Przejdź do treści
Europa

Split Opinie 2026 - Czy Warto Jechać? Kompletny Przewodnik

Zastanawiasz się, czy Split w 2026 roku to dobry wybór? Sprawdź nasze opinie i praktyczny przewodnik, by dowiedzieć się, czy miasto spełni Twoje oczekiwania.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Czy Split faktycznie zasługuje na miano turystycznego hitu 2026 roku

Split od lat utrzymuje się w ścisłej czołówce chorwackich miast najchętniej odwiedzanych przez turystów. Pytanie, czy rzeczywiście zasłużył na miano hitu 2026 roku, sprawdziłem na własnej skórze. Odpowiedź brzmi: tak, ale pod pewnymi warunkami. Miasto ma wszystko, czego przeciętny turysta może potrzebować - od antycznej historii po tętniące życiem plaże. Sercem Splitu jest pałac Dioklecjana, rzymski kompleks z IV wieku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Spacerując jego wąskimi uliczkami, przenosisz się w czasie, choć w sezonie musisz liczyć się z tłumami. Warto wejść do katedry św. Duje, by zobaczyć dzwonnicę, z której rozciąga się panorama dalmackiego wybrzeża. Złota Brama i podziemia pałacu to obowiązkowe punkty dla fanów architektury, ale prawdziwą perełką jest Promenada Riva - nadmorski deptak, gdzie ludzie siedzą, piją kawę i obserwują przepływające promy.

Jeśli chodzi o atrakcje, Split ma więcej do zaoferowania niż tylko stare miasto. Wzgórze Marjan to idealne miejsce na odpoczynek od zgiełku - las, ścieżki spacerowe i punkty widokowe, z których widać port i okoliczne wyspy. Dla rodzin z dziećmi polecam plażę Bačvice, płytką zatokę z charakterystyczną grą w picigin. To nie jest typowy kurort z leżakami, ale lokalny klimat robi swoje. W centrum znajdziesz mnóstwo restauracji serwujących owoce morza i tradycyjne dania dalmatyńskie, a wieczorem warto zajrzeć do teatru narodowego lub na koncert w Parku Sustipan.

Transport publiczny działa sprawnie - autobusy dowiozą cię pod same mury pałacu, ale z parkingiem bywa krucho, zwłaszcza w szczycie sezonu. Lepiej zostawić auto na obrzeżach i skorzystać z komunikacji. Split to też brama na wyspy - Hvar i Brač są o godzinę promem, więc możesz zrobić całodniową wycieczkę bez zmiany noclegu. Pogoda w 2026 roku? Spodziewaj się upałów od czerwca do września, ale maj i wrzesień to złoty środek - mniej ludzi, a woda wciąż ciepła. Czy warto jechać? Tak, jeśli lubisz miasta z duszą, które łączą rzymskie dziedzictwo z nowoczesnym stylem życia. Unikaj tylko sierpnia, chyba że masz ochotę na wakacje w tłumie.

Pałac Dioklecjana bez różowych okularów - na co naprawdę patrzysz

Stoisz na Riva, pijesz kawę i patrzysz na ogromny, kamienny mur. To nie jest zwykła fasada. Pałac Dioklecjana to w rzeczywistości rdzeń całego Splitu. Nie ma tu bramy wstępu i kas biletowych, bo podwórko cesarza to dziś główny deptak miasta. Wchodzisz przez Złotą Bramę i po kilku krokach jesteś na Perystylu, gdzie cesarz Dioklecjan wychodził do ludu. Dziś w tym samym miejscu siedzisz w kawiarni, a pod stopami masz oryginalne płyty sprzed siedemnastu wieków.

Turyści często mylą pałac z muzeum. Tymczasem w jego murach mieszkają ludzie, działają sklepy, a w podziemiach handlują pamiątkami. Najlepszym przykładem jest Katedra św. Duże, która stoi wprost na dawnym mauzoleum cesarza. Z jej dzwonnicy masz widok na całe miasto, Marjan i wyspy Brač oraz Hvar. W sezonie turystycznym kolejka na górę potrafi zająć pół godziny, ale panorama jest warta czekania. Jeśli chcesz uniknąć tłoku, wybierz się tam wczesnym rankiem przed godziną dziewiątą.

Po wyjściu z pałacu kierujesz się na promenadę Riva. To tutejszy salon, gdzie wieczorem spacerują rodziny z dziećmi, a w porcie cumują jachty. Stąd masz rzut beretem na plażę Bačvice, słynną z gry w picigin. Dla kontrastu warto wejść na wzgórze Marjan, skąd Split wygląda jak makieta z białych dachów i zieleni. Jeśli podróżujesz z dziećmi, park na szczycie ma place zabaw, a ścieżki są łagodne nawet dla małych nóg.

Transport publiczny w Splicie działa sprawnie, ale w wąskich uliczkach Starego Miasta samochód to przeszkoda. Parkingi poza sezonem kosztują około 10 zł za godzinę, latem ceny rosną dwukrotnie. Lepiej zostawić auto na obrzeżach i wsiąść w autobus. Sama architektura Splitu to mieszanka rzymskiej inżynierii, weneckiego gotyku i jugosłowiańskiego modernizmu. Pałac Dioklecjana, wpisany na listę UNESCO, nie jest tylko zabytkiem. To żywy organizm, który oddycha rytmem miasta od czasów cesarza aż po dzisiejsze wieczory na Riva.

Stare miasto to nie labirynt, tylko plan - jak je ogarnąć w 3 godziny

Pałac Dioklecjana to nie tylko największy zabytek Splitu, ale też serce starego miasta, w którym historia miesza się z codziennym życiem. Większość turystów wpada na riva, robi zdjęcie przy Złotej Bramie i gubi się wśród wąskich uliczek. Tymczasem w trzy godziny spokojnie ogarniesz najważniejsze miejsca, jeśli podejdziesz do tego z planem. Zacznij od południowej strony - wejdź przez Podrumy, bo to jedyna część pałacu, którą zwiedzisz za bilet, a przy okazji zobaczysz, jak wyglądały rzymskie magazyny z IV wieku. Potem skieruj się do Perystylu, czyli centralnego placu, gdzie cesarz Dioklecjan pokazywał się ludowi. Stamtąd masz rzut beretem do katedry św. Duje - wejdź na dzwonnicę, bo widok na miasto, port i wyspy Brač oraz Hvar jest wart każdego stopnia.

Po zejściu z wieży nie idź od razu na promenadę, tylko skręć w lewo w kierunku Złotej Bramy. To północne wejście do pałacu, które prowadzi prosto na plac Trg Republike. Po drodze miniesz małe muzea i sklepy z lokalnym rękodziełem, ale nie trać czasu na zakupy - lepiej zobaczyć teatr narodowy i starą synagogę. Jeśli masz ochotę na przerwę, usiądź w jednej z restauracji przy Trg Braće Radić, gdzie kelnerzy podają domowe wino i oliwę z dalmackich wzgórz. Po kwadransie ruszaj w kierunku Marjana - to wzgórze, które od XIII wieku chroni miasto od zachodu. Spacer na szczyt zajmuje około 20 minut, a nagrodą jest panorama całego Splitu, w tym stadion i plaża Bačvice.

Z Marjana zejdź w dół do parku przy promenadzie Riva. To miejsce, gdzie miejscowi piją kawę, a dzieci biegają po kamiennych płytach. Jeśli podróżujesz z rodziną, właśnie tutaj znajdziesz najwięcej przestrzeni do odpoczynku. W sezonie turystycznym unikaj godzin 11-14, bo słońce praży niemiłosiernie, a kolejki do lodziarni sięgają portu. Lepiej przyjść wczesnym popołudniem, gdy grupy wycieczek znikają w restauracjach. Pamiętaj też o transporcie - do starego miasta nie wjeżdżaj samochodem, bo parkingi są drogie i trudno dostępne. Lepiej zostaw auto na obrzeżach i skorzystać z transportu publicznego albo tramwaju. W trzy godziny zobaczysz wszystko, co w Splicie najważniejsze: rzymskie mury, dalmackie plaże, widoki na wyspy i atmosferę miasta, które żyje od czasów cesarza.

Plaża miejska, dzika zatoczka czy kąpielisko na Marjan - którą wybrać

Discover the serene beauty of a Croatian seaside town with lush greenery and iconic architecture.
Zdjęcie: Ramon Karolan

Plac w centrum Splitu, na którym stoi Pałac Dioklecjana, to dopiero początek. Gdy słońce zaczyna przygrzewać, a Ty masz ochotę się ochłodzić, stajesz przed wyborem, który mało który turysta przewiduje. Bo Split to nie tylko rzymskie mury i promenada Riva, ale też cała gama wodnych opcji, od tętniących życiem plaż po dzikie skaliste zakątki. Zastanawiasz się, gdzie spędzić popołudnie i czy warto pakować klapki i ręcznik.

Jeśli jedziesz z dziećmi i zależy Ci na wygodzie, plaża Bačvice to miejsce obowiązkowe. To piaszczysta, płytka zatoka w samym sercu miasta, gdzie w sezonie turystycznym panuje ścisk, ale udogodnień nie brakuje: prysznice, przebieralnie, wypożyczalnie leżaków i mnóstwo restauracji serwujących lody i frytki. Minus? Głośno, tłoczno, a ceny w okolicznych barach potrafią zaskoczyć. Alternatywą są betonowe kąpieliska na półwyspie Marjan - popularne wśród lokalnych mieszkańców, bo woda jest czystsza, a widoki na port i stare miasto wynagradzają brak piasku. Wejście do wody jest tu stopniowe, ale dno często pokrywają kamienie, więc warto mieć buty do wody.

Dla szukających ciszy i dzikiego krajobrazu najlepsze będą ukryte zatoczki wzdłuż południowego wybrzeża Marjanu. Dojdziesz do nich pieszo z centrum w 20 minut, ale przygotuj się na strome zejścia i brak infrastruktury. Żadnych leżaków, parasoli ani budek z napojami - tylko ty, skały i szum morza. Nagrodą jest możliwość oglądania statków wpływających do portu i zapach sosnowego lasu, który otula cały wzgórze. To raj dla par i fotografów, ale nie dla kogoś, kto chce spędzić dzień wygodnie.

A jeśli pogoda nie dopisze? Wtedy po zwiedzaniu Pałacu Dioklecjana, Katedry św. Duje i Złotej Bramy warto przesiąść się na prom i popłynąć na wyspy. Hvar i Brač oferują nie tylko plaże, ale też zabytki i klimatyczne knajpki. Decyzja o kąpielisku w Splicie to tak naprawdę wybór między wygodą a autentycznością. Bačvice to gwarancja, że dzieci się nie znudzą, Marjan to bliskość natury i panorama, a dzikie zatoczki to nagroda dla tych, którzy szukają spokoju z dala od tłumów.

Góra Marjan na piechotę i na rowerze - trasy, widoki i pułapki dla początkujących

Góra Marjan to zielone płuca Splitu i jedno z tych miejsc, które pokazują miasto z zupełnie innej perspektywy. Wznosi się na wysokość 178 metrów, ale nie daj się zwieść tej liczbie - podejście potrafi dać w kość, zwłaszcza gdy słońce grzeje w pełni sezonu turystycznego. Na szczyt prowadzi kilka tras, ale najpopularniejsza startuje z promenady Riva, tuż obok pałacu Dioklecjana. To około 40 minut marszu, w większości po asfalcie i żwirowych ścieżkach. Dla bardziej zapalonych spacerowiczów są dłuższe pętle, które zahaczają o stare pustelnie i pozostałości rzymskich fortyfikacji. Widoki z góry rekompensują każdą kroplę potu - z jednej strony rozpościera się panorama starego miasta, portu i wysp Brač oraz Hvar, z drugiej widać otwarte morze i plażę Bačvice.

Rowerzyści też znajdą tu coś dla siebie, ale uwaga - podjazdy bywają zdradliwe. Trasy na Marjan to głównie singletracki i szutrowe drogi, które wymagają dobrej kondycji i sprawnego sprzętu. Nie licz na asfalt aż do samego szczytu. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z górskim rowerem, lepiej wybierz łagodniejszą pętlę wokół półwyspu - jest mniej stromo, a przy okazji trafisz na małe, ukryte zatoczki idealne na popołudniowy odpoczynek. Wypożyczalnie rowerów znajdziesz w centrum, niedaleko Złotej Bramy i teatru narodowego, ale ceny bywają wyższe niż w innych częściach Dalmacji, zwłaszcza w lipcu i sierpniu.

Największą pułapką dla początkujących jest brak cienia na niektórych odcinkach i słabe oznaczenia tras. Nawet z mapą w telefonie łatwo skręcić w ślepą uliczkę, która kończy się stromym urwiskiem. Warto wcześniej sprawdzić pogodę - po deszczu ścieżki robią się śliskie, a widoki znikają za mgłą. Zabierz ze sobą wodę, bo na górze nie ma sklepów, a jedyna restauracja działa tylko w sezonie i serwuje drogie przekąski. Jeśli planujesz wycieczkę z dziećmi, wybierz wczesny poranek, zanim słońce stanie się naprawdę ostre, i trzymaj się głównej drogi prowadzącej do parku przyrodniczego.

Na koniec mała rada: nie ograniczaj się tylko do szczytu. Po drodze mijasz kilka punktów widokowych, z których rozciągają się kadry lepsze niż z samej góry. Jeden z nich, tuż za kapliczką św. Jerzego, pokazuje Splitu w pełnej krasie - z pałacem Dioklecjana wpisanym na listę UNESCO, łukami Złotej Bramy i zatoką wypełnioną jachtami. To właśnie tam, na ławeczce w cieniu sosen, najłatwiej zrozumieć, dlaczego mieszkańcy Chorwacji tak bardzo kochają to miasto.

Wyspy z portu Split - na którą popłynąć, żeby nie żałować 80 zł

Decyzja o wydaniu 80 zł na rejs z portu Split bywa trudna, bo ofert jest mnóstwo, a każda kusi obietnicą rajskich widoków. Najbezpieczniejszym wyborem, który rzadko kończy się rozczarowaniem, jest wyspa Brač. To nie tylko słynna plaża Zlatni Rat, która zmienia kształt pod wpływem wiatru, ale też miasteczko Bol z wąskimi uliczkami i lokalnymi winnicami. Jeśli wolisz klimat bardziej tętniący życiem, postaw na Hvar. Latem na promenadzie w Hvarze trudno o wolną ławkę, ale za to masz gwarancję dobrej kawy, widoków na jachtowy port i możliwość wejścia na wzgórze do twierdzy, skąd widać całą Dalmację. Z kolei gdy szukasz spokoju, a nie tłumów, wybierz Šoltę - mało turystów, dzikie zatoczki i autentyczne wioski, gdzie czas płynie wolniej.

Pamiętaj, że bilet na prom nie zawsze obejmuje wejście na plaże czy do muzeów. Za dodatkowe atrakcje na miejscu zapłacisz osobno, więc warto wziąć ze sobą wodę i przekąski, bo w sezonie turystycznym ceny w nadmorskich restauracjach potrafią zaskoczyć. Rejsy z Riva promenady odchodzą regularnie, ale w szczycie sezonu lepiej przyjść wcześniej, żeby nie stać w długiej kolejce do kasy. Jeśli podróżujesz z dziećmi, sprawdź rozkład powrotów - ostatni prom z Braču czy Hvaru odpływa zwykle przed zachodem słońca, a przegapienie go oznacza kosztowny nocleg na wyspie albo szukanie prywatnego transportu.

Alternatywą dla typowej wycieczki jednodniowej jest wynajęcie małej łodzi z lokalnym przewodnikiem w porcie. Wtedy możesz sam decydować, czy wolisz popływać w krystalicznie czystej wodzie przy bezludnej plaży, czy zejść na ląd w miasteczku, które nie figuruje w żadnym przewodniku. Koszt takiej przygody bywa wyższy niż 80 zł, ale daje swobodę i unikalne widoki, których nie zapewni żaden rejs masowy. Niezależnie od wyboru, pamiętaj, że wyspy wokół Splitu to nie tylko piaszczyste plaże i rzymskie zabytki, ale przede wszystkim inny rytm życia - leniwy, słoneczny i daleki od zgiełku starego miasta.

Nocleg w centrum kontra obrzeża - gdzie spać, żeby rano nie kląć własnych wyborów

Decyzja o tym, gdzie spać w Splicie, to często pierwszy poważny test cierpliwości dla turysty. Centrum kusi widokiem na Pałac Dioklecjana z okna i obietnicą, że na kawę wyjdziesz w kapciach. I rzeczywiście, mieszkając na Starym Mieście, masz wszystko pod ręką: Złotą Bramę, Katedrę św. Duje, a wieczorem Riva tętni życiem. Problem w tym, że to samo życie potrafi grać do trzeciej nad ranem, a zaparkowanie auta graniczy z cudem. Za nocleg w wąskiej uliczce zapłacisz średnio 150-250 euro za dobę w sezonie, a do tego dojdzie opłata za parking, który nierzadko kosztuje kolejne 20-30 euro dziennie. Jeśli przyjeżdżasz na dwa dni i chcesz zwiedzać na piechotę, centrum to dobry wybór, ale licz się z hałasem i tłumem, który zaczyna się już o ósmej rano.

Alternatywą są dzielnice poza murami, jak na przykład okolice parku Marjan czy plaży Bačvice. To zupełnie inna bajka. Za 80-120 euro znajdziesz tu przestronny apartament z miejscem parkingowym w cenie. Do Pałacu dojdziesz pieszo w 15-20 minut, ale po drodze miniesz lokalne piekarnie i skwery, gdzie nie ma turystów. Dla rodzin z dziećmi to strzał w dziesiątkę - blisko do plaży, a wieczorem cisza. Z kolei zapaleńcy widoków powinni celować w zbocza Marjanu, skąd rozpościera się panorama na miasto, port i wyspy Brač oraz Hvar. Minus? Na piechotę do Starego Miasta wracasz pod górkę, a transport publiczny w Splicie, choć tani (bilet za 1,5 euro), nie zawsze kursuje punktualnie.

Jest jeszcze opcja dla tych, którzy chcą połączyć zwiedzanie z wypoczynkiem - kwatery w rejonie portu, tuż przy promenadzie Riva. To kompromis między centrum a obrzeżami. Masz blisko do zabytków i restauracji, ale ceny noclegów są wyższe niż na Marjanie, a do plaży Bačvice trzeba iść 10 minut. Pamiętaj też, że w lipcu i sierpniu Split jest jak ul na sterydach - sezon turystyczny wywraca miasto do góry nogami. Jeśli zależy ci na spokoju, wybierz obrzeża. Jeśli chcesz poczuć ducha Dalmacji i budzić się z widokiem na rzymskie mury, płać za centrum i nie marudź. Ostatecznie to kwestia priorytetów: wygoda i parking czy magia miejsca i hałas do białego rana.

Jedzenie przy Rivie za 70 zł czy konoba dwie ulice dalej - gdzie smakuje Dalmacja

Spacerując promenadą Riva w Splicie, trudno oprzeć się zapachom z restauracji ustawionych tuż przy porcie. Kelnerzy zapraszają na pałac Dioklecjana w tle i talerz owoców morza za jakieś 70 zł. To kusząca opcja, zwłaszcza gdy słońce zachodzi nad Marjanem, a wokół tętni życie. Ale jeśli chcesz poczuć prawdziwy smak Dalmacji, od razu skręć w wąską uliczkę starego miasta, dwie - trzy przecznice od Rivy. W lokalnych konobach, bez widoku na jachty, zapłacisz podobnie, a dostaniesz porcję dwa razy większą, domowe wino i rozmowę z gospodarzem, który pamięta czasy, gdy Split był tylko miastem robotników i rybaków.

Różnica nie polega tylko na cenie. Na Rivie jesz dla widoku - na promenadę, port i wyspy Brač czy Hvar majaczące na horyzoncie. To miejsce na pierwsze „wow” i kawę za 15 zł. Ale za rogiem, przy Trg Republike albo w okolicy Złotej Bramy, konoby serwują te same ośmiornice z grilla i czarne risotto, ale w atmosferze, która nie zmieniła się od wieku. Często to rodzinne interesy, gdzie przepis na pašticadę przechodzi z pokolenia na pokolenie, a chleb pieką sami. Jeśli masz dzieci, spokojniejsza konoba będzie zbawieniem - nie musisz pilnować maluchów przy ruchliwej Rivie, a ogródek często wychodzi na cichy dziedziniec z widokiem na rzymskie mury.

W sezonie turystycznym, od czerwca do września, stoliki przy Rivie są rezerwowane z wyprzedzeniem, a kelnerzy pracują na akord. W konobie dwie ulice dalej obsługa ma czas, żeby doradzić, które wino z wyspy Hvar pasuje do dzisiejszego połowu. I to właśnie tam, przy kamiennym stole pod arkadami, poczujesz, że Dalmacja to nie tylko pałac Dioklecjana i katedra św. Duje wpisane na listę UNESCO, ale przede wszystkim ludzie i ich gościnność. Dlatego na obiad idź na Rivę dla widoku na promenadę i port, ale na kolację - szukaj konoby w cieniu starego miasta. Twój portfel (i kubki smakowe) ci podziękują.

Split jako baza wypadowa - co tracisz, jeśli nie wynajmiesz samochodu na jeden dzień

Wielu turystów traktuje Split jak przystanek w drodze na wyspy lub do parków narodowych. I rzeczywiście, z tego miasta łatwo ruszyć na Hvar, Brač, do Krki czy Plitvickich Jezior. Ale jeśli spakujesz się na wycieczkę autem zaraz po śniadaniu, ominie cię to, co Split ma najlepszego - poranną atmosferę starego miasta, gdy uliczki są jeszcze prawie puste, a kawa na Rivie smakuje inaczej niż w południowym tłoku. Wynajem samochodu na jeden dzień brzmi kusząco, ale w sezonie zapłacisz za parking w centrum nawet 50 zł za godzinę, a znalezienie miejsca w okolicach pałacu Dioklecjana to loteria. Lepiej przesiąść się na prom lub autobus - do Trogiru jedziesz pół godziny, a bilet kosztuje kilkanaście złotych.

Zamiast gnać w trasę, spędź przedpołudnie na Marjanie. To wzgórze, które miejscowi traktują jak własny park, a ty masz stamtąd widok na całe miasto, port i wyspy. Zejdziesz na plażę Kašjuni albo na skaliste zatoczki, gdzie woda jest czystsza niż na Bačvicach. Potem wróć na promenadę Rivę, usiądź w jednej z knajp przy porcie i popatrz na jachty oraz promy cumujące co kilkanaście minut. To jest rytm Splitu - nieśpieszny, ale pełen życia. Restauracje w starej części, zwłaszcza te przy mniejszych uliczkach odchodzących od Trg Republike, serwują lepsze owoce morza niż te na głównym deptaku, a rachunek bywa niższy o 20-30 procent.

Jeśli już musisz zobaczyć coś poza miastem, wybierz Salone - rzymskie ruiny dziesięć minut autobusem od centrum. Bilet kosztuje grosze, a tłumów nie ma nawet w lipcu. Zobaczysz, jak wyglądała Dalmacja przed cesarzem Dioklecjanem, i porównasz z jego pałacem, który dziś jest sercem Splitu. To bardziej wciągające niż stanie w korku na drodze do Omisza. Po powrocie masz jeszcze czas na katedrę św. Duje, wejście na dzwonnicę (około 30 zł) i spacer Złotą Bramą. Wieczorem teatr Narodowy albo drink na dachu hotelu z widokiem na port. Bez auta zdążysz wszystko, a nerwy zostawisz w domu.

Sezon, czerwiec, wrzesień - w który miesiąc celować, żeby nie stać w kolejce do toalety na Bačvicach

Największym błędem turystów planujących Split jest wybór lipca lub sierpnia. W tych miesiącach Pałac Dioklecjana, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, przypomina raczej zatłoczony bazar niż rzymskie miasto z IV wieku. Kolejki do toalety na plaży Bačvice potrafią zająć 20 minut, a na promenadzie Riva trudno znaleźć wolny stolik w restauracji. Jeśli chcesz zobaczyć Złotą Bramę i katedrę św. Duje bez przepychania się łokciami, celuj w czerwiec lub wrzesień.

Czerwiec to najlepszy moment na zwiedzanie centrum i wdrapanie się na wzgórze Marjan. Temperatura wody w morzu robi się przyjemna, pogoda dopisuje, a sezon turystyczny dopiero się rozkręca. Bez problemu znajdziesz miejsce na parkingu w okolicy portu, a bilety do muzeów i Teatru Narodowego nie wymagają rezerwacji z tygodniowym wyprzedzeniem. W czerwcu możesz też swobodnie wybrać się na wycieczki na wyspy Hvar i Brač - promy nie są jeszcze przeładowane, a widoki na Dalmację z pokładu są o wiele przyjemniejsze, gdy nie musisz stać w ścisku na pokładzie.

Wrzesień to z kolei miesiąc dla tych, którzy cenią spokój i niższe ceny noclegów. Split wciąż jest słoneczny i ciepły, ale na Trg Republike i wzdłuż promenady Riva nie ma już tłumów. To idealny czas, żeby z dziećmi spędzić dzień na Bačvicach bez walki o ręcznik, albo pospacerować po Starym Mieście, zaglądając do zabytków i rzymskich fragmentów architektury. Wrzesień daje też więcej opcji w restauracjach - obsługa ma czas, żeby polecić lokalne wina, a nie tylko szybko odbębnić zamówienie. Transport publiczny działa bez zarzutu, a dojazd z lotniska do centrum zajmuje kilkanaście minut.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski