Dzień 1: Mocny start w mieście Hvar - twierdza, port i ukryte zaułki starówki
Poranny rejs z Splitu katamaranem zabierze cię na wyspę Hvar w niespełna godzinę. Bilet kosztuje około 10-12 euro. Wysiadasz w porcie i od razu widzisz tętniące życiem nabrzeże, przy którym cumują zarówno luksusowe jachty, jak i lokalne kutry. Zamiast od razu kierować się do katedry św. Szczepana, skręć w boczną uliczkę za placem. Znajdziesz tam mniej oczywiste zakątki starówki, gdzie zapach lawendy miesza się z wonią świeżo pieczonego chleba. Przystań na chwilę przy renesansowym pałacu Hektorovića, który przypomina, że miasto Hvar było niegdyś ważnym punktem na szlaku handlowym Wenecji.
Po krótkim spacerze po starym mieście czas na solidną dawkę widoków. Wejście na twierdzę Fortica (inaczej Španjola) to około 20 minut stromą ścieżką, ale nagroda w postaci panoramy na Pakleni otoci i zatoki jest bezcenna. Bilet wstępu kosztuje 5 euro, a na miejscu możesz odpocząć w cieniu murów, popijając lokalne wino plavac mali. Jeśli masz ochotę na coś bardziej aktywnego, po zejściu z twierdzy wybierz się na plażę Dubovica. To około 40 minut pieszo na wschód od miasta, ale w lipcu lepiej wyruszyć wcześnie rano, żeby zająć dobre miejsce na skalistym brzegu. Woda jest tam krystalicznie czysta, a otoczenie sosen i oliwek daje naturalny cień.
Gdy słońce zaczyna mocniej przygrzewać, wróć na starówkę i zjedz obiad w jednej z konob przy ulicy odchodzącej od głównego placu. Unikaj miejsc z widokiem na port - ceny są tam wyższe nawet o 30%, a jakość często gorsza. Zamiast tego spróbuj domowego risotta z owocami morza w lokalu kilka przecznic dalej, gdzie rachunek zamknie się w 15-18 euro od osoby. Po posiłku przespaceruj się w stronę klasztoru franciszkanów. W małym muzeum zobaczysz kolekcję starych map i rękopisów, a ogród z palmami daje chwilę wytchnienia od zgiełku.
Wieczorem, jeśli masz jeszcze siłę, wybierz się na rejs wokół Pakleni otoci. Wiele łodzi oferuje godzinne wycieczki za około 20 euro, z przystankiem w zacisznej zatoce na kąpiel o zachodzie słońca. To idealne zamknięcie pierwszego dnia - widok z wody na oświetlone miasto Hvar i twierdzę Fortica robi ogromne wrażenie. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić rozkład powrotnych katamaranów, jeśli nie masz noclegu na wyspie. Ostatni kurs do Splitu odpływa zwykle około 20:00, a bilety lepiej kupić z wyprzedzeniem.
Pakleni Otoci bez tłumów - własna łódź, taksówka wodna i zatoki, które przegapiłeś
Większość turystów na Hvarze kończy dzień na starówce w mieście Hvar, popijając wino Plavac Mali w cieniu katedry św. Szczepana. Tymczasem wystarczy przepłynąć kilkaset metrów, by trafić do zupełnie innego świata. Pakleni Otoci, archipelag jedenastu wysp tuż przy porcie, to miejsce, gdzie spokój i dzika natura mają pierwszeństwo przed tłumem. Najlepszy plan? Wypożyczenie małej łodzi na kilka godzin w porcie w Hvarze. Koszt to około 80-120 euro za dzień w sezonie, ale daje ci pełną swobodę. Jeśli nie masz patentu, taksówka wodna z miejskiego nabrzeża zawozi cię do najpopularniejszych zatok, ale prawdziwe perełki znajdziesz tylko na własną rękę.
Zamiast szturmowanej plaży Dubovica czy nudnej Španjole, skieruj się na południowy kraniec wyspy Sveti Klement. Tam czekają na ciebie zaciszne zatoki z krystalicznie czystą wodą, gdzie jedynym dźwiękiem jest szum fal i cykady. Warto zabrać ze sobą prowiant i wodę - na archipelagu nie ma sklepów, a jedyne bary pojawiają się tylko w głównych zatokach jak Palmizana. W cieniu sosen możesz spędzić cały dzień, skacząc do wody z kamiennych platform i obserwując jachty wpływające do portu. Wieczorem wróć do miasta Hvar, ale nie na starówkę. Lepiej obejdź twierdzę Fortica od strony morza, skąd rozpościera się widok na zachód słońca nad Paklenimi Otoci.
Jeśli masz więcej czasu, połącz rejs z degustacją win w Vrbosce albo Jelsie. Na samej wyspie Hvar, z dala od miasta Hvar, czekają pola lawendy w Velo Grablje i winnice produkujące Plavac Mali. To wino smakuje inaczej, gdy pijesz je z widokiem na morze. Pamiętaj tylko, że w lipcu ceny noclegów w Splicie i na Hvarze szybują w górę, a promy z Splitu są zapchane. Lepiej zarezerwować katamaran z wyprzedzeniem i spakować się lekko - na własnej łodzi i tak nie potrzebujesz wiele, by poczuć się jak na prywatnej wyspie.
Dzień 2: Stari Grad i równina UNESCO - rowerem przez starożytny kataster grecki
Drugi dzień na Hvarze warto zacząć w Starym Gradzie, który jest starszy od samego miasta Hvar. To właśnie tutaj w IV wieku p.n.e. greccy koloniści założyli Faros, a ich dziedzictwo przetrwało do dziś w postaci równiny Stari Grad, wpisanej na listę UNESCO. Zamiast standardowego zwiedzania, polecam wypożyczyć rower i przejechać się po starożytnym katastrze. To system podziału ziemi, który działa nieprzerwanie od ponad 2400 lat. Unikalne doświadczenie - w żadnym innym miejscu w Europie nie zobaczysz tak dobrze zachowanego greckiego planu urbanistycznego w terenie.
Rowerem łatwo dotrzesz do pól lawendy i winnic, gdzie uprawia się lokalne szczepy, jak plavac mali. W przeciwieństwie do zatłoczonego centrum Hvaru, tutaj znajdziesz spokój i autentyczny wiejski klimat Dalmacji. Warto zaplanować postój w Velo Grablje, małej kamiennej wiosce, która kiedyś była stolicą lawendy na wyspie. Dziś mieszka tam garstka ludzi, ale w sezonie organizują warsztaty destylacji lawendy. Świetna opcja, jeśli chcesz zabrać do domu coś więcej niż magnes na lodówkę.
Po południu wróć do Starego Gradu na obiad do jednej z konob przy porcie. Ceny są tu niższe niż w mieście Hvar, a jakość ryb i lokalnego wina często lepsza. Jeśli masz ochotę na kąpiel, wybierz zatokę w okolicy. Plaże takie jak Dubovica są łatwo dostępne promem lub taksówką wodną ze Splitu, ale z Starego Gradu szybciej dojedziesz rowerem. Pamiętaj, że w lipcu i sierpniu lepiej ruszyć wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów i upału.
Wieczorem możesz wrócić promem lub katamaranem do Splitu albo zostać na noc. Noclegi w Starym Gradzie są tańsze niż w mieście Hvar, a starówka z katedrą św. Szczepana i forticą o zachodzie słońca robi ogromne wrażenie. Jeśli masz więcej czasu, zamiast siedzieć w porcie, wybierz się rejs na Pakleni Otoci. To archipelag dziewiczych zatok, gdzie woda ma kolor turkusu, a plaże są kameralne. Transport publiczny na wyspie jest okrojony, więc rower lub skuter to najlepsza inwestycja w elastyczność zwiedzania.

Winnice Hvaru na wyciągnięcie ręki - degustacja Plavaca Mali tam, gdzie turyści nie docierają
Większość ludzi, którzy wysiadają w Hvarze, idzie prosto na nabrzeże, zamawia espresso za 4 euro i ogląda jachty. Tymczasem wystarczy oddalić się od portu o dwieście metrów w głąb lądu, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Wina tutaj nie kupuje się w sklepach z pamiątkami, tylko pije u źródła - u rodzin, które uprawiają winorośl od pokoleń. Plavac mali, lokalne czerwone szczepienie, dojrzewa na stromych zboczach nad samym morzem. Sól, wapień i słońce dają mu charakter, jakiego nie znajdziesz w butelkach z supermarketu. Warto umówić się na degustację w małych winnicach w okolicy Jelsy albo Vrboski. Tam nie ma kolejek, a gospodarze opowiedzą ci o zbiorach z taką pasją, jakbyś był pierwszym gościem od tygodnia.
Jeśli planujesz dzień na wyspie Hvar, nie zamykaj się tylko w mieście Hvar i na plażach. Owszem, Dubovica robi wrażenie, a Pakleni otoki kuszą turkusem, ale prawdziwy charakter wyspy czeka w głębi lądu. Pola lawendy w okolicy Velo Grablje pachną tak intensywnie, że czuć je zanim jeszcze zobaczysz fioletowe łany. W lipcu to jeden z najbardziej malowniczych widoków w całej Dalmacji. I nie musisz wynajmować samochodu - wystarczy rower albo piesza wędrówka z centrum. Wyspa ma świetnie oznakowane szlaki, które prowadzą przez winnice, gaje oliwne i opuszczone kamienne domy. To tam, a nie na zatłoczonej promenadzie, poczujesz, czym naprawdę jest życie na chorwackiej wyspie.
Transport na Hvar nie jest drogi, jeśli wiesz, jak go ograć. Prom ze Splitu kosztuje około 5-8 euro w jedną stronę, a katamarany są szybsze, ale droższe. Na miejscu najlepiej poruszać się pieszo albo lokalnymi busami. Taksówki w sezonie potrafią zjeść budżet na cały dzień. Noclegi poza Stari Gradem są o połowę tańsze niż w samym centrum Hvaru, a dostęp do plaż i winnic masz wtedy bliżej. Warto poświęcić jeden dzień na rejs wokół Pakleni otoci - nie po to, żeby leżeć na plaży, ale żeby zobaczyć zatoki i skaliste wysepki z perspektywy wody. To zupełnie inna skala wrażeń niż zwiedzanie twierdzy Fortica czy katedry na starówce. Na wyspie Hvar czas płynie wolniej, ale tylko jeśli przestaniesz gonić za atrakcjami i pozwolisz sobie na chwilę przy kieliszku Plavaca Mali, patrząc na zachód słońca nad winnicami.
Dzień 3: Droga przez lawendowe wioski - Velo Grablje, tunel Pitve i południowe wybrzeże
Trzeci dzień na Hvarze to dobry moment, żeby odbić od nadmorskiego tłoku i zobaczyć, jak wyspa wygląda od środka. Zamiast katamaranem do Pakleni otoci albo plażowania w Dubovicy, warto wsiąść w auto lub skuter i pojechać w głąb lądu. Kierunek - Velo Grablje, opuszczona wioska, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu tętniła życiem, a dziś stoi pusta, z kamiennymi domami pożeranymi przez dziką roślinność. To nie jest kolejne urokliwe miasteczko z kawiarniami - to surowy kawałek historii Dalmacji, gdzie czas naprawdę się zatrzymał. W sezonie, zwłaszcza w lipcu, kiedy Stari Grad i Jelsa pękają w szwach, spacer opustoszałymi uliczkami Velo Grablje daje niespodziewany spokój.
Stamtąd droga wiedzie przez tunel Pitve, wykuty w skale wąski korytarz, którym ledwo mieszczą się dwa samochody. Po drugiej stronie czeka już zupełnie inny świat - południowe wybrzeże z widokiem na otwarte morze i zatoki, do których nie dociera prom ze Splitu. To właśnie tutaj leży plaża Dubovica, jedna z bardziej fotogenicznych na wyspie, z charakterystycznym żwirowym pasem i starą kamienną willą nad brzegiem. Jeśli masz ochotę na kąpiel bez ścisku, lepiej przyjechać tu wczesnym rankiem albo pod koniec dnia.
Po drodze mijasz też winnice, w których dojrzewa plavac mali - lokalne szczepy, z których robi się mocne, pełne czerwone wino. Hvar słynie z lawendy, ale to właśnie w tych suchych, kamienistych glebach rodzi się bardziej wyrazisty smak. Możesz zajechać do jednej z małych winiarni w okolicy Jelsy albo Vrboski, żeby spróbować czegoś, czego nie kupisz w supermarkecie. Plan na ten dzień nie musi być sztywny - najważniejsze, żeby dać się ponieść trasie, a nie zegarkowi. Bo to właśnie te boczne drogi, bez tłumu i bez kolejki do kasy, pokazują Chorwację, którą zapamiętasz na dłużej niż kolejny zachód słońca z twierdzy Fortica.
Zatoka Dubovica i okolice - gdzie szukać krystalicznej wody bez płacenia za leżak
Zatoka Dubovica to jeden z tych miejsc na wyspie Hvar, które sprawiają, że zapominasz o komercyjnych plażach z rzędami leżaków za euro. Leży zaledwie kilka kilometrów od miasta Hvar, ale żeby się tam dostać, musisz zejść stromą ścieżką w dół - to właśnie ten wysiłek odstrasza tłumy. W nagrodę dostajesz żwirowy brzeg, krystalicznie czystą wodę i widok na stare kamienne domki rybackie, które stoją tu od pokoleń. Nie ma tu parasoli, nie ma głośnej muzyki, jest tylko szum fal i zapach lawendy, który niesie się z okolicznych pól. Jeśli planujesz spędzić dzień poza utartymi szlakami, weź ze sobą zapas wody i prowiant, bo w sezonie lipcowym jedyna knajpka przy plaży bywa oblegana, a ceny szybują w górę.
Kawałek dalej, w stronę miejscowości Jelsa i Vrboska, znajdziesz podobne zatoczki, które nie wymagają już takiego zachodu. Warto zobaczyć Velo Grablje - opuszczoną wioskę, gdzie czas zatrzymał się w średniowieczu, a lokalni winiarze produkują plavac mali, szczep, który smakuje zupełnie inaczej niż masowe wina z supermarketów w Splicie. Po degustacji możesz ruszyć na półwysep Španjola, skąd rozciąga się widok na Pakleni Otoci - archipelag, który najlepiej zwiedzać katamaranem. Rejs między zatokami to nie tylko okazja do kąpieli w miejscach niedostępnych z lądu, ale też szansa, żeby zobaczyć, jak wygląda Dalmacja bez kiczowatych promów i tłumów turystów.
Nie zapomnij o twierdzy Fortica nad miastem Hvar. Wejście kosztuje kilkanaście euro, ale panorama na starówkę, port i wyspę jest warta każdego grosza. Jeśli masz ograniczony czas, połącz zwiedzanie katedry i zabytków Stari Gradu z popołudniem na plaży Dubovica. Transport na wyspie działa sprawnie - autobusy łączą największe miejscowości, a prom z Splitu kursuje regularnie, choć w lipcu lepiej rezerwować bilety z wyprzedzeniem. Noclegi w Jelsie czy Vrbosce są tańsze niż w centrum Hvaru, a dostęp do winnic i pól lawendy masz stąd na wyciągnięcie ręki.
Kolacja w konobie, a nie w pułapce - jak znaleźć autentyczne jedzenie na Hvarze
Na Hvarze łatwo trafić na restaurację, która żyje z turystów tylko jeden sezon. Menu w trzech językach, zdjęcia dań na zewnątrz i kelner, który obiecuje „najlepszą rybę na wyspie”. Zazwyczaj kończy się to rozczarowaniem i rachunkiem, po którym żałujesz, że nie poszedłeś do piekarni po burek. Prawdziwe jedzenie znajdziesz tam, gdzie nie ma widoku na marinę i gdzie stoliki nie stoją na głównym deptaku. Konoby w Stari Gradzie, Jelsie czy Vrbosce rzadko są puste, ale to dobry znak - oznacza, że jedzą tam miejscowi. W takim miejscu dostaniesz pekę pod peką, czyli mięso duszone pod żeliwną pokrywą, zapiekaną w ogniu z oliwą i ziołami, które rosną na pobliskich polach lawendy.
Warto szukać lokali, które nie mają karty dań w plastikowej koszulce. Jeśli konoba oferuje tylko to, co tego dnia złowił rybak lub przywiózł z targu rolnik, to znak, że gospodarzowi zależy na jakości, a nie na obrocie. Na Hvarze wciąż działa kilka rodzinnych winnic, które do kolacji podadzą własne plavac mali lub sušac, a nie butelkę z supermarketu. Często nie ma wyboru - dostajesz to, co ugotowano. I to jest właśnie zaleta. Na przykład w Velo Grablje, wsi, która prawie wymarła, ale odżyła dzięki turystyce kulinarnej, jedna konoba serwuje tylko dwa dania dziennie. I oba są lepsze niż wszystko, co zjesz w porcie w Hvarze.
Unikaj miejsc, które reklamują „tradycyjną kuchnię dalmatyńską” na banerze przy wejściu. Prawdziwi gospodarze nie muszą tego pisać. Lepiej wejść do środka, gdzie zapach czosnku i rozmarynu miesza się z dymem z kominka, a na ścianie wisi suszone zioła zamiast zdjęć pizzy. Jeśli chcesz zjeść autentycznie, zapomnij o kolacji o 19. Lokalni zaczynają jeść po 21, a konoby otwierają się późno. I nie idź na promenadę w Hvarze - idź w głąb miasta, w stronę twierdzy Fortica, albo jeszcze dalej, do Španjola. Tam, wśród kamiennych uliczek, znajdziesz stół, przy którym nikt nie będzie cię namawiał do zamówienia najdroższej butelki. I to jest właśnie ten moment, kiedy Hvar smakuje naprawdę.
Nocleg z widokiem za rozsądne pieniądze - porównanie dzielnic i realne ceny w euro
Zacznijmy od konkretów: budżet na nocleg na Hvar w lipcu to sprawa kluczowa. Jeśli planujesz zwiedzać wyspę w szczycie sezonu, musisz liczyć się z tym, że ceny w euro potrafią wystrzelić. Za apartament w samym mieście Hvar, tuż przy starówce z katedrą i twierdzą Fortica, zapłacisz od 120 do 200 euro za noc za skromny pokój dla dwojga. To opcja dla tych, którzy chcą mieć wszystko pod nosem - port, promy do Splitu i katamarany na Pakleni otoci. Ale uwaga: w lipcu wąskie uliczki są pełne ludzi, a znalezienie miejsca do zaparkowania graniczy z cudem. Znacznie rozsądniejszym wyborem jest Stari Grad, wpisany na listę UNESCO.
W Starym Gradzie, gdzie zabytki i pola lawendy spotykają się z winnicami i wytwórniami wina Plavac mali, znajdziesz noclegi o 30-40% tańsze. Za 80-100 euro dostaniesz przestronny apartament z tarasem i widokiem na zatokę. Do tego dochodzi autentyczny klimat - wąskie uliczki, stare kamienice i spokój, którego brak w centrum Hvar. To idealna baza wypadowa, jeśli chcesz zobaczyć najbardziej malownicze plaże, jak Dubovica czy Velo Grablje, i nie przepłacać za samą lokalizację. Jeszcze taniej, bo za 60-80 euro, znajdziesz nocleg w Jelsie lub Vrbosce. Te miejscowości są mniej oblegane, ale mają własne urokliwe zatoki i dostęp do promów na wyspy. W Jelsie dodatkowo masz łatwy dojazd do winnic i pól lawendy, co w sezonie jest nie lada atrakcją.
Jeśli liczysz każdy euro, rozważ nocleg w głębi wyspy, na przykład w okolicy Velo Grablje. To wioska, z której do plaży Dubovica dojdziesz pieszo w 20 minut, a ceny apartamentów spadają do 50-60 euro za noc. Minus? Będziesz potrzebować samochodu lub roweru, bo transport publiczny na wyspie Hvar nie jest zbyt rozbudowany. Za to zyskasz ciszę, widoki na winnice i szansę na degustację lokalnego wina bez tłumów. Pamiętaj, że w lipcu rezerwacja z wyprzedzeniem to podstawa - im bliżej terminu, tym trudniej o rozsądną cenę.
Transport po wyspie bez stresu - skutery, autobusy i promy w pigułce
Dojazd na Hvar to dopiero połowa sukcesu. Gdy wysiądziesz z katamaranu w samym sercu miasta Hvar, czeka cię decyzja, jak ogarnąć resztę wyspy. Sama starówka i twierdza Fortica na wzgórzu Španjola to spacer w 15 minut, ale prawdziwe atrakcje - pola lawendy wokół Velo Grablje, winnice z plavac mali w Jelsie czy dzikie zatoki Pakleni otoci - są rozrzucone. Największym błędem turystów jest myślenie, że wszędzie dojdziesz pieszo. W sezonie, zwłaszcza w lipcu, lepiej od razu przestawić myślenie na transport kołowy lub wodny.
Skutery to numer jeden, jeśli chcesz swobody i nie boisz się serpentyn. Wypożyczalnie przy porcie w Stari Gradzie i w centrum Hvaru oferują je za około 40-60 euro za dobę. Za te pieniądze zobaczysz w jeden dzień Dubovicę - jedną z najładniejszych plaż na wyspie - a potem wjedziesz w głąb lądu, gdzie zapach lawendy miesza się z solą. Uważaj tylko na nawierzchnię, bo miejscami jest dziurawa, a kierowcy autobusów lokalnych jeżdżą jak u siebie w kuchni. Jeśli nie masz prawa jazdy albo wolisz oszczędzić nerwy, autobusy łączące Hvar z Jelsą i Vrboską kursują kilka razy dziennie. Bilet kosztuje około 3-4 euro, ale rozkład jazdy jest raczej umowny - zwłaszcza poza głównym sezonem licz się z tym, że autobus może przyjechać 20 minut później.
Najbardziej niedocenianą opcją są promy i taksówki wodne. Z miasta Hvar do Pakleni otoci to kwestia 10 minut rejsu i wydatek 5-7 euro w jedną stronę. Tam znajdziesz zatoki, które wyglądają jak z pocztówki, a jednocześnie nie musisz walczyć o miejsce na plaży jak na głównej plaży w mieście. Jeśli planujesz zwiedzanie w stylu „dzień na wyspie” i masz ograniczony czas, weź pod uwagę, że transport publiczny nie dowiezie cię do winnic ani na odludne plaże. Wtedy naprawdę warto dopłacić do skutera albo wykupić zorganizowany rejs, który zabierze cię do najciekawszych zatok i pokaże Hvar od strony morza. Budżet na transport na miejscu to minimum 30-50 euro dziennie, jeśli chcesz zobaczyć więcej niż starówkę i nabrzeże.
Budżet na 3 dni - konkretne kwoty na prom, jedzenie, atrakcje i ukryte koszty
Planując trzydniowy pobyt na Hvarze, warto przygotować się na wydatki rzędu 250-350 euro od osoby, jeśli jedziesz w lipcu i nie szukasz luksusów. Prom ze Splitu na wyspę Hvar kosztuje około 10-12 euro w jedną stronę dla pieszego pasażera, a z samochodem zapłacisz 40-50 euro. Katamarany są szybsze, ale droższe - bilet to 15-20 euro. Na miejscu transport publiczny jest ograniczony, więc jeśli chcesz zobaczyć Stari Grad, Jelsę czy Vrboskę, lepiej wypożyczyć skuter (około 40-50 euro za dzień) lub rower (15-20 euro). Noclegi w sezonie w samym mieście Hvar zaczynają się od 70-100 euro za pokój dwuosobowy w prywatnej kwaterze; taniej znajdziesz w Jelsie czy Vrbosce, gdzie ceny spadają do 50-70 euro.
Jedzenie to kolejny spory wydatek. Obiad w porządnej konobie w centrum Hvaru to 20-30 euro za osobę, ale jeśli zjesz pizzę lub gyrosa na wynos, zmieścisz się w 10-15 euro. Śniadania i lunche z lokalnych piekarni i marketów (świeży chleb, ser, owoce) kosztują 5-8 euro dziennie. Warto też spróbować lokalnego wina - kieliszek plavac mali w knajpie to 4-6 euro, a butelka w sklepie 8-12 euro. Za wejście na twierdzę Fortica (Španjola) zapłacisz 5 euro, a za rejs wokół Pakleni otoci (Pakleni Islands) z przystankiem na plaży Dubovica - około 30-40 euro. Wstęp do muzeów i katedry w Starym Gradzie to 3-5 euro.
Ukryte koszty to przede wszystkim opłaty klimatyczne (około 1-2 euro za osobę za noc) oraz ceny leżaków i parasoli na popularnych plażach - na przykład w Dubovicy zestaw kosztuje 15-20 euro za dzień. Jeśli planujesz zwiedzać pola lawendy w okolicy Velo Grablje, dostaniesz się tam pieszo lub rowerem za darmo, ale wycieczka z przewodnikiem to dodatkowe 20-25 euro. W lipcu wszystko jest droższe, więc jeśli chcesz zaoszczędzić, rozważ koniec czerwca lub wrzesień - ceny noclegów spadają wtedy o 20-30 procent, a tłumów jest mniej. Pamiętaj też, że w Starym Gradzie (na liście UNESCO) bilety wstępu do zabytków są tańsze niż w centrum Hvaru, a winnice w okolicy Jelsy często oferują darmowe degustacje przy zakupie butelki.