Przejdź do treści
Weekend

Wilno Plan Zwiedzania - Kompletny Przewodnik Na Weekend

Kompletny przewodnik po Wilnie na weekend - poznaj trasę, która pokaże Ci największe atrakcje w 48 godzin bez zbędnego zmęczenia.

Pozdrowienia z: Weekend Par avion

Wilno w 48 godzin - trasa, która nie zamęczy, a pokaże wszystko

Poranek zacznij na Placu Katedralnym, bo to serce miasta, od którego wszystko się rozchodzi. Katedra pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa i świętego Władysława robi wrażenie, ale nie przesadzaj z czasem w środku - kwadrans w zupełności wystarczy, żeby zobaczyć kaplicę i poczuć klimat. Lepiej od razu wejść na dzwonnicę, bo stamtąd rozciąga się pierwsza porządna panorama Starego Miasta. Potem skręć w ulicę Giedymina i rusz w stronę Góry Zamkowej. Zamek Górny to właściwie ruiny, ale punkt widokowy na szczycie rekompensuje wszystko - widzisz całe centrum, Ostrą Bramę i daleko poza miasto. Jeśli masz ochotę na dawkę historii w lżejszej formie, po drodze wstąp do Muzeum Iluzji (Vilnius Museum of Illusions) - to przyjemne odświeżenie głowy po średniowiecznych klimatach.

Po obiedzie przejdź na Zarzecze. Ta dzielnica ogłosiła się niezależną republiką - ma własną konstytucję, prezydenta i armię liczącą kilkunastu artystów. Spacer wąskimi uliczkami, aniołek na dzwonnicy i kolorowe rzeźby to esencja wileńskiego luzu. Stamtąd już blisko do Ostrej Bramy, gdzie w kaplicy czeka Matka Boska Ostrobramska. To miejsce kultu, ale też punkt obowiązkowy na mapie zwiedzania - wejście jest bezpłatne, a atmosfera zupełnie inna niż w barokowych kościołach. Wieczorem możesz wrócić na Plac Katedralny, bo latem często gra się tam muzyka, a w grudniu działa jarmark bożonarodzeniowy.

Drugi dzień zaplanuj spokojniej, bo nogi już dają znać. Rano wybierz się na Górę Trzech Krzyży - to punkt widokowy, z którego widać całe miasto w najładniejszym świetle. Zejście prowadzi prosto na Uniwersytet Wileński, który ma kilka dziedzińców i korytarzy, gdzie chodził Adam Mickiewicz. Jeśli interesuje cię historia Żydów w Wilnie, przejdź się po dzielnicy żydowskiej i getcie - tablice informacyjne są porozrzucane po ulicach, a cerkiew Świętego Ducha stoi tuż obok. Na koniec dnia polecam Cmentarz na Rossie, gdzie leżą polscy żołnierze i matka Piłsudskiego. To miejsce wymaga ciszy i skupienia, ale daje zupełnie inne spojrzenie na to miasto.

Jeśli masz trzeci dzień albo chcesz zmienić klimat, wsiądź w autobus i jedź do Trok. To 30 minut od centrum, a zamek na wyspie jest jak z pocztówki. Bilet kosztuje kilkanaście euro, ale spacer wokół jeziora i karaimskie kibiny (pierogi) są za darmo - i smakują lepiej niż niejedna restauracja w Wilnie. Pamiętaj tylko, żeby nie pakować planu zbyt ciasno, bo to miasto ma w sobie coś, co sprawia, że chcesz usiąść na ławce i po prostu patrzeć.

Zacznij od Ostrej Bramy i idź na północ - logiczny szkielet spaceru

Najlepszym pomysłem na pierwszy kontakt z Wilnem jest spacer, który logicznie poprowadzi cię przez najważniejsze punkty miasta. Zacznij od Ostrej Bramy przy ulicy Aušros Vartų, gdzie od wieków czuwa słynąca z cudów Matka Boska Ostrobramska. To miejsce ma niezwykły klimat o poranku, gdy światło wpada przez witraże kaplicy, a na ulicach jest jeszcze spokojnie. Stamtąd skręć w ulicę Didžioji, która zaprowadzi cię prosto na Plac Katedralny. Po drodze miniesz cerkiew Świętego Ducha i dawne getto w Wilnie - dzielnicę żydowską, gdzie historia miesza się z codziennym życiem. Warto na chwilę przystanąć przy kamienicy, w której mieszkał Adam Mickiewicz, bo to jeden z tych adresów, które nadają miastu literackiego ducha.

Gdy dotrzesz do Placu Katedralnego, twoim oczom ukaże się Bazylika Archikatedralna świętego Stanisława Biskupa i świętego Władysława z charakterystyczną dzwonnicą. Jeśli masz ochotę na panoramę, wejdź na Górę Zamkową - wieża Giedymina to najlepszy punkt widokowy w okolicy. Bilet do muzeum na zamku kosztuje kilka euro, a widok na stare miasto i meandrującą Wilię wynagradza każdy wchodzony stopień. Z góry zobaczysz też Górę Trzech Krzyży, do której warto podejść później, bo stamtąd rozciąga się jeszcze szersza panorama, zwłaszcza o zachodzie słońca.

Kawałek dalej, na północ od centrum, leży Zarzecze - nieformalna republika artystów, która własną konstytucję ma wypisaną na tablicach w kilkunastu językach. To miejsce pełne murali, małych galerii i knajpek, gdzie czas płynie wolniej. Jeśli lubisz nietypowe muzea, zajrzyj do Vilnius Museum of Illusions, które znajduje się przy ulicy Vokiečių - to świetna opcja na deszczowy dzień. Stamtąd już tylko rzut beretem na Cmentarz na Rossie, gdzie spoczywa serce Adama Mickiewicza i wielu innych zasłużonych Litwinów i Polaków. Cała trasa od Ostrej Bramy do Zarzecza to około 5 kilometrów pieszo, spokojnie do przejścia w jeden dzień, z przerwą na kawę i litewskie kibiny.

Góra Giedymina i wieża, z której widać całe miasto i kawałek Białorusi

Góra Giedymina to nie tylko zamek i wieża, ale przede wszystkim najlepszy punkt widokowy w Wilnie. Wchodzisz na wzgórze, a po kilkunastu minutach spaceru masz przed sobą panoramę, która zapiera dech. Z wieży widzisz całe Stare Miasto, Ostrą Bramę, kościoły, uniwersytet, a przy dobrej pogodzie faktycznie widać nawet kawałek Białorusi. To miejsce, które daje ci poczucie skali miasta - z góry łatwiej ogarnąć, gdzie jest Plac Katedralny, gdzie Zarzecze, a gdzie Góra Trzech Krzyży. Nie musisz kupować biletu na samą wieżę, żeby podziwiać widok z tarasu na zboczu, ale jeśli wejdziesz na górę, zobaczysz też pozostałości zamku Giedymina. To dosłownie kilka minut pieszo od katedry, więc spokojnie wrzucisz to w jeden dzień zwiedzania. Warto przyjść wcześnie rano, zanim zrobi się tłoczno, albo o zachodzie słońca, kiedy światło pada na dachy Starego Miasta i wszystko wygląda jak z pocztówki. Z wieży widać też Ostrą Bramę i kaplicę z Matką Boską Ostrobramską, ale to akurat lepiej obejrzeć z bliska. Jeśli masz więcej czasu, możesz stąd ruszyć w stronę Zarzecza albo na Cmentarz na Rossie - wszystko jest w zasięgu spaceru. Góra Giedymina to punkt obowiązkowy w każdym planie zwiedzania Wilna, bo daje ci orientację w terenie i pozwala poczuć, jak to miasto jest zbudowane. A przy okazji - wejście na wzgórze jest bezpłatne, a bilet do wieży kosztuje kilka euro. W sezonie letnim czynne jest dłużej, więc spokojnie zmieścisz to w jednym dniu, nawet jeśli masz tylko weekend.

Zarzecze - dzielnica, która ogłosiła niepodległość i ma własną konstytucję

Zarzecze to miejsce, które zaskakuje nawet tych, którzy myślą, że znają Wilno na wylot. Wystarczy przejść przez most na Wilii, by znaleźć się w dzielnicy, która w 1997 roku ogłosiła… niepodległość. Tak, Republika Zarzecza ma własną konstytucję, hymn, flagę, a nawet armię liczącą kilkunastu żołnierzy. To artystyczna enklawa, gdzie na ulicznych fasadach wiszą fragmenty kolorowych rzeźb, a na chodniku możesz natknąć się na anioła odlanego w brązie. Konstytucja Zarzecza, przetłumaczona na kilkadziesiąt języków, wisi na ścianie przy głównej ulicy. Znajdziesz w niej punkty w stylu: „Każdy ma prawo do szczęścia” i „Kot nie ma obowiązku kochać swojego właściciela, ale w razie potrzeby musi mu pomóc”. Brzmi absurdalnie? Trochę tak, ale to właśnie ten luz i dystans sprawiają, że Zarzecze jest jednym z najciekawszych miejsc na mapie Wilna.

A stunning aerial cityscape of Taipei showcasing urban development and architecture at dusk.
Zdjęcie: Jimmy Liao

Podczas zwiedzania tej dzielnicy nie szukaj typowych atrakcji w stylu muzeów czy zabytków UNESCO. Tutaj atrakcją jest klimat. Wąskie uliczki, niskie kamienice, galerie sztuki współczesnej i małe pracownie artystów. W przeciwieństwie do Starego Miasta, które kipi turystami i restauracjami, Zarzecze żyje swoim rytmem. Możesz trafić na koncert w podwórku albo wystawę w przejściu bramy. Warto też zajrzeć do kościoła św. Bartłomieja, ale prawdziwą perełką jest punkt widokowy na Górze Trzech Krzyży, skąd rozciąga się panorama na całe centrum Wilna, łącznie z wieżą katedry i zamkiem Giedymina. Wejście na górę zajmuje kilka minut, a widok robi wrażenie o każdej porze roku.

Zarządzając czasem, zaplanuj na Zarzecze przynajmniej dwie godziny. Jeśli masz tylko jeden dzień w Wilnie, połącz spacer z wizytą na Starym Mieście - dzieli je dosłownie jeden most. Pieszo przejdziesz z Placu Katedralnego przez Ostrą Bramę, a potem skręcisz w stronę Zarzecza. W drodze powrotnej możesz rzucić okiem na Uniwersytet Wileński i dzielnicę żydowską. To jeden z tych planów, który nie wymaga biletu, a daje więcej niż niejedno muzeum. I pamiętaj - w Zarzeczu liczy się luz, a nie lista rzeczy do odhaczenia.

Stare Miasto z lotu ptaka - 3 punkty widokowe, do których dojdziesz w 10 minut

Jeśli chcesz zobaczyć Wilno z góry, nie musisz wydawać pieniędzy na bilet do punktu widokowego na dachu ani jechać na drugi koniec miasta. Trzy najlepsze miejsca ze wspaniałą panoramą starego miasta znajdują się w samym centrum, a na każde z nich wejdziesz w około 10 minut pieszo od placu katedralnego. To świetny plan na pierwszy dzień zwiedzania, bo od razu złapiesz orientację w terenie i zobaczysz, jak wygląda miasto z perspektywy ptaka.

Najbardziej oczywisty wybór to góra zamkowa, czyli wzgórze Giedymina. Wejście na wieżę kosztuje około 10 euro i trzeba odstać swoje w kolejce, ale widok na bazylikę archikatedralną św. Stanisława biskupa i Władysława oraz całe stare miasto, które jest na liście UNESCO, jest tego wart. Jeśli wolisz coś bezpłatnego i mniej zatłoczonego, skręć w stronę góry Trzech Krzyży. To punkt widokowy, z którego doskonale widać nie tylko katedrę i zamek, ale też zielone wzgórza po drugiej stronie Wilii. Wejście jest strome, ale krótkie - bardziej przypomina spacer po parku niż wspinaczkę. Trzeci, często pomijany przez turystów, to taras na dzwonnicy kościoła św. Janów przy uniwersytecie wileńskim. Bilet kosztuje około 5 euro, a z góry masz idealną perspektywę na dachy starego miasta i wieże innych kościołów. Stąd widać też Ostrą Bramę z kaplicą Matki Boskiej Ostrobramskiej i fragment dawnej dzielnicy żydowskiej, która dziś jest spokojną, cichą uliczką.

Po zejściu z każdego z tych punktów widokowych w 5 minut jesteś z powrotem wśród atrakcji - przy placu katedralnym, na Zarzeczu lub przy ulicy Uniwersyteckiej. Warto zaplanować te trzy wejścia na różne pory dnia, bo światło zmienia panoramę nie do poznania. Rano lepiej widać cerkiew Świętego Ducha i dachy starego miasta, a po południu słońce podbija kolory na górze zamkowej. Jeśli masz więcej niż dwa dni w Wilnie, jeden z wieczorów możesz spędzić na górze Trzech Krzyży, skąd widać zachód słońca nad dzwonnicami i kopułami. To zdecydowanie lepszy pomysł niż stanie w kolejce do muzeum Vilnius Museum of Illusions, które jest raczej atrakcją dla dzieci. Dla dorosłych prawdziwą atrakcją jest spacer po starym mieście bez mapy, bo z każdego punktu widokowego zapamiętasz układ ulic i później trafisz wszędzie intuicyjnie.

Wileńskie podwórka i przejścia - jak znaleźć wejścia, które omijają turyści

Większość gości Wilna biegnie prosto z Ostrej Bramy na Plac Katedralny, potem wdrapuje się na Górę Giedymina i kończy dzień na Górze Trzech Krzyży. To oczywista trasa, ale omija to, co w mieście najlepsze - ukryte dziedzińce i przejścia, które łączą ulice jak pajęczyna. Klucz tkwi w tym, żeby patrzeć nie tylko przed siebie, ale też w bramy i wąskie szczeliny między kamienicami. Przy ulicy Dominikonų znajdziesz wejście na podwórko z malowidłami i kawiarnią schowaną w piwnicy - przechodzą tamtędy głównie studenci Uniwersytetu Wileńskiego, bo to skrót na Skargasa. Podobnie działa przejście z ulicy Pilies przez arkady budynku uniwersyteckiego - trafisz prosto na dziedziniec biblioteki, gdzie rzadko zaglądają wycieczki.

Zaraz za rogiem, w okolicy placu Katedralnego, jest brama prowadząca na tyły bazyliki archikatedralnej. Zamiast stać w kolejce do dzwonnicy, wejdź tam i zobacz z bliska kaplicę, do której turyści nie mają wstępu bez biletu, a widok na dach katedry i fragment Gór Zamkowej jest o wiele ciekawszy niż standardowa panorama z punktu widokowego. Dalej, przy ulicy Vokiečių, znajdziesz przejście do dzielnicy żydowskiej - to nie jest duża atrakcja, tylko cichy dziedziniec z resztkami murów getta w Wilnie i tablicą upamiętniającą Adama Mickiewicza, który tam bywał. Nikt nie robi zdjęć, nikt nie krzyczy - słychać tylko szelest drzew.

Najlepszy trik dotyczy Zarzecza. Republika Zarzecza to nie tylko ulica Užupio i anioł z trąbką. Odszukaj wejście od strony ulicy Malūnų - wąskie przejście między garażami wyprowadzi cię na tyły Cerkwi Świętego Ducha i dalej na podwórka z artystycznymi instalacjami, które nie trafiły na Instagram. W sobotę rano, zanim ruszą wycieczki, spacerujesz tam właściwie sam. Jeśli masz tylko dwa dni w mieście, jeden poranek poświęć na te ukryte ciągi - zobaczysz Wilno takie, jakie widzą mieszkańcy, a nie przewodnik z listą atrakcji. Bilety i tłumy zostają na Górze Zamkowej i w muzeum iluzji, a ty znajdziesz spokój w miejscu, które nie jest oznaczone na żadnym planie z UNESCO.

Przerwa na cepeliny i zimny chłodnik - konkretne adresy bez turystycznej nawijki

Po tym jak zobaczysz Ostrą Bramę i przejdziesz na Plac Katedralny, żołądek upomni się o swoje. Na Litwie nie ma litości dla głodnych, więc od razu kieruj się w aleję Giedymina. Numer 31 to lokal, w którym cepeliny smakują tak, jak powinny - ciasto jest jędrne, a mięso w środku soczyste. Zamówisz tu też chłodnik litewski, który w upalny dzień ratuje życie. Nie daj się nabrać na knajpy z widokiem na katedrę, bo zapłacisz dwa razy tyle za mrożoną porcję. Lepiej zejść w boczną uliczkę za Uniwersytetem Wileńskim, gdzie w prostej jadłodajni przy Pilies podadzą ci kibiny, czyli zapiekane pierogi z baraniną. Jedno takie danie to sycąca baza na całe popołudnie.

Jeśli po obiedzie masz ochotę na zmianę tempa, wstąp do Vilnius Museum of Illusions. To nie jest typowa atrakcja dla dzieci - dorosłych też wciąga, bo możesz przez chwilę poczuć się jak w surrealistycznym obrazie. Bilet kosztuje około 12 euro, a spędzisz tam niecałą godzinę. Lepiej zaplanować to między zwiedzaniem getta w Wilnie a spacerem na Górę Zamkową. Zbiegnij potem w dół na Zarzecze, gdzie przy moście wiszą kłódki, a na słupie wisi konstytucja Republiki Zarzecza. To miejsce artystów i studentów, więc nie zdziw się, jak zobaczysz anioła grającego na trąbce na środku ulicy. Wstąp do małego kościoła św. Anny - z zewnątrz wygląda jak koronka, a w środku jest zaskakująco surowy.

Wieczorem, jeśli masz siłę, wejdź na Górę Trzech Krzyży. To punkt widokowy, z którego widać całe miasto, a szczególnie ładnie wygląda panorama o zachodzie słońca. Zamiast stać w kolejce do dzwonnicy katedry, lepiej tu usiąść na ławce i popatrzeć, jak światła zapalają się na Starym Mieście. Następnego dnia możesz pojechać do Trok - to zaledwie 30 minut autobusem, a zobaczysz zamek na wodzie i spróbujesz kugla, czyli zapiekanki ziemniaczanej. Jeśli wolisz zostać w Wilnie, pospaceruj po Cmentarzu na Rossie, gdzie leży Adam Mickiewicz. To spokojne miejsce, które opowiada historię miasta lepiej niż niejeden przewodnik.

Kościół świętych Piotra i Pawła - barok, który przytłacza i kosztuje grosze

Gdybyś miał wybrać w Wilnie jedno miejsce, które pokazuje, jak potrafi wyglądać barok w swojej najbardziej odważnej i przepychowej odsłonie, to niech będzie to kościół świętych Piotra i Pawła na Antokolu. Większość turystów biegnie najpierw pod Ostrą Bramę pomodlić się do Matki Boskiej Ostrobramskiej albo na Górę Zamkową podziwiać panorama miasta, ale to właśnie ta świątynia często zostaje niesłusznie pominięta w planie zwiedzania. A szkoda, bo w środku dostajesz prawdziwy spektakl: ponad dwa tysiące figur, sztukaterii i ornamentów pokrywających każdy centymetr sklepienia i ścian. Wchodzisz i przez chwilę masz wrażenie, że całe to barokowe szaleństwo zaraz cię przytłoczy, a jednocześnie nie możesz oderwać wzroku od detali.

Co ciekawe, wstęp do kościoła jest darmowy - żaden bilet, żadna zbiórka, po prostu wchodzisz i oglądasz. To spora różnica w porównaniu z płatnymi punktami jak chociażby Vilnius Museum of Illusions czy wejście na dzwonnicę katedry na placu Katedralnym. W środku znajdziesz też kaplicę fundatora - hetmana Michała Kazimierza Paca, który podobno kazał się pochować pod progiem wejściowym, żeby każdy wchodzący deptał po jego grobie. To taka lokalna ciekawostka, która pokazuje, że nawet wśród barokowego przepychu Wilno potrafi zaskoczyć historią z pazurem.

Jeśli masz w planie spacer po Starym Mieście, to od kościoła Piotra i Pawła możesz ruszyć dalej w stronę cmentarza na Rossie, gdzie spoczywa serce Adama Mickiewicza, albo skręcić w kierunku Zarzecza i tam poszukać lżejszych, artystycznych klimatów. Kościół nie jest w ścisłym centrum, ale dojdziesz tam pieszo w jakieś 20 minut spod Ostrej Bramy. Warto zobaczyć to miejsce, zwłaszcza jeśli po dniu spędzonym na oglądaniu katedry, zamku Giedymina i uniwersytetu wileńskiego masz ochotę na coś, co nie jest oblegane przez tłumy. I pamiętaj - w środku nie ma tłoku, za to jest cisza i ta niesamowita sztukateria, która robi większe wrażenie niż niejedna galeria z biletem za 10 euro.

Cmentarz na Rossie - matka Piłsudskiego, żołnierze AK i widok na miasto z drugiej strony

Cmentarz na Rossie to miejsce, które łączy w sobie zadumę, historię i jeden z najciekawszych widoków na Wilno. Leży na uboczu, po drugiej stronie rzeki od Starego Miasta, ale w plan zwiedzania warto go wpleść choćby na pół dnia. To nie tylko nekropolia, ale też swoisty skansen wileńskiej pamięci. Spoczywa tu matka Józefa Piłsudskiego, a także żołnierze Armii Krajowej, których mogiły porastają bluszczem i przypominają o burzliwych losach tych ziem. Spacer alejkami wśród nagrobków z XIX i XX wieku to lekcja historii, której nie przeczytasz w żadnym muzeum.

Co jednak sprawia, że Rossa zapada w pamięć nawet komuś, kto nie szuka grobów? To panorama miasta widziana z góry. Cmentarz położony jest na stoku, więc z jego najwyższych części rozciąga się rozległy widok na wieże kościołów, dzwonnice katedry i zielone wzgórza. To zupełnie inna perspektywa niż z Góry Trzech Krzyży czy zamkowej Góry Giedymina - mniej turystyczna, bardziej surowa i prawdziwa. W pogodny dzień widać stąd nawet zarys Trok, a słońce przebijające się przez korony starych lip nadaje całemu miejscu niemal mistyczny nastrój.

Po wyjściu z cmentarza możesz przejść pieszo w stronę dzielnicy Żydowskiej i dawnego getta w Wilnie, które znajduje się niecałe 20 minut spacerem. To dobry kontrast - z ciszy nekropolii trafiasz w gwar ulic, gdzie przed wojną tętniło życie tysięcy ludzi. Jeśli masz więcej niż jeden dzień w mieście, Rossa jest obowiązkowym punktem dla tych, którzy chcą zrozumieć Wilno jako tygiel kultur i narodów. Nie potrzebujesz biletu, wejście jest wolne, a wrażenia - bezcenne.

Wilno po zmroku - gdzie idą miejscowi, gdy turyści wracają do hoteli

Wilno po zmroku to zupełnie inne miasto niż to, które oglądasz w ciągu dnia, przemierzając szlak od Ostrej Bramy przez Plac Katedralny na Górę Zamkową. Gdy ostatni turyści schodzą z punktu widokowego na Górze Trzech Krzyży, a sklepy z pamiątkami na Starym Mieście zamykają rolety, miasto oddycha pełną piersią. I wbrew pozorom nie chodzi o turystyczne knajpy przy ulicy Giedymina, tylko o miejsca, gdzie na piwo po pracy wpadają sami Wilnianie.

Jeśli masz w planie tylko jeden dzień w stolicy Litwy, popełniasz błąd, rezygnując z wieczoru. Po zachodzie słońca warto odbić w bok od głównego traktu i skręcić w kierunku Zarzecza. Ta dawna dzielnica artystyczna, która ogłosiła się Republiką Zarzecza, wieczorami żyje własnym rytmem. Miejscowi siedzą na schodkach przed knajpami, palą papierosy i rozmawiają głośno po litewsku. Nie ma tu pośpiechu, nie ma kolejek do kasy po bilet. Jest za to atmosfera, której nie kupisz za żadne pieniądze w muzeum iluzji ani na jarmarku bożonarodzeniowym.

Warto też wiedzieć, że wileńskie knajpy serwują jedzenie, które ma niewiele wspólnego z turystycznym standardem. W bocznych uliczkach Starego Miasta, w pobliżu Uniwersytetu Wileńskiego, znajdziesz lokale, gdzie zjesz prawdziwe cepeliny z sosem, a rachunek nie przyprawi cię o zawał. I choć w白天 zwiedza się Katedrę Stanisława Biskupa i Władysława, kaplicę Matki Boskiej Ostrobramskiej czy cerkiew Świętego Ducha, to wieczorem miasto pokazuje swoją codzienną twarz. Taką, jaką widzą ludzie, którzy nie muszą mieć planu, nie gonią za atrakcjami i nie sprawdzają godzin otwarcia. Po prostu są.

Jeśli masz więcej niż dwa dni, odpuść sobie bieganie z mapą i posiedź wieczorem na ławce przy Placu Katedralnym. Popatrz na dzwonnicę, posłuchaj rozmów po litewsku, rosyjsku i polsku. Albo wybierz się na Cmentarz na Rossie, który o zmierzchu robi niesamowite wrażenie. Nie musisz jechać do Trok, żeby poczuć klimat Wilna. Wystarczy, że zostaniesz tu na noc i zobaczysz, jak miasto zmienia się, gdy gaśnie światło w muzeach.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski