Przejdź do treści
Europa

Azory Co Warto Zobaczyć - 10 Niezapomnianych Atrakcji

Poznaj 10 niezapomnianych atrakcji Azorów: od wulkanicznych kraterów i dwóch kolorowych jezior po gorące źródła. Sprawdź, co warto zobaczyć na tych wyjątkowych

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Setki wulkanicznych stożków i kraterów wypełnionych wodą - geologiczny teatr, który wciąż gra

Azory wyglądają jak żywy organizm, nie zwykły ląd. Dziewięć wysp wyrosło z Atlantyku siłą wulkanów, a ich krajobraz wciąż się przeobraża. Kiedy stajesz na krawędzi krateru Sete Cidades, widzisz dwa jeziora - Lagoa Azul i Lagoa Verde. Legenda mówi, że powstały ze łez księżniczki. Ale to nie tylko bajka. To czysta geologia: stożki, kalderasy, baseny geotermalne i gorące źródła parujące nawet w deszczu. Na São Miguel leżą Furnas, gdzie ziemia dosłownie gotuje ci się pod stopami. Właśnie tam, w dziurach w gruncie, mieszkańcy zakopują garnki z cozido. Gulasz marnieje przez kilka godzin w naturalnym cieple wulkanu. Żadne inne miejsce na świecie nie pozwala, żeby obiad przygotował ci sam wulkan.

Jeśli myślisz, że widziałeś już wszystko, wsiadaj na prom na Pico. Stoi tam najwyższy szczyt Portugalii - Montanha do Pico, który wznosi się na 2351 metrów prosto z oceanu. Wejście na niego to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale podróż w głąb wulkanicznej historii. Z góry widać cały archipelag, a przy dobrej pogodzie nawet Faial z jego słynną kalderą. Na Terceirze czeka na ciebie Angra do Heroísmo, miasto wpisane na listę UNESCO, a wokół niego zielone pastwiska i plantacje herbaty w Gorreanie - jedynej takiej w Europie. To nie są atrakcje dla kogoś, kto lubi tylko leżeć na plaży. To miejsca dla ludzi, którzy chcą poczuć, jak wygląda życie na skraju wulkanu.

Przyroda na Azorach niczego nie udaje. Lagoa das Furnas, Caldeira na Faialu, baseny geotermalne w Terra Nostra - każdy z tych punktów to osobna lekcja biologii i geologii. W Porto Formoso na São Miguel możesz zobaczyć, jak uprawia się ananasy w szklarniach ogrzewanych geotermalnie. A jeśli wsiądziesz na łódkę w Ponta Delgada, popłyniesz na spotkanie z wielorybami, które żerują w tych wodach od tysięcy lat. Obserwacja wielorybów to nie tylko atrakcja. To spotkanie z dziką naturą, która wciąż tu rządzi. Na wyspie São Jorge czekają na ciebie fajãs - płaskie tereny u podnóża stromych klifów, gdzie ludzie uprawiają winorośl od pokoleń. Każda wyspa ma swój charakter, ale łączy je jedno: wulkaniczna energia, która wciąż jest żywa i widoczna na każdym kroku.

Nie ma sensu planować tutaj wakacji jak w kurorcie. Azory to miejsce, gdzie trzeba chodzić, wspinać się, moknąć i jeść lokalnie. Estrada Hortênsia na Faialu to droga, którą prowadzą żywopłoty z hortensji. W sezonie kwitną na niebiesko i fioletowo, tworząc iluzję, że jedziesz przez ogród. A punkt widokowy na krater wulkanu w Caldeirão na wyspie Corvo to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie zobaczysz w życiu. Ten archipelag nie potrzebuje reklamy - wystarczy stanąć na skraju krateru i posłuchać ciszy przerywanej tylko wiatrem z Atlantyku.

Gorące źródła i bulgoczące kaldeiry, czyli jak natura gotuje obiad bez twojej pomocy

Widok na Azory to jak podglądanie Ziemi w trakcie tworzenia. Archipelag składa się z dziewięciu wysp, a każda z nich to osobna lekcja geologii na żywo. Na São Miguel, największej z nich, leżą Furnas - miejscowość, która żyje w rytmie geotermalnych bulgotów. To tutaj, w samym sercu doliny, ziemia sama gotuje obiad. Mowa o cozido, tradycyjnym gulaszu, który miejscowi zakopują w gorących źródłach na kilka godzin. Para bucha z ziemi, zapach mięsa i warzyw miesza się z siarkowym powietrzem, a ty stoisz nad tym wszystkim, zastanawiając się, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby wulkan wykorzystać jako garnek. Wokół rozciągają się ogrody Terra Nostra, gdzie możesz zamoczyć się w basenach geotermalnych, a po drodze minąć plantacje herbaty w Gorreanie - jednej z nielicznych czynnych w Europie.

Jeśli myślisz, że widoki na laguny robią wrażenie, to dopóki nie staniesz na krawędzi krateru Sete Cidades, nie masz pojęcia, co znaczy krajobraz. Jezioro dzieli się na dwie części - Lagoa Azul i Lagoa Verde, a legenda mówi, że to łzy księżniczki i pasterza, którzy się rozstali. Bardziej prawdopodobne, że to po prostu różne minerały w wodzie, ale brzmi ładniej. Pół godziny jazdy od Ponta Delgady masz Lagoa do Fogo, a na północy Porto Formoso z widokiem na plantacje ananasa. To nie są zdjęcia z folderu turystycznego - to rzeczywistość, w której przyroda nie udaje, tylko jest.

Nie możesz jednak zostać tylko na São Miguel. Wsiadaj na prom i płyń na Pico - najwyższy szczyt Portugalii, wulkan, który góruje nad wyspą jak strażnik. Wejście na górę to nie spacer, ale nagroda na szczycie to widok na cały archipelag i Atlantyk. Obok leży Faial, gdzie Capelinhos to młody wulkan - wybuchł w 1957 roku i do dziś wygląda jak księżycowy krajobraz. Z kolei na Terceirze masz Angra do Heroísmo, miasto z historią wpisaną w kamień, i Algar do Carvão - starą kaldeirę, do której możesz zejść do środka. Na São Jorge czeka na ciebie Estrada Hortênsia, droga wśród hortensji kwitnących na niebiesko i fioletowo, tworzących żywe mury wzdłuż klifów.

A na koniec coś, co nie mieści się w żadnym przewodniku - obserwacja wielorybów. Tu, między wyspami, Atlantyk jest głęboki i dziki. Wypływasz z Ponta Delgady lub z Horty na Faialu i po kilkunastu minutach jesteś w towarzystwie kaszalotów, delfinów i czasem płaszczek. Kapitanowie znają te wody jak własną kieszeń, a statki są małe, więc podpływasz blisko. To nie jest atrakcja dla turystów, którzy chcą zrobić zdjęcie - to spotkanie z czymś, co było tu na długo przed nami. Azory to nie jest miejsce, gdzie coś się ogląda. To miejsce, gdzie się coś czuje.

Plantacje herbaty na zboczach wulkanu - Europa ma tylko dwa takie miejsca i jedno jest tutaj

Na Azorach herbata rośnie tam, gdzie kiedyś płynęła lawa. Na wyspie São Miguel, w regionie Ribeira Grande, działają dwie plantacje: Gorreana i Porto Formoso. To jedyne miejsca w całej Europie, gdzie uprawia się herbatę na skalę komercyjną. I jedno z niewielu na świecie, gdzie zbiory wciąż odbywają się ręcznie. Spacer między rzędami krzewów na stromych zboczach dawnego wulkanu łączy w sobie wszystko, co najlepsze na Azorach: wilgotny klimat, widok na Atlantyk i zapach mokrej ziemi zmieszany z intensywną zielenią. W Gorreanie możesz wejść do fabryki, która działa nieprzerwanie od 1883 roku, i zobaczyć maszyny pamiętające czasy pary. Żadnych plastikowych atrap, żadnych udawanych pokazów - tu herbata naprawdę się produkuje, a przewodnicy opowiadają o procesie bez zbędnego lukru.

Jeśli wolisz bardziej kameralne miejsce, wybierz Porto Formoso. Plantacja jest mniejsza, ale za to oferuje degustację z widokiem na ocean i charakterystyczną lagunę. Możesz spróbować zielonej, czarnej i czerwonej herbaty, a przy odrobinie szczęścia trafisz na sezon zbiorów i zobaczysz, jak wygląda ręczne zrywanie liści. To nie jest atrakcja dla turystów liczących na gotowe zdjęcie z filtrem - to raczej przystanek dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak wygląda życie na wulkanicznej wyspie. I choć na Azory przyjeżdża się przede wszystkim dla jezior, gorących źródeł i widoków na kratery, plantacje herbaty pokazują, że przyroda i człowiek potrafią tu współpracować od pokoleń. Bez pośpiechu, bez nachalnej komercji, po prostu zgodnie z rytmem deszczu i słońca.

Vibrant green landscape with ocean view under a dramatic cloudy sky.
Zdjęcie: Erwan Grey

Wyspy, które wybrały własny kolor - niebieskie hortensje Faial i czarne księżycowe krajobrazy Pico

Faial i Pico leżą obok siebie, ale wyglądają jak z dwóch różnych planet. Faial to wyspa, którą na pierwszy rzut oka poznasz po kolorze. W sezonie jej drogi, zwłaszcza słynna Estrada Hortênsia, obsadzone są niebieskimi hortensjami. To nie delikatny akcent - to eksplozja błękitu, która sprawia, że nawet szary asfalt wygląda jak malowany. Na Faial najważniejszy jest jednak krater wulkanu Caldeira. Ma prawie dwa kilometry średnicy, a jego ściany porasta gęsta, zielona roślinność. Możesz wejść na krawędź i zobaczyć z góry geometryczny układ pól na dnie. To jeden z tych widoków, które zapamiętujesz na lata.

Z Faial codziennie kursują promy na Pico. Tu krajobraz zmienia się diametralnie. Pico to czarna lawa, winnice na kamiennych tarasach i najwyższy szczyt Portugalii - góra Pico, która wznosi się na 2351 metrów. Dla aktywnych to obowiązkowy punkt. Wejście zajmuje około 3-4 godzin, a nagrodą jest widok na cały archipelag i Atlantyk. Ale nawet jeśli nie masz ochoty na wspinaczkę, samo zwiedzanie południowego wybrzeża robi wrażenie. W miejscowości Lajes do Pico zobaczysz muzeum wielorybnictwa, bo to stąd przez dekady wypływano na polowania. Dziś na wodach wokół wyspy pływają już tylko obserwatorzy. Sezon na wieloryby i delfiny trwa od maja do października, a łodzie odpływają z portów w Lajes i São Roque.

Warto też wejść na punkt widokowy przy kraterze vulcão na Pico - to zupełnie inna skala widoku niż na Faial. Tam dominuje zieleń i błękit, tutaj czerń i pustka. Dla kontrastu, jeśli po całym dniu chodzenia po lawie zapragniesz relaksu, wróć na Faial do basenów geotermalnych w Porto Pim. Są naturalne, wcinają się w skały, a woda ma przyjemną temperaturę. To nie komercyjne spa, tylko dzikie kąpieliska, gdzie siedzisz w kałuży podgrzanej przez wulkan i patrzysz na ocean.

Fajãs São Jorge - klify, które oderwały się od ziemi i stworzyły osobny mikrokosmos

São Jorge to jedna z tych wysp na Azorach, która na pierwszy rzut oka może wydawać się mniej spektakularna niż sąsiednie Pico czy Faial. Dopiero gdy staniesz na krawędzi klifu i spojrzysz w dół, zrozumiesz, co sprawia, że jest wyjątkowa. Chodzi o fajãs - płaskie połacie lądu, które oderwały się od stromych zboczy i osiadły na poziomie morza, tworząc własny, odcięty od świata mikrokosmos. Na São Miguel podziwiasz jeziora w kraterach wulkanów, tutaj natura zafundowała ci coś równie spektakularnego, ale znacznie mniej oczywistego.

Najsłynniejsza jest Fajã dos Cubres, gdzie słodkowodne jezioro sąsiaduje z oceanicznymi falami, a wokół rosną bujne łąki i kępy hortensji, które na Azorach kwitną niemal wszędzie. Spacerując wzdłuż Estrady Hortênsji, drogi wijącej się grzbietem wyspy, co chwila natrafiasz na punkty widokowe, z których widać, jak te zielone języki lądu wsuwają się w błękit Atlantyku. To zupełnie inna perspektywa niż ta z Ponta Delgady czy widok na Lagoa das Sete Cidades - tutaj nie ma tłumów, jest za to dzikość i cisza przerywana tylko szumem morza.

Na fajãs przetrwały tradycyjne gospodarstwa i małe winnice, a w niektórych miejscach, jak Fajã de Santo Cristo, znajdują się naturalne baseny geotermalne, gdzie możesz się zanurzyć w ciepłej wodzie, mając przed sobą otwarty ocean. To zupełnie inna odsłona gorących źródeł niż te w Furnas czy przy Terra Nostra. Jeśli planujesz zwiedzanie São Jorge, warto zarezerwować cały dzień na zejście na jedną z fajãs - najlepiej pieszo lub wynajętym samochodem, bo drogi są wąskie i strome. Nie licz na szybkie przeskoczenie z punktu do punktu jak na São Miguel; tutaj tempo wyznacza sama przyroda. Dla miłośników przyrody to jedno z najbardziej autentycznych miejsc na archipelagu, gdzie widok na krater wulkanu zamienia się w spotkanie z żywiołem, który wciąż kształtuje te wulkaniczne wyspy.

Terceira bez filtra - podziemne kominy wulkaniczne i miasto wpisane na listę UNESCO w jeden dzień

Terceira to trzecia co do wielkości wyspa archipelagu Azorów, ale jeśli chodzi o intensywność wrażeń, spokojnie mogłaby być pierwszą. Większość turystów ląduje na São Miguel i zostaje tam na cały urlop, przez co tracą wyspę, która w jeden dzień potrafi pokazać zarówno podziemne kominy wulkaniczne, jak i miasto wpisane na listę UNESCO. Angra do Heroísmo, bo o nim mowa, to nie tylko zabytkowe kamienice i brukowane uliczki. To przede wszystkim żywy port, z którego przez wieki wypływały statki wiozące skarby z Ameryk. Spacer wzdłuż nabrzeża i wejście na wzgórze Monte Brasil dają widok na zatokę, który zapiera dech w piersiach - a przy odrobinie szczęścia zobaczysz stamtąd wieloryby na horyzoncie.

Jeśli przyroda jest tym, co naprawdę chcesz zobaczyć, Terceira ma coś, czego nie oferuje żadna inna wyspa archipelagu: system podziemnych kominów wulkanicznych Algar do Carvão. To jedyny na Azorach komin, do którego możesz zejść na dno, stanąć w miejscu, gdzie kiedyś bulgotała lawa, i spojrzeć w górę na światło wpadające przez otwór w ziemi. W porównaniu do Sete Cidades na São Miguel, które robi wrażenie głównie z góry, Algar do Carvão daje ci szansę, żeby poczuć się jak w środku wulkanu. A potem jedziesz kilkanaście minut do Furnas do Enxofre - fumaroli, gdzie z ziemi buchają kłęby pary. To nie są wystylizowane baseny geotermalne z Terra Nostra, tylko dzikie, gorące źródła, przy których miejscowi pieką chleb w ziemi.

Co ciekawe, Terceira ma też swoją wersję cozido, ale nie taką, jaką znasz z Furnas na São Miguel. Tutaj gulasz gotuje się w gorących źródłach w parku Terra Nostra na mniejszą skalę, a smak jest bardziej intensywny, bo mięso i warzywa długo marnieją w siarkowej parze. Jeśli jesteś miłośnikiem przyrody, który nie chce spędzać całego dnia w busie, Terceira daje ci esencję Azorów w pigułce: widok na ocean z klifów, zieleń pastwisk, po których błąkają się krowy, i możliwość zobaczenia wielorybów bez konieczności płynięcia na pełny Atlantyk. To wyspa, która nie epatuje turystycznym blichtrem, ale jeśli dasz jej jeden dzień, odwdzięczy się wspomnieniami na lata.

Obserwacja wielorybów z pontonu - Pico i Faial to żywy szlak lewiatanów, nie akwarium

Pico i Faial to nie aquapark ani oceanarium. To miejsce, gdzie wieloryby traktuje się jak sąsiadów, a nie eksponaty. Jeśli myślisz o obserwacji wielorybów z pontonu, zapomnij o sztywnych ławkach i nudnym komentarzu z głośnika. Tutaj, pomiędzy tymi dwiema wyspami, masz naturalny korytarz migracyjny - cieśninę oddzielającą Pico od Faial. W sezonie (od kwietnia do października) wody wokół archipelagu odwiedza ponad 20 gatunków waleni, ale to właśnie w tym wąskim przesmyku szanse na spotkanie kaszalota są największe. Kapitanowie lokalnych firm, jak te z Horta na Faial, znają punkty, gdzie woda ma 1000 metrów głębokości już kilkaset metrów od brzegu - tam lewiatany wynurzają się na powierzchnię, żeby złapać oddech.

W przeciwieństwie do komercyjnych wycieczek na Maderze, gdzie często pływa się w grupach po 30 osób, na Pico i Faial pontony zabierają maksymalnie 12 pasażerów. To zmienia wszystko. Nie słyszysz silnika innych łodzi, nie pływasz w stadzie. Masz ciszę i zapach soli, a przewodnik nie opowiada bajek, tylko podaje konkretne dane: głębokość, prąd, ostatnie obserwacje z hydrofonu. Jeśli trafisz na dzień, gdy kaszaloty nurkują na godzinę, możesz przepłynąć kilka mil wzdłuż klifów Pico, oglądając jednocześnie najwyższy szczyt Portugalii z perspektywy wody. To zupełnie inna skala niż podziwianie wulkanu z lądu.

Po powrocie do portu w Horta warto wstąpić na piwo do baru Peter Café Sport - to legenda żeglarzy atlantyckich, gdzie na ścianach wiszą proporce z każdego jachtu, który zawinął na Faial. I tu jest haczyk: obserwacja wielorybów na Azorach to nie atrakcja dla każdego. Fale bywają wysokie, a wiatr potrafi zmienić się w kwadrans. Jeśli łatwo chorujesz morską, lepiej zostań na lądzie i wybierz się na punkt widokowy na Pico, skąd widać fontanny wody wyrzucane przez wieloryby. Ale jeśli chcesz poczuć, czym naprawdę jest spotkanie z dzikim zwierzęciem w jego środowisku - a nie w basenie z delfinami - to właśnie tu masz szansę na coś autentycznego.

Sete Cidades z perspektywy, której nie znajdziesz na pocztówce - szlaki zamiast punktu widokowego

Większość turystów na Azorach trafia do Sete Cidades, robi to samo: podjeżdża na punkt widokowy Vista do Rei, patrzy z góry na błękitne i zielone jezioro w kraterze wulkanu, pstryka zdjęcie i jedzie dalej. I tyle z tego mają. Tymczasem prawdziwa magia tego miejsca rozgrywa się nie na górze, ale na dole, i to pod warunkiem, że zejdziesz z utartej ścieżki. Zamiast stać w tłumie na parkingu, załóż buty trekkingowe i rusz szlakiem wokół kaldery. To około 10-12 kilometrów, które dają ci dostęp do widoków, jakich nie zobaczysz z żadnego punktu widokowego - w tym do sekretnych zakątków nad samą wodą, gdzie lagoa azul i lagoa verde wyglądają jak malowane, a jedyne dźwięki to wiatr i ptaki.

Jeśli masz więcej czasu, a nie tylko jeden dzień na São Miguel, warto przenocować w samej wiosce Sete Cidades. Po zachodzie słońca, gdy autokary z Ponta Delgady odjadą, zostajesz sam z krajobrazem, który oddycha inaczej. Rano możesz podejść pod sam brzeg jeziora, zanim mgła całkiem opadnie, i zobaczyć, jak światło zmienia barwy wody. To zupełnie inne doświadczenie niż oglądanie tego samego miejsca z góry w południe, gdy słońce pali i wszystko wygląda płasko. A jeśli pogoda nie dopisze? Nie rezygnuj. Sete Cidades we mgle ma swój dziki, surowy urok, który na pocztówkach nie istnieje.

Samo jezioro to jedno, ale okolica kryje więcej. Wzdłuż drogi Estrada da Ponta da Ferraria znajdziesz naturalne baseny geotermalne, gdzie woda miesza się z oceaniczną falą - to atrakcja, którą omijają wycieczki z przewodnikiem. Podobnie jest z plantacjami herbaty w Gorreanie, położonymi po drugiej stronie wyspy. Większość ludzi pędzi do Furnas, by zobaczyć gorące źródła i zjeść cozido gotowane w ziemi, a zapomina, że São Miguel to nie tylko jeden krater. Jeśli masz ochotę na spokojniejsze wrażenia, wybierz się na spacer wśród krzewów herbaty, gdzie proces produkcji możesz śledzić krok po kroku, a na koniec usiąść z filiżanką i patrzeć na zielone wzgórza opadające w stronę oceanu. To właśnie te miejsca, a nie tłoczne punkty widokowe, zostają w pamięci na dłużej.

Co zjeść, żeby zrozumieć archipelag - cozido das furnas, ananasy z szklarni i ser z wyspy, która pachnie morzem

Zrozumienie Azorów zaczyna się od stołu, bo kuchnia tego archipelagu to nie tylko jedzenie, ale opowieść o wulkanach, wietrze i oceanie. Najlepszym przykładem jest cozido das Furnas na São Miguel - gulasz, którego nie gotujesz w garnku na kuchence. Składasz mięso, kiełbasy, kapustę, bataty i marchew do wielkiego metalowego pojemnika, zakopujesz go w ziemi w Furnas, gdzie para z gorących źródeł robi resztę. Po kilku godzinach wyciągasz danie, które pachnie siarką i tradycją. To nie zwykły obiad, to rytuał dostępny dla każdego, kto trafi na wyspę. W Ponta Delgada znajdziesz restauracje, które serwują cozido prosto z dołów geotermalnych, ale jeśli chcesz zobaczyć cały proces, wybierz się nad Lagoa das Furnas, gdzie lokalni przewodnicy pokazują, jak zakopuje się garnki w pobliżu bulgoczących basenów.

Zaskoczeniem dla wielu są ananasy z Azorów. Rosną w szklarniach na São Miguel, głównie w okolicach Vila Franca do Campo, i są słodsze oraz mniejsze od tych z tropików. Plantacje, jak ta w Fajã dos Vimes, oferują degustacje i pokazują, jak owoce dojrzewają w kontrolowanym cieple. Warto też spróbować lokalnych serów. Ten z São Jorge, twardy i lekko pikantny, dojrzewa w jaskiniach wulkanicznych, a jego smak łapie sól z Atlantyku. Na Faialu czy Pico dostaniesz świeży ser kozi, który często serwują z dżemem z owoców leśnych. Jeśli trafisz na Terceirę, koniecznie zamów alcatrę - gulasz wołowy w glinianym garnku, zapieczony w piecu chlebowym. To danie, które przypomina, że Azory to nie tylko widoki na Lagoa Verde czy punkt widokowy na Sete Cidades, ale też konkretna, ziemista kuchnia, która nie udaje niczego innego.

Kiedy lecieć i jak się poruszać, żeby nie zwariować - konkretne miesiące, trasy i jeden wynajem, który ma sens

Decyzja o terminie wyjazdu na Azory to często kompromis między pogodą a tłumami. Najlepsze okno pogodowe otwiera się od czerwca do września, gdy temperatury na São Miguel czy Faial sięgają komfortowych 24-26 stopni, a deszcz pojawia się głównie w nocy. Jeśli jednak chcesz uniknąć kolejek na punktach widokowych, jak słynna Vista do Rei nad kraterem Sete Cidades, celuj w maj lub wrzesień. W tych miesiącach hortensje przy drodze Estrada Hortênsia na wyspie Pico jeszcze kwitną, a na szlaki wchodzi się bez rezerwacji. Zimą, od listopada do marca, ryzykujesz zamknięcie niektórych atrakcji, jak baseny geotermalne w Terra Nostra w Furnas, i sztormy uniemożliwiające rejsy na obserwację wielorybów.

Po samej wyspie São Miguel najlepiej poruszać się wynajętym samochodem - to nie fanaberia, tylko konieczność. Autobusy łączą Ponta Delgadę z Furnas i Ribeira Grande, ale nie podjadą pod jezioro Lagoa do Fogo ani pod plantacje herbaty w Gorreanie. Wynajem ma sens od razu na lotnisku w Ponta Delgada, bo taksówki między atrakcjami szybko zjedzą twój budżet. Na Pico i Faial auta też się przydadzą, ale na Terceirze i São Jorge możesz polegać na lokalnych taksówkach i pieszych wędrówkach między miasteczkami. Pamiętaj, że między wyspami kursują promy Atlanticoline - rejs z São Miguel na Pico zajmuje około 5 godzin, więc lepiej zaplanować przynajmniej dwa dni na jedną wyspę, żeby nie zwariować w ciągłym pakowaniu walizek.

Jeśli masz tylko tydzień, postaw na São Miguel i jedną z mniejszych wysp, na przykład Pico. Na São Miguel w dwa dni zobaczysz Furnas z jeziorem Lagoa das Furnas i gorącymi źródłami, a także krater Sete Cidades z dwoma kolorowymi jeziorami - Lagoa Azul i Lagoa Verde. Z Ponta Delgady rano jedzie się godzinę do punktu widokowego nad Lagoa do Fogo, a popołudniu można wpaść na cozido do Furnas. Na Pico nie przegap wejścia na najwyższy szczyt Portugalii, choć wymaga to dobrej kondycji i całego dnia. Z kolei z Horty na Faial wypływa się na ocean w poszukiwaniu wielorybów - sezon na obserwacje trwa od kwietnia do października, a lokalni przewodnicy znają miejsca, gdzie kaszaloty wynurzają się tuż obok łodzi.

Planując trasę, pamiętaj, że na Azorach nie ma autostrad, a drogi wiją się wokół kraterów i klifów. Na Terceirze przejazd z Angra do Heroísmo na punkt widokowy nad Caldeirą zajmuje 40 minut, choć na mapie to tylko 15 kilometrów. Dlatego codzienne przemieszczanie się między wyspami to strata czasu i pieniędzy. Wybierz dwie, maksymalnie trzy wyspy i na każdej spędź przynajmniej trzy noce. Na São Jorge warto zobaczyć fajãs - płaskie tarasy nad oceanem, dostępne tylko pieszo lub jeepem. A na koniec dnia, zamiast gonić za kolejnym jeziorem, usiądź w porcie w Porto Formoso i popatrz na Atlantyk - to często najlepsza atrakcja archipelagu.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski