Ile naprawdę kosztuje tydzień w Alicante w 2026 roku
Planując tydzień w Alicante w 2026 roku, przy średnim budżecie musisz liczyć się z wydatkiem rzędu 600-900 euro od osoby. Ostateczna kwota zależy jednak od twoich oczekiwań i stylu podróżowania. Nocleg w centrum, w przyzwoitym hotelu lub apartamencie, to koszt około 70-120 euro za dobę. Jeśli zdecydujesz się na opcję nieco dalej od plaży, znajdziesz oferty nawet o 30% tańsze. Jedzenie to kolejna spora pozycja w budżecie - obiad w lokalnej restauracji z winem i tapas zamkniesz w 15-20 euro, podczas gdy fast food czy menu dnia w barze przy plaży kosztuje 8-12 euro. Piwo w centrum to wydatek 2,5-3,5 euro, a kieliszek dobrego lokalnego wina kupisz już za 2 euro. Jeśli planujesz gotować we własnym zakresie, supermarket zachwyci cię cenami - chleb, ser, owoce i butelka wina to wydatek poniżej 10 euro.
Transport po mieście jest przyjazny dla portfela, zwłaszcza gdy skorzystasz z systemu biletów Bono. Pojedynczy przejazd autobusem kosztuje około 1,5 euro, a karnet na 10 przejazdów wychodzi jeszcze taniej. Taxi z lotniska do centrum to wydatek 25-30 euro, ale jeśli podróżujesz we dwoje, opłaca się bardziej niż wynajem auta, który w sezonie może kosztować nawet 40-50 euro za dobę. W samej Alicante większość atrakcji jest dostępna pieszo, a komunikacja miejska świetnie łączy miasto z pobliskim Benidormem czy plażami Costa Blanca.
Jeśli chodzi o atrakcje, masz sporo darmowych opcji - spacer po zamku Santa Barbara to nie tylko widoki, ale i zero opłat za wstęp. Podobnie jest z promenadą Explanada de España czy plażami w centrum. Bilet do MARQ Muzeum Archeologicznego kosztuje około 3 euro, a wstęp do wielu mniejszych muzeów jest jeszcze tańszy lub darmowy w określone dni. Dla porównania, podobny tydzień w Barcelonie byłby o 30-40% droższy, zwłaszcza jeśli chodzi o noclegi i jedzenie w turystycznych lokalach. Alicante wypada cenowo znacznie korzystniej, zachowując przy tym śródziemnomorski klimat i dostęp do plaż. Jeśli szukasz wakacji, gdzie nie przepłacisz za podstawy, a jednocześnie chcesz poczuć hiszpański styl życia, to miasto na Costa Blance będzie dobrym wyborem.
Z czego żyją lokalsi, czyli ceny w supermarketach kontra bazary
Planując wakacje w Alicante w 2026 roku, szybko zauważysz różnicę między tym, co płaci turysta w centrum, a tym, za co żyją mieszkańcy. Restauracje na starówce czy przy plaży w Benidormie potrafią być wyraźnie droższe, ale wystarczy skręcić w boczną uliczkę, żeby znaleźć lokalne tapas bary z cenami o 30-40% niższymi. To samo tyczy się zakupów spożywczych - supermarket w dzielnicy mieszkaniowej zaoferuje paczkę makaronu za 0,80 euro, a butelkę lokalnego wina już od 3 euro. Na bazarach, jak np. ten w Santa Pola, ceny owoców morza bywają niższe niż w sklepach sieciowych, a jakość często lepsza. Jeśli chcesz naprawdę poczuć miasto, warto sprawdzić, gdzie robią zakupy lokalsi, zamiast od razu celować w turystyczne alejki.
Koszty jedzenia to nie wszystko. Transport w Alicante jest cenowo przystępny, zwłaszcza gdy korzystasz z karty bono na autobusy miejskie lub tramwaj łączący Costa Blanca z Benidormem i Barceloną. Pojedynczy przejazd w granicach miasta to około 1,50 euro, a bilet na cały dzień to wydatek rzędu 5 euro. Wynajem auta na lotnisku w Alicante to opcja dla tych, którzy chcą zwiedzać więcej, ale trzeba doliczyć paliwo i parkingi - w centrum potrafią kosztować 20 euro za dobę. Taxi z lotniska do ścisłego centrum to wydatek około 25-30 euro, więc przy grupie osób może być tańsze niż autobus, zwłaszcza gdy liczy się czas. Pamiętaj, że w 2026 roku część połączeń autobusowych może być droższa przez inflację, dlatego zawsze sprawdzaj aktualne cenniki.
Wśród atrakcji znajdziesz zarówno te darmowe, jak i te, które nadwyrężą budżet. Zamek Santa Barbara to klasyk - wejście jest bezpłatne, a widok na miasto i port rekompensuje stromą wspinaczkę. MARQ Muzeum Archeologiczne kosztuje około 5 euro za bilet normalny, ale dla studentów i seniorów bywa tańszy. Jeśli szukasz oszczędności, unikaj restauracji tuż przy Playa del Postiguet - tam ceny bywają wyższe o połowę w porównaniu do tych w bocznych uliczkach dzielnicy Carolinas. Piwo w lokalnym barze to koszt 1,50-2 euro, a w turystycznym punkcie nawet 4 euro. Podobnie z tapas - w Santa Barbara znajdziesz knajpki, gdzie dania kosztują 2-3 euro, podczas gdy w centrum zapłacisz 5-7 euro za porcję.
Podsumowując, Alicante w 2026 roku to miasto, które cenowo może być tańsze niż Barcelona czy Benidorm, ale tylko pod warunkiem, że wiesz, gdzie szukać. Supermarkety i bazary to twoi sprzymierzeńcy, zwłaszcza jeśli planujesz dłuższy pobyt i nie chcesz wydawać fortuny na jedzenie. Warto też rozważyć zakupy w sklepach typu Mercadona czy Consum, gdzie lokalne produkty są znacznie tańsze niż w turystycznych minimarketach. Dzięki takiemu podejściu zaoszczędzisz na jedzeniu i transporcie, a pieniądze przeznaczysz na atrakcje, które rzeczywiście cię interesują.
Restauracje bez pułapek: gdzie zjesz tapas za 2 euro, a gdzie rachunek boli
Na pierwszy rzut oka w Alicante każda restauracja z tapas na wystawie wygląda kusząco. Różnice w cenach potrafią jednak zaskoczyć, zwłaszcza gdy zjesz to samo danie, ale w innej dzielnicy. W centrum, przy deptaku Rambla, za talerzyk mieszanych tapas zapłacisz od 12 do 15 euro, a za lokalne piwo średnio 3-4 euro. Wystarczy jednak skręcić w boczną uliczkę na Santa Cruz, by dostać porcję patatas bravas czy szaszłyk z krewetek za 6-8 euro. Najlepszy stosunek ceny do jakości znajdziesz w barach oddalonych o 10 minut spacerem od Placu Luceros - tam za 2 euro kupisz klasyczne tapas, a wino z lokalnej winnicy kosztuje 1,5 euro za kieliszek.
Jeśli zależy ci na niskim budżecie, weź pod uwagę opcję lunchu menu del día. W dni powszednie w okolicach dworca autobusowego i dzielnicy Carolinas dostaniesz dwudaniowy zestaw z napojem i deserem za 10-12 euro. To sporo taniej niż wieczorna kolacja w portowej marinie, gdzie rachunek za osobę potrafi dobić do 35-40 euro bez wina. Fast food też ma swoje miejsce - kebab w centrum to wydatek około 5 euro, ale lokalne bary tapas na obrzeżach oferują owoce morza (np. kalmary) za 7-9 euro, co przy porównywalnej cenie daje ci prawdziwy lokalny smak.
Warto też zwrócić uwagę na to, co pijesz. W supermarketach (Mercadona, Consum) butelka dobrego hiszpańskiego wina kosztuje od 3 do 5 euro, a w restauracji za to samo wino zapłacisz 8-12 euro. Piwo w sklepie to wydatek około 0,80 euro za puszkę, podczas gdy w barze przy plaży San Juan - 3,50 euro. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, rozważ zakup biletów wstępu do muzeów z wyprzedzeniem - na przykład MARQ Muzeum kosztuje 3 euro, ale wstęp na Zamek Santa Barbara jest darmowy w niedziele po południu. Dzięki takim trikom wakacje na Costa Blanca mogą być tańsze niż zakupy w Barcelonie czy nocleg w Benidormie.
Santa Barbara za darmo i inne atrakcje, które omijają tłumy
Zamek Santa Barbara to nie tylko symbol Alicante, ale też jedna z największych darmowych atrakcji na Costa Blanca. Wejście na wzgórze jest bezpłatne, a widok na miasto i port wynagradza każdy stopień, zwłaszcza o zachodzie słońca. Większość turystów wjeżdża windą, więc jeśli masz ochotę na spokojniejsze zwiedzanie, wybierz pieszą trasę od strony dzielnicy Santa Cruz - jest stroma, ale omijasz kolejki i masz miasto tylko dla siebie. W 2026 roku nadal nie zapłacisz ani euro za wstęp, podobnie jak w przypadku nowoczesnego MARQ Muzeum Archeologicznego, które w wybrane dni oferuje darmowe wejścia. Lepiej sprawdzić godziny z wyprzedzeniem, bo lokalni wiedzą o promocjach i szybko zajmują miejsca.
Jeśli szukasz tańszego zamiennika dla przepełnionego Benidormu, Alicante jest cenowo dużo bardziej przystępne. Nocleg w centrum w sezonie 2026 może kosztować od 70 do 120 euro za dobę w trzygwiazdkowym hotelu, podczas gdy w Benidormie za podobny standard zapłacisz nawet 30 procent więcej. Wynajem auta na tydzień to wydatek rzędu 200-300 euro, ale jeśli podróżujesz sam, lepiej postawić na transport publiczny. Bilet na autobus z lotniska do centrum kosztuje około 4 euro, a miesięczny bono na przejazdy lokalne to świetna opcja, gdy planujesz dłuższy pobyt. Taxi z lotniska do ścisłego centrum to wydatek 25-30 euro - warto tylko upewnić się, że taryfikator jest włączony, bo zdarzają się naciągacze.
Jedzenie w Alicante wciąż trzyma się rozsądnych stawek, zwłaszcza jeśli omijasz turystyczne uliczki przy Explanada de España. W lokalnej restauracji tapas zjesz za 12-16 euro od osoby, a kufel piwa kosztuje około 3 euro. Dania z owoców morza, zwłaszcza w porcie, będą droższe - rachunek za dwoje może sięgnąć 50-60 euro, ale jakość i świeżość są tego warte. Jeśli wolisz fast food, za 8 euro dostaniesz solidny kebab lub burger, a w supermarketach wino za 3-5 euro to standard. Zakupy spożywcze na cały tydzień dla jednej osoby to wydatek około 40-50 euro, co przy porównaniu z Barceloną robi ogromną różnicę - tam za te same produkty zapłacisz przynajmniej 20 procent więcej. Dlatego Alicante jest dobrym wyborem na wakacje dla tych, którzy chcą zobaczyć Hiszpanię bez przepłacania i bez stania w kolejkach do muzeów czy zamków.
Nocleg z widokiem albo bez: od hostelu w centrum po apartament przy plaży
Przygotowując budżet na wakacje w Alicante w 2026 roku, warto od razu rozdzielić dwie rzeczy: bazę noclegową i codzienne wydatki, bo to one najbardziej różnicują twój portfel. W samym centrum, niedaleko plaży Postiguet, za dwuosobowy pokój w przyzwoitym hotelu zapłacisz od 300 do 450 zł za dobę w sezonie. Jeśli wolisz ciszę i większą przestrzeń, apartament z aneksem kuchennym w dzielnicy Carolinas będzie tańszy o jakieś 20-30 procent, a do tego dasz radę ugotować śniadanie zamiast wydawać 10-12 euro na kawę i tosty w kawiarni. To nie oszczędność za wszelką cenę, tylko zdrowy rachunek: lokalny supermarket zaopatrzy cię w wino za 3-4 euro i świeże owoce morza za ułamek tego, co w restauracji.
Gdy już zamieszkasz, zobaczysz, że ceny w Alicante są zauważalnie niższe niż w Barcelonie czy nawet w sąsiednim Benidormie. Obiad w normalnej restauracji w centrum to wydatek rzędu 14-18 euro za danie główne i napój, ale jeśli pójdziesz na tapas w okolice ulicy San Francisco, zapłacisz 2,50-3,50 euro za sztukę i nasycisz się za 10-12 euro. Piwo kosztuje średnio 3 euro, a kieliszek lokalnego wina w supermarkecie - 2 euro. Fast food też jest, ale po co, skoro za 8 euro dostaniesz talerz paelli z owocami morza w barze oddalonym o dwie przecznice od plaży?
Transport w mieście opiera się na autobusach i tramwaju. Pojedynczy bilet kosztuje 1,50 euro, ale jeśli planujesz kilka przejazdów dziennie, kup bono - dziesięć przejazdów wyjdzie ci po 0,90 euro za sztukę. Z lotniska do centrum dojedziesz autobusem C6 za 3,85 euro, a taxi zabierze cię za 20-25 euro, co przy dwóch osobach okazuje się już całkiem rozsądne. Wynajem auta ma sens, gdy chcesz zwiedzać Costa Blanca - kosztuje od 30 euro za dobę, ale pamiętaj o parkingu w mieście, który bywa droższy niż sam wynajem.
Najlepsze atrakcje są darmowe albo tanie. Wejście na zamek Santa Barbara nic nie kosztuje, a widok na miasto i port wynagradza każdy stromy podjazd. Muzeum MARQ to wydatek 3 euro za bilet, a w niedziele wstęp masz za darmo. Spacer po Explanadzie Hiszpanii, wizyta na targu rybnym i popołudnie na plaży San Juan - to wszystko składa się na wakacje, które cenowo nie zrujnują cię, a jakościowo nie odbiegają od droższych kurortów. Alicante udowadnia, że hiszpańskie słońce nie musi być luksusem.
Komunikacja miejska, taksówki i ten słynny autobus z lotniska
Jeśli planujesz wakacje w Alicante w 2026 roku, jedną z pierwszych rzeczy, które warto ogarnąć, jest dojazd z lotniska do centrum. Słynny autobus linii C-6 to najprostsza i najtańsza opcja. Bilet kosztuje około 4 euro, a kursuje co 20 minut, więc nie stoisz i nie czekasz godzinami. To spora różnica w porównaniu z taksówką, która za przejazd z lotniska do ścisłego centrum weźmie od 20 do 25 euro. Cenowo autobus wygrywa bezdyskusyjnie, ale jeśli lecisz z dwójką dzieci i walizkami, dopłata za komfort może być dla ciebie warta tych kilkunastu euro więcej.
Po dotarciu do miasta twoim głównym środkiem transportu stanie się komunikacja miejska. Tramwaj i autobusy działają sprawnie, a bilet jednorazowy to wydatek rzędu 1,50 euro. Dla turysty planującego intensywne zwiedzanie warto kupić kartę Bono - doładowujesz ją kwotą 10 euro i masz przejazdy nawet o 30 procent tańsze niż przy kupowaniu biletów w automacie. To szczególnie opłaca się, jeśli chcesz pojechać na plażę w San Juan, do muzeum MARQ albo pod zamek Santa Barbara, który jest za to darmowy wstępem w wybrane dni.
Masz ochotę na większą swobodę? Wynajem auta w Alicante to opcja, która daje niezależność, ale trzeba liczyć się z kosztami. Za małe auto na tydzień zapłacisz od 200 euro w górę, a do tego dochodzi paliwo i parking w centrum, który potrafi kosztować więcej niż sam bilet na autobus. Jeśli twoje wakacje obejmują wypady do Benidormu, na Costa Blanca albo podróż do Barcelony, samochód ma sens. Ale jeśli zostajesz w samym Alicante i okolicach, tramwaj i autobus załatwią wszystko, a ty unikniesz nerwów związanych z szukaniem miejsca do parkowania.
Piwo, wino i kawa: barowy cennik, który musisz znać przed zamówieniem
Zanim kelner w alicante postawi przed tobą pierwszą kolejkę, warto wiedzieć, ile to właściwie będzie kosztować. Ceny w hiszpańskich barach potrafią się różnić w zależności od tego, czy siedzisz w turystycznym centrum, czy na spokojniejszym przedmieściu. Za klasyczne piwo, czyli caña (małe, około 200 ml), zapłacisz od 2 do 3 euro. Jeśli wolisz większe, butelkowe, cena wzrośnie do 3,5-4 euro. To wciąż taniej niż w Barcelonie, ale wyraźnie drożej niż w małych miasteczkach Costa Blanca. W Benidormie te same trunki będą o 20-30 procent droższe niż w lokalnych knajpach w centrum Alicante.
Wino w tej części Hiszpanii to prawdziwa okazja, zwłaszcza jeśli nie szukasz butelki z wielką nazwą. Lokalne wino stołowe w restauracji kosztuje zwykle 2-3 euro za kieliszek, a w sklepie butelkę dobrego tempranillo kupisz już za 4-5 euro. W supermarketach na obrzeżach miasta ceny są jeszcze niższe, szczególnie jeśli trafisz na promocję. Kawa natomiast to wydatek rzędu 1,2-1,8 euro za espresso. W barach przy plaży i w okolicy zamku Santa Barbara zapłacisz górną granicę, ale wystarczy odejść dwie ulice dalej, by znaleźć lokal z ceną o 0,5 euro niższą.
Warto pamiętać, że w wielu knajpach zamawiając tapas przy barze dostajesz darmową przekąskę do piwa albo wina. To lokalny zwyczaj, który w turystycznych dzielnicach powoli zanika, ale w okolicach MARQ Muzeum czy przy uliczkach starego miasta wciąż działa. Jeśli planujesz budżet na wieczór, za piwo, kieliszek wina i dwie porcje tapas zapłacisz około 12-15 euro w przyjemnym, lokalnym miejscu. W fast foodzie czy przy głównym deptaku ta sama kombinacja będzie droższa o dobre 5 euro. Dlatego zanim usiądziesz, spójrz na cennik na zewnątrz - to norma w Hiszpanii, a może uchronić cię przed nieprzyjemną niespodzianką na rachunku.
Plaża, jedwabny szal i magnes: na co naprawdę wydasz pieniądze między kąpielami
Wyobraź sobie, że siedzisz na tarasie w centrum Alicante, popijasz małe piwo (ok. 2,50-3 euro) i zastanawiasz się, na co jeszcze starczy budżetu. W 2026 roku ceny w tym hiszpańskim mieście są zaskakująco zróżnicowane. Za obiad w lokalnej restauracji na starówce zapłacisz 12-15 euro, jeśli trafisz na menu del día, ale za te same dania w turystycznej knajpie przy plaży postawią ci rachunek wyższy o 5-8 euro. Tapas w barze na bocznej uliczce kosztują 2-4 euro za sztukę, a wino w supermarkecie możesz kupić już za 3 euro za butelkę. To właśnie te codzienne wybory decydują, czy wakacje okażą się droższe, czy tańsze niż myślałeś.
Transport w Alicante to osobna historia. Przejazd autobusem z lotniska do centrum kosztuje około 3,85 euro z kartą bono, którą warto kupić na miejscu. Taxi z lotniska do hotelu w centrum to wydatek 20-25 euro, więc jeśli podróżujesz we dwójkę, różnica nie jest kolosalna. Wynajem auta na tydzień to koszt od 150 euro w górę, ale w sezonie 2026 ceny potrafią skoczyć do 250-300 euro. Pytanie tylko, czy naprawdę potrzebujesz samochodu w mieście, gdzie do zamku Santa Barbara wejdziesz za darmo, a po plaży pospacerujesz bez biletu. Autobusy miejskie wożą za 1,45 euro, a bilet na cały dzień to około 5 euro.
Jeśli chodzi o atrakcje, największym zaskoczeniem jest to, ile rzeczy możesz zobaczyć za grosze albo za darmo. Wstęp na zamek Santa Barbara jest bezpłatny, a widok na miasto i zatokę rekompensuje każdą wydaną złotówkę na lody w drodze na górę. Muzeum MARQ, czyli archeologiczne perełki regionu, kosztuje około 3 euro za bilet, a w niedziele często wchodzisz za darmo. Dla porównania, wejście do parku wodnego w Benidormie to wydatek rzędu 35 euro, więc jeśli planujesz typowo plażowe wakacje, lepiej postawić na darmowe spacery po Explanadzie i lokalne targi.
Noclegi w 2026 roku są cenowo bardzo rozciągnięte. Hotel w centrum Alicante zaczyna się od 70-90 euro za dobę, ale jeśli zgodzisz się na kwaterę dalej od plaży, znajdziesz opcje za 50-60 euro. W Benidormie, który jest droższy od samego Alicante, za podobny standard zapłacisz 20-30 procent więcej. Warto jednak pamiętać, że tańszy nocleg często oznacza dłuższy dojazd do atrakcji, co zjada oszczędności na transporcie. Dlatego zamiast szukać najniższej ceny, lepiej sprawdzić, co wchodzi w skład oferty - śniadanie wliczone w cenę potrafi uratować budżet, bo poranna kawa i croissant w kawiarni to kolejne 4-5 euro dziennie.
Transport z Polski do Alicante: kiedy bilet za 199 zł przestaje być mitem
Lot z Polski do Alicante w 2026 roku wcale nie musi być droższy niż w zeszłym sezonie. Jeśli polujesz na bilety z wyprzedzeniem, zwłaszcza poza szczytem wakacyjnym, zdarza się trafić ofertę za 199 zł w jedną stronę. Tanio jest zwłaszcza w maju, czerwcu i wrześniu - wtedy ceny regularnie spadają poniżej 300 zł. Z kolei w lipcu i sierpniu loty potrafią kosztować nawet 600-800 zł, więc jeśli chcesz zaoszczędzić, warto przesunąć termin.
Na miejscu transport z lotniska do centrum Alicante to wydatek rzędu 3-4 euro za bilet autobusowy lub około 20 euro za taksówkę. Autobus C6 kursuje co 20 minut i dowozi cię pod sam dworzec. Jeśli planujesz zwiedzać całe wybrzeże Costa Blanca, rozważ wynajem auta - ceny zaczynają się od 30 euro za dzień, ale w sezonie bywa drożej. Lokalny bono autobusowy na 10 przejazdów kosztuje około 8 euro i sprawdza się, jeśli nie zamierzasz wypożyczać samochodu.
Pamiętaj, że Alicante to nie tylko miasto samo w sobie. Za 2-3 euro autobusem dojedziesz do Benidormu, a pociągiem do Barcelony - ale to już wyższy koszt, bo bilet za około 40 euro. W samej okolicy warto skorzystać z darmowych atrakcji: spacer po zamku Santa Barbara nic nie kosztuje, a widok na miasto i port jest bezcenny. Podobnie MARQ Muzeum Archeologiczne - wstęp za około 3 euro, ale w niektóre dni jest darmowe. Jeśli chcesz zjeść lokalnie, unikaj restauracji w ścisłym centrum - tam tapas kosztują 3-5 euro za sztukę. W bocznych uliczkach znajdziesz te same dania za 1,5-2 euro, a porcje są większe. Piwo w barze to wydatek 2-3 euro, wino w supermarkecie - od 1,5 euro za butelkę. Fast food w rodzaju kebabu czy pizzy na wynos zamkniesz w 5-7 euro, ale owoce morza w lokalnej restauracji to już 15-20 euro za danie główne.
Planowanie budżetu na wakacje w Alicante w 2026 roku ma sens, jeśli oddzielisz koszty transportu od codziennych wydatków. Sam bilet lotniczy za 199 zł to dopiero początek - nocleg w hotelu poza centrum można znaleźć za 40-50 euro za dobę, ale w sezonie ceny rosną do 80-100 euro. Cenowo Alicante wypada taniej niż Barcelona, ale drożej niż mniejsze miasteczka na Costa Blance. W praktyce: jeśli kupisz bilet z wyprzedzeniem, wynajmiesz mieszkanie na obrzeżach i jesz tam, gdzie jedzą lokalni, cały tydzień zamkniesz w budżecie niższym niż wakacje nad Bałtykiem.
Twój dzienny budżet zamknięty w trzech wariantach: oszczędny, komfortowy i bez hamulców
Planując wakacje w Alicante w 2026 roku, od razu warto wiedzieć, ile tak naprawdę trzeba wydać, żeby dobrze odpocząć. Miasto nie jest tak drogie jak Barcelona, ale też nie tak tanie jak bardziej oddalone od wybrzeża andaluzyjskie miasteczka. Jeśli podróżujesz w duecie, a na zakupy i jedzenie patrzysz ze spokojem, dzienny budżet możesz zamknąć w trzech wariantach.
W wariancie oszczędnym, liczonym na około 40-50 euro na osobę, spokojnie znajdziesz nocleg w hostelu lub małym pensjonacie poza samym centrum, ale z dobrym dojazdem autobusem. Śniadanie zrobisz sam, kupując w supermarkecie lokalne pieczywo, ser i pomidory, a na lunch wybierzesz fast food lub kebab za 6-8 euro. Kolacja to tapas w lokalnym barze - wystarczy jedno danie i piwo, żeby wyjść za 12-15 euro. Do tego darmowe atrakcje: spacer po porcie, wejście na zamek Santa Barbara (wstęp wolny, a widok na miasto i zatokę bezcenny) oraz popołudnie na plaży. Transport po mieście ogarniesz biletem Bono za 0,50 euro za przejazd autobusem.
Jeśli wolisz komfort, przygotuj 80-100 euro dziennie. Nocleg w przyzwoitym hotelu w centrum, blisko plaży i deptaków, to wydatek rzędu 60-80 euro za pokój dwuosobowy. Obiad w dobrej restauracji z owocami morza i lampką lokalnego wina - około 25-30 euro. Na atrakcje wydasz może 10-15 euro: bilet do MARQ Muzeum Archeologicznego (fenomenalne wystawy) albo przejazd kolejką na zamek, żeby nie męczyć nóg w upale. Zakupy na targu czy w lokalnych sklepikach z winem i oliwą zmieszczą się w budżecie, a wieczorne piwo na Plaza de los Luceros kosztuje około 3-4 euro.
Wariant bez hamulców, powyżej 150 euro dziennie, to już czysta przyjemność. Wynajem auta na dwa dni pozwoli pojechać do Benidormu, popływać w zatoczkach Costa Blanca albo zjeść obiad w restauracji z widokiem na port. Nocleg w butikowym hotelu z basenem, taksówki z lotniska za 25-30 euro, kolacja z degustacją tapas i winem za 50-60 euro. I wciąż zostanie na bilet do muzeum czy pamiątki. Alicante cenowo nie zrujnuje nawet przy szaleństwie - to miasto, w którym za 200 euro dziennie czujesz się jak lokalny bogacz, a za 50 jak świadomy turysta, który wie, co robi.