Przejdź do treści
Wakacje Nad Morzem

Włochy Plaże 2026-15 Najpiękniejszych Miejsc Nad Morzem

Odkryj 15 najpiękniejszych włoskich plaż na 2026 rok, które wyglądają jak z fotomontażu. Turkusowa woda i rajskie widoki czekają na Ciebie już dziś.

Aerial view of colorful beach umbrellas and loungers on Santa Marina beach, Italy. Pozdrowienia z: Wakacje Nad Morzem Par avion

Plaże Włoch, które wyglądają jak fotomontaż, a są prawdziwe - ranking subiektywny

Kiedy myślisz o włoskich plażach, przed oczami stają ci te idealne obrazki z turkusową wodą i białym piaskiem. I tu niespodzianka - one naprawdę istnieją. We Włoszech natura poszła o krok dalej i stworzyła miejsca, które wyglądają nierealnie, a jednak możesz je odwiedzić bez żadnego filtra. Weź Spiaggia dei Conigli na Lampedusie. To nie jest zwykła plaża - woda ma odcień tak intensywny, że wydaje się niemożliwy, a piasek jest tak drobny, że stąpasz po nim jak po mące. Jeśli trafisz tam o świcie, zanim pojawią się tłumy, zrozumiesz, skąd bierze się sława najpiękniejszych plaż świata. Ale Włochy to nie tylko jedna wyspa. Sycylia oferuje takie zróżnicowanie, że trudno uwierzyć, iż wszystkie te krajobrazy leżą w jednym regionie. Cala dei Turchi pod Realmonte to białe klify opadające wprost do lazurowej wody. A jeśli wolisz dzikie zatoczki, San Vito Capo na północy wyspy łączy górskie szczyty z piaszczystą plażą - jakby Alpy spotkały się z rajem.

Sardynia to zupełnie inna historia - natura postawiła tu na surowość i monumentalność. Cala Goloritze, do której nie podjedziesz samochodem, bo trzeba iść pieszo przez godzinę, nagradza cię widokiem gigantycznej kamiennej igły wystającej z morza. Woda jest tu tak czysta, że dno widzisz na kilkanaście metrów w głąb. Na Costa Smeralda znajdziesz Porto Giunco, gdzie biały piasek miesza się z różowawym odcieniem od muszelek. To nie jest miejsce na gapienie się w telefon - sam widok sprawia, że chcesz wejść do wody i płynąć przed siebie. Jeśli wolisz coś bardziej cywilizowanego, wybrzeże Amalfi z miasteczkami jak Amalfi czy Positano to ściana kolorowych domów wiszących nad klifami. Plaże są tu kamieniste, ale rejs łodzią wzdłuż wybrzeża odsłania groty i zakątki, do których nie dotrzesz pieszo.

Kalabria i Apulia to propozycja dla tych, którzy chcą łączyć kąpiele z włoską kuchnią i zabytkami. Tropea w Kalabrii to miasteczko zawieszone nad klifami, a pod nim ciągnie się długa, złocista plaża z widokiem na wulkan Stromboli. W Apulii robi wrażenie Baia dei Turchi, otoczona lasem sosnowym, gdzie woda ma odcień szmaragdu. Włochy to nie tylko plaże, ale też styl życia - po całym dniu na słońcu idziesz do knajpki na świeże owoce morza i lampkę wina, a potem spacerujesz po historycznych miasteczkach, gdzie czas się zatrzymał. I to wszystko jest w zasięgu ręki, nawet jeśli podróżujesz komunikacją publiczną - pociągiem dojedziesz nad Adriatyk czy Morze Śródziemne, a potem lokalnymi busami lub promem na wyspy. We Włoszech najpiękniejszych plaż nie trzeba szukać z mapą - one same rzucają ci się w oczy.

Gdzie Włosi uciekają nad morze, czyli włoskie plaże bez filtrów Instagrama

Gdy mówimy o włoskich plażach, przed oczami stają nam zwykle zatłoczone odcinki Riwiery albo te z Instagrama, gdzie biały piasek i krystalicznie czysta woda wyglądają jak z Photoshopa. Tymczasem Włosi sami omijają takie miejsca szerokim łukiem i pakują się w znacznie ciekawsze rejony. Na Sardynii zamiast szturmować słynną Spiaggia dei Conigli (choć faktycznie jest oszałamiająca) wybierają Cala Goloritzé - dziką zatoczkę dostępną tylko pieszo lub łodzią, gdzie klify opadają wprost do turkusowej wody. Na Sycylii obok plaży Porto Giunco znajdziesz mniej znane zakątki, gdzie za leżak służy ci własny ręcznik, a jedynym dźwiękiem jest szum morza i cykady.

Jeśli szukasz autentycznego klimatu, pomiń zatłoczone Wybrzeże Amalfi i skieruj się do Kalabrii. W Tropei, na klifie nad morzem, plaża z białym piaskiem i widokiem na starówkę robi wrażenie, ale prawdziwy relaks czeka na ciebie w San Vito Capo - woda ma tu odcień, który normalnie widuje się tylko na Karaibach. W Apulii, w okolicy Baia dei Turchi, znajdziesz długie odcinki dzikiego wybrzeża, gdzie możesz zapomnieć o tłumie i oddać się lenistwu i pływaniu. Włosi wiedzą, że najpiękniejsze plaże to te, które wymagają odrobiny wysiłku - spaceru, rejsu, a czasem wczesnej pobudki.

Nie zapominaj też o miasteczkach, które są równie ważne jak sama plaża. Diano Marina na wybrzeżu liguryjskim to nie tylko piaszczyste odcinki, ale też promenada pełna lokalnych barów, gdzie zamówisz espresso za 1,20 euro i patrzysz, jak życie toczy się własnym rytmem. Na Sycylii po dniu na plaży warto wdrapać się do historycznego miasteczka na wzgórzu - widoki na morskie wybrzeże o zachodzie słońca zapierają dech, a kuchnia włoska w takiej scenerii smakuje dwa razy lepiej. Komunikacja publiczna, zwłaszcza pociągiem wzdłuż wybrzeża, pozwala łatwo przeskakiwać między regionami, więc nie musisz wynajmować samochodu, żeby zobaczyć to, co najlepsze.

Sardynia: od Karaibów po księżycowe krajobrazy w jeden dzień

Sardynia to miejsce, gdzie w ciągu jednego dnia możesz przejść od białego piasku i turkusowej wody rodem z Karaibów do surowych, skalistych krajobrazów, które wyglądają jak z innej planety. Jeśli szukasz włoskich plaż, które zapierają dech w piersiach, zacznij od Cala Goloritzé na wschodnim wybrzeżu. Dotrzesz tam tylko pieszo albo łodzią, ale nagrodą jest krystalicznie czysta woda i słynny wapienny łuk skalny. To jedna z najpiękniejszych plaż nie tylko na Sardynii, ale w całych Włoszech. Na północy, w okolicy San Vito Capo, znajdziesz plaże z drobnym, białym piaskiem i łagodnym zejściem do morza - idealne dla rodzin z dziećmi.

Jeśli wolisz dzikszą stronę wyspy, skieruj się na zachód. Tam czeka na ciebie Cala Domestica, ukryta w wąskiej zatoce, otoczona klifami i dziką roślinnością. Nie licz na leżaki czy bary - to miejsce dla tych, którzy chcą poczuć prawdziwą, nieskażoną przyrodę. A wieczorem wsiadasz w samochód i jedziesz w głąb lądu. Wystarczy godzina, żeby znaleźć się wśród księżycowych formacji Gole di Gorropu - najgłębszego wąwozu we Włoszech, gdzie czas płynie inaczej.

Sardynia to nie tylko plaże i klify, ale też miasteczka, które zachowały średniowieczny charakter. Bosa z kolorowymi domami wznoszącymi się na wzgórzu czy Alghero, gdzie wciąż słychać kataloński akcent, to miejsca, w których warto spędzić popołudnie między kąpielami. Komunikacja publiczna na wyspie nie należy do najwygodniejszych, dlatego polecam wynająć samochód - wtedy masz pełną swobodę, żeby łączyć leniwe dni na plaży z odkrywaniem zabytków i lokalnej kuchni. A ta, uwierz, to osobny powód, żeby tu przyjechać.

Sycylia: schody do raju, białe klify i rezerwat, do którego trzeba dopłynąć

Aerial view of an eroded rocky shoreline with dramatic ocean waves crashing below.
Zdjęcie: Artem Zhukov

Gdy mówi się o najpiękniejszych plażach Włoch, Sycylia kradnie show za każdym razem. To właśnie tutaj znajdziesz te widoki z pocztówek, które nie potrzebują filtrów. Zacznijmy od czegoś absolutnie kultowego - Scala dei Turchi to jedno z tych miejsc, które robi wrażenie już z daleka. Białe klify wcinające się w błękit morza wyglądają, jakby ktoś ułożył je warstwami. Możesz na nich posiedzieć, poczuć wapienny pył pod palcami i patrzeć, jak woda zmienia kolor w ciągu dnia. Dalej na południe czeka rezerwat Vendicari, a w nim plaża Cala Mosche. Żeby do niej dotrzeć, trzeba przejść przez dziką ścieżkę wśród trzcin i starych wież rybackich. Nagroda? Cisza, której nie znajdziesz na komercyjnych odcinkach wybrzeża.

Na wschodzie wyspy, w okolicach Taorminy, Isola Bella to mała perełka - żwirowa plaża połączona z lądem wąskim przesmykiem. Woda jest tu tak przejrzysta, że widać każdy kamyk na dnie. Jeśli szukasz czegoś bardziej dzikiego, rzuć okiem na Cala dei Turchi w okolicy Agrigento. To zatoczka otoczona niskimi klifami, gdzie biały piasek i krystalicznie czysta woda tworzą naturalny basen. Nie ma tu leżaków ani barów - tylko ty, morze i szum fal. A gdy już nasycisz się słońcem, wsiądź w pociąg i przesiądź się na lokalny autobus, by dotrzeć do historycznych miasteczek takich jak Ragusa czy Modica. Sycylia to bowiem nie tylko plaże, ale też miasteczka wcinające się w zbocza gór, gdzie czas płynie wolniej.

Na północy wyspy, w okolicy San Vito Lo Capo, znajdziesz plażę o niesamowicie drobnym, jasnym piasku. Woda jest tu płytka na długi odcinek, więc to idealne miejsce, by zanurzyć się bez skakania na głęboką wodę. W sezonie letnim organizowane są tu rejsy do rezerwatu Zingaro - jednego z ostatnich dziewiczych odcinków wybrzeża. Dopłyniesz tam tylko łodzią, a na miejscu czekają ukryte zatoczki i szlaki widokowe. Jeśli masz więcej czasu, warto skoczyć na Lampedusę i zobaczyć słynną Spiaggia dei Conigli, którą wielu uznaje za najpiękniejszą plażę świata. Pamiętaj jednak - bilety na prom trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, bo w sezonie rozchodzą się jak świeże cannoli.

Kalabria i Kampania: miasteczko zawieszone nad plażą i wybrzeże, które zmiecie cię z nóg

Kiedy myślisz o włoskim wybrzeżu, które łączy bajkowe widoki z prawdziwym życiem, Kalabria i Kampania nie pozwalają o sobie zapomnieć. W Kalabrii, na samym czubku buta, czeka na ciebie Tropea. To miasteczko dosłownie zawieszone na klifie nad Morzem Tyrreńskim. Schodzisz wąskimi uliczkami w dół, między praniem suszącym się na balkonach, i po kilkunastu minutach stajesz na plaży z białym piaskiem, przy której woda ma odcień turkusu, jakiego nie powstydziłaby się Spiaggia dei Conigli na Lampedusie. Różnica? W Tropei nie musisz rezerwować promu z wyprzedzeniem, a po kąpieli wchodzisz do baru na granitę z cytryną, którą miejscowi robią lepiej niż w Syrakuzach.

Kampania to z kolei inna skala wrażeń. Wybrzeże Amalfi to nie tylko Amalfi i Positano, ale też mniej oczywiste perełki, jak Baia dei Turchi w okolicy Otranto, jeśli skręcisz w stronę Apulii. Ale prawdziwy majstersztyk to przejazd krętą drogą SS163, gdzie z jednej strony masz klify, a z drugiej morze rozlewające się po horyzont. Zatrzymaj się w Ravello, wejdź do willi Cimbrone i zobacz taras widokowy, który sprawia, że zapominasz o wszystkim. Plaże w tej części Włoch nie są szerokie - często to małe żwirowe zatoczki, do których schodzisz po stromych schodach. Ale woda robi wrażenie: czysta, chłodna, intensywnie niebieska. Dla kogoś, kto szuka najpiękniejszych plaż, ale nie chce spędzać całego dnia na leżaku, to idealny kompromis między zwiedzaniem historycznych miasteczek a lenistwem na piasku.

Jeśli masz ochotę na więcej przestrzeni, rzuć okiem na Diano Marina w Ligurii albo na dzikie wybrzeże Sardynii, gdzie Cala Goloritzé i Cala Mariolu rywalizują o miano najpiękniejszej. Ale to właśnie Kalabria i Kampania oferują coś, czego nie znajdziesz na Sycylii czy Sardynii - miasteczka, które żyją pełnią życia, a plaża jest tylko jednym z wielu elementów układanki. Możesz popływać, zjeść świeżą ricottę na plaży, a wieczorem wrócić do miasteczka na kolację z widokiem na klify i zachód słońca nad morzem. I to wszystko bez tłumów - wystarczy pociągiem dojechać do Reggio Calabria albo do Neapolu, a stamtąd już rzut beretem.

Apulia i Bazylikata: kąpiel między dwoma morzami i miejsce, gdzie piasek chrzęści pod stopami

Apulia i Bazylikata to regiony, które często umykają uwadze na rzecz bardziej oklepanych kierunków, a szkoda, bo to właśnie tutaj włoskie plaże potrafią zaskoczyć różnorodnością. Apulia, wrzynająca się w Morze Adriatyckie i Jońskie, oferuje coś, czego nie znajdziesz na zatłoczonej Sycylii czy Sardynii - możliwość kąpieli w dwóch morzach tego samego dnia. Wystarczy przejechać z wybrzeża Gargano na północy, gdzie klify opadają wprost do lazurowej wody, aż po słynną plażę Porto Giunco z białym piaskiem i krystalicznie czystą wodą. To właśnie tutaj, w okolicy Otranto, morze przybiera turkusowy odcień, który kojarzy się bardziej z tropikami niż z Europą.

Bazylikata, choć mniejsza i rzadziej odwiedzana, kryje perełkę w postaci wybrzeża Maratea. Plaże w tej okolicy to nie tylko piach, ale przede wszystkim dzikie zatoczki i strome klify porośnięte śródziemnomorską makią. Jeśli szukasz miejsca, gdzie możesz usłyszeć własne myśli, a nie sąsiada z ręcznikiem obok, to właśnie tu. W przeciwieństwie do komercyjnych kurortów Kalabrii czy zatłoczonego wybrzeża Amalfi, w Bazylikacie wciąż czuć autentyczność. Piasek na niektórych plażach, jak w okolicy Metaponto, ma drobnoziarnistą strukturę i pod stopami wydaje delikatny, chrzęszczący dźwięk - mieszanka minerałów i muszelek, która przypomina, że stoisz na przyrodzie, a nie na sztucznie podsypanym kawałku lądu.

Apulia z kolei to raj dla fanów długich, piaszczystych odcinków i miasteczek, które wyglądają jak żywcem wyjęte z pocztówki. W regionie Salento znajdziesz plaże, gdzie biały piasek przeplata się z niskimi klifami, a woda jest tak przejrzysta, że widać dno na kilka metrów w głąb. W przeciwieństwie do dzikich zatok na Sardynii, tutaj łatwo dotrzesz komunikacją publiczną - pociągiem, a potem lokalnym autobusem wprost na plażę. To robi ogromną różnicę, gdy nie chcesz wynajmować samochodu i tracić czasu na szukanie miejsca parkingowego. Po kąpieli w Morzu Śródziemnym możesz wyskoczyć do pobliskiego miasteczka na lunch - kuchnia włoska w tych regionach to przede wszystkim świeże owoce morza, oliwa z oliwek i warzywa, które smakują inaczej niż w restauracjach nad Adriatykiem.

Jeśli szukasz konkretnych adresów, sprawdź plażę w okolicy Polignano a Mare, gdzie klify tworzą naturalne baseny, albo wybierz się na rejs wzdłuż wybrzeża, by zobaczyć ukryte groty. W Apulii i Bazylikacie nie ma tłumów jak na Sycylii czy w okolicach Tropei, ale jest za to prawdziwy klimat południa - leniwy, słoneczny i pełen smaków. To miejsce, gdzie włoskie wybrzeże pokazuje swoją mniej oczywistą, ale równie piękną twarz.

Toskania i Liguria: plaże z widokiem na Alpy i zatoka z darmowym SPA

Toskania i Liguria to regiony, które potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy myślą, że znają już włoskie wybrzeże. W Ligurii, między Cinque Terre a Portofino, znajdziesz plaże wciśnięte między klify a lazurowe morze. Nie licz jednak na długie pasy białego piasku - tutaj królują małe kamieniste zatoczki, do których schodzi się stromymi ścieżkami. Za to widoki rekompensują wszystko: z wody wystają skały, a nad głową masz tarasy winnic i średniowieczne miasteczka. Warto wybrać się do Diano Marina, gdzie plaża jest bardziej piaszczysta, a woda tak przejrzysta, że widać własne stopy nawet na głębokości dwóch metrów. Jeśli masz ochotę na coś niezwykłego, w okolicy Genui znajdziesz zatokę, gdzie naturalne źródła siarkowe mieszają się z morską wodą - kąpiel w takim miejscu to darmowe SPA z widokiem na Alpy.

Toskania z kolei oferuje bardziej dzikie krajobrazy. Na południu regionu, w okolicy Monte Argentario, czekają na ciebie skaliste zatoki i ukryte plaże, do których nie dojedziesz samochodem - trzeba dopłynąć rejsem albo przejść pieszo przez las. Woda jest tu krystalicznie czysta, a dno piaszczyste, więc bez problemu popływasz z maską. Jeśli wolisz wygodę, wybierz się do Viareggio lub Forte dei Marmi - to bardziej kurortowe miejsca z długimi, szerokimi plażami, leżakami i parasolami. Ale prawdziwą perełką jest Cala dei Sospiri - mała, trudno dostępna zatoczka, gdzie biały piasek i turkusowa woda sprawiają, że czujesz się jak na Karaibach. I choć trzeba się natrudzić, żeby tam dotrzeć, spokój i cisza wynagradzają każdy krok. Po kąpieli możesz wyskoczyć do pobliskiego miasteczka na lampkę wina i oliwki - kuchnia włoska smakuje tu najlepiej, gdy siedzisz na tarasie z widokiem na morze.

Marki i Wenecja Euganejska: długie pasy piasku, gdzie Włosi uczą dzieci pływać

Kiedy myślisz o włoskich plażach, od razu przychodzą ci do głowy skaliste zatoczki Cinque Terre albo strome klify Amalfi. Tymczasem region Wenecji Euganejskiej i okolice Rimini oferują coś, czego próżno szukać na Sardynii czy Sycylii - niekończące się, szerokie pasy drobnego piasku, gdzie woda łagodnie opada przez kilkadziesiąt metrów. To właśnie tutaj, na plażach takich jak Lido di Jesolo czy Bibione, włoskie rodziny uczą swoje dzieci pływać. Morze jest spokojne, a dno piaszczyste i bezpieczne. Jeśli twoje wakacje z dziećmi polegają na tym, żeby maluchy mogły pluskać się bez ryzyka, a ty nie chcesz martwić się o nagłe głębiny, to właśnie ten odcinek Adriatyku jest dla ciebie.

Co ważne, nie znajdziesz tu dzikich, odludnych zatoczek. Plaża jest zorganizowana od linii horyzontu po horyzont: parasole, leżaki, bary i place zabaw. Dla wielu to wada, ale jeśli cenisz sobie wygodę i chcesz mieć wszystko pod ręką, to idealne rozwiązanie. Włosi przyjeżdżają tu na całe lato, wynajmują to samo miejsce rok po roku i traktują plażę jak przedłużenie salonu. Ceny leżaków w sezonie wahają się od 15 do 30 euro za dzień, ale jeśli zatrzymasz się w hotelu z własnym dostępem do morza, często masz je wliczone w cenę.

Zamiast jechać na zatłoczoną Spiaggia dei Conigli na Lampedusie, gdzie o ręcznik trzeba walczyć od świtu, rozważ Diano Marina albo San Vito Capo. To też krystalicznie czysta woda i biały piasek, ale bez fatamorgany tłumów. W Wenecji Euganejskiej zaskoczy cię też coś innego: woda jest tu płytsza niż w większości miejsc na Morzu Śródziemnym, a przy bezwietrznej pogodzie przypomina taflę jeziora. To dobra wiadomość, jeśli nie przepadasz za wysokimi falami. A wieczorem wsiadasz w pociąg i po 20 minutach jesteś w Wenecji, żeby zjeść spaghetti alle vongole na Canale Grande, zamiast siedzieć w kurorcie bez życia.

Lacjum i Abruzja: dzikie wydmy, rzymskie ruiny i trabocchi na horyzoncie

Lacjum i Abruzja to regiony, które często umykają uwadze w zestawieniach najpiękniejszych plaż Włoch, a szkoda, bo oferują coś, czego brakuje zatłoczonej Sycylii czy Sardynii - autentyczny spokój i dziką naturę. Zamiast kultowej Spiaggia dei Conigli na Lampedusie znajdziesz tu rozległe, piaszczyste odcinki wybrzeża, gdzie jedynym towarzyszem jest szum Morza Śródziemnego. W Lacjum, na przykład w okolicy Sabaudii i San Felice Circeo, wybrzeże przybiera formę piaszczystych wydm porośniętych sosnami, a woda jest na tyle przejrzysta, że bez problemu dostrzeżesz dno na kilka metrów. To idealne miejsce, jeśli szukasz krystalicznie czystej wody bez tłumów i komercyjnych kurortów, a przy okazji chcesz połączyć plażowanie z historią - rzymskie ruiny willi cesarskich dosłownie wychodzą na plażę.

Jadąc dalej na wschód, do Abruzji, trafisz na zupełnie inny krajobraz. Wybrzeże w okolicy Vasto i Ortony to strome klify schodzące wprost do morza, a u ich podnóża rozciągają się kameralne zatoczki, które lokalni nazywają po prostu cala. Największą atrakcją są jednak trabocchi - drewniane, przypominające pająki konstrukcje rybackie wystające nad wodę, w których dziś serwuje się świeże owoce morza. Kolacja na trabocco, z widokiem na Adriatyk i zapachem grillowanej ryby, to doświadczenie, które bije na głowę niejedną restaurację w Tropei czy na wybrzeżu Amalfi.

W przeciwieństwie do modnych miejscowości na Sycylii, jak San Vito Capo czy Baia dei Turchi, w Abruzji nie zapłacisz fortuny za leżak. Komunikacja publiczna jest tu słabsza, ale jeśli podróżujesz pociągiem, linia wzdłuż wybrzeża adriatyckiego pozwala wysiąść praktycznie na każdej stacji i w kilkanaście minut dojść do plaży. Warto też zejść z głównego szlaku - w głąb lądu czekają historyczne miasteczka, które latem pustoszeją, bo wszyscy ciągną nad wodę. To właśnie tam, na styku dzikiej przyrody i lokalnej kuchni, najłatwiej poczuć prawdziwy rytm włoskich wakacji.

Włoskie wyspy bez tłumów: Elba, Wyspy Eolskie i Lampedusa poza sezonem

Kiedy myślisz o włoskich wyspach, od razu przychodzi ci na myśl zatłoczona Capri lub głośne kluby na Sycylii. A szkoda, bo prawdziwe perełki czekają na tych, którzy wybiorą się tam poza sezonem. Weźmy Elbę, znaną głównie z wygnania Napoleona. Po wrześniu plaże jak Fetovaia czy Biodola, które latem są wypełnione po brzegi, stają się ciche. Możesz spacerować po kamienistych ścieżkach, podziwiać klify wpadające do krystalicznie czystej wody i poczuć, że masz całe morskie wybrzeże tylko dla siebie. A do tego ceny noclegów spadają nawet o połowę w porównaniu z lipcem.

Jeszcze ciekawiej robi się na Wyspach Eolskich. Lipari, Stromboli czy Salina to nie tylko aktywne wulkany, ale też małe, kameralne miasteczka. Poza lipcowym szczytem możesz wejść na wulkan Stromboli wieczorem, bez przepychania się w kolejce, i zobaczyć lawę na własne oczy. Na Salinie spróbujesz malvasii w lokalnej winnicy, a potem zanurkujesz w czystej wodzie przy Cala Junco. Nie ma tu komercyjnych kurortów, jest za to autentyczna atmosfera i włoska gościnność, która nie znika po zakończeniu sezonu.

Lampedusa z kolei to zupełnie inna bajka. Jej wizytówka, Spiaggia dei Conigli, bywa latem tak oblegana, że trudno znaleźć miejsce na ręcznik. Gdy jednak przyjedziesz we wrześniu, masz szansę zobaczyć żółwie morskie składające jaja, a sama plaża z białym piaskiem i turkusową wodą robi oszałamiające wrażenie bez tłumów turystów. To moment, w którym naprawdę czujesz, że jesteś na końcu świata. Do tego promy kursują rzadziej, ale wciąż regularnie, a lokalne trattorie serwują świeże owoce morza bez dzikich dopłat.

Jeśli więc szukasz spokoju, pięknych widoków i możliwości zobaczenia włoskich wysp w ich naturalnym wydaniu, wybierz wrzesień lub początek czerwca. Unikniesz tłoku, zaoszczędzisz pieniądze i zobaczysz miejsca, które latem są jedynie tłem dla selfie. To najlepszy sposób, by naprawdę poznać włoskie wybrzeże.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski