Smaki Malty zamknięte w butelce - od likieru z opuncji po butikowe wino
Kiedy myślisz o pamiątkach z Malty, butelka to jeden z najlepszych wyborów. Nie chodzi jednak o przeciętny alkohol z duty-free, ale o coś, co ma w sobie duszę wyspy. Jeśli zastanawiasz się, co przywieźć z Malty, żeby smakowała nią jeszcze długo po powrocie, postaw na lokalne trunki. Absolutnym numerem jeden jest bajtra - likier z opuncji figowej. Ma słodki, lekko kwaskowaty smak i intensywnie żółty kolor. Znajdziesz go w każdej większej miejscowości, ale najlepiej szukać w małych sklepikach z lokalnymi produktami, gdzie ceny są niższe, a wybór większy. Warto zabrać też butelkę maltańskiego wina, zwłaszcza z wyspy Gozo - tamtejsze winnice produkują białe wina o mineralnym charakterze, które świetnie oddają klimat śródziemnomorskiego krajobrazu.
Maltańskie pamiątki to nie tylko alkohol, ale też jedzenie, które możesz zabrać w walizce. Sól morska z Malwy, zbierana ręcznie z naturalnych basenów, to prawdziwy rarytas - ma intensywniejszy smak niż zwykła sól kuchenna, a w dodatku często występuje w wersji z dodatkiem ziół śródziemnomorskich. Do tego warto dorzucić miód maltański, który ma gęstą, karmelową konsystencję i wyraźny kwiatowy aromat. Jeśli masz ochotę na coś bardziej wytrawnego, sięgnij po pastę z oliwek lub kapary marynowane w occie winnym - to produkty, które odmienią twoją kuchnię i będą świetnym prezentem z Malty.
Co warto przywieźć z Malty oprócz jedzenia? Zdecydowanie rękodzieło. Maltańskie koronki, zwane bizzilla, to tradycja sięgająca XVI wieku. Najlepsze egzemplarze znajdziesz na Gozo, w małych warsztatach, gdzie kobiety wciąż dziergają je ręcznie. Ceny zaczynają się od kilkunastu euro za małe serwetki, ale za większe obrusy trzeba zapłacić kilkaset. Jeśli koronki nie są w twoim stylu, zwróć uwagę na maltańską ceramikę - ręcznie malowane talerze, misy i dzbanki w charakterystyczne wzory geometryczne. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić, czy przedmiot jest faktycznie lokalny, a nie chiński - autentyczne wyroby zazwyczaj mają sygnaturę artysty na spodzie.
Na koniec mała praktyczna wskazówka: gdzie kupić pamiątki na Malcie, żeby nie przepłacić i nie trafić na masówkę? Omijaj sklepy przy głównych atrakcjach turystycznych w Valletcie i Sliemie. Lepiej poszukać w wioskach rzemieślniczych, na przykład w Ta’ Qali, gdzie znajduje się Maltański Ośrodek Rzemiosła. Tam możesz zobaczyć, jak powstają wyroby, i kupić je bezpośrednio od twórców. Na Gozo polecam targ w Victorii (It-Tokk) - w soboty rano znajdziesz tam lokalne produkty spożywcze, miód, sery i oliwę, a ceny są o 20-30% niższe niż w turystycznych punktach.
Rzeczy, których nie kupisz nigdzie indziej - jadalne pamiątki z wyspy
Kiedy myślisz o przywozie jedzenia z wakacji, pewnie od razu przychodzą ci do głowy sery, wino albo oliwa. Malta ma w tej kwestii kilka asów w rękawie, które ciężko znaleźć poza wyspą. Jeśli zastanawiasz się, co przywieźć z Malty, żeby zaskoczyć domowników i jednocześnie poczuć smak wakacji jeszcze długo po powrocie, postaw na lokalne produkty, które opowiadają historię tej ziemi. Na pierwszy ogień idzie bajtra, czyli likier z opuncji figowej. To słodki, gęsty trunek o intensywnym, lekko kwaskowatym smaku. Możesz go dostać w każdej knajpce z pamiątkami, ale lepiej poszukać w małych, rodzinnych sklepikach na Gozo, gdzie robią go według starych receptur. Cena butelki to zwykle 10-15 euro, a jeden kieliszek po kolacji wystarczy, żeby poczuć śródziemnomorski klimat.
Nie możesz też przejść obojętnie obok maltańskiego miodu. Wyspa ma swoją własną rasę pszczół, a miód z dzikiego tymianku i macierzanki ma ziemisty, lekko ziołowy posmak. Szukaj go na targu w Marsaxlokk albo w sklepach z lokalnymi produktami w Valletcie. Fajnym pomysłem jest też sól morska z Gozo, zbierana ręcznie z basenów solnych. Ma delikatniejszy smak niż zwykła sól i pięknie chrupie. Do tego dochodzą tradycyjne wyroby, które nie są jedzeniem, ale świetnie uzupełnią kuchenne pamiątki - na przykład olej z opuncji figowej do sałatek, który na miejscu kosztuje ułamek ceny z internetu.
Jeśli myślisz o czymś bardziej konkretnym, zabierz ze sobą pastizz, ale to akurat zjesz na miejscu. Na wynos lepiej sprawdzi się suszone pomidory z Malty, które są intensywniejsze niż te z supermarketu, albo lokalne wino z wyspy Malta. Wina z Gozo, szczególnie czerwone z odmiany Gellewza, mają charakter i dobrze znoszą transport. Pamiętaj tylko, żeby butelki zapakować w ciuchy, bo lotnisko bywa bezlitosne dla bagażu. Wśród maltańskich pamiątek jedzenie ma tę przewagę, że nie kurzy się na półce - zjesz je, a wspomnienie zostaje.
Bizzilla, czyli maltańska koronka - jak rozpoznać prawdziwe rękodzieło, a nie podróbkę
Koronka bizzilla to jedno z tych maltańskich rękodzieł, które od razu rzucają się w oczy na straganach w Valletcie, Mdinie i na Gozo. Delikatne, misternie plecione wzory na obrusach, serwetkach i kołnierzykach wyglądają jak pajęczyna - lekka, przewiewna, idealna na śródziemnomorski klimat. Problem w tym, że pod nazwą bizzilla często sprzedaje się maszynowe podróbki, które nie mają nic wspólnego z wielogodzinną pracą maltańskich koronczarek. Prawdziwą bizzillę poznasz przede wszystkim po tym, że nie jest idealnie równa. Maszyna wyplata wzory matematycznie symetryczne, podczas gdy ręcznie robiona koronka ma subtelne, ledwo widoczne nierówności - to ślad palców i cierpliwości rzemieślniczki. Warto też odwrócić obrus na lewą stronę: autentyczne rękodzieło ma drobne supły i końcówki nici, których nikt nie chowa, bo są częścią procesu. Jeśli szukasz pamiątek z Malty, które mają duszę, bizzilla jest strzałem w dziesiątkę, ale trzeba wiedzieć, gdzie iść. Unikaj sklepików przy głównych uliczkach w stolicy - tam królują towary z Chin. Zamiast tego wstąp do pracowni w Mdinie albo w wioskach na Gozo, gdzie starsze panie wciąż dziergają koronki na podwórkach. Ceny zaczynają się od 30-40 euro za małą serwetkę, za większe obrusy zapłacisz nawet 150 euro. To sporo, ale taka pamiątka z Malty przetrwa dekady, a nie rozpadnie się po pierwszym praniu. Bizzilla to też dobry pomysł na prezent z Malty - elegancki, nienachalny i od razu kojarzący się z wyspą. Jeśli nie chcesz kupować kota w worku, poproś sprzedawcę o certyfikat lub pytaj wprost, czy koronka jest ręcznie robiona. Maltańczycy są dumni ze swojego rzemiosła, więc uczciwy handlarz chętnie pochwali się pochodzeniem towaru. Pamiętaj, że prawdziwa bizzilla nie jest sztywna - miękko się układa i przepuszcza światło. Maszynowe podróbki są zazwyczaj grubsze, sztywniejsze i mają plastikowe w dotyku wykończenie. Warto też zwrócić uwagę na wzór: tradycyjne maltańskie koronki często nawiązują do motywów roślinnych, geometrycznych lub do symbolu krzyża maltańskiego. Jeśli widzisz coś z disneyowską księżniczką - to raczej nie jest autentyk. Bizzilla to nie tylko ozdoba, to kawałek maltańskiej historii, którą warto zabrać do domu.
Mdina Glass i inne skarby ze szkła - historia, która ciągle powstaje na twoich oczach
Nie ma drugiego takiego miejsca na Malcie, gdzie rzemiosło spotyka się z historią tak bezpośrednio, jak w pracowniach dmuchania szkła. Jeśli zastanawiasz się, co przywieźć z Malty, żeby nie była to kolejna plastikowa figurka, szkło ręcznie formowane na wyspie to strzał w dziesiątkę. Tradycja ta sięga czasów rycerzy zakonu joannitów, którzy sprowadzili na Maltę weneckich mistrzów. Dziś, w warsztatach rozsianych po całej wyspie, możesz na własne oczy zobaczyć, jak z rozgrzanej do białości masy powstają wazony, kielichy, talerze i biżuteria. Najsłynniejsza marka, Mdina Glass, od dekad wyznacza standardy, ale to mniejsze, rodzinne manufaktury często oferują bardziej unikalne projekty.

W przeciwieństwie do masowej produkcji, każdy przedmiot jest tu nieco inny. Bąbelki powietrza uwięzione w szkle, delikatne smugi koloru, asymetria nadana oddechem mistrza - to właśnie sprawia, że maltańskie pamiątki ze szkła mają duszę. Ceny zaczynają się od kilkunastu euro za drobne ozdoby, ale jeśli szukasz czegoś naprawdę wyjątkowego, warto zainwestować w większy, ręcznie malowany wazon. To nie jest tylko ładny gadżet. To kawałek maltańskiej kultury, który możesz postawić na półce w domu.
Gdzie szukać najlepszych okazów? Oczywiście w Mdinie, gdzie wąskie, średniowieczne uliczki kryją kilka galerii, ale też w Ta’ Qali, w dawnych barakach wojskowych, gdzie mieści się rękodzielniczy targ. Tam pracownicy często pozwalają podejść bliżej pieca i samodzielnie spróbować swoich sił w formowaniu - to niezapomniane przeżycie i świetna pamiątka sama w sobie. Pamiętaj, że szkło maltańskie jest delikatne, więc do walizki pakuj je w miękkie tkaniny, najlepiej między ubraniami. Jeśli wahasz się, czy to nie za ciężki prezent - uwierz, że lekkość i finezja tych wyrobów zaskakuje, a ich historia i sposób wykonania robią wrażenie na każdym, kto je zobaczy.
Ceramika z charakterem - od tradycyjnych luzzu po nowoczesne wzory inspirowane Maltą
Malta to miejsce, gdzie ceramika ma swoją duszę. Jeśli zastanawiasz się, co przywieźć z Malty, żeby nie był to kolejny magnes na lodówkę, postaw na ręcznie malowane talerze, miseczki czy dzbanki. Wzory często nawiązują do tradycyjnych łodzi luzzu - tych kolorowych, z namalowanym okiem Ozyrysa na dziobie, które miały chronić rybaków przed złym losem. To nie tylko ładna ozdoba, ale też kawałek maltańskiej historii, który możesz postawić na półce w domu. Wiele z tych wyrobów powstaje w małych pracowniach na Gozo, gdzie rzemieślnicy wciąż używają starych technik, a charakterystyczne, żywe kolory - błękit, czerwień, żółć - od razu przywołują skojarzenia z słońcem i morzem.
Jeśli szukasz czegoś bardziej nowoczesnego, ale wciąż z maltańskim DNA, zwróć uwagę na ceramikę inspirowaną architekturą Mdiiny. Geometryczne wzory, stonowane beże i szarości, przypominające kamienne mury starego miasta, świetnie komponują się z minimalistycznymi wnętrzami. To dobry pomysł na pamiątki z Malty, które nie krzyczą „turystyczny kicz”, a raczej subtelnie przypominają o wakacjach. W Valletcie, na głównym deptaku Republic Street, znajdziesz kilka sklepów z autorską ceramiką, ale prawdziwe perełki czekają na lokalnych targowiskach, jak ten w Marsaxlokk. Ceny zaczynają się od kilkunastu euro za małą figurkę, a za większy, ręcznie malowany talerz zapłacisz około 30-40 euro.
Pamiętaj, że maltańska ceramika to nie tylko naczynia. Często trafiają się też płytki dekoracyjne, wisiorki czy podstawki, które łatwo spakować do walizki. Unikaj masówek z wielkich sklepów przy promenadzie w Sliemie - tam często znajdziesz chińskie podróbki malowane na szybko. Lepiej zapłacić kilka euro więcej w sprawdzonym miejscu, dostać certyfikat autentyczności i mieć pewność, że przywozisz coś, co faktycznie powstało na Malcie. To właśnie te drobne, rękodzielnicze rzeczy, jak ręcznie lepiona filiżanka ze wzorem luzzu, sprawiają, że odpowiedź na pytanie co warto przywieźć z Malty staje się oczywista.
Srebro, filigran i Krzyż Maltański - lista biżuterii z duszą wyspy
Kiedy myślisz o tym, co przywieźć z Malty, biżuteria powinna znaleźć się na samym szczycie listy. To nie są zwykłe pamiątki z Malty, ale małe dzieła sztuki, które niosą ze sobą historię tej śródziemnomorskiej wyspy. Najbardziej charakterystycznym motywem jest oczywiście Krzyż Maltański, którego osiem ostrych ramion symbolizuje osiem błogosławieństw i cnót rycerskich. Możesz go znaleźć w różnych formach - od masywnych, srebrnych wisiorków po delikatne kolczyki. Prawdziwym rarytasem, który warto wybrać jako prezent z Malty, jest biżuteria wykonana w technice filigranu. To niezwykle precyzyjne rękodzieło z Malty, gdzie cieniutkie druciki srebra są skręcane i lutowane w ażurowe wzory przypominające koronkę. W miasteczku Bormla (Cospicua) znajdziesz warsztaty, gdzie od pokoleń tworzy się te misterne ozdoby.
Jeśli szukasz czegoś z prawdziwą duszą, zwróć uwagę na lokalne wyroby łączące srebro z maltańską ceramiką lub kamieniem wapiennym. W Valletcie, wzdłuż Republic Street, natkniesz się na butiki oferujące ręcznie robione pierścionki z wtopionymi drobinami maltańskiego szkła. Co ciekawe, wiele z tych projektów nawiązuje do architektonicznych detali z Mdiny - na przykład wisior w kształcie balkonu, który jest jednym z symboli miasta. Taka biżuteria to nie tylko ozdoba, ale też kawałek historii Malty, który możesz nosić na co dzień.
Gdzie kupić te wyjątkowe pamiątki z Malty? Najlepiej omijać masowe sklepy przy nabrzeżu w St. Julian’s i skierować się do mniejszych pracowni. W Valletcie polecam zajrzeć na Strait Street, gdzie znajdziesz lokalnych rzemieślników, którzy chętnie opowiedzą o swojej pracy. Ceny za ręcznie robiony filigran zaczynają się od około 30 euro za prostą bransoletkę, ale za bardziej skomplikowany naszyjnik z Krzyżem Maltańskim zapłacisz nawet 100 euro. Pamiętaj, że to nie są pamiątki z Malty z taśmy produkcyjnej, tylko unikatowe przedmioty, które z czasem zyskują na wartości. Wybierając je, zabierasz ze sobą kawałek maltańskiego rzemiosła, które przetrwało wieki.
Pamiątki z kamienia - globigerina, wapienne domy i rzeźbione drobiazgi
Globigerina to wapień, z którego zbudowana jest cała Malta. Miejscowi mówią, że to skała, która oddycha - jest miękka, porowata i łatwo ją rzeźbić, ale pod wpływem powietrza twardnieje. To właśnie z niej powstały najstarsze świątynie na świecie, a dziś trafić ją można w ręcznie wyrabianych ozdobach, miniaturach domów i małych rzeźbach. W sklepikach w Mdinie czy Valletcie znajdziesz drobiazgi za 5-15 euro: maleńkie lampiony, figurki świętych, a nawet breloki w kształcie typowych maltańskich balkonów. To nie jest plastik z chińskiej taśmy - każdy egzemplarz różni się fakturą i odcieniem, bo kamień żyje.
Jeśli szukasz czegoś bardziej artystycznego, zwróć uwagę na ręcznie malowane talerze i wazony z maltańską ceramiką. Wzory często nawiązują do motywów geometrycznych z epoki brązu albo do kolorowych mozaik z rzymskich willi. Ceny zaczynają się od 20 złotych za małą miseczkę, ale za unikatowy dzbanek z sygnaturą artysty zapłacisz nawet 200 zł. Wiele prac można kupić bezpośrednio w pracowniach na Gozo, gdzie garncarze pokazują, jak formują glinę na kole. To też dobra okazja, żeby przywieźć coś, co nie leży na każdym straganie.
Osobną historią jest szkło maltańskie - dmuchane ręcznie w piecach na wyspie. Nie chodzi o masową produkcję, ale o małe serie: kieliszki do wina o nierównych brzegach, kolorowe wazony albo szklane papugi, które stały się nieformalnym symbolem Malty. W warsztatach w Ta’ Qali możesz zobaczyć, jak z rozgrzanej masy powstaje ptak z rozpostartymi skrzydłami. Taki drobiazg to wydatek rzędu 30-60 złotych, ale większe formy potrafią kosztować kilkaset. Warto jednak zapłacić więcej za rzecz, która ma w sobie kawałek maltańskiego rzemiosła, a nie tylko naklejkę „souvenir”.
Kamienne pamiątki mają jeszcze jeden plus - pasują do każdego wnętrza i nie psują się w walizce. W przeciwieństwie do jedzenia czy kosmetyków, przetrwają lata i będą przypominać o wapiennych uliczkach, które pachną morzem i pieczonym chlebem.
Co przywieźć z Malty dla fanów designu - kołatki do drzwi, kolorowe balkony i vintage plakaty
Jeśli na Malcie szukasz czegoś więcej niż tylko magnesów i figurek rycerzy, to trafiłeś idealnie. Wyspa ma do zaoferowania prawdziwe perełki dla osób, które cenią sobie oryginalny design i historię zamkniętą w przedmiotach. Jedną z najbardziej charakterystycznych i niedocenianych pamiątek są maltańskie kołatki do drzwi. W Valletcie i Mdinie znajdziesz je w najróżniejszych formach - od złoconych lwich łbów po stylizowane delfiny. To nie tylko solidny, metalowy przedmiot, ale też kawałek lokalnej architektury, który możesz zabrać do domu. Ceny zaczynają się od kilkunastu euro w małych warsztatach rzemieślniczych, a oryginał z odzysku z antykwariatu może kosztować nawet 50-80 euro. Każda sztuka jest inna, więc to prezent, który na pewno będzie jedyny w swoim rodzaju.
Innym pomysłem, który łączy design z lokalnym folklorem, są plakaty i grafiki inspirowane maltańskimi balkonami. Te drewniane, najczęściej w kolorze butelkowej zieleni, błękitu lub czerwieni, zamknięte w małych okiennicach, stały się wizytówką miast takich jak Valletta, Birgu czy Sliema. W galeriach sztuki wokół Republic Street trafisz na sitodruki i akwarele przedstawiające te balkony w nowoczesnym, minimalistycznym ujęciu. Ceny wydruków w limitowanych seriach zaczynają się od 25 euro, a większe, oprawione prace mogą kosztować 100-150 euro. To świetna opcja, jeśli chcesz przywieźć coś, co od razu przypomni ci o śródziemnomorskim słońcu i wąskich uliczkach, a nie będzie kolekcjonować kurzu na półce.
Nie zapominaj też o maltańskiej ceramice, ale w wydaniu dalekim od turystycznych kiczów. W warsztatach na Gozo, szczególnie w okolicach Victorii, znajdziesz ręcznie malowane talerze i misy w charakterystycznych, geometrycznych wzorach. Są one znacznie lżejsze i bardziej nowoczesne niż te z masowej produkcji. Możesz też poszukać przedmiotów ze szkła maltańskiego - wytwarzanego tradycyjną metodą, często z wtopionymi bąbelkami powietrza, które nadają mu surowy, industrialny charakter. Wazony i szklane rzeźby to wydatek od 30 do 100 euro, ale każdy egzemplarz to małe dzieło sztuki. Jeśli więc myślisz o tym, co przywieźć z Malty, postaw na rzeczy, które mają duszę - kołatkę, plakat z balkonem albo miskę z lokalnego warsztatu. To one najlepiej opowiedzą historię tej wyspy.
Ziołowa apteczka z Malty - sól morska, miód, kapary i inne naturalne skarby
Malta to nie tylko słońce i kamienne miasta, ale też prawdziwa spiżarnia natury. Zastanawiając się, co przywieźć z Malty, warto zajrzeć poza sklepowe półki z magnesami. Lokalna sól morska, zbierana ręcznie w salinach w okolicy Mellieħa czy na Gozo, to jeden z tych produktów, który smakuje inaczej niż wszystko, co kupisz w supermarkecie. Jej chrupkość i delikatny, mineralny posmak sprawiają, że nawet zwykła jajecznica nabiera śródziemnomorskiego charakteru. Do tego warto dorzucić słoiczek maltańskiego miodu, zwłaszcza tego z dzikiego tymianku - ma intensywny, ziołowy aromat i jest prawdziwym remedium na jesienne przeziębienia.
Zamiast kolejnej koszulki z napisem „Malta”, lepiej poszukać na lokalnym targu kaparów marynowanych w soli lub occie. Maltańskie kapary, często zbierane z murów okalających pola, są wyjątkowo aromatyczne - wystarczy garść, żeby odmienić smak makaronu czy sałatki. Jeśli szukasz czegoś mocniejszego, sięgnij po maltański likier Bajtra, robiony z owoców opuncji figowej. Jego słodko-kwaśny, lekko kwiatowy smak to esencja maltańskiego lata. Butelka Bajtry to nie tylko ciekawa pamiątka, ale też prezent, który zaskoczy każdego, kto myśli, że o Malcie wie już wszystko.
Dla fanów naturalnych kosmetyków prawdziwym skarbem będą mydła i olejki z dodatkiem lokalnej oliwy z oliwek albo miodu. W Valletcie, w małych manufakturach, znajdziesz ręcznie robione kostki, które pachną tym, co rośnie na wyspie - lawendą, rozmarynem i skórką cytryny. To zdecydowanie bardziej oryginalne niż plastikowe figurki, a przy okazji praktyczne. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić, czy produkt jest faktycznie maltański - wiele „pamiątek” przyjeżdża tu z Chin.
Jeśli masz więcej miejsca w walizce, warto rozważyć butelkę maltańskiego wina z winnic na Gozo, szczególnie szczepy Gellewza lub Girgentina. To wina o charakterze - nieco ziemiste, z wyczuwalną nutą śródziemnomorskich ziół. W połączeniu z lokalną solą i kaparami stworzysz zestaw, który przeniesie smak Malty prosto do twojej kuchni. Nie zapomnij też o suszonych ziołach - mieszanka oregano, tymianku i majeranku z maltańskich pól to najprostszy sposób, żeby przedłużyć wakacje o kolejne tygodnie.
Gdzie kupować, żeby nie przepłacić - bazary, manufaktury i pułapki na turystów
Większość turystów ładuje koszyk w sklepikach przy głównych ulicach Valletty, gdzie ceny są mocno zawyżone, a towary często pochodzą z masowej produkcji. Jeśli chcesz kupić coś autentycznego i nie przepłacić, omijaj stragany ustawione tuż przy przystaniach promowych i w bezpośrednim sąsiedztwie największych zabytków. Prawdziwe maltańskie rękodzieło znajdziesz w manufakturach na Gozo oraz w małych warsztatach w Mdinie i na przedmieściach Rabatu. To tam lokalni rzemieślnicy wyrabiają koronki, ceramikę i biżuterię z krzyżem maltańskim, często na twoich oczach, a ceny bywają o 30-40 procent niższe niż w centrum turystycznym.
Najlepszym miejscem na zakupy bez przepłacania jest targ rybny w Marsaxlokk w niedzielny poranek. Oprócz świeżych owoców morza znajdziesz tam stoiska z lokalnymi produktami: miodem z dzikiego tymianku, solą morską zbieraną ręcznie w Salinach, a przede wszystkim z likierem bajtra z opuncji figowej. Właśnie ten trunek, sprzedawany w glinianych butelkach, to jedna z tych pamiątek z Malty, które naprawdę warto przywieźć - kosztuje około 10-15 euro, a smakuje jak słodkie wspomnienie śródziemnomorskiego lata. Uważaj tylko na podróbki w plastikowych opakowaniach, które stoją na półkach w sklepach przy promenadzie w Sliemie.
Pułapką numer jeden na turystów są sklepy z gotowymi zestawami pamiątek: figurkami rycerzy, tandetnymi brelokami i maszynowo tkanymi obrusami. Zamiast nich poszukaj ręcznie malowanej ceramiki w pracowni w Ta’ Qali, gdzie garncarze tworzą zastawy według tradycyjnych wzorów, albo szkła dmuchanego w warsztacie na Gozo. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego, wybierz się do małej winnicy w okolicach Mġarr - maltańskie wino w butelce z charakterystyczną etykietą będzie oryginalniejszym prezentem niż krzyż maltański z supermarketu. Pamiętaj, że na lokalnych bazarach warto targować się o 10-15 procent, ale w manufakturach ceny są stałe i uczciwe - tam płacisz za prawdziwe rzemiosło, a nie za turystyczną otoczkę.