Przejdź do treści
Europa

Granada Ceny 2026 - Ile Kosztują Wakacje? Kompletny Przewodnik

Poznaj rzeczywiste ceny wakacji w Granadzie w 2026 roku. Sprawdź koszty lotów, noclegów i atrakcji, aby zaplanować wymarzony wyjazd w dobrej cenie.

Stunning view of the Alhambra with Granada cityscape in Spain, surrounded by lush cypress trees. Pozdrowienia z: Europa Par avion

Ile naprawdę kosztuje tydzień w Granadzie w 2026 roku

Zanim ruszysz do Granady, rzuć okiem na konkretne liczby. Tydzień w Andaluzji w 2026 roku da się zamknąć w rozsądnej kwocie, pod warunkiem że podejdziesz do planowania z głową. Podstawa to wyjazd poza szczytem sezonu - wtedy loty z Polski do Malagi kosztują od 200 do 350 zł w obie strony. Dojazd z lotniska do Granady autobusem lub wypożyczonym autem to kolejne 40-60 zł. W tym momencie naprawdę czujesz różnicę między oszczędnym a komfortowym wariantem.

Noclegi w Granadzie przyjemnie zaskakują. Za pokój w przyzwoitym hostelu zapłacisz 60-90 zł za dobę, a apartament w centrum dla dwóch osób to wydatek 180-250 zł. Jeśli gotujesz samodzielnie, artykuły spożywcze w lokalnych marketach (Mercadona, Lidl) są tańsze niż w Polsce - chleb, ser, oliwki i wino to 20-30 zł na porządną kolację. Zakupy w marketach to najprostszy sposób na obniżenie kosztów bez rezygnacji z przyjemności. Z kolei ceny w restauracjach i kawiarniach w Albaicín czy wokół katedry potrafią zaskoczyć: tapas w barze to 3-5 zł, a obiad w lokalnej knajpie zamkniesz w 40-50 zł. Alkohol i papierosy są wyraźnie tańsze niż w Polsce - kufel piwa kosztuje 6-8 zł, paczka papierosów 15-18 zł, co dla palaczy bywa konkretną zachętą.

Największy wydatek to bilety wstępu i atrakcje. Bilet do Alhambry to około 60-70 zł, ale trzeba go rezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem, bo rozchodzą się błyskawicznie. Wejście do katedry i kaplicy królewskiej to kolejne 20 zł. Jeśli planujesz zwiedzanie z głową, w ciągu 5-6 dni spokojnie zdążysz zobaczyć pałac Nasrydów, spacerować po Sierra Nevada (kolejka linowa za 120 zł) i objechać okoliczne białe wioski. Transport i paliwo nie są drogie - benzyna kosztuje około 6,20 zł za litr, autobusy miejskie to 5 zł za przejazd. W praktyce tydzień w Granadzie dla jednej osoby z umiarkowanym budżetem zamyka się w kwocie 1800-2300 zł, czyli bez szaleństw, ale i bez oszczędzania na przyjemnościach. Wszystko sprowadza się do jednego: im wcześniej zaczniesz planować, tym mniej zapłacisz za nocleg i bilety, a więcej zostanie na tapas i wino z widokiem na Alhambrę.

Nocleg bez tajemnic - od hostelu za 60 zł po hotel z widokiem na Alhambrę

Planując pobyt w Andaluzji, szybko przekonasz się, że wydatki na nocleg potrafią zaskoczyć zarówno w górę, jak i w dół. Za łóżko w schludnym hostelu w centrum Granady zapłacisz około 60 zł za dobę, co przy dłuższym zwiedzaniu pozwala zostawić więcej pieniędzy na artykuły spożywcze i zakupy w marketach. Jeśli jednak marzy ci się widok na Alhambrę prosto z okna, przygotuj się na wydatek rzędu 300-500 zł za noc w trzygwiazdkowym hotelu. Różnica w kosztach noclegu między sezonem a listopadem bywa naprawdę spora - zimą ceny spadają nawet o 40%, a kolejki do słynnego pałacu są o połowę krótsze.

Decyzja o wyjeździe często opiera się na kompromisie między komfortem a budżetem. Warto spojrzeć na to z innej strony: zamiast szukać najtańszego pokoju w centrum, rozważ nocleg na obrzeżach Sewilli lub w małej miejscowości u podnóża Sierra Nevada. Dojazd autobusem zajmie 20 minut, ale zaoszczędzisz tyle, że starczy na bilety wstępu do kilku atrakcji i kolację w dobrej restauracji. Ceny w restauracjach i kawiarniach w turystycznych dzielnicach są zwykle o 15-20% wyższe niż tam, gdzie jadają lokalni - tapas w barze oddalonym o dwie ulice od katedry kosztuje 3-4 zł mniej.

Transport i paliwo to kolejny element układanki. Jeśli przylatujesz tanimi lotami do Malagi, wypożyczenie samochodu na tydzień to wydatek około 800 zł, ale daje swobodę w docieraniu do mniej znanych zakątków. Pamiętaj, że alkohol i papierosy w Hiszpanii są tańsze niż w Polsce - butelka dobrego wina w supermarkecie to 15-20 zł, więc część kosztów noclegu możesz zrekompensować właśnie zakupami w marketach. Planowanie podróży sprowadza się więc do prostego rachunku: im więcej dni spędzisz na zwiedzaniu poza głównymi szlakami, tym więcej zobaczysz i mniej zapłacisz za podstawowe wydatki.

Jedzenie, które nie zrujnuje budżetu - gdzie i za ile zjesz jak miejscowy

W Hiszpanii jada się późno i obficie, ale wcale nie musi to oznaczać wydawania fortuny. W Andaluzji, zwłaszcza wokół Grenady, Alhambry czy Sierra Nevada, ceny w restauracjach i kawiarniach są niższe niż w Barcelonie czy Madrycie. Za menu dnia (el menú del día) w porze lunchu zapłacisz od 10 do 14 euro. W cenie dostajesz przystawkę, danie główne, deser lub kawę, a często też napój. To najprostszy sposób, żeby zjeść syto i lokalnie, nie przepłacając. Jeśli wolisz coś lżejszego, tapas w barach kosztują zwykle 2-4 euro za sztukę. Wystarczy zamówić dwie, trzy i piwo, żeby zjeść jak miejscowy bez szukania drogich restauracji.

Podstawowe artykuły spożywcze i zakupy w marketach to kolejny patent na obniżenie kosztów pobytu. W sieciówkach takich jak Mercadona czy Carrefour chleb kosztuje około 1 euro, litr mleka 0,90 euro, a paczka makaronu 0,70 euro. Dzienny budżet na jedzenie, jeśli gotujesz w hostelu lub apartamencie, możesz zamknąć w 8-10 euro na osobę. Wino w kartoniku, które miejscowi piją na co dzień, to wydatek 2-3 euro za litr. Wbrew pozorom to nie jest trunek gorszej jakości - w Andaluzji takie wino pije się do obiadu bez zadęcia.

Ceny alkoholu i papierosów są niskie w porównaniu do Polski. Piwo w barze to 2-3 euro, papierosy około 5,50 euro za paczkę. Jeśli planujesz zwiedzanie i chcesz ograniczyć wydatki, unikaj kupowania wody w turystycznych punktach przy Alhambrze - w markecie butelka kosztuje 0,30 euro. Transport i paliwo też nie są drogie. Benzyna kosztuje około 1,60 euro za litr, komunikacja miejska w Grenadzie to bilet za 1,40 euro. Decyzja o wyjeździe do Andaluzji nie musi być obciążeniem dla portfela, jeśli tylko zamiast drogich knajp wybierzesz menu dnia, a zamiast hotelowego bufetu - zakupy w markecie i tapas w barze na rogu.

Darmowa Granada - lista atrakcji i punktów widokowych za 0 euro

A scenic view of the historic Alhambra in Granada, Spain, surrounded by lush greenery and an expansive cityscape.
Zdjęcie: Enrique

Granada to jedno z tych miejsc w Andaluzji, gdzie naprawdę można sporo zobaczyć, nie ruszając portfela. Miasto od lat promuje się hasłem darmowych atrakcji i nie jest to tylko chwyt marketingowy. Jeśli planujesz pobyt i chcesz ograniczyć koszty, warto od razu nastawić się na spacerowanie - bo to właśnie piesze zwiedzanie daje tu najwięcej. Wzgórze Albaicín, wpisane na listę UNESCO, oferuje punkty widokowe, z których Alhambra wygląda jak wyjęta z pocztówki, a wejście na nie nic nie kosztuje. Podobnie sprawa ma się z miradorem San Nicolás - to klasyk, przy którym zawsze tłumy, ale widok na ośnieżone szczyty Sierra Nevada w tle robi wrażenie o każdej porze dnia.

W praktyce, decyzja o wyjeździe bez wykupowania biletów wstępu do każdej płatnej atrakcji wcale nie oznacza nudy. Wstęp do katedry czy samej Alhambry to spory wydatek, ale za to możesz skoncentrować się na klimacie dzielnic. Spacer wąskimi uliczkami Sacromonte, gdzie w skałach wykute są jaskinie, to czysta przyjemność i zero kosztów. Jeśli chodzi o planowanie podróży, warto pamiętać, że największe oszczędności nie leżą w biletach, tylko w tym, co jesz i pijesz. Ceny w restauracjach i kawiarniach w turystycznych punktach potrafią być słone, ale wystarczy oddalić się dwie ulice od głównego placu, by dostać tanie tapas. Podobnie zakupy w marketach - artykuły spożywcze i woda są tu wyraźnie tańsze niż w hotelowych minibarach. Jeśli chodzi o transport i paliwo, poruszanie się po Granadzie pieszo lub komunikacją miejską to wydatek rzędu kilku euro dziennie, a wiele kluczowych punktów i tak znajduje się w strefie pieszej.

Oczywiście, nie wszystko da się załatwić za zero. Loty do Malagi czy samej Granady to już konkretny koszt, podobnie jak nocleg - ale to akurat wydatek, który ponosisz raz. Jeśli porównasz ceny w restauracjach i kawiarniach w centrum z tymi na przedmieściach, różnica bywa szokująca. Za to alkohol i papierosy są w Hiszpanii tańsze niż w Polsce, więc jeśli ktoś pali, nie musi martwić się o budżet na ten wydatek. Kluczowa sprawa: dni spędzone w Granadzie bez wydawania pieniędzy na płatne atrakcje to realna opcja, pod warunkiem że nie liczysz na luksusy, a na autentyczny klimat andaluzyjskich ulic.

Alhambra i inne płatne zabytki - aktualne ceny biletów i sposób na uniknięcie kolejek

Planując wyjazd do Andaluzji, prędzej czy później staniesz przed decyzją o wyjeździe do Granady, by zobaczyć Alhambrę. To największy wydatek na atrakcje podczas całego pobytu w regionie, ale da się go ogarnąć bez przepłacania. Bilet wstępu do kompleksu pałacowego i twierdzy kosztuje około 19 euro, a jeśli chcesz wejść także do ogrodów Generalife, dolicz kolejne 7 euro. Największym błędem jest kupowanie biletu na miejscu w dniu zwiedzania - kolejki potrafią zająć kilka godzin, a w sezonie bilety wyprzedają się nawet z tygodniowym wyprzedzeniem. Dużo lepiej zarezerwować wejściówkę online, najlepiej na oficjalnej stronie Alhambry, gdzie dopłacisz symboliczne 1-2 euro za rezerwację, ale oszczędzisz sobie nerwów i stania w słońcu.

Poza Alhambrą w Andaluzji znajdziesz mnóstwo tańszych atrakcji, które nie zrujnują budżetu na transport i paliwo. Bilety do katedry w Sewilli to wydatek około 12 euro, a wjazd windą na Giralda jest wliczony w cenę. W Kordobie za wejście do Meczetu-Katedry zapłacisz 13 euro, a za spacer po żydowskiej dzielnicy nic. Jeśli planujesz zwiedzanie kilku miast, opłaca się kupić karty turystyczne, które łączą wstęp do najważniejszych zabytków - w Sewilli taka karta na 3 dni kosztuje około 45 euro i obejmuje Alhambrę, Alkazar i kilka mniejszych muzeów. W porównaniu z cenami w restauracjach i kawiarniach, gdzie za obiad w normalnej knajpie zapłacisz 12-15 euro, opłaty za zabytki wydają się całkiem rozsądne.

Pamiętaj, że w Alhambrze obowiązują sztywne godziny wejścia - musisz być punktualnie, bo spóźnienie oznacza przepadek biletu. Warto też sprawdzić, czy nie trafiasz na dni z darmowym wstępem, ale uwaga: wtedy kolejki są jeszcze dłuższe. Jeśli podróżujesz z plecakiem i liczysz każdą złotówkę, lepiej poświęć jeden dzień na Alhambrę, a resztę czasu spędź na pieszych wędrówkach po Sierra Nevada, gdzie jedynymi kosztami są artykuły spożywcze i zakupy w marketach przed wyjściem w góry.

Transport po mieście i z lotniska - taksówka, autobus czy własne nogi

Zanim wyruszysz zwiedzać Alhambrę czy wędrować po Sierra Nevada, musisz rozwiązać logistykę pierwszego i ostatniego dnia. Loty do Andaluzji często lądują w Maladze, skąd do Grenady czeka cię jeszcze kawałek drogi. Za przejazd autobusem z lotniska do centrum zapłacisz około 3 euro, a podróż trwa mniej więcej 45 minut. Jeśli lecisz bezpośrednio na lotnisko w Grenadzie (Federico García Lorca), to z kolei do miasta dojedziesz autokarem za 3,5 euro w niecałe 30 minut. To najtańsza opcja, która nie obciąża budżetu na samym początku pobytu.

Alternatywą jest taksówka - z lotniska w Grenadzie do centrum to wydatek rzędu 25-30 euro, co ma sens przy grupie 3-4 osób, ale w pojedynkę zwyczajnie nie opłaca się przepłacać. W samej Grenadzie komunikacja miejska działa dobrze i kosztuje około 1,40 euro za bilet normalny. Jeśli planujesz intensywne dni zwiedzania, rozważ zakup karty turystycznej na 24 lub 48 godzin - za mniej więcej 5 euro zyskujesz nielimitowane przejazdy autobusami. To wygodne, bo ceny w restauracjach i kawiarniach szybko zjedzą twój dzienny limit kosztów, a transport nie musi być kolejnym wydatkiem.

Spacer to najlepszy sposób na poznanie miasta, ale pamiętaj, że Grenada leży na wzgórzach. Dzielnica Albaicín wymaga dobrej kondycji - z centrum do mirador San Nicolás idzie się ostro pod górę około 20 minut. Z drugiej strony, nie wydasz ani euro, a widok na Alhambrę o zachodzie słońca jest wart każdej kropli potu. Jeśli wynajmujesz samochód, przygotuj się na ceny paliwa w Hiszpanii - litr benzyny kosztuje około 1,60 euro, a parking w centrum to dodatkowe 15-20 euro za dobę. Dlatego przed decyzją o wyjeździe własnym autem przelicz, czy nie taniej wyjdzie polegać na nogach i autobusach, zwłaszcza gdy głównym celem jest oszczędzanie na artykułach spożywczych i zakupach w marketach.

Zwiedzanie dzielnic - Sacromonte, Albaicín i Realejo bez przewodnika

Zwiedzanie dzielnic Granady na własną rękę to jeden z najlepszych pomysłów na oszczędzenie kosztów podczas pobytu w Andaluzji. Sacromonte, Albaicín i Realejo możesz przejść bez przewodnika, a przy odrobinie samodzielnego planowania podróży zyskasz więcej swobody i czasu na delektowanie się atmosferą. W Sacromonte nie chodzi tylko o słynne jaskinie - warto wejść wyżej, na punkty widokowe, skąd rozpościera się panorama Alhambry. Nie ma tam biletów wstępu, więc to czysty zysk w budżecie na atrakcje. Za to w Albaicín, labiryncie wąskich uliczek, łatwo zgubić poczucie czasu - spacerując między białymi domami, trafisz na lokalne sklepiki, gdzie ceny artykułów spożywczych są niższe niż w turystycznych centrach. Jeśli planujesz dłuższe zwiedzanie, zrób zakupy w marketach przed wyjściem: chleb, ser i owoce kosztują grosze, a posiłek na ławce z widokiem na Sierra Nevada smakuje lepiej niż w restauracji.

Realejo, dawna dzielnica żydowska, to z kolei raj dla fanów street artu i mniej oczywistych tras. Zamiast płacić za bilety wstępu do muzeów, możesz spędzić kilka dni na odkrywaniu murali i małych galerii, które są całkowicie darmowe. Transport i paliwo nie są tu problemem - większość dzielnic pokonasz pieszo, a jeśli potrzebujesz podjechać pod górę, lokalne autobusy kosztują około 1,40 euro. Decyzja o wyjeździe do Granady bywa trudna, gdy myślisz o lotach i noclegu, ale oszczędności na zwiedzaniu rekompensują wydatki. W Sacromonte unikniesz też tłumów, które w sezonie szturmują Alhambrę - tutaj czas płynie wolniej, a jedyne, co musisz opłacić, to ewentualna kawa w kawiarni za 2 euro. Alkohol i papierosy w lokalnych sklepach też są tańsze niż w centrum, więc jeśli nie przeszkadza ci prostszy wystrój, zyskujesz podwójnie. W Realejo warto wstąpić na tapas - ceny w restauracjach i kawiarniach w tej okolicy są o 20-30% niższe niż przy głównych placach, a porcje często większe.

Ile dni wystarczy, żeby poczuć klimat miasta - plan na krótki i dłuższy pobyt

Planowanie podróży do Andaluzji często zaczyna się od pytania, ile dni wystarczy, żeby poczuć klimat miasta. Jeśli masz tylko trzy dni, postaw na jeden cel, na przykład Granadę. To wystarczy, by zwiedzić Alhambrę z przewodnikiem, pospacerować po dzielnicy Sacromonte i zjeść tapas za darmo do zamówionego drinka. Kluczem jest ograniczenie kosztów noclegu - w hostelu zapłacisz od 80 zł za noc, w pensjonacie w centrum nawet 200 zł. Wtedy więcej pieniędzy zostanie na bilety wstępu i atrakcje, bo sama Alhambra to wydatek około 60 zł. Do tego transport - pieszo albo autobusem miejskim za 1,50 zł za przejazd - i masz intensywny, ale pełny wrażeń wyjazd.

Dłuższy pobyt, na przykład tydzień, pozwala rozłożyć zwiedzanie na spokojniejsze dni. Możesz połączyć Granadę z wycieczką w Sierra Nevada, gdzie w sezonie letnim wejdziesz na szlaki za darmo, a zimą za skipass zapłacisz około 150 zł. Wtedy opłaca się wynająć samochód, bo paliwo w Hiszpanii kosztuje około 6,50 zł za litr, ale daje swobodę. Zakupy w marketach, takich jak Mercadona, obniżą koszty wyżywienia - artykuły spożywcze na dzień to wydatek 30-40 zł, podczas gdy ceny w restauracjach i kawiarniach zaczynają się od 40 zł za obiad. Dłuższy pobyt to też mniejsza presja na decyzję o wyjeździe - możesz zmienić plan, jak ci się znudzi, albo zostać dłużej w jednym miejscu.

W praktyce, żeby poczuć klimat andaluzyjskich miast, potrzebujesz przynajmniej czterech dni. Trzy dni to sprint przez największe atrakcje, ale bez czasu na błądzenie bocznymi uliczkami. Tydzień to komfort - masz czas na kawę za 5 zł w lokalnej kawiarni, na zakupy pamiątek na targu i na to, żeby zobaczyć, jak mieszkańcy żyją bez pośpiechu. Jeśli liczysz koszty, to loty z Polski do Malagi czy Granady w sezonie to od 300 zł w dwie strony. Dołóż do tego transport, bilety i jedzenie, a wyjdzie, że dłuższy pobyt wcale nie jest droższy - rozkładasz koszty noclegu i lotów na więcej dni, a oszczędzasz na jedzeniu, gotując w hostelu. Decyzja o wyjeździe zależy od twojego budżetu i tego, czy wolisz intensywność, czy luz.

Sezonowe pułapki cenowe - kiedy lecieć, żeby nie przepłacić

Największym błędem przy planowaniu wyjazdu do Andaluzji jest patrzenie wyłącznie na cenę lotów. Owszem, bilety w styczniu czy lutym potrafią kosztować 150-200 zł w obie strony z Polski, ale to pozorna oszczędność, która rozbija się o realia pobytu. W sezonie zimowym w Sierra Nevada trwa główny sezon narciarski, co winduje ceny noclegu w Granadzie nawet o 40-50% w stosunku do października. W tym samym czasie w samej Alhambrze kolejki są krótsze, ale bilety wstępu niezmiennie kosztują około 15 euro, a ich dostępność w terminie grudzień-luty bywa ograniczona z powodu mniejszej liczby wejść dziennych.

Z kolei szczyt zwiedzania, czyli kwiecień, maj i wrzesień, to pułapka na tych, którzy myślą tylko o pogodzie. Ceny w restauracjach i kawiarniach w Sewilli czy Maladze rosną wtedy o 20-30% względem czerwca, a wąskie uliczki białych miasteczek zapychają się turystami. Artykuły spożywcze w marketach, takie jak woda, chleb czy lokalne sery, pozostają tanie przez cały rok - butelka oliwy za 4 euro to stała. Problemem są za to zakupy w marketach w okolicach świąt lokalnych, gdy podstawowe produkty mogą zniknąć z półek.

Najbardziej opłaca się celować w przełom października i listopada oraz marzec. Temperatury w Andaluzji są wtedy przyjemne, 18-25 stopni, a koszty noclegu spadają średnio o 30% w porównaniu z lipcem. Transport i paliwo? Ceny na stacjach benzynowych są w całej Hiszpanii wyrównane, ale w miesiącach poza sezonem korki wokół Grenady i Malagi są o połowę mniejsze, co realnie skraca czas dojazdu. Alkohol i papierosy w supermarkecie kosztują tyle samo przez cały rok - piwo 0,5 euro, wino 2-3 euro. Decyzja o wyjeździe powinna więc uwzględniać nie tylko datę lotów, ale przede wszystkim to, co chcesz robić: jeśli głównym celem jest Alhambra i spacery po górach, unikaj zarówno ferii zimowych, jak i hiszpańskich świąt lokalnych. Wtedy twoje planowanie podróży nie zamieni się w walkę z budżetem, a zwiedzanie będzie przyjemnością, a nie polowaniem na wolne miejsce w hostelu.

Symulacja budżetu - 3 realne warianty kosztów na 3, 5 i 7 dni

Zacznijmy od wariantu na 3 dni, który sprawdzi się przy szybkim city breaku do Andaluzji. Zakładając, że lecisz z Polski tanimi liniami, za loty zapłacisz około 400-600 zł w obie strony, jeśli upolujesz promocję z wyprzedzeniem. Nocleg w centrum Granady w pensjonacie lub hostelu to wydatek rzędu 150-200 zł za dobę, więc za trzy noce zapłacisz 450-600 zł. Na jedzenie w marketach, czyli podstawowe artykuły spożywcze na śniadania i przekąski, wydasz jakieś 80-100 zł, a jeśli raz dziennie wpadniesz do knajpy, licz 30-50 zł za obiad. Do tego dochodzą bilety wstępu - sama Alhambra to około 60 zł, wejście do katedry czy innych zabytków to kolejne 30-40 zł. Transport po mieście autobusem lub taksówką na krótkich dystansach zamknie się w 50 zł. Razem: około 1300-1600 zł za cały pobyt, bez szaleństw. To wariant oszczędny, ale w pełni pozwalający poczuć klimat miasta.

Przy 5 dniach robi się już wygodniej i masz przestrzeń na dłuższe wycieczki, na przykład w góry Sierra Nevada. Loty pozostają na podobnym poziomie, ale noclegi - jeśli wybierzesz apartament z kuchnią - mogą kosztować 200-250 zł za dobę, co daje 1000-1250 zł za 5 nocy. Zakupy w marketach wzrosną do 150-200 zł, bo gotując część posiłków, oszczędzasz na restauracjach. Jednak warto zaplanować dwa-trzy obiady w knajpach: ceny w restauracjach i kawiarniach w Granadzie są przyjemnie niskie, tapas często dostajesz gratis do drinka, więc za posiłek zapłacisz 40-60 zł. Do tego dorzuć alkohol i papierosy - butelka lokalnego wina za 20 zł w sklepie to standard. Bilety wstępu i atrakcje rozszerzysz o rejs po wąwozach lub bilet do parku narodowego Sierra Nevada (około 50-80 zł). Transport i paliwo, jeśli wynajmiesz auto na dwa dni, to dodatkowe 300-400 zł. Całość zamyka się w przedziale 2200-2800 zł.

Najbardziej rozbudowana opcja na 7 dni to już prawdziwe zanurzenie w Andaluzji. Loty te same, ale nocleg w dobrym hotelu lub apartamencie z balkonem to 300-350 zł za noc, więc 2100-2450 zł za tydzień. Artykuły spożywcze na tydzień to około 250-300 zł, a jedzenie na mieście - cztery-pięć wizyt w lokalnych tawernach - to łącznie 250-300 zł. Ceny w restauracjach i kawiarniach są stabilne, ale przy dłuższym pobycie możesz sobie pozwolić na kilka kaw za 5-8 zł i deser za 15 zł. Do tego dochodzą wycieczki: bilet do Alhambry (koniecznie rezerwuj z miesięcznym wyprzedzeniem), wstęp do pałaców Nazarydów, a także jednodniowy wypad do Malagi czy Kordoby - na atrakcje wydasz 200-300 zł. Transport i paliwo przy wynajmie auta na 4 dni to około 500-600 zł. Alkohol i papierosy? Butelka dobrej sherry za 30 zł i paczka papierosów za 15-18 zł. Łączny budżet to 3500-4200 zł. To wariant dla kogoś, kto nie chce liczyć każdej złotówki, a przy tym planuje zwiedzanie bez presji czasu. Decyzja o wyjeździe sprowadza się więc do jednego: ile chcesz zobaczyć i jakim kosztem.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski