Jak ogarnąć Korfu w 7 dni bez wynajmowania auta na cały tydzień
Korfu to jedna z tych greckich wysp, gdzie tydzień mija, zanim zdążysz się obejrzeć. Mimo że ma tylko 60 kilometrów długości, atrakcji jest tu tyle, że bez planu łatwo pogubić się między plażami a górskimi wioskami. Jeśli nie chcesz wydawać fortuny na wynajem samochodu przez siedem dni, postaw na kombinację: trzy, cztery dni z autem i resztę bez.
Najlepiej zacznij od miasta Korfu. Stare miasto to labirynt wąskich uliczek, weneckich kamienic i placyków, gdzie o poranku pachnie świeżym pieczywem, a wieczorem słychać brzęk kieliszków w tawernach. Spacerem zwiedzisz dwie twierdze - starą i nową - oraz Pałac Świętych Michała i Jerzego. Na zachód słońca idź na promenadę Liston, skąd widać, jak niebo nabiera pomarańczowego odcienia. Z miasta łatwo dojechać autobusem do Vlacherny - tego słynnego klasztoru na wysepce, który widziałeś na zdjęciach. W sezonie kursuje tu regularna komunikacja, więc nie potrzebujesz auta.
Na resztę wyspy lepiej wygospodarować dwa, trzy dni z wynajętym samochodem. Wtedy jedziesz do Paleokastritsy - zatoki z turkusową wodą i widokiem, który zapiera dech. Kawałek dalej jest klasztor na wzgórzu, a z niego rozciąga się panorama na całe wybrzeże. Potem kieruj się na północ, do Sidari i słynnego Kanału Miłości (Canal Amour). To nie tyle plaża, co formacja skalna z wodnym tunelem - w sezonie tłumy, ale o 8 rano masz miejsce prawie dla siebie. Po drodze zatrzymaj się w Agios Georgios - długiej, piaszczystej plaży, idealnej na popołudniowy odpoczynek.
Jeśli nie chcesz auta na cały tydzień, resztę dni spędź w jednej z dwóch baz: w mieście Korfu albo w okolicy Paleokastritsy. Z miasta autobusem dojedziesz na lotnisko Korfu (15 minut), a promem nawet do Albanii na jednodniową wycieczkę. W mieście masz też najwięcej hoteli, restauracji i sklepów. Pogoda na Korfu od maja do października to gwarancja słońca, ale w lipcu i sierpniu lepiej szukać cienia w górskich wioskach. Co do dokumentów - Korfu to Grecja, więc wjeżdżasz na paszport lub dowód osobisty, bez wizy. W portfelu trzymaj euro, bo na mniejszych plażach kartą nie zapłacisz. I pamiętaj: tydzień na Korfu to nie wyścig, tylko leniwe tempo między zatokami, widokami i talerzem świeżego rybnego gyrosa.
Które miasteczko wybrać na bazę, żeby wszędzie było blisko
Korfu ma jedną wielką zaletę - wyspa jest na tyle mała, że w ciągu godziny bez problemu przejedziesz ją z północy na południe. To sprawia, że wybór bazy wypadowej nie jest aż tak kluczowy, jak na przykład na Krecie czy Rodos, ale wciąż warto przemyśleć, gdzie zameldować się na tydzień. Jeśli twoim priorytetem są plaże i zachody słońca, najlepiej postawić na zachodnie wybrzeże. Paleokastritsa to klasyk - masz stąd blisko do słynnych zatoczek, klasztoru na wzgórzu i kilku dobrych restauracji z widokiem na morze. Niestety, w sezonie bywa tam tłoczno, a ceny w hotelach i tawernach są wyższe niż gdzie indziej. Alternatywą jest Agios Georgios na południowym zachodzie - długa, piaszczysta plaża, spokojniejsza atmosfera i łatwy dojazd do portu w Lefkimmi, skąd kursują rejsy do pobliskiej Albanii.
Jeżeli zależy ci na życiu nocnym i różnorodności, rozważ okolice Sidari na północy. To tutaj znajduje się słynny Canal Amour - formacja skalna z wąskim przesmykiem, który według legendy gwarantuje miłość na wieki, jeśli przepłyniesz go z partnerem. Poza tą atrakcją Sidari oferuje mnóstwo barów, klubów i tańszych kwater, ale plaże są bardziej kamieniste, a samo miasteczko bywa głośne do późna. Dla rodzin z dziećmi lepszym wyborem będzie okolica Dassii lub Ipsos - bliżej lotniska, z łagodnym zejściem do wody i łatwym dostępem do autobusów do miasta Korfu.
Najbardziej uniwersalną bazą jest jednak stare miasto Korfu. Tak, zapłacisz więcej za parking i nocleg, ale zyskujesz wszystko na wyciągnięcie ręki. Rano możesz zwiedzać twierdzę i pałac, po południu wybrać się na rejs do Vlacherny (tej słynnej cerkiewki na wysepce), a wieczorem zjeść kolację w wąskich uliczkach w cieniu weneckich kamienic. Do zachodnich plaż dojedziesz autobusem w 40 minut, a na północ - w nieco ponad godzinę. Wynajem samochodu na kilka dni rozwiąże resztę problemów, zwłaszcza jeśli chcesz zobaczyć mniej oblegane zakątki, jak górskie wioski czy klasztory na wschodnim wybrzeżu. Pamiętaj tylko, że na Korfu obowiązuje ruch lewostronny, a drogi na wzgórzach bywają wąskie - ale to część uroku tej greckiej wyspy.
Paleokastritsa o 7 rano - jak zobaczyć najsłynniejszą zatokę bez tłumów
Większość turystów dociera do Paleokastritsy około 11, gdy słońce grzeje na dobre, a na głównej plaży trudno znaleźć wolny leżak. Tymczasem o 7 rano zatoka wygląda zupełnie inaczej - należy wyłącznie do ciebie i kilku rybaków przygotowujących łodzie. Woda ma wtedy intensywny, turkusowy kolor, a na wzgórzach wokół unosi się lekka mgła, która znika dopiero po godzinie. To najlepszy moment, żeby zrobić zdjęcia bez przypadkowych osób w kadrze i poczuć ten spokój, który przyciąga na Korfu ludzi szukających czegoś więcej niż imprezowego zgiełku. Jeśli wynajmujesz samochód, wyjazd z miasta Korfu zajmie ci około 25 minut, a po drodze możesz zatrzymać się na widokowym punkcie nad zatoką, skąd widać klasztor Theotokos i całe wybrzeże.
Po porannej kąpieli warto wejść na wzgórze do klasztoru Paleokastritsa, który otwiera się zwykle o 8. Z jego tarasu rozciąga się widok na sąsiednie zatoczki i morze, a przy dobrej pogodzie dostrzeżesz nawet wybrzeże Albanii. To także dobra okazja, żeby zobaczyć wnętrze cerkwi z ikonostasem i oliwne gaje wokół, zanim pojawią się pierwsze grupy zorganizowanych wycieczek. Po zejściu na dół masz jeszcze czas na śniadanie w jednej z tawern przy porcie - polecam souvlaki z widokiem na łodzie, bo o 9 rano kelnerzy mają czas, żeby z tobą pogadać i doradzić, którą plażę wybrać po południu.
Plan zwiedzania Korfu na tydzień spokojnie pomieści Paleokastritsę jako poranny przystanek, a potem możesz pojechać dalej na zachodnie wybrzeże, na przykład do Agios Georgios, gdzie znajdziesz długą, piaszczystą plażę z łagodnym zejściem do wody. Jeśli masz więcej czasu, warto ruszyć na północ, do Sidari i słynnego Canal Amour, choć tam tłumy robią się nieprzyjemne już przed południem. Kluczem do udanych wakacji na Korfu jest więc wstawanie wcześniej, bo pogoda o poranku bywa najpiękniejsza, morze najspokojniejsze, a wszystkie największe atrakcje - od starego miasta z twierdzą po klasztory na wzgórzach - możesz mieć praktycznie dla siebie.
Plaże, które nie trafiły na pocztówki - od Sidari po Agios Georgios

Plaże Korfu to coś więcej niż tylko złoty piasek i lazur wody, który znasz z folderów biur podróży. Owszem, znajdziesz tu ikoniczne miejsca, ale prawdziwy urok wyspy tkwi w tych zatoczkach, które nie trafiły na okładki przewodników. Sidari i słynny Canal Amour przyciągają tłumy, i słusznie - formacje skalne, które morze wyrzeźbiło w miękkim piaskowcu, tworzą naturalne baseny o intensywnym, turkusowym kolorze. Woda jest tu wyjątkowo ciepła i płytka, idealna do pluskania się, ale jeśli szukasz odrobiny spokoju, odejdź kilkaset metrów w bok od głównej atrakcji. Znajdziesz wtedy mniejsze, kameralne plaże, gdzie jedynym towarzystwem będą mewy i szum fal.
Prawdziwą perełką, którą często pomijają wycieczki zorganizowane, jest Agios Georgios w północno-zachodniej części wyspy. To długa, piaszczysta plaża otoczona zielonymi wzgórzami, która w lipcu i sierpniu robi się zatłoczona, ale poza sezonem oferuje spokój i przestrzeń. Woda jest tu krystalicznie czysta, a dno piaszczyste, więc bez obaw możesz wchodzić do morza z dziećmi. W przeciwieństwie do skalistego wybrzeża w Paleokastritsia, gdzie trzeba uważać na ostre kamienie, Agios Georgios to raj dla leniuchów. Wypożycz leżak, zamów frappe w jednej z tawern na plaży i patrz, jak słońce powoli chowa się za horyzontem. To właśnie te chwile, a nie wyścig do kolejnej atrakcji, tworzą prawdziwy klimat greckich wakacji.
Jeśli masz samochód (a wynajem na Korfu to koszt około 40-60 EUR za dobę), koniecznie pojedź w okolice Porto Timoni. To dwie plaże połączone wąskim przesmykiem, dostępne tylko po 20-minutowym spacerze stromą ścieżką z wioski Afionas. Nagroda za wysiłek jest spektakularna - z jednej strony masz spokojną zatokę, z drugiej bardziej falujące morze. Widok z góry na dwa błękitne języki wody wciskające się w zielone wzgórza zapiera dech w piersiach. To miejsce, które rzadko znajduje się w standardowym planie zwiedzania Korfu, a szkoda, bo oferuje autentyczne doświadczenie, bez komercyjnego szumu. Pamiętaj tylko o wygodnych butach i zapasie wody - na plaży nie ma żadnych barów. To czysta, surowa natura, która wynagradza wszystko.
Canal d’Amour i inne miejsca, gdzie morze robi robotę za filtr na Instagramie
Canal d’Amour w Sidari to miejsce, które pewnie znasz z setek zdjęć - wąski przesmyk między klifami, turkusowa woda i legenda, że jak przepłyniesz przez kanał, znajdziesz miłość. Prawda jest taka, że tłumy turystów ustawiają się w kolejce do selfie, a w szczycie sezonu trudno złapać kadr bez obcych pleców. Warto przyjechać wcześnie rano albo późnym popołudniem, gdy promienie słońca podkreślają kolory skał. Jeśli szukasz spokojniejszej alternatywy, skieruj się do Paleokastritsy - tam zatoki są równie malownicze, ale masz więcej przestrzeni i możesz popływać między skałami bez przepychania się łokciami.
Na zachodnim wybrzeżu Korfu znajdziesz plaże, które robią robotę lepszą niż filtr Instagramowy: Agios Georgios rozciąga się na kilka kilometrów, woda jest płytka i idealna dla rodzin, a w tle widać zielone wzgórza. Porto to z kolei małe, kameralne zatoczki, gdzie morze ma odcień butelkowej zieleni. Wynajem samochodu to podstawa, jeśli chcesz zobaczyć więcej niż jedno miejsce dziennie - autobusy jeżdżą, ale rzadko i nie docierają do wszystkich ukrytych plaż. Pamiętaj tylko, że na Korfu obowiązuje ruch lewostronny, więc pierwsze kilometry mogą być wyzwaniem, ale po godzinie przyzwyczaisz się.
Samo miasto Korfu to obowiązkowy punkt na planie zwiedzania. Stare miasto to labirynt wąskich uliczek, gdzie co chwila trafiasz na mały plac z kawiarnią. Twierdza na wzgórzu daje panoramiczny widok na port i w oddali widać wybrzeże Albanii. Warto wejść do klasztoru Vlacherna - to ten biały budynek na wysepce, który oglądasz na pocztówkach. Z kolei pałac Achilleion, choć trochę na uboczu, zachwyca ogrodami i tarasem z widokiem na morze. Jeśli masz tydzień, spokojnie połączysz leniwe plażowanie z kilkoma wycieczkami - pogoda na Korfu od maja do października jest stabilna, a wieczory długie i ciepłe, idealne na kolację w restauracji przy porcie.
Stare Miasto Korfu po zmroku - trasa, której nie znajdziesz w przewodniku
Zapomnij o dziennym zwiedzaniu zatłoczonych uliczek. Prawdziwe Stare Miasto Korfu budzi się do życia po zachodzie słońca, gdy znika większość turystów z wycieczek, a wąskie kampiela (zaułki) wypełniają się światłem latarni i zapachem jaśminu. Zamiast standardowej trasy od Listonu po Spianadę, proponuję ci spacer, który zaczyna się od strony nowej twierdzy, a konkretnie od schodów przy kościele Agios Spyridon. Skręć w prawo w uliczkę, która wygląda jak korytarz między budynkami - prowadzi do małego, ukrytego placyku z kamienną studnią. To punkt, z którego roztacza się widok na dachy starego miasta i wzgórza po drugiej stronie zatoki, a wszystko w pomarańczowym świetle lamp.
Stamtąd kieruj się w stronę kościoła Panagia Spiliotissa, który w nocy wygląda jak wydrążony w skale. Kilka metrów dalej znajdziesz schody w dół - prowadzą do części portowej, ale nie tej od promów, tylko do małego basenu z kutrami rybackimi. To miejsce, gdzie miejscowi cumują swoje łodzie. Przy nabrzeżu stoi jedna restauracja, która nie reklamuje się neonami - serwują tam grillowaną rybę i lokalne wino w glinianych dzbankach. Ceny? Za rybę z dodatkami zapłacisz około 18-22 eur, czyli znacznie mniej niż w turystycznych knajpach przy Listonie.
Jeśli masz ochotę na widok z góry, wejdź na mury nowej twierdzy. Bilet kosztuje 6 eur, a o zmierzchu jest tam prawie pusto. Stamtąd zobaczysz nie tylko miasto, ale też lotnisko Korfu - samoloty podchodzą do lądowania tuż nad dachami domów. To jeden z najbardziej spektakularnych widoków na wyspie, zwłaszcza gdy zapalą się światła na pasie startowym. Po zejściu z twierdzy przejdź na drugą stronę Spianady, w stronę pałacu św. Michała i Jerzego. W nocy budynek wygląda jak z baśni, a trawnik przed nim jest pusty - idealne miejsce na chwilę odpoczynku. Nie szukaj tu tłumów ani głośnej muzyki. To spacer dla kogoś, kto chce poczuć klimat Korfu bez pośpiechu, z dala od głównych szlaków.
Twierdza, Porto i widok z góry - jak wejść za darmo i co naprawdę warto zobaczyć
Korfu potrafi zaskoczyć każdego, kto myśli, że greckie wyspy to tylko plaże i bary. Owszem, znajdziesz tu piaszczyste zatoki w Sidari czy wokół Paleokastritsy, ale prawdziwy charakter wyspy kryje się w górskich wioskach i starych kamiennych fortyfikacjach. Jeśli masz korfu na tydzień, nie popełnij błędu i nie spędź całego czasu na leżaku - wejdź na wzgórza, które otaczają miasto korfu. Z murów Starej Twierdzy rozpościera się widok na całą zatokę, a wstęp kosztuje kilka eur, ale możesz też obejść fortyfikacje od strony portu i zobaczyć to samo bez biletu, spacerując wzdłuż falochronu. To jedna z tych atrakcji korfu, które robią wrażenie o każdej porze dnia, ale poranny zachód słońca (tak, dobrze czytasz) o świcie jest najmniej oblegany.
Plan zwiedzania korfu na własną rękę warto oprzeć na wynajmie samochodu. Autobusy jeżdżą, ale rzadko i nie wszędzie, a przystanki bywają oddalone od klifów, z których chcesz podziwiać widoki. Jadąc na południe, zatrzymaj się przy klasztorze Vlacherna - to ten biały budynek na cyplu, który oglądasz na zdjęciach z lotniska korfu. Samoloty podchodzą do lądowania tuż nad twoją głową, a w tle masz Morze Jońskie i widok na wyspę Pontikonisi. Jeśli masz ochotę na rejs, możesz stąd popłynąć łódką do Kanalu Miłości - Canal d’Amour w Sidari to bardziej atrakcja turystyczna niż prawdziwy kanał, ale skały wokół są na tyle fotogeniczne, że warto poświęcić godzinę na spacer wzdłuż wybrzeża.
Kiedy pogoda korfu dopisuje (a bywa upalnie od maja do października), najlepszym pomysłem jest połączenie plażowania z pieszymi wycieczkami w głąb wyspy. Agios Georgios to długa, piaszczysta plaża, idealna dla rodzin, ale jeśli szukasz czegoś bardziej dzikiego, skieruj się do Porto Timoni - dwie zatoki połączone wąskim przesmykiem, dostępne tylko pieszo. Schodzisz około 20 minut w dół, a nagrodą jest woda tak przejrzysta, że widzisz własne stopy na głębokości kilku metrów. Dojazd na korfu samolotem z Polski to często kwestia 2-3 godzin i biletu za 300-500 zł w obie strony, więc dokumenty, paszport i ewentualna wiza (dla obywateli UE niepotrzebna) to formalność, którą załatwisz w 10 minut. Wystarczy spakować wygodne buty, krem z filtrem i otwartą głowę - Korfu nie jest wyspą, którą zwiedzisz z hotelowego basenu.
Która wycieczka na greckie wyspy z Korfu ma sens przy tylko 7 dniach
Planowanie tygodniowego pobytu na Korfu to jak układanie puzzli z widoków, smaków i zapachów. Masz tylko siedem dni, więc każda decyzja o wycieczce poza wyspę musi być przemyślana. Z jednej strony kusi cię Albania - z Korfu do Sarandy rejs trwa około godziny, a widok na albańskie góry z pokładu robi wrażenie. Z drugiej strony sama wyspa Korfu ma tyle do zaoferowania, że żal tracić czas na przeprawę. Moje zdanie? Jeśli jesteś na tydzień, odpuść sobie wyprawę do Albanii. Skup się na tym, co masz pod nosem - a to naprawdę sporo.
Spójrz na mapę Korfu. Na północy czeka Sidari z Canal Amour, gdzie woda w skałach tworzy naturalne baseny, a zachód słońca maluje niebo na pomarańczowo. Na zachodzie Paleokastritsa kusi zatokami i klasztorem na wzgórzu, z którego rozpościera się widok na morze jak z pocztówki. Południe to Agios Georgios i Porto z długimi, piaszczystymi plażami, idealnymi na leniwy dzień. A w samym sercu wyspy - miasto Korfu z labiryntem wąskich uliczek Starego Miasta, Twierdzą i pałacem, gdzie historia miesza się z gwarem restauracji. Żeby to ogarnąć w tydzień, potrzebujesz dobrego planu i elastyczności.
Najlepszym rozwiązaniem jest wynajem samochodu. Daje ci swobodę - z samego rana możesz pojechać do Vlacherny, zrobić zdjęcie słynnego kościółka na wysepce, a po południu wjechać w górskie zakątki, gdzie autobus nie dociera. Jeśli wolisz oszczędzić na benzynie, skorzystaj z lokalnych autobusów - kursują między głównymi atrakcjami, ale tracisz czas na przystankach. Pieszo zaś zwiedzisz tylko miasto Korfu i okolice, bo wyspa ma spore rozmiary. Pamiętaj też o pogodzie - w lipcu i sierpniu upały potrafią dać w kość, więc poranne wycieczki i popołudniowe sjesty na plaży to sprawdzony rytuał.
Korfu na tydzień to nie sprint, a raczej maraton smaków i widoków. Zamiast pędzić na drugi koniec, wybierz dwa-trzy punkty dziennie: rano atrakcja jak twierdza czy klasztor, po południu plaża i morze, wieczorem kolacja w tawernie z widokiem na zachód słońca. Rejs wokół wyspy? Jasne, ale tylko jeśli masz ochotę na cały dzień na wodzie - w przeciwnym razie lepiej wykorzystać czas na lądzie. Albania poczeka na kolejne wakacje, a ty wrócisz z Korfu z poczuciem, że zobaczyłeś to, co najważniejsze.
Gdzie zjeść jak miejscowy - konkrety, ceny i dania, które zamawiasz jako drugie
Na Korfu jesz nie tam, gdzie widokówka z zachodem słońca, tylko tam, gdzie przed lokalem stoją krzesła plastikowe, a nie wiklinowe. W Sidari omijaj knajpy przy samym kanale miłości - zapłacisz 30 eur za talerz muli, które przyjechały mrożone z innego kraju. Pójdź dwie ulice w głąb, do „O Koutourou”, zamów pastitsadę. To makaron z kawałkami koguta w pomidorowym sosie, podany w glinianym garnku. Kosztuje 9 eur. Kelner nie przyniesie ci karty deserów, bo deserem jest ouzo od szefa.
W Paleokastritsie, po zejściu z plaży Agios Georgios, znajdziesz tawernę „Nikolas”. Nie bierz souvlaki - to pułapka na turystów. Poproś o „bourdeto”, pikantną zupę rybną z papryką i czosnkiem. Za 12 eur dostaniesz miskę, z której jedzą dwie osoby. Do tego chleb pszenny do maczania i butelka wody za 1 euro. Właściciel nie mówi po angielsku, więc pokaż palcem na zdjęcie w karcie albo powiedz „psari” (ryba). Nikt cię nie oszuka, bo cała wioska patrzy.
W mieście Korfu, na Starym Mieście przy twierdzy, omijaj place z widokiem na morze. Ceny są tam o 40 procent wyższe. Zamiast tego wejdź w boczną uliczkę za kościołem Agios Spyridon. Znajdziesz „To Paradosiako”, gdzie od 50 lat podają sofritę - cienkie plasterki cielęciny duszone w winie i czosnku. Porcja z frytkami i sałatką to 11 eur. Na drugie danie, które zamawiasz dopiero po obejrzeniu, co je sąsiad przy stoliku, weź „tiropitakia” - małe serniczki w liściach ciasta filo. Są słone, podane na ciepło, idealne do białego wina po 3 eur za karafkę.
Pogoda na Korfu bywa kapryśna we wrześniu, ale deszcz nie trwa długo. Jeśli wynajmiesz samochód (od 35 eur za dzień na lotnisku), wjedź w głąb wyspy, do wioski Pelekas. Na wzgórzu nad zatoką stoi „Kostas Taverna”, gdzie za 8 eur dostaniesz pieczoną ośmiornicę z puree z bakłażana. Widok na zachód słońca masz za darmo, a rachunek zawsze kończy się na okrągłej kwocie - kelner odlicza centy, bo tak robią miejscowi. Nie dajesz napiwku, zostawiasz 50 centów na blacie, jeśli było dobrze. I nie pytaj o kartę - płacisz gotówką w euro.
Tydzień na Korfu z limitem 3000 zł - czy to realne i jak to rozegrać
Wyjazd na Korfu z budżetem 3000 zł na osobę to wyzwanie, ale absolutnie realne, jeśli dobrze rozegrasz logistykę. Klucz tkwi w wyborze odpowiedniego terminu i zakwaterowania. Loty z Polski na lotnisko Korfu w czerwcu lub wrześniu potrafią zamknąć się w 600-800 zł w obie strony, jeśli polujesz na promocje. Zostaje ci wtedy około 2200 zł na tydzień. Za nocleg w apartamencie z kuchnią poza ścisłym centrum miasta Korfu zapłacisz 250-300 zł za dobę, co przy siedmiu nocach daje około 1800 zł. Masz 400 zł na jedzenie, bilety i paliwo. Brzmi ciasno? Da się, ale pod warunkiem, że odpuścisz drogie restauracje w Starym Mieście i postawisz na lokalne supermarkety oraz tawerny w mniejszych miejscowościach.
Najlepiej wynająć samochód na trzy dni zamiast na cały tydzień - koszt to około 500 zł z paliwem. Wtedy objedziesz najważniejsze atrakcje Korfu: Paleokastritsę z jej zatokami idealnymi do snorkelingu, widok na klasztor Vlacherna i legendarny Canal Amour w Sidari. Resztę dni spędzisz na pieszych wędrówkach po wzgórzach nad plażą Agios Georgios albo na bezpłatnych plażach w okolicy Porto. Zachód słońca nad Kanałem Miłości nic nie kosztuje, a robi większe wrażenie niż niejeden płatny widok. W mieście Korfu przejdziesz pieszo całe stare miasto, twierdzę i pałac - bilety to wydatek rzędu 30-50 zł za obiekt.
Jeśli chcesz zobaczyć Albanię, dopłać 100 zł za rejs na jeden dzień z portu w mieście Korfu. To opcjonalny wydatek, który urozmaica plan zwiedzania Korfu, ale nie jest konieczny. Pamiętaj o paszporcie lub dowodzie - wiza nie jest potrzebna, bo Grecja należy do strefy Schengen. Pogoda Korfu w szczycie sezonu bywa upalna, więc poranne wycieczki samochodem i popołudniowy odpoczynek na plaży to sprawdzona strategia. 3000 zł na tydzień na Korfu to nie luksus, ale solidna baza do zobaczenia wyspy bez spania na plaży.