Przejdź do treści
Wakacje Nad Morzem

Apulia Plaże - 10 Najpiękniejszych Miejsc, Które Musisz Zobaczyć

Odkryj 10 najpiękniejszych plaż w Apulii, w tym dzikie zatoczki Gargano bez tłumów. Sprawdź, gdzie znajdziesz krystalicznie czystą wodę i wapienne klify.

Pozdrowienia z: Wakacje Nad Morzem Par avion

Apulia bez tłumów - dzikie zatoczki Gargano, o których turyści jeszcze nie słyszeli

Kiedy na myśl przychodzi ci Apulia, pewnie od razu widzisz zatłoczone plaże wokół Polignano Mare albo Gallipoli. Tymczasem na północy regionu, w Gargano, wciąż znajdziesz miejsca, które omijają główne szlaki. Baia dei Mergoli i Baia delle Zagare to zatoczki, gdzie zamiast parawanów i głośnej muzyki czekają na ciebie tylko wapienne klify i woda tak czysta, że aż szkoda wychodzić. Dojazd nie jest tak prosty jak pod samo Vieste - trzeba skręcić w wąskie drogi, a potem sporo przejść pieszo. I właśnie ten wysiłek odstrasza największe tłumy. Zamiast płatnego parkingu i lido dostajesz dziką ścieżkę pachnącą mirtem i widok na turkusowe zatoki, które wyglądają jak żywcem wyjęte z pocztówki sprzed pięćdziesięciu lat.

Jeśli podróżujesz z dziećmi, wcale nie musisz rezygnować z dzikiego charakteru wakacji. W okolicy Torre Sant’Andrea, między Otranto a Santa Cesarea Terme, trafisz na naturalne baseny w skałach - płytkie, osłonięte od wiatru i nagrzane słońcem. To idealne miejsce, żeby maluchy pluskały się w bezpiecznej wodzie, a ty w spokoju podziwiałeś surowe wybrzeże Salento. Nie ma tu żadnych komercyjnych udogodnień, więc koniecznie zabierz prowiant i parasol przeciwsłoneczny. Z kolei w okolicy Porto Cesareo, na przykład na plaży Purità, woda jest tak przejrzysta, że widzisz każdy kamyk na dnie, a wejście do morza jest łagodne i piaszczyste - sprawdzi się zarówno dla rodzin, jak i dla tych, którzy chcą popływać z maską bez dalekiego wypłynięcia.

Warto też spojrzeć na południe półwyspu, w okolice Nardò i Santa Maria al Bagno. Plaże takie jak Porto Selvaggio czy Baia dei Turchi oferują zapach sosnowego lasu dochodzący aż do linii brzegu i wodę o niespotykanym odcieniu błękitu. Nie licz na leżaki, parasole czy bary - to miejsca dla ludzi, którzy cenią sobie surową naturę i ciszę. Parkingi są małe, więc przyjeżdżaj wcześnie rano albo późnym popołudniem, gdy słońce nie pali tak mocno. To właśnie te zatoczki, z dala od głośnych lido i komercyjnych plaż, dają ci prawdziwy smak Apulii - takiej, jaką zapamiętasz na długo po powrocie do domu.

Plaże z pocztówki w Salento - gdzie woda świeci na karaibski turkus

Jeśli myślisz o Apulii, pewnie masz przed oczami te zdjęcia z turkusową wodą i białym piaskiem. I słusznie - region ma ich całe mnóstwo, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać, żeby nie trafić na komercyjny młyn. Salento to prawdziwa skarbnica, a jego perełki często kryją się w miejscach, do których nie dojedziesz autobusem wycieczkowym. Weź choćby Porto Selvaggio - dziki rezerwat z sosnowym lasem schodzącym prosto na kamienistą plażę. Woda jest tu tak czysta, że widać każdy kamyk na dnie, a tłumów nie ma, bo trzeba kawałek przejść pieszo. Podobnie działa Baia dei Turchi pod Otranto: sosny, biały piasek i laguna, w której pływa się jak w basenie. To jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę czujesz, że jesteś na wakacjach, a nie na zatłoczonym lido.

Z kolei jeśli szukasz czegoś bardziej cywilizowanego, ale wciąż z charakterem, postaw na Torre dell’Orso. To szeroka, piaszczysta plaża z kultowymi skałkami Due Sorelle wystającymi z wody. Idealna dla rodzin - woda wchodzi łagodnie, a w sezonie działa kilka barów i wypożyczalni leżaków. Tylko przyjedź wcześnie rano albo po siedemnastej, bo w lipcu i sierpniu parkingi pękają w szwach. Jeśli masz własne auto, warto też pojechać kawałek dalej do Porto Cesareo albo na Punta Prosciutto - tam piasek jest wręcz pudrowy, a morze płytkie na długie metry. Dzieciaki będą zachwycone, a ty w końcu odpoczniesz od ciągłego pilnowania, czy nie odpłynęły za daleko.

Dla fanów bardziej dzikiego krajobrazu polecam Gargano, a konkretnie Vieste i okolice. Plaża Vignanotica leży u stóp wysokich klifów, a dojście do niej wiedzie przez las i wykute w skale schody. W nagrodę dostajesz odosobnioną zatoczkę z turkusem jak z broszury turystycznej. Jeśli masz ochotę na spacer, skieruj się do Baia delle Zagare albo Baia dei Mergoli - obie zachwycają kontrastem białych skał i błękitnej wody. Uwaga: w sezonie na te dzikie plaże trzeba zejść wcześniej, bo miejsca na parkingu przy drodze są na wagę złota. Z kolei w okolicy Monopoli i Polignano a Mare znajdziesz urocze skaliste zatoczki, jak Cala Porto, gdzie można wskoczyć prosto z pomostu do krystalicznie czystej wody. To nie są typowe piaszczyste plaże, ale klimat i widoki wynagradzają brak luksusów.

W Salento nie można też pominąć Gallipoli i jego okolic. Plaża Purità tuż przy starówce to klasyk - wąski pas piasku pod murami miasta, woda lazurowa, a w tle dzwonnice i kopuły kościołów. Z kolei w stronę Nardò ciągnie się długa linia lido i wolnych plaż, jak Santa Caterina czy Torre Squillace. Jeśli wolisz uniknąć komercyjnego zgiełku, pojedź do Pescoluse, często nazywanego Małdynami Salento. Faktycznie, biały piasek i płytka, ciepła woda robią wrażenie, ale w sierpniu bywa tu tłoczno. Alternatywą jest spiaggia di Capitolo - długa, szeroka, z dobrym dostępem i parkingiem, ale bez przesadnego przepychu. W Apulii każdy znajdzie swoją zatokę, pod warunkiem że ruszy się trochę dalej niż pierwsza lepsza plaża przy drodze.

Torre dell’Orso i Baia dei Turchi - dwa oblicza adriatyckiego wybrzeża

Torre dell’Orso to jedna z tych plaż w Apulii, które od razu zapadają w pamięć. Piaszczysta, szeroka, otoczona klifami sosnowego lasu, z charakterystyczną skalną formacją wystającą z wody - tak zwanym „Niedźwiedziem”, od którego wzięła się nazwa. Woda jest tu krystalicznie czysta i spokojna, więc bez obaw można przyjechać z dziećmi. Dojechać łatwo - z Bari jedziesz około godziny, a z samego Otranto jeszcze krócej. Parking znajdziesz tuż przy plaży, ale w sezonie lepiej przyjechać przed dziesiątą rano, bo miejsca rozchodzą się szybko. W okolicy są też lido z leżakami, ale jeśli wolisz własny ręcznik, wystarczy przejść kawałek dalej od wejścia głównego.

Zaledwie kilka kilometrów na południe leży Baia dei Turchi - miejsce o zupełnie innym charakterze. To zatoka otoczona gęstą zielenią, z drobnym piaskiem i płytszym wejściem do wody. Mniej tu komercyjnego zgiełku niż w Torre dell’Orso, więcej spokoju i dzikiej natury. Legenda głosi, że to właśnie tutaj tureccy piraci mieli wylądować podczas najazdów na Salento. Dziś przyjeżdżają tu głównie ci, którzy szukają ciszy i czystej wody bez tłoku. Uwaga - parking jest płatny i dość mały, a do plaży trzeba zejść pieszo drewnianą kładką. To nie jest miejsce dla kogoś, kto liczy na wygodę kurortu. To raczej przystanek na leniwe popołudnie z książką i maską do nurkowania.

Obie plaże łączy jedno - należą do najpiękniejszych na całym wybrzeżu Adriatyku między Otranto a Gallipoli. Różnią się jednak klimatem. Torre dell’Orso to plaża rodzinna, z zapleczem i łatwym dostępem. Baia dei Turchi to dzika oaza, idealna, gdy masz ochotę odciąć się od wszystkiego. Warto zaplanować dzień tak, by odwiedzić obie - rano spokojną zatokę, po południu bardziej tętniącą życiem plażę. I koniecznie weź buty do wody, bo miejscami dno bywa kamieniste.

Polignano a Mare - kąpiel w cieniu klifów, czyli plaże dostępne tylko od strony wody

Polignano a Mare to jedno z tych miejsc na mapie Apulii, które robi wrażenie jeszcze zanim wejdziesz do wody. Stare miasto wisi nad urwiskiem, a pod nim, w wąskiej szczelinie między skałami, znajduje się słynna Cala Porto. To właśnie tam, tuż obok małego portu, turyści ustawiają się w kolejce, żeby zrobić zdjęcie z widokiem na klify. Tyle że kąpiel w tym miejscu to bardziej symboliczny gest niż prawdziwe pływanie. Jeśli szukasz czegoś więcej, musisz zejść niżej, wybrać się łodzią albo przepłynąć kawałek od brzegu.

Prawdziwe perełki w okolicy Polignano nie leżą na wyciągnięcie ręki od deptaka. Grotta Palazzese, słynna jaskinia zamieniona w restaurację, ma dostęp od strony morza, ale żeby popływać wokół niej, musisz wynająć łódkę lub dołączyć do jednej z wycieczek, które ruszają z pobliskiego portu. To samo dotyczy Lama Monachile, którą miejscowi nazywają po prostu Cala Porto. W sezonie trudno tam znaleźć wolny ręcznik, a woda bywa mętna od tłumu. Lepiej popłynąć dalej, w stronę Torre Sant’Antonio albo w kierunku San Vito, gdzie klify są niższe, a dostęp do wody łatwiejszy.

Dla rodzin z dziećmi lepszym wyborem będzie plaża w Capitolo, kilka kilometrów na południe. To długa, piaszczysta linia z łagodnym zejściem i parkingiem pod ręką. Woda nie jest tak krystalicznie czysta jak w rezerwatach Salento, ale spokojna i bezpieczna. Z kolei jeśli zależy ci na widokach, które zapamiętasz na lata, wybierz się na wycieczkę łodzią wzdłuż wybrzeża. Zobaczysz wtedy jaskinie, groty i małe zatoczki, do których pieszo nie dotrzesz. Polignano to nie tyle plaża, co brama do poznania apulijskiego wybrzeża od strony wody.

Porto Selvaggio i okolice - sosnowy las, zejście przez skały i nagroda w postaci białego piasku

Jeśli szukasz miejsca, które łączy dziką przyrodę z naprawdę wyjątkową plażą, Porto Selvaggio w Salento powinno znaleźć się na twojej liście. To nie jest zwykłe lido z leżakami i barem na piasku. To rezerwat przyrody, gdzie najpierw musisz zaparkować auto na jednym z dwóch parkingów przy Via Jonica, a potem przejść około dwudziestu minut sosnowym lasem. Zejście na plażę prowadzi po skałach i korzeniach, więc warto wziąć wygodne buty do wody, nie klapki. Nagroda za ten wysiłek jest jednak konkretna: woda tak krystalicznie czysta, że widać każdy kamyk na dnie, i biały, drobny piasek, który nie klei się do ręcznika. To jedno z tych miejsc, gdzie morze ma odcienie turkusu i szmaragdu, a ty masz wrażenie, że trafiłeś na prywatną wyspę.

W okolicy Porto Selvaggio znajdziesz też inne perełki, które warto połączyć w jeden dzień. Kawałek dalej, w stronę Nardò, leży Santa Maria al Bagno z długą, piaszczystą plażą, ale jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, skieruj się do Torre dell’Orso. To klasyka Salentu: zatoka otoczona klifami, z dwiema charakterystycznymi skałami wystającymi z wody, które miejscowi nazywają „dwoma siostrami”. Plaża jest szeroka, woda płytka i ciepła, więc świetnie sprawdzi się, jeśli masz dzieci. Uważaj tylko na tłumy w lipcu i sierpniu - lepiej przyjechać wcześnie rano albo po 17:00, gdy słońce nie praży tak mocno, a parking przy via della Torre staje się dostępny bez nerwów.

Jeśli masz ochotę na coś bardziej dzikiego, koniecznie sprawdź Baia dei Turchi, tuż za Otranto. To długa, piaszczysta plaża otoczona gęstą roślinnością, gdzie można znaleźć własny kawałek cienia pod sosnami. Dojście jest łatwiejsze niż w Porto Selvaggio, bo prowadzi przez drewniane kładki, ale i tak warto mieć buty do wody, bo przy brzegu leżą płaskie kamienie. Woda jest tu wyjątkowo spokojna, idealna do snorkelingu - pod powierzchnią zobaczysz ławice małych ryb i, jeśli masz szczęście, rozgwiazdy. Pamiętaj tylko, żeby zabrać ze sobą zapas wody i jedzenia, bo w okolicy nie ma zbyt wielu punktów gastronomicznych, a słońce w Apulii potrafi dać w kość.

Na koniec dnia, gdy masz już dosyć słońca i soli, warto wrócić do jednego z pobliskich miasteczek, jak Nardò czy Gallipoli. W Nardò znajdziesz wąskie, kamienne uliczki i bary z granitą, które uratują cię przed upałem. W Gallipoli z kolei możesz usiąść na murku w porcie i patrzeć, jak rybacy naprawiają sieci, a w tle zachodzi słońce nad Morzem Jońskim. To właśnie te kontrasty - dzika natura rano, a wieczorem tętniące życiem miasteczko - sprawiają, że wybrzeże Salentu zapada w pamięć na długo.

Gallipoli i wybrzeże jońskie - długie piaszczyste pasy, imprezy o zachodzie słońca i miejsca na rodzinny reset

Gallipoli to miasto, które żyje dwoma rytmami. Stare miasto na wyspie przyciąga tych, którzy chcą poczuć włoskie lato w głośnej, kolorowej wersji. Ale prawdziwym magnesem dla rodzin i osób szukających spokoju jest wybrzeże na południe od centrum. To właśnie tutaj znajdziesz plaże, które robią wrażenie przede wszystkim długością i przestrzenią. Playa Purità, choć położona tuż przy starym mieście, zaskakuje drobnym piaskiem i łagodnym zejściem do wody. Jeśli jednak potrzebujesz więcej miejsca na rozłożenie ręcznika, rusz na południe w stronę Baia Verde, Lido Conchiglie i dalej do słynnych plaż w okolicy Marina di Mancaversa.

Kawałek dalej, w stronę Torre Sant’Andrea i Otranto, wybrzeże zmienia charakter z piaszczystego na skaliste. To dobra wiadomość dla rodzin z dziećmi, które wolą płytkie, nagrzane słońcem kałuże między skałami niż otwarte morze. Warto jednak wiedzieć, że te najpiękniejsze plaże, jak Baia dei Turchi czy Porto Selvaggio, wymagają odrobiny wysiłku. Dojazd często kończy się na polnej drodze, a parking bywa płatny i pełny już przed południem. Jeśli zależy ci na wygodzie, celuj w miejsca z lido i leżakami, jak w okolicy Porto Cesareo, gdzie woda jest tak przejrzysta, że widać dno na kilka metrów.

Gallipoli to jednak nie tylko plażowanie. To miasto, które wieczorem zmienia się w jeden wielki deptak. Zachody słońca nad starym miastem przyciągają tłumy, a w powietrzu unosi się zapach grillowanych ryb. Dla rodzin z małymi dziećmi lepszym wyborem będzie okolica Nardò, gdzie plaże są szersze, a morze płytsze. Warto też rozważyć kwatery w miejscowościach takich jak Santa Caterina czy Santa Maria al Bagno, gdzie znajdziesz spokojniejsze wersje apulijskiego lata bez rezygnacji z dostępu do krystalicznie czystej wody.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski