Ile naprawdę kosztuje tydzień w Salonikach w 2026 roku
Tydzień w Salonikach w 2026 roku możesz zaplanować na kilka sposobów - wszystko zależy od tego, czy wolisz oszczędzać, czy pozwolić sobie na więcej. Z budżetem poniżej 3000 zł na osobę bez problemu ogarniesz nocleg w przyzwoitym apartamencie poza ścisłym centrum, codzienne obiady w lokalnych knajpkach i kilka biletów do muzeów. Jeśli jednak marzy ci się klimat wielkiego miasta bez ateńskiego zgiełku, przygotuj się na wydatek bliższy 5000 zł, zwłaszcza gdy wybierasz się w szczycie sezonu, na przykład w marcu lub sierpniu. Ceny w restauracjach w Salonikach są średnio o 10-15% niższe niż w stolicy - kolacja z winem w dobrej tawernie to koszt około 25-30 euro na osobę, a nie 35 euro jak w Atenach.
Saloniki, jako drugie miasto Grecji, oferują znacznie więcej za mniej niż popularne wyspy w rodzaju Mykonos czy Krety. Noclegi w centrum, blisko Białej Wieży i Rotundy, to wydatek rzędu 200-300 zł za dobę w hotelu średniej klasy. Na Mykonos za podobny standard zapłacisz dwa razy tyle. Komunikacja po mieście jest tania - bilet na autobus lub metro kosztuje około 1,50 euro, a taksówki są o połowę tańsze niż w Warszawie. Jeśli planujesz wypad na Chalkidiki, dolicz do budżetu około 50-100 zł na paliwo lub bilet autobusowy - plaże i Meteory w okolicy są warte tych pieniędzy.
Rynek nieruchomości w Salonikach dynamicznie rośnie. Zakup mieszkania w dobrej lokalizacji to obecnie wydatek od 2000 do 3500 euro za metr kwadratowy - w zależności od dzielnicy, wciąż o 20-30% taniej niż w Atenach. Dla inwestorów ciekawą opcją jest program Golden Visa, który wymaga zakupu nieruchomości za minimum 250 000 euro. W Salonikach wciąż znajdziesz oferty poniżej tej kwoty, zwłaszcza na obrzeżach. Koszty utrzymania są niższe niż w Polsce - rachunki za prąd i wodę dla dwuosobowego mieszkania to około 100-150 euro miesięcznie, a jedzenie na lokalnym targu kosztuje o połowę mniej niż w supermarkecie w Warszawie. Jeśli zastanawiasz się nad przeprowadzką lub dłuższym pobytem, rok 2026 może być dobrym momentem, by sprawdzić, ile zyskujesz, wybierając Saloniki zamiast droższych greckich destynacji.
Gdzie spać tanio i dobrze - od apartamentów w centrum po ukryte opcje na przedmieściach
Szukasz noclegu w Salonikach i zastanawiasz się, gdzie znaleźć złoty środek między ceną a standardem? W 2026 roku rynek w tym drugim mieście Grecji oferuje sporo opcji, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać. W samym centrum, w okolicach Ladadiki czy blisko Białej Wieży, za apartament dla dwóch osób zapłacisz średnio 250-350 zł za noc. To wciąż mniej niż w Atenach czy na Mykonos, ale w sezonie ceny potrafią skoczyć o 30%. Jeśli zależy ci na oszczędnościach, spójrz na dzielnice takie jak Kalamaria czy Toumba - dzielą cię od centrum 15-20 minut autobusem, a koszty noclegów spadają o 40-50 zł za dobę.
Alternatywą są apartamenty na przedmieściach, na przykład w okolicy lotniska w Mikra. Często oferują większy metraż i parking w cenie, co ma znaczenie, jeśli podróżujesz wynajętym samochodem. W ostatnich latach przybyło tam nowych inwestycji pod wynajem krótkoterminowy, więc konkurencja działa na korzyść gości. Ceny w 2026 roku utrzymują się na poziomie 180-220 zł za noc za studio - przy dłuższym pobycie to robi różnicę w budżecie. Pamiętaj tylko, że bez auta dojazd do centrum to wydatek około 1,50 euro za bilet, a taksówka z lotniska na przedmieścia to koszt rzędu 15-20 euro.
Dla osób planujących dłuższy pobyt, na przykład miesiąc lub dwa, opłaca się rozważyć wynajem mieszkania z prywatnego ogłoszenia. W dzielnicach oddalonych o 3-4 km od centrum, jak Evosmos czy Stavroupoli, znajdziesz umeblowane kawalerki za 350-450 euro miesięcznie. To sporo poniżej średniej dla całego miasta, która w 2026 roku wynosiła około 550 euro za 40-metrowe mieszkanie. Rynek nieruchomości w Salonikach wciąż się rozwija, ale presja ze strony turystów i inwestorów szukających opcji pod Golden Visa sprawia, że ceny w samym centrum rosną szybciej niż na obrzeżach. Dlatego jeśli nie zależy ci na widoku na Rotundę z okna, przedmieścia są mądrzejszym wyborem finansowym.
Jedzenie w Salonikach bez przepłacania - stolik w tawernie, street food i własna kuchnia
Jedzenie w Salonikach to jeden z tych wydatków, które możesz kontrolować niemal w stu procentach - niezależnie od tego, czy planujesz krótki wypad, czy dłuższe życie w tym mieście. W 2026 roku ceny w restauracjach nadal będą zróżnicowane, ale wciąż znajdziesz miejsca, gdzie zjesz sycąco i tanio, jeśli tylko ominiesz turystyczne pułapki w samym centrum. W tradycyjnej tawernie na Ladadika czy w okolicach rynku Modiano za porcję musaki, sałatkę grecką i lokalne wino zapłacisz średnio 15-18 euro na osobę. To wciąż mniej niż na Mykonos, ale już wyraźnie drożej niż w małych miasteczkach na Chalkidiki. Jeśli chcesz zejść poniżej 10 euro, postaw na gyrosa z pity - w budkach przy Egnatii czy w dzielnicy Kalamaria dostaniesz go za 4-5 euro, a to konkretny, ciepły posiłek na wynos.
Własna kuchnia to największe oszczędności, zwłaszcza gdy porównasz koszty życia w Salonikach z tymi w Polsce. Ceny podstawowych produktów w supermarketach są zbliżone do naszych, a w przypadku oliwy, sera feta czy warzyw sezonowych - często niższe. Za tygodniowe zakupy dla jednej osoby zapłacisz około 30-40 euro, jeśli gotujesz samodzielnie. Przy rosnącej inflacji w Grecji warto omijać sklepy w ścisłym centrum i robić zakupy na dzielnicowych targowiskach, jak Kapani. Tam ceny są o 20-30 procent niższe, a produkty świeższe. To też dobry sposób, by poznać miasto od strony codzienności, a nie tylko jako turysta.
Restauracje w dzielnicach oddalonych od Białej Wieży i Rotundy, na przykład w okolicach Toumby czy Triandrii, oferują posiłki nawet o 30 procent tańsze niż te przy nadmorskiej promenadzie. Obiad w takiej lokalnej knajpce to wydatek rzędu 8-12 euro na osobę, a porcje są hojne. Jeśli podróżujesz w grupie, zamawianie kilku dań do podziału (meze) pozwoli ci spróbować więcej i zapłacić mniej. Pamiętaj, że w Salonikach, drugim mieście Grecji, życie toczy się wokół jedzenia - nie musisz przepłacać, by dobrze zjeść. Wystarczy odejść kilka ulic od głównych atrakcji, a rachunek spadnie o połowę.
Transport miejski i przylot z Polski - konkretne kwoty, bilety i triki, które tną koszty

Dojazd z Polski do Salonik w 2026 roku to przede wszystkim loty czarterowe i rejsowe. Ryanair, Wizz Air i Enter Air mają bezpośrednie połączenia z Katowic, Krakowa i Warszawy. Bilet w obie strony, kupiony z wyprzedzeniem w marcu, zamkniesz w 300-500 zł. W sezonie (lipiec-sierpień) ceny skaczą do 700-900 zł, ale jeśli masz elastyczne terminy, polowanie na promocje w ostatniej chwili potrafi dać bilet poniżej 250 zł. Na lotnisku Macedonia w Salonikach nie ma pociągu do centrum, więc liczysz na autobus albo taksówkę.
Autobus linii X1 lub X2 kursuje co 20-30 minut, a bilet kosztuje 2,50 euro. Za 45 minut dojeżdżasz na plac Arystotelesa. Taksówka z lotniska do centrum to wydatek 25-30 euro - jeśli jedziecie we dwie lub trzy osoby, wychodzi taniej niż bilety autobusowe. W samym mieście stawiasz na komunikację miejską: pojedynczy bilet na autobus lub metro to 1,20 euro, karnet na 10 przejazdów - 10 euro. Metro w Salonikach działa od niedawna i na razie obejmuje głównie główną oś wschód-zachód, ale w 2026 roku ma być rozbudowane o stację przy porcie. W centrum, od Białej Wieży po Rotundę, wszystko masz w zasięgu spaceru, więc transport przydaje się głównie na dłuższe dystanse, na przykład na plaże w okolicach Perea.
Mały trik, który obniża koszty: kupujesz bilety autobusowe w kioskach períptero, a nie u kierowcy - ten dolicza dopłatę 0,50 euro. Jeśli planujesz zwiedzać Meteory albo Chalkidiki, wynajem samochodu na 3-4 dni to około 150-200 euro (w sezonie więcej), ale w grupie osób dzielisz paliwo i opłaty drogowe. Autokary KTEL do Meteorów kosztują około 15 euro w jedną stronę, więc dla singla wychodzą taniej niż auto. W Salonikach nie warto kupować biletu tygodniowego - miasto jest na tyle małe, że częściej chodzi się pieszo niż jeździ, a różnica w cenie między biletem 5-dniowym a pojedynczymi przejazdami jest minimalna. Transport w Salonikach jest tańszy niż w Atenach, ale droższy niż w mniejszych miastach Grecji - budżet na tydzień dla jednej osoby zamkniesz w 30-50 euro, jeśli nie wynajmujesz auta.
Co robić w Salonikach za darmo i za pół ceny - atrakcje, które nie rujnują budżetu
Saloniki to drugie miasto Grecji pod względem wielkości, ale pod względem cen wciąż pozostaje dużo tańsze od Aten czy Mykonos. W 2026 roku, gdy koszty życia w całej Grecji rosną, to właśnie tutaj możesz zobaczyć sporo, nie wydając fortuny. Spacer po nadmorskiej promenadzie nic nie kosztuje, a widok na Zatokę Termajską robi wrażenie o każdej porze dnia. Za darmo wejdziesz też na teren Białej Wieży - symbolu miasta - choć wstęp do środka to bilet za około 6 euro. Jeśli chcesz poznać historię bez wydawania pieniędzy, wystarczy przejść się na Rotundę i obejrzeć ją z zewnątrz; wnętrze to koszt rzędu 8 euro, ale często organizują tam darmowe wystawy.
Za pół ceny możesz zwiedzać muzea w pierwszą niedzielę miesiąca od listopada do marca - wtedy bilety są symboliczne lub całkowicie darmowe. To świetna okazja, żeby zobaczyć Muzeum Archeologiczne czy Muzeum Kultury Bizantyjskiej, które normalnie kosztują około 8-12 euro. W sezonie letnim warto celować w atrakcje na świeżym powietrzu: Meteory, choć oddalone o dwie godziny jazdy, to wyprawa autobusem z Salonik kosztuje poniżej 20 euro w obie strony, a same klasztory - wejście po 3 euro za każdy. W samym mieście nie przegap dzielnicy Ladadika - wejście do knajpek i barów jest darmowe, a ceny w restauracjach w porównaniu z centrum Aten są nawet o 20-30% niższe. Obiad w lokalnej tawernie to wydatek rzędu 12-15 euro za osobę, podczas gdy w Atenach za to samo zapłacisz 18-20 euro.
Jeśli planujesz dłuższy pobyt, koszty utrzymania w Salonikach są wyraźnie niższe niż na Krecie czy Chalkidikach. Wynajem mieszkania w centrum to średnio 400-500 euro za kawalerkę, podczas gdy w Atenach podobny lokal kosztuje 600-700 euro. Zakup mieszkania w ostatnich latach stał się popularny wśród inwestorów, którzy celują w program Golden Visa - ceny nieruchomości w dobrych dzielnicach zaczynają się od 80 000 euro, ale za 50 000 euro znajdziesz już mniejsze lokale na obrzeżach. Transport publiczny to 1,20 euro za bilet, a miesięczny kosztuje około 30 euro - znacznie mniej niż w Polsce w dużych miastach. Dla porównania, za nocleg w hostelu zapłacisz od 25 euro, a za hotel trzygwiazdkowy - około 60-80 euro za dobę. W 2026 roku ceny mogą wzrosnąć o 5-10%, ale Saloniki wciąż pozostają jedną z najbardziej opłacalnych destynacji w Grecji, szczególnie jeśli chcesz zobaczyć autentyczne miasto bez przepłacania za atrakcje.
Wynajem długoterminowy i zakup mieszkania - czy Saloniki 2026 to okazja dla Polaków
Saloniki, jako drugie miasto Grecji, od kilku lat przyciągają uwagę Polaków szukających alternatywy dla Aten czy popularnych wysp. W 2026 roku rynek nieruchomości w tym mieście przechodzi wyraźną korektę, która może być korzystna dla kupujących. Ceny metra kwadratowego mieszkania w centrum oscylują średnio wokół 1800-2500 euro, co jest wartością niższą niż w Atenach o około 20-30 procent. W dzielnicach oddalonych o 15-20 minut komunikacją miejską, jak Kalamaria czy Toumba, znajdziesz oferty już za 1300-1600 euro za metr. To sprawia, że zakup mieszkania w Salonikach staje się realną opcją dla osób z budżetem 50-80 tysięcy euro za 40-metrowy lokal.
Koszty utrzymania w Salonikach są przy tym o 10-15 procent niższe niż w Atenach, co przekłada się na codzienne wydatki. Wynajem mieszkania o powierzchni 50-60 metrów w centrum to wydatek rzędu 400-550 euro miesięcznie, podczas gdy w Atenach podobny standard kosztuje 500-700 euro. Dla porównania, w Polsce w dużym mieście wielkości Poznania czy Wrocławia za taki metraż zapłacisz 3000-4000 złotych, czyli po przeliczeniu zbliżoną kwotę. Różnica pojawia się w kosztach życia: rachunki za media w Salonikach (prąd, woda, ogrzewanie) to średnio 100-150 euro miesięcznie, czyli mniej niż w Polsce. Transport publiczny w drugim mieście Grecji kosztuje 1 euro za bilet, a miesięczny karnet to około 30 euro, co jest tańsze niż w Warszawie.
Inwestycje w nieruchomości w Salonikach zyskują dodatkowy impuls dzięki programowi Golden Visa, który w 2026 roku nadal obowiązuje, choć z podniesionym progiem inwestycyjnym do 400 tysięcy euro w popularnych lokalizacjach. Poza centrum, w dzielnicach takich jak Evosmos czy Neapoli, próg jest niższy - około 250 tysięcy euro. Dla Polaków, którzy rozważają emigrację lub zakup mieszkania pod wynajem krótkoterminowy, Saloniki oferują stabilniejszą stopę zwrotu niż wyspy, gdzie ceny są mocno sezonowe. W ostatnich latach rynek w Salonikach odnotował wzrost cen o 5-8 procent rocznie, ale w 2026 roku dynamika zwolniła, co daje przestrzeń do negocjacji przy zakupie z myślą o 2026 roku.
Porównanie z Polską wypada korzystnie, jeśli weźmiesz pod uwagę koszty życia i jakość infrastruktury. Za 500 euro w Salonikach wynajmiesz mieszkanie z widokiem na Zatokę Termajską, podczas gdy w Krakowie za tę samą kwotę dostaniesz kawalerkę na obrzeżach. Zakup mieszkania w Salonikach dla osób z oszczędnościami rzędu 200-300 tysięcy złotych jest realny, zwłaszcza że banki greckie coraz chętniej udzielają kredytów obcokrajowcom. Jeśli myślisz o inwestycji w 2026 roku, warto przyjrzeć się ofertom w dzielnicach oddalonych o 10-15 minut od centrum, gdzie ceny są jeszcze poniżej 1500 euro za metr, a rozwój komunikacji miejskiej i nowe linie metra zapowiadane na 2026 rok zwiększają atrakcyjność tych lokalizacji.
Porównanie kosztów: Saloniki kontra Ateny, Kreta i Chalkidiki w jednym ujęciu
Jeśli myślisz o Grecji w kontekście kosztów, Saloniki są dziś jednym z ciekawszych wyborów - i to nie tylko na wakacje, ale też pod kątem dłuższego pobytu czy inwestycji. W porównaniu do Aten, które jako stolica są naturalnym punktem odniesienia, Saloniki wypadają zauważalnie taniej. Wynajem mieszkania w centrum Salonik to wydatek rzędu 400-550 euro miesięcznie za kawalerkę, podczas gdy w Atenach za podobny metraż zapłacisz średnio 100-150 euro więcej. Na Krecie, zwłaszcza w popularnych turystycznie miejscowościach, ceny najmu potrafią być zbliżone do ateńskich, ale już na Chalkidiki - szczególnie poza sezonem - znajdziesz oferty nawet o 20-30 procent niższe niż w Salonikach.
Różnice widać też w codziennych wydatkach. Obiad w przeciętnej restauracji w Salonikach kosztuje około 12-15 euro za osobę, w Atenach często jest to 15-18 euro, a na Krecie bywa jeszcze drożej w miejscach obleganych przez turystów. Za bilet do muzeum, na przykład do Białej Wieży czy Rotundy w Salonikach, zapłacisz poniżej 10 euro, podczas gdy w Atenach wejście do Akropolu to już 20 euro. Jeśli chodzi o transport, przejazd autobusem miejskim w Salonikach kosztuje około 1 euro, podobnie jak w Atenach, ale w mniejszych miejscowościach na Chalkidiki często po prostu chodzi się pieszo albo korzysta z taksówek za 5-10 euro za krótki kurs.
Rynek nieruchomości w Salonikach przeżywa ostatnich latach wyraźne ożywienie. Zakup mieszkania w dobrym punkcie, niekoniecznie w ścisłym centrum, to wydatek od 1500 do 2500 euro za metr kwadratowy. Dla porównania, w Atenach ceny startują od 2500 euro w górę, a na Mykonos sięgają astronomicznych poziomów, gdzie za metr zapłacisz nawet 6000-8000 euro. Nic dziwnego, że coraz więcej osób z Polski i innych krajów UE patrzy w stronę Salonik jako alternatywy dla drożejących Aten, zwłaszcza jeśli myśli o programie Golden Visa, gdzie próg inwestycyjny w drugim co do wielkości mieście Grecji jest niższy.
Planując budżet na 2026 rok, warto wziąć pod uwagę, że Saloniki oferują wyższy standard życia za mniejsze pieniądze niż Ateny czy turystyczne wyspy. Noclegi w sezonie, w dobrym hotelu w centrum, to koszt około 80-120 euro za dobę, podczas gdy na Krecie czy Mykonos za podobny standard zapłacisz od 150 euro w górę. Wyżywienie, atrakcje, bilety wstępu - wszystko jest w Salonikach wyraźnie tańsze, a przy tym miasto ma własny, niepowtarzalny klimat. Jeśli więc zastanawiasz się nad Grecją, ale nie chcesz przepłacać, Saloniki to wybór, który trudno przebić.
Nałogi, rozrywka i drobne pułapki - na co nieświadomie wydasz fortunę
Zanim zaczniesz planować budżet na wyjazd do Salonik w 2026 roku, warto przyjrzeć się wydatkom, które często umykają uwadze, a potrafią mocno nadszarpnąć portfel. Mówię tu głównie o rozrywce i codziennych małych przyjemnościach. W samym centrum, w okolicach nabrzeża czy przy Białej Wieży, ceny w restauracjach bywają porównywalne z tymi w Polsce - za obiad dla dwóch osób z winem zapłacisz średnio 50-70 euro. Jednak to nie samo jedzenie jest pułapką, a dodatki: woda mineralna w modnym lokalu kosztuje nawet 4 euro, a kawa freddo, którą wypijasz trzy razy dziennie, potrafi zjeść 10-15 euro dziennie. Jeśli planujesz zwiedzać, bilety wstępu do muzeów, takich jak Rotunda czy stanowisko archeologiczne Meteory (choć to już nieco dalej), w 2026 roku mogą kosztować od 8 do 12 euro. Dołóż do tego transport - przejazd taksówką z lotniska do centrum to wydatek rzędu 25-30 euro, a jeśli złapiesz autobus, za bilet zapłacisz około 2 euro. Niby drobiazg, ale przy dłuższym pobycie robi się z tego całkiem spora suma.
Druga kwestia to noclegi, zwłaszcza jeśli szukasz czegoś w okolicach centrum lub na modnych przedmieściach. Saloniki to drugie miasto Grecji, ale nie daj się zwieść - ceny apartamentów na krótki wynajem w sezonie 2026 roku potrafią być wyższe niż w Atenach, szczególnie w marcu, gdy zaczyna się przedsezonowy boom. Średnio za noc w przyzwoitym studio w centrum zapłacisz 60-90 euro. Jeśli myślisz o dłuższym pobycie lub nawet inwestycji, rynek nieruchomości w Salonikach w ostatnich latach mocno podrożał. Zakup mieszkania w dobrym punkcie to wydatek od 1500 do 2500 euro za metr kwadratowy, a w dzielnicach blisko morza nawet więcej. Dla porównania, na Krecie czy Mykonos ceny są jeszcze wyższe, ale Chalkidiki bywają tańsze. Jeśli zastanawiasz się nad programem Golden Visa, to w 2026 roku minimalna wartość nieruchomości w Salonikach wzrosła, więc trzeba liczyć się z budżetem powyżej 250 tysięcy euro.
Na koniec drobne pułapki, które uderzają po kieszeni, gdy już myślisz, że masz wszystko pod kontrolą. Wyżywienie w supermarketach jest wyraźnie tańsze niż w Polsce - podstawowe produkty, jak chleb, oliwa, sery, kosztują średnio 20-30% mniej. Ale jeśli wpadniesz w turystyczną pułapkę i kupisz wodę czy przekąski w sklepiku przy muzeum, zapłacisz dwa razy więcej. Podobnie z atrakcjami - wejście na Białą Wieżę to wydatek rzędu 6 euro, ale już bilet łączony z Rotundą i innymi obiektami może kosztować 15 euro. Jeśli podróżujesz w grupie, opłaca się szukać biletów rodzinnych, bo pojedyncze zakupy potrafią zjeść budżet szybciej, niż myślisz. Planując wyjazd na 2026 rok, warto założyć, że dzienny koszt utrzymania jednej osoby (nocleg, jedzenie, komunikacja, jedna atrakcja) w Salonikach wyniesie około 80-120 euro. To więcej niż w mniejszych greckich miastach, ale wciąż mniej niż na wyspach.
Plan dnia za 100, 200 i 400 zł - trzy gotowe scenariusze oszczędnego podróżnika
Zastanawiasz się, ile realnie wydasz podczas dnia w Salonikach? Sprawdziłem trzy scenariusze budżetowe na 2026 rok, które pokazują różnice między oszczędnym zwiedzaniem a pełnym komfortem. Wszystkie ceny uwzględniają marcowe promocje i stawki poza sezonem.
Za 100 zł przeżyjesz dzień jak lokalny student. Śniadanie kupisz w piekarni przy ulicy Egnatia - dwa tiropitaki i kawa freddo to wydatek około 6 zł. Główną atrakcją będzie bezpłatne wejście na górną część miasta, skąd rozciąga się widok na zatokę Termajską. Obiad zjesz w tawernie w dzielnicy Ladadika: porcja gyrosa z frytkami i sałatką kosztuje około 28 zł. Na deser lody rzemieślnicze za 8 zł. Transport - jeden bilet dzienny na autobus za 6 zł. Wieczorem spacer Bulwarem Nikis i zachód słońca nad morzem. Zaoszczędzisz jeszcze na bilet do muzeum archeologicznego, które w ostatnich latach podniosło ceny do 40 zł - lepiej pominąć i zobaczyć Rotundę z zewnątrz za darmo.
Budżet 200 zł daje już swobodę. Za śniadanie w modnej kawiarni przy placu Aristotelous zapłacisz 16 zł za kawę i croissanta. Bilet wstępu do Białej Wieży to 30 zł - widok z tarasu wart każdej złotówki. Na obiad wybierz restaurację rybną w porcie: talerz grillowanych sardyn z ziemniakami i sałatką grecką to wydatek rzędu 55 zł. Po południu wsiadasz w autobus do pobliskiego Pireusu - bilet w obie strony za 20 zł. Kolacja w tawernie przy plaży: musaka i lokalne wino za 45 zł. Zostanie ci jeszcze na pamiątki z targu Modiano.
Za 400 zł zorganizujesz dzień premium bez wyrzeczeń. Wynajmujesz samochód na jeden dzień (około 150 zł z pełnym ubezpieczeniem) i ruszasz pod Meteory - wstęp do klasztoru to 30 zł, a paliwo wyjdzie około 60 zł w obie strony. Obiad w restauracji z widokiem na skały: grillowane mięsa z warzywami i butelka wody to 70 zł. Po powrocie kolacja w ekskluzywnej restauracji w centrum: danie kuchni fusion z owocami morza i lampka wina za 100 zł. Wieczorny drink w barze na dachu hotelu Electra Palace to dodatkowe 40 zł. Różnica w stosunku do pierwszego scenariusza? Przy 400 zł jesz w miejscach, gdzie kelner poleca wina z lokalnych winnic, a nie tylko carafe z kranu. Wszystkie ceny są niższe niż w Atenach czy na Mykonos, bo Saloniki wciąż pozostają drugim miastem Grecji z przystępniejszymi kosztami utrzymania - nawet rynek nieruchomości na inwestycje, w tym opcje pod Golden Visa, jest tu o 20-30% tańszy niż w stolicy.