Przejdź do treści
Europa

Rodos czy warto jechać? 7 Powodów, Które Cię Przekonają

Zastanawiasz się, czy warto jechać na Rodos? Poznaj 7 powodów, które Cię przekonają, w tym miejsca poza utartym szlakiem i dzikie plaże idealne na spokojny

Scenic view of ancient Greek ruins with stone columns and walls against a vibrant blue Aegean Sea backdrop. Pozdrowienia z: Europa Par avion

Rodos dla tych, co nie lubią tłumów - konkretne miejsca poza szlakiem

Owszem, Lindos i Faliraki są ładne, ale w sezonie trudno tam znaleźć wolną przestrzeń. Jeśli szukasz spokojniejszego zwiedzania, od razu skieruj się na południe wyspy. W okolicach Prasonisi zobaczysz, jak Morze Egejskie spotyka się z Śródziemnym - to miejsce, gdzie wiatr gwarantuje świetne warunki do sportów wodnych, a plaża jest dzika i szeroka. Dalej na wschód leży Tsambika, gdzie dojdziesz pieszo na wzgórze z małym klasztorem i rozległym widokiem na wybrzeże. To właśnie tam, a nie w centrum miasta Rodos, poczujesz prawdziwy klimat wyspy bez tłoku i głośnej muzyki z barów.

Jeśli masz samochód, zaplanuj dzień w Dolinie Motyli, ale zrób to wcześnie rano, zanim przyjadą autokary. Spacer wśród cienia i wilgotnego powietrza to całkiem inna strona Rodos - bez morza i plaży, za to z historią przyrody. Po drodze zatrzymaj się w małych wioskach, gdzie w lokalnych tawernach dostaniesz domową kuchnię grecką bez menu w pięciu językach. Warto też odbić do zatoki Anthony Quinn - to niewielka, kamienista plaża z krystalicznie czystą wodą, idealna na popołudniowe ochłodzenie z dala od kurortów.

Stare miasto w Rodos to oczywisty punkt, ale zwiedzaj je po południu, gdy większość wycieczek już odjeżdża. Pałac Wielkich Mistrzów robi wrażenie, ale prawdziwy klimat znajdziesz na bocznych uliczkach za głównym placem. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, nie szukaj noclegu w samym centrum - lepiej sprawdź hotele w okolicy Ialysos lub na wybrzeżu między miastem a Faliraki. Transport publiczny działa dobrze, ale autobusy do Prasonisi kursują rzadko, więc na południe naprawdę najlepiej jechać własnym samochodem. Pogoda w Grecji sprzyja zwiedzaniu od maja do października, ale jeśli chcesz uniknąć upałów i tłumów, wybierz początek czerwca lub wrzesień. Pamiętaj o paszporcie i euro, a reszta sama się ułoży - Rodos to wyspa, która nagradza tych, którzy zejdą z głównego szlaku.

Ile naprawdę kosztuje tydzień na Rodos - wyliczenia z paragonów

Zanim wsiądziesz w samolot na Rodos, warto wiedzieć, ile faktycznie wydasz na miejscu. Wyjazd all inclusive to jedno, ale jeśli wybierasz opcję z własnym wyżywieniem i chcesz swobodnie zwiedzać, ceny potrafią zaskoczyć. Średni tygodniowy budżet dla pary, która nie oszczędza na przyjemnościach, ale też nie szaleje, to około 2500-3000 zł na same wydatki dzienne. Obiad w tawernie w Faliraki czy przy marinie w mieście Rodos to wydatek rzędu 30-40 zł za osobę za danie główne, a porcja gyrosa z frytkami i sałatką to około 10-12 zł. Kawa na starówce w Lindos kosztuje 4-5 euro, ale już w mniej turystycznej dzielnicy za podobną zapłacisz 2,5-3 euro. Warto mieć to na uwadze, planując budżet - różnice między kurortami a lokalnymi knajpkami bywają spore.

Wynajem samochodu to koszt około 200-300 zł za dobę w sezonie, ale jeśli przyjeżdżasz na tydzień i chcesz zobaczyć Prasonisi, Dolinę Motyli czy Akropol w Lindos bez czekania na autobus, to wydatek, który się zwraca. Paliwo na wyspie kosztuje około 1,8-2 euro za litr, a przejechanie z lotniska Rodos do Faliraki to jakieś 20 km. Jeśli wolisz transport publiczny, bilet na trasie miasto Rodos - Lindos to około 5 euro w jedną stronę. Pamiętaj, że autobusy jeżdżą regularnie, ale w szczycie sezonu bywają zapchane, a klimatyzacja nie zawsze działa. Lepiej sprawdzić rozkład online dzień wcześniej.

Nocleg to największa zmienna. Kwatery w starej części miasta Rodos lub w centrum Faliraki kosztują od 150 do 250 zł za noc dla dwóch osób w standardzie 3-gwiazdkowym. Jeśli celujesz w Tsambikę z widokiem na morze i prywatną plażę, ceny skaczą do 400-500 zł. Z kolei w Prasonisi, gdzie latem wieje wiatr i królują sporty wodne, znajdziesz proste pokoje za 100-120 zł, ale za to z dostępem do dzikiej, wietrznej plaży. Warto też pomyśleć o bazie wypadowej - jeśli planujesz zwiedzanie, lepiej wybrać hotel w okolicy starego miasta Rodos, skąd wszędzie jest blisko, niż wynajmować kwaterę na odludziu i codziennie tracić czas na dojazdy.

Co jeszcze wchodzi w rachunek? Wstęp do Pałacu Wielkich Mistrzów to 8 euro, a do Doliny Motyli około 5 euro. Piwo w knajpie na starówce w Lindos to 4-5 euro, w supermarkecie to samo piwo kosztuje 1,2 euro. Jeśli jedziesz z dziećmi, plaża w Tsambice z łagodnym zejściem i krystalicznie czystą wodą jest darmowa, ale leżaki i parasol to około 10 euro za zestaw. Warto też pamiętać, że w sezonie (lipiec - sierpień) pogoda na Rodos to ponad 30 stopni, więc rachunek za wodę i lody rośnie szybciej niż temperatura. Dlatego przed wyjazdem zrób sobie symulację: przelicz nocleg, jedzenie, bilety i paliwo - i dodaj 20 procent na niespodzianki. Wtedy wakacje na Rodos nie zaskoczą twojego portfela.

Wypożyczasz samochód i jedziesz tu - trasa życia w 5 przystanków

Wynajmujesz auto na lotnisku Rodos i od razu ruszasz na południe. Nie zatrzymujesz się w samym mieście Rodos - ono poczeka na koniec. Pierwszy przystanek to Faliraki, ale nie dla plaż i barów, tylko dla zatoki Anthony Quinn. Woda ma tam odcień turkusu, jakiego nie zobaczysz na żadnym zdjęciu. Wchodzisz po skałach, skaczesz do morza i masz wrażenie, że cała wyspa należy tylko do ciebie. Potem kręta droga w górę, przez sosnowe lasy, do Doliny Motyli. Jeśli trafisz w sezon, czyli od czerwca do sierpnia, zobaczysz tysiące czarno-białych motyli, które pokrywają pnie drzew. To nie jest atrakcja dla każdego - trzeba lubić ciszę i cień - ale daje oddech od greckiego słońca.

Kolejny punkt to Lindos i jego akropol. Nie popełnij błędu i nie jedź tam w środku dnia, bo upał zwali cię z nóg. Najlepiej przyjechać po 17:00, gdy wycieczki z miasta Rodos już odjeżdżają. Wejście na górę to jakieś 20 minut pieszo, ale widok z góry na dwie zatoki i białe domki w dole wynagradza każdą kroplę potu. Po zejściu idziesz na plażę św. Pawła - małą, kamienistą, ale z krystaliczną wodą i bez tłumów. Tam jesz grecką sałatkę i pijesz freddo cappuccino, patrząc na żaglówki.

Stamtąd jedziesz dalej na południe, do Tsambiki. To jedna z najdłuższych plaż na wyspie, z miękkim piaskiem i łagodnym wejściem do morza. Jeśli podróżujesz z dziećmi, to właśnie tu zatrzymujesz się na całe popołudnie. Woda jest płytka na kilkadziesiąt metrów w głąb, a w tle widać klasztor na wzgórzu. Nie masz ochoty na tłok? Wybierasz wschodnią część plaży, bliżej skał - tam jest więcej miejsca i mniej leżaków.

Iconic blue dome church in Santorini with a stunning view of the Aegean Sea.
Zdjęcie: Diego F. Parra

Ostatni przystanek to Prasonisi, czyli miejsce, gdzie Morze Egejskie spotyka się z Morzem Śródziemnym. W zależności od pory roku i wiatru, jedna strona jest spokojna jak jezioro, a druga faluje jak ocean. To raj dla fanów sportów wodnych - windsurfingu i kitesurfingu. Nawet jeśli nie zamierzasz stawać na desce, warto posiedzieć na wydmie i patrzeć, jak żagle tną wodę. Potem wracasz do miasta Rodos, oddajesz samochód i idziesz na stare miasto. Pałac Wielkich Mistrzów, wąskie uliczki i zapach souvlaki z grilla - to idealne zamknięcie dnia, który zacząłeś na lotnisku z kluczykami w ręku.

Plaże, przy których Tsambika wypada blado - ranking lokalsów

Tsambika to piękna plaża, ale gdy spytasz mieszkańców Rodos, gdzie sami uciekają w lipcu i sierpniu, wskażą ci zupełnie inne miejsca. Na pierwszy ogień idzie Prasonisi, czyli koniec świata na południu wyspy. To nie jest zwykłe wybrzeże - w zależności od poziomu morza łączy się z małą wysepką, tworząc wąski przesmyk. Po jednej stronie masz spokojną, ciepłą wodę idealną dla dzieci, po drugiej fale, które ściągają windsurferów z całej Europy. Przyjeżdża się tu samochodem, bo transport publiczny kończy się kilkanaście kilometrów wcześniej, ale widok dwóch mórz spotykających się w jednym punkcie wynagradza fatygę. Jeśli szukasz plaży, gdzie woda jest krystaliczna, a tłumy znikają po godzinie 17, wsiadaj w auto i jedź na wschodnie wybrzeże, do zatoki Anthony Quinn. To mała, kameralna zatoczka schowana między skałami, nazwana na cześć aktora, który zakochał się w Rodos podczas kręcenia „Grecka Zorby”. Nie ma tu leżaków na kilometr, są za to sosny dające cień i woda, w której widzisz własne stopy na głębokości pięciu metrów. Lokalsi przychodzą z własnym jedzeniem i spędzają tu cały dzień - to miejsce, gdzie zapominasz, że istnieje Faliraki z jego głośnymi barami.

Kolejna perełka, którą omijają przewodniki z hotelowych recepcji, to plaża w okolicy lotniska Rodos, tuż za pasem startowym. Brzmi dziwnie? A jednak, gdy samoloty podchodzą do lądowania dosłownie nad twoją głową, a woda jest płyciutka i nagrzana, dzieci są zachwycone, a rodzice mogą odetchnąć bez ciągłego pilnowania. To nie jest miejsce na romantyczny zachód słońca, ale na praktyczne, spokojne popołudnie z rodziną. Zupełnie inny klimat oferuje wybrzeże w pobliżu Lindos - tam plaże są skaliste, ale za to widok na akropol górujący nad zatoką robi wrażenie, które zostaje na lata. W sezonie lepiej przyjechać przed 9 rano albo po 18, bo w ciągu dnia każdy centymetr piasku jest zajęty. Mieszkańcy Rodos powtarzają: nie szukaj idealnej plaży w internecie, tylko wsiadaj w samochód i jedź przed siebie. Kiedy zobaczysz przy drodze zaparkowane samochody z lokalnymi tablicami, zatrzymaj się - tam właśnie jest najlepsza woda i spokój, za którym przyjechałeś na wakacje.

Stare Miasto po zmroku - co robić, gdy zejdą wycieczkowce

Gdy ostatni statek wycieczkowy odpływa z portu, Rodos nabiera zupełnie innego charakteru. Stare Miasto, które w ciągu dnia pęka w szwach od turystów, wieczorem oddycha pełną piersią. To najlepszy moment, żeby poczuć prawdziwy klimat tego miejsca - bez tłumów, bez pośpiechu, bez ludzi zaglądających do każdego sklepu z magnesami. Wąskie kamienne uliczki rozświetlają się ciepłym światłem latarni, a z tawern zaczyna dobiegać zapach grillowanego mięsa i świeżej pity. Jeśli szukasz autentycznej atmosfery, nie ma lepszej pory na spacer.

Warto wybrać się w okolice Pałacu Wielkich Mistrzów, który po zmroku wygląda jeszcze bardziej monumentalnie. Oświetlone mury robią ogromne wrażenie, a przy odrobinie szczęścia trafisz na koncert lub występ ulicznych muzyków. Zamiast szturmować knajpki przy głównych ulicach, skręć w którąś z bocznych alejek - znajdziesz tam małe rodzinne restauracje, gdzie kuchnia grecka smakuje lepiej niż w turystycznych pułapkach. Polecam spróbować stifado lub świeżo grillowanych ryb, popijając to lokalnym winem. Ceny są niższe, a obsługa bardziej autentyczna.

Po kolacji warto przejść się w stronę murów obronnych, skąd rozciąga się widok na morze i lśniące w oddali światła Faliraki. To idealne miejsce na chwilę refleksji i odpoczynek po całym dniu zwiedzania. Jeśli masz ochotę na coś bardziej aktywnego, w sezonie letnim w okolicach portu organizowane są wieczorne rejsy lub degustacje oliwy i miodu. Pamiętaj tylko, żeby zabrać ze sobą euro - na Starym Mieście wiele mniejszych punktów nie przyjmuje kart, a bankomaty bywają oblegane. Wieczór na Rodos to nie tylko zabytki, ale przede wszystkim smak i klimat, których nie znajdziesz w żadnym przewodniku.

Faliraki bez all inclusive - noclegi, knajpy i klimat sprzed lat

Faliraki to jedno z tych miejsc na Rodos, które większość kojarzy z gigantycznymi hotelami, szwedzkim stołem i opaskami na rękę. Tymczasem wystarczy zejść kilkaset metrów od plażowych kurortów, żeby trafić do zupełnie innej rzeczywistości - takiej, w której lokalne tawerny serwują musakę robioną według przepisu babci, a ceny nie przyprawiają o zawrót głowy. Jeśli planujesz wakacje na wyspie i zastanawiasz się, gdzie znaleźć nocleg z duszą, odpuść sobie all inclusive. W Faliraki bez problemu wynajmiesz apartament w starej części miasteczka, gdzie wieczorem słychać cykady zamiast muzyki z dyskoteki, a do morza masz dosłownie pięć minut pieszo.

Właśnie ta część Faliraki, ta sprzed lat, kryje w sobie najlepsze knajpy z kuchnią grecką. Nie szukaj restauracji z neonami i menu w pięciu językach - idź tam, gdzie na stolikach leżą ceraty w kratkę, a właściciel sam przynosi karafkę domowego wina. Za około 10-12 euro dostaniesz porcję grillowanego ośmiornicy, sałatkę grecką i chleb z oliwą. To smak, którego nie znajdziesz w żadnym hotelowym bufecie. Co więcej, Faliraki ma też swoją spokojniejszą odsłonę - wystarczy skręcić w boczną uliczkę, żeby odpocząć od głośnych barów i tłumów. Dla rodzin z dziećmi to spora zaleta, bo maluchy mogą biegać po wąskich uliczkach bez ryzyka, a wieczorem wszyscy zasypiają przy szumie fal, a nie przy basenowej animacji.

Z Faliraki świetnie zwiedza się resztę wyspy. Wypożyczenie samochodu na kilka dni to koszt około 30-40 euro za dobę, a stąd masz blisko i do lotniska Rodos, i do Starego Miasta, i na południe, gdzie czeka Prasonisi z wiatrem idealnym do sportów wodnych. Jeśli nie chcesz wynajmować auta, transport publiczny działa sprawnie - autobusy kursują co kilkanaście minut do miasta Rodos i Lindos. Warto zobaczyć Pałac Wielkich Mistrzów, Dolinę Motyli (najlepiej wczesnym rankiem, zanim zrobi się tłoczno) i plażę Tsambika, która uchodzi za jedną z najpiękniejszych na wyspie. Pogoda w sezonie dopisuje, a woda w morzu jest ciepła i czysta - idealnie, żeby po dniu zwiedzania ochłonąć w zatoce Anthony’ego Quinna. Faliraki bez all inclusive to nie oszczędność na jakości, tylko szansa, żeby Rodos zobaczyć naprawdę, a nie tylko przez szybę klimatyzowanego lobby.

Lindos o 7 rano - dlaczego to jedyny sensowny moment na zwiedzanie

Lindos o 7 rano to zupełnie inny świat niż to samo miejsce o dziesiątej. Większość turystów z Faliraki czy centrum Rodos dopiero kończy śniadanie, a ty masz już za sobą wejście na Akropol w absolutnym spokoju. Zamiast przepychać się w kolejce do kasy i walczyć o kadr bez obcych głów w tle, dostajesz poranną ciszę, w której słychać tylko wiatr i szum morza z zatoki św. Pawła. To jedyny moment, gdy Lindos naprawdę pokazuje swoją duszę, a nie jest po prostu kolejną atrakcją do odhaczenia w planie zwiedzania.

Bilet wstępu na Akropol kosztuje 12 euro, a w sezonie letnim pogoda sprzyja porannym wycieczkom, bo upał po południu bywa męczący, szczególnie jeśli masz z dziećmi. Po zejściu ze wzgórza czeka cię pusta plaża w Lindos, gdzie możesz ochłonąć w krystalicznie czystej wodzie, zanim pojawią się pierwsi plażowicze z pobliskich kurortów. Potem, około dziewiątej, warto przejść się wąskimi uliczkami starego miasta, gdzie sklepiki z grecką ceramiką i pamiątkami dopiero otwierają rolety, a właściciele serwują prawdziwą kawę freddo bez nachalnego zachęcania do zakupów.

Jeśli masz wynajęty samochód, poranny Lindos świetnie komponuje się z dalszą trasą na południe. Wystarczy kwadrans jazdy, żeby dotrzeć do Tsambiki, gdzie znajdziesz jedną z najpiękniejszych plaż na wyspie Rodos, albo kontynuować podróż do Prasonisi, gdzie morze spotyka się z oceanem i latem wieje idealny wiatr do sportów wodnych. Dla fanów historii to też dobra baza wypadowa, bo po południu możesz zwiedzać Dolinę Motyli albo wybrzeże Anthony’ego Quinna, unikając tłoku na głównych trasach. Pamiętaj tylko, że na Rodos obowiązuje strefa euro, a paszport albo dowód osobisty masz zawsze przy sobie na lotnisku Rodos i w razie kontroli. Transport publiczny na wyspie działa, ale z własnym autem zyskujesz swobodę, której nie zapewni ci żaden autobus kursujący co godzinę z centrum do kurortów.

Grecka kuchnia bez turystycznej ściemy - zamów to, nie pożałujesz

Na Rodos łatwo trafić na knajpy, które żyją z turystów i serwują odgrzewane frytki z mrożonki. Prawdziwa grecka kuchnia kryje się tam, gdzie kelner nie stoi przed wejściem z kartą dań po polsku. Warto od razu odpuścić główną promenadę w Faliraki czy Stare Miasto w Rodos - tam jedzenie jest poprawne, ale rzadko autentyczne. Zamiast tego poszukaj tawern w bocznych uliczkach Lindos albo w małych wioskach w głębi wyspy, jak Archangelos czy Afandou.

Jeśli chcesz zjeść tak, jak miejscowi, zamów souvlaki z gyrosem w picie z pieczonego chleba, ale nie w eleganckiej restauracji, tylko w małej budce przy drodze. Na przykład w okolicy Tsambiki albo koło lotniska Rodos znajdziesz stoiska, gdzie za 4-5 euro dostaniesz porcję, która zastąpi obiad. Do tego koniecznie weź horiatiki - klasyczną sałatkę grecką bez sałaty, z grubym kawałkiem fety na wierzchu. Jeśli trafisz na sezon (czerwiec - wrzesień), pomidory są słodkie jak owoce, a ogórki chrupiące. W Dolinie Motyli nie ma dobrych knajp, ale na pobliskich wzgórzach w Theologos znajdziesz rodzinne tawerny, gdzie babcia sama lepi dolmadakia.

Nie daj się skusić na moussakę z karty dań w trzech językach. Wyspa Rodos ma własne specjały - poszukaj pitaroudia (placków z ciecierzycy z miętą) albo kleftiko, czyli jagnięciny pieczonej w glinianym garnku przez cały dzień. W Lindos, po zwiedzaniu akropolu, warto zejść do knajpy przy placu z drzewem oliwnym, gdzie rybacy przynoszą świeże okazy. Jeśli podróżujesz samochodem, objedź wybrzeże od Prasonisi do Anthony Quinn Bay - w małych portach, jak Stegna, dostaniesz kalmary prosto z kutra, grillowane na węglu drzewnym. A na deser? Zapomnij o lukrowanych ciastkach. Grecy kończą posiłek jogurtem z miodem tymiankowym i orzechami. Prosto, bez ściemy i za 3 euro.

Pogoda na Rodos miesiąc po miesiącu - kiedy lecieć pod swój typ urlopu

Pogoda na Rodos to jeden z głównych argumentów, dla których turyści wracają tu co roku. Wyspa ma łagodny klimat śródziemnomorski, ale w zależności od miesiąca potrafi zaskoczyć - i to nie zawsze deszczem. Jeśli planujesz wakacje z dziećmi i zależy ci na spokojnym pływaniu w morzu, najlepiej celuj w czerwiec lub wrzesień. Wtedy woda w Faliraki, Tsambice czy przy plaży Anthony Quinn ma około 24-25 stopni, a słońce nie przypieka tak, że trudno wytrzymać. Lipiec i sierpień to szczyt sezonu - temperatura w cieniu regularnie przekracza 30 stopni, a wieczory w mieście Rodos czy na starym mieście bywają duszne. Jeśli jednak twoim celem jest imprezowanie w kurortach albo sporty wodne na wybrzeżu, ten moment jest idealny.

Dla fanów zwiedzania lepszym wyborem będzie maj lub październik. W maju kwitnie przyroda, a Dolina Motyli jeszcze nie jest oblężona - możesz spokojnie przejść się między drzewami bez przepychania. Pogoda wtedy pozwala na piesze wycieczki na akropol w Lindos bez ryzyka udaru, a wieczory są na tyle ciepłe, że kolacja w greckiej tawernie na świeżym powietrzu to czysta przyjemność. Październik z kolei to czas, gdy ceny noclegów spadają, a woda w Prasonisi wciąż nadaje się do kitesurfingu. Warto tylko pamiętać, że pod koniec miesiąca zdarzają się deszczowe dni i silniejszy wiatr.

Jeśli marzy ci się plażowanie bez tłumów, a do tego chcesz uniknąć upałów, które wykańczają przy zwiedzaniu zabytków, wybierz koniec maja lub wrzesień. Transport publiczny na wyspie działa wtedy normalnie, ale łatwiej też wypożyczyć samochód bez wcześniejszej rezerwacji - to duża wygoda, gdy chcesz zobaczyć Pałac Wielkich Mistrzów, stare miasto w Rodos i dzikie plaże wschodniego wybrzeża w ciągu jednego dnia. Czerwiec i sierpień to gwarancja słońca, ale też wyższe rachunki za noclegi i większy tłok na lotnisku Rodos. Zimą wyspa zamiera - od grudnia do marca lepiej przyjechać tylko po to, żeby poczuć grecki klimat poza sezonem, ale bez liczenia na kąpiele w morzu.

Hotele z widokiem, który zostaje w głowie - od boutique po totalny luksus

Wybór noclegu na Rodos to nie tylko kwestia wygody, ale często punkt wyjścia do całej wyprawy. Jeśli szukasz czegoś więcej niż standardowego pokoju, postaw na hotele z charakterem. W samym mieście Rodos, tuż przy starówce, znajdziesz butikowe obiekty w odrestaurowanych kamienicach. Spacer na śniadanie w cieniu Pałacu Wielkich Mistrzów to codzienność, a wieczorem masz centrum życia na wyciągnięcie ręki. Z kolei na południe od miasta, w okolicy Faliraki, czekają większe resorty z prywatnym dostępem do morza i basenami, które sprawdzą się, gdy podróżujesz z dziećmi.

Prawdziwą wisienką są jednak hotele z widokiem na zatokę w Lindos. Budzisz się i widzisz akropol na wzgórzu oraz turkusową wodę - to robi wrażenie bez względu na porę roku. W sezonie letnim warto zarezerwować taki nocleg z wyprzedzeniem, bo miejsca rozchodzą się błyskawicznie. Jeśli zależy ci na spokoju, wybierz coś w okolicy Tsambiki - to długa, piaszczysta plaża, przy której znajdziesz kameralne apartamenty. Dla fanów sportów wodnych i dzikiej natury idealna baza wypadowa to Prasonisi, gdzie spotykają się dwa morza. Tam hotele są skromniejsze, ale za to masz wiatr w żaglach i plażę praktycznie dla siebie.

Pamiętaj, że transport publiczny na wyspie działa, ale własny samochód daje swobodę. Wtedy możesz zmieniać miejsce noclegu co kilka dni - najpierw zatrzymać się w okolicy lotniska Rodos, potem przenieść w stronę Doliny Motyli, a na koniec do luksusowego kurortu na wybrzeżu. Niezależnie od budżetu, szukaj hoteli, które oferują lokalną kuchnię grecką - poranna porcja jogurtu z miodem i widok na morze to najlepszy początek dnia. I pamiętaj o paszporcie, bo Rodos to wciąż Grecja, a euro jest tu jedyną walutą.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski