Przejdź do treści
Europa

Toskania Na Tydzień - Kompletny Plan Zwiedzania I Najlepsze Atrakcje

Zaplanuj idealny tydzień w Toskanii - poznaj najlepszą bazę wypadową, największe atrakcje i praktyczny plan zwiedzania, który pozwoli Ci zobaczyć najwięcej.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Gdzie spać w Toskanii, żeby wszędzie było blisko - wybór bazy na 7 dni

Planując tydzień w Toskanii, najważniejsza jest baza, z której łatwo dojedziesz i do Florencji, i do miasteczek na wzgórzach. Nie ma jednej idealnej lokalizacji, ale połączenie dwóch noclegów działa najlepiej. Na start proponuję 3-4 dni w okolicy Florencji, na przykład w Lukce albo w sercu Chianti. Stamtąd do Pizy dojeżdżasz w 40 minut, do San Gimignano w niecałą godzinę. Florencję też spokojnie zobaczysz - samochód lepiej zostawić na parkingu i chodzić pieszo, bo centrum jest zakorkowane. Lukka jest cichsza, a jej mury obronne świetnie nadają się na poranny spacer przed wyjazdem.

Drugą część tygodnia warto spędzić w południowej Toskanii, w Val d’Orcia, żeby być blisko tych wszystkich widoków z pocztówek. Montepulciano, Pienza i Montalcino to miejsca, gdzie naprawdę czujesz klimat włoskiego krajobrazu - winnice i cyprysy dookoła. Nocleg w gospodarstwie agroturystycznym koło Pienzy daje ci spokój i możliwość oglądania zachodu słońca nad wzgórzami bez tłumów. Stąd masz też blisko do Sieny - na Piazza del Campo i katedrę Santa Maria della Scala warto poświęcić cały dzień. Jeśli masz ochotę na przygodę, możesz zrobić jednodniową wycieczkę do Cinque Terre, ale droga zajmuje około 2,5 godziny w jedną stronę, więc lepiej wstać wcześnie.

Jeśli lubisz miejski gwar, drugą bazę możesz zamienić na Sienę. Z niej łatwo dojedziesz do Volterry, San Gimignano i miasteczek Val d’Orcia. Minusem są ceny noclegów i parkowanie - w Sienie trzeba szukać płatnych parkingów poza murami. Z kolei jeśli priorytetem są winnice i degustacje, postaw na Chianti. Nocleg wśród winnic w okolicy Greve in Chianti to czysta przyjemność, ale pamiętaj, że stąd dalej do Montepulciano (około 1,5 godziny). Plan zwiedzania na tydzień wymaga kompromisu między wygodą bazy a odległościami. Moim zdaniem dwa noclegi to złoty środek - pozwalają zobaczyć i Florencję, i sielskie zakątki bez pośpiechu.

Dzień 1: Lądowanie w Pizie i pierwszy kontakt z Toskanią bez marnowania czasu

Zaczynasz w Pizie, ale nie daj się zwieść tłumom przy Krzywej Wieży. Lotnisko jest małe i sprawne, więc od razu po odbiorze bagażu wsiadasz do wypożyczonego samochodu. Najlepiej zarezerwować go z wyprzedzeniem - w sezonie ceny potrafią wystrzelić, a na miejscu często brakuje automatycznych skrzyń biegów. Zanim odjedziesz dalej, masz dwie opcje: albo z marszu rzucasz okiem na Piazza dei Miracoli (rano, około 9-10, jest jeszcze znośnie), albo od razu kierujesz się na autostradę i robisz postój dopiero w Lukce. Ja polecam to drugie, bo Lukka ma w sobie spokój, którego brakuje Pizie. Pół godziny jazdy i trafiasz do miasta otoczonego murami - samochód zostawiasz na parkingu tuż za fortyfikacjami i wchodzisz pieszo. Wąskie uliczki, rowery pod renesansowymi kamienicami, a na Piazza dell’Anfiteatro życie toczy się w cieniu kawiarnianych parasoli. Wspinaczka na wieżę Guinigi z drzewami na szczycie to obowiązkowy punkt, ale jeśli masz tylko dwie godziny, wystarczy spacer wzdłuż murów - widoki na dachy i wzgórza zapierają dech i od razu wprowadzają cię w toskański nastrój.

Stąd do twojego noclegu w regionie Chianti albo w okolicy San Gimignano masz niecałą godzinę. Celowo wybierasz zakwaterowanie poza dużym miastem, najlepiej w agriturismo pośród winnic. Po południu słońce jeszcze mocno grzeje, więc zanim ruszysz na kolację, warto zrobić pierwszy rekonesans: wjechać na wzgórze, stanąć na skraju polnej drogi i po prostu popatrzeć. To właśnie ten moment, kiedy rozumiesz, po co przyjechałeś. Kolację zamawiasz w lokalnej restauracji, bez kart w języku angielskim, i próbujesz pici - toskańskiego chleba bez soli, który idealnie pasuje do oliwy z oliwek. Nie kombinujesz z deserem - pierwszy dzień ma cię tylko rozgrzać, a nie zmęczyć. Jutro czeka cię prawdziwa eksplozja: Siena, Val d’Orcia i miasteczka, które zapamiętasz na lata.

Dzień 2: Florencja w jeden dzień - trasa od Duomo po most Złotników bez stania w kolejkach

Drugi dzień zaczynasz w sercu renesansu, ale spokojnie - dasz radę zobaczyć najważniejsze punkty Florencji bez tracenia godzin w kolejkach. Klucz tkwi w porannej pobudce. Jeśli staniesz pod katedrą Santa Maria del Fiore przed ósmą, zdążysz zrobić zdjęcie pustej piazza i wejść na kopułę, zanim pojawią się tłumy. Bilet lepiej kupić z wyprzedzeniem przez oficjalną stronę - kosztuje około 30 euro i obejmuje także baptysterium oraz dzwonnicę Giotta. Stamtąd kieruj się na Piazza della Signoria, gdzie pod loggią stoi kopia Dawida, a oryginał czeka w Gallerii dell’Accademia. I tu dobra wiadomość: jeśli nie masz rezerwacji na Dawida, nie załamuj się. Zamiast stać dwie godziny, przejdź obok Palazzo Vecchio w stronę mostu Złotników.

Ponte Vecchio o poranku ma inny klimat - sklepy jubilerskie dopiero otwierają okiennice, a rzeka Arno błyszczy w słońcu. Przechodząc na drugą stronę, trafisz do dzielnicy Oltrarno, gdzie w małych pracowniach rzemieślnicy wciąż ręcznie zdobią skórę i złoto. Polecam na chwilę przystanąć w ogrodach Boboli - bilet kosztuje 10 euro, a widok na miasto z tarasów zapiera dech. Obiad zjedz z dala od Duomo, na przykład przy via dei Neri, gdzie w bocznej uliczce znajdziesz tanią trattorię z domowym makaronem pici. Po południu, zamiast szturchać się w kolejkach do Uffizi (tu bilety trzeba kupić z miesięcznym wyprzedzeniem), wybierz się do kościoła Santa Croce. Grobowce Michała Anioła i Galileusza robią wrażenie, a freski Giotta w kaplicy Peruzziego to prawdziwa perełka za 8 euro.

Jeśli masz ochotę na panoramę bez wspinaczki na kopułę, wejdź na wieżę Palazzo Vecchio - jest mniej oblegana, a widok na ceglane dachy i wzgórza Fiesole nagradza wysiłek. Po zachodzie słońca przejdź się jeszcze raz nad Arno, tym razem od strony mostu Santa Trinita, gdzie latarnie odbijają się w wodzie. Taki dzień we Florencji wystarczy, by poczuć ducha miasta, a wieczorem możesz wrócić do bazy w okolicach Chianti lub Val d’Orcia, gdzie czeka kolacja przy lampce wina w cieniu winnic.

Dzień 3: Siena, Monteriggioni i San Gimignano - średniowieczne miasteczka na jednej pętli

Trzeci dzień to prawdziwa uczta dla fanów średniowiecza i toskańskich krajobrazów. Zaczynamy od Sieny, ale warto wstać wcześnie, żeby zdążyć przed tłumami. Samochód zostawiamy na jednym z dużych parkingów przy murach (np. Stadio lub Santa Caterina) i wchodzimy do miasta pieszo. Koniecznie zobaczcie Piazza del Campo - ten muszlowaty plac zapiera dech, zwłaszcza gdy słońce oświetla ceglaną posadzkę. Obok stoi gotycka Santa Maria della Scala, dawny szpital, a dziś muzeum pełne fresków i sztuki. Na wzgórzu góruje katedra - jej posadzka to mozaikowe arcydzieło, które odsłaniają tylko na kilka tygodni w roku. Na zwiedzanie Sieny zaplanujcie około 3-4 godzin, bo wąskie uliczki i co drugi zakręt kuszą widokami.

A breathtaking aerial view of the rolling hills in Tuscany during sunset.
Zdjęcie: Leander

Stąd kierujemy się na północ, do Monteriggioni - maleńkiej fortecy na wzgórzu, która wygląda jak wyjęta z baśni. Wystarczy godzina, żeby obiec mury, zjeść loda i zrobić zdjęcia z wież. Kolejny przystanek to San Gimignano, miasto wież, które widać z daleka. Tu polecam wejść na najwyższą z nich (Torre Grossa) - w nagrodę dostaniecie panoramę na całą Val d’Orcia i wzgórza Chianti. Po drodze znajdziecie lokalne restauracje z widokiem na winnice, gdzie za 15-20 euro zjecie domowe pici i popijecie vernaccią. Cała pętla z Sieny przez Monteriggioni i San Gimignano to około 80 km, więc spokojnie zmieścicie się w jednym dniu, jeśli nie utkniecie na każdym punkcie widokowym - a uwierzcie, będzie trudno oderwać wzrok od tych wzgórz o zachodzie słońca.

Dzień 4: Droga SR222 przez Chianti - winnice, degustacje i widoki za grosz

Po wczorajszym dniu pełnym sztuki i zabytków we Florencji czas na zmianę tempa. Dziś wsiadasz za kierownicę i ruszasz w głąb Toskanii, a konkretnie na kultową trasę SR222 przez Chianti. To nie jest zwykła droga - to jedna z najpiękniejszych tras widokowych w całych Włoszech. Za kilka euro paliwa dostajesz widoki, które na pocztówkach wyglądają jak wyretuszowane: falujące wzgórza pokryte rzędami winorośli, kamienne wille i słońce zachodzące dokładnie między pagórkami. Nie licz na autostradę - tutaj liczy się powolna jazda, przystanki przy polnych ścieżkach i spontaniczne zdjęcia.

Najlepiej wyjechać z Florencji rano, około dziewiątej, żeby ominąć poranny ruch. Kierujesz się na południe, drogą SR222, która wije się przez serce regionu. Po drodze mijasz małe miasteczka, które nie są tak oblegane jak Siena czy San Gimignano, ale mają swój urok. W Greve in Chianti znajdziesz lokalny targ i kilka enotek, gdzie można spróbować chianti classico - wytrawnego, cierpkiego wina, które idealnie pasuje do tutejszego pecorino. Warto zrobić jeden, góra dwa przystanki na degustację, bo dalsza część trasy też kusi.

Około południa dojeżdżasz do Radda in Chianti - miasteczka na wzgórzu, skąd rozciąga się widok na całą dolinę. Stąd masz blisko do zamków, jak Castello di Verrazzano, gdzie oprócz wina możesz zobaczyć średniowieczne fortyfikacje. Polecam zatrzymać się na lunch w jakiejś rodzinnej restauracji - makaron z truflami i kieliszek lokalnego czerwonego wina to zestaw, który robi wrażenie. Ceny są niższe niż w turystycznych centrach, a jakość często wyższa. Po jedzeniu możesz pojechać dalej, w stronę Sieny, albo skręcić w kierunku Val d’Orcia, jeśli planujesz tam nocleg.

Ten dzień to nie wyścig z czasem. Przejazd przez Chianti nie jest długi, ale jeśli się spieszysz, stracisz to, co najlepsze - spokój, zapach winnic i moment, gdy nagle zatrzymujesz się na poboczu, bo słońce oświetliło akurat jeden rząd winorośli. Nie musisz kupować drogich biletów ani stać w kolejkach. Tutaj atrakcje same wyjeżdżają naprzeciwko. Zaplanuj około 4-5 godzin na samą trasę z przystankami, a wieczorem dotrzesz do Sieny lub zostaniesz gdzieś w okolicy Montepulciano, żeby nazajutrz zwiedzać kolejne miasteczka.

Dzień 5: Val d’Orcia bez pośpiechu - Pienza, Montepulciano i kultowe cyprysy

Piąty dzień to ten moment, kiedy w końcu zwalniasz. Po Florencji i Sienie, gdzie nogi bolały od chodzenia po muzeach i płytach placów, Val d’Orcia działa jak reset. Nie ma tu pośpiechu, nie ma listy dziesięciu zabytków do odhaczenia. Jest za to krajobraz, który znasz z pocztówek i zdjęć na Instagramie, tylko że w realu robi dużo większe wrażenie.

Z samego rana ruszasz w stronę Pienzy. To miasteczko na wzgórzu, które papież Pius II kazał przebudować według renesansowych planów. Całe centrum zmieścisz w kwadrans, ale nie o to chodzi. Usiądź na ławeczce przy Piazza Pio II, popatrz na katedrę i po prostu odetchnij. Stąd masz też widok na dolinę, który ciągnie się aż po horyzont - pola, winnice i rzędy cyprysów wyglądają jak żywcem wyjęte z obrazu. Potem jedziesz dalej, do Montepulciano. To już inna bajka: bardziej wyniosłe, bardziej dumne, z wąskimi uliczkami i renesansowymi pałacami. Koniecznie wejdź na Piazza Grande - stamtąd widać całą okolicę, a przy okazji trafisz na wejście do studni, gdzie kręcili sceny z „Zmierzchu”. Nawet jeśli nie oglądałeś, widok robi swoje.

Po południu warto zrobić objazd w poszukiwaniu tych kultowych cyprysów. Nie ma jednego miejsca - one są wszędzie. Ale jeśli chcesz zdjęcie jak z folderu, skręć w drogę na południe od Pienzy, w stronę San Quirico d’Orcia. Znajdziesz tam słynną aleję, która wygląda jak kadr z filmu. Albo podjedź do Cappella della Madonna di Vitaleta - malutki kościółek na wzgórzu, z cyprysami po bokach, to jedna z najbardziej fotogenicznych scen w całej Toskanii. Wieczorem wróć do Montepulciano albo do Pienzy na kolację. Lokalne restauracje serwują pici (to takie grubsze spaghetti) z sosem z dzika, a do tego lampkę Vino Nobile. I tak, przy zachodzie słońca, kiedy światło robi się złote, zrozumiesz, po co ludzie przyjeżdżają do Val d’Orcia. Nie dla muzeów, nie dla tłumów. Dla spokoju i widoków, które zapierają dech.

Dzień 6: Volterra i Lukka - Toskania bez tłumów, o której nie przeczytasz w każdym przewodniku

Po intensywnym tygodniu wśród największych atrakcji Toskanii szósty dzień to idealny moment, by zwolnić. Plan zakłada dziś dwie perełki, które często wypadają z typowych tras objazdowych, a szkoda. Volterra to miasto zupełnie inne niż Florencja czy Siena - mniej oczywiste, surowe i stare jak świat. Stojąc na wzgórzu, otoczone etruskimi murami, oferuje widoki, które zapierają dech, a jednocześnie pozwala odetchnąć od tłumów. Zamiast pędzić od kościoła do muzeum, warto po prostu zgubić się wąskimi uliczkami, zajrzeć do pracowni alabastru i poczuć atmosferę miejsca, które żyje własnym rytmem, a nie rytmem turystycznych autokarów.

Z Volterry najlepiej pojechać samochodem do Lukki, która jest całkowitym przeciwieństwem - zielona, płaska i otoczona renesansowymi murami, po których dziś spacerują mieszkańcy i rowerzyści. To miasto idealne na popołudnie bez ciśnienia. Nie ma tu monumentalnych placów jak Piazza del Campo, ale jest urok codzienności: wąskie uliczki ukryte za murami, winnice podchodzące pod same mury obronne i pyszne jedzenie w lokalnych restauracjach z dala od głównych szlaków. Jeśli macie ochotę, warto wspiąć się na wieżę Guinigi z drzewami na szczycie - to jeden z tych widoków na dachy i wzgórza, których nie znajdziecie w żadnym przewodniku jako obowiązkowy punkt, a który zostaje w pamięci na długo.

Wieczorem, zamiast wracać do zatłoczonej Florencji, polecam nocleg w okolicy Chianti albo na obrzeżach Lukki. To świetna baza na ostatni dzień, bo stąd blisko do Cinque Terre albo można jeszcze raz objechać ulubione miejsca w Val d’Orcia, jak Montepulciano czy Pienza, tym razem o poranku, gdy słońce dopiero wstaje nad wzgórzami. Taki dzień bez presji i bez sztywnego planu to często najlepsza część całego tygodnia we Włoszech - moment, kiedy przestajesz być turystą, a zaczynasz po prostu być.

Dzień 7: Wybrzeże na koniec - Cinque Terre albo spokojniejsza alternatywa bez schodów

Ostatni dzień tygodnia w Toskanii warto zaplanować tak, żeby nie kończyć go w biegu. Cinque Terre kuszą widokami z pocztówek, ale jeśli spędziliście już sześć dni na zwiedzaniu miasteczek na wzgórzach, winnic i zabytków, wasze nogi mogą zaprotestować. Półtorej godziny drogi samochodem z Florencji prowadzi do La Spezia, skąd trzeba przesiąść się w pociąg lub prom. W sezonie na szlakach między Riomaggiore a Monterosso bywa tłoczno, a kolejne schody potrafią dać w kość. Jeśli chcecie uniknąć tego wysiłku, polecam zostać w Lukce - to miasto pełne uroku, z zachowanymi murami obronnymi, po których można spacerować lub jeździć rowerem. Stąd blisko też do Pizy, ale jeśli widzieliście już Krzywą Wieżę wcześniej, lepiej poświęćcie czas na leniwy obiad w jednej z restauracji na Piazza dell’Anfiteatro.

Alternatywą dla Cinque Terre jest także wybrzeże w okolicy Viareggio - szerokie plaże, promenada i spokojniejsza atmosfera bez konieczności wspinania się na wzgórza. Jeśli jednak marzycie o tych malowniczych widokach na morze i kolorowe domki, warto pojechać wczesnym rankiem, żeby zdążyć przed falą turystów. Najlepiej zostawić samochód na parkingu w Levanto i stamtąd ruszyć pociągiem - unikniecie korków i szukania miejsca. Koniecznie weźcie wygodne buty, bo nawet w Riomaggiore czekają was strome podejścia. Widoki na zachód słońca z punktów widokowych zapierają dech, ale pamiętajcie, że powrót do noclegu w Toskanii może zająć kolejne dwie godziny.

Jeśli wybierzecie spokojniejszą opcję, jak dzień w Lukce albo spacer po wzgórzach Chianti, zyskacie czas na degustację wina w lokalnej winnicy. To dobre zwieńczenie tygodnia - bez pośpiechu, z lampką w ręku i widokiem na toskańskie wzgórza. Plan zwiedzania na siedem dni to wyzwanie, ale właśnie taki ostatni dzień pozwala wciągnąć w płuca powietrze pełne zapachu słońca i ziół, zanim wrócicie do rzeczywistości.

Samochód, pociąg czy autobus - czym naprawdę opłaca się jeździć po Toskanii w 2026

Planując tydzień w Toskanii w 2026 roku, stajesz przed podstawowym dylematem: samochód, pociąg czy autobus. Z doświadczenia i po rozmowach z innymi podróżnikami polecam wsiąść za kółko. Owszem, między Florencją, Sieną czy Pizą kursują pociągi, ale gubią one to, po co naprawdę jedziesz do Włoch - widoki na wzgórza Val d’Orcia, winnice Chianti i malownicze miasteczka na wzgórzach. Samochód daje ci swobodę, by zatrzymać się w polu przy złocie słońca nad Montepulciano czy Pienzą, bez patrzenia na rozkład jazdy. Autobusy bywają opóźnione, a w sezonie przeładowane, co odbiera frajdę z podróży. Jeśli planujesz zwiedzanie San Gimignano, Volterry czy Lukki, własne cztery kółka to strzał w dziesiątkę - dojedziesz pod same mury, a nocleg znajdziesz z widokiem na wzgórza, gdzie dech zapiera o poranku.

Pociągiem sprawdzisz się tylko wtedy, gdy celujesz w duże miasta: Florencję z jej Santa Maria del Fiore, Sienę z Piazza del Campo czy Pizę z Krzywą Wieżą. Godziny kursowania są przewidywalne, ale z dworca w Sienie do centrum na wzgórzu musisz wdrapać się pieszo lub czekać na autobus. Z kolei Cinque Terre to zupełnie inna bajka - tam samochód jest zbędny, bo wioski łączy kolejka i ścieżki nad morzem. W Toskanii jednak najwięcej atrakcji czeka na uboczu: winnice w Chianti, sztuka w małych kościołach czy restauracje z widokiem na Val d’Orcia. Dlatego najlepiej wynająć auto na lotnisku we Florencji lub Pizie - koszt to około 150-250 zł za dzień z pełnym ubezpieczeniem. Stąd możesz ruszyć w trasę, która łączy Montepulciano, Pienzę i San Gimignano bez pośpiechu.

Pamiętaj o jednym: w miasteczkach na wzgórzach parkowanie to wyzwanie. W San Gimignano czy Volterrze lepiej zostawić auto na płatnym parkingu przed murami (ok. 2-3 euro za godzinę) i iść uliczkami. W Sienie unikaj wjazdu do strefy ZTL - mandaty przychodzą po latach. Plan zwiedzania na tydzień z samochodem to gwarancja, że zobaczysz więcej niż standardowe zdjęcia z Instagrama. Koniecznie wjedź na wzgórza Val d’Orcia o zachodzie słońca - widoki na falujące pola i cyprysy zapierają dech. Autobusem czy pociągiem ominiesz te momenty, a szkoda, bo to one robią największe wrażenie.

Ile kosztuje tydzień w Toskanii - konkretne kwoty na nocleg, paliwo, jedzenie i bilety

Tydzień w Toskanii to wydatek, który da się sensownie zaplanować, jeśli wiecie, na co konkretnie przeznaczycie budżet. Zacznijmy od noclegu. Za apartament dla dwóch osób w miasteczku takim jak Montepulciano czy Pienza zapłacicie od 350 do 600 zł za noc w sezonie średnim, czyli około 2500-4200 zł za tydzień. Jeśli wolicie agriturismo z widokiem na winnice Chianti, ceny idą w górę o 100-200 zł za dobę, ale dostajecie wtedy spokój i często dostęp do basenu. Osobny koszt to paliwo - przejechanie trasy między Florencją a Val d’Orcia, z przystankami w Sienie, San Gimignano i Volterrze, to około 600-800 km. Przy spalaniu 7 l/100 km i cenie benzyny około 6,80 zł za litr wyjdzie wam 350-400 zł na cały tydzień.

Jedzenie to kolejna spora pozycja, ale w Toskanii można zjeść dobrze bez przepłacania. Obiad w prostej restauracji w Sienie, na przykład przy Piazza del Campo, to wydatek 50-70 zł od osoby za makaron i wino. Kolacja w bardziej turystycznym miejscu, jak przy katedrze Santa Maria del Fiore we Florencji, kosztuje już 90-120 zł. Jeśli choć raz dziennie gotujecie sami - lokalne warzywa, chleb i ser z targu w Lukce czy Pizie - zejdziecie do 30-40 zł na osobę za posiłek. Tygodniowy budżet na jedzenie dla dwóch osób to realnie 1500-2000 zł, w zależności od tego, ile razy pozwolicie sobie na dłuższe siedzenie w restauracji z widokiem na wzgórza.

Bilety wstępu to najmniejszy, ale warty uwagi wydatek. Wejście do katedry w Sienie i na wieżę Torre del Mangia to około 50 zł łącznie. W Pizie za kompleks Piazza dei Miracoli zapłacicie podobnie. Muzea we Florencji, jak Uffizi czy Galeria dell’Accademia, kosztują po 80-100 zł za bilet, ale warto rezerwować online, żeby nie stać w kolejkach godzinami. Jeśli planujecie zwiedzanie czterech - pięciu większych obiektów w tygodniu, doliczcie 400-500 zł na osobę. Do tego dojdzie parking - w miasteczkach takich jak San Gimignano czy Volterra zapłacicie 10-15 zł za cały dzień, a w centrum Florencji nawet 30 zł za godzinę, więc lepiej zostawić auto na parkingu przy stacji kolejowej i wjechać transportem publicznym.

Podsumowując, tydzień w Toskanii dla dwóch osób to koszt rzędu 5000-7000 zł, jeśli śpicie w przyzwoitym noclegu, jecie obiad w restauracji i zwiedzacie najważniejsze zabytki. Oszczędzicie 1000-1500 zł, wybierając mniej turystyczne miasteczka jak Pienza czy Montepulciano zamiast Florencji, oraz gotując część posiłków. Najwięcej wydacie na paliwo, jeśli postanowicie objechać całe Chianti i Cinque Terre w jeden dzień - lepiej rozłożyć to na dwa etapy i spać bliżej wybrzeża.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski