Przejdź do treści
Europa

Fuerteventura W 3 Dni - Kompletny Plan Zwiedzania Wyspy

Odkryj, jak zwiedzić Fuerteventurę w 3 dni. Poznaj kompletny plan podróży z wydmami, plażami i największymi atrakcjami wyspy.

A stunning aerial view of the sandy beach and turquoise ocean in El Cotillo, perfect for coastal scenery and nature admiration. Pozdrowienia z: Europa Par avion

Dzień 1: Północ w rytmie fal i pustynnych wydm

Zacznij od Corralejo, bo właśnie tam czeka cię największe zaskoczenie. Nie chodzi tylko o tętniące życiem miasteczko z portem i knajpkami, ale o widok, który rozpościera się tuż za ostatnimi domami. Wystarczy kilka minut spacerem albo rowerem, a trafiasz na Park Naturalny Dunas de Corralejo - pas wydm ciągnący się kilometrami wzdłuż wybrzeża. Piasek ma tu kolor jasnego karmelu, a na tle turkusowego oceanu tworzy krajobraz, który bardziej kojarzy się z Saharą niż z Wyspami Kanaryjskimi. Warto wejść na sam szczyt największej wydmy, żeby zobaczyć, jak woda zmienia barwę w zależności od głębokości - od seledynu po głęboki błękit. To idealne miejsce na poranny spacer, zanim słońce zacznie mocniej przypiekać.

Po południu przesuń się na południe, w stronę El Cotillo. To zupełnie inna bajka niż komercyjne kurorty - spokojna wioska rybacka, gdzie życie toczy się wolniej. Plaże są tu dzikie, z czarnymi skałami wulkanicznymi i falami, które przyciągają surferów. Jeśli masz ochotę na coś nietypowego, zajrzyj na Popcorn Beach - brzeg usiany małymi, białymi fragmentami skał, które wyglądają jak prażona kukurydza. To nie jest typowa atrakcja, ale robi wrażenie i daje dobry materiał na zdjęcia. Wieczorem wróć do Corralejo na kolację przy porcie - ryby prosto z kutrów, grillowane na oczach gości, smakują tu lepiej niż w restauracjach w centrum.

Masz ochotę na kontrasty? Jeszcze tego samego dnia możesz zobaczyć, jak wyglądała wyspa przed erą turystyki. Wystarczy skręcić w głąb lądu, w stronę Betancurii - pierwszej stolicy Fuerteventury, ukrytej wśród wzgórz. Wąskie uliczki, biały kościół i klimat małego andaluzyjskiego miasteczka przenoszą cię w zupełnie inny świat. Po powrocie na wybrzeże czeka cię jeszcze jeden spektakl - zachód słońca nad wydmami, kiedy pomarańczowe światło podbija fakturę piasku, a wiatr cichnie. To pierwszy dzień, ale już daje przedsmak tego, co wyspa ma najlepszego - surowego piękna, które nie potrzebuje filtrów ani atrakcji z folderu.

Dzień 2: Wnętrze wyspy, którego nie pokazują katalogi

Drugiego dnia wynajmij samochód - to najlepsza decyzja, jaką podejmiesz na Fuerteventurze. Katalogi turystyczne kuszą głównie plażami, ale prawdziwy charakter wyspy kryje się w jej wnętrzu. Z Corralejo rusz w stronę Betancurii, pierwszej stolicy Wysp Kanaryjskich. To maleńkie miasteczko z katedrą i wąskimi uliczkami, które pamiętają czasy konkwistadorów. Warto zatrzymać się na kawę na głównym placu i poczuć klimat, który nie ma nic wspólnego z tłumem na wydmach. Z Betancurii kieruj się na zachód, w stronę Ajuy. To wioska rybacka, gdzie czarne skały lawy spotykają się z oceanem, a w jaskiniach widać ślady dawnych erupcji. Spacer wąwozem wśród fal to jedno z tych doświadczeń, które zapamiętasz na dłużej niż leżenie na leżaku.

Kolejny obowiązkowy punkt to Cofete - dzika plaża u stóp góry Jandía. Droga tam to kilkanaście kilometrów szutru, serpentyny i widoki, które zapierają dech. Playa Cofete nie ma parasoli ani ratowników, za to ma absolutną ciszę i siłę Atlantyku. Jeśli pogoda dopisze, zobaczysz stąd także Lanzarote na horyzoncie. Po drodze wstąp do małej wioski El Cotillo, gdzie znajdziesz naturalne baseny skalne - idealne na ochłodę, gdy wiatr daje się we znaki. Wnętrze Fuerteventury to nie tylko pustynny krajobraz, ale też wulkany, stare domy z kamienia i zapach tymianku. To właśnie tutaj, z dala od kurortów, zrozumiesz, dlaczego wyspa nazywana jest „małą Afryką”.

Jeśli masz siłę i czas, zjedź na południe do Morro Jable, ale nie dla plaży - dla widoku na półwysep Jandía z latarni morskiej. Albo skręć w stronę Sotavento, gdzie w zależności od pływu morza powstaje naturalna laguna. To raj dla windsurfingowców, ale i dla ciebie - jeśli lubisz patrzeć, jak wiatr rzeźbi wodę. Drugi dzień na Fuerteventurze to dowód na to, że wyspa ma dwie twarze: jedną z folderów biura podróży, drugą - surową, autentyczną i znacznie ciekawszą.

Dzień 3: Południe - od raju dla surferów po koniec świata w Cofete

Trzeci dzień na Fuerteventurze zaczynasz od porannej kawy w Corralejo, ale nie ma czasu na lenistwo - czeka cię podróż na drugi koniec wyspy. Zanim jednak ruszysz w trasę, warto na chwilę przystanąć przy wydmach. Dunas de Corralejo o poranku wyglądają zupełnie inaczej niż w południowym słońcu: piasek jest chłodny, cienie długie, a wiatr dopiero się budzi. To dobry moment, żeby zrobić kilka zdjęć bez tłumów. Stąd kierujesz się na południe, mijając Caleta Fuste i Costa Calma, które na co dzień są raczej spokojnymi kurortami, a nie miejscami z dziką energią.

Po drodze możesz zahaczyć o Sotavento - jeśli masz choć trochę odwagi, spróbuj stanąć na desce. To jeden z najlepszych punktów na wyspie do nauki surfingu, bo woda jest płytka, a fale łagodne i przewidywalne. Nawet jeśli nie zamierzasz łapać fal, sama plaża robi wrażenie. Ale prawdziwy cel dnia to Cofete. Playa Cofete to nie jest zwykłe kąpielisko - to dzika, kilkunastokilometrowa plaża u stóp masywu górskiego, gdzie ocean uderza z siłą, która budzi respekt. Dojazd tam to osobna przygoda: szutrowa droga, która wymaga skupienia i trochę wytrzymałości. Nie licz na asfalt ani na parasole. To miejsce dla ludzi, którzy szukają ciszy i surowego piękna, a nie leżaków z drinkiem.

Po drodze do Cofete wstąp do Ajuy. To mała wioska rybacka, która wygląda tak, jakby czas się w niej zatrzymał. Możesz wejść do dawnych pieców wapienniczych i pospacerować wzdłuż czarnych klifów. Jeśli masz ochotę na krótki trekking, szlak wzdłuż wybrzeża odsłania warstwy skał sprzed milionów lat. To zupełnie inna twarz Fuerteventury niż ta, którą znasz z pocztówek z El Cotillo czy Morro Jable. Na koniec dnia, wracając na północ, zatrzymaj się w Betancurii. To dawna stolica wyspy, schowana w górach, z klimatycznym białym kościołem i wąskimi uliczkami. W porównaniu z nadmorskim zgiełkiem panuje tu spokój, który dobrze domyka ten intensywny dzień.

Poranna kawa na Popcorn Beach - gdzie szukać prażonej kukurydzy z wapienia

Zanim w ogóle pomyślisz o porannej kawie na plaży, zapomnij o popcornie z kukurydzy. Na Fuerteventurze czeka cię coś znacznie ciekawszego - plaża, która wygląda, jakby ktoś rozsypał na piasku ogromną miskę prażonej kukurydzy. Mowa o Playa del Bajo de la Burra, którą wszyscy nazywają po prostu Popcorn Beach. Leży tuż przy Ajuy, na zachodnim wybrzeżu wyspy, i jest jedną z tych atrakcji, które robią wrażenie bardziej niż niejeden wulkan czy wydmy. Zamiast zwykłego piasku znajdziesz tam miliony małych, białych kulek z wapienia, które natura formowała przez tysiące lat. Efekt? Wygląda to jak kadr z filmu science fiction, ale dotyk jest całkowicie realny - twardy, chropowaty i zaskakująco ciepły od porannego słońca.

Samo Ajuy to mała rybacka wioska, która ma w sobie więcej spokoju niż całe Corralejo czy Caleta Fuste. Warto przyjechać tu wcześnie rano, zanim pojawią się pierwsi turyści z wycieczek organizowanych z Lanzarote czy południa wyspy. Zabierz termos z kawą, usiądź na tych dziwnych kamykach i posłuchaj, jak fale obmywają skały wulkanicznego pochodzenia. To nie jest miejsce do leżenia na ręczniku - raczej do kontemplacji i zrobienia zdjęcia, które zaskoczy znajomych. Jeśli szukasz najlepszych plaż do typowego wypoczynku, lepiej sprawdź Sotavento albo Costa Calma, gdzie wiatr idealnie nadaje się do surfingu. Popcorn Beach to atrakcja na 20-30 minut, ale warta każdej minuty, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje, a na niebie nie ma ani jednej chmurki.

Po kawie możesz ruszyć dalej na południe w stronę Cofete albo w głąb wyspy do Betancurii. Plan zwiedzania Fuerteventury bez tego przystanku byłby niepełny - to jeden z tych miejscowych sekretów, o których nie przeczytasz w standardowych folderach z lotniska. Pamiętaj tylko, żeby nie zabierać stamtąd kamyków na pamiątkę. To nie tylko nielegalne, ale też niszczy unikalny krajobraz parku naturalnego, który chroni te formacje. Zostaw je dla kolejnych podróżników, którzy też chcą zobaczyć, jak natura potrafi być przewrotna i zamiast piasku serwuje wapienny popcorn.

Gdzie spać w 3 dni, żeby nie tracić czasu na dojazdy

Fuerteventura jest dłuższa, niż się wydaje na mapie - przejechanie z północy na południe zajmuje ponad godzinę, a wąskie drogi w górach potrafią wydłużyć trasę do Cofete czy Betancurii o kolejne kilkadziesiąt minut. Dlatego przy planie zwiedzania na 3 dni największym błędem byłoby szukanie noclegu w jednym miejscu i codzienne przemierzanie wyspy w tę i z powrotem. Zamiast tego warto podzielić pobyt na dwa punkty: dwa dni spędzić w okolicy Corralejo na północy, a ostatnią dobę przenieść się w rejon Morro Jable lub Costa Calma na południu.

Corralejo to naturalna baza wypadowa do najbardziej rozpoznawalnych atrakcji wyspy. Stąd masz rzut beretem na wydmy Dunas de Corralejo i park naturalny, gdzie poranna wędrówka po piachu przypomina spacer po Saharze, ale z widokiem na ocean. W samej miejscowości znajdziesz też prom na Lanzarote, jeśli chciałbyś zrobić jednodniową wycieczkę na sąsiednią wyspę. Co ważne - z Corralejo szybko dojedziesz do El Cotillo z jego dzikimi plażami i do Ajuy, gdzie czeka jedyna na wyspie jaskinia lawowa, a także do Betancurii, dawnej stolicy ukrytej wśród wzgórz. Na północy nie przegap też Popcorn Beach, plaży usianej białymi, wapiennymi kamykami, które wyglądają jak prażona kukurydza.

Drugą część pobytu lepiej spędzić na południu, bo stamtąd łatwo dotrzesz na Playa Cofete - jedną z najdzikszych i najbardziej spektakularnych plaż na Wyspach Kanaryjskich, położoną u stóp masywu wulkanicznego. W okolicy Morro Jable i Sotavento znajdziesz też najlepsze warunki do surfingu i kitesurfingu, a w Caleta Fuste masz spokojną zatokę idealną na ostatnie popołudnie przed wylotem, zwłaszcza że lotnisko jest stąd o pół godziny bliżej niż z północy. Pogoda na Fuerteventurze bywa zmienna - na południu zwykle wieje mniej, więc jeśli trafisz na wietrzny dzień w Corralejo, przenosiny w rejon Costa Calma mogą uratować ci plażowanie. Taki układ noclegów sprawia, że nie tracisz czasu na dojazdy, a każdy dzień zaczynasz tam, gdzie akurat są najciekawsze atrakcje.

Auto za 80 zł dziennie - jak wypożyczyć i nie dać się naciągnąć

Fuerteventura to wyspa, na której bez własnych kółek szybko poczujesz się uwiązany. Główne atrakcje są porozrzucane po całym terenie, a komunikacja miejska bywa kapryśna. Dlatego auto za 80 zł dziennie to nie fanaberia, ale realny klucz do swobody. Tyle kosztuje podstawowy wynajem w niskim sezonie, jeśli trafisz na promocję. Problem w tym, że przy odbiorze często okazuje się, że cena skacze o kolejne 50-100 zł przez ukryte opłaty.

Uważaj na ubezpieczenie. Wypożyczalnie przy lotnisku w Puerto del Rosario lub w kurortach jak Corralejo czy Costa Calma często wciskają pełne OC za dodatkowe 30-40 zł dziennie. Tymczasem twoje własne konto bankowe lub karta kredytowa mogą już chronić cię przed wysokim udziałem własnym w szkodzie. Wystarczy wyłączyć tę opcję przy rezerwacji i zabrać ze sobą potwierdzenie polisy. Drugi haczyk to kaucja - blokada na karcie potrafi wynieść nawet 1500 euro. Jeśli nie masz takiego limitu, możesz zostać z samochodem na parkingu.

Z drugiej strony, własne auto daje ci wolność, której nie kupisz na zorganizowanej wycieczce. Wstajesz o świcie, jedziesz na wydmy Dunas de Corralejo, zanim pojawią się tłumy, potem skręcasz na dziką Playa Cofete na półwyspie Jandía, a po południu lądujesz w Betancurii, dawnej stolicy. Bez samochodu nie dotrzesz też do Ajuy, gdzie czarne klify i jaskinie przypominają, że wyspa ma wulkaniczne korzenie. A jeśli pogoda akurat nie dopisuje, w kwadrans jesteś na Lanzarote - prom z Corralejo do Playa Blanca kursuje non stop.

Plan zwiedzania na tydzień z autem to zupełnie inna bajka niż siedzenie w kurorcie. Możesz objechać całe wybrzeże, od El Cotillo na północy, przez Caleta de Fuste, aż po Morro Jable na południu. Zatrzymujesz się na Playa de Sotavento, gdzie wiatr i woda tworzą naturalne laguny, albo szukasz słynnej Popcorn Beach, której plaża wygląda jak obsypana prażoną kukurydzą. Park Naturalny Corralejo z wydmami to must-see, ale w sezonie lepiej przyjechać przed 10 rano. Auto za 80 zł dziennie zwraca się, gdy zamiast jednej atrakcji dziennie, zaliczasz trzy.

Co jeść, gdy ryba z grilla już się znudzi

Kiedy po kilku dniach na Fuerteventurze klasyczne ryby z grilla i patatas arrugadas zaczynają się powtarzać, warto sięgnąć po coś, co serwują głównie lokalni. W Corralejo, przy głównej ulicy pełnej turystów, znajdziesz knajpki, które zamiast tuńczyka proponują kozie sery w oleju z ziołami - to specjalność wyspy. Spróbuj sera majorero w wersji z papryką albo z sosem z opuncji figowej. Jest słodko-ostry i idealnie kontrastuje z chłodnym piwem po całym dniu na wydmach Dunas de Corralejo.

Jeśli masz ochotę na coś bardziej treściwego, poszukaj baru z jedzeniem ulicznym w okolicach portu w El Cotillo. Lokalne wersje papas arrugadas bywają podawane z mojo rojo i pieczonym batatem, a do tego dorzucają kawałki wieprzowiny duszonej w winie z Lanzarote. To danie nie grzeszy wyglądem, ale po całym dniu zwiedzania Betancurii albo pieszych wycieczek w Parku Naturalnym Ajuy smakuje lepiej niż kolejna porcja ryby. W Caleta de Fuste z kolei trafisz na bary, które serwują pulpo a la gallega - ośmiornicę na ziemniakach z wędzoną papryką. Jest prosto, ale intensywnie.

Nie pomijaj słodkich akcentów. Na targu w Morro Jable albo w małych sklepikach w Costa Calma kupisz bienmesabe - deser z migdałów, jajek i cytryny, przypominający gęsty krem. Jest znacznie mniej słodki niż typowe hiszpańskie flany, za to ma orzechową głębię. Jeśli masz dostęp do kuchni w apartamencie, warto zabrać z lotniska puszkę lokalnego mojo i zrobić prosty makaron z dodatkiem wędzonego sera - to działa lepiej niż kolejna wycieczka na plażę Sotavento, zwłaszcza gdy pogoda płata figle.

A gdy słońce grzeje naprawdę mocno, idź do lodziarni w Corralejo i poproś o sorbet z mango z dodatkiem chili. Jest orzeźwiający, ostry i idealnie schładza po spacerze na Popcorn Beach albo po sesji surfingu na plażach w El Cotillo. Fuerteventura ma więcej do zaoferowania niż tylko ryby - wystarczy zejść z głównego szlaku turystycznego i poszukać tych dań, które jedzą sami Kanaryjczycy. Nawet wulkaniczne krajobrazy wokół Cofete smakują lepiej, gdy na talerzu ląduje coś z duszą.

Plaże na każdą pogodę - gdzie się schować przed wiatrem

Wiatr na Fuerteventurze to zjawisko, z którym musisz się liczyć, zwłaszcza jeśli planujesz leniwe dni na leżaku. Ale nie daj się zwieść - wyspa ma mnóstwo miejsc, gdzie znajdziesz spokojną wodę i osłonę przed podmuchami, nawet gdy na północy hula wiatr. Kluczem jest wybór odpowiedniej plaży w zależności od tego, gdzie akurat wieje.

Gdy na popularnych wydmach w Corralejo wiatr daje się we znaki, warto skierować się na południe. Plaże w okolicy Costa Calma i Sotavento są zazwyczaj dużo spokojniejsze, a laguny między piaszczystymi łachami tworzą naturalne baseny idealne do kąpieli. To właśnie tam znajdziesz te kultowe, płytkie zatoczki, gdzie woda jest cieplejsza i spokojniejsza nawet przy silniejszym wietrze. Jeśli wolisz urozmaicony krajobraz, wybierz się do Ajuy - czarne klify i groty chronią przed wiatrem, a sama plaża ma surowy, wulkaniczny charakter, który robi wrażenie. Z kolei El Cotillo na zachodzie to raj dla rodzin, bo tamtejsze naturalne baseny (tzw. laguny) są odgrodzone od otwartego oceanu skałami i nawet przy sztormowej pogodzie woda w nich pozostaje gładka jak lustro.

Nie pomijaj też Caleta Fuste, która leży w osłoniętej zatoce i jest jedną z najbezpieczniejszych opcji na wietrzny dzień. Promenada, spokojne zejście do wody i bliskość lotniska sprawiają, że to dobry wybór, gdy nie chcesz ryzykować dalekiej podróży. A jeśli pogoda dopisze, a wiatr ucichnie, koniecznie zobacz Playa de Cofete - dziką, dziesięciokilometrową plażę u stóp gór, gdzie fale uderzają z potęgą Atlantyku. To miejsce nie dla plażowiczów szukających ciszy, ale dla tych, którzy chcą poczuć prawdziwą moc natury. Pamiętaj, że na Fuerteventurze pogoda zmienia się szybko, dlatego warto mieć w zanadrzu kilka lokalizacji - od osłoniętych lagun w Morro Jable po dzikie wybrzeże w okolicy Betancuria. Nie ma jednej najlepszej plaży, jest za to mnóstwo takich, które dopasujesz do własnych potrzeb.

Ile gotówki naprawdę potrzebujesz na 3 dni

Jak zaplanować budżet na trzydniowy wypad na Fuerteventurę? To pytanie zadaje sobie każdy, kto pierwszy raz leci na wyspę. Odpowiedź wcale nie jest taka prosta, bo koszty zależą od twojego stylu zwiedzania i tego, czy chcesz tylko leżeć na plaży, czy też przemierzać wyspę wzdłuż i wszerz. Na trzy dni wakacji na Wyspach Kanaryjskich realnie potrzebujesz od 100 do 250 euro na osobę, jeśli nie liczysz noclegu i przelotu. Ta kwota wystarczy na wynajem małego auta na dwa dni (ok. 60-80 euro), paliwo na przejazdy, kilka obiadów w prostych barach i bilety wstępu do parków. Jeśli wybierzesz opcję all inclusive w hotelu w Caleta Fuste albo Costa Calma, gotówka przyda się głównie na pamiątki i jeden obiad poza resortem - wtedy spokojnie zmieścisz się w 50 euro.

Największym wydatkiem, który warto zaplanować z wyprzedzeniem, jest transport. Bez samochodu trudno zobaczyć zachodnie klify w Ajuy, dziką plażę Cofete u stóp wulkanu czy malownicze miasteczko Betancuria. Taxi na dłuższych trasach szybko pożera budżet, a autobusy jeżdżą rzadko. Wynajem auta z lotniska w Puerto del Rosario na trzy dni to koszt około 100-130 euro. Z kolei jeśli twoim celem głównie są wydmy w Corralejo i spacery po parku naturalnym Dunas de Corralejo, możesz w ogóle zrezygnować z auta i poruszać się pieszo lub rowerem. W Corralejo znajdziesz też najwięcej tanich knajpek i sklepów, więc na jedzenie wydasz mniej niż w kurortach takich jak Morro Jable czy Sotavento.

Pogoda na Fuerteventurze sprzyja oszczędzaniu - nie potrzebujesz drogich ubrań ani specjalistycznego sprzętu. Wystarczy kurtka przeciwwiatrowa i dobre buty do chodzenia po skałach. Jeśli planujesz wycieczkę na Lanzarote promem (bilet w obie strony kosztuje ok. 30-40 euro), dolicz do budżetu dodatkowe 20 euro na jedzenie na miejscu. Pamiętaj też o drobnych na parkingi - w rejonie El Cotillo i przy plaży Popcorn Beach (gdzie zamiast piasku leżą małe, białe kamyczki) parkingi są płatne i często tylko gotówką. W większości sklepów i restauracji w kurortach zapłacisz kartą, ale na targach i w małych barach w Betancurii lepiej mieć przy sobie banknoty. Na trzy dni wystarczy ci około 80-100 euro w gotówce, resztę spokojnie pokryjesz kartą.

Lotnisko, promy i drogi - logistyka bez zbędnych przystanków

Fuerteventura przyjmuje gości głównie przez lotnisko w El Matorral, położone mniej więcej w połowie drogi między stolicą Puerto del Rosario a miasteczkiem Costa Calma. To drugi co do wielkości port lotniczy na wyspach kanaryjskich, więc połączeń z Polski nie brakuje - zwłaszcza w sezonie, gdy czartery i tanie linie latają nawet kilka razy w tygodniu. Po wyjściu z terminala masz do wyboru wypożyczalnie samochodów (kilkanaście firm w jednym budynku), taksówki ze stałymi stawkami na poszczególne kurorty albo autobusy linii TIADHE, które łączą lotnisko z Caleta de Fuste, Corralejo i Morro Jable. Warto od razu zdecydować się na auto, bo bez niego zwiedzanie wyspy traci sens - przystanki autobusowe są rzadkie, a do takich miejsc jak Playa de Cofete czy Ajuy bez własnych kół po prostu nie podjedziesz.

Jeśli planujesz przeskoczyć na sąsiedni Lanzarote, promy z Corralejo do Playa Blanca kursują codziennie od wczesnego rana do wieczora. Rejs trwa około 25-40 minut w zależności od operatora (naviera Armas lub Fred Olsen), a bilety bez problemu kupisz online albo na miejscu w porcie. To najprostszy sposób, żeby zrobić sobie jednodniową wycieczkę na drugą wyspę i zobaczyć Park Narodowy Timanfaya czy winnice w La Geria. Z kolei jeśli twoim celem są dzikie plaże zachodniego wybrzeża, na przykład Playa de Cofete lub El Cotillo, musisz liczyć się z tym, że ostatnie kilometry prowadzą szutrowymi drogami - zwykłe auto da radę, ale lepiej nie ryzykować niskim zawieszeniem. Większość głównych tras, jak FV-1 wzdłuż wschodniego brzegu czy FV-2 przez Betancuria do Ajuy, jest w dobrym stanie, choć na górskich odcinkach koło wulkanu Montaña Cardón zdarzają się ostre zakręty.

Pogoda na Fuerteventurze sprzyja podróżowaniu przez cały rok, ale jeśli zależy ci na spokojnym zwiedzaniu bez tłumów, najlepiej wybrać przełom kwietnia i maja albo wrzesień i październik. Wtedy dni są długie, temperatura w okolicach 25 stopni, a wiatr nie tak dokuczliwy jak w lipcu czy sierpniu. W praktyce oznacza to, że bez problemu połączysz plażowanie w Sotavento z popołudniową wyprawą do Betancurii, a wieczorem zdążysz jeszcze na zachód słońca nad wydmami w Corralejo. Warto tylko pamiętać, że na wyspie obowiązuje ograniczenie prędkości 80 km/h poza obszarem zabudowanym, a fotoradarów jest sporo, zwłaszcza na prostych odcinkach w okolicy lotniska i Costa Calma.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski