Przejdź do treści
Wakacje Nad Morzem

Tajlandia Plaże - 10 Najpiękniejszych Miejsc Na Wymarzony Wypoczynek

Odkryj 10 najpiękniejszych plaż w Tajlandii idealnych na spokojny wypoczynek. Poznaj dzikie, puste wybrzeża z dala od tłumów i głośnych imprez.

Idyllic Ao Nang beach scene with clear turquoise waters and lush green cliffs in Krabi, Thailand. Pozdrowienia z: Wakacje Nad Morzem Par avion

Plaże, które nie wpuszczają imprezowiczów - gdzie znaleźć ciszę i pusty piasek

Wyobraź sobie plażę, którą dzielisz dosłownie z garstką osób. Żadnego głośnego boom-boom z barków, żadnych przekrzykujących się turystów. Tylko ty, szum wody i widok na wapienne klify. To nie jest ściema z folderu biura podróży. Żeby to przeżyć, wystarczy odbić od utartych szlaków. Na Koh Lanta czy Koh Lipe znajdziesz odcinki wybrzeża, gdzie jedynym dźwiękiem jest szelest palm i plusk fal. Na przykład plaża Sunset na Koh Lanta - idealne miejsce, żeby oglądać zachód słońca bez tłumu, który blokuje kadr. Woda jest krystalicznie czysta, a piasek drobny i miękki. Żadnych leżaków za dopłatą, żadnych naganiaczy na masaż. Tylko natura i spokój.

Jeśli szukasz czegoś bardziej dzikiego, wybierz się na Railay. Tylko pamiętaj - Railay ma kilka odsłon. Najbardziej oblegana jest plaża główna, ale wystarczy przejść kawałek przez las do Phra Nang, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. To miejsce, gdzie wapienne klify wbijają się w turkusową wodę, a jedyną restauracją jest ta serwująca widoki. Dla rodzin z dziećmi spokojna plaża na Koh Samui, jak Choeng Mon, będzie lepszym wyborem niż zatłoczone Chaweng. Woda jest płytka, a sporty wodne ograniczone do minimum - więcej tu pływania i budowania zamków z piasku niż skuterów wodnych.

Prawdziwą perełką jest jednak Maya Bay na Koh Phi Phi. Tak, to ta słynna zatoka z filmu. Ale uwaga: w sezonie jest zamknięta dla masowego ruchu. Możesz tam dopłynąć łodzią wcześnie rano lub późnym popołudniem, kiedy ochroniarze parku narodowego puszczają tylko małe grupki. Wtedy masz szansę zobaczyć ją prawie pustą. To właśnie w takich momentach rozumiesz, dlaczego warto zrezygnować z imprezowego życia w Bangkoku czy Phuket na rzecz dzikich wysp. Nie chodzi o wygodę, ale o możliwość usłyszenia własnych myśli nad brzegiem morza.

Koh Kradan i wybrzeże, na którym nie ma skuterów wodnych

Wybrzeże Tajlandii to nie tylko Phuket i Koh Samui, które przyciągają tłumy turystów. Jeśli szukasz miejsca, gdzie nie słychać silników skuterów wodnych, a jedynym dźwiękiem jest szum morza i wiatru w liściach palm, warto skierować się do Koh Kradan. Ta mała wyspa w parku narodowym oferuje krystalicznie czystą wodę i plaże, przy których nie znajdziesz komercyjnego zgiełku. Piasek jest tu biały i drobny, a widoki na wapienne klify przypominają te z Koh Phi Phi, ale bez tłumów. Idealne miejsce dla osób, które szukają spokojnego wypoczynku z dala od głośnych barów i sportów wodnych, które na innych wyspach bywają uciążliwe.

W okolicy Krabi, szczególnie w zatokach Railay i Phra Nang, znajdziesz podobny klimat, ale z łatwiejszym dostępem do restauracji i łodzi, które kursują do bardziej odległych plaż. Railay Beach to klasyk - wapienne klify otaczają plażę z obu stron, a morze jest idealne do snorkelingu. Jeśli wybierzesz się wcześniej, możesz trafić na moment, gdy Maya Bay jest jeszcze pusta, zanim przypłyną pierwsze łodzie z turystami z Phuket. To właśnie te mniej oblegane odcinki wybrzeża, jak Koh Lanta czy Koh Lipe, dają ci szansę na prawdziwy kontakt z naturą.

Dla rodzin z dziećmi najlepszym wyborem będzie spokojna plaża na Koh Lanta, gdzie woda jest płytka i ciepła, a wieczorem można oglądać zachód słońca bez tłumów. Z kolei Koh Samui oferuje więcej udogodnień i sportów wodnych, ale jeśli twoim priorytetem jest cisza i piaszczyste plaże bez komercyjnych atrakcji, Koh Kradan i okolice Krabi pozostają jednymi z najpiękniejszych miejsc w Tajlandii. Warto zarezerwować kilka dni na łódź, która zabierze cię między wyspami - każda z nich ma coś innego do zaoferowania, od zatok ukrytych wśród wapiennych skał po plaże, gdzie jedynym towarzystwem będą kraby i mewy.

Zatoka Tajlandzka kontra Morze Andamańskie - na które wybrzeże lecieć w twoim terminie

Wybór między wschodnim a zachodnim wybrzeżem Tajlandii to jedna z pierwszych decyzji, którą musisz podjąć przed wyjazdem. Zatoka Tajlandzka i Morze Andamańskie różnią się nie tylko krajobrazem, ale przede wszystkim pogodą w konkretnych miesiącach. Jeśli lecisz między listopadem a kwietniem, śmiało celuj w Andamańskie z Phuket, Krabi, Koh Phi Phi czy Koh Lanta. To wtedy wapienne klify Railay Beach i zatoka Maya Bay na Phi Phi wyglądają jak z folderu - woda jest krystalicznie czysta, a słońce gwarantowane. W tych miesiącach wyspy takie jak Koh Lipe oferują najlepsze warunki do snorkelingu, bo widoczność pod wodą sięga kilkunastu metrów.

Od maja do października lepiej sprawdzi się Zatoka Tajlandzka. Koh Samui, Koh Phangan i mniej znane miejsca wokół parku narodowego Ang Thong mają wtedy suchą porę, podczas gdy na zachodzie lałoby bez przerwy. To dobry wybór, jeśli zależy ci na spokojnej plaży bez tłumów i chcesz uniknąć ryzyka odwołanych rejsów łodzią. Warto też pamiętać, że Koh Samui oferuje więcej infrastruktury dla rodzin - dobre restauracje, sporty wodne i łatwy dojazd z Bangkoku. Z kolei fani nurkowania powinni sprawdzić, czy w ich terminie otwarte są konkretne parki narodowe, bo niektóre wyspy zamykają się na kilka miesięcy w roku.

Jeśli twój termin wypada w kwietniu lub październiku, masz szansę trafić na pogodę na obu wybrzeżach, ale i tak warto sprawdzić prognozy na kilka dni przed wylotem. Phra Nang na Railay to jedno z tych miejsc, gdzie widoki zapierają dech o każdej porze roku, ale przy deszczu łódź może nie dopłynąć. Ostatecznie nie chodzi o to, które wybrzeże jest ogólnie lepsze, tylko które pasuje do twojego konkretnego terminu i oczekiwań - czy szukasz dzikiej przyrody i krystalicznie czystej wody, czy raczej wygody i spokojnego wypoczynku na piaszczystej plaży z widokiem na zachód słońca.

Tajlandia bez łodzi długoogoniastych - dzikie zatoczki dostępne od ręki z lądu

Większość osób planujących wakacje w Tajlandii od razu myśli o łodzi długoogoniastej i rejsie na Koh Phi Phi. Tymczasem wiele z najpiękniejszych plaż tego kraju znajduje się na stałym lądzie i nie wymaga organizowania transportu morskiego. W okolicach Krabi, a konkretnie na półwyspie Railay, czeka na ciebie kilka perełek dostępnych pieszo lub po krótkim spacerze przez dżunglę. Plaża Phra Nang, schowana za wapiennymi klifami, oferuje krystalicznie czystą wodę i biały piasek, który przyciąga zarówno rodziny z dziećmi, jak i osoby szukające spokojnego wypoczynku. Co ważne, nie musisz martwić się o rozkład łodzi ani tłumy z Bangkok - to miejsce, gdzie możesz po prostu rozłożyć ręcznik i zostać na cały dzień.

Jeśli zależy ci na dzikszych zatoczkach, koniecznie sprawdź plażę Tubkaek, położoną nieco dalej od głównych szlaków. To idealne miejsce na popołudnie z książką i obserwację zachodu słońca, bez tłumów turystów z Koh Samui czy Koh Lanta. Woda jest tu spokojniejsza niż w popularnych zatokach, a widoki na wapienne skały robią ogromne wrażenie. Dla aktywnych dostępne są sporty wodne, a dla poszukiwaczy podwodnego świata - doskonałe warunki do snorkelingu tuż przy brzegu. Restauracje serwujące świeże owoce morza znajdziesz w odległości kilku minut spacerem, co czyni to miejsce wygodnym nawet dla rodzin z małymi dziećmi.

Warto też wiedzieć, że niektóre z najpiękniejszych plaż Tajlandii, jak Maya Bay na Koh Phi Phi, bywają zamknięte dla turystów w sezonie ochronnym lub wymagają wcześniejszej rezerwacji. Wybierając plaże dostępne z lądu, omijasz te biurokratyczne przeszkody. Na przykład w parku narodowym w okolicy Krabi znajdziesz zatoki, które nie są oblegane przez łodzie wycieczkowe. Piasek jest równie miękki, a woda równie krystaliczna, ale spokój i przestrzeń - bezcenne. Dla osób, które nie chcą spędzać wakacji na przesiadaniu się między wyspami, takie miejsca jak Railay czy okolice Phuket oferują to, co najlepsze w Tajlandii: widoki, wygodę i prawdziwy relaks.

Plaże dla początkujących snorklerów - płytkie rafy przy samym brzegu

Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z podwodnym światem, Tajlandia oferuje miejsca, gdzie snorkeling jest prosty, bezpieczny i nagradzający od razu. Zamiast od razu płynąć łodzią na głęboką wodę, postaw na plaże z płytkimi rafami koralowymi, które zaczynają się kilkanaście metrów od brzegu. Na Koh Samui sprawdzisz zatokę Thong Krut - woda sięga tam najwyżej do pasa, a pod powierzchnią czekają kolorowe ryby i zdrowe korale, bez silnych prądów. To idealne miejsce, żeby oswoić się z maską i rurką bez presji czasu.

Na Koh Lanta znajdziesz plażę Kantiang Bay, gdzie piasek jest drobny, a rafa rozciąga się wzdłuż całej zatoki. Wchodzisz do wody i po kilku krokach masz przed sobą całe podwodne zoo. Dla rodzin z dziećmi to wręcz wymarzone warunki - maluchy mogą pluskać się w płyciźnie, a ty spokojnie obserwujesz życie rafy. Co ważne, ruch łodzi jest tu minimalny, więc nie musisz martwić się o śruby i hałas silników.

Jeśli marzy ci się coś bardziej dzikiego, wybierz się na Koh Lipe. Plaża Sunrise Beach oferuje krystalicznie czystą wodę i rafę, którą możesz eksplorować bez odpływania daleko od brzegu. Wschody słońca są tu spektakularne, ale poranna godzina to też najlepszy moment na snorkeling - woda jest spokojniejsza, a ryby bardziej aktywne. W przeciwieństwie do zatłoczonego Maya Bay na Phi Phi, Koh Lipe zachowuje kameralny klimat, a widoki pod wodą w niczym nie ustępują tym z parku narodowego.

Pamiętaj tylko o jednym: nawet w płytkiej wodzie używaj pianki lub butów do wody. Wapienne klify w okolicy Krabi czy Railay kruszą się, a ostre fragmenty koralowców łatwo o skaleczenie. Reszta to już czysta przyjemność - wystarczy maska, rurka i odrobina ciekawości.

Miejsca, gdzie woda jest ciepła nawet w porze deszczowej

Jeśli myślisz, że w Tajlandii trzeba polować na słońce między czerwcem a październikiem, to jesteś w błędzie. Owszem, w porze deszczowej pogoda potrafi spłatać figla, ale nie oznacza to, że musisz rezygnować z kąpieli w morzu. Wręcz przeciwnie - są miejsca, gdzie woda pozostaje przyjemnie ciepła przez cały rok, a deszcz pada głównie nocą lub szybko przechodzi, zostawiając po sobie czyste, błękitne niebo. Kluczem jest wybór odpowiedniego regionu.

Zatokę Tajlandzką, czyli okolice Koh Samui, Koh Phangan i Koh Tao, omija główny sezon monsunowy w innych porach roku niż zachodnie wybrzeże. Od października do grudnia na Koh Samui woda w morzu ma około 28 stopni, a fale są minimalne. To idealne miejsce, jeśli szukasz spokojnej plaży z drobnym piaskiem i chcesz uniknąć tłumów. Z kolei na wyspach takich jak Koh Lipe na południu, temperatura wody utrzymuje się na poziomie 27-29 stopni nawet w listopadzie, bo zatoka jest osłonięta przed wiatrami. Jeśli więc planujesz wyjazd w porze, gdy w Polsce leje, a w Bangkoku zdarzają się ulewy, celuj w te rejony.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na zachodzie, w okolicach Phuketu i Krabi. Od maja do października morze bywa wzburzone, ale nie oznacza to końca plażowania. W zatokach otoczonych wapiennymi klifami, jak na Railay czy Phra Nang, woda jest krystalicznie czysta i spokojna nawet przy silniejszym wietrze. To zasługa naturalnych osłon skalnych. Co więcej, w porze deszczowej na Koh Phi Phi czy Koh Lanta jest znacznie mniej osób, a ceny noclegów spadają o połowę. Jeśli nie przeszkadza Ci krótki, tropikalny deszcz po południu, możesz mieć całe plaże niemal dla siebie. Snorkeling w Maya Bay o poranku, gdy łódź turystyczna przybija dopiero po 9, to przeżycie, które w sezonie jest praktycznie niemożliwe.

Warto też rozważyć park narodowy Mu Ko Ang Thong - dostępny tylko z Koh Samui lub wysp okolicznych. W listopadzie woda jest tam ciepła, a widoki na wapienne skały i laguny robią ogromne wrażenie. Nie licz jednak na typowy wypoczynek z leżakiem i koktajlem - to miejsce dla aktywnych, którzy chcą pływać kajakiem i wspinać się na punkty widokowe. Dla rodzin z dziećmi lepszym wyborem będzie Koh Samui z piaszczystymi, łagodnymi zejściami do wody, restauracjami serwującymi lokalne owoce morza i szeroką ofertą sportów wodnych. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić prognozę dla konkretnej zatoki, a nie całej wyspy - różnica między plażą od strony wschodniej a zachodniej na tej samej wyspie potrafi być ogromna.

Plaże z cieniem - naturalne zadaszenie z palm i klifów, a nie leżak za 200 bahtów

Na plażach Tajlandii wcale nie musisz płacić za parasol, żeby schować się przed słońcem. Wystarczy, że wybierzesz miejsce, gdzie naturą jest cień. Na Railay Beach w Krabi wapienne klify rzucają długi, chłodny cień już od wczesnego popołudnia. Leżysz na piasku, a nad głową masz skalną ścianę porośniętą zieloną roślinnością. To zupełnie inny komfort niż walka o leżak za 200 bahtów na zatłoczonej plaży w Phuket. Podobnie jest na plaży Phra Nang, gdzie palmy kokosowe rosną tak gęsto, że tworzą naturalny dach. Nie potrzebujesz tu parasola, żeby czytać książkę czy drzemać.

Jeśli szukasz miejsca, gdzie cień to standard, a nie luksus, warto pomyśleć o Koh Lanta. Wyspa oferuje długie, piaszczyste plaże z rzędami palm, które dają schronienie przez większą część dnia. Na Koh Lipe znajdziesz z kolei plaże otoczone lasem, gdzie nawet w południe można znaleźć chłodny zakątek. To idealne rozwiązanie dla rodzin z małymi dziećmi, które nie mogą spędzać godzin na pełnym słońcu, a chcą cieszyć się krystalicznie czystą wodą i białym piaskiem.

Na Koh Samui i Koh Phi Phi sytuacja wygląda nieco inaczej. Popularne plaże, jak Maya Bay czy zatoki wokół wysp, często są odsłonięte i nagrzane. Ale wystarczy przepłynąć łodzią kilkaset metrów, żeby znaleźć zatoczkę z wysokimi klifami, które dają naturalny cień. Warto też pamiętać o parku narodowym na Koh Phi Phi, gdzie skaliste formacje tworzą malownicze wnęki idealne na popołudniowy odpoczynek. To świetna alternatywa dla zatłoczonych plaż, gdzie każdy centymetr piasku jest zajęty przez turystów.

Jeśli planujesz wyjazd, nie ograniczaj się do jednej plaży. Sprawdź, które miejsca oferują naturalne zacienienie od klifów, palm czy skalnych nawisów. Dzięki temu unikniesz przepłacania za parasol, a jednocześnie zyskasz spokojniejszy i bardziej komfortowy wypoczynek. Na takich plażach nie tylko odpoczniesz, ale też nacieszysz oczy widokami, które w Tajlandii są naprawdę wyjątkowe.

Gdzie spać 50 metrów od wody i nie wydać majątku - hotele przy plażach bez pośredników

Szukasz noclegu, z którego wyjdziesz w klapkach i po minucie wejdziesz w ciepłą wodę, ale nie chcesz przepłacać za widok z okna? W Tajlandii to wciąż możliwe, pod warunkiem że ominiesz wielkie platformy rezerwacyjne i pośredników. Na Koh Samui czy Phuket za bungalow sto metrów od plaży zapłacisz nawet 300-500 bahtów za noc, jeśli trafisz na lokalny pensjonat bez gwiazdek i recepcji w eleganckim lobby. Warto szukać ofert na miejscu albo przez grupy na Facebooku, gdzie właściciele sami wystawiają wolne pokoje. Na Koh Lanta czy Koh Lipe znajdziesz proste chatki z werandą dosłownie na piasku, skąd rano patrzysz na krystalicznie czystą wodę i wapienne klify.

Najlepszym trikiem jest wybór mniej obleganych miejsc w obrębie popularnych wysp. Zamiast zatłoczonej Maya Bay na Koh Phi Phi, postaw na Railay Beach albo Phra Nang w okolicy Krabi - tam łódź dowozi cię pod same drzwi, a wieczorem masz plażę prawie dla siebie. Na Koh Samui unikaj głównego pasa Chaweng, gdzie ceny są najwyższe, i skieruj się na spokojniejszą plażę na południu wyspy. Za 1000-1500 bahtów dostaniesz pokój w małym resortiku, który oferuje lepszy stosunek ceny do jakości niż hotele z basenem i recepcją w trzech językach.

Rodziny z dziećmi docenią Koh Lanta - szerokie plaże, łagodne zejście do wody i brak imprezowego zgiełku. Dla aktywnych lepszym wyborem będzie Koh Tao, znane z nurkowania i snorkelingu, gdzie wieczorem odpoczywasz na plaży z zimnym Singha w dłoni. W każdym przypadku warto zarezerwować pierwszą noc przez internet, a resztę szukać już na miejscu. Tajowie często negocjują ceny, zwłaszcza poza sezonem, kiedy hotele świecą pustkami. Ominięcie platform oszczędza ci nawet 30-40% kosztów, a przy okazji dostajesz bardziej bezpośredni kontakt z właścicielem, który doradzi, gdzie zjeść najlepsze pad thai albo którą łódź wybrać na wycieczkę do parku narodowego.

Plaże z jedzeniem, a nie z menu - gdzie na piasku dostaniesz świeżego grilla i mango sticky rice

Plaże w Tajlandii często kojarzą się z leżakiem, drinkiem w kokosie i menu wydrukowanym na laminowanej kartce. Ale jest sporo miejsc, gdzie jedzenie podaje się prosto z rusztowania ustawionego na piasku, a deserem jest mango pokrojone na miejscu. Na Railay Beach w Krabi, zwłaszcza w okolicy Phra Nang, lokalni sprzedawcy rozpalają grille o zmierzchu. Kupisz tam świeże krewetki, kalmary czy kawałki kurczaka marynowane w mleczku kokosowym, wszystko pieczone na twoich oczach. To zupełnie inny poziom niż zamawianie z karty w restauracji oddalonej o sto metrów od wody.

Na Koh Samui warto szukać mniej oczywistych zatoczek, jak Choeng Mon czy małe plaże wokół Lamai. Tam znajdziesz starsze panie z koszami, które sprzedają mango sticky rice zrobione według domowego przepisu. Na Koh Lanta z kolei, szczególnie na spokojnej plaży Klong Dao, wieczorem pojawiają się tymczasowe stragany z owocami morza. Możesz wybrać rybę prosto z lodu, a grillują ci ją na miejscu, posypując solą i chili. Ceny są niższe niż w turystycznych knajpach, a smak dużo bardziej autentyczny.

Jeśli szukasz czegoś bardziej dzikiego, Koh Phi Phi czyli słynna Maya Bay to nie tylko widoki wapiennych klifów i krystalicznie czystej wody. Na plaży Tonsai znajdziesz budki, gdzie podają pad thaia w liściu bananowca. Na Koh Lipe, która jest częścią parku narodowego, lokalni rybacy przybijają do brzegu i sprzedają prosto z łodzi świeżo złowione ryby. To idealne miejsce dla osób, które chcą połączyć snorkeling z jedzeniem na piasku bez zbędnych formalności.

Na Phuket, szczególnie na plażach mniej obleganych jak Kata Noi czy Bang Tao, też trafisz na takie punkty. Warto jednak pamiętać, żeby pytać o cenę przed zamówieniem. Grill na plaży to nie tylko jedzenie, ale też atmosfera. Słońce zachodzi, woda szumi, a ty jesz coś, co jeszcze godzinę temu pływało w morzu. Dla rodzin z dziećmi to świetna opcja, bo maluchy nie muszą czekać na kelnera, a dla par romantyczny wypoczynek przy świecach rozstawionych na piasku.

Trasa na 10 dni: z Bangkoku na Koh Samui i dalej, bez samolotu i marnowania urlopu na logistykę

Zaczynasz w Bangkoku, ale nie ma sensu tracić tu więcej niż jednego dnia na samym początku. Lepiej od razu złapać pociąg albo busa w kierunku Chumphon i stamtąd prom na Koh Samui. Samui oferuje wszystko, czego potrzebujesz po podróży: szerokie plaże z drobnym piaskiem, spokojną wodę do pierwszego kontaktu z morzem i całkiem przyzwoite restauracje, które nie każą ci płacić jak za zabytek. Jeśli szukasz miejsca, gdzie nie musisz od razu wskakiwać w flip-flopy i gonić za atrakcjami, to Chaweng albo Lamai dadzą ci oddech. Ale uwaga - to nie koniec.

Z Koh Samui łódź zabiera cię na Koh Phangan, a stamtąd już rzut beretem na Koh Tao. To właśnie tutaj znajdziesz jedne z najpiękniejszych plaż w Tajlandii, szczególnie jeśli chodzi o snorkeling i widoki pod wodą. Piasek jest biały, woda krystalicznie czysta, a wapienne klify w tle sprawiają, że czujesz się jak na filmie. Warto zostać tu dwie noce, żeby złapać poranny rejs dookoła wyspy - zobaczysz zatoki, do których nie dotrzesz pieszo, a które oferują idealne miejsce do pływania wśród ryb bez tłumów.

Potem robisz skok na południe. Promem albo łodzią hybrydową przeskakujesz na Koh Lanta. To spokojniejsza wersja wysp - mniej imprez, więcej przestrzeni. Dla rodzin albo osób, które mają dość biegania, Lanta to idealne miejsce na wypoczynek. Plaże są długie, morze płytkie, a słońce zachodzi tak, że nie chce się stąd wyjeżdżać. Możesz też stąd wypłynąć na jednodniową wycieczkę do parku narodowego na Koh Phi Phi albo na Railay Beach. Railay to osobna historia - dostępna tylko łodzią, z gigantycznymi wapiennymi skałami i zatoką Phra Nang, gdzie woda ma odcień, jakiego nie zobaczysz na zdjęciach z Instagrama bez filtra.

Na koniec masz jeszcze Koh Lipe, jeśli starczy czasu. Leży przy samej granicy, ale to właśnie tam znajdziesz Maya Bay w wersji bez tłumu - spokojna plaża, dobre miejsce do nurkowania i zero pośpiechu. Cała trasa nie wymaga latania, a logistyka sprowadza się do jednego biletu łączonego za promy. Reszta dzieje się sama.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski