Przejdź do treści
Europa

Rovinj w 3 Dni - Gotowy Plan Zwiedzania i Najlepsze Atrakcje

Zaplanuj idealne 3 dni w Rovinju. Poznaj sprawdzony plan zwiedzania, najlepsze atrakcje i porady, jak ominąć tłumy, by w pełni cieszyć się urokiem tego

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Stare Miasto Rovinj o 7:00 rano - jak ominąć tłumy i zobaczyć to, co naprawdę ważne

Większość turystów zaczyna dzień w Rovinju około dziesiątej, gdy pierwsze promy z wycieczkowiczami dobijają do portu. Jeśli chcesz zobaczyć miasto bez sztucznych dekoracji w postaci tłumu i plastikowych pamiątek, ustaw budzik na szóstą. O siódmej stare miasto dopiero się budzi - rybacy zwijają sieci na nabrzeżu, a zapach pieczonego chleba z okolicznych piekarni miesza się z poranną mgłą znad Adriatyku. To najlepszy moment, by wejść na wzgórze do kościoła św. Eufemii, zanim słońce zacznie prać w kamienne płyty, i usłyszeć tylko własne kroki. Widok z dzwonnicy o tej porze to czysta nagroda: dachy w kolorze terakoty, port jeszcze w półśnie, a w oddali wyspy Świętej Katarzyny i Świętego Andrzeja rysujące się na horyzoncie. Bilet na wieżę kosztuje kilka euro, ale płacisz za spokój, nie za przepychanie się w kolejce w południe.

Po zejściu z wzgórza skieruj się w wąskie uliczki centrum, które wenecki klimat zawdzięcza Republice Weneckiej - stąd charakterystyczne łuki, okiennice i kamienne studnie na podwórzach. Zamiast iść główną trasą wzdłuż portu, skręć w boczne zaułki. Zobaczysz pranie suszące się między oknami, koty przeciągające się na progach i lokalne sklepiki, które dopiero otwierają drzwi. To właśnie te miejsca, które nie trafiły na listę „najlepsze atrakcje Rovinj” z folderów biur podróży, oddają prawdziwy charakter miasta. Jeśli masz ochotę na śniadanie, wejdź do jednej z restauracji przy placu - nie tych od frontu, ale tych z boku, gdzie kelnerzy jeszcze nie zdążyli nastawić turystycznych cen. Spróbuj pršutu i owczego sera, popijając kawą, patrząc, jak miasto powoli wypełnia się ludźmi.

Gdy około dziewiątej zaczyna robić się głośniej, masz dwie opcje: albo wsiąść na łódź i popłynąć na Czerwoną Wyspę albo do Lone Bay, gdzie krystalicznie czysta woda i kamieniste plaże czekają na pierwszych gości, albo ruszyć w stronę parku Punta Corrente, znanego też jako Zlatni Rt. Ten zielony półwysep to oaza ciszy, a spacer wśród sosen i śródziemnomorskiej roślinności zajmie ci około godziny. Jeśli masz ochotę na coś bardziej aktywnego, weź buty do wody i idź na plaże od strony południowej - wąskie zatoczki między skałami są puste do południa. W trzy dni dasz radę objąć zarówno stare miasto, jak i okolice: Kanał Limski z hodowlą ostryg, prehistoryczną osadę Monkodonja czy miasteczko Bale z pałacem Bembo. Kluczem jest poranek - bez niego Rovinj to tylko ładna pocztówka, z nim staje się historią, którą przeżyjesz na własnej skórze.

Wąskie uliczki, galerie i tajne przejścia - miejsca, których nie znajdziesz w pierwszym przewodniku

Rovinj od pierwszego wejrzenia wydaje się miastem, które już widziałeś na setkach zdjęć - pastelowe fasady, łodzie kołyszące się w porcie, kopuła kościoła św. Eufemii górująca nad dachami. Ale wystarczy skręcić z głównego placu w pierwszą węższą uliczkę, żeby odkryć, że prawdziwe stare miasto zaczyna się dopiero tam, gdzie kończą się pocztówkowe kadry. Wąskie przejścia nie mają tu nazw, a schody prowadzą donikąd albo do czyjegoś podwórka. To właśnie w tych zakamarkach znajdziesz małe galerie, w których miejscowi artyści wystawiają prace bez metek i cen - wystarczy zapukać, a właściciel chętnie opowie o technice malarskiej, popijając domowe wino.

Większość turystów ogranicza zwiedzanie do portu i deptaka wzdłuż nabrzeża, tymczasem najciekawsze atrakcje kryją się na tyłach kamienic. Wspinając się w górę, mijasz pralnie zawieszone między oknami, koty drzemiące na parapetach i drzwi, które wyglądają jak wejścia do prywatnych piwnic, a prowadzą do klimatycznych warsztatów ceramicznych. Jeśli masz ochotę na dzień bez tłumów, wstań przed siódmą i wejdź na wzgórze od strony północnej - zobaczysz, jak miejscowi otwierają okiennice, a pierwsze promienie słońca podświetlają kamienne mury. To zupełnie inny widok niż ten z tarasu widokowego przy kościele.

Atrakcje nie kończą się na starym mieście. Warto zobaczyć Rovinj także od strony morza - rejs wokół wysp Świętej Katarzyny i Świętego Andrzeja to okazja, by zobaczyć miasto z perspektywy, jaką mieli weneccy kupcy. Na Czerwonej Wyspie znajdziesz pozostałości klasztoru, a woda wokół jest tak przejrzysta, że bez butów do wody trudno zejść do niej po kamienistym brzegu. Jeśli masz Rovinj w 3 dni, jeden z nich poświęć na spacer do Punta Corrente - park Zlatni Rt to miejsce, gdzie sosny sięgają plaży, a wśród drzew ukryte są ścieżki idealne na popołudniowy odpoczynek. W przeciwieństwie do zatłoczonego centrum, tu znajdziesz spokój i ciszę, a przy odrobinie szczęścia - pustą ławkę z widokiem na morze.

Jedzenie w Rovinj to temat rzeka, ale prawdziwe perełki znajdziesz z dala od portu. Restauracje w bocznych uliczkach serwują risotto z owocami morza w cenie o jedną trzecią niższej niż te przy marinie. Szukaj miejsc, gdzie na tablicy przed wejściem nie ma menu po angielsku - tam najczęściej jedzą sami mieszkańcy. A jeśli trafisz na lokalną rybę z grilla, koniecznie poproś o blitvę z ziemniakami. Po obiedzie, zanim wrócisz do hotelu, wejdź na mury obronne od strony wschodniej - o zachodzie słońca widać stąd cały półwysep Istria, a w oddali majaczy sylwetka Wenecji. To właśnie ten moment, gdy rozumiesz, dlaczego Rovinj w Chorwacji od lat przyciąga ludzi szukających nie tylko słońca, ale i prawdziwego, weneckiego klimatu bez tłumów i komercji.

Katedra św. Eufemii bez filtra - co widać z dzwonnicy i dlaczego warto wejść przed 10:00

Wejście na dzwonnicę katedry św. Eufemii to jeden z tych momentów, które zapamiętujesz na długo. Nie chodzi tylko o same schody - jest ich 190, strome i wąskie, więc przygotuj się na mały wysiłek. Ale nagroda czeka na górze: panorama Rovinju, portu, wysp i całego zachodniego wybrzeża Istrii. Z tej wysokości doskonale widać, dlaczego miasto nazywa się małą Wenecją - dachy w odcieniach terakoty, wijące się uliczki i łodzie kołyszące się w porcie tworzą obraz jak z pocztówki.

Kluczowa sprawa: wejdź przed 10:00. Nie dlatego, że później jest tłoczno, choć też. Głównie chodzi o światło. Rano słońce stoi po wschodniej stronie, więc morze i wyspy Świętej Katarzyny oraz Świętego Andrzeja są idealnie podświetlone. Zdjęcia wychodzą ostre, bez przepaleń. Poza tym przed dziesiątą jest ciszej - możesz spokojnie stanąć przy balustradzie i przez chwilę patrzeć na Czerwoną Wyspę albo na zieloną plamę lasu Punta Corrente, bez przepychania się łokciami.

Z dzwonnicy widać też Kanał Limski, który wygląda jak wcięcie w lądzie pełne zieleni. A jeśli trafisz na bezchmurny dzień, dostrzeżesz kontury wysp Brijuni na horyzoncie. Warto też spojrzeć w dół na stare miasto - z góry układ uliczek przypomina labirynt, a wąskie przejścia między kamienicami nabierają sensu, gdy widzisz je z perspektywy ptaka. Bilet kosztuje około 4 euro, więc to jedna z tańszych atrakcji Rovinju, a daje więcej niż niejedna płatna wystawa.

Plaże Rovinj, które faktycznie mają cień i czystą wodę - ranking od najspokojniejszej do tej z leżakami

Vibrant marina with docked boats against colorful coastal town backdrop in Croatia.
Zdjęcie: Helena Jankovičová Kováčová

Jeśli myślisz, że Rovinj to tylko wąskie uliczki starego miasta i port pełen łodzi, jesteś w błędzie. Miasto ma też kilka naprawdę dobrych opcji na kąpiel, ale trzeba wiedzieć, gdzie iść, żeby nie skończyć na betonowej płycie w tłoku. Zdecydowanie najspokojniejszym miejscem w okolicy jest zatoka Lone Bay, czyli część parku Punta Corrente (Zlatni Rt). To ogromny, zielony półwysep z lasem sosnowym, który daje naturalny cień nawet w środku upalnego dnia. Woda jest tu krystalicznie czysta, wchodzi się łagodnie po kamieniach i betonowych zejściach, a do tego masz tuż obok ścieżki spacerowe i rowerowe. Idealne miejsce, żeby spędzić cały dzień bez parawanu, bo i tak schowasz się pod drzewami.

Jeśli szukasz czegoś bardziej cywilizowanego, wybierz plażę w okolicy hotelu Lone lub dalej w stronę Czerwonej Wyspy (Crveni Otok). Tam znajdziesz leżaki i parasole, ale też sporo kamienistych zatoczek, gdzie woda jest płytsza i spokojniejsza. Warto wziąć buty do wody, bo dno bywa nierówne. Z kolei w samym centrum, tuż przy porcie, plaże są raczej symboliczne - betonowe pomosty i schodki, z których skacze się do morza. Sprawdzi się na szybką ochłodę po zwiedzaniu starego miasta, ale na dłuższy wypoczynek lepiej wybrać się dalej. Z portu regularnie kursują łodzie na wyspy Świętej Katarzyny i Świętego Andrzeja - tam woda jest czyściejsza, a widok na Rovinj z perspektywy morza to jeden z tych momentów, które zapamiętasz na długo. Pamiętaj tylko, żeby zabrać prowiant, bo na wyspach wybór jedzenia jest ograniczony.

Port Rovinj wieczorem - dokąd idą miejscowi, gdy turyści siadają do kolacji

Gdy zachód słońca maluje niebo na pomarańczowo, większość turystów siada do kolacji w restauracjach wzdłuż portu. To dobry moment, żeby zrobić coś, czego nie znajdziesz w folderach z atrakcjami: pójść w ślad za mieszkańcami. Miejscowi doskonale wiedzą, że najlepszy widok na stare miasto o zmroku nie rozciąga się z nadmorskiej promenady, ale z jednego z ukrytych punktów na zboczu wzgórza. Wystarczy skręcić w wąską uliczkę za kościołem św. Eufemii, minąć kilka kamiennych schodów i po pięciu minutach spaceru masz przed sobą panoramę, która bije na głowę każdą pocztówkę. Tam, w cieniu pinii, siedzą ludzie z butelką lokalnego wina i patrzą, jak port powoli wygasza światła.

Jeśli masz ochotę na coś bardziej żywego, zamiast turystycznych knajp przy samym nabrzeżu skieruj się w głąb starego miasta. Wąskie uliczki kryją małe konoby i winiarnie, gdzie ceny są niższe, a jedzenie smakuje lepiej - bo robione dla sąsiadów, nie dla gości. Warto też wiedzieć, że wieczór w Rovinj to nie tylko kolacja. O zmierzchu ruszają rejsy wokół wysp Świętej Katarzyny i Świętego Andrzeja, często połączone z lampką wina i kąpielą przy Czerwonej Wyspie. Woda jest wtedy spokojniejsza, a widok na oświetlone miasto z perspektywy łodzi robi piorunujące wrażenie. To jeden z tych momentów, które w planie zwiedzania Rovinj w 3 dni warto zarezerwować na ostatni wieczór - jako kropkę nad i.

Jeśli wolisz zostać na lądzie, wybierz się na spacer wzdłuż portu w przeciwnym kierunku niż wszyscy, czyli w stronę parku Punta Corrente (Zlatni Rt). O zmierzchu alejki są prawie puste, a szum morza zagłusza gwar knajp. To idealne miejsce, żeby poczuć spokój, który przyciągnął tu pierwszych osadników na długo przed tym, jak republika wenecka nadała miastu charakter. W Rovinj wieczór nie kończy się o dwudziestej pierwszej - zaczyna się wtedy, gdy turyści idą spać, a miasto wraca do siebie.

Rejs na Czerwoną Wyspę w 15 minut - ile kosztuje bilet, co zabrać i czy warto na pół dnia

Rejs na Czerwoną Wyspę to jeden z tych pomysłów, które na papierze brzmią banalnie, a w praktyce okazują się najlepszym punktem wycieczki. Z portu łodzie odpływają regularnie, a sama przeprawa trwa około kwadransa. Bilet w jedną stronę kosztuje 4-5 euro, więc nie jest to wydatek, który zmusi cię do oszczędzania na lunchu. Warto od razu kupić bilet powrotny, bo na wyspie nie ma biletomatów ani żadnych kas - jesteś zdany na to, co zabrałeś z lądu.

Czerwona Wyspa, znana też jako wyspa Świętego Andrzeja, to tak naprawdę dwa połączone mostkiem kawałki lądu, które robią wrażenie przede wszystkim spokojem. Nie ma tu głośnych barów, tłumów ani wszechobecnej komercji. Są za to ścieżki wśród sosen, małe kamieniste plaże i woda, która przy bezwietrznej pogodzie przypomina basen. Jeśli liczysz na piaszczyste wejście do morza, lepiej od razu celuj w plaże w okolicach Punta Corrente albo Zlatni Rt. Na wyspie królują betonowe pomosty i skały, więc buty do wody to absolutna podstawa.

Co zabrać? Własne jedzenie, bo bufet na wyspie działa raczej sezonowo i bywa drogi, a także zapas wody i parasol. Cienia jest mało, a słońce na Adriatyku potrafi dać popalić już przed południem. Warto też pomyśleć o małym plecaku i ręczniku z mikrofibry - nie ma sensu taszczyć wielkiego bagażu, skoro wyspę spokojnie obejdziesz w godzinę. Dla dzieci to raj do skakania do wody, dla dorosłych - idealne miejsce, żeby na pół dnia odciąć się od miejskiego gwaru.

Czy warto na pół dnia? Tak, jeśli masz w planach Rovinj w 3 dni i chcesz jednego popołudnia odpocząć od zwiedzania starego miasta i weneckiego klimatu. Rejs na Czerwoną Wyspę to też dobry pretekst, żeby popłynąć łodzią i zobaczyć Rovinj od strony morza - widok na stare miasto i kościół na wzgórzu robi wrażenie z każdej perspektywy. Jeśli masz więcej czasu, możesz połączyć wyprawę z rejsem na wyspy Świętej Katarzyny albo w okolice Kanału Limskiego, ale na jeden dzień spokojnie wystarczy sama Czerwona Wyspa.

Kanał Limski z lądu i z wody - dwie trasy, dwa zupełnie różne widoki

Kanał Limski to jeden z tych miejscowych fenomenów, które warto zobaczyć z dwóch perspektyw, bo każda daje kompletnie inne wrażenia. Od strony lądu, czyli jadąc samochodem z Rovinju w stronę wąskiej zatoki, masz przede wszystkim widok na strome, zalesione zbocza i spokojną, ciemnozieloną wodę w dole. Najlepiej zatrzymać się przy punkcie widokowym na klifie - stamtąd widać, jak fiord wcina się w półwysep Istria na długości kilkunastu kilometrów. Wokół cisza, tylko ptaki i szum wiatru w sosnach, a przy odrobinie szczęścia dostrzeżesz też małe łódki cumujące przy drewnianych pomostach. To właśnie w tej części zatoki znajdują się hodowle ostryg i małży, więc jeśli planujesz dzień w Rovinju, warto wstąpić do jednej z tawern przy drodze na świeże owoce morza prosto z wody.

Zupełnie inaczej wygląda Kanał Limski, gdy wypłyniesz na rejs z portu. Łódź zabiera cię w głąb zatoki, a ty nagle jesteś na wysokości wody, otoczony skałami. Z tej perspektywy nabierasz dystansu do lądu - widzisz, jak warstwy wapienia układają się w poziome pasy, a nad głową szybują mewy. Przewodnicy często opowiadają o historii tego miejsca, które było naturalnym schronieniem dla statków republiki weneckiej. Woda robi wrażenie krystalicznie czystej, a przy brzegu widać dno na kilka metrów w głąb. Jeśli wybierasz zwiedzanie Rovinju w 3 dni, koniecznie zaplanuj taki rejs na drugi lub trzeci dzień - to świetna odmiana po spacerze po starym mieście i plażowaniu na Zlatnim Rcie czy Lone Bay.

Dla lubiących aktywność jest też opcja spływu kajakiem, który łączy obie perspektywy. Płyniesz sam, masz czas na zatrzymanie się przy skałach i wejście do wody w miejscach niedostępnych dla większych jednostek. Niezależnie od wybranej trasy, Kanał Limski to miejsce, które na długo zostaje w pamięci - i to w dwóch odsłonach, z których każda jest równie warta zobaczenia.

Kolacja w Rovinj za mniej niż 25 EUR od osoby - sprawdzone konoby i adresy bez widoku na port

Wieczorem port w Rovinj robi się głośny i drogi. Kelnerzy podają karty z cenami jak w Mediolanie, a za talerz makaronu z owocami morza zapłacisz 30 EUR i więcej. Nie trzeba tam siadać. Wystarczy skręcić w boczną uliczkę starego miasta, wejść dwa poziomy wyżej albo po prostu oddalić się od wody o sto metrów. Wtedy ceny spadają o połowę, a jedzenie często smakuje lepiej, bo nie jest nastawione na turystów z aparatami.

Konoba Istriano przy ulicy Svetog Križa serwuje domowe fuži z truflami za 18 EUR. Porcja jest spora, a trufle nie są tylko dekoracją. Kilka domów dalej, w Konoba Kantinon, dostaniesz talerz grillowanych ryb z chardem i ziemniakami za 22 EUR. Lokal ma kamienne sklepienie, zapach palonego drewna i żadnego widoku na port. Słyszysz tylko rozmowy gości i dźwięk noży na talerzach. Jeśli chcesz spróbować istryjskiego pršutu i sera owczego, idź do Trattoria Vodnjanka - zestaw dwóch przystawek i szklanki malvaziji to około 17 EUR. Wszystkie te miejsca są w odległości spaceru od centrum, ale nie są oczywiste na pierwszy rzut oka.

Dla tych, którzy wolą coś bardziej lokalnego, jest konoba Fakin w dzielnicy Monte. Schowana w podwórku, bez szyldu na ulicy. Zamawiasz tam pašticadę z knedlami (15 EUR) albo risotto z czarnym ryżem i kalmarami (16 EUR). Właścicielka sama przynosi rachunek i pyta, czy smakowało. To nie jest miejsce na Instagram, tylko na prawdziwy posiłek. Podobnie sprawa wygląda w Konoba Jure w sąsiedztwie starego cmentarza - w sezonie trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, ale kuchnia jest prosta, świeża i uczciwa. Często mają też dzienną zupę rybną za 8 EUR.

Jeśli chcesz zjeść coś szybko i niedrogo, kup sobie w piekarni Pekara Srdela burek z serem i szpinakiem za 4 EUR, a potem usiądź na murku przy porcie. Widok na łodzie i zachód słońca masz za darmo, a resztę pieniędzy możesz wydać na lody w Gelateria Italia. W Rovinj nie trzeba wydawać fortuny na kolację. Wystarczy wiedzieć, gdzie iść i nie dać się złapać na pierwszy lepszy stolik z widokiem.

Trzeci dzień bez planu - rower na Zlatni Rt, kawa w cieniu i ostatni widok z półwyspu

Trzeci dzień w Rovinj warto zacząć bez sztywnego planu. Zamiast gonić za kolejnymi punktami z listy, po prostu wypożycz rower i rusz w stronę Zlatni Rt, czyli Punta Corrente. To zielony półwysep tuż za miastem, który miejscowi traktują jak własny park, a nie atrakcję turystyczną. Ścieżki wiją się przez sosnowy las, a co kilkaset metrów trafisz na małe zatoczki z łagodnym zejściem do wody. Jeśli masz buty do wody, zabierz je koniecznie - dno bywa kamieniste, ale za to woda jest tu wyjątkowo czysta, bo prądy omijają zatokę. W przeciwieństwie do plaż w centrum, Lone Bay oferuje spokój i cień, więc możesz zostać tu na dłużej, nie myśląc o tłumie.

Po południu wróć na stare miasto, ale nie idź głównym deptakiem. Skręć w boczną uliczkę za portem i znajdź kawiarnię z widokiem na dachy, nie na morze. W Rovinj często zapomina się, że najlepszy klimat jest właśnie w tych wąskich przejściach, gdzie pranie suszy się nad głową, a z okien leci muzyka. Kawa w cieniu kamienicy z osiemnastego wieku smakuje inaczej niż ta na promenadzie. Potem wejdź na wzgórze do kościoła św. Eufemii - nie tylko po to, żeby zobaczyć dzwonnicę, ale żeby spojrzeć na miasto z góry ostatni raz. Widok Rovinj z tego punktu zapamiętasz lepiej niż dziesiątki zdjęć.

Jeśli masz siłę, przed zachodem słońca wskocz na krótki rejs w okolice Czerwonej Wyspy albo wysp Świętej Katarzyny i Świętego Andrzeja. Łódź odpływa z portu co godzinę, a sama podróż trwa kilkanaście minut. Z wody widać, jak wenecki klimat odcisnął się na każdym budynku - Rovinj wygląda jak mała Wenecja, tylko bez tłumu i z lepszym jedzeniem. Kolację zjedz w jednej z restauracji przy nabrzeżu, ale zamów coś prostego: grillowaną rybę z blachy i lokalne wino. To nie jest miejsce na finezyjne dania, tylko na smak, który pamięta się latami. Trzeci dzień w Rovinj nie potrzebuje planu - wystarczy, że pozwolisz miastu poprowadzić cię tam, gdzie akurat pada światło.

Ile naprawdę kosztują 3 dni w Rovinj - rozpisane na nocleg, jedzenie, parking i atrakcje

Zaskoczenie? Rovinj wcale nie musi być drogi, pod warunkiem że wiesz, na czym oszczędzać, a na czym nie warto. Za trzy dni dla dwóch osób zapłacisz od 1800 do 3000 zł, ale różnicę robi głównie nocleg i parking. Noc w centrum, z widokiem na stare miasto, to wydatek rzędu 300-500 zł za dobę w sezonie. Jeśli przeniesiesz się kilkanaście minut pieszo od portu, cena spada o połowę, a wciąż masz blisko do atrakcji. Parking w sezonie to osobna historia - przy samym porcie zapłacisz nawet 20-25 euro dziennie, ale na obrzeżach, przy Punta Corrente albo w okolicy Zlatni Rt, znajdziesz miejsca za 5-8 euro, a stamtąd wchodzisz na plażę od razu.

Jedzenie w Rovinj to kwintesencja Istrii. Obiad w turystycznej knajpce na starym mieście kosztuje około 50-70 zł od osoby, ale jeśli skręcisz w boczną uliczkę za kościołem Świętej Eufemii, trafisz na miejsca, gdzie za świeżą rybę i domowe wino zapłacisz 30-40 zł. Śniadanie najtaniej zrobisz samodzielnie - lokalne piekarnie oferują bułki i oliwę za grosze. Kolacja z widokiem na port i zachód słońca to już wydatek 80-100 zł, ale warto, bo wenecki klimat wieczorem robi swoje. Bilety wstępu? Większość atrakcji jest za darmo - spacer po starym mieście, widok z dzwonnicy (około 20 zł), rejs na Czerwoną Wyspę lub wyspy Świętej Katarzyny (40-60 zł za osobę) i wejście do Parku Zlatni Rt, który jest otwarty bez opłat.

Największym wydatkiem, o którym mało kto mówi, jest transport między atrakcjami. Jeśli masz samochód, dojazd do Kanału Limskiego, Bale albo ruin Monkodonja nie kosztuje nic poza paliwem. Bez auta licz 30-50 zł za bilet na lokalny bus albo 100 zł za taksówkę w jedną stronę. W Rovinj w 3 dni spokojnie ogarniesz najważniejsze punkty pieszo: stare miasto, port, plaże Lone Bay i Punta Corrente. Na rejs po okolicznych wyspach wystarczy ci pół dnia, a bilety kupisz na miejscu bez kolejki. Najlepsze atrakcje to te, które nie wymagają biletu - poranny spacer po pustym starym mieście, kąpiel w krystalicznie czystej wodzie przy Czerwonej Wyspie i zachód słońca z widokiem na kościół Świętej Eufemii. I pamiętaj o butach do wody - kamieniste plaże Istrii potrafią dać popalić.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski