Przejdź do treści
Europa

Santorini Co Zjeść? 10 Potraw Które Musisz Spróbować

Odkryj 10 wyjątkowych potraw, które musisz spróbować na Santorini. Poznaj smaki wulkanicznej ziemi i lokalnych specjałów, które zachwycą Twoje podniebienie.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Co naprawdę jada się na Santorini? Szybki rzut oka na talerz wyspiarza

Na Santorini je się głównie tym, co daje morze i wulkaniczna ziemia. To nie są puste slogany - wyspa ma unikalne produkty, których w takiej formie nie znajdziesz w żadnym innym zakątku Grecji. Lokalna kuchnia cykladzka stawia na prostotę, ale smak jest wyrazisty i głęboki. Żeby poczuć prawdziwy charakter wyspy, odłóż na chwilę turystyczne menu z frytkami i postaw na rzeczy, które rosną i pływają właśnie tutaj.

Na talerzu królują świeże ryby i owoce morza, ale też warzywa, które na tej jałowej glebie nabierają niesamowitej słodyczy. Pomidory z Santorini są małe, intensywnie czerwone i słodkie jak cukierki. Robi się z nich słynne ntomatokeftedes - lekkie i chrupiące placuszki pomidorowe. Do tego lokalne oliwki, chlorotyri (miejscowy, lekko słony ser) i fava - krem z żółtego groszku, który na Santorini ma aksamitną konsystencję i podawany jest z cebulą i kaparami. Obowiązkowo spróbuj też apochti, czyli wędzonej wieprzowiny, oraz melitzanes santorini - bakłażanów zapiekanych z pomidorami i serem.

Wybór restauracji jest ogromny, ale warto wiedzieć, gdzie iść, żeby nie przepłacić za widok, a dostać dobry talerz. W Oia ceny są wyższe - jeśli chcesz jeść z widokiem na kalderę, idź do Katina Fish Tavern w porcie Ammoudi, gdzie ryby są prosto z łodzi. W Fira szukaj Lucky’s Souvlaki na szybki, ale autentyczny posiłek. W Pyrgos, które jest spokojniejsze, sprawdzą się Kantouni i Captain Loizos - obie tawerny serwują solidne, domowe dania za rozsądne pieniądze. Jeśli wolisz plażę, w Kamari i Monolithos znajdziesz tawerny z prostym jedzeniem, a w Megolochori koniecznie zajdź do Milopetra - to miejsce znane z lokalnych win i tradycyjnych przystawek.

Do jedzenia pij lokalne wino. Santorini słynie z assirtiko - wytrawnego, mineralnego białego, które idealnie pasuje do ryb i owoców morza. Większość dobrych tawern ma je w karcie, często w przystępnej cenie. Pamiętaj, że na Santorini nie chodzi o finezyjne dania, ale o jakość składników i prostotę. Jeśli zjesz favę z widokiem na morze i popijesz ją lokalnym winem, zrozumiesz, o co tyle hałasu.

Fava z Santorini to nie zwykła pasta. Dlaczego smakuje zupełnie inaczej?

Fava z Santorini to nie tylko lokalny przysmak - to zupełnie inna bajka niż żółta pasta, którą możesz znać z kontynentalnej Grecji. Klucz tkwi w glebie i słońcu. Na tej wulkanicznej wyspie uprawia się specjalną odmianę żółtego groszku lathyrus, który po ugotowaniu daje kremową, aksamitną konsystencję i delikatnie słodkawy, orzechowy posmak. W tawernach w Pyrgos, Fira czy Oia podają ją skropioną lokalną oliwą, często z czerwoną cebulą i kaparami. Jeśli myślisz, że znasz greckie dipy, fava z Santorini kompletnie zmieni twoje wyobrażenie o tym, jak może smakować coś tak prostego.

Podobnie jest z innymi daniami opartymi na lokalnych składnikach. Ntomatokeftedes, czyli smażone placuszki z pomidorów, to kwintesencja wyspy - pomidory cherry rosnące w popiele wulkanicznym są tak intensywnie słodkie, że żaden sos z puszki nie ma szans. Warto też spróbować melitzanes santorini, czyli bakłażanów zapiekanych z serem chlorotyri - to lekki, słony ser, który idealnie równoważy smak warzyw. Owoce morza to oczywiście podstawa: w Ammoudi, małej zatoczce pod Oia, w Katina Fish Tavern dostaniesz grillowane ryby prosto z kutra, a w Kamari czy Monolithos znajdziesz tawerny, gdzie kalmary i smażone krewetki smakują jak wakacje.

Nie zapomnij o winie. Assirtiko, lokalne białe, ma mineralność, której nie znajdziesz u innych greckich szczepów - idealnie pasuje do owoców morza i smażonych przystawek. Na Pyrgos, w winiarni, możesz połączyć degustację z widokiem na kalderę. Jeśli masz ochotę na coś bardziej mięsnego, souvlaki z Lucky’s Souvlaki w Fira to klasyk, ale naprawdę warto zejść z głównego szlaku. W Parea Tavern w Megolochori czy w Kantouni w Pyrgos dostaniesz apochti - wędzoną wieprzowinę, która jest lokalnym rarytasem, a do tego domowe wino i widok na morze. Każda wizyta w tawernie to osobna historia, bo kuchnia cykladzka na Santorini to nie tylko jedzenie - to całe doświadczenie, od smaku favy po zapach oliwek i soli.

Tajemnica pomidorów z wulkanicznej ziemi i placki, od których się uzależnisz

Na Santorini jedzenie ma smak, który trudno znaleźć gdzie indziej. Wulkaniczna gleba, uboga w składniki odżywcze, zmusza rośliny do walki o przetrwanie, a efektem są pomidory o intensywnie słodkim, skoncentrowanym smaku. To właśnie one są podstawą ntomatokeftedes - chrupiących placków z cebulą i miętą, które znajdziesz w niemal każdej tawernie, ale najlepiej smakują w tych przy plaży w Kamari czy Monolithos. Jeśli chcesz poczuć prawdziwy charakter wyspy, zamów też favę - kremową pastę z żółtego grochu, podawaną z czerwoną cebulą i kroplą cytryny. To danie, wbrew pozorom, nie ma nic wspólnego z greckim hummusem, a jego aksamitna konsystencja i lekko orzechowy posmak potrafią zaskoczyć.

Owoce morza to oczywisty wybór na wyspie, ale nie daj się zwieść turystycznym knajpkom w Oia z widokiem na kalderę - tam za talerz grillowanej ryby zapłacisz fortunę, a dostaniesz przeciętność. Prawdziwe perełki kryją się w Pyrgos, Megolochori i przy porcie w Ammoudi, gdzie Katina Fish Tavern serwuje świeże ryby prosto z kutrów. Warto spróbować smażonych krewetek lub grillowanego labraksa, popijając lokalne assirtiko - wino o mineralnym, cytrusowym posmaku, idealnie równoważącym tłustsze dania. Jeśli wolisz coś bardziej mięsnego, souvlaki z Lucky’s w Firze to kultowe miejsce, gdzie za kilka euro dostaniesz soczyste szaszłyki, które smakują lepiej niż w wielu modnych restauracjach.

Nie pomiń też chlorotyri - lokalnego, twardego sera z koziego mleka, często podawanego z miodem lub grillowanego. A apochti, czyli suszona i wędzona wieprzowina, to specjał, który świetnie komponuje się z kieliszkiem ouzo. W tawernach takich jak Parea Tavern w Pyrgos czy Captain Loizos w Fira znajdziesz autentyczne dania cykladzkie, bez udziwnień - melitzanes santorini, czyli bakłażany zapiekane z pomidorami i serem, albo świeże oliwki prosto z gajów. Unikaj miejsc, które kuszą widokiem na morze, a stawiają na mrożone produkty. Na Santorini jada się prosto, ale intensywnie - i to właśnie ta prostota, w połączeniu z wulkanicznym terroir, sprawia, że wracasz do tych smaków myślami długo po powrocie.

Biały bakłażan i kapary z klifu, czyli warzywa, których nie przywieziesz z kontynentu

Kiedy myślisz o Santorini, pewnie widzisz błękitne kopuły i zachód słońca w Oia. Ale prawdziwy smak tej wyspy czai się w ziemi, a konkretnie w jej wulkanicznym pyle. To właśnie on sprawia, że lokalne warzywa mają zupełnie inny charakter niż te z greckiego lądu. Biały bakłażan, którego nie znajdziesz w żadnym supermarkecie na kontynencie, jest mniej gorzki, ma delikatniejszy miąższ i świetnie komponuje się z serem chlorotyri - miękkim, kozim serem o kwaskowatym posmaku, który produkuje się tylko na Cykladach. Do tego kapary. Na Santorini rosną dziko na klifach kaldery, są drobniejsze i ostrzejsze niż te ze słoika. W tawernach często trafisz na nie w sałatkach lub jako dodatek do ntomatokeftedes - placków z lokalnych pomidorów, które są słodkie i mięsiste, bo wulkaniczna gleba zatrzymuje wodę, koncentrując smak.

Jeśli chcesz poczuć prawdziwą kuchnię cykladzką, odpuść główne deptaki w Firze i Oia. Wsiadź w autobus albo wynajmij quad i jedź do Pyrgos. To wąskie uliczki, gdzie w cieniu winorośli znajdziesz tawerny takie jak Milopetra czy Kantouni. Tam dostaniesz favę - krem z żółtego grochu, podawany z cebulą i kaparami - oraz melitzanes santorini, czyli zapiekane białe bakłażany z pomidorem i serem. W Pyrgos warto też zajrzeć do Parea Tavern. Właściciele sami łowią ryby, a karta opiera się na tym, co przyniósł poranny połów. Zamów smażone kalmary albo apochti - suszoną wieprzowinę, którą kroi się cienko jak szynkę i podaje z serem. Do picia weź assirtiko, lokalne wino o mineralnym, cytrusowym posmaku. To jedno z niewielu win na świecie, które rośnie w glebie bez próchnicy - winorośl musi sięgać głęboko w wulkaniczne skały.

Osobny rozdział to owoce morza. W Ammoudi, porcie pod Oia, rybacy rozkładają sieci na kamieniach, a restauracje serwują to, co jeszcze przed chwilą pływało w morzu. Katina Fish Tavern to klasyk - grillowana ryba, oliwa z oliwek i cytryna z własnego ogródka. Ceny są wyższe niż w tawernach w głębi wyspy, ale widok na łodzie i zachód słońca jest wliczony w rachunek. Jeśli wolisz prostszą i tańszą opcję, poszukaj Lucky’s Souvlaki w Pirgos. To kultowe miejsce, gdzie souvlaki robią z mięsa marynowanego w lokalnym winie. Nie spodziewaj się wystroju - plastikowe krzesła i kartka z cenami nad ladą. Za to smak jest tak intensywny, że wrócisz tam kolejnego dnia.

Na koniec: nie wyjeżdżaj z wyspy bez spróbowania chlorotyri z miodem i orzechami na deser. To proste danie pokazuje, jak z kilku lokalnych składników można wyczarować coś, czego nie powtórzysz w domu. Santorini to nie tylko widokówki z kalderą. To wyspa, która smakuje inaczej niż reszta Grecji - bardziej ziemisto, słono i słodko zarazem. Wystarczy zejść z utartego szlaku w Oia, żeby odkryć, że najlepsze jedzenie czeka w Pyrgos, Megolochori albo na plaży w Kamari czy Monolithos, gdzie tawerny są puste w dzień, a wieczorem pełne miejscowych.

Chlorotyri i nie tylko. Przewodnik po serach, które pachną morzem

Chlorotyri to ser, którego nie znajdziesz poza Santorini. Wytwarzany z mieszanki mleka koziego i owczego, dojrzewa w glinianych naczyniach zakopywanych w ziemi. Daje to efekt zaskakujący: ser ma intensywnie słony posmak, ale nie jest nachalny. Wyczujesz w nim wiatr, słońce i oddech pobliskiego morza. To nie jest dodatek do deski serów, tylko samodzielne danie, które najlepiej smakuje skropione cytryną i posypane suszonym oregano. W tawernach w Pyrgos i Megolochori podają go z grubo krojonym chlebem i kieliszkiem assirtiko - wytrawnego wina, które przecina tę słoność idealnie.

Jeśli myślisz, że kuchnia Santorini kończy się na chlorotyri, jesteś w błędzie. Wyspa ma własną, unikalną odmianę greckiej kuchni cykladzkiej, opartą na tym, co wyciśnięto z jałowej, wulkanicznej ziemi. Pomidory cherry z Santorini są małe, słodkie i gęste, a z nich robi się ntomatokeftedes - smażone placuszki, które w Kamari i Monolithos serwują jako przystawkę do piwa. Melitzanes santorini, czyli bakłażany zapiekane z czosnkiem i pomidorami, to danie, które smakuje inaczej niż gdziekolwiek indziej. Zaskakuje prostotą i głębią smaku. Do tego dochodzi apochti - wędzona wieprzowina, którą kroi się cienko i podaje z gruzińskim chlebem lub sałatką z lokalnych oliwek.

W Oia i Firze znajdziesz restauracje z widokiem na kalderę, ale za ten widok zapłacisz dwa razy tyle. Warto wiedzieć, gdzie jeść, żeby nie przepłacić. Katina Fish Tavern w Ammoudi to legenda - ryby prosto z kutra, smażone na oliwie, bez zbędnych dodatków. W Kantouni w Pyrgos dostaniesz souvlaki z jagnięciny marynowanej w ziołach, a w Captain Loizos w Monolithos krewetki zapiekane z fava - kremem z żółtego grochu, który jest tutejszym klasykiem. Lucky’s Souvlaki w Oia to miejsce, które wygląda jak budka z fast foodem, ale mięso robią tam lepiej niż w wielu salonowych knajpach. Z kolei Parea Tavern w Fira serwuje tradycyjne dania, które smakują jak domowe - bez udziwnień, za to z lokalnych składników.

Nie daj się zwieść menu po angielsku. Szukaj tawern, gdzie kelner przynosi tablicę z wypisanymi kredą daniami dnia. W takich miejscach, jak Milopetra w Megolochori, dostaniesz świeże owoce morza pieczone w glinianym garnku, a do tego domowe wino. Klimat, smak i zapach - to wszystko składa się na kuchnię Santorini, która nie potrzebuje gwiazdek Michelina, żeby być niezapomniana.

Owoce morza w zatoce Ammoudi. Co zamówić, żeby nie przepłacić

Zejście z Oia do Ammoudi to prawie trzysta schodów, ale widok, który czeka na dole, wynagradza każdy krok. Ta maleńka zatoka to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na Santorini - turkusowa woda, białe domki wcinające się w skałę i łodzie rybackie kołyszące się przy nabrzeżu. I właśnie tutaj znajdziesz najlepsze owoce morza na wyspie, pod warunkiem że wiesz, co wybrać. Większość restauracji przy samej wodzie kusi widokiem na kalderę, ale rachunek potrafi przyprawić o zawrót głowy. Zamiast zamawiać zestaw turystyczny z krewetkami i homarem, postaw na lokalne specjały - grillowaną rybę dnia, którą złowiono kilka godzin wcześniej, albo smażone kalmary podane z cytryną. Ceny są wyższe niż w Fira czy Pyrgos, ale jakość świeżych ryb i ośmiornic suszących się na słońcu tuż obok stołów rekompensuje wydatek.

Jeśli chcesz zjeść dobrze i nie przepłacić, szukaj tawern nieco dalej od głównego deptaku. Katina Fish Tavern to instytucja - od dekad serwują tu carpaccio z ośmiornicy i grillowanego barwena, a kelnerzy doradzą, która ryba jest dziś najlepsza. Warto też zajrzeć do Ammoudi Fish Tavern, gdzie zamówisz talerz z mieszanką owoców morza - małże, krewetki i kawałki smażonej ryby - za rozsądną cenę. Unikaj miejsc, które w menu mają wszystko po trochu: pizzę, burgery i greckie dania. Prawdziwa kuchnia cykladzka w Ammoudi opiera się na prostocie - świeże ryby, dobra oliwa, cytryna i zioła.

Po obfitym posiłku warto wejść na górę do Oia, ale jeśli masz siłę, zostań na zachód słońca. Kolacja w Ammoudi o zmierzchu, gdy łodzie wracają do portu, a światła zapalają się w domkach na klifie, to moment, którego nie zapomnisz. Pamiętaj tylko o rezerwacji - stoliki przy samej wodzie rozchodzą się szybko, zwłaszcza w sezonie. Zamów butelkę chłodnego assirtiko, poproś o deser z lokalnym chlorotyri i ciesz się smakiem Santorini, który nie ma nic wspólnego z turystycznym pośpiechem.

Mięsożercy też mają raj. Apochti i inne zapomniane specjały

Na Santorini nie samą rybą człowiek żyje, choć owoce morza kuszą na każdym kroku. Wyspa skrywa też mięsne skarby, o które często pytają tylko wtajemniczeni. Jednym z nich jest apochti - wędzona wieprzowina, przyprawiona oregano i skropiona cytryną, która smakuje zupełnie inaczej niż wszystko, co do tej pory jadłeś w greckich tawernach. To danie, które na stałe gości w karcie tradycyjnych knajp w Pyrgos czy Megolochori, ale rzadko trafia na turystyczne menu w Fira czy Oia. Warto go poszukać, bo to esencja lokalnej kuchni cykladzkiej - prostej, ale pełnej charakteru.

Nie zapominaj też o melitzanes santorini, czyli bakłażanach zapiekanych z pomidorami i chlorotyri - kozim serem, który jest kwintesencją wyspiarskiego smaku. Jeśli wolisz coś lżejszego, spróbuj ntomatokeftedes, czyli smażonych placuszków z miejscowych pomidorów. Są chrupiące, słodkie i idealnie komponują się z kieliszkiem assirtiko - wytrawnego wina z lokalnych winnic. To wino ma mineralność, której nie znajdziesz nigdzie indziej, bo winorośle rosną w popiołach wulkanicznych. W Kamari czy Monolithos znajdziesz knajpy, które serwują je prosto z beczki, a widok na morze tylko podbija doznania.

Souvlaki z Lucky’s w Fira to klasyk, ale jeśli masz ochotę na coś bardziej wyrafinowanego, wybierz się do Katina Fish Tavern w Ammoudi albo do Kantouni w Megolochori. Tam apochti podają z dodatkiem fava - kremu z żółtego grochu, który jest tak gładki, że mógłby konkurować z hummusem. W Parea Tavern w Pyrgos dostaniesz z kolei dania, które łączą mięso z owocami morza, jak zapiekanka z ryb i wieprzowiny. To nie są kombinacje na siłę - to tradycja, która na Santorini ma się świetnie, bo wyspa od wieków uczyła się łączyć smaki z lądu i morza.

Wino Asyrtiko. Jak degustować i gdzie szukać butelek bez widoku na kalderę

Wino Asyrtiko to dla Santorini coś więcej niż lokalny trunek - to wizytówka wyspy, która smakuje zupełnie inaczej niż jakiekolwiek greckie wino z kontynentu. Jego kwaskowatość, mineralność i delikatna słoność biorą się z wulkanicznej gleby i morskiej bryzy. Jeśli chcesz go spróbować w autentycznej formie, nie szukaj kart win w restauracjach z widokiem na kalderę w Firze czy Oia - tam zapłacisz trzy razy więcej za butelkę, która często pochodzi z tego samego winiarza co ta w zwykłej tawernie w Pyrgos lub Megolochori. W tych mniej turystycznych miejscach, jak tawerna Parea Tavern czy Kantouni, dostaniesz Asyrtiko w cenie 15-20 zł za kieliszek, a do tego lokalne chlorotyri - ser, który idealnie przełamuje kwasowość wina.

Degustacja Asyrtiko to nie tylko kwestia wyboru lokalu, ale też pory dnia. Najlepiej smakuje wczesnym popołudniem, przed obiadem, gdy słońce jeszcze nie pali, a ty masz czas, żeby poczuć jego strukturę. W tawernach takich jak Captain Loizos w Ammoudi, gdzie serwują świeże ryby prosto z kutra, Asyrtiko łączy się z daniami jak smażone kalmary czy owoce morza z grilla. Jeśli wolisz coś bardziej tradycyjnego, spróbuj go z fava - kremem z żółtego grochu, który na Santorini podają z kaparami i cebulą. To połączenie jest tak oczywiste, że dziwi, czemu nie robi się go na kontynencie.

Nie daj się skusić na butelki z supermarketów w Kamari czy Monolithos - tam Asyrtiko często jest słodzone lub mieszane z tańszymi szczepami. Prawdziwe, wytrawne Asyrtiko znajdziesz w małych winiarniach w Pyrgos, gdzie możesz zamówić degustację za 30-40 zł i dostać do tego opowieść o tym, jak winorośle rosną w koszyczkach na glebie, która pamięta erupcję wulkanu. Jeśli idziesz na kolację do tawerny Milopetra, zapytaj o Asyrtiko z rocznika 2026 lub starsze - wtedy jego nuty cytrusów i białych kwiatów są najbardziej wyraziste. I pamiętaj: widok na kalderę nie poprawia smaku wina, a jedynie podbija rachunek.

Tanie jedzenie z sensem. Street food i piekarnie, do których wracasz 3 razy

Na Santorini nie musisz wydawać fortuny, żeby jeść dobrze. Wręcz przeciwnie - najlepsze smaki wyspy często znajdziesz w miejscach, gdzie nie ma wykrochmalonych obrusów ani karty dań w trzech językach. Weźmy chociażby Lucky’s Souvlaki w Firze. To budka, w której kolejka ustawia się od rana, a porcja mięsa z grilla w ciepłej picie kosztuje tyle, co kawa w modnej kawiarni. Souvlaki jest soczyste, doprawione cytryną i oregano, a do tego dostajesz garść frytek i ostrą paprykę. Żaden elegancki lokal nie odda tego prostego, ulicznego smaku.

Jeśli wolisz coś lżejszego, idź w stronę piekarni i małych sklepików z przekąskami. Chlorotyri - miejscowy ser wytwarzany z mleka koziego lub owczego - kupisz za kilka euro, a w połączeniu z pomidorem i kawałkiem chleba daje lepsze śniadanie niż niejeden hotelowy bufet. W Pyrgos albo Megolochori trafisz na gospody, które od rana smażą ntomatokeftedes - placki z suszonych pomidorów, mięty i cebuli. Są chrupiące z wierzchu, wilgotne w środku i idealnie komponują się z zimnym piwem. Podobnie rzecz ma się z melitzanes santorini, czyli bakłażanami zapiekanymi z serem i ziołami - to danie, które w tawernie kosztuje grosze, a smakiem bije na głowę niejedną droższą pozycję.

Nie zapominaj o owocach morza w wersji street food. W Ammoudi, tuż przy porcie, łodzie wyładowują świeże ryby i kalmary, które od razu lądują na patelni. Smażone krewetki czy małże w cieście, podane z cytryną i kawałkiem chleba, to posiłek, który jesz palcami, patrząc na zachód słońca nad kalderą. Podobnie w Kamari i na Monolithos - tam przy plaży znajdziesz budki, które serwują rybę prosto z rusztu, bez zbędnych dodatków. Cena? Często o połowę niższa niż w restauracjach z widokiem.

I na koniec coś, co często umyka: wino. Na Santorini nie musisz iść do winiarni. W małych sklepikach spożywczych kupisz butelkę assirtiko za 5-6 euro, a do tego lokalne oliwki i suszone pomidory. Usiądź na murku w Oia, otwórz wino i patrz, jak morze zmienia kolor. To jest właśnie ta grecka prostota, która smakuje najlepiej.

Gdzie usiąść wieczorem? Tawerny i restauracje z kuchnią, a nie tylko z widokiem

Wieczór na Santorini to nie tylko zachód słońca nad Oia. To przede wszystkim zapach smażonych ntomatokeftedes z dodatkiem chlorotyri i kieliszek lokalnego assirtiko. Pytanie nie brzmi „gdzie zjeść”, tylko „gdzie usiąść, żeby jedzenie było równie dobre jak widok”. Bo łatwo trafić do miejsca, które żyje tylko z kaldery i podaje odgrzewane souvlaki za 30 euro. Warto tego uniknąć.

Prawdziwa kuchnia cykladzka kryje się w Pyrgos, Megolochori albo w porcie Ammoudi. Właśnie tam, w tawernach takich jak Katina Fish Tavern czy Captain Loizos, dostaniesz świeże ryby prosto z morza, grillowane z odrobiną oliwy i cytryny. Żadnych mrożonek, żadnych sosów z torebki. Jeśli masz ochotę na fava - krem z żółtego grochu, który na wyspie smakuje zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej - idź do Kantouni w Pyrgos. Albo do Milopetry, gdzie podają ją z karmelizowaną cebulą i kaparami. To właśnie te dania, a nie widok, zostają w pamięci.

Nie daj się też zwieść pozorom w Fira. Większość restauracji przy deptaku to pułapki na turystów. Zamiast tego skręć w boczną uliczkę i znajdź Parea Tavern. Tam dostaniesz apochti - wędzoną wieprzowinę z Cyklad - i melitzanes santorini, czyli bakłażany zapiekane z pomidorami i serem. Do tego kieliszek wytrawnego assirtiko i masz wieczór, który smakuje lepiej niż setka zdjęć z Oia.

A jeśli masz ochotę na coś prostszego - Lucky’s Souvlaki w Fira to legenda. Nie ma tam widoku na kalderę, ale za to souvlaki jest soczyste, frytki chrupiące, a cena nie przypomina rachunku za apartament z basenem. Na plażach Kamari i Monolithos też znajdziesz dobre tawerny, gdzie owoce morza są serwowane bez zbędnej otoczki. Po prostu świeże, smażone, z kroplą cytryny. I to wystarczy.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski