Przejdź do treści
Egzotyka

10 zaskakujących faktów o Egipcie, które wykraczają poza piramidy

Poznaj 15 niesamowitych ciekawostek o Egipcie, które wykraczają poza piramidy i sfinksa. Odkryj zaskakujące fakty, które sprawią, że spojrzysz na ten kraj

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Dlaczego Egipt to nie tylko piramidy i wielbłądy

Gdy myślisz o Egipcie, od razu widzisz Gizę i Wielką Piramidę. Nic dziwnego - piramida Cheopsa to jedyny ocalały z siedmiu cudów świata, a sama nekropolia robi piorunujące wrażenie. Ale jeśli przyjeżdżasz tylko po to, żeby strzelić fotkę sfinksowi i wsiąść z powrotem do autokaru, tracisz większość tego, co ten kraj ma do zaoferowania. Egipt to nie skansen pod gołym niebem - to żywy, głośny i często chaotyczny organizm, który trzeba poczuć na własnej skórze.

Weźmy Kair. Stolica liczy ponad 20 milionów mieszkańców i należy do najbardziej zatłoczonych miast globu, a jednocześnie kryje perełki, o których nie przeczytasz w żadnym przewodniku. W dzielnicy Miasto Umarłych ludzie mieszkają dosłownie na cmentarzu, wśród mauzoleów, i prowadzą zwyczajne życie - dzieci grają w piłkę na podwórkach, na straganach handluje się warzywami. Na Synaju, w okolicy klasztoru świętej Katarzyny, znajdziesz zupełnie inny Egipt - cichy, surowy, mistyczny, gdzie pustynia styka się z niebem. Według tradycji to tutaj Mojżesz otrzymał tablice z Dekalogiem. Nawet jeśli religia cię nie interesuje, widok wschodu słońca nad górą Synaj zapiera dech.

Egipt zaskakuje też codziennymi wynalazkami. To nad Nilem faraonowie stworzyli jeden z pierwszych kalendarzy słonecznych, a starożytni Egipcjanie używali pasty do zębów i miedzianych igieł do szycia ran. Kleopatra, ostatnia królowa z dynastii Ptolemeuszy, wcale nie była Egipcjanką - pochodziła z greckiej rodziny, ale mówiła w dziewięciu językach i pisała traktaty medyczne. Koty miały status boski, a zabicie kota karano śmiercią. Dziś egipskie koty wciąż biegają po ulicach Kairu, ale nikt nie stawia im pomników. Jeśli przyjrzysz się starożytnym płaskorzeźbom w Luksorze, zobaczysz wizerunki ludzi malujących oczy - makijaż w starożytnym Egipcie chronił przed słońcem i złymi duchami, nie tylko zdobił. To kraj, w którym przeszłość i teraźniejszość mieszają się tak intensywnie, że czasem trudno je od siebie oddzielić. I właśnie dlatego warto tu przyjechać - nie tylko po piramidy.

Piramida Cheopsa kryje więcej tajemnic niż myślisz

Większość ludzi myśli o Wielkiej Piramidzie w Gizie jak o gigantycznym grobowcu zbudowanym przez wycieńczonych niewolników. Prawda jest o wiele ciekawsza. Piramida Cheopsa to jedyny zachowany z Siedmiu Cudów Świata, ale nie dlatego, że była największa. Chodzi o konstrukcję, która do dziś zadziwia inżynierów. Jej boki są idealnie wyrównane do stron świata z dokładnością do ułamka stopnia. W środku nie ma żadnych malowideł ani hieroglifów, co jest kompletnie nietypowe dla starożytnego Egiptu. Archeolodzy wciąż spierają się, czy faktycznie służyła jako grobowiec, bo nigdy nie znaleziono w niej mumii faraona. W 2017 roku naukowcy odkryli za pomocą skanerów wielką, pustą przestrzeń nad Wielką Galerią - nikt nie wie, co tam jest ani jak się tam dostać bez rozbierania kamiennych bloków.

Kiedy myślisz o Egipcie, widzisz pustynię, ale kraj żyje wzdłuż Nilu. Ta rzeka to dosłownie krwioobieg, bez którego nie byłoby ani piramid, ani Kairu, ani żadnej cywilizacji. Większość ze 110 milionów Egipcjan mieszka w pasie zaledwie kilkunastu kilometrów od jej brzegów. Reszta to pustynia, na której postawiono nową stolicę administracyjną, bo Kair jest tak zatłoczony, że normalne funkcjonowanie graniczy z cudem. W samym Kairze, zaraz obok nowoczesnych apartamentowców, leży Miasto Umarłych - ogromny cmentarz, gdzie biedniejsze rodziny mieszkają między nagrobkami, bo nie stać ich na nic innego. Egipcjanie mają też specyficzne podejście do zwierząt. Koty czczono w starożytności, dziś traktuje się je raczej obojętnie. Na ulicach Kairu i na Synaju biega ich mnóstwo, często w opłakanym stanie, co dla turysty z Europy bywa szokiem.

A skoro już jesteśmy przy zaskoczeniach - w starożytnym Egipcie wynaleziono pastę do zębów. Mieszano proszek z kopyt wołowych, popiół i spalone skorupki jajek. Brzmi ohydnie, ale działało. Kleopatra, ostatnia królowa z dynastii Ptolemeuszy, wcale nie Egipcjanka, tylko Greczynka, słynęła z makijażu. Nakładała na oczy ciężką, czarną kreskę z galeny, która chroniła przed muchami i ostrym słońcem. Dzisiejsze muzeum w Kairze ma tyle skarbów, że część leży w magazynach, bo brakuje miejsca. Dopiero nowe Wielkie Muzeum Egipskie pod Gizą ma to zmienić, ale jego otwarcie przekładano tyle razy, że nikt już nie wierzy w terminy.

Na koniec warto wiedzieć, że Egipt to nie tylko piramidy i faraonowie. To także Synaj, gdzie znajduje się klasztor świętej Katarzyny, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Miejsce uznawane za święte przez chrześcijan, muzułmanów i żydów. W 1979 roku Egipt podpisał traktat pokojowy z Izraelem, odzyskał Synaj i dziś jest jednym z bezpieczniejszych krajów Afryki Północnej. Jeśli wybierasz się do Gizy, pamiętaj o jednym - przy wejściu na teren piramid sprawdzą ci zamek przy drzwiach plecaka, bo szukają dronów. Turysta z dronem to w Egipcie wróg publiczny numer jeden.

Nil nie zawsze płynął tam, gdzie dziś stoją hotele

Kiedy myślisz o Egipcie, pierwsze skojarzenia to piramidy, pustynia i Nil. Ale czy wiesz, że ta rzeka, bez której starożytny Egipt nie miałby szansy się rozwinąć, nie zawsze płynęła tak blisko Wielkiej Piramidy w Gizie? Dziś turyści podziwiają piramidę Cheopsa z tarasów hoteli, a za plecami mają zgiełk Kairu. Tymczasem w czasach faraonów Nil płynął znacznie bliżej tych budowli. To właśnie dzięki corocznym wylewom transportowano ogromne bloki kamienia z kamieniołomów na miejsce budowy. Z czasem rzeka zmieniła koryto, a tam, gdzie kiedyś cumowały barki, dziś stoją domy i ulice.

Egipt to kraj pełen takich niespodzianek. Weźmy chociażby koty - zwierzęta, które w starożytnym Egipcie były czczone jak bóstwa. Dzisiaj w Kairze czy na Synaju biega ich mnóstwo, ale mało kto wie, że kiedyś zabicie kota groziło karą śmierci. Z kolei Kleopatra, ostatnia królowa z dynastii Ptolemeuszy, żyła bliżej naszych czasów niż budowy piramid. Dzieli ich od siebie ponad 2500 lat, więc gdy ona rządziła, Wielka Piramida była już starożytną ruiną. Egipcjanie wynaleźli też pastę do zębów i używali czegoś na kształt makijażu, a ich kalendarz słoneczny był tak precyzyjny, że stanowił podstawę dla późniejszych cywilizacji.

Jeśli wybierasz się do stolicy, koniecznie odwiedź Muzeum Egipskie, ale nie pomiń też miejsca zwanego Miastem Umarłych. To nie tylko cmentarz, ale dzielnica mieszkalna, gdzie wśród grobowców toczy się codzienne życie. Na liście światowego dziedzictwa UNESCO znajdziesz nie tylko piramidy w Gizie, ale także klasztor św. Katarzyny na Synaju. To jeden z najstarszych chrześcijańskich klasztorów na świecie, a do dziś działa tam oryginalny zamek do drzwi z czasów bizantyjskich. Egipt to nie tylko plaże i hotele - to kraj, w którym historia wciąż żyje na ulicach, a każdy kamień ma swoją opowieść.

Faraonowie mieli obsesję na punkcie czegoś, co masz w łazience

Impressive ancient Egyptian temple columns with hieroglyphics under a clear blue sky.
Zdjęcie: Alina Zhabynska

Gdy myślisz o starożytnym Egipcie, pierwsze skojarzenia to piramidy, Nil i monumentalne grobowce. Ale faraonowie mieli też obsesję na punkcie czegoś, co do złudzenia przypomina twój codzienny rytuał z łazienki. Mowa o higienie i wyglądzie, które w tamtych czasach były wręcz religijnym nakazem. Archeolodzy odkryli, że Egipcjanie stosowali pastę do zębów zrobioną z popiołu, pumeksu i sproszkowanych kopyt wołowych - mieszankę, która skutecznie ścierała osad, ale niszczyła szkliwo. Nie mieli szczoteczek, więc używali do tego rozdrobnionych gałązek. Gdybyś wylądował w starożytnym Egipcie, pewnie zdziwiłbyś się, jak bardzo dbali o urodę. Kleopatra nie słynęła tylko z urody, ale też z makijażu - czarna kohl do oczu chroniła przed słońcem i muchami, a czerwona ochra na ustach podkreślała status. Faraonowie nosili peruki, bo golenie głowy miało chronić przed wszami, a pod nimi chowali naturalne włosy. To nie wszystko - mężczyźni i kobiety używali olejków zapachowych i kremów, które dziś kosztowałyby krocie w luksusowych drogeriach.

Wielka Piramida w Gizie, jedyny zachowany z Siedmiu Cudów Świata, to nie tylko grobowiec faraona Cheopsa. To także dowód na to, że starożytni mieli obsesję na punkcie porządku i kalendarza. Budowa tej konstrukcji trwała około 20 lat, a jej krawędzie idealnie wskazują kierunki geograficzne. Gdybyś stanął pod nią dzisiaj, zobaczyłbyś, że to miejsce wciąż tętni życiem - Kair, stolica Egiptu, rozrósł się tak, że zabudowa sięga prawie pod same kamienie piramidy. Z jednej strony masz monumentalną historię, z drugiej - współczesne miasto z chaotycznym ruchem i zapachem kebabów. Turysta, który jedzie na Synaj, by wspiąć się na Górę Świętej Katarzyny, często zapomina, że ten półwysep to też miejsce traktatu pokojowego i zamkniętej granicy z Izraelem. A w samym Egipcie, w Kairze, istnieje dzielnica zwana Miastem Umarłych - cmentarz, na którym żyje ponad pół miliona ludzi. Mieszkają w grobowcach, bo brakuje mieszkań, a to pokazuje, jak bardzo kraj balansuje między starożytnością a współczesnymi problemami.

Populacja Egiptu to dziś ponad 110 milionów ludzi, z czego większość tłoczy się wzdłuż Nilu, bo reszta to pustynia. Rzeka Nil to nie tylko woda - to krwioobieg kraju, który od tysięcy lat wyznacza rytm życia. Gdybyś płynął nią z południa na północ, minąłbyś świątynie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i wioski, gdzie dzieci bawią się z kotami, które w starożytnym Egipcie były święte. Dziś koty to zwykłe zwierzęta, ale wciąż traktuje się je z szacunkiem. Ciekawostka: starożytni Egipcjanie wynaleźli pierwszy zamek do drzwi - drewniany rygiel, który działał na zasadzie przesuwania. Mieli też spisany kodeks prawny i system sądowniczy, który dla ówczesnego świata był rewolucją. Kiedy patrzysz na piramidę Cheopsa, pamiętaj, że to nie tylko kamienie - to efekt obsesji na punkcie życia pozagrobowego, higieny i porządku, która przetrwała tysiąclecia.

Wielka Piramida w Gizie nie jest taka samotna, jak ją malują

Wielka Piramida w Gizie, czyli grobowiec faraona Cheopsa, to jedyny zachowany obiekt z oryginalnej listy Siedmiu Cudów Świata. Gdybyś stanął u jej podnóża, szybko zauważysz, że nie stoi samotnie na pustyni. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się dwie pozostałe piramidy - Chefrena i Mykerinosa - oraz słynny Wielki Sfinks. To nie wszystko. Cały płaskowyż Giza to jedno wielkie miasto umarłych, gdzie archeolodzy wciąż odkrywają kolejne grobowce dostojników i członków rodziny królewskiej. Dla turysty oznacza to, że zwiedzanie samej piramidy Cheopsa to dopiero początek, a prawdziwą wartość ma spacer między tymi kamiennymi kolosami o świcie, kiedy słońce dopiero zaczyna nagrzewać piasek, a tłumy jeszcze nie nadciągnęły.

Wielu przyjezdnych myli Gizę z samym Kairem. Tymczasem to osobne miasto, choć od stolicy Egiptu dzieli je zaledwie kilkanaście kilometrów. Współcześni Egipcjanie traktują to miejsce z mieszanką dumy i biznesowego pragmatyzmu - możesz tam kupić bilet, który pozwoli ci wejść do środka Wielkiej Piramidy, ale przygotuj się na klaustrofobiczne, wilgotne i gorące tunele. To nie jest przygoda dla każdego, ale jeśli dasz radę, zobaczysz pustą komorę grobową, z której dawno wyniesiono wszystko, co wartościowe. Znacznie ciekawszy jest kontekst: fakt, że do budowy użyto około 2,3 miliona kamiennych bloków, a całość przez tysiące lat była pokryta gładkim wapieniem, który lśnił w słońcu jak lustro.

Warto też wiedzieć, że Egipt to nie tylko Giza i piramidy. Na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO znajdziesz całe mnóstwo innych miejsc, od świątyń w Luksorze po klasztor św. Katarzyny na Synaju. Jeśli masz więcej czasu, odbij od utartego szlaku i pojedź na pustynię, gdzie zobaczysz, jak zmienia się krajobraz, a nocą niebo nabite gwiazdami nie ma sobie równych. Pamiętaj też, że Egipt to kraj kontrastów - obok starożytnych cudów znajdziesz współczesny Kair z jego chaosem, zapachem przypraw i wszechobecnymi kotami, które są tu szanowane od czasów faraonów. Nie daj się zwieść obrazkom z folderów - prawdziwe piramidy są monumentalne, ale też otoczone przez życie, które toczy się tu i teraz.

Starożytny Egipt wymyślił urlop, kalendarz i strajk w jednym stuleciu

Egipt kojarzy ci się z piramidami, pustynią i faraonami. I słusznie, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Starożytny Egipt to cywilizacja, która w jednym stuleciu wymyśliła rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie dzisiejszego świata. Mówiąc konkretnie: kalendarz, pierwszy znany strajk pracowniczy i urlop. Kalendarz słoneczny, którym posługiwali się Egipcjanie, dzielił rok na 365 dni i 12 miesięcy po 30 dni, z pięcioma dniami dodatkowymi. To był fundament pod nasz współczesny system. A strajk? W 1152 roku p.n.e. robotnicy budujący grobowce w Dolinie Królów po prostu odłożyli narzędzia, bo nie dostali racji żywnościowych. Zostawili na ścianach zapiski, które archeolodzy odczytali jako pierwszy w historii udokumentowany protest. Mieli też coś na kształt urlopu - dni wolne na święta, choroby, a nawet na opiekę nad żoną.

Zaskoczy cię też fakt, że to Egipcjanie byli prekursorami w dziedzinie kosmetyków i higieny. Kleopatra, ostatnia królowa z dynastii Ptolemeuszy, słynęła z makijażu, ale to nie była tylko kwestia urody. Używali pasty do zębów - proszku z soli, mięty, pieprzu i suszonych kwiatów irysa. Do tego wynaleźli zamek do drzwi, który działał na zasadzie przesuwanych kołków - prototyp dzisiejszych systemów. A skoro o codzienności mowa - koty. Egipcjanie ubóstwiali koty, czczono je jak bóstwa, a ich zabicie groziło karą śmierci. Wierzono, że przynoszą szczęście i chronią dom przed złymi duchami. Do dziś na ulicach Kairu i innych miast widać mnóstwo kotów, które są traktowane z dużym szacunkiem.

Gdy myślisz o Egipcie, widzisz piramidy w Gizie, w tym Wielką Piramidę Cheopsa - jedyny zachowany cud świata z listy siedmiu cudów starożytności. Ale to nie wszystko. Na półwyspie Synaj znajdziesz klasztor świętej Katarzyny, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To jedno z najstarszych nieprzerwanie działających miejsc kultu chrześcijańskiego na świecie. W samym Kairze, stolicy kraju, masz do wyboru Muzeum Egipskie z mumiami i skarbami Tutenchamona, a tuż obok dzielnicę zwaną Miastem Umarłych - cmentarz, na którym mieszkają ludzie. Tak, Egipcjanie zamieszkują grobowce, bo w zatłoczonym Kairze brakuje mieszkań. To kontrast, który pokazuje, że ten kraj nie zatrzymał się w starożytności - on żyje swoim własnym, skomplikowanym rytmem, gdzie historia miesza się z teraźniejszością.

Kair ma dzielnicę, do której nie wchodzi się dwa razy

Kiedy myślisz o Egipcie, pierwsze skojarzenia to piramidy, Nil i upał. I słusznie. Ale Kair, stolica kraju, skrywa miejsca, które zaskoczą nawet wytrawnego turystę. Jednym z nich jest Miasto Umarłych - dzielnica, gdzie na cmentarzu mieszkają żywi. To nie metafora. Wśród nagrobków i mauzoleów, na pustynnym piasku, swoje domy postawiły tysiące rodzin. Dla Egipcjan to nie profanacja, ale praktyczne rozwiązanie braku mieszkań w mieście liczącym ponad 20 milionów ludzi. Kiedyś to miejsce było przeznaczone dla zmarłych, dziś tętni życiem - dzieci grają w piłkę między grobami, a na straganach sprzedaje się jedzenie.

To fascynujące, jak kultura i konieczność mieszają się tu w jedno. Starożytny Egipt, z faraonami i piramidami, budował grobowce na wieczność. Dziś, w cieniu Wielkiej Piramidy w Gizie, jednego z siedmiu cudów świata, żywi i umarli dzielą tę samą przestrzeń. Jeśli wybierasz się na Synaj, do klasztoru świętej Katarzyny, albo nad Nil, warto zobaczyć to miejsce na własne oczy. Nie znajdziesz go na standardowych wycieczkach, ale lokalni przewodnicy chętnie pokażą ci tę inną twarz Kairu.

Egipcjanie mają też inne nietypowe zwyczaje. Koty - dla starożytnych święte - do dziś biegają po ulicach bezpańskie, ale nikt ich nie krzywdzi. A Kleopatra? Nie używała pasty do zębów, choć dbano o higienę - zamiast tego stosowano mieszankę soli i mięty. Z kolei pierwszy w historii traktat pokojowy podpisali Egipcjanie z Hetytami, a nie - jak można by myśleć - nowożytne mocarstwa. Kair to miasto kontrastów, gdzie obok nowoczesnych wieżowców stoją domy z cegły mułowej, a zamek do drzwi może mieć sto lat. To nie tylko brama do piramid, ale żywe muzeum, w którym historia wciąż się pisze.

Egipcjanie czcili koty, ale z zupełnie innego powodu niż myślisz

Koty w starożytnym Egipcie miały zupełnie inną pozycję niż dzisiejsze domowe mruczki. Nie chodziło tylko o to, że były urocze - Egipcjanie cenili je za konkretne umiejętności. Żyjąc nad Nilem, doskonale wiedzieli, co znaczy mieć w domu drapieżnika, który poluje na gryzonie niszczące zapasy zboża. W kraju, gdzie populacja opierała się na rolnictwie, ochrona żywności przed myszami i szczurami była sprawą życia i śmierci. Kot stał się więc strażnikiem spiżarni, a przy okazji symbolem ochrony domowego ogniska. Kiedy zmarł, domownicy golili brwi w żałobie, a znalezienie martwego kota na ulicy mogło skończyć się surową karą. To nie była przesada - taki był realny wymiar wdzięczności za to, że zwierzę chroniło ich przed głodem.

Dopiero z czasem kult kota urósł do rangi religijnej. Bogini Bastet, przedstawiana z kocim łbem, opiekowała się domem, płodnością i radością życia. W jej świątyniach w mieście Bubastis trzymano setki kotów, które po śmierci mumifikowano. Archeolodzy znajdowali całe cmentarzyska tych zwierząt, a ich mumie sprzedawano pielgrzymom jako wota. To zjawisko było tak powszechne, że w XIX wieku wysłano do Anglii cały statek wypełniony mumiami kotów, które przerobiono na nawóz. Dziś dla turysty odwiedzającego Kair czy Gizę takie historie brzmią egzotycznie, ale dla ówczesnych Egipcjan kot był po prostu praktycznym członkiem rodziny. I to właśnie ta praktyczność, a nie mistycyzm, stała u podstaw ich wyjątkowej pozycji.

Współcześni Egipcjanie nadal traktują koty z szacunkiem, choć już bez mumifikacji. Na ulicach Kairu czy w okolicach piramidy Cheopsa widać dzikie koty, które żyją wśród ruin i turystów. To bezpośrednia kontynuacja tradycji sprzed tysięcy lat - w kraju, gdzie pustynia styka się z Nilem, a starożytność miesza się z nowoczesnością, koty wciąż pełnią rolę naturalnych sprzątaczy. Niektóre z nich, podobnie jak ich przodkowie za czasów faraonów i Kleopatry, mają nawet status półdzikich mieszkańców osad. Jeśli wybierzesz się na Synaj, do klasztoru świętej Katarzyny, zobaczysz tam koty pilnujące krużganków przed myszami - dokładnie tak, jak robiły to w czasach, gdy Egipt był jednym z najpotężniejszych krajów świata.

Synaj to miejsce, gdzie spotykają się dwa kontynenty i zero granic

Półwysep Synaj to jeden z tych zakątków świata, przy których zwykłe mapy tracą sens. Leży geograficznie w Azji, ale administracyjnie należy do Egiptu, kraju, którego serce bije w Afryce. Dla turysty oznacza to jedną rzecz: w ciągu jednej podróży możesz dotknąć dwóch kontynentów, nie przekraczając żadnej granicy. Wystarczy przejechać tunelem pod Kanałem Sueskim, by z Afryki przenieść się na azjatycką pustynię. To nie jest zwykła ciekawostka - to codzienność mieszkańców Kairu, którzy w weekend jadą na Synaj odpocząć od zgiełku stolicy.

Synaj to jednak nie tylko plaże i rafy koralowe. To także miejsce, gdzie historia starożytnego Egiptu miesza się z tradycjami beduińskimi i wpływami trzech wielkich religii. W głębi lądu, u podnóża góry Synaj, leży klasztor świętej Katarzyny - jeden z najstarszych nieprzerwanie działających klasztorów na świecie. To właśnie tutaj, według tradycji, Mojżesz miał otrzymać Dziesięć Przykazań. Miejsce wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO przyciąga nie tylko pielgrzymów, ale i podróżników szukających czegoś więcej niż tylko egipskiego słońca.

Kiedy myślisz o Egipcie, pierwsze skojarzenia to piramidy w Gizie, Wielka Piramida Cheopsa jako jedyny zachowany z siedmiu cudów świata albo Muzeum Egipskie w Kairze pełne skarbów faraonów. Synaj oferuje coś innego - surową pustynię, która wygląda jak krajobraz z innej planety, i miejsca, gdzie czas płynie wolniej niż woda w Nilu. To tutaj, w cieniu gór, możesz zrozumieć, dlaczego starożytni Egipcjanie czcili słońce i dlaczego współcześni Egipcjanie wciąż żyją w rytmie tej ziemi.

Dla turysty Synaj to kontrast: z jednej strony kurorty pełne turystów, z drugiej - pustynia, gdzie jedynymi mieszkańcami są beduińskie plemiona i dzikie zwierzęta. To także miejsce, gdzie historia polityczna Egiptu ma swój rozdział - podpisano tu traktat pokojowy między Egiptem a Izraelem. Jeśli myślisz, że Egipt to tylko piramidy i Muzeum Egipskie, Synaj szybko wyprowadzi cię z błędu. To kraj w pigułce: od starożytnych faraonów po współczesne kurorty, od afrykańskiej pustyni po azjatyckie góry.

Stolica Egiptu zaraz będzie gdzie indziej i to nie jest żart

Kair jest gigantyczny, głośny i totalnie zakorkowany. Mieszka w nim około 10 milionów ludzi, a jeśli doliczyć aglomerację, to nawet 20. To jedno z największych miast Afryki i arabskiego świata. Ale za chwilę przestanie być stolicą. Rząd Egiptu buduje właśnie Nową Stolicę Administracyjną, jakieś 50 kilometrów na wschód, za pustynią. Ma odciążyć Kair, przenieść ministerstwa, parlament i ambasady. Na razie wygląda to jak gigantyczny plac budowy, ale pierwsze urzędy już tam działają.

W samym Kairze historia miesza się z totalnym chaosem. Na przedmieściach leżą piramidy w Gizie, w tym Wielka Piramida Cheopsa - jedyny zachowany z Siedmiu Cudów Świata. Tuż obok stoi Sfinks, a wokół ciągnie się pustynia. Ale Egipt to nie tylko faraonowie i mumie. W Muzeum Egipskim przy placu Tahrir zobaczysz skarby Tutanchamona, a w nowym Muzeum Narodowym Cywilizacji Egipskiej - słynne złote maski i sarkofagi. Turyści często zapominają, że Egipcjanie to naród żywiołowy, gościnny i niesamowicie dumni ze swojego kraju. Ich kalendarz wywodzi się z obserwacji Nilu, a rzeka ta do dziś jest krwioobiegiem państwa - bez niej cały kraj byłby suchą pustynią.

Z ciekawostek: starożytni Egipcjanie znali pastę do zębów, robili makijaż z ochry i miedzi, a kobiety nosiły peruki i malowały oczy na czarno. Kleopatra, ostatnia królowa, wcale nie była Egipcjanką z pochodzenia - należała do greckiej dynastii Ptolemeuszy. A koty? W starożytnym Egipcie były święte, do dziś w Kairze biega ich mnóstwo, zwłaszcza na cmentarzach. To właśnie tam, w dzielnicy zwanej Miastem Umarłych, mieszkają ludzie wśród grobowców - bo nie stać ich na normalny dach nad głową. Z kolei na półwyspie Synaj, przy klasztorze świętej Katarzyny, znajdziesz miejsce wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To jeden z najstarszych chrześcijańskich klasztorów na świecie, schowany w górach, gdzie według tradycji Bóg objawił się Mojżeszowi. Egipt to kraj skrajności - od zatłoczonego Kairu po ciszę pustyni, od traktatu pokojowego z Izraelem po codzienną walkę o wodę i przestrzeń.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski