Stary Most - więcej niż pocztówka, czyli jak go zobaczyć bez tłumów
Stary Most w Mostarze znasz z pocztówek, zanim jeszcze tam postawisz stopę. Kamienny łuk nad Neretwą, biel wapienia w słońcu, skoczkowie zawieszeni w powietrzu. Tylko że na tych zdjęciach nie widać, co dzieje się wokół. W sezonie na Starym Moście i deptaku Kujundžiluk bywa tak gęsto, że trudno zrobić krok. Jeśli chcesz go zobaczyć bez ścisku, wstań przed siódmą rano. O szóstej Neretwa płynie spokojnie, a kamień przybiera mleczny odcień, nie biały. To też najlepszy moment na wejście na minaret meczetu Koski Mehmed Pasza. Z góry widać całe stare miasto, krzywą linię Krzywego Mostu i dzwonnicę pokoju po drugiej stronie rzeki. Bilet kosztuje kilka euro, a widok robi swoje.
Większość turystów ogranicza Mostar do spaceru po bazarze i zdjęcia na tle Starego Mostu. A miasto ma znacznie więcej do zaoferowania. W Muzeum Starego Mostu poznasz jego historię - od budowy w XVI wieku według projektu Mimara Sinana, przez zniszczenie w 1993 roku, aż po odbudowę. To miejsce pokazuje, jak krucha bywa architektura osmańska i jak silna potrafi być wola jej odtworzenia. Kilka kroków dalej znajdziesz Muzeum Hercegowiny, a w Domu Muslibegovića zobaczysz, jak żyła bogata muzułmańska rodzina w czasach osmańskich. To nie są wystawy dla turystów - to historie ludzi, którzy mieszkają tu od pokoleń.
Ślady wojny widać w Mostarze na każdym kroku. Nie tylko w dziurach po kulach na fasadach, ale też w podziale miasta. Warto przejść się na wschodnią stronę, gdzie mieszkali Boszniacy, i na zachodnią, gdzie osiedlali się Chorwaci. Różnica w architekturze, atmosferze, nawet zapachu kawy jest wyczuwalna. Spacer wzdłuż Neretwy, zwłaszcza w okolicy starego miasta, to lekcja historii, której nie przeczytasz w folderze. A jeśli trafisz na skoki do wody - chłopcy skaczą z mostu za napiwek od turystów - usiądź na kamiennych schodach i po prostu patrz. To jeden z tych momentów, które zostają z tobą na długo po powrocie.
Meczet Koski Mehmeda Paszy - wejdź na minaret, z którego widać całą dolinę Neretwy
Wejście na minaret meczetu Koski Mehmeda Paszy to jeden z tych momentów w Mostarze, które zapamiętujesz na długo. Wąskie, kręcone schody prowadzą na górę, a im wyżej jesteś, tym lepiej widzisz, jak miasto układa się wokół rzeki. Z góry rozpościera się cała dolina Neretwy - turkusowa wstęga wody przecinająca kamienne domy i mosty. To stąd najlepiej zrozumieć, dlaczego stare miasto trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Meczet pochodzi z XVI wieku, a jego projekt przypisuje się Mimarowi Sinanowi - temu samemu architektowi, który budował najsłynniejsze budowle Stambułu. Wstęp kosztuje około 8 euro i obejmuje zarówno wejście do meczetu, jak i na minaret. W środku zobaczysz bogato zdobione wnętrze z dywanami i kaligrafią, ale to widok z góry jest główną atrakcją Mostaru.
Po zejściu na dół warto przespacerować się w stronę Kujundžiluka - starego bazaru ciągnącego się wzdłuż ulicy prowadzącej do Starego Mostu. To miejsce, gdzie kupisz ręcznie robione pamiątki, miedziane dzbanki i tradycyjne tureckie słodycze. Ceny są negocjowalne, ale nie spodziewaj się wielkich obniżek - to turystyczne centrum, więc lepiej porównać oferty w kilku straganach. Tuż obok znajduje się Krzywy Most, czyli Kriva Ćuprija - mniejsza, kamienna konstrukcja z XVI wieku, która według legendy była próbą przed budową większego Starego Mostu. Warto zrobić tu zdjęcie, bo jest mniej oblegane i daje spokojniejszy kadr na Neretwę.
Jeśli interesuje cię historia wojny, koniecznie zajdź do Muzeum Starego Mostu - mieści się w wieży na lewym brzegu rzeki. Ekspozycja opowiada o zniszczeniu mostu w 1993 roku i jego odbudowie, a także pokazuje ślady wojny w samym mieście. Bilet kosztuje około 5 euro i daje dostęp do wieży, skąd też masz dobry widok na okolicę. Alternatywą jest Muzeum Hercegowiny, które znajduje się w dawnym domu Muslibegovića - tam zobaczysz wnętrza typowego osmańskiego domu i dowiesz się więcej o codziennym życiu w XIX wieku. Na koniec dnia warto wejść na Dzwonnicę Pokoju, skąd rozciąga się panorama na całe miasto - to świetne miejsce, żeby zobaczyć, jak Stary Most łączy dwie części Mostaru, które wciąż pamiętają konflikt, ale codziennie łączą ludzi.
Kujundžiluk - bazary, miedź i zapach kawy po bośniacku
Kiedy przekroczysz Stary Most, trafiasz w sam środek prawdziwego życia miasta. Kujundžiluk, główna ulica handlowa starego miasta, to nie muzeum pod gołym niebem. To tętniący, głośny i pachnący bazar, gdzie historia osmańska miesza się z codziennością. Zamiast gładkich witryn sklepowych czekają na ciebie niskie, kamienne budynki, z których wystają ręcznie kute miedziane dzbany, dżezwy i talerze. Sprzedawcy często sami wykuwają towary na twoich oczach, a stukot młotków o metal miesza się z gwarem rozmów i zapachem świeżo palonej kawy po bośniacku, którą możesz kupić na wagę w jednej z wąskich bram.
Spacerując brukowaną ulicą w stronę meczetu Koski Mehmed Pasza, warto zejść w boczne zaułki. To tutaj znajdziesz mniej turystyczne zakątki, gdzie zamiast masowych pamiątek trafisz na warsztaty rzemieślników. Zwróć uwagę na misternie zdobione miedziane tace i filiżanki - to nie chińskie podróbki, tylko lokalne wyroby, które pamiętają jeszcze czasy, gdy przez Mostar przechodziły karawany. Jeśli masz ochotę na przerwę, usiądź w jednej z kawiarni tuż nad Neretwą. Widok na Stari Most z perspektywy kawiarnianego stolika to jeden z tych momentów, które zapamiętujesz na długo.
Kujundžiluk to jednak nie tylko zakupy. To także miejsce, gdzie architektura opowiada historię. Po drodze miniesz Krivi Most, czyli Krzywy Most - starszego, mniejszego i mniej znanego brata Starego Mostu. To doskonały przykład osmańskiego kunsztu inżynieryjnego z XVI wieku, który często umyka uwadze pośpiesznych turystów. Warto przystanąć, zrobić zdjęcie i pomyśleć, że to właśnie ten most posłużył za prototyp dla większej konstrukcji Mimara Sinana. Spacer po bazarze to też okazja, by zobaczyć, jak miasto łączy światło i cień - wąskie uliczki chronią przed słońcem, a co kilka metrów otwierają się niespodziewane widoki na minaret lub błękitną wstęgę Neretwy.
Krzywy Most - mały brat Starego Mostu, który też ma swoją legendę
Większość turystów pędzi od razu w stronę Starego Mostu, ale jeśli skręcisz w boczną uliczkę kilka minut wcześniej, natkniesz się na konstrukcję, która wygląda jak jego młodszy, nieco przekorny brat. Krzywy Most, po bośniacku Kriva Ćuprija, to kamienny łuk przerzucony nad niewielkim kanałem. Powstał w XVI wieku, jeszcze przed Starym Mostem, i według lokalnej opowieści był swoistym poligonem doświadczalnym dla ucznia Mimara Sinana. Młody architekt miał na nim ćwiczyć, zanim odważył się zaprojektować giganta nad Neretwą. Legenda głosi, że gdyby most runął, mistrz nie dostałby drugiej szansy. Krzywy Most przetrwał, ale jego nazwa nie wzięła się z przypadku - łuk faktycznie jest lekko asymetryczny, co nadaje mu niepowtarzalnego charakteru.

Dziś to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Mostarze, a przy tym całkowicie darmowe. Znajdziesz go przy wąskiej uliczce Jusovina, kilka kroków od głównego deptaka Kujundžiluk. W przeciwieństwie do tłoku na Starym Moście, tutaj możesz spokojnie przystanąć, usiąść na kamiennej balustradzie i obserwować, jak woda przepływa pod stopami. W sezonie okoliczne kawiarnie wystawiają stoliki tuż nad kanałem, więc możesz zamówić kawę za jakieś 3-4 euro i patrzeć na przechodniów. To też świetna okazja, żeby zobaczyć, jak wyglądała osmańska architektura Mostaru w skali mikro - ten most to miniatura, ale pełna detali.
W pobliżu Krzywego Mostu znajdziesz też mniej oczywiste atrakcje Mostaru, jak Muzeum Hercegowiny, gdzie zobaczysz eksponaty z czasów wojny, albo Dom Muslibegovića z XVII wieku. Jeśli masz ochotę na spokojniejszy spacer, odejdź od centrum w górę rzeki - trafisz na pozostałości dawnych młynów i ślady wojny na murach. Krzywy Most to dowód na to, że w Mostarze nie tylko Stari Most ma swoją historię. Warto poświęcić mu dziesięć minut, bo to jedno z tych miejsc, które pokazują miasto bez turystycznego lukru.
Muzea, które uderzają mocniej niż przewodnik: Wojna, Stary Most i historia na zdjęciach
Muzeum Starego Mostu to miejsce, które na długo zapada w pamięć. Znajdziesz je dosłownie u stóp Starego Mostu, po jego wschodniej stronie. W środku zobaczysz nie tylko makietę mostu i zdjęcia z różnych epok, ale przede wszystkim dokumentację jego zniszczenia w 1993 roku i późniejszej odbudowy. To właśnie tam nabierasz pełnej świadomości, dlaczego Stari Most jest dla mieszkańców czymś więcej niż tylko kamiennym łukiem. Bilet kosztuje około 5 euro, a w cenie masz też wejście na taras widokowy, z którego widać całe stare miasto, meczet Koski Mehmed Pasza i wijącą się w dole Neretwę. Jeśli wolisz bardziej suchą, faktograficzną narrację, Muzeum Hercegowiny przy głównym placu opowiada o regionie od czasów antycznych, ale i tak największe wrażenie robi sala poświęcona wojnie z lat 90. Znajdziesz tam zdjęcia, mapy i osobiste pamiątki mieszkańców. Wstęp kosztuje około 3 euro.
Zupełnie inną perspektywę daje wspinaczka na minaret meczetu Koski Mehmed Pasza z XVI wieku, zaprojektowanego przez Mimara Sinana. Za 4 euro możesz wejść na górę i zobaczyć Mostar z lotu ptaka. Z góry widać wyraźnie, jak miasto dzieliło się na dwie części i jak Stary Most łączył światy. To nie tylko punkt widokowy, ale też lekcja architektury osmańskiej. Przy okazji warto wejść do środka meczetu - wnętrze jest skromne, ale spokojne. Po zejściu z minaretu kieruj się w stronę Krzywego Mostu, czyli Kriva Ćuprija. To taki mniejszy, starszy brat Starego Mostu, zbudowany w tym samym stylu, ale bez turystycznego zgiełku. Można przy nim usiąść na chwilę, posłuchać wody i obserwować, jak miejscowi skaczą do Neretwy z wyższych kamieni - to taki lokalny, nieoficjalny sport.
Jeśli interesuje cię nie tylko wojna, ale i codzienne życie przed nią, zajdź do Domu Muslibegovića. To XVII-wieczna rezydencja bogatej rodziny, która działa dziś jako muzeum i hotel. Możesz wejść na dziedziniec i przejść przez kilka sal urządzonych w stylu osmańskim - dywany, niskie stoły, ręcznie robione tkaniny. Wstęp kosztuje około 2 euro, a atmosfera jest zupełnie inna niż w państwowych muzeach. Na koniec, jeśli masz siłę, wejdź na Dzwonnicę Pokoju, która stoi na wzgórzu po chorwackiej stronie miasta. To dość stroma wspinaczka po spiralnych schodach, ale nagroda jest podwójna: panorama na całe miasto i świadomość, że ta wieża powstała jako znak pojednania. Wstęp to około 3 euro. Wszystkie te miejsca sprawiają, że przestajesz być tylko turystą na bazarze Kujundžiluk i zaczynasz rozumieć, co naprawdę znaczy to miasto.
Ślady wojny w Mostarze - miejsca, których nie omijaj, jeśli chcesz zrozumieć miasto
Większość turystów przyjeżdża do Mostaru zobaczyć Stary Most, zrobić zdjęcie na tle Neretwy i przejść się po Kujundžiluku. I słusznie, bo to robi wrażenie. Ale jeśli chcesz naprawdę zrozumieć to miasto, musisz zatrzymać się na chwilę i popatrzeć na ślady, które zostawiła po sobie wojna z lat 90. Nie chodzi o epatowanie zniszczeniem, tylko o kontekst. Stari Most, który dziś podziwiasz, został odbudowany z oryginalnych kamieni wydobytych z rzeki. W 1993 roku runął po ostrzale artyleryjskim. To była nie tylko strata architektury, ale symboliczny cios w samo serce wielokulturowego miasta. Dziś, spacerując po starym mieście, zobaczysz na fasadach kamienic wyraźne dziury po kulach - celowo pozostawione, żeby nikt nie zapomniał.
Warto wejść do Muzeum Starego Mostu, które mieści się w wieży na prawym brzegu. Za 10-12 euro zobaczysz nie tylko historię budowli z XVI wieku, ale też poruszającą wystawę poświęconą zniszczeniom i odbudowie. Obok, w Muzeum Hercegowiny, znajdziesz zdjęcia i dokumenty, które pokazują, jak wyglądało miasto tuż po wojnie. To nie są łatwe obrazy, ale dają perspektywę. Gdy potem wejdziesz na minaret meczetu Koski Mehmed Pasza - zaprojektowanego przez Mimara Sinana, tego samego architekta, który budował słynne meczety w Stambule - zobaczysz z góry całe miasto. Widok na Stari Most, Neretwę i odbudowane dachy robi piorunujące wrażenie właśnie dlatego, że wiesz, co się tu wydarzyło.
Na lewym brzegu, przy Krzywej Ćupriji, znajdziesz Dom Muslibegovića - dawny osmański pałac, który przetrwał wojnę prawie nietknięty. Dziś działa jako muzeum i hotel, a za wejście zapłacisz około 8 euro. Możesz zobaczyć, jak wyglądało codzienne życie w bogatym domu z XVII wieku, ale też porozmawiać z przewodnikiem, który opowie ci o latach oblężenia. Na koniec wejdź na Dzwonnicę Pokoju - to franciszkańska wieża na wzgórzu, z której rozciąga się panorama na całe miasto. Wstęp kosztuje 5 euro, a wejście 200 schodów. Stamtąd widać wyraźnie podział miasta na część bośniacką i chorwacką, a także nowe mosty, które dziś łączą to, co kiedyś zostało celowo rozerwane. Spacer po Mostarze bez tych miejsc to jak czytanie książki bez ostatniego rozdziału.
Neretwa z poziomu kajaka i ścieżki - jak złapać oddech od kamiennych uliczek
Mostar to nie tylko Stari Most i wąskie uliczki Kujundžiluka. Jeśli chcesz poczuć miasto z innej perspektywy, wejdź na kajak i wypłyń na Neretwę. Spływ rzeką daje ci możliwość zobaczenia Starego Mostu od spodu, z poziomu wody, co jest zupełnie innym doświadczeniem niż tłoczenie się na moście z setkami turystów. Woda ma tu turkusowy odcień, a po obu stronach mijasz kamienice, które z tej perspektywy wyglądają jak pionowe mury twierdzy. Wypożyczenie kajaka kosztuje około 20-30 euro za godzinę, a trasa od Krzywego Mostu w dół rzeki zajmuje mniej więcej 40 minut - wystarczy, by złapać oddech od upału i hałasu centrum.
Dla tych, którzy wolą stały grunt, polecam spacer wzdłuż brzegów Neretwy. Ścieżka prowadzi od mostu w stronę dzielnicy po bośniackiej stronie, gdzie mijasz ślady wojny - pociski w fasadach i odrestaurowane kamienice, które pamiętają lata 90. To dobry kontrast do wypielęgnowanego Starego Miasta i pozwala zrozumieć, że Mostar to nie tylko pocztówka z UNESCO. Po drodze trafisz na małe kawiarnie, gdzie za 2-3 euro napijesz się tureckiej kawy, obserwując, jak miejscowi łowią ryby w Neretwie. Woda jest tu czysta, a w upalne dni możesz nawet zobaczyć dzieci skaczące z prowizorycznych pomostów - podobnie jak skoczkowie z Starego Mostu, tylko bez braw turystów.
Jeśli masz więcej czasu, warto wynająć kajak na dłużej i popłynąć w górę rzeki, w stronę wąwozu. Tam Neretwa zwęża się, a po obu stronach wyrastają skaliste ściany porośnięte krzewami. To zupełnie inny Mostar - cichy, dziki, bez zapachu grillowanego mięsa z bazaru. Wracając, możesz przybić do brzegu przy Muzeum Starego Mostu i stamtąd ruszyć pieszo na minaret Meczetu Koski Mehmed Paszy. Widok z góry na rzekę i miasto to idealne zwieńczenie dnia - szczególnie o zachodzie słońca, gdy kamień nabiera złotego koloru, a Neretwa mieni się jak lustro.
Dom turecki i bośniackie podwórko - wejdź do środka, nie tylko patrz zza muru
Większość turystów kończy zwiedzanie Mostaru na Starym Mieście i zdjęciach pod Starym Mostem. To błąd, bo prawdziwy klimat osmańskiej Bośni czeka za murami - dosłownie. Jednym z miejsc, które warto zobaczyć od środka, jest Dom Muslibegovića, XVII-wieczna rezydencja bogatej rodziny kupieckiej. To nie muzeum w klasycznym sensie, ale wciąż zamieszkany budynek, gdzie możesz wejść na dziedziniec, zobaczyć oryginalne meble, ręcznie robione dywany i poczuć, jak wyglądało życie w czasach Imperium Osmańskiego. Wstęp kosztuje około 8 euro, a przewodnik opowie ci o zwyczajach, gościnności i codzienności bośniackiego domu. Jeśli masz więcej czasu, zajrzyj też do Muzeum Hercegowiny - mieści się w starym tureckim domu na lewym brzegu Neretwy. Pokazuje historię regionu od prehistorii przez czasy osmańskie aż po wojnę w latach 90.
Kolejnym miejscem, które często umyka uwadze, jest meczet Koski Mehmed Pasza. Większość przechodzi obok, robi zdjęcie z zewnątrz i idzie dalej. A szkoda, bo wejście na minaret (za 5 euro) daje najlepszy widok na Stary Most, dachówki Starego Miasta i zieloną Neretwę. Meczet z XVI wieku zaprojektował Mimar Sinan - ten sam architekt, który budował słynny meczet Süleymaniye w Stambule. W środku zobaczysz oryginalne zdobienia, kaligrafię i spokojną atmosferę, która kontrastuje z gwarem bazaru Kujundžiluk. Warto też przejść kilka kroków dalej na Krivą Ćupriję - Krzywy Most, starszy i mniejszy kuzyn Starego Mostu. To spokojniejsze miejsce, bez tłumów i skoczków, idealne na chwilę oddechu.
Nie zapomnij o Dzwonnicy Pokoju, która góruje nad miastem z franciszkańskiego klasztoru. Za 4 euro możesz wjechać windą na taras widokowy - panorama Mostaru z góry robi wrażenie, szczególnie o zachodzie słońca. Widać stąd całe Stare Miasto, nową część i wzgórza. Jeśli interesują cię ślady wojny, w muzeum przy Starym Moście znajdziesz zdjęcia i filmy pokazujące zniszczenie mostu w 1993 roku i jego odbudowę. To ważne miejsce, które przypomina, że Mostar to nie tylko architektura osmańska i turystyczne knajpki, ale też historia pełna blizn. Podróż do Mostaru to nie tylko spacer po liście UNESCO - to szansa, żeby zobaczyć, jak żyje się w mieście, które odrodziło się z gruzów.
Blagaj, Počitelj i wodospady Kravicy - 3 przystanki, które zmieniają Mostar w bazę wypadową
Blagaj leży niespełna 15 minut jazdy od Mostaru, a wygląda jak wyjęty z osmańskiego snu. Nad źródłem rzeki Buna, która wypływa wprost ze skały, stoi klasztor derwiszów - jedno z tych miejsc, gdzie cisza miesza się z szumem wody. Wstęp kosztuje około 4 euro, ale widok tarasu nad turkusową wodą jest bezcenny. Możesz tu usiąść przy herbacie i patrzeć, jak ryby walczą o okruchy chleba. To nie jest kolejna atrakcja do odhaczenia, tylko punkt, który sprawia, że zapominasz o zegarku. Warto przyjechać rano, zanim przybędą busy z wycieczkami.
Počitelj to z kolei średniowieczne miasteczko-twierdza, w którym czas zatrzymał się gdzieś w XVI wieku. Wspinaczka na wieżę widokową zajmuje dziesięć minut, a nagrodą jest panorama wijącej się Neretwy i dachów krytych czerwoną dachówką. Za wejście zapłacisz około 3 euro. Uwaga - schody są strome, a kamienie śliskie, więc buty na płaskiej podeszwie to podstawa. Počitelj ma w sobie coś surowego i autentycznego, czego brakuje już mocno komercyjnemu staremu miastu w Mostarze. Spacer wąskimi uliczkami, gdzie lokalni rzemieślnicy sprzedają ręcznie robione miedziane naczynia, daje poczucie, że trafiłeś na plan filmu historycznego.
Wodospady Kravicy to z kolei kompletnie inna energia. Około 40 kilometrów od Mostaru, przy drodze do Ljubuškiego, czeka na ciebie kaskada o wysokości 25 metrów i szerokości ponad 100 metrów. W sezonie (czerwiec - wrzesień) wstęp kosztuje 10 euro, ale za tę cenę dostajesz naturalny basen, w którym możesz pływać pod samym wodospadem. To miejsce, gdzie bośnia i hercegowina pokazuje swoją dziką stronę - bez marmuru i minaretów, za to z pianą na twarzy i chłodem na skórze. W weekendy bywa tłoczno, więc jeśli szukasz spokoju, przyjedź w tygodniu.
Te trzy punkty sprawiają, że Mostar przestaje być tylko jednodniową atrakcją, a staje się sensowną bazą wypadową. Zamiast wracać do hotelu po obejrzeniu starego mostu, pakujesz ręcznik, zakładasz wygodne buty i ruszasz na południe. Każde z tych miejsc ma inną temperaturę, inną historię i inny smak - od mistycznego Blagaju, przez militarny Počitelj, po żywiołowe Kravicy. I co ważne, wszystkie są osiągalne w dwie godziny jazdy samochodem.
Gdzie zjeść jak lokals i nie przepłacić - konkretne ulice, dania i ceny
Najlepsze jedzenie w Mostarze znajdziesz tam, gdzie nie docierają tłumy z aparatami. Zamiast siadać na głównej ulicy bazaru Kujundžiluk, gdzie ceny są zawyżone, skręć w wąskie uliczki starego miasta. Na przykład wokół meczetu Koski Mehmed Pasza znajdziesz małe rodzinne lokale, w których ćevapi (tradycyjne grillowane kiełbaski w chlebie) kosztują 6-8 euro, a nie 12 jak przy Starym Moście. Porcja dla jednej osoby jest sycąca, więc to realna oszczędność.
Jeśli masz ochotę na coś bardziej konkretnego, poszukaj restauracji przy ulicy Onešćukova, tuż za Krzywym Mostem (Kriva Ćuprija). Podają tam begova čorba - gęstą zupę z kurczaka i warzyw za około 4 euro, a do tego domowy chleb. Lokalsi chodzą tu na obiad, bo porcje są duże, a karta dań nie jest przetłumaczona na pięć języków, co zwykle oznacza autentyczność. Unikaj miejsc z kelnerami na zewnątrz, którzy zachęcają hasłami po angielsku - to pułapka turystyczna.
Na słodko wybierz się do cukierni przy meczecie Koski. Za 2 euro dostaniesz baklavę lub tulumbę świeżo z pieca, a do tego tradycyjną kawę po bośniacku. W przeciwieństwie do kawiarni na placu przed Starym Mostem, tutaj zapłacisz połowę ceny, a widok na minaret i dachówki starego miasta jest równie ładny. W sezonie skoki do wody z Mostaru przyciągają tłumy, ale jedzenie przy samej Neretwie bywa przeciętne i drogie - lepiej zjeść wcześniej w centrum, a nad rzeką tylko wypić piwo (około 3 euro).
Pamiętaj też o Muzeum Starego Mostu - wejście kosztuje 5 euro, ale jeśli zgłodniejesz po zwiedzaniu, w tej samej okolicy przy ulicy Braće Fejića są knajpki, w których za 7 euro dostaniesz talerz mięs i serów. To lepszy wybór niż bary z fast foodem przy moście, gdzie za hamburgera wołają 10 euro. W Mostarze nie chodzi o to, żeby przepłacać, tylko żeby wiedzieć, gdzie skręcić.