Przejdź do treści
Europa

Genua Czy Warto Jechać - 7 Powodów, Które Cię Przekonają

Genua to nie tylko przystanek przed Cinque Terre - poznaj 7 powodów, dla których warto tu przyjechać. Historia, zapach focacci i unikatowe ulice czekają.

Pozdrowienia z: Europa Par avion

Genua to nie tylko przystanek przed Cinque Terre - tu historia pachnie focaccią, a ulice są pionowe

Genua często bywa traktowana po macoszemu - jako przystanek w drodze do Cinque Terre czy Portofino. To spory błąd, bo sama w sobie jest jedną z największych pereł Ligurii, tylko mniej oczywistą. Stare miasto, wpisane na listę UNESCO, to prawdziwy labirynt wąskich uliczek zwanych caruggi. Mieszają się w nich zapachy focaccii, świeżych ryb i prania suszącego się na balkonach. W przeciwieństwie do uporządkowanych deptaków innych włoskich miast, Genua ma w sobie surowy, portowy charakter - i to jest jej największy atut.

Zwiedzanie najlepiej zacząć od Piazza Ferrari, serca nowoczesnego centrum. Stamtąd łatwo trafić na Via Garibaldi, dawną Strada Nuova. To tutaj stoją najbardziej reprezentacyjne pałace - Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Ducale - które razem tworzą kompleks muzeów zwany Rolli. Wstęp do części z nich jest darmowy w weekendy, a bilety łączone pozwalają zobaczyć kilka za około 15 euro. Jeśli masz tylko jeden dzień, nie pomiń też katedry San Lorenzo i oczywiście Porto Antico - starego portu, który Renzo Piano zamienił w tętniącą życiem przestrzeń z akwarium na czele.

Nie daj się zwieść pozorom - Genua to miasto pionowe. Większość atrakcji rozciąga się między wybrzeżem a wzgórzami. Najpiękniejszy widok na port i latarnię morską Lanterna znajdziesz z tarasu Castelletto. Można tam wjechać windą (koszt około 1,50 euro) albo pieszo przez schody ukryte w bramach kamienic. Na odpoczynek od miejskiego gwaru warto wybrać się do Boccadasse - dawnej dzielnicy rybackiej, która wygląda jak pocztówka z Cinque Terre, ale bez tłumów. To miejsce, gdzie jesz gelato, patrząc na łodzie, i masz wrażenie, że czas płynie wolniej.

Genua nie rzuca się na kolana od pierwszego wejrzenia. Trzeba jej dać szansę - pospacerować po caruggi, zajrzeć do sklepu z pesto w kamiennej piwnicy, wypić kawę na placu, gdzie nie ma ani jednego turysty. I wtedy nagle rozumiesz, dlaczego miejscowi mówią, że to najpiękniejsze miasto Włoch.

Jak poczuć prawdziwą Genuę, czyli spacer, którego nie zaplanujesz z przewodnikiem

Najlepszym sposobem na poznanie Genui jest zgubienie się w labiryncie caruggi. To właśnie tam, a nie przy głównych turystycznych ciągach, czuć prawdziwy rytm miasta. Zamiast odhaczać kolejne punkty z listy, skręć w pierwszą lepszą bramę i idź, gdzie oczy poniosą. Po dziesięciu minutach trafisz na małą pralnię, gdzie starsze panie plotkują nad miskami z wodą, albo na sklep z focaccią, z którego zapach unosi się na całą dzielnicę. To zupełnie inna Genua niż ta z folderów o Cinque Terre czy Portofino - bardziej surowa, autentyczna i zaskakująco intymna.

Jeśli chcesz poczuć miasto od strony morza, zacznij od Porto Antico. To miejsce przeszło spektakularną przemianę - dawna strefa przemysłowa stała się sercem turystycznym z akwarium, muzeami i knajpkami. Prawdziwą magię znajdziesz jednak, gdy pójdziesz dalej, w stronę latarni morskiej Lanterna. Spacer wzdłuż nabrzeża, z widokiem na kontenerowce i jachty, to świetna lekcja pokory wobec potęgi tego portu, jednego z największych w całej Italii. Warto też wsiąść do kolejki funicolare i wjechać na wzgórze Castelletto - panorama dachów, kopuł i morza zapiera dech, a przy okazji unikniesz tłumów z Via Garibaldi.

Mówiąc o Via Garibaldi - to dawna Strada Nuova, wpisana na listę UNESCO, obowiązkowy punkt dla fanów architektury. Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Ducale to perełki, ale nie przegap też mniejszych rolli, czyli pałaców rozsianych po całym centrum. Bilet do muzeów często obejmuje kilka obiektów, więc spokojnie możesz zaplanować dzień na zwiedzanie. A na koniec dnia, zamiast szukać restauracji w ścisłym centrum, wybierz się do Boccadasse - dawnej wioski rybackiej, dziś uroczego zakątka z kolorowymi domkami i plażą. To idealne miejsce, by usiąść z lodami i patrzeć, jak słońce chowa się za horyzontem, czując, że Genua to nie tylko atrakcje, ale przede wszystkim styl życia.

Porto Antico - miejsce, gdzie dźwigi zamieniono w atrakcje, a Renzo Piano pokazał klasę

Porto Antico to najlepszy dowód na to, że Genua potrafi z szacunkiem i rozmachem zmienić przemysłowe dziedzictwo w coś, co przyciąga tłumy. Kiedyś ten obszar tętnił pracą portową - dźwigi, kontenery, hałas. Dziś, po przebudowie zaprojektowanej przez rodowitego genueńczyka Renzo Piano, stary port stał się tętniącym życiem centrum, które łączy rekreację, kulturę i historię. To właśnie tutaj znajdziesz słynne akwarium Genua, jedno z największych w Europie, które samo w sobie jest magnesem na cały dzień zwiedzania. Ale to dopiero początek atrakcji tego miejsca.

Spacerując po Porto Antico, zobaczysz, jak architekt umiejętnie wkomponował nowoczesność w industrialną tkankę. Wielkie, czerwone dźwigi portowe nie zostały wyburzone - stoją do dziś jako rzeźby przypominające o przeszłości, a obok nich wyrosły szklane pawilony i przestrzenie wystawowe. To świetny kontrast do ciasnych, średniowiecznych caruggi na starym mieście. Warto wejść do Biosfery, szklanej kuli z egzotyczną roślinnością, albo wybrać się na rejs po porcie, skąd rozpościera się widok na charakterystyczną latarnię morską Lanterna. Jeśli masz ochotę na coś lżejszego, po prostu usiądź na molo z lodami i obserwuj cumujące jachty - to miejsce żyje od rana do nocy.

Dla miłośników żeglarstwa i pięknych widoków Porto Antico jest też bramą do dalszych wypadów. Stąd łatwo dopłyniesz do malowniczego Portofino albo do Cinque Terre, ale zanim ruszysz w trasę, warto poświęcić czas na zwiedzanie samego portu. W dawnych magazynach mieszczą się teraz sklepy, restauracje i muzea, w tym interaktywne wystawy dla dzieci. To idealne miejsce na rozpoczęcie dnia w Genui - zwłaszcza jeśli planujesz potem przedrzeć się w głąb wąskich uliczek starego miasta, gdzie czeka na ciebie zupełnie inna atmosfera, pełna zapachów, handlarzy i ukrytych pałaców z listy UNESCO. Porto Antico to dowód na to, że miasto nie boi się zmian i potrafi z nich zrobić swoją największą atrakcję.

Czy wiesz, że największa starówka Europy kryje się właśnie tutaj i dlaczego to twój must-visit

Picturesque view of Genoa's marina with sailboats and a hillside townscape.
Zdjęcie: Diego F. Parra

Stare Miasto w Genui to nie jest zwykła starówka. To największy historyczny kompleks średniowiecznej zabudowy w całej Europie, który rozciąga się gęstą siecią wąskich uliczek, czyli caruggi, od portu aż po wzgórza. Kiedy wchodzisz w te ciasne przesmyki, tracisz poczucie czasu i orientację w przestrzeni. W jednej chwili mijasz sklep z focaccią, w następnej natykasz się na monumentalny Palazzo Ducale, a zaraz potem na skromny warsztat rzemieślniczy. To miejsce ma własny rytm, zupełnie inny niż turystyczne centra innych włoskich miast.

Największym zaskoczeniem dla większości odwiedzających jest fakt, że ta średniowieczna plątanina to jednocześnie dzielnica wpisana na listę UNESCO. Nie chodzi jednak o pojedyncze zabytki, ale o cały system zwany Rolli. Wzdłuż Via Garibaldi, dawniej zwanej Strada Nuova, stoją pałace najbogatszych rodów Genui. Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i inne rezydencje to dziś muzea pełne obrazów i rzeźb, ale ich prawdziwą wartością jest architektura i układ urbanistyczny. Za bilet do kilku takich palazzi zapłacisz około 15-20 euro, a zwiedzanie zajmie ci pół dnia, bo każdy pałac to osobna opowieść o potędze kupieckiej republiki.

Jeśli chcesz zobaczyć Genuę w pigułce, zacznij od Piazza Ferrari, serca nowoczesnego centrum. Stamtąd kieruj się w dół do Porto Antico, gdzie znajdziesz słynne akwarium i odnowiony stary port. To idealne miejsce na spacer, zwłaszcza gdy wracasz z męczącego dnia w caruggi. Z kolei jeśli szukasz widoków, wjedź windą na Castelletto. Stamtąd zobaczysz całe miasto, port i w oddali latarnię morską Lanterna. I nie popełniaj błędu myśląc, że Genua to tylko brama do Cinque Terre czy Portofino. To miasto ma własny charakter, dzielnicę Boccadasse z małą plażą i klimatyczne knajpki wzdłuż Via Garibaldi. Warto poświęcić mu co najmniej dwa dni, bo jedna starówka, największa w Europie, pochłonie cię bez reszty.

Focaccia, pesto i farinata - trzy smaki, po których zrozumiesz, czym jest liguryjska kuchnia

Focaccia w Genui to nie ta sucha, kupowana w supermarkecie wersja. Prawdziwa, liguryjska focaccia jest cienka, delikatnie chrupiąca z wierzchu, a w środku miękka i nasączona dobrą oliwą. W każdej piekarni, w każdej dzielnicy - od tętniącego życiem centrum wokół Piazza Ferrari po wąskie uliczki caruggi przy starym porcie - znajdziesz swój lokalny wypiek. Często sprzedają ją na wagę, prosto z blachy, idealną na szybkie śniadanie przed zwiedzaniem lub przekąskę między oglądaniem pałaców przy Via Garibaldi a spacerem w stronę latarni morskiej Lanterna. Jeśli zobaczysz wersję z lekkim, słonym posmakiem i pęcherzykami powietrza - to ta właściwa.

Pesto to druga liguryjska świętość. W Genui traktują je poważnie - robi się je z bazylii, orzeszków piniowych, parmezanu, pecorino, czosnku i oliwy, ale sekret tkwi w proporcjach i marmurowym moździerzu. W żadnym sklepie z pamiątkami przy Porto Antico ani na straganie w Boccadasse nie kupisz takiego samego jak w domowej knajpce. Warto zamówić je do trofie - krótkiego, ręcznie robionego makaronu, który świetnie zbiera sos. To danie, po którym zrozumiesz, dlaczego Genua walczy o swoje kulinarne dziedzictwo równie zaciekle, co o wpisanie kolejnych zabytków na listę UNESCO.

Trzeci obowiązkowy przystanek to farinata. To placek z ciecierzycy, pieczony w piecu opalanym drewnem, chrupiący na brzegach i kremowy w środku. Najlepszą znajdziesz w małych, niepozornych lokalach w dzielnicy Castelletto, z widokiem na dachy miasta i port. Farinata to jedzenie uliczne w najczystszej postaci - jesz ją na stojąco, popijając lampką białego wina, patrząc na statek wycieczkowy wpływający do portu. Po takim zestawie nie zdziwisz się, że Liguria to nie tylko Cinque Terre i eleganckie Portofino, ale przede wszystkim region, gdzie smak decyduje o wszystkim.

Rolli, pałace i winda za 1 euro - architektoniczne szaleństwo, które działa na wyobraźnię

Genua to miasto, które architekturą uderza w oczy mocniej niż niejeden włoski rywal. Gdy myślisz o centrum, nie wyobrażaj sobie tylko wąskich uliczek caruggi na starym mieście. Prawdziwą perełką, wpisaną na listę UNESCO, jest Via Garibaldi, dawniej zwana Strada Nuova. To właśnie tutaj, wzdłuż jednej ulicy, magnaci i bankierzy XVI wieku wznieśli swoje pałace - Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Ducale. Dziś możesz wejść do środka, kupić bilet i zobaczyć, jak wyglądało życie najbogatszych rodów Genui. Co ciekawe, całość systemu rezydencji nazywana jest rolli - spisem pałaców, które gościły najważniejszych dostojników w czasach świetności republiki. Spacer tą trasą to nie tylko lekcja historii, ale też praktyczna atrakcja na jeden dzień, bo większość muzeów znajduje się w odległości kilku minut piechotą.

Jeśli masz dość wertykalnych fasad, Genua oferuje coś, czego nie znajdziesz w żadnym innym mieście we Włoszech - windę Castelletto, która za niecałe 1 euro wjeżdża na wzgórze nad portem. To nie tylko środek transportu, ale też punkt widokowy na dachy i latarnię morską Lanterna. Z góry rozpościera się panorama, która pokazuje, jak bardzo miasto jest wciśnięte między morze a góry. W przeciwieństwie do sąsiedniego Portofino czy Cinque Terre, Genua nie stawia wyłącznie na turystyczny blichtr. To miejsce, gdzie w jednej dzielnicy znajdziesz eleganckie palazzo, a dwie ulice dalej - prawdziwe, lokalne sklepy i knajpki, gdzie nikt nie mówi po angielsku.

Nie zapominaj też o porcie. Porto Antico, czyli stary port, został zrewitalizowany przez Renzo Piano i dziś łączy nowoczesność z historią. To tutaj znajduje się słynne akwarium Genua - jedno z największych w Europie, które warto zobaczyć, zwłaszcza jeśli podróżujesz z dziećmi. Ale nawet bez biletu spacer po nabrzeżu, między starymi żurawiami a nowoczesnymi instalacjami, daje poczucie, że Genua to port, który żyje od wieków. Na koniec dnia polecam Boccadasse - dawną dzielnicę rybacką, która wygląda jak pocztówka z Ligurii, ale bez tłumów Cinque Terre. Tam, przy zachodzie słońca, zrozumiesz, dlaczego to miasto, choć często pomijane, ma w sobie więcej charakteru niż wiele bardziej znanych miejsc we Włoszech.

Boccadasse - dlaczego ta rybacka dzielnica kradnie serca szybciej niż Cinque Terre

Wsiadasz do autobusu numer 31 albo 42 na Piazza De Ferrari, jedziesz jakieś dwadzieścia minut na wschód i wysiadasz w zupełnie innym świecie. Boccadasse to taka mała, rybacka enklawa, która przetrwała w cieniu wielkiego portu i przemysłowej części Genui. Kiedy schodzisz w dół wąską Via Aurora, nagle robi się cicho, a przed tobą rozpościera się maleńka plaża z kolorowymi, czteropiętrowymi kamienicami stłoczonymi wokół zatoki. I właśnie w tym momencie większość ludzi zapomina o Cinque Terre.

Tamte wioski są piękne, ale Boccadasse ma jedną przewagę - żyje. Nie ma tu biletów wstępu, szlabanów ani kolejek do punktu widokowego. Miejscowi suszą sieci, dzieci grają w piłkę na nabrzeżu, a starsi panowie siedzą na ławkach i obserwują morze. To nie jest skansen ani atrakcja turystyczna przygotowana na Instagram. To dzielnica, która po prostu funkcjonuje, a ty masz szczęście, że możesz przez godzinę być jej częścią.

Najlepszy moment to późne popołudnie, kiedy słońce chowa się za latarnią morską Lanterna w oddali. Siadasz na murku przy małym porcie, zamawiasz focaccię z oliwą i patrzysz, jak rybacy przygotowują łodzie na wieczorny wypływ. W przeciwieństwie do wycieczek do Portofino czy na Via Garibaldi, tutaj nie ma presji, żeby zobaczyć kolejny pałac czy muzeum. Nie ma Palazzo Rosso ani Palazzo Bianco, nie ma książkowych atrakcji z przewodnika. Jest tylko spokój, zapach morza i świadomość, że znalazłeś miejsce, które w Genui jest najbardziej prawdziwe.

Jeśli masz w planie zwiedzanie Starego Miasta i spacer po caruggi, warto dołożyć tę dzielnicę na koniec dnia. Będziesz wracał do centrum autobusem z uczuciem, że zobaczyłeś coś, czego nie oferuje żaden bilet do akwarium ani lista światowego dziedzictwa UNESCO. Boccadasse nie walczy o uwagę - po prostu jest, i to wystarczy.

Piazza De Ferrari i wąskie caruggi - jak Genua łączy monumentalność z intymnością zaułka

Genua to miasto, które od razu rzuca się w oczy kontrastem. Wychodzisz z monumentalnej Piazza De Ferrari, gdzie króluje fontanna i eleganckie fasady pałaców, a po dwóch minutach spaceru gubisz się w sieci caruggi - wąskich, ciemnych uliczek, które pamiętają czasy republik morskich. To właśnie ta bliskość dwóch światów robi największe wrażenie. Na placu czujesz się jak w centrum finansowym i kulturalnym regionu, z Palazzo Ducale i Teatrem Carlo Felice po bokach. Wystarczy jednak skręcić w którąś z bocznych ulic, a trafiasz do średniowiecznego labiryntu, gdzie pranie suszy się nad głową, a zapach kawy miesza się z morską bryzą.

Stare miasto Genui to nie tylko zabytki wpisane na listę UNESCO, ale przede wszystkim żywy organizm. Spacer Via Garibaldi, dawniej Strada Nuova, to obowiązkowy punkt programu - zobaczysz tam Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Doria Tursi, czyli słynne rolli, które w XVI wieku gościły najważniejszych dygnitarzy. Wstęp do części muzeów jest tani, a bilet łączony pozwala zobaczyć kilka pałaców za jedyne 12-15 euro. Po wyjściu z tych monumentalnych wnętrz warto jednak zanurzyć się w caruggi, gdzie znajdziesz małe sklepy z lokalnymi specjałami, warsztaty rzemieślników i knajpki, w których jedzą głównie Genueńczycy.

Jeśli masz tylko jeden dzień, nie próbuj zwiedzać wszystkiego. Lepiej skupić się na konkretach: rano akwarium Genua i stary port Porto Antico, potem spacer w stronę latarni morskiej Lanterna, a popołudnie poświęcić na włóczenie się po caruggi i wizytę na Piazza De Ferrari. Wieczorem warto wjechać kolejką na Castelletto - stamtąd rozciąga się najlepszy widok na miasto i port. Genua nie jest jak sąsiednie Cinque Terre czy eleganckie Portofino, ale ma własny, surowy urok. To miasto, które trzeba poczuć, a nie tylko odhaczyć na liście atrakcji. Spacer Boccadasse, małą rybacką dzielnicą, to idealne zakończenie dnia - z lodami w ręce i widokiem na zachód słońca nad Liguryjskim Morzem.

Genua dla portfela - konkretne przykłady, gdzie zjesz za 30 zł i prześpisz się tanio

Genua wcale nie musi być droga, jeśli wiesz, gdzie szukać. W porcie, tuż przy starym mieście, znajdziesz knajpki, w których porządna porcja focaccii z Ligurii albo talerz trofie al pesto kosztuje około 30 zł. Szukaj ich z dala od Piazza Ferrari i Via Garibaldi - im głębiej wejdziesz w labirynt caruggi, wąskich uliczek wpisanych na listę UNESCO, tym ceny będą bardziej przystępne. Obiad z widokiem na Porto Antico to wydatek rzędu 35-40 zł, jeśli zamówisz danie dnia w barze przy nabrzeżu, a nie w restauracji z widokiem na jachty.

Nocleg też da się ogarnąć bez przepłacania. Najtaniej prześpisz się w dzielnicy Castelletto - stamtąd windą zjedziesz do centrum w minutę, a ceny za pokój w prywatnym pensjonacie zaczynają się od 150 zł za noc. Alternatywą są hostele w okolicy Starego Portu, gdzie za łóżko w pokoju wieloosobowym zapłacisz około 70-90 zł. Jeśli potrzebujesz spokoju, poszukaj noclegu w Boccadasse - to mała rybacka dzielnica na obrzeżach, gdzie wieczorem nie ma tłumów, a rano budzisz się z widokiem na morze. Do centrum dojeżdżasz autobusem w 15 minut.

Oszczędzisz też na biletach wstępu. Zamiast płacić 30-40 zł za wejście do Palazzo Rosso czy Palazzo Bianco, wybierz jeden karnet na wszystkie pałace z listy Rolli - kosztuje około 50 zł i obowiązuje przez dwa dni. Akwarium Genua to największe w Europie, ale bilet dla dorosłego to wydatek prawie 100 zł. Sprytniej będzie kupić bilet łączony z rejsem po porcie albo połączyć wizytę z wycieczką do Cinque Terre - wyjdzie taniej niż osobno. Latarnia morska Lanterna jest za darmo z zewnątrz, wejście na taras widokowy kosztuje symboliczne 15 zł.

Największych oszczędności szukaj w jedzeniu i transporcie. Zamiast zamawiać taksówkę z lotniska, wsiądź w pociąg do stacji Genova Brignole - bilet kosztuje 10 zł. Obiad na mieście zjedz w porze lunchu, gdy menu dnia jest o 30% tańsze niż wieczorem. W ten sposób za dzień w Genui zapłacisz około 150-200 zł, zostawiając sobie budżet na niespodzianki, jak spontaniczny spacer do Portofino czy kawa na Piazza Ferrari.

Jeden dzień, dwa dni, trzy - gotowe scenariusze zwiedzania, żeby niczego nie przegapić

Zastanawiasz się, ile czasu poświęcić Genui, żeby poczuć jej klimat i nie zwariować z nadmiaru wrażeń? Wbrew pozorom nie potrzebujesz tygodnia, by zobaczyć to, co w tym mieście najważniejsze. Wszystko zależy od twojego tempa i tego, czy wolisz biegać z mapą, czy usiąść na kawę w porcie.

Jeśli masz tylko jeden dzień, postaw na ścisłe centrum i stare miasto. Zacznij od Piazza Ferrari, serca Genui, a stamtąd skieruj się w stronę Via Garibaldi. To właśnie tutaj znajdziesz największych reprezentantów słynnych rolli - pałace wpisane na listę UNESCO, czyli Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Ducale. Nie zdążysz wejść do wszystkich, więc wybierz jeden, najlepiej Palazzo Rosso, i poświęć mu godzinę. Potem wejdź w sieć wąskich uliczek, caruggi, które wiją się między głównymi arteriami. To tam, a nie w turystycznych sklepach, poczujesz prawdziwą Genuę. Na popołudnie zostaw Stary Port, Porto Antico, i koniecznie wejdź na molo przy akwarium - nawet jeśli nie planujesz biletu do środka, widok na port i statki robi wrażenie. Zakończ dzień spacerem w stronę latarni morskiej Lanterna, ale jeśli zabraknie ci sił, wystarczy spojrzeć na nią z daleka.

Dwa dni to już komfort. Pierwszego dnia realizujesz plan z poprzedniego akapitu, a drugi poświęcasz na dzielnice poza centrum. Rano wsiadasz w autobus lub wybierasz się pieszo na wzgórze Castelletto. Z tarasu widokowego zobaczysz całe miasto jak na dłoni - dachy, wieże i port w jednym kadrze. Potem warto pojechać do Boccadasse, dawnej wioski rybackiej wciśniętej między klify. To zupełnie inna Genua: kolorowe domki, mała plaża i spokój. Tu jesz lody i patrzysz na morze. Po południu wracasz do centrum, ale tym razem na zakupy w okolicy Via XX Settembre albo na deser w jednej z historycznych cukierni. Jeśli masz ochotę na dłuższy spacer, możesz też podejść pod katedrę San Lorenzo - wejście jest za darmo, a wnętrze zaskakuje surowością.

Trzy dni to luksus, który pozwala wyjść poza miasto. Pierwsze dwa realizujesz jak wyżej, a trzeci możesz przeznaczyć na jednodniową wyprawę. Najbardziej oczywisty kierunek to Portofino i Cinque Terre. Pociągiem z Genui dojedziesz w godzinę, a widoki z okna wynagradzają każdą złotówkę wydaną na bilet. Jeśli wolisz zostać w mieście, weź bilet do muzeum morskiego w Starym Porcie albo wybierz się na długi spacer promenadą od Porto Antico aż do dzielnicy Nervi. To około 10 kilometrów, ale po drodze mijasz małe plaże, parki i knajpki, w których miejscowi jedzą lunch. W każdej opcji unikniesz tłumów, jeśli ruszysz przed 9 rano.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski