Kos w pigułce: co zobaczyć w stolicy wyspy w jeden dzień
Kos potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy zwiedzili już niejedną grecką wyspę. Większość turystów po wylądowaniu od razu pędzi do nadmorskich kurortów, ale prawdziwe życie toczy się w stolicy. Miasto Kos łączy historię z nowoczesnością - spacerując po centrum, natkniesz się na ruiny starożytnej agory sąsiadujące z gwarnymi kawiarniami. Jeśli masz tylko jeden dzień, zacznij od platanu Hipokratesa. Legenda głosi, że pod tym drzewem nauczał swoich uczniów. Rośnie tuż przy wejściu do zamku Neratzia, który przypomina o czasach joannitów. To nie dzieło przypadku - Kos przez wieki było ważnym punktem na mapie Dodekanezu, a ślady tych wpływów widać na każdym kroku.
Gdy nasycisz się średniowiecznym klimatem, skieruj się do Casa Romana - rzymskiej willi z odrestaurowanymi mozaikami. To miejsce często umyka uwadze zwiedzających, a szkoda, bo pozwala poczuć, jak wyglądało codzienne życie na wyspie prawie dwa tysiące lat temu. Kilka minut spacerem dalej znajduje się odeon - starożytna sala koncertowa, która do dziś zachowała znakomitą akustykę. Jeśli potrzebujesz chwili wytchnienia od upału, wstąp do małego muzeum archeologicznego. Przechowywane są tam znaleziska z Asklepiejonu - sanktuarium poświęconego bogowi medycyny, które przyciągało pielgrzymów z całego antycznego świata.
Miasto Kos to nie tylko zabytki. To także świetne miejsce na zakup pamiątek - lokalne wyroby ceramiczne i oliwę z oliwek znajdziesz na straganach przy porcie. A jeśli zgłodniejesz, koniecznie spróbuj miejscowej kuchni: souvlaki, świeże ryby i sałatka grecka smakują tu zupełnie inaczej niż w kurortach. Po obiedzie możesz wybrać się na spacer wzdłuż nadmorskiej promenady, skąd rozciągają się widoki na morze Egejskie i tureckie wybrzeże. Dla rodzin z dziećmi dobrym pomysłem będzie wizyta na plaży w pobliżu centrum - woda jest płytka, a wejście łagodne.
Jeśli dysponujesz samochodem, w jeden dzień możesz zobaczyć znacznie więcej. Wystarczy ruszyć w głąb wyspy, w stronę wioski Zia, skąd o zachodzie słońca rozciąga się panorama na całe wybrzeże. Po drodze warto zatrzymać się w Tigaki lub Marmari - to spokojniejsze plaże, idealne na popołudniowy relaks. Dla odważnych - termalne źródła w Embros, gdzie gorąca woda miesza się z zimnym morzem. Kos to miejsce, które nie rzuca się od razu, ale im dłużej tu jesteś, tym bardziej cię wciąga.
Asklepiejon bez tajemnic: świątynia, która była prekursorem nowoczesnych szpitali
Gdybyś miał wskazać jedno miejsce na Kos, które łączy w sobie wszystko, co ta wyspa ma najlepszego - historię, spokój i zapierające dech widoki - byłby to właśnie Asklepiejon. To nie kolejna sterta kamieni, którą odhaczasz w przewodniku. To świątynia, która wyprzedzała swoją epokę. Zanim gdziekolwiek w Europie powstały pierwsze szpitale, tutaj, na zboczu wzgórza, już 2500 lat temu leczono ludzi. I to nie byle jak, bo według zasad, które do dziś brzmią zaskakująco nowocześnie.
Kompleks podzielono na trzy tarasy, a im wyżej wchodzisz, tym lepiej rozumiesz, na czym polegał geniusz tej budowli. Na najniższym poziomie stały łaźnie i pomieszczenia, gdzie pacjentów przygotowywano do rytuałów. Środkowy taras to serce terapeutyczne - ołtarze i portyki, w których kapłani-mistrzowie, w tym sam Hipokrates, diagnozowali chorych, stosując dietę, masaże i zioła. Najwyższy punkt, ze świątynią Apollina i pozostałościami kolumn, oferuje panoramę, która sama w sobie działa jak terapia. Widzisz stąd całe miasto Kos, lotnisko po drugiej stronie zatoki, a przy dobrej pogodzie nawet zarys tureckiego wybrzeża.
To właśnie tutaj, w cieniu kamiennych murów, narodziła się medycyna oparta na obserwacji, a nie magii. Hipokrates, który urodził się na Kos około 460 roku p.n.e., zerwał z przekonaniem, że choroby zsyłają bogowie. Zamiast tego kazał lekarzom patrzeć, słuchać i notować. W Asklepiejonie widać to jak na dłoni - nie ma tu egipskich hieroglifów ani mistycznych inskrypcji, tylko proste, funkcjonalne sale do zabiegów. Spacerując po tych tarasach, czujesz się, jakbyś przechadzał się po prototypie współczesnej kliniki, tyle że z widokiem na Morze Egejskie i szumem wiatru w oliwnych drzewach.
Zostaw sobie na tę wizytę przynajmniej półtorej godziny. Wejdź na samą górę, usiądź na kamiennej ławie i po prostu popatrz. Nie spiesz się. To jedno z tych miejsc na Kos, które nie działa na zasadzie „zobacz i zapomnij”. Działa na zasadzie „poczuj i zrozum”. A jeśli masz dzieci, nie martw się - biegają po tarasach swobodnie, a opowieść o tym, że dawno temu lekarze leczyli tu ludzi bez igieł i tabletek, działa na ich wyobraźnię lepiej niż jakakolwiek gra.
Plaże, które naprawdę robią różnicę: od dzikiego Marmari po rodzinny Tigaki
Marmari i Tigaki dzieli zaledwie kilka kilometrów, a jednak każda z tych plaż oferuje kompletnie inną atmosferę. Tigaki to długa, piaszczysta linia brzegowa z łagodnym zejściem do wody, idealna, gdy wybierasz się na wakacje z dziećmi. Znajdziesz tam leżaki, parasole i bary plażowe, ale bez przesadnego tłoku - spokojnie rozłożysz ręcznik nawet w lipcu. Woda jest płytka na długim odcinku, więc maluchy mogą pluskać się bez ryzyka, a starsi skorzystają ze sportów wodnych, od windsurfingu po paddleboardy. Tigaki ma też drugie oblicze - jeśli przejdziesz się w stronę słonego jeziora na wschodzie, trafisz na dzikie odcinki, gdzie wiatr goni fale, a wokół latają flamingi.
Marmari to już inna historia. Bardziej surowa, bardziej wietrzna, z drobnym piaskiem zmieszanym z muszelkami. To mekka windsurferów - od czerwca do września wieje tu regularnie, a wypożyczalnie sprzętu stoją co kilkadziesiąt metrów. Dla zwykłego turysty Marmari też ma coś: długie spacery brzegiem, widoki na wysepki i taflę Morza Egejskiego, która w południe mieni się na turkusowo. Nie licz na luksusowe bary, raczej na prostą tawernę z kawą i souvlaki. W okolicy znajdziesz też termalne źródła - gorące źródła niedaleko plaży Agios Stefanos, gdzie woda miesza się z morską, tworząc naturalne jacuzzi o temperaturze około 40 stopni. Wystarczy wejść do zatoczki i usiąść na kamieniach - efekt relaksu gwarantowany.
Jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, skieruj się na południowy zachód, w stronę wioski Kefalos. Plaża Agios Stefanos jest tam osłonięta od wiatru, z widokiem na wysepkę Kastri. Woda jest krystaliczna, a na brzegu leżą głównie miejscowi i nieliczni turyści, którzy zeszli z utartego szlaku. Nie ma tam wielkich hoteli, tylko kilka pensjonatów i tawerna z domowym winem. To dobry wybór, gdy masz już dość cywilizacji i chcesz poczuć, jak wyglądały wakacje na Kos przed erą masowej turystyki. W sezonie warto przyjechać przed dziesiątą rano, żeby zająć najlepsze miejsce w cieniu tamaryszku.

Górska Zia: zachód słońca, grecka kawa i koty na każdym kroku
Zachód słońca na Kos to obowiązkowy punkt programu, ale jeśli chcesz zobaczyć go w najbardziej malowniczej scenerii, jedź do Zii. Ta górska wioska na zachodnim krańcu wyspy przyciąga tłumy turystów codziennie po południu i trudno się dziwić - widok słońca zanurzającego się w Morzu Egejskim robi wrażenie nawet na osobach, które mają już na koncie setki podobnych zdjęć. Wąskie, wybrukowane uliczki wypełniają się wtedy ludźmi, ale to nie przeszkadza, bo atmosfera jest wyjątkowa. Na każdym kroku czai się kot - leniwy, przymrużający oczy w ciepłym świetle - a z tawern i kawiarni dobiega zapach świeżo parzonej greckiej kawy i grilla.
Sama Zia to typowa karta pocztowa Dodekanezu: pobielone domy, niebieskie okiennice, gdzieniegdzie bugenwille i donice z pelargoniami. Większość sklepików oferuje pamiątki, od ceramiki po ręcznie robione mydła, więc jeśli szukasz czegoś dla bliskich, tu znajdziesz największy wybór. Ale prawdziwym magnesem jest wiatrak na wzgórzu - punkt widokowy, z którego rozciąga się panorama na całą wyspę i tureckie wybrzeże w oddali. Warto przyjechać wcześniej, zanim zrobi się tłoczno, i usiąść w jednej z knajpek na stromym zboczu. Zamów frappé albo lokalne wino, obserwuj, jak zmieniają się kolory nieba, i pozwól sobie na chwilę bez pośpiechu.
Zia ma też swoją spokojniejszą twarz. Jeśli skręcisz w boczne uliczki, trafisz na małe place, gdzie starsi Grecy grają w backgammona, a dzieci biegają za piłką. Nie ma tu wielkich zabytków ani muzeów - to miejsce na relaks i kontemplację, a nie intensywne zwiedzanie. Dla rodzin z dziećmi spacer po wiosce jest bezpieczny i przyjemny, choć strome schody mogą być wyzwaniem dla wózków. Lepiej zostawić samochód na dolnym parkingu i iść pieszo - samochody i tak nie wjadą w wąskie uliczki.
Po zachodzie słońca większość turystów odjeżdża, a Zia wraca do swojego leniwego rytmu. Jeśli masz własny transport, możesz zostać dłużej, zjeść kolację przy blasku świec i posłuchać cykad. To zupełnie inne doświadczenie niż poranny pośpiech na plażę - bardziej kameralne, prawdziwsze. A koty? One nigdzie się nie spieszą, więc na pewno dotrzymają ci towarzystwa do końca wieczoru.
Rzymskie ślady na Kos: Casa Romana, Odeon i antyczna Agora bez pośpiechu
Kos bywa kojarzone głównie z plażowaniem i drinkami przy basenie, ale wystarczy zejść z głównej promenady w centrum miasta, żeby natknąć się na prawdziwe rzymskie perełki. Casa Romana to willa z III wieku, która po gruntownej renowacji wygląda jak z filmu kostiumowego - mozaiki na podłogach, freski na ścianach i rozkład pomieszczeń, który pokazuje, jak żyli zamożni mieszkańcy wyspy. Nie spodziewaj się jednak tłumów: w sezonie bywa tu spokojniej niż na pobliskiej plaży, a bilet kosztuje około 6 euro, więc to jedna z tańszych atrakcji na wyspie. Kilka minut spacerem dalej znajdziesz Odeon - mały rzymski teatr, który po odkopaniu okazał się lepiej zachowany niż wiele podobnych budowli na większych wyspach Dodekanezu. Można usiąść na kamiennych ławach i wyobrazić sobie, jak wyglądały występy sprzed dwóch tysięcy lat.
Antyczna Agora, choć mniej efektowna, ma swój urok właśnie dzięki temu, że nie jest wykarczowana i wygładzona dla turystów - leżą tam fragmenty kolumn, resztki sklepów i fundamenty świątyń, a wszystko to w cieniu drzew i przy szumie morza. Warto przychodzić tu wczesnym rankiem, zanim słońce zacznie prać, bo wtedy widać, jak spokojnie wyglądało życie w starożytnym mieście portowym. Na miejscu nie ma tłumaczeń ani interaktywnych tablic - trzeba polegać na własnej wyobraźni albo ściągnąć wcześniej mapę atrakcji z sieci. Jeśli zwiedzasz z dziećmi, nie nastawiaj się na długie godziny - wystarczy godzina, żeby zobaczyć najciekawsze fragmenty, a potem można przejść na lody do portu.
Połączenie tych trzech miejsc w jednym spacerze zajmuje około dwóch - trzech godzin i daje dużo lepszy obraz historii wyspy niż bieganie od wykopalisk do wykopalisk. W przeciwieństwie do popularnych wycieczek na Zię czy do Asklepiejonu, rzymskie ślady w centrum Kos są mniej oblegane, łatwiej dostępne i tańsze. A przy okazji masz szansę zobaczyć, jak miasto Kos wyglądało, zanim stało się typowym kurortem - bo właśnie te ruiny są dowodem, że handel, polityka i kultura kwitły tu na długo przed przybyciem Joannitów i budową zamku Neratzia.
Termalne źródła Embros: gdzie za darmo wykąpiesz się w gorącej wodzie z widokiem na morze
Gorące źródła na Kos to jedna z tych atrakcji, które przyciągają zarówno miłośników relaksu, jak i turystów szukających nietypowych wrażeń. Najbardziej znane i dostępne dla każdego są termy w Embros, położone tuż przy plaży Agios Stefanos, na południowym wybrzeżu wyspy. To miejsce, gdzie woda o temperaturze sięgającej nawet 45 stopni Celsjusza wypływa wprost spod skał i miesza się z zimnym Morzem Egejskim. Efekt? Naturalne jacuzzi, w którym możesz posiedzieć godzinami, patrząc na bezkresną taflę wody i oddalony horyzont. Co ważne, wstęp jest całkowicie darmowy - nie płacisz ani za wejście, ani za korzystanie z basenów. Woda gromadzi się w naturalnych zagłębieniach w skałach, więc wystarczy zejść po kamieniach i zanurzyć się w ciepłej kąpieli.
Dojazd do Embros jest prosty, ale trzeba liczyć się z tym, że ostatni odcinek to wąska, kręta droga. Możesz tam dotrzeć samochodem, skuterem albo autobusem z miasta Kos, choć kursują one rzadko. Parking znajduje się kilkadziesiąt metrów od wejścia na plażę. W sezonie letnim bywa tłoczno, dlatego warto przyjechać wczesnym rankiem albo późnym popołudniem - wtedy masz szansę na spokojniejsze chwile i lepsze zdjęcia. Pamiętaj, że dno w miejscu wypływów jest śliskie i nierówne, więc przydadzą się buty do wody lub klapki z grubą podeszwą. Nie ma tam szatni ani przebieralni, więc trzeba się zorganizować samemu - ręcznik, strój kąpielowy i woda do picia to podstawa.
Termalne źródła Embros to nie tylko kąpiel. To także punkt widokowy, z którego rozciąga się panorama na zatokę i pobliskie wyspy. Jeśli masz szczęście i trafisz na bezwietrzny dzień, woda w morzu jest krystalicznie czysta, a w oddali widać kontury Kalymnos. Dla rodzin z dziećmi to świetna opcja na urozmaicenie wakacji - maluchy uwielbiają ciepłą wodę i pluskanie się w naturalnych basenach. Dorośli docenią natomiast fakt, że woda bogata jest w minerały, które działają kojąco na stawy i skórę. W okolicy znajdziesz też mały bar z napojami i przekąskami, ale nie licz na pełne menu. Lepiej zabrać prowiant i zrobić sobie piknik na skałach. To jedno z tych miejsc na Kos, które łączy w sobie przyrodę, zdrowie i prostą przyjemność - bez biletów, kolejek i komercji.
Zamki i ruiny: forteca joannitów i inne fortyfikacje, które przetrwały wieki
Zamek Neratzia w samym sercu miasta Kos to nie tylko jedna z najważniejszych budowli na wyspie, ale też świadectwo burzliwej historii, która przewijała się przez Dodekanez. Zbudowany przez Joannitów na przełomie XIV i XV wieku, miał chronić port przed najazdami Turków i piratów. Dziś jego masywne mury i baszty robią ogromne wrażenie, szczególnie o poranku, gdy słońce wydobywa z kamienia ciepłe odcienie. Możesz tu wejść za darmo, a z górnych partii rozciąga się widok na całe centrum miasta i morze Egejskie. To miejsce, gdzie historia nie jest suchą datą w przewodniku, ale namacalnym elementem krajobrazu.
Na południe od miasta, wśród gajów oliwnych i wapiennych wzgórz, znajdziesz mniej znane, ale równie ciekawe ruiny starożytnych fortyfikacji. W pobliżu wioski Zia zachowały się fragmenty murów obronnych z czasów hellenistycznych, a na zboczach góry Dikeos natkniesz się na pozostałości wież strażniczych. Spacer wśród tych kamieni to inna perspektywa na wyspę - z dala od tłumów turystów, bardziej surowa i autentyczna. W przeciwieństwie do odrestaurowanego zamku w Kos, te ruiny pozostawione są same sobie, co dodaje im dzikości i pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądało życie na wyspie przed wiekami.
Jeśli masz ochotę na połączenie zwiedzania z relaksem, warto skierować się w okolice Embros i Agios Stefanos. To nie tylko plaże, ale też pozostałości rzymskich willi i wczesnochrześcijańskich bazylik, które często są pomijane przez standardowe wycieczki. Widok na lazurowe zatoki z fragmentem antycznej mozaiki pod stopami robi wrażenie nawet na tych, którzy na co dzień nie szaleją za historią. Pamiętaj, że większość tych miejsc jest łatwo dostępna pieszo lub rowerem, a mapa atrakcji z centrum miasta pomoże ci zaplanować trasę tak, by nie pominąć najciekawszych zakątków.
Drzewo Hipokratesa to mit. Oto prawdziwe miejsca związane z ojcem medycyny na Kos
Na Kos krąży legenda, że pod wiekowym platanem na placu Plateia Platanou ojciec medycyny uczył swoich uczniów. Prawda jest jednak inna - drzewo, które dziś podpierają stalowe liny, ma najwyżej 500 lat, a Hipokrates żył w V wieku p.n.e. To nie znaczy, że na wyspie nie znajdziesz autentycznych śladów po nim. Najważniejszy jest Asklepiejon, położony na wzgórzu kilka kilometrów od miasta Kos. To właśnie tam, w starożytnym kompleksie świątynnym i szpitalnym, Hipokrates mógł praktykować i gromadzić wiedzę. Ruiny trzech tarasów, resztki kolumn i fundamenty sal wykładowych robią wrażenie, zwłaszcza gdy wyobrazisz sobie, że to tu rodziły się podstawy europejskiej medycyny.
Jeśli chcesz zobaczyć coś mniej oczywistego, skieruj się do Casa Romana w centrum miasta - to rzymska willa z II wieku z mozaikami i freskami, która pokazuje, jak wyglądało życie na wyspie w czasach, gdy tradycja Hipokratesa była wciąż żywa. Spacerując po starówce, trafisz na Odeon - mały rzymski teatr, gdzie odbywały się debaty i wykłady. Współcześni turyści często mijają go w biegu, a szkoda, bo to jedno z najlepiej zachowanych miejsc tego typu na Dodekanezie.
Nie daj się zwieść przewodnikom, które każą ci stać pod platanem i robić zdjęcia. Prawdziwa historia Kos czeka dalej - w wioskach takich jak Zia, skąd rozciąga się widok na całą wyspę i Morze Egejskie, albo w zamku Neratzia, który rycerze joannici zbudowali z kamieni wyciągniętych z antycznego miasta. Jeśli masz więcej czasu, pojedź na północne plaże - Tigaki i Marmari to płytkie, piaszczyste zatoki idealne z dziećmi, a na zachodzie Agios Stefanos oferuje widoki na zatopione ruiny bazyliki. Po dniu pełnym zwiedzania warto wpaść do Embros lub na termalne źródła - gorąca woda z siarką działa kojąco na mięśnie i przypomina, że Kos od zawsze było miejscem, gdzie zdrowie i relaks szły w parze.
Wynajem skutera na Kos: trasa przez centrum miasta, gaje oliwne i opuszczone wioski
Skuter to najlepszy sposób na poznanie Kos, jeśli nie chcesz stać w korkach i marnować czasu na szukanie parkingu. W centrum miasta, tuż przy porcie, znajdziesz kilka wypożyczalni, które oferują jednoślady za około 25-35 euro za dobę. Zanim ruszysz w trasę, zrób szybki przegląd: sprawdź światła, hamulce i upewnij się, że masz kask. W sezonie warto rezerwować skuter z wyprzedzeniem, bo popularne modele schodzą najszybciej.
Z centrum Kos kieruj się na południowy zachód, w stronę gaju oliwnego, który ciągnie się aż pod stoki Dikeos. To właśnie tam, wśród starych drzew, znajdziesz opuszczone wioski, które opustoszały po trzęsieniu ziemi w 1933 roku. Ruiny domów porośnięte dziką zielenią robią niesamowite wrażenie, a przy okazji możesz zrobić sobie przerwę w cieniu. Po drodze mijasz małe kapliczki i pojedyncze gospodarstwa, gdzie miejscowi sprzedają miód i oliwę z pierwszego tłoczenia. Nie spiesz się - te boczne drogi są słabo oznakowane, ale to właśnie one prowadzą do najlepszych widoków na morze Egejskie i wybrzeże Turcji.
Kawałek dalej, już bliżej plaży Agios Stefanos, trafisz na pozostałości starożytnej agory i odeonu. To świetny przystanek, żeby przespacerować się po kamiennych ławach i wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w czasach rzymskich. Jeśli masz więcej czasu, zjedź do Embros - małej zatoki z gorącymi źródłami, gdzie możesz zamoczyć nogi w naturalnie podgrzewanej wodzie. W drodze powrotnej do centrum mijasz zamek Neratzia, który Joannici zbudowali z fragmentów antycznych budowli. To miejsce, które lepiej oglądać z zewnątrz o zachodzie słońca, kiedy kamienie nabierają złotego koloru.
Pamiętaj, że na Kos obowiązuje limit prędkości w zabudowanym, a policja regularnie kontroluje turystów. Zabierz ze sobą butelkę wody i krem z filtrem - słońce w Dodekanezie potrafi być zdradliwe nawet w październiku. Skuter daje ci wolność, której nie zapewni żaden autobus, ale wymaga też zdrowego rozsądku. Jeśli planujesz zwiedzanie z dziećmi, lepiej wybrać samochód - na skuterze maluchy nie będą czuły się bezpiecznie na wyboistych drogach.
Gdzie spać i co jeść na Kos: sprawdzone hotele i tawerny bez turystycznej pułapki
Wybór noclegu na Kos to często kompromis między bliskością plaży a dostępem do życia nocnego. Jeśli podróżujesz z dziećmi albo szukasz spokojnego wypoczynku, postaw na miejscowości takie jak Tigaki czy Marmari. Leżą tuż przy długich, piaszczystych plażach, woda wchodzi łagodnie, a wiatr wieje umiarkowanie - idealnie na rodzinne budowanie zamków z piasku i pierwsze próby z deską. Hotele w tej części wyspy często oferują all inclusive, ale szkoda by było zamknąć się na lokalną kuchnię tylko dlatego, że masz opaskę na rękę. Z kolei jeśli wolisz być w centrum wydarzeń, wybierz miasto Kos. Tu znajdziesz więcej apartamentów i małych pensjonatów wśród wąskich uliczek, blisko agory i zamku Neratzia. Wieczorem masz wszystko pod ręką - od tawern z muzyką na żywo po ciche knajpki na tyłach starego miasta.
Jedzenie na Kos to nie tylko gyros. Owszem, znajdziesz go na każdym rogu, ale prawdziwe smaki wyspy poznasz w wioskach na południu, jak Zia czy Kefalos. W Zia, popularnej wśród turystów ze względu na widoki na Morze Egejskie, warto odbić w boczną uliczkę i trafić do tawerny, gdzie gospodarz sam wyciąga sieci. Spróbuj lokalnego sera krassoty, grillowanych warzyw i koniecznie domowego chleba z oliwą z pierwszego tłoczenia. Unikaj lokali przy głównym placu z kolorowymi zdjęciami dań - tam zwykle jesz mrożonki odgrzane w mikrofali. Prawdziwą perełką są tawerny w okolicach góry Dikeos, gdzie serwują dania z jagnięciny duszonej godzinami w glinianych garnkach.
Jeśli szukasz czegoś bardziej kameralnego, rozważ nocleg w starej części miasta Kos, tuż przy platanie Hipokratesa. Kilka odnowionych kamienic oferuje pokoje z widokiem na ruiny starożytnego odeonu. Rano możesz przejść się na targ po świeże owoce i sery, a wieczorem zjeść kolację w tawernie, gdzie stoliki stoją dosłownie na pozostałościach rzymskiej agory. To zupełnie inne doświadczenie niż siedzenie przy basenie w kurorcie. Pamiętaj tylko, że w sezonie warto rezerwować z wyprzedzeniem - takie miejsca szybko się zapełniają. I nie daj się skusić na pamiątki z pierwszego stoiska przy porcie, lepiej poszperaj w bocznych uliczkach za ręcznie robioną ceramiką albo lokalnym miodem tymiankowym.