Krynica-Zdrój na weekend: co zobaczyć i gdzie się wybrać, żeby nie gonić za listą
Krynica-Zdrój można zwiedzać na kilka sposobów. Wszystko zależy od tego, ile masz czasu i czego szukasz. Zamiast próbować odhaczyć wszystkie punkty z mapy, lepiej od razu zdecydować, co jest dla ciebie najważniejsze. Lubisz spacery i panoramy? Idź na Górę Parkową. Wjedziesz tam zabytkową kolejką retro, która sprawdzi się nawet z małymi dziećmi - wagonik spokojnie pokonuje wzniesienie, a na szczycie czeka wieża widokowa i ławki, żeby odsapnąć. Z góry rozciąga się widok na całe miasto i okoliczne pasma Beskidu Sądeckiego.
Jeśli wolisz aktywnie spędzić czas, od razu celuj w Jaworzynę Krynicką. Kolej gondolowa wyniesie cię wysoko, a na górze masz do wyboru wieżę w koronach drzew albo park linowy. Latem to świetne połączenie widoków z ruchem na świeżym powietrzu. Zimą znajdziesz tam główne trasy narciarskie, więc jeśli przyjeżdżasz na narty, nie musisz szukać innych stoków.
Dla kuracjuszy i rodzin z dziećmi zupełnie inną wartość ma samo centrum. Deptak, czyli Bulwary Dietla, prowadzi od Starego Domu Zdrojowego w stronę Pijalni Głównej. Wstąp do środka, żeby spróbować wód mineralnych - Kryniczanki i Słotwinki. Każda ma inny smak i skład, a do tego własną fontannę. W okolicy znajdziesz Muzeum Nikifora w willi Romanówka oraz Muzeum Zabawek, które ratuje dzień, gdy pogoda nie dopisuje. Nie pomijaj Parku Zdrojowego i Łazienek Mineralnych - to one nadają Krynicy charakter uzdrowiska, który czuć nawet podczas krótkiego weekendowego wypadu.
Wejście na wieżę widokową w koronach drzew i spacer, który zmienia perspektywę
Krynica-Zdrój od lat przyciąga kuracjuszy i turystów, ale jeśli myślisz, że znasz to miejsce na pamięć, czeka cię niespodzianka. Jedną z atrakcji, która całkowicie zmienia sposób patrzenia na to uzdrowisko, jest wejście na wieżę widokową w koronach drzew na Jaworzynie Krynickiej. To nie jest zwykła platforma z widokiem. Konstrukcja prowadzi cię przez las na wysokości kilkudziesięciu metrów, a po drodze możesz zobaczyć korony sosen i świerków z zupełnie nowej perspektywy. Z góry, przy dobrej pogodzie, widać nie tylko Krynicę-Zdrój, ale też panoramę Beskidu Sądeckiego i Tatr. Spacer tą ścieżką sprawdzi się zarówno dla dorosłych, jak i dzieci - nie wymaga kondycji, a wrażenia są naprawdę mocne. Warto połączyć to z wizytą w parku linowym tuż obok albo po prostu usiąść na ławce i odpocząć na szczycie.
Na górę możesz dostać się na dwa sposoby. Albo wsiąść do kolejki gondolowej na Jaworzynę Krynicką, która zabiera cię w kilka minut, albo wybrać pieszą wędrówkę oznakowanym szlakiem. Dla rodzin z małymi dziećmi gondola to strzał w dziesiątkę - szybko i wygodnie, a maluchy traktują to jak dodatkową atrakcję. Jeśli wolisz aktywny wypoczynek, wejście pieszo zajmie około godziny, ale nagrodą jest cisza lasu i możliwość złapania oddechu z dala od zgiełku deptaka. Pamiętaj tylko o wygodnych butach i wodzie, bo latem słońce potrafi dać się we znaki.
Po zejściu z wieży warto zostać na górze dłużej. Latem czynne są tu trasy rowerowe, a zimą stoki narciarskie, więc Krynica-Zdrój zimą również ma coś do zaoferowania. Dla kuracjuszy to świetny sposób na aktywną regenerację - spacer na świeżym powietrzu połączony z widokami działa lepiej niż niejeden zabieg. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, sprawdź wcześniej godziny otwarcia kolejki, bo w sezonie bywa tłoczno, a kolejki ustawiają się od rana. Warto zarezerwować sobie na to całe przedpołudnie, żeby nie musieć się spieszyć.
Jaworzyna Krynicka bez nart, czyli letni wjazd gondolą i zejście szlakiem
Jaworzyna Krynicka to nie tylko zimowe stoki. Latem kolej gondolowa działa równie sprawnie, a widoki z góry potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy znają Krynicę od lat. Wjazd na szczyt zajmuje kilkanaście minut, a kabiny są przestronne - bez problemu zmieścisz się z rowerem, wózkiem dziecięcym czy plecakiem z prowiantem. Na górze czeka przede wszystkim wieża widokowa, z której przy dobrej pogodzie widać Tatry, Pieniny i Beskid Sądecki. To jedno z tych miejsc, gdzie zdjęcia wychodzą same, ale lepiej przyjechać rano, zanim pojawią się tłumy.
Jeśli masz ochotę na coś więcej niż podziwianie panoramy, wybierz się na spacer po Koronach Drzew. To drewniana ścieżka zawieszona kilka metrów nad ziemią, która prowadzi między sosnami i świerkami. Dzieciaki uwielbiają ten odcinek - czują się jak w lesie, ale bez błota po kostki. Dla odważniejszych jest park linowy na różnych wysokościach, od łatwych tras dla przedszkolaków po wymagające przeszkody dla dorosłych. Warto zaplanować na to przynajmniej dwie godziny, bo kolejki bywają spore, zwłaszcza w weekendy.
Zejście z Jaworzyny możesz zaplanować szlakiem pieszym. Najpopularniejszy prowadzi na Górę Parkową i dalej w stronę centrum Krynicy. To około godziny marszu, ale trasa jest przyjemna - leśne dukty, kilka ławek na odpoczynek i cień w upalne dni. Po drodze mijasz źródła, które przypominają, że jesteś w uzdrowisku. Woda z kranu smakuje inaczej niż w pijalni, ale za to za darmo. Jeśli masz butelkę, warto ją zabrać. Po zejściu jesteś już w zasadzie na deptaku, więc możesz od razu skoczyć na krynicki rynek albo do pijalni głównej na Słotwinkę czy Kryniczankę.
Dla rodzin z dziećmi to dobre rozwiązanie - wjazd gondolą to frajda sama w sobie, a na górze nie brakuje atrakcji. Dla kuracjuszy letni wypad na Jaworzynę to sposób na aktywny odpoczynek bez forsowania kolan. Zimą to oczywiście narty, ale latem góra zmienia się w punkt widokowo-rekreacyjny, który spokojnie może zająć pół dnia. W sezonie letnim kolejka kursuje co kilkanaście minut, więc nie musisz trzymać się sztywnego rozkładu.
Góra Parkowa z dzieckiem: zabytkowa kolejka, ścieżki i place zabaw po drodze

Góra Parkowa to jeden z tych punktów w Krynicy-Zdroju, który łączy pokolenia. Dla dorosłych to relaks i widoki, dla dzieci - przygoda, która zaczyna się już u podnóża. Największym magnesem jest zabytkowa kolejka linowo-terenowa kursująca od lat 30. XX wieku. To nie tylko środek transportu, ale atrakcja sama w sobie. Drewniane wagoniki suną powoli pod górę, a najmłodsi często zapierają dech w piersiach, wyglądając przez okno, jak miasto robi się coraz mniejsze. Bilet w dwie strony kosztuje około 30 złotych dla dorosłego i połowę mniej dla dziecka, więc nie jest to wydatek, który zrujnuje rodzinny budżet.
Na samej górze czeka nagroda w postaci wieży widokowej, z której przy dobrej pogodzie widać Tatry. Ale to, co rodzice doceniają najbardziej, to fakt, że cała trasa na szczyt i w dół jest usiana atrakcjami dla dzieci. Nie musicie iść cały czas główną aleją - wystarczy skręcić w jeden z bocznych szlaków, a natkniecie się na mały plac zabaw z huśtawkami albo drewnianą ścieżkę edukacyjną. Jest też park linowy, ale jeśli wasze dziecko ma mniej niż 5 lat, lepiej odpuścić - minimalny wzrost to zazwyczaj 110 centymetrów. Za to maluchy świetnie odnajdą się na polanie w okolicy stacji pośredniej, gdzie można rozłożyć koc i zjeść kanapki z widokiem na Kryniczankę.
Spacer z Góry Parkowej w dół to też dobry pomysł na aktywne popołudnie bez kolejki. Szlak jest łagodny, szeroki i utwardzony, więc bez problemu przejdziecie go z wózkiem. Po drodze mijacie Stary Dom Zdrojowy i Bulwary Dietla, które latem zamieniają się w deptak pełen fontann i lodziarni. To idealne uzupełnienie wycieczki - dzieciaki mogą pobiegać po trawie, a wy odpoczniecie na ławce, popijając wodę mineralną prosto z pijalni. Warto zabrać ze sobą buty na zmianę, bo po deszczu na ścieżkach robi się ślisko, a dzieci rzadko patrzą pod nogi, gdy przed nimi tyle nowych zapachów i kolorów.
Deptak, jakiego nie znasz: kawa w willi, secesyjne detale i historia na wyciągnięcie ręki
Główny deptak Krynicy-Zdroju, czyli ulica Zdrojowa, to coś więcej niż standardowa promenada między straganami z oscypkami a budkami z goframi. Owszem, znajdziesz tu tłumy kuracjuszy z kubkami wód mineralnych i rodzin z dziećmi oblizującymi lody, ale jeśli zejdziesz wzrokiem z poziomu sklepowych witryn i podniesiesz go wyżej, zobaczysz prawdziwą perełkę architektury uzdrowiskowej. Secesyjne detale na willach, kutych balkonach i okiennicach pamiętają czasy, gdy Krynica była modnym kurortem austriackich i polskich elit. Warto przystanąć przy Starym Domu Zdrojowym - to właśnie stąd, po kuracji w pijalni głównej, goście spacerowali w stronę parku zdrojowego i bulwarów Dietla. Dziś w sezonie letnim deptak tętni życiem do późnych godzin, latem organizowane są tu koncerty i wydarzenia plenerowe, a zimą - mimo śniegu i mrozu - spacer alejkami w stronę Góry Parkowej ma swój niepowtarzalny klimat.
Nie daj się zwieść pozorom, że deptak kończy się na kilku ławkach i fontannie. Skręć w boczną uliczkę w kierunku willi Romanówka - to jeden z tych adresów, gdzie można usiąść na kawę w otoczeniu przedwojennego klimatu, z dala od gwaru głównego ciągu. Jeśli szukasz atrakcji dla rodzin, to właśnie tutaj dzieciaki znajdą chwilę wytchnienia przed kolejnym etapem zwiedzania. Spacer deptakiem to także doskonały pretekst, by sprawdzić, co warto zobaczyć w Krynicy-Zdroju w praktyce - od witryn Muzeum Zabawek po wejście na Górę Parkową, gdzie czeka kolejka retro. W sezonie letnim deptak jest punktem startowym na szlaki turystyczne, a zimą - bazą wypadową na stoki Jaworzyny Krynickiej, do której dojedziesz koleją gondolową prosto z centrum. Pamiętaj tylko, by zaplanować wizytę w pijalni głównej - woda ze źródła Słotwinka czy Kryniczanka smakuje zupełnie inaczej, gdy wypijesz ją na miejscu, wśród secesyjnych kafli i pod szklanym dachem.
Muzeum Nikifora i inne galerie, które pokazują Krynicę od artystycznej strony
Krynica-Zdrój to nie tylko woda, deptak i kolejki na Górę Parkową. To także miejsce, które od lat przyciąga artystów i kolekcjonerów. Najlepszym przykładem jest Muzeum Nikifora, mieszczące się w willi „Romanówka” przy Bulwarach Dietla. To niewielki, ale niezwykle klimatyczny budynek, w którym zobaczysz prace Epifaniusza Drowniaka - malarza-samouka, który stał się symbolem Łemkowszczyzny i jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców prymitywistów w Europie. Jego obrazki, pełne kolorowych cerkwi, kapliczek i scen z życia wsi, robią wrażenie prostotą i precyzją zarazem. Bilet kosztuje kilkanaście złotych, a na zwiedzanie wystarczy godzina - to jedna z tych atrakcji Krynicy-Zdroju, którą warto zobaczyć niezależnie od pogody.
Jeśli myślisz, że to koniec artystycznych akcentów, jesteś w błędzie. Kilka kroków dalej, w Starym Domu Zdrojowym, znajdziesz Galerię Sztuki Współczesnej, która regularnie zmienia wystawy. Często pojawiają się tam prace lokalnych twórców z Beskidu Sądeckiego, ale bywają też ogólnopolskie nazwiska. Dla rodzin z dziećmi ciekawą opcją jest Muzeum Zabawek - to niepozorne miejsce, a kryje w sobie kilkadziesiąt lat historii zabawek z epoki PRL i nie tylko. Dzieciaki mogą zobaczyć misie, kolejki i lalki, które pamiętają jeszcze ich dziadkowie. To dobra propozycja na deszczowe popołudnie i dowód na to, że atrakcje Krynicy-Zdroju dla dzieci nie kończą się na placu zabaw w parku zdrojowym.
Warto też zajrzeć do Nowego Domu Zdrojowego - budynek sam w sobie jest imponujący, ale na pierwszym piętrze działa Galeria „Dworek”, gdzie często wystawiane są fotografie i obrazy inspirowane górskimi krajobrazami. To właśnie tam, między pijalnią główną a łazienkami mineralnymi, można poczuć, że Krynica-Zdrój to uzdrowisko z duszą. Nie szukaj tu wielkich muzeów na miarę Warszawy czy Krakowa - krynickie galerie są kameralne, ale autentyczne. I to jest ich największa siła.
Pijalnia wód i Stary Dom Zdrojowy: próbowanie wód, które naprawdę smakują
Kto by pomyślał, że woda może smakować tak różnie. W Krynicy-Zdroju nie chodzi o butelkowaną wodę z supermarketu, tylko o prawdziwe, mineralne źródła, które biją prosto spod ziemi. Główna pijalnia wód mieści się w Starym Domu Zdrojowym, czyli w tym pięknym, zabytkowym budynku z kolumnami, który od razu rzuca się w oczy na deptaku. To miejsce jest absolutnym must-see nie tylko dla kuracjuszy, ale dla każdego, kto chce poczuć klimat uzdrowiska. Wchodzisz do środka, kupujesz specjalny, ceramiczny kubek za parę złotych i podchodzisz do kraników. Masz do wyboru kilka rodzajów wody: Słotwinkę, Kryniczankę, Zuber, Jan. I tu zaczyna się zabawa, bo każda z nich ma kompletnie inny smak. Jedna jest delikatnie kwaśna, inna mocno żelazista, a jeszcze inna słona. To nie jest picie dla przyjemności, to raczej degustacja i mały eksperyment. Nie spodziewaj się orzeźwienia jak po coli, ale daj sobie szansę - zobaczysz, że po chwili zaczynasz wyczuwać różnice i wyrabiasz sobie własne zdanie, która jest najlepsza.
Sam Stary Dom Zdrojowy to jednak nie tylko pijalnia. To historyczne serce Krynicy, które pamięta czasy największej świetności kurortu. Spacerując po jego korytarzach, możesz trafić na wystawy albo po prostu usiąść na ławeczce i popatrzeć na ludzi. Zaraz obok znajdziesz Bulwary Dietla, czyli promenadę nad potokiem Kryniczanka, gdzie latem gra muzyka, a zimą można się schować przed wiatrem. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego, koniecznie wstąp do cukierni w okolicy, bo tutejsze lody czy ciasta z kremem to klasyka. Cały ten rejon, od pijalni po park zdrojowy, jest idealny na leniwe popołudnie. Dla rodzin z dziećmi to też spokojna opcja - maluchy mogą biegać po trawie, a dorośli w spokoju napić się wody i zrobić zdjęcie przy charakterystycznych łazienkach mineralnych. To nie jest atrakcja na godziny, ale na chwilę oddechu, która naprawdę zostaje w pamięci.
Park Słotwiński i tężnia solankowa: mniej tłumów, więcej oddechu
Kiedy większość kuracjuszy i turystów krąży po deptaku między Starym Domem Zdrojowym a Pijalnią Główną, warto zrobić krok w bok. Dosłownie kilkaset metrów od głównego nurtu życia uzdrowiska czeka Park Słotwiński - miejsce, które daje odetchnąć od tłoku i wszechobecnej muzyki z kawiarnianych głośników. To właśnie tutaj, u podnóża stoku, znajdziesz tężnię solankową, która pod względem mikroklimatu spokojnie rywalizuje z popularniejszymi obiektami w Ciechocinku. Konstrukcja jest mniejsza, ale równie skuteczna: przejście wzdłuż ścian z tarniny, po których sączy się solanka, to gotowa inhalacja dla zmęczonego smogiem czy alergią układu oddechowego. W sezonie letnim to jedno z chłodniejszych miejsc w okolicy, a zimą - spokojna enklawa, gdzie para wodna osadza się szronem na gałęziach.
Sam park został zaprojektowany wokół źródła Słotwinka, które bije tuż obok tężni. W przeciwieństwie do reprezentacyjnych Bulwarów Dietla, które pełnią funkcję promenady, ta część Krynicy ma charakter bardziej leśny. Alejki wiją się między starymi drzewami, a ławki ustawiono tak, żeby siadać twarzą do zieleni, a nie do przechodniów. To dobre miejsce na poranny spacer z kawą z termosu albo wieczorne czytanie książki, zanim wrócisz do pensjonatu. Dla rodzin z dziećmi to też spora ulga: maluchy mogą swobodnie biegać po trawie, a przy tężni łatwo zorganizować im zabawę w podchody.
Co ważne, Park Słotwiński jest w pełni dostępny przez cały rok i nie wymaga kupowania biletu. Jeśli szukasz atrakcji dla kuracjuszy, które nie obciążają portfela, a dają realną wartość zdrowotną, to właśnie tutaj masz odpowiedź. W sezonie letnim warto zabrać ze sobą ręcznik - mgiełka solankowa osiada na skórze, a po kwadransie w pobliżu tężni czujesz się, jakbyś właśnie wyszedł z morskiej kąpieli. Zimą natomiast, gdy śnieg przykrywa alejki, a z tężni unosi się para, miejsce nabiera niemal bajkowego charakteru, choć wciąż pozostaje na uboczu głównego szlaku.
Krynica z rowerem: singletracki, trasy downhillowe i spokojne pętle doliną
Krynica-Zdrój to nie tylko pijalnia wód i deptak. W ostatnich latach miasto i jego okolice stały się jednym z ciekawszych miejsc w Beskidzie Sądeckim dla rowerzystów - od amatorów adrenaliny po rodziny z dziećmi. Podczas gdy większość kuracjuszy spaceruje Bulwarem Dietla, na zboczach Jaworzyny Krynickiej i Górze Parkowej dzieje się coś znacznie szybszego. Kluczową zmianą było wybudowanie sieci singletracków, czyli wąskich, naturalnych ścieżek poprowadzonych po stromych stokach. Trasy są oznakowane, mają różne stopnie trudności i co ważne - część z nich to pętle, które nie wymagają długich podjazdów, bo startuje się z góry dzięki kolei gondolowej na Jaworzynę.
Jeśli masz własny rower i nie boisz się technicznych zjazdów, koniecznie sprawdź trasy zjazdowe w rejonie Jaworzyny. Latem kursuje tam kolej gondolowa przewożąca rowery, co pozwala na wielokrotne powtórzenie ulubionego odcinka bez męczącej wspinaczki. Dla mniej zaawansowanych lepszym pomysłem będzie pętla wokół góry Parkowej - można tam wjechać kolejką retro, a potem spokojnie stoczyć się w dół szeroką, leśną drogą. To świetna opcja dla rodzin, które chcą połączyć przejażdżkę z podziwianiem widoków z wieży widokowej na Górze Parkowej.
Dla tych, którzy wolą płaskie trasy, idealna będzie pętla wzdłuż rzeki Kryniczanki. Prowadzi przez malownicze, ciche doliny, gdzie ruch samochodowy jest minimalny. Można nią dojechać do sąsiednich miejscowości, a nawet do Muzeum Nikifora w Krynicy, robiąc po drodze przystanek na kawę. Warto też zwrócić uwagę na szlaki łączące Krynicę ze Słotwinkami - to trasa o umiarkowanym nachyleniu, która pozwala zobaczyć uzdrowisko z innej perspektywy, z dala od zgiełku deptaka. Niezależnie od tego, czy przyjeżdżasz latem, czy zimą (fat bike na zaśnieżonych ścieżkach też ma sens), Krynica-Zdrój dla rowerzystów to już nie tylko dodatek do kuracji, ale pełnoprawna atrakcja turystyczna.
Atrakcje dla dzieci, przy których dorośli też nie będą się nudzić
Krynica-Zdrój to miejsce, które często kojarzy się z kuracjuszami i seniorami spacerującymi po deptaku. Tymczasem atrakcje dla dzieci w tym uzdrowisku stoją na takim poziomie, że dorośli sami chętnie się w nie wciągają. Zamiast szukać kolejnego placu zabaw, lepiej od razu skierować się na Górę Parkową. Wjazd kolejką retro to przeżycie samo w sobie - stare, niebieskie wagoniki jadą powoli, a widoki na dachy Krynicy robią wrażenie na każdym. Na górze czeka park linowy, który ma trasy o różnym stopniu trudności, więc nawet kilkulatek w uprzęży poczuje się jak mały odkrywca, a rodzic sprawdzi swoją kondycję na wyższych poziomach.
Jeśli pogoda nie dopisze, warto zajrzeć do Muzeum Zabawek. To nie jest zwykła gablotka z lalkami, tylko prawdziwa podróż w czasie - zarówno dla dziecka, które pierwszy raz widzi misia z czasów PRL, jak i dla rodzica, który nagle przypomina sobie zabawki z własnego dzieciństwa. Eksponaty są różnorodne, od drewnianych koników po stare gry planszowe, a całość nie trwa dłużej niż godzinę, co akurat wystarcza, zanim maluchy się znudzą.
Latem nie ma sensu stać w kolejce na basen - lepiej wsiąść na Jaworzynę Krynicką koleją gondolową. Na górze czeka wieża widokowa w koronach drzew, czyli drewniana ścieżka wznosząca się nad lasem. Dzieci biegają po niej jak po moście, a dorośli mają szansę zobaczyć Beskid Sądecki z zupełnie innej perspektywy. Po drodze można też skorzystać z dłuższego parku linowego, który wymaga już nieco więcej odwagi, ale właśnie o to chodzi - żeby cała rodzina miała frajdę na tym samym poziomie. Krynica-Zdrój dla dzieci to nie tylko woda mineralna i pijalnia, ale przede wszystkim miejsce, gdzie aktywnie spędza się czas, a przy okazji nikt nie marudzi, że jest nudno.
Wieczorna Krynica: koncerty w muszli, wino na bulwarach i nocny widok z wieży
Gdy zapada zmrok, Krynica-Zdrój zmienia się nie do poznania. Owszem, w ciągu dnia deptak i pijalnia główna tętnią życiem kuracjuszy z kubkami szczawianki, ale to wieczorem miasto pokazuje swoje bardziej kameralne oblicze. Zamiast spacerować w tłoku, warto skręcić w stronę Bulwarów Dietla. Latem po zachodzie słońca nad Kryniczanką robi się przyjemnie chłodno, a w pobliskich ogródkach można zamówić lampkę wina, nie ściskając się w kolejce po wodę. To zupełnie inna strona uzdrowiska, którą docenią zarówno pary, jak i rodziny z dziećmi, które po całym dniu szaleństw w parku linowym czy na wieży widokowej w koronach drzew potrzebują wreszcie chwili spokoju.
Jeśli traficie na dobry termin, koniecznie sprawdźcie, co grają w muszli koncertowej w parku zdrojowym. Nie chodzi tylko o orkiestry zdrojowe - zdarzają się tam koncerty jazzowe i występy lokalnych kapel, które przyciągają zarówno kuracjuszy, jak i przypadkowych przechodniów. Siedząc na ławce pod Starym Domem Zdrojowym, słychać muzykę mieszającą się z szumem fontanny. To moment, w którym Krynica przestaje być tylko uzdrowiskiem, a staje się po prostu miastem z duszą.
Największą wisienką wieczoru jest jednak widok z góry. Kolej gondolowa na Jaworzynę Krynicką działa w sezonie także po godzinie 18, a wjazd o zmierzchu to jeden z najlepszych pomysłów na zakończenie dnia. Z góry widać całe pasmo Beskidu Sądeckiego i światła Krynicy rozciągające się w dole jak dywan. Jeśli wolicie coś bliżej centrum, wybierzcie się pieszo lub kolejką retro na Górę Parkową. Nocna panorama stamtąd jest równie klimatyczna, a przy dobrej pogodzie widać nawet odległe szczyty. Warto zabrać termos z herbatą i po prostu posiedzieć - to jeden z tych widoków, które zostają w pamięci na dłużej niż standardowe zwiedzanie pijalni i muzeów.