Piramidy w Gizie bez tłumów - jak wejść na płaskowyż o świcie i zapłacić mniej
Dzień w Kairze zaczynasz jak garstka innych. Budzik wyrywa cię z łóżka o czwartej, szybka kawa w hotelu i zamówiony przez aplikację Uber, który za jakieś 30 EGP (około 6 zł) wysadza cię pod bramą płaskowyżu w Gizie. O piątej jest jeszcze ciemno, ale właśnie wtedy standardowy bilet kosztuje 540 EGP (ok. 50 USD), a ty masz szansę stanąć twarzą w twarz z Piramidami, zanim pojawi się pierwszy autokar z turystami. W sezonie 2026 to jedna z najlepszych decyzji, jakie możesz podjąć w stolicy Egiptu - omijasz upał, kolejki i ścisk, który robi się nie do zniesienia około dziewiątej.
Świt na płaskowyżu to zupełnie coś innego niż standardowa wycieczka z all inclusive. Sfinks jest wtedy prawie pusty, a wschodzące słońce powoli rozświetla kamienne bloki, rzucając cienie, które aż proszą się o zdjęcia. Możesz podejść pod same mury, dotknąć kamieni i wsłuchać się w ciszę, która tak bardzo kontrastuje z gwarem miasta. Warto zapytać przewodnika, czy ma opcję wcześniejszego startu - zwykle to dopłata rzędu 10-15 USD, ale zwraca się spokojem i komfortem zwiedzania. Jeśli organizujesz podróż samodzielnie, kup bilet online z wyprzedzeniem na oficjalnej stronie Ministerstwa Turystyki Egiptu - unikniesz stania w kasie i masz pewność wejścia o piątej.
Po dwóch godzinach na płaskowyżu, gdy słońce zaczyna przygrzewać, wracasz do Kairu. To dobry moment, żeby wpaść do Muzeum Cywilizacji Egipskiej przy Placu Tahrir - bilety kosztują około 240 EGP (22 USD), a w środku czeka na ciebie słynna sala mumii królewskich, w tym Tutanchamon. Możesz też pojechać do Starego Kairu, gdzie w wąskich uliczkach kryją się kościoły koptyjskie i meczet Al-Azhar - wstęp jest darmowy, a historia tego miejsca sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa w Egipcie. Na obiad polecam kuchnię egipską w okolicy Khan el-Khalili - porcja koshari za 50 EGP (10 zł) nasyci cię lepiej niż hotelowe all inclusive, a przy okazji zobaczysz tętniący życiem bazar, gdzie handel trwa od setek lat.
Klucz do tańszego i spokojniejszego zwiedzania Kairu leży w logistyce. Nie musisz wykupywać drogich pakietów z wycieczkami - transport publiczny w stolicy Egiptu działa sprawnie, a Uber za przejazd przez miasto rzadko przekracza 50 EGP. Jeśli masz w planach nurkowanie nad Morzem Czerwonym, lotnisko w Kairze oferuje tanie loty krajowe za około 200 USD w obie strony. Pamiętaj tylko, żeby mieć przy sobie drobne w EGP - na bazarze i w taksówkach nikt nie wyda ci reszty z banknotu 200 funtów. W 2026 roku Kair to miasto, które możesz zobaczyć bez pośpiechu i bez przepłacania, o ile zaczniesz dzień tam, gdzie wszyscy pojawiają się dopiero w południe.
Muzeum Egipskie w Kairze - co zobaczysz przed wielką przeprowadzką zbiorów w 2026
Jeśli planujesz zwiedzanie Kairu w najbliższym czasie, Muzeum Egipskie na placu Tahrir to miejsce, które musisz zobaczyć teraz, bo w 2026 roku większość jego najcenniejszych zbiorów ma trafić do nowego gmachu. To nie jest zwykłe muzeum, tylko magazyn opowieści o całej cywilizacji, gdzie na jednej sali stoją sarkofagi faraonów, a na drugiej chleb sprzed czterech tysięcy lat. Największą gwiazdą pozostaje skarb Tutanchamona - złota maska, biżuteria i przedmioty codziennego użytku, które robią wrażenie nawet na kimś, kto nie zna się na historii. Wstęp kosztuje około 10 USD, a przewodnik na miejscu (ok. 15-20 USD za prywatne oprowadzanie) to wydatek, który naprawdę ratuje cię przed chaosem ekspozycji.
Po wyjściu z muzeum masz kilka opcji. Jeśli masz ochotę na kontrast, wsiądź w Ubera i jedź na bazar Khan el-Khalili - to zupełnie inna strona Kairu, głośna, pachnąca przyprawami i pełna srebrnych bransoletek. Za 5 USD kupisz tu herbatę i posiedzisz w jednej z najstarszych kawiarni świata. Jeśli wolisz spokój, wybierz się do Starego Kairu, gdzie wśród wąskich uliczek stoją kościoły koptyjskie i synagogi. To miejsce pokazuje, że stolica Egiptu to nie tylko islam i faraonowie, ale też wielowiekowa mieszanka kultur.
Pamiętaj, że Muzeum Egipskie to tylko jeden z przystanków. W Kairze czeka na ciebie także Cytadela z meczetem Al-Azhar i widokiem na miasto, a po drugiej stronie rzeki leży Giza z piramidami i Sfinksem. Jeśli masz tylko trzy dni w stolicy Egiptu, podziel je tak: dzień na muzeum i Plac Tahrir, drugi na piramidy, trzeci na Stary Kair i bazar. I nie daj się namówić na all inclusive w hotelu - kuchnia egipska na mieście, zwłaszcza ful i ta’ameya z ulicznego stoiska, to osobna atrakcja, za którą zapłacisz mniej niż 2 USD. Sprawdź też, czy twoja wycieczka fakultatywna obejmuje transport publiczny albo Ubera - w Kairze to najszybszy sposób na przemieszczanie się bez targowania o cenę.
Khan el-Khalili po zmroku - jak się targować i gdzie wypić herbatę z widokiem na meczet
Kiedy słońce zachodzi nad Kairem, Khan el-Khalili budzi się do życia w zupełnie innej odsłonie. Gwar handlarzy nie cichnie, ale zmienia się jego charakter - zamiast upału i kurzu w powietrzu czuć zapach jaśminu, anyżowej herbaty i kadzideł. To najlepszy moment, żeby zanurzyć się w labiryncie wąskich uliczek i poczuć prawdziwy rytm tej części miasta, która od wieków jest sercem handlu i spotkań.
Targowanie się w Khan el-Khalili to nie sport ekstremalny, ale gra, w której obie strony znają reguły. Sprzedawca podaje cenę z kosmosu, ty proponujesz jedną trzecią, a finalnie spotykacie się w okolicach 40-60% pierwotnej kwoty. Nie bierz tego do siebie - to element lokalnej kultury, a nie próba oszustwa. Najlepiej sprawdź najpierw cenę w kilku straganach, żeby wyczuć rynek. Jeśli kupujesz pamiątki na prezent, celuj w rzeczy, które faktycznie mają ręczny charakter - ręcznie zdobione lampy z mosiądzu albo naczynia z miedzi. Unikaj masówek z plastiku, które rozpadną się jeszcze przed powrotem na lotnisko.
Po udanym targowaniu odetchnij w jednej z kawiarni na dachu. Najlepszy widok na meczet Al-Azhar i jego minarety rozświetlone po zmroku masz z El Fishawy - legendarnej herbaciarni działającej od 1773 roku. Zamów miętową herbatę albo słodki karkade z hibiskusa i po prostu patrz. To miejsce, gdzie czas zwalnia, a ty masz szansę zobaczyć, jak Kair oddycha po zachodzie słońca. Wokół ciebie będą palić sziszę lokalni bywalcy, kelnerzy w galabijach będą lawirować między stolikami, a z głośników popłynie cicha muzyka arabska. Nie spiesz się - to jeden z tych momentów w podróży, które zostają w pamięci na długo po powrocie do domu.

Cytadela Saladyna i Meczet Alabastrowy - wejście, dress code i panorama miasta za 300 EGP
Jeśli masz w planach zwiedzanie Kairu, Cytadela Saladyna to punkt, który trudno pominąć. To nie tylko średniowieczna twierdza, ale przede wszystkim jedno z najlepszych miejsc, skąd spojrzysz na całe miasto. Wejście kosztuje około 300 EGP, czyli jakieś 25-30 zł - w zależności od kursu. Za te pieniądze dostajesz dostęp do kilku obiektów, ale najważniejszy jest Meczet Alabastrowy, znany też jako meczet Muhammada Alego. Jego wnętrze robi wrażenie: wysoki sufit, żyrandole, marmur i spokój, który kontrastuje z gwarem ulic na dole. Pamiętaj o dress code - ramiona i nogi zakryte, a kobiety muszą mieć chustę na głowie. Na miejscu można wypożyczyć okrycie, ale lepiej mieć własne.
Panorama z Cytadeli to jeden z tych widoków, które zostają w pamięci. Widać stąd zarówno nowoczesne dzielnice, jak i Stary Kair z minaretami i kopułami kościołów koptyjskich. Jeśli trafisz na przejrzysty dzień, dostrzeżesz nawet Piramidy w Gizie na horyzoncie. To świetna okazja, żeby zrobić zdjęcia bez tłumów turystów, które czekają na Ciebie przy Sfinksie. Warto przyjechać tu rano, zaraz po otwarciu - wtedy jest najchłodniej i najmniej ludzi. Po zwiedzaniu możesz złapać Ubera i w 15 minut być na Placu Tahrir lub ruszyć na Bazar Khan el-Khalili, żeby zjeść obiad i powąchać przyprawy.
Cytadela to też dobry przystanek przed wizytą w Muzeum Cywilizacji Egipskiej, które znajduje się kilkanaście minut drogi stąd. Jeśli planujesz intensywny dzień, połącz te dwa punkty - rano twierdza, po południu mumie i sarkofagi. Pamiętaj, że w 2026 roku w Kairze dalej trwają prace przy nowym Muzeum Egipskim, więc starsze zbiory wciąż są rozproszone. Dlatego warto sprawdzić, co aktualnie jest wystawione na Placu Tahrir, żeby nie trafić na puste sale. Cytadela nie wymaga rezerwacji, ale na wszelki wypadek miej przy sobie gotówkę w egipskich funtach - karta nie wszędzie działa.
Stary Kair i kościoły koptyjskie - trasa spacerem na 2 godziny po dzielnicy sprzed islamu
Kiedy myślisz o Kairze, od razu widzisz piramidy i meczety. Ale jeśli chcesz zobaczyć miasto, które istniało, zanim islam dotarł do Egiptu, musisz skręcić w uliczki Starego Kairu. To właśnie tutaj, wśród wąskich zaułków i kamiennych murów, kryje się zupełnie inna twarz stolicy - koptyjska, chrześcijańska, sięgająca korzeniami czasów, gdy po tych ulicach chodzili rzymscy legioniści. Spacer tutaj to nie jest typowe zwiedzanie z listą punktów do odhaczenia, a raczej podróż w głąb historii, która zaskakuje na każdym kroku.
Najlepiej zacząć od Kościoła Wiszącego, jednego z najstarszych w Egipcie. Stoi nad bramą dawnej twierdzy Babilon, a jego nazwa bierze się z tego, że drewniana podłoga faktycznie wisi między murami. W środku panuje spokój, który trudno znaleźć na zatłoczonym Placu Tahrir. Kilka kroków dalej czekają Kościół św. Sergiusza i św. Bachusa oraz synagoga Ben Ezra - miejsce, gdzie według tradycji znaleziono dziecko Mojżesza. Cała okolica jest jak skansen, tyle że żywy. Miejscowi sprzedają tu ręcznie robione krzyże i ikony, a w powietrzu unosi się zapach kadzidła. Na spokojne przejście tej trasy wystarczą dwie godziny, ale jeśli zatrzymasz się na dłużej w którymś z kościołów, spokojnie możesz przedłużyć spacer do trzech.
Zamiast brać taksówkę, polecam dojechać tu metrem - stacja Mar Girgis wysadza cię praktycznie pod drzwiami. A po wyjściu z dzielnicy masz rzut beretem na Bazar Khan el-Khalili, gdzie możesz od razu zanurzyć się w gwarze i zapachu przypraw. To świetne zestawienie: cisza Starego Kairu kontra chaos średniowiecznego targowiska. Jeśli planujesz wakacje w 2026 roku i zastanawiasz się, co w Egipcie zobaczyć poza piramidami w Gizie i Muzeum Egipskim, ten kwartał to must-see, choć zupełnie inny niż wszystko, co znasz z folderów all inclusive. Sprawdź, jak wyglądało miasto, zanim stało się stolicą Egiptu, i daj się zaskoczyć jego wielokulturowym korzeniom.
Dzielnica Śmieciarzy i Kościół w Skale - miejsce, którego nie znajdziesz w folderze biura podróży
Kair to miasto, które potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy masz wrażenie, że widziałeś już wszystko. Większość turystów ogranicza się do trasy: Piramidy w Gizie, Muzeum Egipskie na Placu Tahrir i popołudnie na Bazarze Khan el-Khalili. To oczywiście klasyka i trzeba to zobaczyć, ale jeśli masz w planach wakacje w 2026 roku, naprawdę warto poświęcić jeden dzień na coś, czego nie znajdziesz w folderze all inclusive. Chodzi o Dzielnicę Śmieciarzy, czyli Mokattam, i ukryty w skale Kościół św. Szymona Młynarza.
To miejsce funkcjonuje na obrzeżach turystycznej mapy, a szkoda, bo to jedna z najbardziej autentycznych rzeczy, jakie możesz zrobić w stolicy Egiptu. Dzielnica wzięła nazwę od tego, że od dekad mieszkają tu koptyjscy zbieracze odpadów, którzy przetwarzają większość śmieci z Kairu. Nie licz na wypolerowane chodniki i kawiarnie. To brudne, głośne i intensywne miejsce, ale właśnie tam zobaczysz prawdziwe życie miasta, bez lukru dla turystów. Pośród tych ulic, w skale na wzgórzu, wykuto jeden z największych kościołów na Bliskim Wschodzie. Kościół w Skale może pomieścić kilka tysięcy wiernych, a jego wnętrze robi wrażenie, bo dosłownie wtopiono je w naturalną grotę. Wstęp jest bezpłatny, ale lepiej zabrać ze sobą parę dolarów na datki.
Dojazd to osobna historia. Nie licz na autobus miejski ani wycieczkę z przewodnikiem z hotelu. Najlepiej zamów Ubera, bo taksówkarze często nie znają dokładnej lokalizacji albo chcą negocjować cenę jak na bazarze. Wysiądź przy stacji kolejki linowej, a potem przygotuj się na spacer w górę. Po drodze miniesz warsztaty, gdzie na ulicy sortuje się plastik i tekturę. To nie jest atrakcja dla kogoś, kto szuka ładnych fotek do Instagrama. To lekcja pokory i dowód na to, że cywilizacja potrafi funkcjonować na własnych zasadach, daleko od luksusowych kurortów i basenów z all inclusive. Jeśli masz w planach zwiedzanie Kairu w 2026 roku, sprawdź to miejsce. Lepiej niż kolejna godzinna wizyta w Muzeum Cywilizacji Egipskiej pokaże ci, jak naprawdę wygląda kultura i codzienność stolicy Egiptu.
Rejs feluką po Nilu za 10 USD - jak znaleźć łódź bez pośrednika i nie przepłacić
Rejs feluką po Nilu to jeden z tych momentów w Kairze, który zostaje z tobą na długo. Cichy ślizg po wodzie, wiatr w żaglach i widok na wieżowiec w oddali kontrastujący z palmami - to brzmi jak pocztówka, ale realnie kosztuje około 10 USD za godzinę. Problem w tym, że cena dla turysty potrafi skoczyć do 30-40 USD, jeśli złapiesz łódź na głównej przystani przy bulwarze Nilu. Sposób jest prosty: idź w górę rzeki, w stronę mostu Kasr al-Nil, i szukaj mniejszych, prywatnych pomostów między barkami. Tam kapitanowie sami zaczepiają przechodniów, ale ty negocjujesz od razu stawkę 150-200 EGP (czyli właśnie około 10 USD). Klient, który płaci kartą w hotelowym lobby, dostaje inną cenę niż ten, który wyciąga gotówkę z kieszeni na miejscu.
Unikaj pośredników z bazaru czy kierowców Ubera, którzy oferują „specjalną wycieczkę feluką”. Oni dorzucają swoją marżę i często kończy się na tym, że płacisz za 20 minut pływania w kółko przy brzegu. Lepiej samemu podejść do łodzi, pokazać palcem na zegarek i powiedzieć „godzina, 150 funtów”. Jeśli kapitan kręci głową, przejdź dalej - wzdłuż nabrzeża stoi ich kilkadziesiąt. Najlepszy moment to późne popołudnie, około 16:00, gdy słońce zaczyna zachodzić za Gizą. Wtedy rejs staje się podwójnie wart swojej ceny, bo światło zmienia miasto w złoto, a ty masz wrażenie, że czas zwalnia.
Pamiętaj też, że feluka to nie łódź motorowa - płynie się z wiatrem, więc nie oczekuj szybkiej przeprawy. To raczej relaks niż transport. Weź ze sobą butelkę wody, bo słońce potrafi dać w kość, i koniecznie kapelusz. Niektórzy kapitanowie oferują herbatę po drodze - to miły gest, ale nie jest wliczony w cenę, więc jeśli chcesz, możesz dorzucić 10-20 funtów napiwku. I jeszcze jedna rzecz: unikaj feluk przy głównym bulwarze po zmroku, chyba że masz sprawdzonego przewodnika. Lepiej zostać w porcie do zmierzchu, bo powrót po ciemku w nieznanym miejscu to już wyższa szkoła jazdy. Sprawdź prognozę wiatru na ten dzień - przy bezwietrznej pogodzie rejs może być krótki, a ty zapłacisz za dryfowanie.
Dzień w Gizie poza piramidami - Wielkie Muzeum Egipskie, nekropolia i widok z tarasu
Piramidy w Gizie to oczywisty punkt programu, ale jeśli myślisz, że po ich zobaczeniu dzień masz z głowy, jesteś w błędzie. W 2026 roku obowiązkowym przystankiem jest Wielkie Muzeum Egipskie, które w końcu działa na pełnych obrotach. To nie jest zwykłe muzeum, ale miasto w mieście - kilka kilometrów od piramid, z tarasem widokowym, z którego widać wszystkie trzy piramidy naraz. Bilet kosztuje około 30 USD, a na spokojne obejrzenie ekspozycji z salą Tutanchamona i kolekcją złotych sarkofagów potrzebujesz co najmniej trzech godzin. Większość turystów wpada tam rano, potem jedzie na nekropolię, ale warto zrobić odwrotnie: najpierw piramidy i Sfinks o świcie, a do muzeum w południe, gdy słońce grzeje najmocniej.
Po wyjściu z muzeum masz dwie opcje. Albo łapiesz Ubera do Starego Kairu, żeby zobaczyć kościoły koptyjskie i wiszący kościół, albo jedziesz na Cytadelę Saladyna. W Cytadeli najciekawszy jest meczet Alabastrowy i widok na cały Kair - przy dobrej pogodzie widać nawet piramidy. Wstęp kosztuje około 10 USD, a spokojnie zejdziesz tam w półtorej godziny. Jeśli masz ochotę na coś lżejszego, zamiast Cytadeli wsiadaj w metro i wysiadaj na placu Tahrir. Stamtąd pieszo dojdziesz do Muzeum Egipskiego, które wciąż działa, choć większość najcenniejszych eksponatów przeniesiono już do GEM. Zostaw je na koniec, jeśli masz słabość do starego budownictwa i chcesz zobaczyć, jak wyglądało muzeum przed erą nowego gmachu.
Wieczorem nie planuj niczego sztywnego. Wsiadaj w Ubera i jedź na Khan el-Khalili. To nie jest bazar dla turystów, tylko żywy organizm, gdzie handluje się od XIII wieku. Znajdziesz tam wszystko - od miedzianych tac po olejki i przyprawy. Ceny zaczynają się od 5 USD za drobiazgi, ale targowanie to sport narodowy. W okolicy jest też meczet Al-Azhar, jeden z najstarszych na świecie, i kilka kawiarni, gdzie piją herbatę miętową i palą sziszę. Jeśli masz ochotę na kolację, sprawdź lokalne knajpki przy bocznych uliczkach - kuchnia egipska to nie tylko kebab, ale też ful medames, molokhia i świeże pieczywo za grosze. Dzień w Gizie i wschodnim Kairze zamkniesz w 10-12 godzin, ale nikt nie goni.
Jedzenie uliczne w Kairze - 5 dań, które musisz spróbować i gdzie je zjeść bezpiecznie
Kair to miasto, które żyje jedzeniem na ulicy, a jego kuchnia uliczna to prawdziwa lekcja lokalnej kultury. Jeśli chcesz poczuć autentyczny smak stolicy Egiptu, zapomnij o hotelowym all inclusive i wybierz się na spacer po dzielnicach takich jak Stary Kair czy okolice Bazaru Khan el-Khalili. To właśnie tam, wśród zgiełku i zapachów, znajdziesz dania, które od pokoleń są podstawą diety Kairczyków. Pierwszym obowiązkowym punktem jest koshari - sycące połączenie ryżu, makaronu, soczewicy i ciecierzycy, polane ostrym sosem pomidorowym i posypane chrupiącą cebulką. Za miskę zapłacisz około 1-2 USD, a najlepsze wersje serwują małe, oblegane budki przy Placu Tahrir.
Kolejną pozycją, którą musisz sprawdzić, jest ful medames - duszona bób z oliwą, cytryną i kuminem, podawany z pieczywem baladi. To śniadanie, które daje energię na cały dzień zwiedzania, czy to pod piramidami w Gizie, czy w Muzeum Cywilizacji Egipskiej. Szukaj miejsc, gdzie kolejka miejscowych jest najdłuższa - to znak, że jedzenie jest świeże i bezpieczne. Uliczni sprzedawcy często używają jednorazowych talerzy i sztućców, co minimalizuje ryzyko, a jeśli masz wątpliwości, wybieraj punkty, gdzie gotują na twoich oczach.
Nie możesz też ominąć tamiyya, czyli egipskich falafeli z bobu, które są lżejsze i bardziej aromatyczne od tych z ciecierzycy. W Kairze najlepsze dostaniesz w okolicy meczetu Al-Azhar, często zawinięte w świeżą pitę z dodatkiem pikli i sezamowej pasty tahini. Na deser warto skusić się na konafę - słodki wypiek z ciasta nitkowego, sera i syropu, który znajdziesz w cukierniach przy Cytadeli. Pamiętaj tylko o jednej zasadzie: pij wyłącznie butelkowaną wodę, a owoce i warzywa jedz tylko obrane. Dzięki temu unikniesz niespodzianek i w pełni skorzystasz z kairskiej uczty, która jest równie fascynująca jak wizyta w Muzeum Egipskim czy spacer wokół Sfinksa.
Transport po mieście - Uber, metro i riksza, czyli jak przeżyć kairską dżunglę na kołach
Kair to miasto, które żyje w ciągłym ruchu. Klaksony, nagłe hamowania i samochody lawirujące między pasami to codzienność. Na szczęście poruszanie się po stolicy Egiptu w 2026 roku jest prostsze niż kiedykolwiek, jeśli znasz kilka zasad. Absolutnym game changerem okazał się Uber. To najwygodniejszy sposób na przemieszczanie się między atrakcjami - z Muzeum Egipskiego na Placu Tahrir pod Piramidy w Gizie czy na Bazar Khan el-Khalili. Ceny są niskie, zwykle 20-50 EGP (około 1-2 USD) za przejazd po centrum, a Ty unikasz negocjacji i szukania reszty. Wystarczy sprawdź aplikację i gotowe.
Jeśli chcesz poczuć klimat miasta, metro to świetna alternatywa. Jest tanie (5-10 EGP), szybkie i ma osobne wagony dla kobiet, co docenisz w godzinach szczytu. Linia nr 2 zabierze Cię z centrum na stację Giza, skąd do piramid masz już rzut beretem. Pamiętaj tylko, że w godzinach 7-9 i 16-19 bywa naprawdę tłoczno. Dla odważnych pozostają riksze (tuk-tuki) - to opcja na krótkie dystanse w wąskich uliczkach Starego Kairu czy wokół Cytadeli. Cena? Ustalaj przed wejściem, bo po przejeździe może być kilka razy wyższa. Za 10-15 minut spokojnie zapłacisz 20 EGP, ale zawsze licz się z targowaniem.
Transport publiczny w Kairze to nie tylko wygoda, ale też konkretna oszczędność. W porównaniu do zorganizowanej wycieczki fakultatywnej za 50-100 USD, samodzielne zwiedzanie z Uberem i metrem to koszt kilku dolarów dziennie. Dzięki temu więcej pieniędzy zostanie Ci na kuchnię egipską w lokalnej knajpce albo na dodatkowy dzień w Hurghadzie z nurkowaniem. Pamiętaj tylko o jednym - w Kairze nikt nie patrzy na pasy. Przechodząc przez ulicę, ruszaj pewnie i utrzymuj stałe tempo. Kierowcy są przyzwyczajeni do pieszych i omijają Cię z centymetrowym zapasem. Po tygodniu w tym mieście staniesz się ekspertem od kairskiej dżungli na kołach.