Przejdź do treści
Egzotyka

Marsa Alam Atrakcje - 10 Najlepszych Miejsc, Które Musisz Zobaczyć

Odkryj 10 najlepszych atrakcji Marsa Alam - od rajskich raf koralowych dla początkujących po niezapomniane widoki podwodnego świata. Zaplanuj wymarzone wakacje

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Rafy koralowe Marsa Alam dla początkujących - gdzie zobaczysz podwodny świat bez butli

Jeśli dopiero zaczynasz odkrywać podwodny świat, Marsa Alam to jeden z najlepszych wyborów w Egipcie. Żeby zobaczyć rafy koralowe, wcale nie potrzebujesz butli z tlenem. Wystarczy maska, rurka i płetwy. Kilkanaście metrów od brzegu czeka na ciebie życie morskie, które do tej pory oglądałeś tylko w folderach turystycznych. W przeciwieństwie do zatłoczonych kurortów nad Morzem Czerwonym, tutaj woda jest krystalicznie czysta, a rafy często zaczynają się tuż przy plaży. Nie musisz wynajmować łodzi, żeby poczuć się jak w środku filmu przyrodniczego.

Największym hitem dla początkujących jest Abu Dabbab. To miejsce, gdzie żółwie morskie podpływają tak blisko, że możesz z nimi pływać na głębokości ledwie dwóch metrów. Nie potrzebujesz certyfikatów ani doświadczenia. Wystarczy spokojne machanie płetwami i odrobina cierpliwości. Jeśli szukasz czegoś jeszcze łatwiejszego, wybierz się na Sharm Luli. Laguna jest płytka, osłonięta od fal, a pod wodą czeka cię prawdziwy raj: kolorowe koralowce, stada ryb i wrażenie, że znalazłeś się w gigantycznym akwarium. Dla rodzin z dziećmi to wręcz idealne miejsce na pierwsze nurkowanie z rurką.

Jeśli chcesz zobaczyć więcej niż tylko jedną rafę, warto wybrać się na wycieczkę do Marsa Mubarak. To rezerwat, gdzie delfiny czują się jak u siebie. Często podpływają do łodzi i pozwalają obserwować się z bliska. Nie musisz być zawodowym nurkiem, żeby zanurkować obok nich. Wystarczy maska i odrobina odwagi. Podobnie jest w okolicy Samadai, znanej jako Dolphin House, gdzie stada delfinów spędzają większość dnia. To jedno z tych doświadczeń, które zostaje w pamięci na lata.

Nie zapominaj też o Parku Narodowym Wadi Gemal. To nie tylko rafy, ale też dzikie plaże i laguny, gdzie turystów jest znacznie mniej niż w popularnych kurortach. Możesz spędzić cały dzień na eksploracji, a potem wrócić do hotelu w Marsa Alam, który często stoi tuż nad samym morzem. Wiele hoteli ma własne pomosty, z których schodzisz prosto do wody. Port Ghalib z kolei oferuje nie tylko dostęp do raf, ale też przyjemną promenadę i marinę, gdzie można odpocząć po dniu pełnym wrażeń. Klimat w tej części Egiptu sprzyja wypoczynkowi przez większość roku, więc jeśli marzą ci się wakacje z żółwiami i delfinami w roli głównej, Marsa Alam spełni te oczekiwania szybciej, niż myślisz.

Abu Dabbab - jak pływać z żółwiami morskimi i nie spłoszyć ich

Abu Dabbab to jedno z tych miejsc na mapie Marsa Alam, które nawet najbardziej wytrawni bywalcy Egiptu wspominają z lekkim westchnieniem. To nie jest kolejna plaża, gdzie po prostu leżysz i pijesz drinka. To raj dla każdego, kto chce zobaczyć podwodny świat w jego najbardziej spektakularnej formie, a konkretnie żółwie morskie w ich naturalnym środowisku. Zatoka słynie z ogromnych, łagodnych osobników, które podpływają tuż do brzegu, by pożywić się trawą morską. Jeśli marzysz o tym, by stanąć z nimi oko w oko, musisz pamiętać o kilku zasadach. Spłoszenie takiego zwierzęcia to nie tylko strata zdjęcia, ale przede wszystkim stres dla niego.

Po pierwsze, zapomnij o gwałtownych ruchach i gonitwie. Żółwie nie są atrakcją w parku rozrywki. To dzikie stworzenia. Najlepiej założyć maskę i rurkę, wejść do wody spokojnie i po prostu unosić się na powierzchni, obserwując. Jeśli zobaczysz żółwia, nie podpływaj do niego frontalnie. Trzymaj się z boku, najlepiej w odległości 2-3 metrów. Większość turystów robi błąd, próbując dotknąć skorupy lub zrobić selfie z bliska. To nie tylko niegrzeczne, ale w Egipcie może skończyć się mandatem, bo żółwie są pod ochroną. W Abu Dabbab prąd jest słaby, woda przejrzysta, a dno piaszczyste, więc nawet początkujący nurkowie z rurką poradzą sobie bez problemu.

Co jeszcze warto wiedzieć? Poranek to najlepszy moment na wizytę. Około 8-9 rano żółwie są najbardziej aktywne, a na plaży nie ma jeszcze tłumów z wycieczek. W przeciwieństwie do bardziej komercyjnych miejsc, jak Sharm Luli czy Marsa Mubarak, tutaj masz szansę na dłuższe, spokojniejsze spotkanie. Pamiętaj też, że nie wolno karmić zwierząt ani rzucać w nie jedzeniem. To prosta droga do zaburzenia ich naturalnych zachowań. Jeśli przyjedziesz z dziećmi, ucz je, że obserwacja z dystansu to największa przygoda, jaką mogą przeżyć. W Abu Dabbab nie chodzi o to, by zrobić setkę fotek, ale o to, by poczuć, jak wygląda prawdziwe, dzikie życie pod wodą.

Dolphin House - kiedy przypłynąć, żeby prawie na pewno spotkać delfiny

Dolphin House, czyli rafa Samadai, to jeden z tych punktów na mapie Marsa Alam, który nawet osoby niezdecydowane co do morskich atrakcji przekonuje do siebie od razu. Nie chodzi tu tylko o to, że delfiny faktycznie się tam pojawiają. One traktują tę zatokę jak swój dom. Większość łodzi cumuje w zewnętrznej części rezerwatu, a zwierzęta pływają swobodnie wewnątrz naturalnego krateru rafy. Kluczowa sprawa to pora dnia. Jeśli przypłyniesz między 8 a 10 rano, szansa, że zastaniesz stado w okolicy, sięga praktycznie stu procent. Później, gdy robi się więcej turystów i hałasu, delfiny często odpływają w głąb Morza Czerwonego.

Wielu przyjezdnych myli Dolphin House z Marsą Mubarak, ale to dwie różne historie. W Samadai delfiny nie są karmione ani tresowane. Po prostu wybrały to miejsce ze względu na kształt rafy i spokojne wody. Dla nurków i osób uprawiających snorkeling oznacza to jedno: widzisz je w pełni naturalnym środowisku. Możesz obserwować, jak matki uczą młode skoków nad powierzchnią, albo jak całe stado płynie w szyku tuż pod tobą. To doświadczenie zupełnie inne niż w parkach wodnych czy komercyjnych show.

Żeby maksymalnie wykorzystać wizytę, warto wybrać wycieczkę z małą grupą. Duże łodzie z Port Ghalib czy Quseir często podpływają później i na krótko, a delfiny po prostu się wynoszą. Lepiej postawić na mniejszy jacht z Marsa Alam, który wypłynie o świcie. Poza samym spotkaniem ze ssakami, woda w tej części rafy ma niesamowitą przejrzystość. Nawet przy powierzchni widać szczegóły podwodnego świata na kilkanaście metrów w głąb. To raj dla każdego, kto chce zobaczyć życie morskie bez nurkowania głębinowego.

Jeśli planujesz wakacje w Egipcie i zastanawiasz się, co warto zobaczyć poza standardowymi plażami, postaw na Dolphin House z samego rana. Później możesz popłynąć na Sharm Luli albo do parku narodowego Wadi Gemal, ale to właśnie poranne spotkanie z delfinami na Samadai zostaje w pamięci na lata. Żółwie morskie z Abu Dabbab są piękne, ale delfiny w swoim naturalnym rytmie to zupełnie inna liga.

A breathtaking view of golden sand dunes under a clear blue sky in a tranquil desert landscape.
Zdjęcie: Engin Akyurt

Park Narodowy Wadi El Gemal - pustynia, namorzyny i wraki, których nie pokaże ci hotelowy katalog

Park Narodowy Wadi El Gemal to miejsce, które wyrywa cię z hotelowego letargu i pokazuje Egipt z zupełnie innej strony. Większość turystów kojarzy tę okolicę wyłącznie z rafami koralowymi i snorkelingiem. Tymczasem tutaj natura łączy pustynię z morzem w sposób, jakiego nie zobaczysz w żadnym katalogu biura podróży. Na terenie parku znajdziesz nie tylko podwodny świat pełen życia, ale też starożytne rzymskie kopalnie szmaragdów i pozostałości osad, które pamiętają czasy faraonów. To właśnie w Wadi Gemal możesz zobaczyć, jak wygląda prawdziwy ekosystem Morza Czerwonego bez tłumów i komercyjnego zgiełku.

Kiedy myślisz o nurkowaniu w Marsa Alam, pewnie wyobrażasz sobie żółwie morskie w Abu Dabbab albo delfiny w Samadai. I słusznie, bo to klasyka, którą warto zobaczyć. Ale Wadi Gemal oferuje coś więcej. Wraki statków leżą na piaszczystym dnie od dziesięcioleci, porośnięte koralowcami i zamieszkane przez barakudy. Nie musisz być doświadczonym nurkiem, żeby je podziwiać. Wystarczy maska i rurka, bo niektóre znajdują się na głębokości zaledwie kilku metrów. To zupełnie inne doświadczenie niż rafy przy Sharm Luli czy Marsa Mubarak, gdzie bywa głośno i tłoczno.

Park to także azyl dla tych, którzy chcą odpocząć od słońca i piasku. Namorzyny rosnące wzdłuż wybrzeża tworzą naturalny filtr dla wody i schronienie dla młodych ryb. Spacerując po drewnianych kładkach, możesz obserwować kraby i ptaki. Przy odrobinie szczęścia zobaczysz, jak żółw morski podpływa do brzegu, żeby odetchnąć. Jeśli masz ochotę na dłuższą wycieczkę, warto wynająć lokalnego przewodnika, który oprowadzi cię po starożytnych kamieniołomach i pokaże petroglify wyryte w skałach przez dawnych mieszkańców.

Port Ghalib i Quseir są świetnymi bazami wypadowymi, ale to właśnie Wadi Gemal pokazuje, dlaczego Marsa Alam jest nazywane rajem dla nurków i miłośników przyrody. Klimat sprzyja tu przez większość roku, a woda w zatoce jest tak przejrzysta, że bez problemu dostrzeżesz życie morskie z powierzchni. Jeśli szukasz miejsca, które łączy w sobie dziką pustynię, bogate rafy i historię, którą czuć w powietrzu, to jest właśnie ta atrakcja, której nie znajdziesz w standardowym hotelowym folderze.

Sharm El Luli - czy ta plaża naprawdę zasługuje na miano Malediwów Egiptu

Sharm El Luli to jedna z tych plaż, które widuje się na zdjęciach w folderach biur podróży, ale w rzeczywistości robi jeszcze większe wrażenie. Biały, drobny piasek i turkusowa woda sprawiają, że nazywanie jej Malediwami Egiptu wcale nie jest przesadą. To miejsce znajduje się około 50 kilometrów na południe od Marsa Alam, w kierunku granicy z Sudanem, więc nie trafisz tu przypadkiem. Trzeba celowo wybrać się na wycieczkę, ale warto zobaczyć ten raj na własne oczy. Dojazd zajmuje około godziny, a potem czeka cię widok, który zapiera dech.

Plaża jest częścią większego systemu raf koralowych, więc woda przy brzegu jest niezwykle czysta. Wystarczy zrobić kilka kroków z maską i rurką, żeby zobaczyć podwodny świat pełen kolorowych ryb. To idealne miejsce dla początkujących w nurkowaniu z rurką, bo rafa zaczyna się praktycznie przy samym brzegu. Nie musisz płynąć daleko, żeby natknąć się na życie morskie, które w tej części Morza Czerwonego jest wyjątkowo bogate. W przeciwieństwie do bardziej zatłoczonych plaż w Hurghadzie, Sharm El Luli zachowuje spokojny klimat i nie ma tu dzikiego tłumu turystów.

Wielu turystów zastanawia się, czy warto wybrać się tutaj, skoro w okolicy Marsa Alam jest tyle innych atrakcji, jak Abu Dabbad z żółwiami morskimi czy Marsa Mubarak z delfinami. Różnica polega na tym, że Sharm El Luli to przede wszystkim plażowanie i leniwe pływanie, a nie wyłącznie nurkowanie. Jeśli szukasz miejsca, gdzie możesz po prostu poleżeć na piasku i od czasu do czasu zanurzyć się w rafie, to jest to strzał w dziesiątkę. Dla porównania, w Port Ghalib znajdziesz bardziej komercyjną infrastrukturę, ale Sharm El Luli daje ci surową, naturalną urodę.

W praktyce wygląda to tak: wykupujesz wycieczkę z hoteli Marsa Alam, dostajesz transport, a na miejscu masz kilka godzin na własne odkrywanie. Nie ma tu sklepów ani restauracji, więc warto zabrać wodę i jedzenie. Jeśli masz szczęście, w wodzie zobaczysz nie tylko kolorowe ryby, ale też żółwie albo nawet delfiny, które czasem podpływają bliżej brzegu. Sharm El Luli to dowód na to, że Egipt ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko piramidy, a rafy koralowe tutaj należą do najpiękniejszych na świecie.

Port Ghalib - luksusowa marina, w której poczujesz się jak w Dubaju

Port Ghalib to miejsce, które wygląda jak wyjęte z katalogu arabskich emiratów, a znajduje się jakieś 30 kilometrów na północ od Marsa Alam. Główną osią tego kurortu jest ogromna marina, przy której cumują jachty, katamarany i luksusowe łodzie motorowe. Spacerując drewnianym pomostem, mijasz kawiarnie, restauracje z tarasami nad wodą i butiki. Wszystko zaprojektowano w stylu, który bardziej kojarzy się z Dubajem niż z typowym egipskim kurortem. Jeśli szukasz w Egipcie odrobiny przepychu i chcesz wieczorem posiedzieć w knajpce z widokiem na kołyszące się jednostki, trafiłeś idealnie.

Port Ghalib to jednak nie tylko ładna architektura. Dla nurków i snorkelingowców stanowi doskonałą bazę wypadową w rejony, które na stałe zapisały się na mapie podwodnego świata. W zasięgu krótkiej motorówki masz rafę Samadai, słynną z delfinów długonosych, oraz Marsa Mubarak, gdzie o żółwie morskie zahaczasz niemal na każdym kroku. Wiele łodzi startuje właśnie stąd, więc nie musisz tracić czasu na długi dojazd. Wsiadasz i po kwadransie jesteś nad rafą, która przebija wszystko, co widziałeś wcześniej.

Dla tych, którzy wolą zostać na lądzie, Port Ghalib ma jeszcze jeden as w rękawie. Promenada tętni życiem do późna, a w restauracjach serwują zarówno kuchnię egipską, jak i włoskie makarony czy świeże owoce morza. W przeciwieństwie do innych kurortów nad Morzem Czerwonym, tutaj nie ma wrażenia, że siedzisz w zamkniętym hotelowym getcie. Możesz wyjść, pospacerować, zmienić lokal. To sprawia, że Port Ghalib jest świetnym wyborem na wakacje, jeśli cenisz sobie wygodę, ale nie chcesz rezygnować z dostępu do dzikich plaż i raf, które są przecież głównym powodem, dla którego przyjeżdżasz w te rejony Egiptu.

Marsa Mubarak - miejsce, gdzie zobaczysz krowy morskie bez tłumu turystów

Zazwyczaj gdy myślisz o nurkowaniu w Egipcie, pierwsze skojarzenia prowadzą do Szarm el-Szejk albo Hurghady. Tymczasem Marsa Alam, położone dalej na południe, oferuje coś, czego przy tych kurortach często brakuje. Przestrzeń i prawdziwy kontakt z naturą pod wodą. Weźmy na przykład Marsa Mubarak. To zatoka, która przyciąga nie tyle feerią barw, co konkretnymi spotkaniami. Pływają tu krowy morskie, czyli diugonie. Widok tego łagodnego, spokojnego ssaka żerującego na łąkach trawy morskiej to zupełnie inna skala emocji niż oglądanie kolorowych rybek. I najważniejsze: nie musisz przepychać się w wodzie z dziesiątkami innych turystów.

Jeśli szukasz miejsc, gdzie podwodny świat jest naprawdę dziki i różnorodny, warto zobaczyć rafy w parku narodowym Wadi Gemal. To obszar chroniony, gdzie życie morskie ma się dobrze, a rafy koralowe zachowały naturalny kształt. Z kolei Sharm Luli to dla wielu raj na ziemi. Laguna z krystalicznie czystą wodą i piaszczystym dnem jest idealna do nurkowania z rurką. Na początek przygody z maską i płetwami trudno o lepsze miejsce. Pływają tam żółwie morskie, a przy odrobinie szczęścia zobaczysz też delfiny. Abu Dabbab to z kolei klasyk. Słynie z żółwi, które podpływają blisko brzegu, ale też z diugoni, choć te częściej widuje się właśnie w Marsa Mubarak.

Dla bardziej zaawansowanych nurków i tych, którzy lubią konkretne atrakcje, jest rafa Samadai. Kształtem przypomina podkowę i tworzy naturalny basen, w którym regularnie odpoczywają delfiny. To jedno z tych miejsc na liście świata, które zapamiętujesz na długo. A jeśli wolicie wypoczynek na lądzie połączony z wygodą, Port Ghalib to nowoczesna marina z hotelami, restauracjami i dostępem do łodzi. Klimat w Marsa Alam jest łagodniejszy niż na północy, wiatr nie tak dokuczliwy, a plaże rzadziej oblegane. To idealne miejsce na wakacje, gdy chcesz połączyć relaks z prawdziwym podglądaniem podwodnego świata bez stad innych turystów.

Pustynne safari - Beduini, formacje skalne i noc pod gwiazdami za 150 zł

Pustynne safari w rejonie Marsa Alam to zupełnie inny wymiar egipskich wakacji. Owszem, rafy koralowe i podwodny świat Morza Czerwonego to numer jeden na liście atrakcji. Ale gdy już nasycisz oczy widokiem żółwi morskich w Abu Dabbab czy delfinów w zatoce Samadai, warto na jeden dzień zamienić płetwy na buty trekkingowe. Wycieczki w głąb pustyni organizuje praktycznie każdy hotel w Marsa Alam, a ceny zaczynają się już od około 150 zł od osoby. To jedna z tańszych przygód, jaką możesz sobie zaplanować, a pamięć o niej zostaje na lata.

Program takiego safari zwykle wygląda podobnie. Rano odbiera cię terenowy samochód z napędem 4×4 i ruszacie w stronę masywu Gabel El Rosas lub w kierunku Wadi Gemal. Park Narodowy Wadi Gemal to nie tylko rafy i życie morskie, ale też surowe, dzikie krajobrazy. Po drodze mijasz formacje skalne o przedziwnych kształtach. Wiatr i piasek wyrzeźbiły w nich coś na kształt gigantycznych rzeźb. Przystanek na herbatę u beduińskiej rodziny to punkt obowiązkowy. Siedzisz na dywanie, pijesz słodką herbatę z mięty i słuchasz ciszy, która w takich miejscach brzmi głośniej niż hałas w Port Ghalib.

Wieczorem, gdy słońce zachodzi nad pustynią, a powietrze robi się chłodniejsze, zapada prawdziwa pustynna noc. Bez latarni, bez świateł miasta, tylko niebo wypełnione gwiazdami. Jeśli masz szczęście i trafisz na nowiu, Drogę Mleczną widać gołym okiem. Kolacja przy ognisku, często z lokalnym chlebem pieczonym w piasku, to autentyczne zwieńczenie dnia. Dla wielu turystów to właśnie ten wieczór, a nie nurkowanie z rurką na Sharm Luli, staje się najmocniejszym wspomnieniem z wakacji w Egipcie. Pustynia wokół Marsa Alam ma w sobie coś, czego nie znajdziesz przy żadnej plaży. Absolutną ciszę i poczucie, że jesteś w miejscu, które od tysięcy lat wygląda tak samo.

Wycieczki z Marsa Alam - Luksor i Abu Simbel bez pośpiechu i na własnych zasadach

Marsa Alam to nie tylko raj dla miłośników podwodnego świata, ale też świetna baza wypadowa dla tych, którzy chcą zobaczyć starożytny Egipt bez typowego turystycznego pośpiechu. Zamiast wykupować standardową wycieczkę z hotelu, możesz samodzielnie zaplanować wyprawę do Luksoru czy Abu Simbel i dostosować ją do własnego rytmu. To spora różnica. Zamiast wstawać o czwartej nad ranem i gnać autokarem przez pustynię, wyjeżdżasz o siódmej, robisz przystanek na porządne śniadanie i decydujesz, którą świątynię chcesz obejrzeć dłużej.

Kiedy już nasycisz oczy widokiem Doliny Królów i kolumnami w Karnaku, wrócisz do Marsa Alam i od razu docenisz spokój tego miejsca. Po kilku godzinach wśród tłumów w Luksorze plaże w okolicy Port Ghalib czy Sharm Luli wydają się oazą ciszy. Możesz też połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem. Jeden dzień na wycieczce, drugi na leżaku z książką i maską do nurkowania w zasięgu ręki. Klimat w tej części Egiptu sprawia, że nawet w środku dnia da się wygodnie podróżować, a wieczory są przyjemnie chłodne.

Jeśli planujesz wyprawę do Abu Simbel, warto rozważyć wynajęcie samochodu z kierowcą na cały dzień. To koszt około 200-300 złotych od osoby, ale zyskujesz pełną kontrolę nad trasą. Możesz po drodze zahaczyć o Quseir, stare miasto portowe z oryginalną architekturą, albo zrobić postój nad zatoką, gdzie widać rafy koralowe tuż przy brzegu. Taka swoboda to coś, czego nie znajdziesz w żadnym biurze podróży. Przy odrobinie organizacji wycieczka staje się przygodą, a nie tylko punktem do odhaczenia.

Plaże, które nie są przy hotelach - gdzie leżakujesz za darmo i bez opaski all inclusive

Plaże w Marsa Alam to nie tylko te przypisane do hoteli z opaską all inclusive. Większość turystów nie zdaje sobie sprawy, że kilka kilometrów od kurortu znajdziesz dzikie, publiczne zatoki, gdzie rozkładasz ręcznik za darmo i nikt nie sprawdza, czy masz wykupiony lunch. Wystarczy wynająć samochód albo taksówkę na pół dnia i jechać na południe w stronę Sharm Luli. To długa, piaszczysto-koralowa plaża, dostępna za symboliczną opłatą wjazdową (około 50-100 EGP od osoby), ale bez żadnego hotelowego reżimu. Leżaki? Przynosisz własny karimatę albo siedzisz na piasku. Za to woda jest tak przejrzysta, że już po trzech krokach widzisz płaszczki zagrzebane w piachu i ogromne korale stołowe.

Kawałek dalej, tuż przy wejściu do Parku Narodowego Wadi Gemal, znajdziesz plażę Abu Dabbab. To miejsce, które na stałe zapisało się w pamięci każdego, kto choć raz stanął w wodzie z maską. Nie ma tu basenów, barów ani animatorów. Jest za to piaszczyste dno, trawa morska i dziesiątki żółwi morskich, które podpływają na odległość wyciągniętej ręki. Nie musisz płynąć łodzią. Wchodzisz do wody prosto z plaży i po minucie pływania z rurką trafiasz na osobnika wielkości opony od ciężarówki. To jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie spotkanie z żółwiem jest praktycznie gwarantowane, o ile przyjdziesz przed dziesiątą rano, zanim zrobi się tłoczno.

Jeśli szukasz jeszcze większej dziczy, pojedź do Marsa Mubarak. To długa, pusta linia brzegowa, gdzie nie ma żadnej infrastruktury. Tylko ty, wiatr i woda. Idealne miejsce, żeby uciec od wczasowiczów z basenów i poczuć, jak wyglądało wybrzeże Morza Czerwonego, zanim powstały pierwsze hotele. Za to pod wodą czeka cię nagroda: ławice delfinów butlonosych, które regularnie wpływają do zatoki. Widok z brzegu? Ciemne płetwy przecinające taflę kilkadziesiąt metrów od brzegu. Warto zabrać ze sobą zapas wody i prowiant, bo w promieniu kilkunastu kilometrów nie znajdziesz sklepu ani kawiarni.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski