Plaże to dopiero początek. Gdzie szukać raju bez tłumów
Punta Cana to przede wszystkim białe plaże, palmy i turkusowa woda. Playa Bavaro, Macao czy Juanillo wyglądają jak z pocztówki i trudno znaleźć coś bardziej fotogenicznego. Ale jeśli myślisz, że wakacje all inclusive w Dominikanie kończą się na leżaku i drinku, jesteś w błędzie. Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy odłożysz ręcznik i ruszysz w głąb wyspy albo na wodę.
Zamiast stać w kolejce do Cocobongo, rozważ dzień na wyspie Saona. To nie zwykła wycieczka - kilkanaście godzin rejsu, naturalny basen z rozgwiazdami, lunch na plaży i woda tak przezroczysta, że widać dno na kilkanaście metrów. Dla rodzin z dziećmi lepszym wyborem będzie Manati Park albo Rancho Palmeras Eco Park. Zobaczysz delfiny, papugi i poczujesz lokalny klimat bez jechania w głąb wyspy. Jeśli masz więcej czasu, zarezerwuj dzień na Santo Domingo. Stare miasto, kolonialna architektura i zupełnie inna energia niż w strefie hotelowej w Bavaro.
Zaskakująco mało turystów odwiedza Cap Cana. To miejsce, gdzie luksus spotyka dziką naturę. Playa Blanca w Cap Cana to jedna z najspokojniejszych plaż w okolicy, idealna do relaksu bez tłumów. Możesz tam pojechać na własną rękę, bo wstęp na publiczną część jest darmowy. Jeśli szukasz aktywności, spróbuj nurkowania z rurką przy rafie koralowej koło Cabeza de Toro albo wybierz się na rejs katamaranem o zachodzie słońca. Ceny takich atrakcji zaczynają się od około 50 USD za osobę i często obejmują transport z hotelu.
Sama strefa hotelowa w Punta Cana to nie tylko Riu Republica czy Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana. Jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, Hyatt Zilara Cap Cana czy Excellence Punta Cana oferują spokój i dorosłą atmosferę bez dzieci. A na koniec dnia - zamiast siedzieć w hotelowej restauracji, poszukaj lokalnych food trucków przy Playa Macao. Tam za kilka dolarów dostaniesz świeże owoce morza, grillowaną kukurydzę i prawdziwy dominikański street food. To smak, którego nie znajdziesz w żadnym all inclusive.
Wiza, paszport i karta turysty. Dokumenty, bez których nie wejdziesz do samolotu
Planowanie wyjazdu do Punta Cany zaczyna się od sprawdzenia dokumentów, a nie wyboru hotelu. Na szczęście Polacy nie potrzebują wizy, żeby polecieć na Dominikanę. Wystarczy paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wylotu. Jeśli planujesz wakacje all inclusive i myślisz o rejsach na wyspę Saona albo nurkowaniach w okolicy Bavaro, od razu upewnij się, że termin nie wygasa wcześniej. Bez tego nie wejdziesz na pokład samolotu, a bilety na atrakcje jak Coco Bongo czy Rancho Palmeras Eco Park możesz mieć już zarezerwowane.
Drugi obowiązkowy dokument to karta turysty (E-Ticket). Wypełniasz ją online przed podróżą na oficjalnej stronie rządu Dominikany. Formularz jest po hiszpańsku i angielsku, ale poradzisz sobie bez translatora - pytają o dane lotu, adres hotelu w strefie hotelowej i daty pobytu. Po zatwierdzeniu dostajesz kod QR, który pokazujesz na lotnisku Punta Cana i przy wyjściu z kraju. Bez tego nie przejdziesz kontroli, nawet jeśli masz wykupione pobyty w Excellence Punta Cana czy Hyatt Zilara Cap Cana. Wypełnienie zajmuje dosłownie 10 minut, a oszczędza nerwów na miejscu.
Wielu turystów zapomina o jednej rzeczy - przy wylocie z Dominikany urząd celny może poprosić o potwierdzenie, że nie zostawiasz długów w hotelu. To rzadkość, ale przy rejsach na Playę Blancę czy wycieczkach do Santo Domingo warto zachować paragony za dodatkowe usługi. Nie dotyczy to oczywiście opłat za atrakcje typu Manati Park czy spotkania z delfinami, jeśli płaciłeś kartą. Po prostu miej przy sobie wydruk z kodem QR z karty turysty i paszport. Reszta to już czysta przyjemność - biały piasek, palmy i relaks na Playa Bavaro albo Juanillo.
Peso czy dolar? Jak nie dać się naciąć na kantorze i płacić bez stresu
Punta Cana to miejsce, gdzie na co dzień króluje dolar amerykański. Oficjalną walutą Dominikany jest peso dominikańskie, ale w strefie hotelowej, na plażach i w większości punktów turystycznych zapłacisz zielonymi bez problemu. To wygoda, ale i pułapka. Łatwo dać się naciąć, gdy ktoś przelicza ci cenę po własnym, zaniżonym kursie albo daje resztę w peso po absurdalnie niskim przeliczniku.
Najbezpieczniej na Dominikanę jechać z dolarami w gotówce. Weź banknoty małych nominałów - po 1, 5, 10 i 20 dolarów. To twoja tarcza ochronna. Wszędzie, od straganu z pamiątkami po taksówkę z lotniska Punta Cana do hotelu, lepiej płacić drobnymi. Dlaczego? Bo jeśli dasz setkę za wodę za 2 dolary, sprzedawca może stwierdzić, że nie ma reszty - i zaproponuje towar za całą kwotę. Albo wyda ci resztę w peso, licząc dolara po 50 zamiast oficjalnych 57-58 peso. Na stracie jesteś ty.
Nie wymieniaj pieniędzy na ulicy ani w hotelowym kantorze, jeśli nie musisz. Kursy bywają tam nawet o 10-15% gorsze niż w banku. Znacznie lepiej podejść do bankomatu w strefie hotelowej - wypłacisz peso po korzystnym kursie swojej karty. Uważaj tylko na prowizję, zwykle 3-5 dolarów od transakcji. Wypłać od razu większą kwotę, na przykład 200-300 dolarów w peso, i trzymaj je na drobne wydatki: lokalne jedzenie, pamiątki, napiwki. Na all inclusive w hotelach takich jak Excellence Punta Cana, Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana, Riu Republica czy Hyatt Zilara Cap Cana nie potrzebujesz gotówki prawie w ogóle - wszystko masz wliczone w cenę.
Z kolei na wycieczki, rejsy na wyspę Saona, nurkowania czy do parków jak Rancho Palmeras Eco Park, Manati Park czy Coco Bongo, weź ze sobą obie waluty. Za rejs zapłacisz w dolarach, ale za kokosa na plaży Macao czy Juanillo już w peso. Jeśli planujesz odwiedzić Santo Domingo lub przejażdżkę do parku Flintstonów, przygotuj drobne peso na lokalne przekąski i transport. I pamiętaj: nigdy nie przyjmuj oferty „przeliczymy po lepszym kursie” od taksówkarza czy przewodnika. Zawsze licz sam. W sklepach i restauracjach ceny często podane są w dolarach, a peso to tylko przelicznik pomocniczy. Gdy widzisz coś za 1000 peso, a ktoś mówi „to 20 dolarów”, wiesz, że próbuje zarobić na tobie dodatkowe 3-4 dolary. Bądź czujny, a wakacje w Punta Cana będą spokojne i bez niespodzianek.
All inclusive od kuchni. Co naprawdę dostajesz, a za co dopłacasz
All inclusive w Punta Cana to dla wielu synonim beztroskiego urlopu. Wchodzisz do hotelu, zakładasz opaskę i przez tydzień nie sięgasz po portfel. W teorii masz wszystko: jedzenie, drinki, leżak na plaży. W praktyce jednak między ofertami są spore różnice. Standardem w sieciówkach jak Riu Republica czy Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana jest lokalny alkohol rozlewany do szklanek, a nie markowe butelki. Kolacje w bufecie bywają monotonne, ale na tym poziomie dostajesz też 3-4 restauracje à la carte, które warto zarezerwować zaraz po zameldowaniu, bo miejsca schodzą błyskawicznie. Jeśli zależy ci na spokoju i lepszym jedzeniu, spójrz w stronę Excellence Punta Cana lub Hyatt Zilara Cap Cana - tam obsługa jest bardziej kameralna, a strefy tylko dla dorosłych eliminują dziecięcy harmider.
Dopłaty zaczynają się tam, gdzie kończy się podstawowy pakiet. Za rejsy, nurkowania czy wycieczki do parków takich jak Manati Park albo Rancho Palmeras Eco Park płacisz osobno. Wycieczka na wyspę Saona to wydatek około 100-150 USD od osoby, ale widok białego piasku i palm na tle turkusowej wody robi wrażenie, które zostaje na lata. W strefie hotelowej, zwłaszcza w Bavaro, znajdziesz też lokalne atrakcje jak Coco Bongo - spektakl, który bardziej przypomina klub nocny niż rodzinną zabawę, ale dzieciom też się podoba. Jeśli wolisz spokojniejsze aktywności, wybierz się na Playa Blanca lub plażę Macao, gdzie fale są wyższe i mniej turystów. Pamiętaj, że za leżaki i parasole poza terenem hotelu często trzeba płacić osobno, a ceny w USD potrafią zaskoczyć.
Dla rodzin z dziećmi all inclusive w Dominikanie to wygoda, ale warto sprawdzić, czy hotel oferuje klubiki i animacje. W Riu Republica czy Hard Rocku znajdziesz strefy zabaw i baseny z brodzikami, ale w Hyatt Zilara dzieci nie ma w ogóle. Jeśli planujesz aktywniejszy wypoczynek, zarezerwuj dzień w Cap Cana - to miejsce z luksusowymi hotelami i polem golfowym, ale też z dostępem do plaży Juanillo, która uchodzi za jedną z najpiękniejszych w okolicy. Rejsy katamaranem z open barem i nurkowaniem to klasyk, ale sprawdź, czy w cenie jest transport z hotelu i obiad - niektóre biura liczą to osobno. W Santo Domingo, stolicy, warto pojechać na jeden dzień, ale to już 3 godziny drogi, więc lepiej wykupić zorganizowaną wycieczkę. Na miejscu, w strefie hotelowej, znajdziesz też park Flinstonów - to raczej kiczowata atrakcja dla dzieci, ale maluchy są zachwycone.
Bezpieczeństwo bez przesady. Gdzie chodzić, czego unikać i jak nie dać się oszukać
Punta Cana to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na Karaibach, ale to nie znaczy, że możesz zostawić portfel na leżaku i zapomnieć o zdrowym rozsądku. Strefa hotelowa, czyli pas od Bávaro po Cap Cana, jest pilnowana przez ochronę i kamery, a turyści bez problemu spacerują tu nocą po głównych alejach. Kłopoty zaczynają się, gdy oddalisz się od plaży i palm, zwłaszcza poza utarte szlaki. W samej strefie hotelowej nie musisz martwić się o kradzieże, ale na plażach publicznych, jak Macao czy Juanillo, lepiej nie zostawiać rzeczy bez nadzoru. Typowe oszustwa dotyczą taksówek bez licznika i przewodników oferujących rejsy za gotówkę bez paragonu.
Jeśli planujesz wycieczki do Santo Domingo lub na wyspę Saona, warto zarezerwować je przez hotel lub sprawdzone biuro, a nie łapać okazji od naganiacza na plaży. Ceny w dolarach USD są standardem, ale przy płatności kartą pytaj o przewalutowanie w lokalnej walucie - oszczędzisz na prowizji. W parkach takich jak Rancho Palmeras Eco Park czy Manati Park nie daj się naciągnąć na zdjęcia z delfinami za dopłatą, bo cennik bywa nieczytelny. Na dyskotekach jak Coco Bongo pilnuj napoju i nie przyjmuj drinków od nieznajomych, choć samo miejsce jest bezpieczne. Dla dzieci i rodzin all inclusive w hotelach typu Riu Republica czy Excellence Punta Cana to bułka z masłem, ale poza strefą hotelową unikaj pustych plaż po zmroku i nie wsiadaj do nieoznakowanych taksówek.
Z własnego doświadczenia dodam, że najwięcej turystów daje się oszukać przy wymianie waluty na lotnisku Punta Cana - kurs jest tam gorszy niż w bankomacie w strefie hotelowej. Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana i Hyatt Zilara Cap Cana mają własne bankomaty, więc nie musisz wozić grubej gotówki. Jeśli chcesz spróbować lokalnych atrakcji, jak rejsy na wyspę Saona czy nurkowania, lepiej zapłacić kartą w recepcji niż gotówką przewodnikowi na plaży. Biały piasek i palmy w Bávaro są spokojne, ale w tłumie na Playa Blanca zdarzają się kieszonkowcy, więc plecak trzymaj z przodu. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie będziesz afiszować się drogim sprzętem i nie pójdziesz na lep obietnic zbyt taniej wycieczki, Punta Cana odwdzięczy się relaksem bez nerwów. A jeśli ktoś na ulicy proponuje ci „specjalną cenę tylko dla ciebie” - uśmiechnij się, podziękuj i idź dalej.
Wyjazd poza hotel. 3 wycieczki, które naprawdę mają sens
Wyjazd poza hotel. 3 wycieczki, które naprawdę mają sens
All inclusive w Punta Cana kusi basenem i leżakiem na Playa Bavaro. Ale po dwóch dniach biały piasek i palmy przestają robić wrażenie, a organizm zaczyna domagać się czegoś więcej niż drink z minibarku. Zamiast pakować się w nudną objazdówkę po sklepach z pamiątkami, postaw na trzy konkretne aktywności, które pokażą ci Dominikanę bez ściemy.
Pierwszy obowiązkowy punkt to rejs na wyspę Saona. To nie jest zwykła plaża - to miejsce, gdzie ocean mieni się odcieniami turkusu, a woda sięga kolan na setki metrów w głąb. Większość wycieczek startuje z przystani w Bayahibe i kosztuje około 80-100 USD od osoby. Zabierają cię na szybki katamaran, potem lunch w lokalnym stylu i czas na relaks na leżaku. Jeśli masz dzieci, to strzał w dziesiątkę - nie ma tu głębokiej wody ani silnych prądów. Zarezerwuj z wyprzedzeniem, bo w sezonie miejsca schodzą jak świeże bułeczki.
Druga opcja to dzień w parku Rancho Palmeras Eco Park albo Manati Park. Brzmi jak kolejna atrakcja dla turystów, ale to jedna z niewielu okazji, żeby zobaczyć delfiny, lamy i ptaki w warunkach zbliżonych do naturalnych, a nie w betonowym zoo. Manati Park leży w strefie hotelowej, więc dojedziesz taksówką za kilka dolarów. Bilet kosztuje około 45 USD, a pokazy z delfinami to dodatkowe 90-120 USD. Dla fanów mocniejszych wrażeń jest też park Flinstonów - głupawa nazwa, ale quadami po wertepach i kąpiel w jaskini to czysta frajda, zwłaszcza gdy znudzi ci się leżenie na Playa Macao czy Juanillo.
Trzecia propozycja to skok do Santo Domingo. Tak, to kawał drogi - autostradą jedzie się około 2,5 godziny. Ale stolica ma klimat, którego brakuje wypielęgnowanym kurortom. Stare miasto z kolonialną architekturą, fort Ozama i deptak El Conde to miejsca, gdzie czuć prawdziwą Dominikanę. Wycieczka kosztuje około 70-90 USD, często z przewodnikiem i lunchem. Jeśli masz tylko tydzień wakacji, wybierz ten jeden dzień zamiast kolejnego popołudnia przy hotelowym basenie. Santo Domingo to nie jest kolejna plaża - to lekcja historii na żywo, po której inaczej patrzysz na to, co widziałeś w strefie hotelowej w Bavaro.
Internet, karta SIM i roaming. Jak być online bez rachunku na 800 zł
Wyjazd do Punta Cany wiąże się z pytaniem, jak ogarnąć internet bez przepłacania. Operatorzy w Polsce potrafią za naliczyć horrendalne stawki za roaming - 800 zł za kilka dni to niestety realny scenariusz, jeśli zapomnisz wyłączyć transmisji danych. Na Dominikanie masz kilka opcji, które pozwolą ci być online za grosze, a przy okazji nie zrujnują budżetu na wycieczki do parków takich jak Rancho Palmeras Eco Park czy Manati Park.
Najprościej i najtaniej jest kupić lokalną kartę SIM już po przylocie na lotnisko Punta Cana. W strefie przylotów znajdziesz stoiska operatorów takich jak Claro czy Altice. Za około 10-15 USD dostaniesz pakiet z kilkoma gigabajtami danych na tydzień. To wystarczy, żeby na spokojnie działała ci nawigacja po okolicy, sprawdzanie godzin rejsów na wyspę Saona czy wrzucanie fotek z plaży Bavaro. Jeśli zamierzasz więcej dzwonić lokalnie, na przykład do hotelu czy organizatora wycieczek, możesz dołożyć parę dolarów za minutę rozmów. Pamiętaj tylko, żeby mieć odblokowany telefon - bez tego karta nie zadziała.
Druga opcja, wygodniejsza dla rodzin z dziećmi, to eSIM. Kupujesz go jeszcze w Polsce, aktywujesz przed wyjazdem i od razu masz internet po wylądowaniu. Ceny są zbliżone do fizycznej karty, ale nie musisz szukać sklepu ani wymieniać sima w telefonie. Działa to świetnie, jeśli planujesz zwiedzać kilka miejsc jednego dnia - od Playi Blanca po Cap Cana - i nie chcesz martwić się o zasięg. Większość kurortów w strefie hotelowej ma darmowe Wi-Fi, ale bywa kapryśne, zwłaszcza przy basenie czy na plaży Juanillo. Lokalna karta to wtedy gwarancja stabilnego łącza.
Unikaj natomiast włączania roamingu u polskiego operatora nawet na chwilę. Wystarczy, że telefon złapie sieć na lotnisku, a naliczy ci opłatę jak za cały dzień. Lepiej od razu przełączyć telefon w tryb samolotowy i włożyć lokalną kartę. Dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych, które wydasz na coś przyjemniejszego - na przykład na bilety do Coco Bongo albo rejs z delfinami. Bo wakacje w Dominikanie to przede wszystkim relaks i aktywności, a nie martwienie się o rachunek za internet.
Pogoda i pogodowe pułapki. Kiedy jechać, żeby nie trafić na tydzień deszczu
Planowanie wakacji w Punta Cana to często marzenie o idealnej pogodzie, słońcu i błękitnym niebie. Dominikana kusi tropikalnym klimatem przez cały rok, ale jest jeden haczyk, o którym mało kto mówi na etapie rezerwacji. Temperatura powietrza oscyluje zwykle między 28 a 32 stopniami Celsjusza, więc upał jest praktycznie gwarantowany. Problemem bywa wilgotność i krótkie, ale intensywne ulewy, które potrafią pokrzyżować plany na plażowanie. Wysoka wilgotność powietrza, zwłaszcza od maja do listopada, sprawia, że upał jest bardziej odczuwalny, a nagłe burze, choć trwają często tylko kilkanaście minut, potrafią skutecznie zmienić nastrój.
Najbardziej stabilna pogoda przypada na okres od grudnia do kwietnia. To wtedy szanse na długie, słoneczne dni są największe, a wiatr sprawia, że wilgotność nie doskwiera tak bardzo. Jeśli planujesz wycieczki, na przykład na wyspę Saona czy do parku Manati Park, styczeń i luty to strzał w dziesiątkę. W tych miesiącach rejsy i nurkowania są najbardziej komfortowe. Pamiętaj jednak, że to również szczyt sezonu, co oznacza wyższe ceny w hotelach all inclusive, takich jak Excellence Punta Cana czy Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana. Za noc w dobrym resortcie zapłacisz wtedy nawet 300-400 USD, a popularne miejsca jak Coco Bongo czy strefa hotelowa Bavaro będą bardziej zatłoczone.
Z kolei lato i jesień to okres, w którym możesz trafić na tydzień deszczu, ale nie musi tak być. Deszcze padają głównie w nocy lub nad ranem, a w ciągu dnia słońce szybko wraca. To dobry czas, żeby jechać do Dominikany, jeśli szukasz spokoju i niższych cen. Hotele takie jak Riu Republica czy Hyatt Zilara Cap Cana oferują wtedy atrakcyjne promocje. Warto wtedy zarezerwować aktywności w pomieszczeniach, na przykład wizytę w Rancho Palmeras Eco Park lub parku Flintstonów. Pamiętaj, że nawet w porze deszczowej plaże takie jak Playa Blanca, Macao czy Juanillo są piękne, a biały piasek i palmy nie tracą uroku. Główna pułapka pogodowa to przekonanie, że w tropikach zawsze świeci słońce. W rzeczywistości lepiej przygotować się na wilgotne powietrze i krótkie ulewy, niż później rozczarować się, że pogoda nie spełniła wyidealizowanych oczekiwań.
Co pakować, a co zostawić w szafie. Lista rzeczy, które ratują urlop
Pakowanie na Dominikanę to sztuka kompromisu między „a co jeśli” a „po co mi to było”. W strefie hotelowej Punta Cana, gdzie codziennie masz pod nosem basen, plażę i all inclusive, większość rzeczy okazuje się zbędna. Kluczowa jest torba na plażę z chłodzącą wkładką - w upale cola z hotelowego barku nagrzewa się w 10 minut. Przyda się też mała sucha torba na telefon i dokumenty, szczególnie jeśli planujesz rejsy na wyspę Saona albo nurkowania. Na piaszczystych plażach Bavaro, Macao czy Juanillo lepiej sprawdzą się japonki niż sandały - mokre od wody potrafią obtoczyć stopy.
Jeśli wybierasz się z dziećmi, nie licz na to, że hotelowa apteczka będzie miała polskie leki. Podstawowe środki przeciwbiegunkowe, płyn do dezynfekcji ran i preparat na komary to podstawa. Komary w okolicach Manati Park czy Rancho Palmeras Eco Park potrafią być uciążliwe, a miejscowe spraye często nie działają na europejską skórę. Zamiast brać 10 par butów, weź jedną wygodną parę na wieczór do Coco Bongo czy na spacer po Santo Domingo - resztę czasu spędzisz boso. Do tego cienka bluza z długim rękawem: w autobusie z klimatyzacją podczas wycieczek bywa chłodno, a wieczorem nad oceanem robi się wilgotno.
Zostaw w szafie garnitur i szpilki. Nawet w Excellence Punta Cana czy Hyatt Zilara Cap Cana panuje luz - mężczyźni w długich spodniach i koszuli z krótkim rękawem to już elegancja. Nie pakuj też suszarki - w hotelach takich jak Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana czy Riu Republica znajdziesz ją w łazience. Zabierz za to własną maskę do nurkowania - wypożyczane w strefie hotelowej często przeciekają, a widoczność pod wodą przy rafie wokół Playa Blanca jest tego warta. I pamiętaj, że w lokalnych sklepikach przy plaży kupisz pamiątki taniej niż w hotelowym gift shopie, ale tylko za gotówkę w USD lub peso.
Na koniec: nie pakuj stresu. Wakacje na Dominikanie to przede wszystkim relaks, a atrakcje typu rejsy, parki czy spotkania z delfinami bez problemu zarezerwujesz już na miejscu przez recepcję lub lokalnego przewodnika. Zostaw w domu plan co do minuty - tutaj czas płynie wolniej, a biały piasek i palmy same podpowiedzą ci, co robić.
Jedzenie, woda i zemsta faraona. Jak nie zepsuć sobie wakacji żołądkiem
Punta Cana kusi all inclusive, gdzie jedzenie i picie masz na wyciągnięcie ręki. Niestety, ta dostępność bywa zdradliwa. Po kilku dniach na plaży Bavaro, wśród palm i białego piasku, łatwo zapomnieć, że twój żołądek nie jest przyzwyczajony do tropikalnych bakterii. Zemsta faraona, czyli typowa biegunka podróżnych, to najczęstszy powód, dla którego wakacje zamieniają się w koszmar. Nie chodzi o to, żeby panikować i jechać z apteczką jak do strefy wojennej, ale o zdrowy rozsądek.
Woda z kranu w Dominikanie to nie twój sprzymierzeniec. Nawet w hotelach sieciowych, takich jak Excellence Punta Cana czy Hyatt Zilara Cap Cana, lepiej myć zęby wodą butelkowaną. Lód w drinku? W sprawdzonych miejscach, jak Riu Republica czy Hard Rock Hotel & Casino Punta Cana, jest robiony z wody filtrowanej, ale na lokalnych stoiskach na plaży Macao czy Juanillo lepiej go unikać. To samo tyczy się owoców morza - są pyszne, ale jeśli nie masz pewności, jak długo leżały na słońcu, odpuść sobie degustację na plaży. Zamiast tego wybierz się na rejs na wyspę Saona, gdzie jedzenie jest przygotowywane na bieżąco dla grup turystów, albo zarezerwuj stolik w restauracji w strefie hotelowej.
Jeśli planujesz wycieczki do parków, na przykład Rancho Palmeras Eco Park, Manati Park czy Coco Bongo, zabierz ze sobą butelkę wody. Kosztuje kilka USD, a uchroni cię przed odwodnieniem w tropikalnym słońcu. Pamiętaj też o umiarze - all inclusive kusi drinkami od rana, ale mieszanka alkoholu, słońca i egzotycznego jedzenia to prosta droga do problemów. Dzieciom podawaj wyłącznie wodę z zamkniętych butelek, a owoce kupione na targu w Santo Domingo dokładnie umyj. Wakacje w Punta Cana to raj, ale tylko wtedy, gdy nie spędzasz ich w hotelowej łazience. Baw się dobrze, próbuj lokalnych smaków, ale z głową.