Przejdź do treści
Egzotyka

Nurkowanie i rajskie plaże - co robić w Marsa Alam?

Odkryj 10 najlepszych atrakcji Marsa Alam i poznaj praktyczne porady przed wyjazdem. Sprawdź, gdzie nurkować i jak cieszyć się rajskimi plażami Morza

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Marsa Alam bez tajemnic - co musisz wiedzieć przed wyjazdem

Marsa Alam w ostatnich latach stało się prawdziwym odkryciem na mapie Morza Czerwonego. Jeśli myślisz o nurkowaniu albo snorkelingu, trudno trafić lepiej - rafy koralowe zaczynają się właściwie przy samej plaży, a woda jest tak przejrzysta, że nawet początkujący bez problemu dostrzeże detale, o których w innych miejscach może tylko pomarzyć. To nie jest kolejny kurort z betonowym molo i tłumem turystów. Tutaj natura jest w stanie prawie nietkniętym i masz ją na wyciągnięcie ręki.

Planując podróż, od razu pomyśl o transporcie. Lotnisko przyjmuje czartery z Polski, a na miejscu najlepiej skorzystać z transferów organizowanych przez hotel albo lokalne biuro wycieczek. Wiza kosztuje około 25 dolarów i bez problemu kupisz ją na lotnisku. Waluta to funty egipskie, ale euro i dolary przyjmują wszędzie, zwłaszcza przy opłatach za kursy nurkowania czy wypożyczalnie sprzętu. Region jest spokojny, turyści poruszają się głównie wzdłuż wybrzeża między sprawdzonymi hotelami i atrakcjami.

Największe atrakcje wodne to Abu Dabbab i Sharm Luli. W Abu Dabbab żółwie morskie pływają tuż przy brzegu, a w Marsa Mubarak ryby otaczają cię z każdej strony. Dla fanów bardziej dzikich widoków - Wadi Gemal, park narodowy, gdzie spotkasz nie tylko rafy, ale też pustynne krajobrazy i jazdę na wielbłądach. Port Ghalib to nowoczesna marina z restauracjami i sklepami, idealna na spokojny obiad po dniu spędzonym w wodzie. Jeśli masz ochotę na coś lądowego, pustynne safari quadami lub jeepem dostarczy niezapomnianych wrażeń i widoków, które kontrastują z błękitem morza.

Budżet podróży możesz dopasować do własnych potrzeb. Hotele od ekonomicznych po luksusowe, a lokalne atrakcje - od darmowego snorkelingu przy plaży po płatne wycieczki łodzią. Najlepsze w Marsa Alam jest to, że niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym nurkiem, czy dopiero zaczynasz przygodę z maską i fajką, znajdziesz tu idealne warunki. Wystarczy spakować strój kąpielowy, krem z filtrem i otwartą głowę na przygodę.

Gdzie szukać żółwi i krów morskich - najlepsze miejsca do snorkelingu z brzegu

Jeśli chcesz zobaczyć żółwie morskie w ich naturalnym środowisku bez wynajmowania łodzi i płacenia za rejs, w okolicy Marsa Alam masz kilka miejsc dostępnych prosto z brzegu. Abu Dabbab to numer jeden na liście każdego, kto marzy o spotkaniu z żółwiem. Wchodzisz do wody, odpływasz kilkanaście metrów od plaży i już po chwili możesz natknąć się na ogromnego zielonego żółwia, który spokojnie skubie trawę morską. Woda jest tu krystalicznie czysta, a dno piaszczyste, więc nie musisz martwić się o ostre rafy. Za wejście na plażę zapłacisz kilkanaście złotych, ale widoki i bliskość zwierząt są bezcenne.

Drugim miejscem, które warto odwiedzić, jest Sharm Luli. To bardziej kameralna zatoka z miękkim piaskiem i łagodnym zejściem do morza. Snorkeling z brzegu jest tu wyjątkowo łatwy, bo rafa zaczyna się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej. Pływają tam nie tylko żółwie, ale czasem też dugongi, czyli krowy morskie. Spotkanie z nimi to rzadkość, ale w Sharm Luli masz na to większe szanse niż gdzie indziej. Pamiętaj tylko, żeby nie dotykać zwierząt ani nie płoszyć ich - to ich dom, a ty jesteś gościem.

Jeśli masz więcej czasu i chcesz połączyć snorkeling z innymi atrakcjami, wybierz się do Marsa Mubarak. To miejsce słynie z dugongów, ale trzeba mieć trochę szczęścia, żeby je zobaczyć. Woda jest tu spokojna, a rafy koralowe pełne kolorowych ryb. Możesz zabrać własny sprzęt albo wypożyczyć go na miejscu. W sezonie bywa tłoczno, ale jeśli przyjdziesz wcześnie rano, masz szansę na chwilę sam na sam z naturą. I pamiętaj o okularach przeciwsłonecznych i kremie z filtrem - słońce w Egipcie nie odpuszcza.

Rafa za hotelem czy łódź - jak mądrze wybrać bazę wypadową

Zastanawiasz się, gdzie zamieszkać w Marsa Alam, żeby nie tracić czasu na dojazdy i od razu wskoczyć do wody? To chyba najczęstszy dylemat przed wyjazdem nad Morze Czerwone. Z jednej strony masz hotele z własną rafą, z drugiej porty, z których ruszają codzienne rejsy. Każde rozwiązanie ma swoje mocne strony, a wybór tak naprawdę zależy od tego, czego oczekujesz od urlopu.

Jeśli twoim priorytetem jest leniwe plażowanie i zerwanie z budzikiem, postaw na kurort z dostępem do rafy. W Marsa Alam znajdziesz hotele, które stoją dosłownie na skraju raf koralowych - wystarczy wejść do wody z plaży i po kilku krokach pływasz wśród ryb. To idealne miejsce dla rodzin z dziećmi albo dla nurków, którzy chcą zrobić szybkie zanurzenie między śniadaniem a obiadem. Pamiętaj jednak, że nie każda rafa przy hotelu jest w równym stanie. Warto sprawdzić opinie o konkretnym obiekcie, bo niektóre rafy są mocno wyeksploatowane przez lata ruchu turystycznego. Za to masz wygodę - nie potrzebujesz transferów, wypożyczalni sprzętu ani planowania. Wychodzisz z pokoju i po trzech minutach masz maskę na twarzy.

Z drugiej strony, jeśli chcesz zobaczyć najsłynniejsze miejsca w okolicy, takie jak Abu Dabbab z żółwiami morskimi, Sharm Luli z krystalicznie czystą wodą czy Marsa Mubarak, lepiej wybrać bazę w porcie. Port Ghalib to nowoczesne miasteczko z mariną, restauracjami i wypożyczalniami sprzętu. Stąd codziennie ruszają łodzie na snorkeling i nurkowanie w Wadi Gemal oraz na dalsze rafy. To rozwiązanie dla aktywnych - wstajesz, wsiadasz na łódź i płyniesz tam, gdzie woda jest najczystsza, a ryby najbardziej kolorowe. Minus? Każdy rejs to dodatkowy koszt i kilka godzin na wodzie. Ale jeśli zależy ci na różnorodności i niezapomnianych wrażeniach, to właśnie ta opcja da ci najwięcej.

Praktyczna rada: jeśli jedziesz na tydzień, rozsądnie jest połączyć obie opcje. Kilka dni w hotelu z rafą na spokojne pływanie i aklimatyzację, a resztę czasu spędzić na wycieczkach łodzią. W ten sposób nie przepłacisz za codzienne rejsy, ale też nie ominiesz najlepszych lokalnych atrakcji. A przy okazji - sprawdź, czy twój hotel oferuje kursy nurkowania dla początkujących. Często są tańsze niż w porcie, a instruktorzy znają lokalne prądy i wiedzą, gdzie akurat pojawiły się żółwie.

Stunning view of endless sand dunes under a bright blue sky in a pristine desert setting.
Zdjęcie: 光曦 刘

Nurkowanie w Marsa Alam - wraki, ściany i spotkania z delfinami

Marsa Alam to miejsce, które od lat przyciąga nurków z całego świata, ale wciąż pozostaje mniej zatłoczone niż popularne Sharm el Sheikh czy Hurghada. Głównym magnesem są rafy koralowe tuż przy brzegu, do których nie trzeba dopływać łodzią. Wystarczy założyć maskę i wejść do wody, żeby po kilku minutach pływać nad ścianą koralowców pełną ryb papugowych, błazenków i graników. To idealne rozwiązanie dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z nurkowaniem, ale też dla zaawansowanych szukających spokojniejszych miejsc.

Dla bardziej doświadczonych nurków największą atrakcją są wraki. W okolicy Marsa Alam leży kilka zatopionych statków, które stały się sztucznymi rafami. Najsłynniejszy z nich to wrak Salem Express, prom pasażerski, który zatonął w 1991 roku. Leży na głębokości około 30 metrów i wymaga certyfikatu AOWD, ale widok stalowego kadłuba obrośniętego miękkimi koralowcami i otoczonego ławicami karanksów zapada w pamięć na długo. Jeśli wolisz płytsze wraki, wybierz się do Elphinstone Reef, gdzie na głębokości 15 metrów leży mały statek rybacki.

Nie można też pominąć spotkań z delfinami. W Marsa Alam mieszkają stada delfinów butlonosych, które regularnie podpływają do nurków. Najlepsze szanse na spotkanie masz w okolicy Marsa Mubarak i Abu Dabbab, gdzie delfiny żerują tuż przy rafie. W Abu Dabbab dodatkowo czekają na ciebie żółwie morskie, które spokojnie żerują na trawie morskiej na płyciźnie. To jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie można pływać obok nich bez naruszania ich naturalnego środowiska.

Jeśli planujesz nurkowanie w Marsa Alam, warto zarezerwować kurs w jednej z lokalnych szkół nurkowych, które działają przy większych hotelach w Port Ghalib lub przy plażach w samym Marsa Alam. Większość z nich oferuje wypożyczalnie sprzętu i transfery na najciekawsze rafy. Ceny kursów PADI Open Water zaczynają się od około 1500 zł, a pojedyncze nurkowanie z łodzi to wydatek rzędu 200-300 zł. To sporo, ale widoki pod wodą, krystalicznie czysta woda i możliwość pływania z delfinami bez tłumu turystów sprawiają, że każda złotówka jest tu dobrze wydana.

Plaże, które nie są hotelem - publiczne zatoki i dzikie laguny

Większość turystów kojarzy wakacje nad Morzem Czerwonym z leżakiem postawionym na hotelowym trawniku. Tymczasem prawdziwe egipskie plaże w okolicy Marsa Alam nie mają nic wspólnego z basenem i all inclusive. Wystarczy oddalić się kilkanaście kilometrów od kurortu, żeby trafić na miejsca, gdzie piasek miesza się z pustynnym pyłem, a woda jest tak przejrzysta, że widać ryby pływające na głębokości kilkunastu metrów. Abu Dabbab to nie tylko raj dla żółwi morskich, ale też jedna z nielicznych zatok, gdzie można podejść do brzegu i w minutę znaleźć się nad rafą koralową bez zakładania płetw. Sharm Luli z kolei zachwyca laguną, która przypomina naturalne akwarium - krystalicznie czysta woda i piaszczyste dno sprawiają, że snorkeling staje się czystą przyjemnością nawet dla początkujących.

Nieco dalej na południe leży Wadi Gemal, czyli park narodowy, który jest idealnym miejscem na całodniową wycieczkę z obiadem na dzikiej plaży. Dojazd wymaga samochodu z napędem na cztery koła, ale widoki wynagradzają trudy podróży. Rafy koralowe są tu nietknięte, a żółwie morskie i płaszczki pływają tuż przy brzegu. Marsa Mubarak to z kolei zatoka, która od lat przyciąga nurków z całego świata - podwodny świat obfituje w ryby, a wypożyczalnie sprzętu oferują kursy nurkowania dla każdego, kto chce zejść głębiej. Jeśli masz własny sprzęt, możesz spędzić tu cały dzień bez wydawania ani grosza.

Warto pamiętać, że dostęp do tych miejsc nie jest skomplikowany. Transfery z hoteli w Port Ghalib czy centrum Marsa Alam są łatwe do zorganizowania, a lokalni przewoźnicy chętnie podwożą turystów do najpopularniejszych zatok. Ceny za wjazd do rezerwatów są symboliczne, a w większości zatok znajdziesz małe restauracje serwujące świeże ryby i przekąski. Dla odważnych polecam połączenie snorkelingu z popołudniową jazdą na wielbłądach po pustyni - to połączenie daje niezapomniane wrażenia i pozwala zobaczyć, jak wygląda naturalne środowisko tych terenów. Budżet podróży wcale nie musi być wysoki, bo najpiękniejsze widoki są za darmo, a jedyne, czego potrzebujesz, to maska, rurka i odrobina chęci do odkrywania.

Pustynne safari po egipsku - od Beduinów po jazdę po wydmach

Pustynne safari w okolicach Marsa Alam to zupełnie inna para kaloszy niż te organizowane w Hurghadzie czy Szarm el-Szejk. Tutaj nie chodzi tylko o kilkadziesiąt minut jazdy po betonie, a potem krótki podskok na quadzie. Prawdziwa przygoda zaczyna się, gdy opuścisz asfalt i wjedziesz w teren, który od wieków należy do Beduinów. Większość wycieczek startuje z Port Ghalib lub bezpośrednio z hoteli, a kierowcy znają każdy kamień na trasie. Cena takiego wypadu to zwykle 30-50 dolarów od osoby, w zależności od tego, czy wybierzesz jeepa, quada, czy wielbłąda. W cenie masz obiad, który często podają w namiocie rozbitym w szczerym polu, a do tego herbatę z mięty i okazję, żeby zobaczyć, jak wygląda życie bez klimatyzacji i lodówki.

Jazda po wydmach brzmi spektakularnie, ale prawda jest taka, że większość tras wiedzie po utwardzonym piachu i żwirze. Dopiero gdy kierowca celowo wjeżdża na piaszczyste zbocze, czujesz, jak serce podchodzi do gardła. To nie jest cyrk na kółkach, tylko solidna dawka adrenaliny. Jeśli wolisz spokojniejsze tempo, możesz zamienić samochód na wielbłąda. Przejażdżka trwa około godziny, a widoki z grzbietu zwierzęcia są zupełnie inne - wyższe, spokojniejsze, ale równie surowe. Beduini, którzy prowadzą takie wycieczki, często pokazują też naturalne źródła albo stare szlaki karawan. Nie licz na lukrowane opowieści - dostajesz kawałek prawdy o życiu na pustyni, bez holdingów i biur podróży.

Po powrocie do hotelu masz jeszcze czas, żeby ochłonąć i pomyśleć, co właściwie widziałeś. Pustynne safari w Marsa Alam nie jest ozdobnikiem wakacji, tylko konkretnym przeżyciem, które zostaje w głowie na długo. Jeśli szukasz czegoś więcej niż leżak i basen, to jest opcja dla ciebie.

Wycieczki z Marsa Alam - Luksor, Asuan i co naprawdę warto zobaczyć

Wycieczki z Marsa Alam to nie tylko okazja do zobaczenia Luksoru czy Asuanu, ale też szansa na poznanie miejsc, które często umykają standardowym trasom. Oczywiście, świątynie w Luksorze czy Asuanie robią ogromne wrażenie i zdecydowanie warto je zobaczyć, zwłaszcza jeśli jesteś w Egipcie po raz pierwszy. Jednak prawdziwą perełką, którą turyści często pomijają, jest Wadi Gemal. To rezerwat przyrody położony zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Marsa Alam, gdzie pustynia spotyka się z Morzem Czerwonym w najbardziej surowy i naturalny sposób. Zamiast sztampowej wycieczki autokarem z setką innych turystów, możesz wybrać się tam w mniejszej grupie, połączyć safari po pustyni z krótkim trekkingiem i zakończyć dzień kąpielą w krystalicznie czystej wodzie w Abu Dabbab, gdzie żółwie morskie pływają tuż obok ciebie. To zupełnie inne doświadczenie niż stanie w kolejce do grobowca.

Jeśli jednak decydujesz się na klasyczną wycieczkę do Luksoru, warto wiedzieć, że większość organizatorów oferuje wariant z noclegiem w pociągu lub w hotelu. Ta druga opcja jest droższa, ale daje ci szansę na spokojne zwiedzanie bez presji czasu. Pamiętaj, że w cenie wycieczki często nie ma biletów wstępu do samych świątyń ani posiłków w restauracjach poza standardowym obiadem. Zawsze przed wykupieniem sprawdź, co dokładnie obejmuje pakiet, bo różnice bywają spore. Na miejscu możesz też zorganizować prywatny transfer z Port Ghalib, co daje większą elastyczność, ale kosztuje więcej. Dla tych, którzy wolą mniej tłumów, polecam zamiast Luksoru wybrać się do Sharm Luli - to raj dla miłośników snorkelingu, gdzie rafy koralowe zaczynają się tuż przy brzegu, a ryby są tak oswojone, że podpływają na wyciągnięcie ręki.

Warto też pomyśleć o połączeniu dwóch aktywności w jeden dzień. Na przykład poranne nurkowanie w Marsa Mubarak, gdzie możesz spotkać delfiny, a popołudniowe safari po pustyni z jazdą na wielbłądach i zachodem słońca. To intensywny dzień, ale daje niezapomniane wrażenia i pozwala maksymalnie wykorzystać czas. Pamiętaj, że w Marsa Alam lokalne atrakcje często są tańsze i mniej komercyjne niż w Hurghadzie czy Szarm el-Szejk. Masz tu też dostęp do wypożyczalni sprzętu i kursów nurkowania, które prowadzą instruktorzy znający każdą rafę w okolicy. Jeśli planujesz budżet podróży, to na samym miejscu wydasz głównie na jedzenie i opcjonalne wycieczki, bo same hotele w Port Ghalib czy na plażach Marsa Alam często działają w systemie all inclusive. Pamiętaj też o wizie - możesz ją kupić na lotnisku, ale taniej wyjdzie załatwić ją online przed wyjazdem. Waluta to funty egipskie, ale w kurortach bez problemu zapłacisz euro lub dolarami. Transport między atrakcjami najlepiej organizować przez hotel albo sprawdzone biuro podróży, bo lokalne taksówki potrafią windować ceny. Bezpieczeństwo w regionie jest dobre, ale standardowo pilnuj rzeczy na plaży i nie zostawiaj sprzętu bez opieki.

Port Ghalib wieczorem - marina, knajpy i życie po zmroku

Kiedy słońce chowa się za horyzontem, Port Ghalib zmienia się w zupełnie inne miejsce. W ciągu dnia to baza wypadowa na nurkowanie w Marsa Alam czy safari na pustynię, ale wieczorem marina zaczyna żyć własnym rytmem. Światła odbijają się w tafli wody, a wzdłuż nabrzeża ciągną się rzędy stolików, przy których siedzą turyści po całym dniu na plaży. To nie jest głośny kurort rodem z Hurghady - tutaj atmosfera jest bardziej kameralna, spokojniejsza, idealna na kolację z widokiem na jachty.

Większość knajp serwuje mieszankę kuchni egipskiej i międzynarodowej. Za dobry obiad z owocami morza zapłacisz około 150-200 EGP, ale znajdziesz też tańsze opcje z falafelem czy kebabem. W kilku miejscach można zamówić świeżo grillowaną rybę prosto z Morza Czerwonego - smakuje inaczej niż ta w hotelowych bufetach. Jeśli szukasz czegoś bardziej lokalnego, spróbuj kushari albo ful medames, choć w marinie dominują raczej włoskie i europejskie akcenty. Warto też zajrzeć do lodziarni, bo po całym dniu snorkelingu w Abu Dabbab czy Wadi Gemal lody to dobry sposób na ochłodzenie.

Dla tych, którzy nie chcą siedzieć przy jedzeniu, są bary z leżakami bezpośrednio nad wodą. Można zamówić herbatę miętową albo sok z trzciny cukrowej i po prostu patrzeć, jak zapalają się światła na łodziach. Spacer wzdłuż mariny zajmuje około 20 minut, ale łatwo go przedłużyć, przystając na każdym moście. Wieczorem w porcie jest bezpiecznie, kręci się sporo rodzin i par, a jedyne, co może przeszkadzać, to okazjonalne zaczepki od sprzedawców pamiątek. Jeśli wolisz spokój, omiń główną promenadę i skieruj się w boczne alejki - tam knajpy są mniej oblegane, a widoki na jachty równie dobre.

Port Ghalib wieczorem to też dobra okazja, żeby ogarnąć logistykę na kolejny dzień. Wypożyczalnie sprzętu do nurkowania są czynne do późna, podobnie jak biura oferujące transfery na wycieczki. Możesz od ręki zarezerwować kurs nurkowania na rafach w Marsa Mubarak albo sprawdzić, czy nazajutrz są wolne miejsca na rejs z obiadem na pokładzie. To wygodniejsze niż kombinowanie rano, zwłaszcza gdy wolisz wyspać się przed porannym zejściem pod wodę.

Hotele w Marsa Alam - gdzie się zatrzymać, żeby nie przepłacić

Zakwaterowanie w Marsa Alam to nie jest prosta sprawa, bo kurort rozciąga się na kilkadziesiąt kilometrów wzdłuż wybrzeża, a ceny potrafią skakać nawet o 50% w zależności od tego, czy hotel stoi bezpośrednio przy plaży, czy kilkaset metrów dalej. Jeśli chcesz połączyć komfort z rozsądnym budżetem, omijaj największe sieciówki z Port Ghalib, które windują stawki głównie za marinę i restauracje. Zamiast tego postaw na obiekty w okolicy Abu Dabbab albo w kierunku Sharm Luli - tam znajdziesz hotele z własnym dostępem do rafy, gdzie żółwie morskie podpływają na odległość kilku metrów, a Ty nie płacisz dodatkowo za transfer na snorkeling.

Warto zwrócić uwagę na oferty all inclusive w mniejszych, lokalnych hotelach, które często są o 30-40% tańsze od znanych europejskich marek, a jedzenie mają równie dobre, zwłaszcza jeśli trafisz na obiad z grillowaną rybą prosto z Morza Czerwonego. Pamiętaj jednak, że w Marsa Alam nie ma typowego deptaka ani promenady jak w Hurghadzie, więc jeśli zależy Ci na wieczornych spacerach i knajpkach, Port Ghalib będzie lepszym wyborem, ale za wyższą cenę. Za to w hotelach przy plaży w okolicy Wadi Gemal czy Marsa Mubarak masz ciszę, pustynne widoki i krystalicznie czystą wodę tuż pod leżakiem, a transfery do lokalnych atrakcji organizujesz na miejscu za grosze.

Przy planowaniu budżetu weź pod uwagę, że nie wszystkie hotele oferują darmowe wypożyczalnie sprzętu do nurkowania, a kursy nurkowania w porcie bywają droższe niż u lokalnych instruktorów, którzy podjeżdżają pod bramę kurortu. Jeśli podróżujesz z rodziną i szukasz idealnego miejsca na tydzień, sprawdź opinie o plażach przy hotelu - niektóre obiekty mają wejście do wody po drabince, co utrudnia pływanie z maską, a inne oferują piaszczyste zejście idealne dla dzieci. Wiza i waluta to osobna kwestia - lepiej wymienić euro czy dolary już w Polsce, bo na miejscu kurs bywa gorszy, a w hotelach często płaci się kartą, ale na safari po pustyni czy jazdę na wielbłądach w Wadi Gemal przyda się gotówka.

Praktyczne porady - wiza, gotówka, internet i ceny w 2026 roku

Planując wyjazd do Marsa Alam, warto wcześniej ogarnąć kilka spraw organizacyjnych, żeby na miejscu nie tracić czasu i nerwów. Wiza do Egiptu dla Polaków to formalność - możesz ją kupić online przed wyjazdem lub na lotnisku po przylocie za 25 dolarów. Pamiętaj, żeby mieć przy sobie banknoty w idealnym stanie, bo drobne zagniecenia bywają problemem. Waluta lokalnie to funt egipski, ale w kurortach bez problemu zapłacisz euro i dolarami, zwłaszcza w hotelach czy podczas wycieczek na safari po pustyni. Gotówkę lepiej wymienić już w Egipcie, kurs na lotnisku w Marsa Alam bywa gorszy niż w Port Ghalib czy przy większych hotelach.

Internet w kurortach działa zaskakująco dobrze. Większość hoteli oferuje darmowe Wi-Fi, ale jeśli planujesz szukać lokalnych atrakcji albo sprawdzać prognozę przed nurkowaniem w Abu Dabbab, wykup lokalną kartę SIM w sklepie Orange lub Vodafone za jakieś 30-50 zł. Zasięg masz nawet na odludnych plażach Wadi Gemal, choć przy rafach koralowych przy Sharm Luli lepiej liczyć się z chwilowymi przerwami.

Ceny w 2026 roku delikatnie poszły w górę, ale wciąż jest tanio. Obiad w przyzwoitej restauracji w Marsa Alam to wydatek rzędu 40-60 zł od osoby, a transfer z lotniska do hotelu kosztuje około 80-120 zł za samochód. Za kurs nurkowania z wypożyczalnią sprzętu zapłacisz od 200 zł w górę, choć jeśli masz własny zestaw, wyjdzie taniej. Snorkeling w Marsa Mubarak czy w okolicach raf koralowych w Abu Dabbab to atrakcja za grosze - maskę i fajki kupisz na miejscu za 30 zł. Pamiętaj o targowaniu się przy zakupie wycieczek na pustynne safari czy jazdy na wielbłądach, bo ceny wyjściowe bywają mocno zawyżone. Bezpieczeństwo? Egipskie kurorty są spokojne, ale na plażach i przy nurkowaniu pilnuj swojego sprzętu i dokumentów w sejfie hotelowym.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski