Przejdź do treści
Europa

Lyon Czy Warto Jechać? 7 Powodów Dla Których Pokochasz To Miasto

Lyon kusi wyjątkowymi smakami, historią i widokami z wzgórza Fourvière. Poznaj 7 powodów, dla których zakochasz się w tym francuskim mieście.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Lyon gra smakami, których nie zapomnisz do końca życia

Lyon od razu pokazuje, że jest miastem wielu warstw. Nie ma tu przypadkowego chaosu - wszystko jest precyzyjnie ułożone: historia, smaki, widoki. Wzgórze Fourvière, nazywane „górą, która się modli”, góruje nad okolicą. Stoi na nim monumentalna Bazylika Notre-Dame de Fourvière, którą dostrzeżesz z niemal każdego punktu w centrum. Najlepiej wjechać na górę funiculaire, bo spacer pod górę potrafi zmęczyć, ale widok na dachy miasta i zakole Rodanu wynagradza każdy wysiłek. Obok bazyliki znajdują się pozostałości rzymskiego teatru i antycznego Lugdunum - to tutaj urodził się cesarz Klaudiusz i stąd rządził prowincją Galii.

Schodząc w dół, trafiasz do Vieux Lyon, Starego Miasta wpisanego na listę UNESCO. To labirynt wąskich uliczek, renesansowych kamienic i tajemniczych traboules - krytych przejść łączących podwórka. Gdy wchodzisz w jedną z bram przy rue Saint-Jean, w sekundę przenosisz się kilkaset lat wstecz. Tu czas płynie wolniej, a w powietrzu unosi się zapach sera i wina z lokalnych bouchonów. Właśnie w tych knajpkach poznasz prawdziwą kuchnię lyońską - prostą, tłustą, genialną. Jeśli szukasz atrakcji angażujących wszystkie zmysły, nie możesz pominąć dzielnicy Presqu’île. Place Bellecour, jeden z największych placów Europy, to naturalne centrum miasta. Stąd blisko do Muzeum Sztuk Pięknych (Musée des Beaux-Arts) i w stronę Croix-Rousse, dzielnicy jedwabników i rzemieślników.

Lyon to też miasto, które wie, jak bawić się światłem. Fête des Lumières, święto świateł, co roku zmienia centrum w gigantyczną instalację artystyczną. Ale nawet poza grudniem warto spacerować po bulwarach nad Rodanem i Saoną, szczególnie w okolicy Parc Tête d’Or. Ten ogród botaniczny z jeziorem i fontanną to idealne miejsce na odpoczynek między zwiedzaniem. Dla fanów nowoczesności czeka Musée des Confluences - futurystyczny gmach u zbiegu rzek, który wygląda jak kosmiczny statek. Jeśli chodzi o noclegi, najlepiej szukać czegoś w okolicy Presqu’île lub Vieux Lyon, bo stamtąd wszędzie jest blisko, a komunikacja miejska działa bez zarzutu. Lyon nie krzyczy, nie epatuje tłumem turystów jak Paryż - on po prostu podaje ci kieliszek beaujolais i mówi: zostań, spróbuj, zobacz.

Wejdziesz do środka tajemnicy, czyli czym są lyońskie traboules

Lyon ma znacznie więcej niż trzy twarze. Większość turystów kojarzy go z widokówek: Bazylika Notre-Dame Fourvière górująca nad dachami, renesansowe kamienice Starego Miasta wpisane na listę UNESCO czy monumentalny Place Bellecour. Ale prawdziwa dusza Lyonu kryje się w przejściach, które nie każdy odważy się otworzyć. Mowa o traboules - tajemnych korytarzach łączących ulice, budynki i dziedzińce. Przez wieki służyły mieszkańcom jako skróty, schronienie podczas wojen, a nawet drogi ucieczki dla ruchu oporu. Dziś to jedna z najciekawszych atrakcji, pod warunkiem że wiesz, gdzie ich szukać.

Najwięcej traboules znajdziesz w dzielnicach Vieux Lyon, Croix-Rousse i Saint-Jean. W przeciwieństwie do otwartych placów czy monumentalnych zabytków, te przejścia są intymne, często ukryte za zwykłymi bramami w kamienicach. Wchodzisz do środka i nagle znajdujesz się w innym świecie: wąskie korytarze, spiralne schody, studnie, a nad głową sklepienia z XVI wieku. To nie są wystawowe muzea - to żywa architektura, w której wciąż mieszkają ludzie. Dlatego warto zachować ciszę i szacunek, ale też śmiało otwierać drzwi, bo część przejść jest dostępna dla każdego. Jeśli trafisz na zamkniętą bramę, spróbuj innej - w samym Vieux Lyon jest ich kilkadziesiąt.

Traboules to nie tylko atrakcja turystyczna, ale też lekcja historii Lyonu. Miasto, które w czasach rzymskich było Lugdunum, stolicą Galii, a w średniowieczu centrum handlu jedwabiem, potrzebowało takich ukrytych szlaków. Dla tkaczy z Croix-Rousse traboule oznaczała szybki transport towarów bez wychodzenia na deszcz. Dla mieszkańców okupowanego miasta w czasie II wojny światowej - szansę na przeżycie. Dziś te przejścia są jak żywa mapa, po której możesz chodzić godzinami. Nie szukaj ich w przewodniku po muzeach - one są w bramach, na podwórkach, między kawiarniami i restauracjami. I właśnie tam, między codziennością a historią, Lyon pokazuje swoje prawdziwe oblicze.

Wzgórze Fourvière - widok, który ustawi ci kompas na cały pobyt

Jeśli chcesz od razu poczuć, o co w Lyonie chodzi, wejdź na wzgórze Fourvière. To nie jest kolejna punkt widokowa, tylko miejsce, które nadaje rytm całemu miastu. Bazylika Notre-Dame Fourvière wygląda jak forteca, ale w środku zaskakuje przepychem złotych mozaik i marmurów. Z tarasu przed nią zobaczysz całe centrum: od Presqu’île po przedmieścia, a przy dobrej pogodzie nawet Alpy. Właśnie stąd warto zacząć zwiedzanie, bo od razu ogarniesz, jak Lyon jest zbudowany - i gdzie potem skręcić.

Na wzgórzu historia nakłada się warstwami. Obok bazyliki leżą rzymskie ruiny Lugdunum z teatrem, który do dziś latem pełni się spektaklami. Zaledwie kilka kroków dalej stoi katedra Saint-Jean, przy której zaczyna się Vieux Lyon. Całe Stare Miasto to labirynt renesansowych kamienic i tajnych przejść zwanych traboules. Kiedyś służyły jedwabnikom, dziś prowadzą do ukrytych dziedzińców. Tę dzielnicę UNESCO zwiedza się najlepiej pieszo, bez mapy - wystarczy skręcić w pierwszą bramę i sprawdzić, dokąd prowadzi.

Z Fourvière warto też zejść w stronę Presqu’île, czyli wąskiego półwyspu między rzekami. Tam czeka Place Bellecour, jeden z największych placów w Europie, a dalej muzea, knajpy i sklepy. Jeśli masz ochotę na sztukę, wstąp do Musée des Beaux-Arts - to jedna z najbogatszych kolekcji we Francji, a wstęp w pierwszy piątek miesiąca jest darmowy. Na drugim brzegu Saony leży Croix-Rousse, dawna dzielnica tkaczy, dziś pełna pracowni, knajp i targów. Klimat zmienia się tu z ulicy na ulicę, a z tarasów widać całe miasto.

Na koniec dnia wróć na Fourvière, ale tym razem wieczorem. Latem, podczas Fête des Lumières, całe wzgórze płonie światłami - i to nie tylko w grudniu, bo iluminacje widać przez cały rok. Na dole czeka parc Tête d’Or z jeziorem i darmowym zoo, a wzdłuż Rodanu biegną ścieżki rowerowe. Komunikacja miejska działa sprawnie, ale funiculaire na Fourvière to osobna atrakcja - wjeżdża prawie pionowo i robi wrażenie. Jeśli szukasz noclegu, postaw na Vieux Lyon albo Presqu’île, bo stąd wszędzie blisko. A na obiad wybierz bouchon lyonnais - tradycyjną knajpę, gdzie podają kacze pasztety, flaczki i twarde wino. To nie jest kuchnia dla nieśmiałych, ale właśnie taka jest Lyon - konkretna, gęsta i pełna charakteru.

Vieux Lyon - renesansowa dzielnica, która nie jest skansenem

Beautiful autumn scene of the Saône River and Lyon's architecture in Auvergne-Rhône-Alpes, France.
Zdjęcie: Walid Ahmad

Vieux Lyon na pierwszy rzut oka wygląda jak plan filmowy o średniowieczu, ale wystarczy skręcić w pierwszą węższą uliczkę, żeby poczuć, że to wciąż żywy organizm. Renesansowe kamienice z podwórkami skrywającymi tajne przejścia zwane traboules nie są tu wyłącznie atrakcją dla turystów. Mieszkańcy nadal używają ich jako skrótów między ulicami, a w lokalnych bouchonach - tradycyjnych lyońskich knajpach - kelnerzy nie mają cierpliwości do wahania się nad kartą. Jeśli chcesz zobaczyć Lyon bez lukru, zacznij właśnie tutaj.

Spacer od katedry Saint-Jean w stronę wzgórza Fourvière to lekcja architektury w pigułce. Z jednej strony masz gotycką świątynię z astronomicznym zegarem, z drugiej - rzymskie ruiny teatru antycznego, które wciąż są używane podczas letnich spektakli. Wspinaczka na górę funicularem albo pieszo przez zaułki to najlepszy sposób, żeby zrozumieć, dlaczego Lyon był kiedyś stolicą Galów. Na szczycie czeka bazylika Notre-Dame Fourvière, która z zewnątrz wygląda jak tort weselny, a w środku zaskakuje mozaikami opowiadającymi historię miasta. Widok stamtąd na dachy Presqu’île i rzeki Saonę z Rodanem to wisienka, ale bez przesady - lepiej zejść na dół i poszukać knajpy z prawdziwą kuchnią lyońską.

Warto też pamiętać, że Vieux Lyon to nie tylko deptak przy katedrze. Dzielnica dzieli się na trzy części: Saint-Jean, Saint-Georges i Saint-Paul, a każda ma inny charakter. W Saint-Paul znajdziesz spokojniejsze uliczki i antykwariaty, w Saint-Georges - bardziej kameralne restauracje, które unikają tłumu. Jeśli trafisz na grudzień, Fête des Lumières zamienia całą okolicę w plenerową galerię świateł, ale nawet poza festiwalem warto wrócić wieczorem, gdy latarnie podkreślają detale fasad. Noclegi w tej części miasta są droższe, ale poranna kawa na placu przed katedrą, gdy nie ma jeszcze turystów, jest warta każdego euro.

Place Bellecour - plac, na którym poczujesz prawdziwy rytm miasta

Place Bellecour to jeden z tych placów, które od razu mówią ci, gdzie jesteś. Leży w samym sercu Presqu’île, między wzgórzem Fourvière a Croix-Rousse, i zajmuje powierzchnię większą niż boisko do piłki nożnej. Gdy staniesz na jego środku, zobaczysz z jednej strony Bazylikę Notre-Dame de Fourvière górującą nad miastem, z drugiej - rzeźbę Ludwika XIV na koniu i ciągnące się wzdłuż placu kawiarniane ogródki. To miejsce, gdzie lyończycy spotykają się na spacer, grę w bule albo po prostu odpoczynek na jednej z ławek. I właśnie tutaj najlepiej poczujesz rytm miasta - od porannego gwaru po wieczorne światła, które zimą rozbłyskują w ramach Fête des Lumières.

Z placu masz wszystko w zasięgu krótkiego spaceru. Jeśli skręcisz w stronę rzeki Saony, trafisz do Vieux Lyon - najstarszej dzielnicy wpisanej na listę UNESCO, gdzie renesansowe kamienice kryją tajemnicze traboules, czyli przejścia łączące ulice. W drugą stronę dojdziesz na wzgórze Fourvière, skąd rozciąga się panorama na całe miasto. Możesz wjechać tam funiculaire albo wejść pieszo, mijając po drodze rzymskie ruiny teatru antycznego Lugdunum. To świetny kontrast: kilka minut dzieli cię od starożytności i nowoczesności.

Place Bellecour to też doskonały punkt startowy do zwiedzania muzeów. Musée des Beaux-Arts, które mieści się w dawnym pałacu opackim, oferuje kolekcję od starożytności po sztukę współczesną. Z kolei na południe od placu czeka Musée des Confluences - futurystyczny budynek u zbiegu Rodanu i Saony, który przyciąga wystawami o ewolucji i cywilizacjach. Jeśli wolisz przyrodę, kieruj się na północny wschód, do Parc Tête d’Or. To jeden z największych parków miejskich w Europie, z jeziorem, ogrodem botanicznym i zoo. Idealne miejsce na odpoczynek po intensywnym zwiedzaniu.

Wieczorem warto zjeść kolację w jednej z tradycyjnych restauracji zwanych bouchon lyonnais. Znajdziesz je w okolicach Saint-Jean albo Croix-Rousse. Tu serwują dania, które robią wrażenie: quenelle, andouillette czy tarta z karmelem. Place Bellecour nie ma własnych noclegów, ale w promieniu kilku minut czeka mnóstwo hoteli - od kameralnych pensjonatów po sieciówki. Komunikacja miejska działa sprawnie, więc nawet jeśli zamieszkasz dalej, bez problemu wrócisz na plac, żeby wieczorem zobaczyć fontannę i posłuchać ulicznych muzyków.

Fête des Lumières - 4 noce w roku, dla których warto zmienić datę urlopu

Fête des Lumières to nie jest zwykły festiwal świateł. To cztery grudniowe noce, które całkowicie zmieniają charakter Lyonu i sprawiają, że miasto trudno poznawać w standardowy sposób. Jeśli planujesz zobaczyć Lyon po raz pierwszy, zastanów się dwa razy, czy chcesz trafić akurat na pierwszy weekend grudnia. Zamiast spokojnego zwiedzania zabytków i spacerów po Vieux Lyon, dostajesz miasto w pełnej mobilizacji - tłumy na place Bellecour, kolejki do funiculaire na Fourvière i godziny czekania, żeby podejść bliżej projekcji na fasadzie katedry Saint-Jean.

Z drugiej strony, jeśli już znasz Lyon i szukasz czegoś, co cię zaskoczy, Fête des Lumières to najlepszy moment w roku. Wtedy nawet najbardziej wydeptane miejsca, jak wzgórze Fourvière z bazyliką Notre-Dame czy dzielnica Presqu’île, nabierają nowego wymiaru. Artyści oświetlają renesansowe kamienice, rzymskie ruiny w Lugdunum i park Tête d’Or w sposób, który normalnie nie przyszedłby ci do głowy. To nie tylko atrakcja turystyczna - to spektakl, w którym bierze udział całe miasto, od Croix-Rousse po Confluent.

Jeśli jednak zależy ci na spokojnym zwiedzaniu Lyonu, lepiej wybrać inny termin. Wtedy możesz bez pośpiechu obejrzeć Musée des Beaux-Arts, zjeść obiad w autentycznym bouchon lyonnais i przejść się traboules w Saint-Jean bez przepychania się łokciami. Noclegi w centrum będą tańsze, a komunikacja miejska nie będzie przypominać ewakuacji. Fête des Lumières to coś, co warto przeżyć, ale niekoniecznie jako pierwsze spotkanie z Lyonem. To bardziej finał sezonu, który pokazuje, jak architektura i historia potrafią ożyć w świetle - i jak bardzo miasto potrafi się zmienić, gdy gasi się codzienne oświetlenie.

Parc de la Tête d'Or - zielone płuca miasta i miejsce na najlepsze śniadanie na trawie

Parc de la Tête d’Or to dla lyończyków coś więcej niż park - to ich drugi salon, boisko, dech i miejsce, gdzie wiosną i latem rozkładają się setki koców. Na 117 hektarach znajdziesz ogród botaniczny pełen egzotycznych roślin, małe zoo z żyrafami, a nawet pole do gry w golfa. To właśnie tutaj, nad brzegiem jeziora, zjesz najlepsze śniadanie na trawie w całym Lyonie. Wystarczy wstąpić po drodze do boulangerii przy rue Garibaldi, kupić chrupiącą bagietkę, ser Saint-Marcellin i butelkę lokalnego Beaujolais, i już masz gotowy przepis na leniwe przedpołudnie.

Park otwarto w 1857 roku i od razu stał się ulubionym miejscem spacerów mieszczan z Presqu’île. Dziś to też świetny punkt startowy dla rodzin z dziećmi - fontanna, przy której latem brodzą maluchy, albo wypożyczalnia łódek na jeziorze. Jeśli wolisz spokój, skieruj się w stronę ogrodu różanego albo szklarni, gdzie rosną tropikalne rośliny. W niedzielne popołudnia park tętni życiem: biegacze, rowerzyści, grupy jogi pod starymi platanami i turyści, którzy po zwiedzaniu Vieux Lyon i bazyliki Notre-Dame de Fourvière potrzebują oddechu.

Z centrum dojdziesz tu pieszo w 15 minut od Place Bellecour, ale jeśli masz w planie dłuższe zwiedzanie, lepiej skorzystać z metra (linia A, stacja Masséna) albo tramwaju. Park jest otwarty codziennie do zmroku, wstęp jest darmowy, a w weekendy przy bramach ustawiają się food trucki z kawą i domowymi tartami. Warto zarezerwować sobie na to miejsce przynajmniej dwie godziny - i nie zapomnieć koca.

Musée des Confluences - muzeum, które wygląda jak lądowisko statku kosmicznego

Musée des Confluences to jeden z tych budynków, które albo kochasz od pierwszego wejrzenia, albo długo zastanawiasz się, co architekt miał na myśli. Stalowo-szklana bryła, unosząca się nad ziemią na betonowych nogach, faktycznie przypomina statek kosmiczny, który właśnie przycumował u zbiegu Rodanu i Saony. I to skojarzenie wcale nie jest przypadkowe - muzeum od początku miało symbolizować spotkanie różnych światów, nauki i natury, historii i przyszłości. Jeśli planujesz zwiedzanie Lyonu i zastanawiasz się, co zobaczyć poza klasycznymi zabytkami, to miejsce powinno znaleźć się wysoko na twojej liście.

W środku znajdziesz stałe wystawy podzielone na cztery główne działy: początki świata, gatunek ludzki, społeczeństwa oraz wyzwania współczesności. Eksponaty są pokazane w sposób, który angażuje zarówno dzieci, jak i dorosłych - od szkieletów dinozaurów, przez egipskie sarkofagi, po instalacje o zmianach klimatu. W przeciwieństwie do tradycyjnych muzeów, jak Musée des Beaux-Arts w centrum, Confluences stawia na interakcję i opowiadanie historii. To sprawia, że nawet jeśli nie jesteś fanem wystaw, spędzisz tam dwie, trzy godziny bez nudy. Po zwiedzaniu warto zajść do restauracji na dachu - widok na Presqu’île i wzgórze Fourvière robi wrażenie, szczególnie o zachodzie słońca.

Dojazd jest prosty: z centrum, na przykład z Place Bellecour, wsiadasz w tramwaj linii T1 i jedziesz na sam koniec trasy. To około 15 minut. Jeśli masz w planie także Vieux Lyon i katedrę Saint-Jean, lepiej zarezerwować osobne przedpołudnie na Confluences - dzieli je od siebie spory kawałek miasta, a po spacerze po renesansowych kamienicach i wąskich uliczkach starego miasta raczej nie będziesz miał siły na kolejną dawkę wrażeń. Bilet normalny kosztuje 9 euro, ulgowy 6 euro, a w każdy pierwszy czwartek miesiąca wstęp jest darmowy. Warto sprawdzić godziny na stronie, bo w poniedziałki muzeum jest zamknięte.

Zjedz w prawdziwym bouchonie, zanim to słowo straci znaczenie

Gdyby Lyon miał duszę, znajdowałaby się ona w ciasnych, drewnianych wnętrzach bouchonów - tradycyjnych knajp, które jeszcze kilka dekad temu były miejscem, gdzie robotnicy zjadali tani, sycący posiłek. Dziś „bouchon lyonnais” to termin chroniony, ale nie daj się zwieść. W centrum, zwłaszcza na Presqu’île i wokół Place Bellecour, znajdziesz lokale, które wołają o turystów, serwując przeciętne dania za 30 euro. Prawdziwe perełki wciąż czają się w wąskich uliczkach Vieux Lyon, w dzielnicy Saint-Jean, gdzie obsługa mówi szybko i nie ma czasu na tłumaczenie karty po angielsku.

Zamów tam sałatkę lyońską z jajkiem w koszulce, kawałkami boczku i grzankami, a potem koguta w winie albo flaczki. Do tego dzbanek Beaujolais. Właściciel pewnie zapyta, czy chcesz deser - jeśli powiesz tak, dostaniesz tarte à la praline, różowy placek tak słodki, że zaskoczy cię nawet po całym dniu zwiedzania. To nie jest miejsce dla wegan ani dla kogoś, kto liczy każdą kalorię. Ale to właśnie tutaj, między stołami obitymi ceratą, usłyszysz, jak lyończycy dyskutują o meczu albo o tym, że Fête des Lumières znowu zmieni trasę.

Po obiedzie warto wyjść z Vieux Lyon i wsiąść do funiculaire na wzgórze Fourvière. Zobaczysz stamtąd całe miasto: kopułę Bazyliki Notre-Dame de Fourvière, wieżę katedry Saint-Jean i zieloną plamę Parc Tête d’Or. Jeśli masz siłę, zejdź pieszo przez rzymskie ruiny Lugdunum - teatr rzymski i muzeum, które pokazują, że Lyon był ważny na długo przed renesansowymi kamienicami. Na dole, na Presqu’île, czeka Musée des Beaux-Arts i fontanny w parku, ale to już plan na następny dzień. Na razie skup się na tym, żeby zjeść w miejscu, gdzie kelner nie zapyta, skąd jesteś, tylko postawi talerz i powie „smacznego”. Bo autentyczny bouchon to nie atrakcja turystyczna - to kawałek historii, który znika, gdy tylko Lyon stanie się zbyt modny.

Lyon leży tak dobrze, że Alpy i Prowansja są na wyciągnięcie ręki

Lyon to miasto, które ma wszystko, czego potrzebujesz na udany city break, a do tego leży tak dobrze, że w godzinę dojedziesz stąd w Alpy, a w dwie nad Morze Śródziemne. Jeśli myślisz o Francji, ale Paryż wydaje ci się zbyt zatłoczony i drogi, Lyon będzie strzałem w dziesiątkę. Przede wszystkim dlatego, że większość atrakcji możesz zobaczyć pieszo albo korzystając z komunikacji miejskiej, która działa bez zarzutu. Zacznij od Vieux Lyon, czyli Starego Miasta wpisanego na listę UNESCO. To dzielnica, gdzie renesansowe kamienice kryją w sobie tajemnicze traboules - wąskie, kryte przejścia łączące ulice, którymi kiedyś przemykali tkacze jedwabiu. Dziś to jedna z najciekawszych atrakcji, bo spacer nimi pozwala poczuć ducha miasta bez tłumu turystów.

Z Vieux Lyon rusz na wzgórze Fourvière. Możesz wjechać funiculaire albo - jeśli masz ochotę na wysiłek - wejść piechotą. Na górze czeka bazylika Notre-Dame de Fourvière, która robi wrażenie zarówno z zewnątrz, jak i w środku, ale prawdziwą nagrodą jest widok na całe miasto. To właśnie stąd zobaczysz, jak Lyon rozłożył się między dwiema rzekami - Rodanem i Saoną. Warto też zajrzeć do rzymskiego teatru, który przypomina, że to miasto powstało jako Lugdunum, stolica rzymskiej Galii. Jeśli interesuje cię historia, koniecznie odwiedź muzeum na miejscu - ma świetne eksponaty i nie przytłacza wielkością.

Po zejściu ze wzgórza trafisz na Presqu’île, czyli półwysep między rzekami. To serce Lyonu, gdzie znajduje się Place Bellecour, jeden z największych placów w Europie. Stąd blisko do muzeum sztuki Musée des Beaux-Arts, które spokojnie może konkurować z paryskim Luwrem, ale bez kolejek. Jeśli wolisz coś bardziej nowoczesnego, wybierz się do Musée des Confluences - budynek wygląda jak statek kosmiczny, a w środku znajdziesz wystawy o ewolucji człowieka i przyrodzie. Dla rodzin z dziećmi obowiązkowy punkt to Parc Tête d’Or - ogromny park z jeziorem, fontanną i zoo. Można tu spędzić całe popołudnie, a wstęp jest darmowy.

Lyon to też miasto smaku. Nie wyjeżdżaj bez wizyty w bouchon lyonnais, czyli tradycyjnej knajpie, gdzie podają lokalne specjały jak quenelle czy sałatka lyońska. Restauracje w dzielnicy Croix-Rousse są mniej turystyczne niż te w centrum, a jedzenie często lepsze. Jeśli trafisz na grudzień, koniecznie zostań na Fête des Lumières - festiwal świateł, podczas którego całe miasto zamienia się w gigantyczną instalację. To jedno z tych wydarzeń, które trzeba przeżyć, żeby uwierzyć, że zabytki i nowoczesność mogą tak dobrze współgrać. A jeśli szukasz noclegów, postaw na kwatery w okolicy Saint-Jean albo Bellecour - masz wtedy wszystko pod ręką, a rano kawę wypijesz na tarasie z widokiem na renesansowe dachy.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski