kotor. Są proste, ale diabelnie skuteczne, zwłaszcza gdy popijesz je kieliszkiem chłodnej rakiji.

Nie daj się jednak zwieść pozorom, że czarnogórska kuchnia to tylko mięso. W głębi lądu, szczególnie w okolicach północnych, króluje kačamak - gęsta, sycąca potrawa z mąki kukurydzianej i mleka, często z dodatkiem ziemniaków i sera. To danie, które rozgrzewa w chłodne wieczory i pokazuje, jak wiele wspólnego kuchnia Czarnogóry ma z bałkańską prostotą. A na słodko? Priganice, czyli małe pączki smażone na głębokim oleju, często polewane miodem lub posypane cukrem pudrem. Idealne na śniadanie albo deser po ciężkim dniu zwiedzania.

I jeszcze jedno - wino. Czarnogórskie wina, zwłaszcza te z okolic jeziora Skadar, to osobny rozdział. Vranac, krstač, a do tego lokalny miód i oliwa - to produkty, które pokazują, że czarnogórska kuchnia to nie tylko dania, ale cały styl życia. Gdy następnym razem zastanowisz się nad tym, co zjeść w Czarnogórze, nie szukaj wyłącznie nadmorskich restauracji. Wjedź w góry, znajdź małą rodzinną konobę i zamów talerz pršuta z kajmakiem. To właśnie tam smakuje najlepiej.

Ćevapčići kontra pljeskavica - starcie grillowych gigantów

Mięso z grilla to w Czarnogórze niemal religia, a dwa dania dzielą fanów na obozy: ćevapčići i pljeskavica. Choć oba znajdziesz w każdej konobie od Budvy po Zatokę Kotorską, różni je nie tylko kształt. Ćevapčići to małe, podłużne ruloniki z mielonej wołowiny i jagnięciny, doprawione czosnkiem i papryką. Podaje się je w ciepłej lepinji z cebulą i kajmakiem - gęstym, kremowym serem, który łagodzi ostrość mięsa. Pljeskavica to z kolei płaski, szeroki kotlet, często wielkości talerza, który wypełnia się serem i szynką czarnogórską, tworząc wersję zwaną „pljeskavica u lepinji”. Jeśli chcesz poczuć prawdziwy smak bałkańskiego grilla, zamów ćevape jako szybką przekąskę, a pljeskavicę jako sycący obiad - różnica w sytości jest kolosalna.

W obu przypadkach kluczowy jest sposób przyrządzania. Tradycyjnie grilluje się je na węglu drzewnym, najlepiej z drzewa winorośli lub oliwki - to nadaje mięsu dymny, lekko słodkawy posmak. W górskich wsiach wokół Njeguši często podają je z priganicami, czyli smażonymi na głębokim tłuszczu kawałkami ciasta drożdżowego, które świetnie wycierają resztki sosu. Nie daj się zwieść pozornej prostocie - lokalni kucharze pilnują proporcji mięsa jak sekretu rodzinnego, a każda konoba ma swoją wersję przypraw. W nadmorskich miejscowościach, jak Budva, grill często łączy się z dodatkiem owoców morza - grillowana ryba z blachy obok pljeskavicy to typowy widok na targu lokalnym.

Zamiast zastanawiać się, które danie jest lepsze, potraktuj je jako pretekst do poznania całej kuchni czarnogórskiej. Do ćevapčići doskonale pasuje kieliszek rakiji (śliwkowej lub winogronowej), która oczyszcza podniebienie przed kolejnym kęsem, a do pljeskavicy - kieliszek wina czarnogórskiego, najlepiej wranac lub krstač. Jeśli trafisz na wakacje w Czarnogórze w sezonie letnim, szukaj straganów z grillowanym mięsem na przedmieściach - tam ceny są niższe, a porcje większe niż w turystycznych centrach. Pamiętaj tylko, żeby na śniadanie nie jeść burek z mięsem, bo po takim zestawie trudno będzie ci udźwignąć popołudniową wycieczkę w góry.

Burek, który uzależnia bardziej niż kawa

Zanim przejdziesz do degustacji owoców morza w Budvie czy wędlin w górskich wioskach, zatrzymaj się przy budce z wypiekami. Burek w Czarnogórze to nie tylko jedzenie - to poranny rytuał, który wciąga od pierwszego kęsa. Podawany na gorąco, z chrupiącym, maślanym ciastem i soczystym nadzieniem - najczęściej mięsnym, ale też serowym czy szpinakowym - smakuje najlepiej popijany jogurtem. W przeciwieństwie do wytrawnej pizzy czy kanapek, burek ma w sobie coś uzależniającego: tę wilgotność w środku i tę chrupkość na zewnątrz. W barach szybkiej obsługi i piekarniach w Herceg Novi czy Podgoricy zobaczysz, jak Czarnogórcy pakują go w papier i jedzą w biegu, idąc do pracy. Spróbuj - potem będziesz szukać go na każdym rogu.

Gdy już nasycisz się wypiekami, czas na prawdziwą wizytówkę regionu - mięso z grilla. Ćevapčići, pljeskavica i ražnjići to nie fanaberia, lecz codzienność. Podają je wszędzie: od knajpek w Zatoce Kotorskiej po przydrożne gospody w górach. Mięso jest soczyste, doprawione czosnkiem i papryką, a do tego obowiązkowo kajmak - kremowy, lekko słony nabiał, który rozpływa się w ustach. Jeśli chcesz poczuć prawdziwy smak Bałkanów, zamów pljeskavicę z serem i ajvarem, czyli pastą z pieczonej papryki. W porównaniu do standardowego burgera to zupełnie inna liga - prostota składników i głębia smaku. Często dostajesz do tego cebulę i pity, ale to właśnie kajmak robi największą różnicę.

Nie wyjeżdżaj jednak bez spróbowania njeguškiego pršuta - wędzonej szynki z okolic Njeguš, która dojrzewa w górskim powietrzu zmieszanym z morskim wiatrem. Pokrojona w cienkie plasterki, podawana z miejscowym serem i kieliszkiem rakiji, smakuje inaczej niż włoska prosciutto - jest bardziej intensywna, dymna i słonawa. Do tego obowiązkowo kačamak, czyli gęsta papka z mąki kukurydzianej i ziemniaków, zaprawiona serem i masłem. To danie z górskich wiosek, które syci na cały dzień i przywołuje smak dzieciństwa starszych Czarnogórców. Na deser priganice - małe, puszyste pączki polane miodem, które znajdziesz na targach lokalnych w Kotorze i Cetinje. Całość popij winem czarnogórskim, najlepiej vranacem, bo to właśnie ono dopełnia ten bałkański obraz.

Śniadanie po czarnogórsku: priganice w kajmaku, o które będziesz prosić codziennie

A mouthwatering yogurt bowl topped with granola, berries, and mint leaves.
Zdjęcie: Larysa Stratiichuk

Zanim rano wyskoczysz na plażę w Budvie albo ruszysz w stronę Zatoki Kotorskiej, zatrzymaj się na śniadanie, które zmieni twoje poranne nastawienie. I nie, nie chodzi o skromną kawę z rogalikiem. Prawdziwy początek dnia w Czarnogórze to priganice - małe, puszyste placuszki smażone na głębokim oleju, które podaje się na gorąco, prosto z patelni. Wyglądają skromnie, ale sekret tkwi w dodatkach. Najlepsze są z kajmakiem, czyli gęstym, kremowym serem o delikatnie wytrawnym smaku - to połączenie jest tak uzależniające, że będziesz prosić o nie codziennie.

Kajmak to zresztą prawdziwy fundament kuchni czarnogórskiej. Znajdziesz go nie tylko do priganic, ale też jako pastę do chleba, dodatek do grillowanego mięsa czy składnik tradycyjnych potraw. Jeśli trafisz na lokalny targ, koniecznie spróbuj świeżego kajmaku od gospodyni - ma zupełnie inną konsystencję niż ten sklepowy. Do tego lokalny ser czarnogórski, często wędzony lub solankowy, i szklaneczka jogurtu - takie śniadanie postawi cię na nogi szybciej niż trzy espresso. W górskich regionach, zamiast priganic, możesz dostać cicvarę - gęstą, maślaną kaszę kukurydzianą z serem i śmietaną, która rozgrzewa nawet w pochmurny poranek.

Nie zapominaj, że Czarnogóra to kraj kontrastów - nad morzem śniadanie nabiera śródziemnomorskiego charakteru. W restauracjach wzdłuż wybrzeża dostaniesz chrupiący chleb z oliwą, pomidorami i świeżym serem, a do tego miód z lokalnych pasiek. Jeśli jednak chcesz poczuć prawdziwy lokalny klimat, poproś o kawałek pršuta - suszonej szynki, która dojrzewa w górskim powietrzu Njeguši. W połączeniu z kawałkiem sera i kieliszkiem rakiji to śniadanie, które pamięta się tygodniami. I właśnie o to chodzi - w Czarnogórze jedzenie to nie tylko paliwo, ale rytuał, który spowalnia dzień i sprawia, że nawet zwykłe priganice smakują jak małe święto.

Kačamak: górska moc z trzech składników, która zaskakuje smakiem

Wyobraź sobie, że po całodziennym wędrowaniu po górskich szlakach Czarnogóry siadasz w małej, kamiennej gospodzie. Lokalsi przy stolikach rozmawiają półgłosem, a z kuchni dobiega zapach masła i kukurydzy. Kelner stawia przed tobą parujący talerz czegoś, co wygląda jak gęsta, złocista kasza, polana roztopionym masłem i posypana kawałkami koziego sera. To kačamak - danie, które od wieków jest podstawą wyżywienia czarnogórskich górali, a które dla przyjezdnych bywa kulinarnym odkryciem sezonu. W przeciwieństwie do popularnych ćevapčići czy pljeskavicy, które królują na nadmorskich promenadach Budvy, kačamak to smak prawdziwego wnętrza kraju, gdzie mąka kukurydziana, mleko i ziemniaki tworzą teksturę, która potrafi zaskoczyć.

Podstawą jest tu technika. Gotowanie kačamaku wymaga cierpliwości i ciągłego mieszania, żeby masa stała się gładka i jednolita, bez grudek. W wielu domach na północy Czarnogóry, w regionach takich jak Durmitor czy okolice Žabljaka, dodaje się do niego cicvarę - wersję z dodatkiem kajmaku, czyli gęstej, lekko kwaskowatej śmietany z koźlego mleka. To właśnie kajmak nadaje potrawie aksamitności i rozbija prostotę składników. Jeśli trafisz na autentyczną wersję serwowaną w górskiej chatce, zobaczysz, że kačamak często zastępuje chleb - je się go łyżką, maczając w nim kawałki domowego sera lub popijając kwaśnym mlekiem.

Choć na pierwszy rzut oka może przypominać polskie kluski śląskie czy włoską polentę, różnica tkwi w proporcjach i dodatkach. W Czarnogórze kačamak jest gęstszy, bardziej treściwy, celowo robiony z większą ilością ziemniaków niż kukurydzianej mąki. To danie, które dosłownie trzyma ciepło - idealne na chłodne wieczory pod górą Lovćen. W nadmorskich restauracjach w Zatoce Kotorskiej rzadko go znajdziesz, bo tam królują owoce morza, grillowane ryby i lekkie sałatki. Kačamak to domena górskich tawern i domowych kuchni, gdzie gotuje się go według rodzinnych receptur, czasem z dodatkiem czosnku i papryki, a czasem tylko z masłem i solą. Jeśli chcesz spróbować czegoś autentycznego, poza szynką czarnogórską i burekiem, szukaj go w małych, lokalnych jadłodajniach z dala od turystycznych szlaków. To właśnie tam kačamak smakuje najlepiej.

Czarnogórski ser z kroplą oliwy - duet idealny znad Zatoki Kotorskiej

Kiedy słońce leniwie chowa się za górami Zatoki Kotorskiej, a w powietrzu czuć sól i lawendę, miejscowi siadają do stołu. I to właśnie ten moment najlepiej oddaje, czym jest kuchnia czarnogórska - mieszanką surowej bałkańskiej duszy i śródziemnomorskiej finezji. Zanim sięgniesz po ćevapčići czy soczystą pljeskavicę, które królują na grillach, warto zacząć od czegoś, co tutaj traktują niemal jak świętość. Mowa o lokalnym serze, często podawanym po prostu z kroplą tłoczonej na miejscu oliwy i szczyptą suszonego czosnku. Ten duet, serwowany w drewnianych miseczkach w małych tawernach w Budvie, to esencja prostoty, której próżno szukać w wymyślnych restauracjach.

Główna scena należy jednak do mięsa. Njeguški pršut, czyli dojrzewająca w górskim powietrzu szynka, to czarnogórska odpowiedź na włoską prosciutto - wędzona, aromatyczna, krojona na cieniutkie płatki. Często ląduje na talerzu obok kawałka kajmaku, czyli gęstej, lekko kwaskowatej śmietany, która świetnie przełamuje słoność. Jeśli trafisz na śniadanie w górskiej chatce, nie zdziw się widokiem burek - ciepłego, maślanego ciasta nadzianego serem lub mięsem, które idealnie komponuje się z kubkiem jogurtu. A gdy temperatura spada, na stół wjeżdża kačamac - gęsta, kremowa papa z mąki kukurydzianej i mleka, często polana roztopionym masłem i posypana serem. To danie, które w górach smakuje zupełnie inaczej niż nad morzem - bardziej sycąco, bardziej swojsko.

Nie daj się jednak zwieść stereotypom, że Czarnogóra to tylko grill. Nad Adriatykiem, zwłaszcza w okolicach Zatoki Kotorskiej, królują owoce morza. Świeże ryby, kalmary i małże podawane z kroplą cytryny i odrobiną czosnku to codzienność, a nie odświętna okazja. Warto też zajrzeć na lokalny targ, gdzie sprzedawcy zachwalają miód z pobliskich pasiek i suszone figi - idealne na słodki finał posiłku. Do tego wszystkiego obowiązkowo kieliszek rakiji (najlepiej śliwkowej lub ziołowej) albo lampka czarnogórskiego wina, które zaskakuje jakością nawet wytrawnych koneserów. W Czarnogórze je się nie tylko po to, żeby zaspokoić głód - tu każdy posiłek to pretekst, by na chwilę zwolnić, popatrzeć na morze i poczuć smak miejsca, w którym jesteś.

Jagnięcina spod sača, czyli mięso pieczone pod żeliwnym dzwonem

Jagnięcina spod sača to danie, które w czarnogórskich domach i restauracjach pojawia się przy wyjątkowych okazjach, ale smakuje tak, że od razu chcesz je przywieźć do Polski w termosie. Sam sač to żeliwny dzwon, pod którym mięso dusi się i piecze godzinami na wolnym ogniu lub pod żarem. Efekt? Delikatne, odchodzące od kości mięso, przesiąknięte ziołami i własnym sosem. To nie jest szybki grill - to rytuał, który wymaga cierpliwości, ale nagradza smakiem, jakiego nie znajdziesz w żadnym fast foodzie.

Kuchnia czarnogórska to jednak nie tylko jagnięcina. Na co dzień króluje tu grillowane mięso - ćevapčići, pljeskavica, ražnjići, często podawane z kajmakiem, czyli kremowym, lekko słonym nabiałem, który jest absolutnym must-try. Do tego koniecznie burek - ciasto filo nadziane mięsem, serem lub szpinakiem, który w Czarnogórze jada się na śniadanie, obiad i kolację. Jeśli szukasz czegoś bardziej sycącego, spróbuj kačamaku - gęstej papki z mąki kukurydzianej i ziemniaków, zaprawionej serem i masłem. To jedzenie górali z północy kraju, które rozgrzewa i nasyca na długie godziny.

Nie zapominaj o nadmorskich smakach. W Budvie i w miasteczkach Zatoki Kotorskiej znajdziesz świeże owoce morza, grillowane ryby i dania z oliwą, czosnkiem i cytryną. Kuchnia śródziemnomorska miesza się tu z bałkańską, dlatego możesz dostać zarówno risotto z kalmarami, jak i jagnięcinę spod sača. Na targach lokalnych warto kupić ser czarnogórski - twardy, słony, często z dodatkiem ziół - oraz njeguški pršut, czyli suszoną szynkę wędzoną na bukowym drewnie. To prawdziwy przysmak z okolic Njeguš, który smakuje najlepiej pokrojony w cienkie plasterki, z kieliszkiem rakiji lub lampką lokalnego wina.

A jeśli masz ochotę na coś słodkiego na wynos, złap priganice - małe, puszyste pączki smażone na głębokim tłuszczu, często polane miodem lub posypane cukrem pudrem. Na czarnogórskie wakacje jedzenie to osobna przygoda, w której każdy region ma swoją tajemnicę. Najlepsze jedzenie w Czarnogórze? To to, które jesz na świeżym powietrzu, popijając lokalnym winem, patrząc na góry lub morze.

Co pływa w sieciach, ląduje na talerzu - owoce morza po czarnogórsku

Wybrzeże Czarnogóry to nie tylko widoki na Zatokę Kotorską i zabytki Budvy, ale przede wszystkim kuchnia, która pachnie morzem i oliwą. Kiedy myślisz o tym, co zjeść w Czarnogórze, odpowiedź często zaczyna się od owoców morza. I słusznie, bo lokalni rybacy codziennie rano wyciągają z sieci to, co kilka godzin później ląduje na talerzach w nadmorskich konobach. Nie znajdziesz tu mrożonych krewetek z supermarketu - zamiast tego dostaniesz świeżego okonia morskiego, doradę czy ośmiornicę, często grillowaną na prostym ruszcie z dodatkiem rozmarynu i czosnku.

Największym sekretem kuchni czarnogórskiej w wydaniu śródziemnomorskim jest jej prostota. W przeciwieństwie do ciężkich, mięsnych dań z górskich regionów, nad morzem stawia się na świeżość. Owoce morza serwuje się w wersji „na gradele”, czyli z grilla, skropione tylko oliwą i cytryną. Do tego kieliszek lokalnego wina, na przykład Vranaca, i masz gotowy przepis na udany wieczór. Warto też spróbować czarnego risotto z mątwą - to danie, które wygląda spektakularnie, a smakuje jeszcze lepiej, zwłaszcza gdy przygotowuje je rybak z wieloletnim doświadczeniem.

Na targu lokalnym w Kotorze czy Budvie możesz też trafić na suszone i solone sardele, które Czarnogórcy dodają do sałatek lub jedzą jako przekąskę do rakiji. To nie jest kuchnia dla osób, które boją się wyrazistych smaków - czosnek, papryka i dzikie zioła grają tu pierwsze skrzypce. Jeśli szukasz czegoś lżejszego niż tradycyjne dania czarnogórskie typu pljeskavica czy ćevapčići, owoce morza będą strzałem w dziesiątkę. A na deser? Kilka priganic z miodem i kieliszek domowej rakii z moreli - i wakacje można uznać za udane.

Rakija - nie pijesz, tylko degustujesz. Obyczaje przy stole

Rakija to nie jest trunek do biesiadowania, a tym bardziej do zalewania smutków. W Czarnogórze traktuje się ją jak rytuał. Podaje się ją na powitanie, przed obiadem, na koniec spotkania. Nie pije się jej z gwinta i nie wlewa do kieliszka po brzegi. Mała szklaneczka, jeden, góra dwa łyki i to w towarzystwie obowiązkowego „nazdravlje”. Jeśli ktoś zaproponuje ci domową rakiję, nie odmawiaj - to wyraz szacunku. Często jest robiona ze śliwek lub winogron, ale trafisz też na wersję z morelami, gruszkami, a nawet ziołami. Ma ostry, wyrazisty smak, który momentalnie rozgrzewa gardło. Czarnogórcy mówią, że dobra rakija nie pali, tylko pieści.

Do posiłków siada się bez pośpiechu. Śniadanie w Czarnogórze to często priganice - małe, puszyste placuszki z mąki, które podaje się z kajmakiem albo miodem. Do tego kawa po turecku, gęsta i słodka, którą popija się powoli, sącząc rozmowy. Obiad zaczyna się od przystawek - kawałka pršuta, sera z owczego mleka, oliwek i domowego chleba. To nie jest kuchnia, którą się zjada w biegu. Nawet zwykły burek z serem czy mięsem zjadasz na stojąco tylko na dworcu. W domu albo w restauracji to posiłek, któremu poświęcasz czas.

Wieczorem na stole ląduje grillowane mięso. Ćevapčići, pljeskavica, ražnjići - wszystko świeże, prosto z rusztu, doprawione tylko solą, pieprzem i czosnkiem. Na wybrzeżu, w Budvie czy w Zatoce Kotorskiej, dochodzą do tego owoce morza - kalmary, ośmiornice, ryby prosto z Adriatyku. Ale prawdziwym testem dla kucharza jest kačamak. To gęsta, kremowa masa z mąki kukurydzianej, ziemniaków i sera, podawana z roztopionym masłem. Prosta, sycąca, bez udziwnień. I właśnie o to chodzi w kuchni czarnogórskiej - żeby smakowało prawdziwie, a nie wymyślnie.

Czarnogóra na słodko: desery, które przemycają baklawę i lokalne orzechy

Kiedy myślisz o czarnogórskich deserach, pierwsze skojarzenie często pada na baklawę. I słusznie, bo to klasyk, który znajdziesz w każdej cukierni w Budvie czy wzdłuż Zatoki Kotorskiej. Ale prawdziwa słodycz Czarnogóry ma znacznie więcej odcieni - zwłaszcza tych, które opierają się na lokalnych orzechach i miodzie. Baklawa, choć popularna na całych Bałkanach, w Czarnogórze często ma swoją wersję z dodatkiem orzechów włoskich zbieranych w górskich rejonach. Są one bardziej oleiste i intensywne w smaku niż te, które kupisz w supermarkecie. Do tego dochodzi miód z okolic Parku Narodowego Durmitor - gęsty, ziołowy, wręcz żywiczny. To właśnie on nadaje deserom głębi, której nie znajdziesz w słodkich syropach z przemysłowych mieszanek.

Jeśli masz okazję, spróbuj priganic z miodem. To proste, smażone ciasto drożdżowe, które w wersji na słodko polewa się właśnie lokalnym miodem i posypuje orzechami. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to jak deser z wyższej półki, ale po pierwszym kęsie zrozumiesz, dlaczego Czarnogórcy robią je od pokoleń. Inną rzeczą, którą warto wypatrywać na targach, jest tzw. krem od oraha - gęsty, słodki krem z orzechów włoskich, który smaruje się na chleb lub dodaje do naleśników. To nie jest nutella, tylko coś znacznie bardziej ziemistego i mniej słodkiego, ale za to z prawdziwym smakiem orzecha.

Na deser, który zaskoczy twoje podniebienie, poszukaj także lokalnych wariantów baklawy z dodatkiem fig lub moreli. W nadmorskich miejscowościach, gdzie kuchnia czarnogórska miesza się z wpływami śródziemnomorskimi, zdarza się, że baklawa zawiera suszone owoce z okolicznych sadów. I choć to wciąż to samo ciasto filo i orzechy, to właśnie lokalny miód i owoce robią różnicę. Jeśli po obfitym grillowanym mięsie, ćevapčićach czy pljeskavicy zostanie ci jeszcze miejsce, jeden kawałek takiego deseru z popołudniową kawą to idealne zwieńczenie dnia w Czarnogórze.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski