Przejdź do treści
Europa

25 Niezwykłych Ciekawostek o Maderze, Które Cię Zaskoczą

Poznaj 25 zaskakujących ciekawostek o Maderze, od legendarnego lotniska po niezwykłą przyrodę. Sprawdź, co sprawia, że ta wyspa jest tak wyjątkowa.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Lotnisko, na którym piloci muszą przejść dodatkowe szkolenie

Pasażerowie lecący na Maderę rzadko zdają sobie sprawę, że samo podejście do lądowania wymaga od załogi czegoś więcej niż standardowe uprawnienia. Port lotniczy im. Cristiano Ronaldo w Funchal ma jeden z najkrótszych i najbardziej wymagających pasów startowych na świecie. Z jednej strony otacza go Ocean Atlantycki, z drugiej strome zbocza gór. Żeby tu wylądować, kapitanowie muszą ukończyć obowiązkowe szkolenie symulatorowe, a warunki pogodowe - zwłaszcza silne porywy wiatru - potrafią skomplikować nawet rutynowe podejście. Co ciekawe, pierwotnie pas był jeszcze krótszy. Dopiero w 2000 roku przedłużono go na specjalnej estakadzie wspartej na kolumnach, co pozwoliło obsługiwać większe maszyny.

To nie jedyna ciekawostka związana z wyspą, która przez cały rok cieszy się łagodną temperaturą i z tego powodu bywa nazywana wyspą wiecznej wiosny. Krajobraz Maderę ukształtował wulkan, a jej strome klify i głębokie doliny skrywają unikalne lasy wawrzynowe wpisane na listę UNESCO. Spacerując po lewadach, czyli historycznych kanałach irygacyjnych, trafisz na widoki, które zapierają dech w piersiach - od Cabo Girão, drugiego co do wysokości klifu w Europie, po najwyższy szczyt Pico Ruivo. Na wyspie znajdziesz też muzeum poświęcone Krzysztofowi Kolumbowi, który podobno mieszkał tu przez jakiś czas, a w Funchal działa dom, w którym zatrzymywał się Józef Piłsudski podczas kuracji.

Zimą temperatura rzadko spada poniżej 15 stopni, a Sylwester na Maderze to pokaz sztucznych ogni wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Jeśli szukasz spokojniejszego miejsca, promem przepłyniesz na Porto Santo, gdzie ciągną się złociste plaże, a w wodzie można spotkać rekina wielorybiego. Dla fanów adrenaliny czeka zjazd saniami z Monte do Funchal - tradycyjna atrakcja, którą mieszkańcy wymyślili ponad sto lat temu. Madera to nie tylko wino i Cristiano Ronaldo, ale przede wszystkim przyroda, która nie ma sobie równych na Oceanie Atlantyckim.

Cristiano Ronaldo to niejedyny eksportowy hit Funchal

Stolica Madery ma do zaoferowania więcej niż tylko pomnik swojego najsłynniejszego syna. Funchal faktycznie eksportuje na cały świat Cristiano Ronaldo, a na nabrzeżu stoi jego muzeum i hotel z butikiem, które odwiedzają tysiące turystów. Ale gdybyście odbili w górę od tej komercyjnej strefy, czeka was prawdziwa niespodzianka: Monte. To dzielnica, z której zjeżdża się w dół w wiklinowych saniach - zabytkowy środek transportu, który wpisano do Księgi Rekordów Guinnessa jako najstarszą na świecie atrakcję tego typu. Dwaj panowie w białych strojach i słomkowych kapeluszach popychają wasze sanki przez brukowane uliczki, a wy mijacie ogrody tropikalne i kościół, w którym pochowany jest ostatni cesarz Austrii. To zupełnie inna Madera niż ta z plakatów z piłkarzem.

Sama wyspa od lat nosi przydomek „wyspy wiecznej wiosny” i nie jest to puste hasło reklamowe. Zimą temperatura rzadko spada poniżej 18 stopni, a latem nie przekracza 25, co sprawia, że przez cały rok przyjeżdżają tu miłośnicy pieszych wędrówek. Najbardziej charakterystycznym elementem krajobrazu są lewady - kanały irygacyjne wycięte w skałach wulkanicznych, którymi płynie woda z górskich potoków. Wzdłuż nich poprowadzono szlaki, które prowadzą przez lasy wawrzynowe wpisane na listę UNESCO. To tam, w gęstwinie mgły i mchu, spotkacie endemity, których nie ma nigdzie indziej na Ziemi. Jeśli wolicie widoki z lotu ptaka, wybierzcie się na Pico Ruivo, najwyższy szczyt archipelagu, albo na Cabo Girão - klif, który jest drugim co do wysokości w Europie, a z jego szklanej platformy widać Ocean Atlantycki aż po horyzont.

Historia Madery ma też polski akcent, o którym mało kto wie. W 1930 roku na wyspie zatrzymał się Józef Piłsudski, a w Funchal stoi pomnik upamiętniający jego pobyt. Z kolei Krzysztof Kolumb podobno żenił się tutaj z córką pierwszego gubernatora, co niektórzy historycy uznają za kluczowy moment, który skierował jego uwagę na zachód. Dziś Madera to nie tylko przyroda, ale też wino, którego sława sięga XVI wieku, oraz lotnisko z dramatycznie krótkim pasem startowym - wylądowanie na nim wymagało kiedyś ogromnych umiejętności, dopóki nie przedłużono go na palach. A jeśli traficie na Sylwestra, zobaczycie pokaz sztucznych ogni, który przez lata bił rekordy świata. Porto Santo, sąsiednia wyspa archipelagu, kusi dziewięciokilometrową plażą z piaskiem, który podobno leczy dolegliwości skórne. No i jest jeszcze rekin wielorybi, który od czasu do czasu podpływa pod same wybrzeże.

Lewady, które miały nawadniać pola, a dziś są turystycznym magnesem

Madera to nie tylko plaże, wino i Cristiano Ronaldo. Gdybyście zapytali mieszkańców o to, co naprawdę wyróżnia ich wyspę, większość z nich bez wahania wskazałaby lewady. Te wąskie, kamienne kanały, ciągnące się przez setki kilometrów wzdłuż zboczy gór i lasów wawrzynowych, powstały po to, by dostarczać wodę z deszczowych północnych dolin do suchych, południowych pól uprawnych. Dziś jednak to one stanowią jedną z największych atrakcji dla miłośników pieszych wędrówek i przyrody. Spacerując wzdłuż lewady, idzie się często dosłownie nad przepaścią, mijając po drodze strumienie, wodospady i endemiczne gatunki roślin, które nie występują nigdzie indziej na świecie. To nie jest zwykła trasa turystyczna - to żywa lekcja historii i inżynierii, która wciąż działa.

Gdy dotrzecie do Funchal, stolicy wyspy, warto na chwilę odłożyć mapę atrakcji i po prostu wsłuchać się w szum wody płynącej w lewadach. To one, a nie tylko wulkaniczne pochodzenie Madery, ukształtowały krajobraz, który dziś zachwyca turystów z całego świata. Wyspa wiecznej wiosny, jak często nazywa się ten archipelag, oferuje temperatury przyjemne przez cały rok - nawet zimą rzadko spadają poniżej 15 stopni. Dzięki temu lewady są dostępne niezależnie od pory roku, choć oczywiście wiosną i jesienią przyroda eksploduje kolorami, a na szlakach jest mniej tłoczno. Wędrówka np. na Pico Ruivo, najwyższy szczyt Madery, to klasyk, ale to właśnie lewady, jak Levada das 25 Fontes czy Levada do Risco, dają najbardziej intymny kontakt z przyrodą i historią wyspy.

Warto też wiedzieć, że Madera to miejsce, które gościło nie tylko turystów, ale i wybitne postaci. Na wyspie przebywał Józef Piłsudski, a legenda głosi, że Krzysztof Kolumb zatrzymał się tu przed swoją wyprawą do Ameryki. Dziś w Funchal znajdziecie muzeum poświęcone Cristiano Ronaldo, ale prawdziwym unikatem jest lotnisko na Maderze - jego pas startowy wspiera się na betonowych filarach, co sprawia, że lądowanie tutaj to przeżycie samo w sobie. Co roku na Sylwestra w Funchal odbywa się jeden z największych pokazów sztucznych ogni na świecie, wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Dla tych, którzy szukają spokoju, polecam rejs na Porto Santo - sąsiednią wyspę archipelagu z dziewięciokilometrową plażą złotego piasku. A jeśli macie odwagę, warto wybrać się na Cabo Girão, jeden z najwyższych klifów w Europie, gdzie przez szklaną platformę widać ocean 600 metrów niżej. Madera to wulkaniczna perła Atlantyku, która nieustannie zaskakuje - od lasów wawrzynowych wpisanych na listę UNESCO po sanie, którymi zjeżdża się z Monte do Funchal, jak za dawnych czasów.

Cabo Girão - szklany spacer nad przepaścią, od którego miękną kolana

Cabo Girão to jeden z tych punktów na Maderze, które na długo zapadają w pamięć. Klif wznosi się na około 580 metrów nad poziom Oceanu Atlantyckiego, a na jego szczycie zamontowano przeszkloną platformę widokową. Stojąc na niej, masz wrażenie, że unosisz się w powietrzu - pod stopami przezroczysta podłoga, a w dole pola uprawne i małe wioski ciągnące się aż do brzegu. To nie jest atrakcja dla osób z silnym lękiem wysokości, ale widok, który się stamtąd rozpościera, rekompensuje chwilę tremy. Przy dobrej pogodzie widać nie tylko wybrzeże, ale też fragmenty górskich grzbietów w głębi wyspy.

Stunning view of Seixal's cliffs and turquoise waters in Madeira, Portugal.
Zdjęcie: Kateryna Shliakhta

Wielu turystów przyjeżdża tu głównie dla tego widoku, ale Cabo Girão to także doskonały punkt startowy do poznania maderskich lewad. Te charakterystyczne kanały irygacyjne, które wiją się wzdłuż klifów i przez lasy wawrzynowe, są wpisane na listę UNESCO i stanowią jedną z największych atrakcji przyrodniczych archipelagu. Spacer wzdłuż lewady w okolicy Cabo Girão jest bezpieczniejszy niż na Pico Ruivo, ale wciąż oferuje kontakt z dziką przyrodą, której nie znajdziesz w centrum Funchal. Warto zaplanować wizytę wczesnym rankiem, kiedy słońce dopiero wschodzi, a na klifie jest jeszcze mało odwiedzających.

Dla miłośników mocniejszych wrażeń sama platforma to dopiero początek. Z Cabo Girão widać też lotnisko na Maderze i jego słynny pas startowy wsparty na filarach, który zdobył miejsce w Księdze Rekordów Guinnessa jako jeden z najtrudniejszych do lądowania na świecie. Z kolei po drugiej stronie wyspy, w Porto Santo, czeka złota plaża i zupełnie inny krajobraz, ale to właśnie Cabo Girão pokazuje, jak bardzo Madera jest wyspą kontrastów - z jednej strony wulkaniczne góry, z drugiej ocean, a pomiędzy nimi winnice, z których robi się słynne maderskie wino.

Jeśli szukasz miejsca, które łączy w sobie elementy historii, przyrody i odrobinę adrenaliny, Cabo Girão powinno znaleźć się na twojej liście. Nie bez powodu Madera nazywana jest wyspą wiecznej wiosny - nawet zimą temperatura rzadko spada poniżej przyjemnych wartości, więc spacer nad przepaścią możesz odbyć o każdej porze roku. A po zejściu z platformy warto wstąpić do jednej z lokalnych winiarni, by spróbować wina, które dojrzewało w cieniu tych właśnie klifów.

Dlaczego Józef Piłsudski trafił na maderski banknot

Na pierwszy rzut oka może dziwić, że wizerunek marszałka Józefa Piłsudskiego pojawił się na maderskim banknocie. To nie pomyłka ani tym bardziej żart kolekcjonerów. W 1930 roku, po zamachu majowym i okresie izolacji politycznej, Piłsudski rzeczywiście spędził na Maderze kilka tygodni. Przyjechał na wyspę, by odpocząć i poprawić zdrowie, a miejscowi upamiętnili jego wizytę w szczególny sposób. Banknot o nominale 10 escudo z jego podobizną to dziś prawdziwy rarytas dla kolekcjonerów i dowód na to, jak silne wrażenie zrobił na mieszkańcach Funchal.

Madera to nie tylko historia związana z polskim przywódcą. To przede wszystkim wyspa wiecznej wiosny, gdzie temperatura nawet zimą rzadko spada poniżej 15 stopni, a latem nie przekracza 25. Dzięki takiemu klimatowi lasy wawrzynowe wpisane na listę UNESCO bujnie się tu rozwijają, a endemity, czyli gatunki roślin i zwierząt niespotykane nigdzie indziej na świecie, tworzą unikalny krajobraz. Wulkaniczne pochodzenie archipelagu sprawia, że wybrzeże jest strome i dzikie, a punktem obowiązkowym dla turystów jest Cabo Girão - jeden z najwyższych klifów w Europie, z przeszkloną platformą widokową zawieszoną kilkaset metrów nad oceanem.

Gdyby szukać ciekawostek, które przyciągają miłośników adrenaliny, warto wspomnieć o zjeździe saniami z Monte do Funchal. To tradycyjny środek transportu, którym mieszkańcy pokonują strome uliczki, a dziś chętnie korzystają z niego także odwiedzający. Z kolei na lotnisku w Funchal, które ma jeden z najkrótszych pasów startowych w Europie, lądowanie potrafi przyprawić o szybsze bicie serca. To właśnie stąd rozpościera się widok na ocean, a pasażerowie mają wrażenie, że samolot chyba zaraz wyląduje na wodzie.

Madera to również wino, które od wieków podbija światowe rynki, oraz Porto Santo - sąsiednia wyspa z dziewięciokilometrową plażą złotego piasku. Jeśli ktoś szuka spokoju, znajdzie go wśród lewad, czyli systemów irygacyjnych poprowadzonych wzdłuż górskich zboczy. Spacer nimi to najlepszy sposób, by zobaczyć przyrodę z bliska i dotrzeć na Pico Ruivo, najwyższy szczyt archipelagu. I choć wielu kojarzy Maderę głównie z Cristiano Ronaldo, który ma tu swoje muzeum i pomnik, to prawdziwym symbolem wyspy pozostaje jej niepowtarzalny klimat, krajobraz i ludzie, którzy potrafili docenić nawet tak kontrowersyjną postać jak Piłsudski.

Wino, które przetrwało podróż przez równik i zyskało na wartości

Madera to nie tylko wyspa wiecznej wiosny i bujnych krajobrazów, ale przede wszystkim kolebka wina, które zrewolucjonizowało światowy handel. Gdy w XVI wieku statki z beczkami madery płynęły do Indii, nikt nie spodziewał się, że długotrwała podróż przez równik w tropikalnym upale nie zniszczy trunku, a wręcz przeciwnie - nada mu niepowtarzalny, karmelowy smak. To zjawisko, nazwane estufagem, do dziś odróżnia maderę od innych win. Dziś w stolicy wyspy, Funchal, możesz odwiedzić piwnice winne wpisane na listę UNESCO i przekonać się, jak proces starzenia w cieple zmienia bukiet. Warto spróbować wytrawnej sercial lub słodkiej malmsey - obie idealnie komponują się z lokalnymi deserami.

Historia madery to też opowieść o gościnności i przypadku. W XVIII wieku winiarze odkryli, że beczki, które wracały z długich rejsów, dawały trunek o wyższej jakości. Dziś turyści chętnie wybierają się na degustacje do małych, rodzinnych winnic na północy wyspy, gdzie tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W przeciwieństwie do masowej produkcji porto, wino z Madery wciąż zachowuje rzemieślniczy charakter, a jego ceny zaczynają się od 40 zł za butelkę dobrej jakości. To świetna pamiątka, która przetrwa podróż do domu, nie tracąc na wartości.

Jeśli planujesz wakacje na Maderze, nie ograniczaj się do zwiedzania Funchal i klifu Cabo Girão. Warto wyruszyć na lewady, gdzie wśród lasów wawrzynowych (również pod ochroną UNESCO) znajdziesz małe, lokalne winiarnie. Możesz też popłynąć promem na Porto Santo, gdzie podobno Krzysztof Kolumb zbierał siły przed wyprawą do Ameryki. A po powrocie do stolicy koniecznie wstąp do muzeum Cristiano Ronaldo - to hołd dla najsłynniejszego mieszkańca wyspy, który jak madera, zyskał na wartości w podróży po świecie.

Lasy wawrzynowe - relikt sprzed 20 milionów lat pod ochroną UNESCO

Madera to nie tylko plaże, wino i pomnik Cristiano Ronaldo. Gdy większość turystów kieruje się do Funchal na zakupy w centrach handlowych, na południowym wybrzeżu czeka zupełnie inna rzeczywistość - lasy wawrzynowe, czyli Laurissilva. To relikt sprzed 20 milionów lat, który przetrwał epoki lodowcowe i dziś jest wpisany na listę UNESCO. Spacerując między omszałymi pniami, trudno uwierzyć, że te same gatunki roślin rosły tu, gdy po Ziemi chodziły jeszcze mamuty. Dla miłośników przyrody to prawdziwy raj, a dla zwykłych odwiedzających - lekcja geologii i biologii w jednym.

Lasy wawrzynowe porastają północne i centralne zbocza wyspy, gdzie wilgotność i mgła tworzą idealne warunki dla endemicznych paproci, mchów i drzew. W przeciwieństwie do suchych, wulkanicznych krajobrazów wokół Pico Ruivo czy Cabo Girão, tutaj panuje mikroklimat przypominający tropikalny las deszczowy. Co ciekawe, to właśnie dzięki tym lasom Madera zyskała przydomek „wyspy wiecznej wiosny” - roślinność reguluje temperaturę i wilgotność, sprawiając, że nawet zimą termometry rzadko spadają poniżej 15 stopni. Archipelag jest też domem dla unikalnych gatunków ptaków i owadów, których nie znajdziesz nigdzie indziej na Oceanie Atlantyckim.

Zwiedzanie lasów wawrzynowych to nie tylko przyjemność dla oka, ale też okazja, by zrozumieć, jak krucha jest ta równowaga. Wiele szlaków prowadzi przez lewady - historyczne kanały nawadniające, którymi mieszkańcy od wieków transportują wodę z gór. Spacer wzdłuż jednej z nich, np. Levada das 25 Fontes, to jak podróż w czasie: mijasz wąwozy, wodospady i mostki, a w tle słychać tylko szum wody i wiatr. Dla kontrastu, zaledwie kilka kilometrów dalej znajduje się lotnisko w Funchal z legendarnym pasem startowym na filarach - jedno z najbardziej spektakularnych położeń wśród portów lotniczych Europy. Tu historia i nowoczesność mieszają się na każdym kroku, a lasy wawrzynowe przypominają, że Madera to coś więcej niż tylko wakacje na plaży.

Pico Ruivo i chmury pod stopami, czyli najwyższy punkt z niespodzianką

Pico Ruivo to najwyższy punkt Madery - wznosi się na 1862 metry nad poziomem morza. I choć sama liczba nie robi może piorunującego wrażenia, to kontekst już tak. Z tego miejsca patrzysz na chmury… z góry. Dosłownie. Przy dobrej pogodzie widać stąd nie tylko całą wyspę, ale też Porto Santo i fragment Oceanu Atlantyckiego. Przy gorszej - siedzisz wśród białej waty i masz wrażenie, że jesteś ponad światem. I jedno i drugie robi wrażenie.

Wejście na Pico Ruivo to nie jest spacer po parku, ale nie wymaga też alpinistycznych umiejętności. Najpopularniejsza trasa wiedzie z Achada do Teixeira - około 3 kilometry w jedną stronę, które pokonasz w niecałe półtorej godziny. Szlak jest utrzymany, miejscami prowadzi przez wykute w skale tunele, a po drodze mijasz charakterystyczne dla Madery lewady - kanały irygacyjne, które same w sobie są ciekawostką historyczną. To właśnie dzięki nim wyspa od wieków utrzymuje bujną zieleń, mimo że leży na wulkanicznym podłożu.

Dla miłośników przyrody Pico Ruivo to też lekcja endemitów. Rosną tu tylko na Maderze gatunki wrzosu i jałowca, a w powietrzu czuć zapach dzikiego tymianku. Jeśli masz szczęście, zobaczysz ptaki, które nie występują nigdzie indziej na świecie. I choć temperatura zimą potrafi spaść tu blisko zera, to przez cały rok szlak jest dostępny - pod warunkiem że nie trafisz na mgłę, która potrafi znikąd zasłonić widok w kilka sekund.

Z ciekawostek: w 2001 roku na Pico Ruivo lądował helikopter z Cristiano Ronaldo, który kręcił tu materiał promocyjny dla swojej fundacji. Lokalni przewodnicy do dziś opowiadają tę historię z dumą, choć sam piłkarz nie ukrywa, że bardziej niż góry kocha rodzinny Funchal i plaże Porto Santo. No i właśnie - gdy już zejdziesz na dół, masz w kieszeni gwarancję, że widziałeś Maderę z jej najbardziej spektakularnej strony. Bez zadyszki i bez tłumu turystów, bo na szczycie rzadko bywa ścisk.

Porto Santo - złoty piasek, który leczy reumatyzm

Kiedy myślisz o Maderze, pierwsze skojarzenia to zielone klify, wąskie drogi i wino. Ale zaledwie 40 minut lotu lub 2,5 godziny promem od Funchal leży Porto Santo - wyspa, która jest zupełnie innym światem. Główna wyspa archipelagu zachwyca górskimi krajobrazami i lasami wawrzynowymi z listy UNESCO, ale Porto Santo to przede wszystkim 9 kilometrów złotej plaży, której piasek ma podobno właściwości lecznicze. Mieszkańcy od lat powtarzają, że pomaga na reumatyzm i problemy skórne, a turyści chętnie to sprawdzają, zakopując się w nim po szyję.

Na Porto Santo życie płynie wolniej. Nie ma tu tłumów, które spotkasz w centrum Funchal czy na szlakach na Pico Ruivo. Główną atrakcją jest sama plaża i ciepła, płytka woda, idealna dla rodzin z dziećmi. Jeśli znudzi ci się leżenie, możesz wybrać się do domu Krzysztofa Kolumba - podobno mieszkał tu przez jakiś czas, a dziś mieści się w nim małe muzeum. Albo sprawdzić, jak wygląda pole golfowe, które regularnie gości mistrzostwa. To właśnie na Porto Santo znajduje się też pas startowy lotniska, który w Księdze Rekordów Guinnessa zapisał się jako jeden z najdłuższych w Europie - zbudowano go tak, by mogły lądować duże samoloty, choć dziś i tak większość turystów przylatuje na Maderę głównym lotniskiem im. Cristiano Ronaldo.

Warto wiedzieć, że Porto Santo to też dobra baza wypadowa, jeśli masz ochotę na ciszę i spokój, ale nie chcesz rezygnować z wygód. Temperatura zimą rzadko spada poniżej 18 stopni, więc przez cały rok możesz liczyć na kąpiele słoneczne. A wieczorem, zamiast głośnych klubów, dostajesz spokojne bary z winem i widok na Ocean Atlantycki. Jeśli planujesz wakacje na Maderze, rozważ chociaż dwa dni na Porto Santo - złoty piasek, spokój i ta specyficzna atmosfera wyspy, która leczy nie tylko stawy, ale i głowę.

Krzysztof Kolumb, domniemany ślub i cukrowa gorączka na archipelagu

Kiedy myślisz o Maderze, pierwsze skojarzenia to prawdopodobnie wulkaniczne krajobrazy, klif Cabo Girão czy słynne lewady. Ale wyspa kryje też historie, które łączą ją z wielkimi postaciami światowej nawigacji. Mówi się, że Krzysztof Kolumb zatrzymał się na Maderze w drodze do Nowego Świata, a niektórzy historycy twierdzą, że wziął tu ślub z córką pierwszego gubernatora Porto Santo. Choć dokumenty nie są jednoznaczne, faktem jest, że archipelag stanowił ważny punkt na mapie epoki wielkich odkryć. Dziś tę morską atmosferę poczujesz w starych dzielnicach Funchal, gdzie wąskie uliczki pamiętają czasy, gdy wino madera płynęło szerokim strumieniem do Europy i Ameryki.

Zanim jednak wyspa rozkwitła turystyką, przeżyła prawdziwą gorączkę cukrową. W XV wieku to właśnie trzcina cukrowa, a nie wino, była motorem napędowym lokalnej gospodarki. Plantacje i cukrownie zmieniły krajobraz, a Madera stała się jednym z najbogatszych regionów Portugalii. Dziś po tamtej epoce zostały muzea i tradycje, ale też charakterystyczne smaki - od ponchy po desery. Gdyby nie cukrowa gorączka, być może nikt nie pomyślałby o budowie tak spektakularnych lewad, które dziś przyciągają miłośników trekkingu z całego świata.

Sama wyspa to nie tylko historia, ale też geograficzne ciekawostki. Leży na Oceanie Atlantyckim, około 600 km od wybrzeży Afryki, a jej położenie sprawia, że przez cały rok panuje tu łagodny klimat - stąd przydomek wyspa wiecznej wiosny. Zimą temperatura rzadko spada poniżej 15 stopni, co czyni ją idealnym miejscem na Sylwestra w lekkiej kurtce. Wulkaniczne pochodzenie Madery ukształtowało dramatyczne klify, głębokie doliny i najwyższy szczyt Pico Ruivo. A lotnisko w Funchal? Jego krótki pas startowy, przedłużony na potężnych filarach, przez lata uchodził za jeden z najtrudniejszych do lądowania na świecie.

Nie sposób pominąć faktu, że Madera to także rodzinne strony Cristiano Ronaldo. W Funchal znajdziesz muzeum poświęcone piłkarzowi, a na lotnisku, które nosi jego imię, co roku lądują tysiące turystów. Dla odmiany, na sąsiednim Porto Santo czeka 9 km złotej plaży - idealne uzupełnienie górskich wędrówek po Maderze. W parku Monte możesz zjechać w dół tradycyjnymi saniami z wikliny, co wpisano do Księgi Rekordów Guinnessa. A jeśli lubisz obserwować dziką przyrodę, w wodach wokół archipelagu zdarza się spotkać rekina wielorybiego. Lasy wawrzynowe, wpisane na listę UNESCO, kryją endemiczne gatunki, których nie znajdziesz nigdzie indziej. Nawet Józef Piłsudski, leczyjąc się na Maderze, docenił tutejszy mikroklimat - i trudno się dziwić.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski