Przejdź do treści
Europa

10 Sekretów Italii: Ciekawostki o Włoszech na 2026

Odkryj 15 niesamowitych ciekawostek o Włoszech, które cię zaskoczą - od tajemnic fontanny di Trevi po niezwykłe włoskie tradycje.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Fontanna di Trevi połyka fortunę, a twoje drobne trafiają do biednych

Fontanna di Trevi w Rzymie każdego dnia przyciąga tłumy. Turyści wrzucają monety, żeby zgodnie z tradycją zagwarantować sobie powrót do Wiecznego Miasta. Niewielu jednak wie, że te drobne - około trzech tysięcy euro dziennie - trafiają do organizacji charytatywnych. To jeden z przykładów, jak Włochy łączą zwykłą codzienność z historią i pomaganiem innym. Kraj, piąty najchętniej odwiedzany na świecie, ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko zapierające dech w piersiach zabytki.

Włosi słyną z pasji do życia, a ich kultura przenika każdą chwilę - od porannego espresso wypijanego przy barze po wieczorne spotkania przy winie. Wbrew powszechnemu stereotypowi, cappuccino zamawia się wyłącznie przed południem. Prawdziwa pizza w Neapolu ma cienkie, miękkie ciasto i wypieka się ją w piecu opalanym drewnem. Sport to dla Włochów kwestia honoru - piłka nożna to religia, a Ferrari i Ducati symbole narodowej dumy. Co ciekawe, w kraju znajdują się aż 58 obiekty z listy światowego dziedzictwa UNESCO, co czyni go liderem w tej kategorii.

Życie we Włoszech to nie tylko turystyczne szlaki między Rzymem, Florencją a Wenecją. Mediolan to stolica mody i biznesu, gdzie ludzie przyjeżdżają pracować i robić karierę. Na południu, w regionie Kampanii, wciąż aktywny wulkan Wezuwiusz przypomina o potędze natury, podobnie jak Stromboli na wyspach Liparyjskich. Co zaskakujące, w granicach Włoch leżą dwa miniaturowe państwa: Watykan i San Marino. To drugie, liczące zaledwie 61 km², jest jedną z najstarszych republik na świecie i nie używa euro jako oficjalnej waluty, choć je akceptuje. Mieszkać w Italii to umieć czerpać radość z małych rzeczy - od porannego croissanta po wieczorny spacer rzymskimi ulicami, gdzie historia spotyka się z nowoczesnością na każdym kroku.

W kraju jest więcej obiektów UNESCO niż gdziekolwiek indziej na świecie

Włochy to jedyny kraj na świecie z największą liczbą miejsc wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Mowa o 59 obiektach - od zapierających dech w piersiach ruin starożytnego Rzymu, przez średniowieczne centra Florencji i Wenecji, aż po wulkaniczne wyspy jak Stromboli. Dla porównania, w całej Polsce takich miejsc jest kilkanaście. Gdy turysta staje przed Koloseum lub rzuca monetę do fontanny di Trevi, dotyka historii, która liczy sobie blisko trzy tysiące lat. To właśnie w Italii powstało imperium, które ukształtowało dzisiejszą Europę, a język włoski, muzyka i kultura rozlały się na cały świat.

Nie chodzi jednak tylko o zabytki. Włochy to kraj, w którym życie toczy się wokół prostych, ale intensywnych przyjemności. Poranna kawa - espresso albo cappuccino wypijane na stojąco przy barze - to rytuał, a nie tylko napój. Włosi nie piją cappuccino po obiedzie, bo wiedzą, że mleko obciąża żołądek. Podobnie jest z winem - każdy region ma swoją tradycję, a butelka Montepulciano czy Chianti kosztuje często tyle, co w Polsce przeciętny obiad. Kuchnia włoska to nie pizza i makaron w wersji fast food, ale świeże składniki, sezonowość i szacunek do produktu. Neapol jest kolebką pizzy, ale prawdziwą pizzę margheritę znajdziesz tylko tam, gdzie wypala się ją w piecu opalanym drewnem.

A co z codziennością? Mieszkać we Włoszech to znaczy pogodzić się z biurokracją, która potrafi zniechęcić, i z przyjemnością, która wynika z życia na luzie. Mediolan to centrum mody i biznesu, Rzym - polityki i historii, a Florencja - sztuki. Włosi są dumni ze swojego dziedzictwa, ale też potrafią narzekać na kraj jak nikt inny. Jednocześnie to właśnie tutaj narodził się Ferrari, a piłka nożna to religia, a nie tylko sport. Nawet małe państwo San Marino, otoczone terytorium Włoch, ma własny urok i historię sięgającą średniowiecza.

Najbardziej zaskakujące? Włochy wciąż mają wulkany - Wezuwiusz, który zniszczył Pompeje, wciąż jest aktywny, a Stromboli regularnie pokazuje ogniste spektakle. To kraj, w którym natura, historia i nowoczesność mieszają się w jednym miejscu. Gdybyś chciał zobaczyć wszystkie obiekty UNESCO, potrzebowałbyś miesięcy, a i tak nie zdążyłbyś spróbować wszystkich regionalnych win, serów i oliw. Italia to nie tylko cel podróży - to stan umysłu.

San Marino to nie włoskie miasto, tylko suwerenne państwo w środku Italii

Kiedy myślisz o podróży do Włoch, zwykle masz przed oczami Rzym, Koloseum, fontannę di Trevi i espresso wypijane w barze na stojąco. Albo Mediolan, Wenecję, Florencję. Trudno wyobrazić sobie, że w samym środku tego kraju, zaledwie kilkanaście kilometrów od Rimini, leży oddzielne państwo. San Marino to jedno z najmniejszych i najstarszych suwerennych terytoriów na świecie. Ma powierzchnię niewiele ponad 60 km² i niecałe 35 tysięcy mieszkańców, ale własną konstytucję, walutę - choć oficjalnie używa euro - i armię składającą się z około setki żołnierzy. Dla przeciętnego turysty różnica jest subtelna: wjeżdżasz na Monte Titano, podziwiasz zapierający dech w piersiach widok na włoskie wzgórza, a potem kupujesz znaczki pocztowe, których nie dostaniesz w żadnym urzędzie w Italii.

Włosi często żartują, że San Marino to ich wewnętrzny eksperyment, ale dla mieszkańców enklawy to kwestia dumy i tożsamości. Kraj przetrwał wszystkie zjednoczenia, wojny i zmiany granic, jakie przechodziła Italia. Dziś żyje głównie z turystyki, ale też z bankowości i emisji kolekcjonerskich monet. Gdy stoisz na głównym placu, słyszysz tę samą włoską mowę, pijesz to samo cappuccino (ale pamiętaj - po jedenastej rano nikt ci go nie poda, bo to już kawa popołudniowa, a Włosi są w tych sprawach nieugięci). Różnica jest jednak fundamentalna: San Marino ma własne prawo, własne ministerstwa i ambasadę w Rzymie, która pilnuje, żeby nikt przypadkiem nie wcielił tego kawałka skały do Republiki Włoskiej.

Dla kogoś, kto planuje zwiedzanie Italii, San Marino to świetny przystanek na jeden dzień. Możesz tam dojechać autobusem z Rimini, wejść na mury twierdzy, zobaczyć trzy średniowieczne wieże i zjeść obiad, który smakuje jak włoski, ale jest serwowany w obcym kraju. To trochę jak podróż do Włoch w pigułce, ale z dodatkowym stemplem w paszporcie. A jeśli masz ochotę na sportowe emocje, przypomnij sobie, że reprezentacja San Marino regularnie przegrywa w piłce nożnej z każdym rywalem, ale robi to z takim wdziękiem, że całe stadiony kibiców trzymają za nią kciuki. Włochy i San Marino łączy więcej, niż dzieli, ale to właśnie ta drobna różnica - suwerenność na wyciągnięcie ręki - sprawia, że tysiące turystów każdego roku wjeżdża na Monte Titano, żeby poczuć się jak odkrywca.

Explore the ancient stone dwellings of Matera, Italy, a UNESCO World Heritage site bathed in golden light.
Zdjęcie: merwak. raw

Włoski nie był jednym językiem - każdy region mówił swoim dialektem

Dzisiejszy język włoski, którym mówi około 85 milionów osób na świecie, to tak naprawdę stosunkowo młody wynalazek. Aż do zjednoczenia Włoch w 1861 roku, mieszkańcy Italii porozumiewali się w setkach lokalnych dialektów, które często były od siebie bardziej różne niż polski i czeski. Mieszkaniec Wenecji nie rozumiał Neapolitańczyka, a ktoś z Mediolanu miał poważny problem dogadać się w Palermo. Dopiero wprowadzenie obowiązkowej edukacji i telewizja w XX wieku sprawiły, że standardowy włoski, oparty na dialekcie florenckim (tym samym, którym posługiwał się Dante Alighieri), stał się wspólnym językiem dla wszystkich regionów.

Do dziś jednak Włosi w domach i na ulicy często używają swoich lokalnych gwar. Gdy wsiądziesz w Rzymie do taksówki, kierowca może powiedzieć „che fai?” zamiast standardowego „cosa fai?”. W Mediolanie usłyszysz „minga” zamiast „non” jako zaprzeczenie. Co ciekawe, dialekty są tak żywotne, że niektóre z nich, jak sycylijski czy neapolitański, mają własną literaturę i są uznawane przez UNESCO za odrębne języki. Dla turysty oznacza to jedno - nawet jeśli nauczysz się kilku słów z podręcznika, na targu w Neapolu możesz zostać zagadany w zupełnie innej mowie. To właśnie ta różnorodność sprawia, że kultura włoska jest tak bogata, a każdy region, od Alp po Sycylię, ma swój niepowtarzalny charakter i historię, którą czuć w każdym mieście, od Florencji po San Marino.

Coperto na rachunku to nie napiwek i nie oszustwo kelnera

Kiedy siadasz we włoskiej restauracji i kelner kładzie przed tobą koszyk chleba, a potem na rachunku widzisz dopisaną pozycję „coperto”, nie masz do czynienia z próbą naciągnięcia turysty. To stary zwyczaj, który we Włoszech funkcjonuje od pokoleń i nie ma nic wspólnego z napiwkiem. Coperto, czyli opłata za nakrycie, pokrywa koszt chleba, oliwy, octu i obsługi stołu. Wysokość różni się w zależności od regionu - w Rzymie czy Mediolanie zapłacisz za nie od 1,5 do 3 euro, ale w małych miasteczkach bywa symboliczne. Włosi traktują to jako część rachunku i po prostu akceptują, bo wiedzą, że kelner nie dostaje od tego ani centa - całość idzie do kasy lokalu.

Największe zaskoczenie czeka jednak na osoby przyzwyczajone do amerykańskiego modelu napiwków. We Włoszech zostawianie 15 czy 20 procent na stole to faux pas. Włosi, jeśli są zadowoleni, zostawiają drobne - często dosłownie kilka eurocentów albo zaokrąglają rachunek w górę. W kawiarni przy espresso za 1,20 euro rzucą monetę 1,50 i to wystarczy. Turysta, który sypnie banknotami, może zostać uznany za ignoranta, a kelner i tak nie poczuje się bogatszy - w wielu miejscach napiwki są dzielone między całą załogę. Coperto to wasza umowa z lokalem: płacicie za chleb i obsługę, a reszta to już kwestia kultury, nie obowiązku.

Zanim więc oburzysz się na widok dopisanych dwóch euro do rachunku w trattorii w Neapolu albo przy fontannie di Trevi w Rzymie, pomyśl o tym tak: to nie ukryta opłata, tylko przejrzysty system, który działa od wieków. Włochy to kraj, gdzie tradycja liczy się bardziej niż marketingowe sztuczki. Jeśli chcesz uniknąć zdziwienia, po prostu spytaj przed zamówieniem, ile wynosi coperto - żaden kelner nie uzna tego za nietakt. A na koniec? Zostaw drobne, jeśli obsługa była wyjątkowa, ale nie czuj presji. We Włoszech nikt nie ocenia cię po wielkości napiwku, tylko po tym, czy jesz makaron widelcem i nie prosisz o cappuccino po obiedzie.

Cappuccino po 11:00 zdradza turystę szybciej niż skarpetki w sandałach

Włochy to kraj, który na pierwszy rzut oka wydaje się dobrze znany każdemu, kto choć raz oglądał film o rzymskich wakacjach. Dopiero gdy spędzisz tam więcej czasu, zaczynasz dostrzegać rzeczy, o których nie przeczytasz w standardowych przewodnikach. Na przykład to, że zamówienie cappuccino po jedenastej rano od razu zdradza w tobie turystę. Włosi piją mleczne kawy tylko do śniadania, a po obiedzie króluje już tylko espresso - szybkie, gęste i wypijane przy barze w ciągu kilkunastu sekund. To nie snobizm, tylko rytm dnia, który tutaj ma znaczenie. Podobnie jest z winem: butelka Montepulciano na obiad to norma, ale picie go samemu, bez jedzenia, budzi zdziwienie.

Kiedy myślisz o Italii, pewnie od razu widzisz Koloseum, Fontannę di Trevi albo zapierający dech w piersiach widok na Florencję z kopuły Duomo. Tymczasem w tym kraju jest aż 59 obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO - więcej niż w jakimkolwiek innym państwie na świecie. Rzym, stolica, ma ich kilka, ale to Mediolan, Neapol i Wenecja też trzymają poziom. W samym Neapolu możesz zjeść pizzę, która faktycznie smakuje inaczej niż gdziekolwiek indziej, bo woda i mąka są tu po prostu inne. A jeśli myślisz o mieszkaniu we Włoszech, pamiętaj, że kraj ma powierzchnię ponad 300 tysięcy km², ale życie w Mediolanie różni się od życia na Sycylii tak bardzo, jak Warszawa od Lizbony.

Włosi mają też swoje małe dziwactwa. Na przykład San Marino to osobne państwo w środku Włoch, które istnieje od tysięcy lat i ma własne znaczki pocztowe. Albo fakt, że Wezuwiusz i Stromboli to wciąż aktywne wulkany, a w okolicach Neapolu mieszkają osoby, które po prostu przywykły do ryzyka. Sport? Tutaj piłka nożna to religia, ale Ferrari to już świętość. Włosi nie jeżdżą szybko dla brawury - oni po prostu wiedzą, że ich samochody i drogi są do tego stworzone. I jeszcze jedno: Watykan to nie część Rzymu, tylko osobne państwo. Możesz wejść na jego teren bez paszportu, ale pamiętaj, że espresso w barze przy placu Świętego Piotra będzie kosztować cię więcej niż w mieście. Bo nawet w cieniu kopuły niektóre rzeczy są po prostu dla turystów.

Wenecja stoi na milionach drewnianych pali i powoli tonie

Włochy to kraj, który potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Wenecja, choć wygląda jak unosząca się na wodzie, tak naprawdę stoi na milionach drewnianych pali wbitych w grząskie dno laguny. Te pale z drewna olchowego, dębowego i modrzewiowego, dzięki brakowi dostępu tlenu, nie gniją, a z czasem stają się twardsze od kamienia. Paradoks polega na tym, że miasto, które zbudowano na podmokłym terenie z myślą o przetrwaniu, dziś powoli tonie. Każdego roku Wenecja obniża się o kilka milimetrów, a poziom morza systematycznie rośnie. Mówi się, że przy obecnym tempie, za sto lat place i kościoły mogą być regularnie zalewane.

Podobne zaskoczenia czekają turystę w Rzymie. Fontanna di Trevi, obowiązkowy punkt dla każdego przyjezdnego, zbiera rocznie około miliona euro w monetach. Pieniądze te trafiają do Caritasu i wspierają osoby w potrzebie. Z kolei Koloseum, symbol potęgi starożytnego Rzymu, ma ukryty system podziemnych korytarzy, którymi wprowadzano zwierzęta i gladiatorów na arenę. Gdybyś stanął na szczycie, zobaczyłbyś, że wewnątrz brakuje podłogi - odsłonięto ją, by pokazać tajemniczy labirynt hypogeum.

Włosi mają też swoje małe państwo w państwie - Watykan, najmniejsze niepodległe państwo na świecie, oraz San Marino, które szczyci się tytułem najstarszej republiki. Kiedy myślisz o włoskiej kuchni, na myśl przychodzi pizza i espresso, ale prawdziwi mieszkańcy Italii nie piją cappuccino po godzinie jedenastej rano. Traktują to jak faux pas. Podobnie z winem - wino to nie tylko napój, ale element kultury i życia towarzyskiego, a nie sposób na upicie się.

Nie sposób pominąć sportu. Piłka nożna we Włoszech to religia, a Ferrari to narodowy symbol prędkości i designu. Wulkan Wezuwiusz i Stromboli przypominają, że Italia to kraj ognia i wody, gdzie natura w każdej chwili może dać o sobie znać. Jeśli planujesz mieszkać we Włoszech, przygotuj się na intensywne życie - pełne pasji, głośnych rozmów i zapierających dech w piersiach widoków, od Mediolanu po Neapol.

Włosi wymyślili banki, nutellę i pierwsze okulary

Włochy to kraj, który kojarzy się z pizzą, winem i sportem, ale gdy przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że włoski geniusz przenika każdą sferę życia, od bankowości po desery. To właśnie we Włoszech, a konkretnie w średniowiecznej Wenecji i Florencji, narodziły się pierwsze nowożytne banki, a w XIII wieku Salvino D’Armate skonstruował pierwsze na świecie okulary. Współcześni Włosi nadal zaskakują - nutella, pasta do smarowania, która podbiła świat, to ich wynalazek z lat 60. XX wieku. Kiedy myślisz o Włoszech, wyobrażasz sobie Rzym, Koloseum i Fontannę di Trevi, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Włochy mają najwięcej obiektów z listy światowego dziedzictwa UNESCO na świecie - ponad pięćdziesiąt, a wśród nich nie tylko historyczne centra miast, ale też wulkaniczne wyspy, jak Stromboli, czy krajobrazy Cinque Terre.

Życie w Italii to nie tylko turysta zapierający dech w piersiach widokami w Wenecji czy Mediolanie. To kraj, gdzie espresso pije się o każdej porze, ale cappuccino już tylko do jedenastej rano, bo po obiedzie uznaje się je za niestrawne dla żołądka. Włosi są mistrzami kuchni, ale też sportu - piłka nożna to religia, a Ferrari z Maranello to symbol prędkości i designu. Ciekawostką jest, że San Marino, jedno z najmniejszych państw świata, leży całkowicie wewnątrz Włoch, a Watykan, stolica Kościoła, to osobne państwo w Rzymie. Jeśli zastanawiasz się, gdzie mieszkać we Włoszech, Neapol oferuje dziką energię i widok na Wezuwiusz, Florencja - renesansową harmonię, a Mediolan - nowoczesność i modę.

Włochy to kraj kontrastów: od zaśnieżonych szczytów Monte Bianco po palące słońce Sycylii. Włosi mają w sobie coś z artystów i handlarzy - potrafią sprzedać ci lody w grudniu i sprawić, że poczujesz się jak w raju. Historia Włoch to tysiąc lat podziałów, ale też jedność w kulturze, winie i miłości do życia. Gdybyś miał wybrać jedno miejsce, które oddaje ducha Italii, niech to będzie Rzym - miasto, gdzie starożytność spotyka się z nowoczesnością, a każdy turysta prędzej czy później trafia do Fontanny di Trevi, by rzucić monetę i obiecać sobie powrót.

Najstarszy uniwersytet Europy działa w Bolonii bez przerwy od 1088 roku

Gdy myślisz o Włoszech, pierwsze skojarzenia to pizza, Ferrari, Koloseum albo espresso wypite przy barze w Mediolanie. Ale jest coś, co łączy te obrazy w sposób mniej oczywisty, a bardziej fundamentalny - ciągłość. Weźmy na przykład Uniwersytet Boloński. Założony w 1088 roku, działa bez przerwy do dziś. To nie tylko ciekawostka z podręcznika historii, ale dowód na to, że Italia to kraj, w którym przeszłość nie jest muzealnym eksponatem, tylko żywym organizmem. Gdy studiujesz w Bolonii, siedzisz w sali, w której wykładano jeszcze przed odkryciem Ameryki. To robi wrażenie, zwłaszcza gdy zestawisz to z tempem życia w nowoczesnych metropoliach.

Włochy to jednak nie tylko średniowieczne mury. To kraj skrajności: od zapierającego dech w piersiach wybrzeża Amalfi po czynne wulkany, jak Wezuwiusz i Stromboli. Masz tu Rzym z Fontanną di Trevi, gdzie tysiące turystów wrzuca monety, by wrócić, i jednocześnie San Marino - jedno z najmniejszych państw świata, które przetrwało epoki, mając zaledwie 61 km² powierzchni. Włosi potrafią łączyć monumentalność z codziennością. W Neapolu pizza to nie danie dla turystów, tylko rytuał, a w Wenecji zamiast samochodów masz kanały, którymi płynie się na zakupy.

Co ciekawe, to właśnie w Italii znajdziesz najwięcej obiektów z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Nie chodzi tylko o Koloseum czy historyczne centrum Florencji. To także dowód na to, że kultura i sport, jak piłka nożna, są tu traktowane z równą powagą. Życie we Włoszech nie polega na wyścigu, ale na celebracji chwili - stąd rytuał cappuccino tylko do południa i długie kolacje z winem. Gdy zastanawiasz się, gdzie mieszkać w Europie, Włochy oferują coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej: poczucie, że jesteś częścią czegoś, co trwa od tysiąca lat, a zarazem tętni współczesnością. To nie kraj, to styl bycia, w którym każdy znajdzie swój kawałek Italii.

Watykan ma własną drużynę piłkarską, euro i zero podatków

Włochy to kraj, który na każdym kroku zaskakuje, a jednym z najciekawszych paradoksów jest Watykan - mikropaństwo dosłownie wciśnięte w serce Rzymu. Ma własną drużynę piłkarską, choć nie gra w żadnej poważnej lidze, bije własne euro (z podobizną papieża) i jako jedyne państwo na świecie ma zerowe podatki dla mieszkańców. Tak, Watykan to nie tylko bazylika i muzea - to osobny byt z własną pocztą, numerami rejestracyjnymi i armią. Co ciekawe, mimo że powierzchnią przypomina osiedlowy skwerek, ma własny dworzec kolejowy i heliport, a jego obywatelami zostaje się głównie przez służbę Stolicy Apostolskiej. Dla turysty to przede wszystkim Fontanna di Trevi i Koloseum, ale warto wiedzieć, że w cieniu tych zabytków funkcjonuje państwo, które teoretycznie mogłoby ogłosić przystąpienie do strefy Schengen - gdyby tylko chciało.

Włosi sami w sobie to temat na osobną książkę. Życie toczy się tu wokół espresso, wina i piłki nożnej, ale też wokół codziennych absurdów. Mediolańczycy pędzą jak nowojorczycy, mieszkańcy Neapolu traktują każdy posiłek jak święto, a w Wenecji zamiast samochodów masz gondole i tramwaje wodne. Kuchnia włoska to nie tylko pizza i makaron - to regionalne wojny o to, kto robi lepsze tiramisu, i zasada, że cappuccino pije się tylko do jedenastej. Jeśli myślisz o przeprowadzce, musisz wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak „typowy Włoch”. Kraj dzieli się na północ z Ferrari, bankami i alpejskimi widokami oraz południe z Wezuwiuszem, Stromboli i wolniejszym tempem. A przy okazji - San Marino, choć otoczone Italią, też ma własne euro, ale bez papieża na monecie.

Historia bije tu z każdego kamienia. Florencja to renesans na wyciągnięcie ręki, a Rzym to muzeum pod gołym niebem, gdzie na każdym rogu czai się zapierający dech w piersiach widok. Włochy mają najwięcej obiektów światowego dziedzictwa UNESCO na świecie - ponad pięćdziesiąt. I choć turysta kojarzy je przede wszystkim z Koloseum i kanałami Wenecji, prawdziwą perełką jest Monte - nie ta z kasynem, ale górskie miasteczka, gdzie czas się zatrzymał. Włochy to kraj, w którym tysiącletnie tradycje mieszają się z nowoczesnością, a włoski temperament sprawia, że nawet zwykłe zakupy w spożywczaku zamieniają się w spektakl. Jeśli więc szukasz miejsca, gdzie kultura, sport i dobre życie łączą się w jedno - Italia czeka.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski