Przejdź do treści
Egzotyka

Djerba Co Warto Zobaczyć - Kompletny Przewodnik Po Atrakcjach

Odkryj największe atrakcje Djerby - od tętniącego życiem Houmt Souk po ukryte zakątki wyspy. Sprawdź, co warto zobaczyć poza hotelem i poczuj prawdziwy klimat

Pozdrowienia z: Egzotyka Par avion

Gdzie na Dżerbie poczujesz klimat prawdziwej Tunezji, a nie tylko hotelowego basenu

Dżerba to nie tylko all inclusive i baseny z drinkami. Żeby poczuć prawdziwy klimat tej wyspy, trzeba ruszyć w głąb lądu, z dala od hotelowych bram. Zacznij od Houmt Souk - stolicy, która tętni życiem od rana do wieczora. To tutaj zobaczysz, jak wygląda codzienność mieszkańców: stragany z przyprawami, warsztaty tkackie i port, gdzie rybacy naprawiają sieci. Nie szukaj tu plastikowych pamiątek z nadrukiem - prawdziwą Dżerbę poczujesz w wąskich uliczkach, gdzie handel to wciąż sztuka targowania się, a nie cena z metki.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak na wyspie żyje się od pokoleń, pojedź do Guellala. To wioska, która słynie z ceramiki. W glinianych warsztatach zobaczysz, jak z kawałka ziemi powstają misy i dzbany - tak samo jak setki lat temu. W Muzeum Tradycji i Kultury w Guellala poznasz zwyczaje, które przetrwały mimo napływu turystów. To nie jest muzeum w stylu europejskim, gdzie wszystko leży za szybą - tutaj możesz dotknąć, poczuć, a czasem nawet spróbować lokalnego chleba.

Na południu wyspy, w Erriadh, czeka coś zupełnie innego. Djerbahood to dzielnica, którą artyści z całego świata zmienili w galerię pod gołym niebem. Murale na ścianach domów opowiadają historie - o morzu, o pracy, o wierze. Spacerując między nimi, zobaczysz, jak nowoczesna sztuka wchodzi w dialog z tradycją. Kilka minut stąd stoi synagoga Ghriba - jedna z najstarszych w Afryce Północnej. To miejsce, które dla mieszkańców Dżerby ma ogromne znaczenie, niezależnie od wyznania. Żydzi i muzułmanie od wieków żyją tu obok siebie, a synagoga jest tego najlepszym dowodem.

Dla rodzin z dziećmi i miłośników zwierząt warto wstąpić do Djerba Explore Park. To kompleks, który łączy park krokodyli z farmą i muzeum. Zobaczysz tu flamingi, żółwie i egzotyczne ptaki - wszystko w przestrzeni, która nie udaje dzikiej sawanny, tylko pokazuje, jakie bogactwo przyrody kryje ta mała wyspa. Na koniec dnia wjedź na wzgórze Borj Kebir - twierdza z widokiem na morze Śródziemne. Stąd widać, jak płaska i zielona jest Dżerba. I jak wiele ma do opowiedzenia, jeśli tylko zejdziesz z hotelowego leżaka.

Houmt Souk bez tajemnic: targi, knajpki i labirynt uliczek, które naprawdę działają na zmysły

Houmt Souk to miejsce, które od razu wciąga cię w swój rytm. Główny targ wyspy, rozłożony w labiryncie wąskich uliczek, działa na zmysły intensywniej niż jakikolwiek bazar w Tunezji, który do tej pory widziałeś. Nie chodzi tylko o stragany z ceramiką i dywanami - choć tych nie brakuje. Chodzi o zapach pieczonej ryby, głosy handlarzy nawołujących po arabsku i francusku oraz o to, że co kilkanaście metrów natykasz się na warsztat, gdzie miejscowi od pokoleń wyrabiają gliniane naczynia. Właśnie tutaj, między stoiskami z przyprawami a sklepikami z biżuterią, czuć prawdziwą Dżerbę - jej mieszkańców, ich codzienność i spokojne tempo życia.

Jeśli masz ochotę na przerwę od zwiedzania, skręć w jedną z bocznych uliczek. Znajdziesz tam małe knajpki, w których za kilka dinarów dostaniesz świeżo wyciśnięty sok z granatów albo talerz kuskusu z baraniną. Warto też wejść na taras którejś z kawiarni - z góry widać, jak tętniący życiem rynek powoli opada po południu, a wąskie przejścia wypełniają się cieniem. To zupełnie inna strona wyspy niż ta, którą znasz z folderów o plażach i Morzu Śródziemnym.

Z Houmt Souk łatwo ruszyć dalej w głąb lądu. Dwadzieścia minut drogi dzieli cię od Erriadh, gdzie znajduje się słynna synagoga Ghriba - jedno z najważniejszych miejsc kultu dla żydowskiej społeczności w Afryce Północnej. To nie tylko atrakcja religijna, ale też żywe świadectwo wielokulturowości Tunezji. W tej samej okolicy trafisz na Djerbahood, czyli dzielnicę, w której ulice zamieniły się w galerię murali. Setki prac artystów z całego świata pokrywają ściany domów, a spacer między nimi to lekcja współczesnej sztuki pod gołym niebem.

Jeśli wolisz bardziej tradycyjne muzea, w Guellala znajdziesz muzeum tradycji kultury, które pokazuje, jak żyli mieszkańcy wyspy przed erą turystów. Z kolei w stronę Midoun leży Djerba Explore Park - kompleks, w którym zobaczysz farmę krokodyli, a obok niej wystawę ceramiki i starych rzemiosł. To trochę jak skansen połączony z zoo, ale zrobiony z wyczuciem i bez nachalnej komercji. Po drodze mijasz też twierdzę Borj Kebir, która przez wieki strzegła wybrzeża przed piratami. Dziś to spokojne miejsce, skąd rozciąga się widok na plaże i błękit morza, idealne na chwilę oddechu między atrakcjami.

Niebieskie drzwi, białe domy i historie, których nie usłyszysz na typowej wycieczce fakultatywnej

Dżerba to nie tylko plaże i turystyczne kurorty, które znasz z katalogów biur podróży. Wystarczy skręcić w boczną uliczkę w Houmt Souk, żeby poczuć prawdziwy rytm wyspy. Białe domy z niebieskimi drzwiami to nie przypadek - każdy odcień ma znaczenie, a lokalni mieszkańcy chętnie opowiedzą, że kolor ma odstraszać złe duchy. To właśnie w takich detalach kryje się dusza Tunezji, której nie znajdziesz w folderach z all inclusive. Jeśli chcesz zobaczyć Dżerbę bez filtra, zacznij od spaceru po suku, ale nie kupuj pierwszych lepszych pamiątek - poszukaj ceramiki ręcznie malowanej w Guellala. To miejsce, gdzie glina zamienia się w sztukę, a miejscowi garncarze pokazują techniki przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Kawałek dalej, w Erriadh, trafisz na Djerbahood - galerię na świeżym powietrzu, gdzie betonowe ściany pokrywają murale autorstwa artystów z całego świata. Nie spodziewaj się jednak typowej wystawy. To żywy organizm, który zmienia się z sezonu na sezon, a niektóre prace celowo pozostawiono niedokończone, żeby podkreślić ulotność sztuki. Jeśli wolisz konkrety, wjedź na wzgórze do Borj Kebir, starej twierdzy, z której rozciąga się widok na całą wyspę i Morze Śródziemne. Stamtąd widać, jak Dżerba balansuje między historią a nowoczesnością - z jednej strony fortyfikacje z XV wieku, z drugiej hotele i baseny.

Dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż leżaka, Djerba Explore Park to miejsce, które łączy przyjemne z pożytecznym. Możesz zobaczyć krokodyle nilowe wygrzewające się na słońcu, a zaraz potem wejść do miniaturki tradycyjnej wioski, żeby zrozumieć, jak żyli mieszkańcy sto lat temu. Nie pomiń też farmy Lalla Hadria z egzotycznymi ptakami i flamingami - to spokojniejsza alternatywa dla głośnych plaż w Midoun. A jeśli interesuje cię duchowy wymiar wyspy, synagoga Ghriba w Erriadh to jedna z najstarszych w Afryce Północnej. Mówi się, że jej ściany kryją kamień z pierwszej świątyni jerozolimskiej, a pielgrzymi przyjeżdżają tu z całego świata, żeby zostawić karteczkę z życzeniem. Nie musisz być religijny, żeby poczuć ciężar historii, który tam wisi w powietrzu.

Guellala: jak kupić ceramikę prosto z pieca i nie przepłacić

Guellala to miejsce, które na Dżerbę przyciąga nie tylko ze względu na widoki, ale przede wszystkim na zapach gliny i dymu. To właśnie tutaj, w sercu wyspy, od pokoleń działa kilkadziesiąt warsztatów garncarskich. Jeśli szukasz autentycznej pamiątki z Tunezji, a nie plastikowego magnesu z bazarku w Houmt Souk, to jest adres obowiązkowy. Problem w tym, że wielu turystów przyjeżdża tu zorganizowaną wycieczką, wchodzi do pierwszego lepszego sklepu i płaci trzy razy więcej niż trzeba. Jak tego uniknąć?

Klucz tkwi w tym, żeby nie kupować w miejscu, które wygląda jak muzeum tradycji kultury z kasą fiskalną przy wejściu. Prawdziwe warsztaty poznasz po tym, że przy chacie suszy się gliniane dzbany, a w środku pracuje ktoś przy kole garncarskim. Właściciele takich miejsc często mówią po francusku lub arabsku, ale dogadasz się na migi i palcach. Cena za średniej wielkości misę czy talerz z motywami berberyjskimi powinna oscylować wokół 10-15 dinarów, czyli jakieś 12-18 złotych. Jeśli ktoś żąda 30 dinarów, spokojnie negocjuj. To część gry, a mieszkańcy Guellali oczekują targowania się, więc nie bój się zejść o połowę.

Warto też zwrócić uwagę na to, co kupujesz. W Guellali produkuje się głównie ceramikę użytkową: dzbany do wody, misy, talerze, ale też ozdobne płytki. Nie daj się skusić na nadruki z arabskimi wzorami, które wyglądają jak z masowej produkcji w Chinach. Prawdziwa ręczna robota ma nierówności, lekką asymetrię i ślady palców na glazurze. To są rzeczy, które przetrwają lata i będą ci przypominać nie o sklepie z pamiątkami, ale o konkretnym miejscu na wyspie. Jeśli masz więcej czasu, poszukaj warsztatu przy bocznej uliczce, z dala od głównego placu. Tam dostaniesz nie tylko lepszą cenę, ale i opowieść o tym, jak dany wzór nawiązuje do tradycji sprzed wieków.

Na koniec mała podpowiedź: jeśli planujesz kupić większą ilość ceramiki, zapytaj o możliwość wysyłki. Niektórzy garncarze mają kontakty w Houmt Souk i mogą ci pomóc spakować rzeczy do kartonu. Nie licz jednak na kartę - w Guellali króluje gotówka. Weź ze sobą drobne banknoty i nastaw się na to, że zakupy tutaj to nie transakcja, a spotkanie z żywą historią Dżerby.

Wyspa w pigułce bez autokaru: trasa Djerba Explore, krokodyle i wioska dziedzictwa

Kiedy myślisz o Dżerbie, pierwsze skojarzenia to plaże i turkusowa woda Morza Śródziemnego, ale wyspa w północnej Afryce ma do zaoferowania znacznie więcej, zwłaszcza jeśli chcesz zobaczyć ją z bliska, a nie tylko z leżaka. Najlepszym sposobem na poznanie jej charakteru jest samodzielna trasa, która łączy Djerba Explore Park z wioską dziedzictwa i prawdziwymi rzemieślnikami. W Djerba Explore Park nie chodzi tylko o krokodyle nilowe, choć to one są główną gwiazdą - możesz obserwować je z tarasów, a przy odrobinie szczęścia zobaczysz karmienie, które robi wrażenie nawet na dorosłych. Na terenie parku znajdziesz też mini zoo z flamingami i żółwiami, ale prawdziwą perełką jest odtworzona wioska berberyjska, gdzie w glinianych domkach zobaczysz, jak żyli mieszkańcy wyspy przed erą turystyki.

Stamtąd warto pojechać do Guellali, znanej z ceramiki. To nie jest kolejne muzeum w zamkniętym budynku - w Guellala możesz wejść do warsztatów, zobaczyć, jak powstaje tradycyjna ceramika na kole garncarskim, a potem kupić miskę czy talerz bezpośrednio od twórcy. Ceny są niższe niż w sklepach w Houmt Souk, a jakość często lepsza. Jeśli interesuje cię historia i sztuka, wstąp do muzeum tradycji kultury w Guellali - znajdziesz tam unikatowe stroje, biżuterię i narzędzia, które pokazują, jak wiele kultur przewinęło się przez tę wyspę na przestrzeni wieków.

Na koniec dnia zaplanuj wizytę w Erriadh, gdzie zobaczysz Djerbahood - galerię murali na ścianach zwykłych domów, która powstała z inicjatywy artystów z całego świata. To miejsce zmienia twoje wyobrażenie o afrykańskiej wyspie i pokazuje, że tradycja może iść w parze z nowoczesną sztuką. Po drodze nie pomiń synagogi Ghriba w Erriadh - jednej z najstarszych synagog w Afryce, która od wieków przyciąga pielgrzymów żydowskich z całego świata. To nie tylko atrakcja turystyczna, ale żywe świadectwo wielokulturowości Dżerby, które często umyka turystom skupionym na plażach.

Synagoga Ghriba: co kryje się za fasadą z płytek i dlaczego to coś więcej niż punkt na mapie

Na pierwszy rzut oka Synagoga Ghriba w Erriadh wygląda jak kolejna pocztówka z Dżerby - biało-błękitna fasada, misterna ceramika i słońce odbijające się od płytek. Ale gdy wejdziesz do środka, orientujesz się, że to nie jest zwykłe miejsce na liście „co warto zobaczyć”. To jeden z najstarszych żydowskich domów modlitwy w Afryce Północnej, a legenda mówi, że kamień węgielny pochodzi… ze zburzonej Świątyni Salomona. Miejscowi wierzą, że przywieźli go tu uciekinierzy po zniszczeniu Jerozolimy. Niezależnie od tego, czy traktujesz to jako historię, czy fakt, Ghriba ma w sobie coś, czego nie znajdziesz w żadnym muzeum na wyspie - żywą, nieprzerwaną tradycję, która przetrwała stulecia.

Jeśli przyjeżdżasz na Dżerbę głównie dla plaż Morza Śródziemnego i leniwego popołudnia w kurorcie, Ghriba może być zaskoczeniem. To nie jest atrakcja w stylu Djerba Explore Park, gdzie oglądasz krokodyle i flamingi w kontrolowanym środowisku. Tutaj nie ma biletów z ceną w złotówkach ani interaktywnych ekranów. Jest za to specyficzna atmosfera - zapach świec, stukot sandałów o kamienne posadzki i kobiety, które przychodzą zapalić oliwną lampkę za zdrowie rodziny. W maju odbywa się tu coroczna pielgrzymka, na którą zjeżdżają Żydzi z całego świata. Wtedy Erriadh, znane też z Djerbahood i murali na ścianach domów, zamienia się w miejsce, gdzie miesza się religia, sztuka i codzienność mieszkańców.

Warto zwrócić uwagę na detale. Zamiast biec do Houmt Souk po ceramikę na pamiątkę, przyjrzyj się płytkom w Ghribie. Wzory, które widzisz, to nie przypadkowa dekoracja - każdy kolor i układ ma znaczenie, często związane z ochroną przed złem. To samo w sobie jest lekcją kultury i historii Dżerby, której nie znajdziesz w żadnym przewodniku po twierdzy Borj Kebir czy farmie krokodyli w Lalla Hadria. Ghriba to punkt, w którym przeszłość wyspy jest namacalna. I choć na Dżerbie jest wiele atrakcji - od muzeum tradycji w Guellala po synagogę jako obiekt na Instagramie - to właśnie w Erriadh, przy fasadzie z płytek, możesz poczuć, że ta wyspa to coś więcej niż tylko tunezyjski kurort.

Plaże Dżerby, na które miejscowi chodzą po pracy, a nie tylko te z leżakami za 20 dinarów

Większość turystów na Dżerbie kończy na plażach przy hotelach - z równo ustawionymi leżakami, barem i ceną 20 dinarów za parasol. Ale wyspa ma zupełnie inne oblicze, które poznasz, gdy skręcisz w boczną drogę przy Sidi Mahres lub pojedziesz kawałek na południe od Midoun. Miejscowi po pracy pakują dywan i kanapki do samochodu i jadą na puste odcinki w okolicy Aghir albo na dziką plażę za Borj Kebir, gdzie twierdza z XVI wieku stoi tuż nad wodą. Tam nie ma leżaków, nie ma muzyki z głośników, jest tylko wiatr i to morze, które przy zachodzie słońca robi się zielonkawo-złote. Woda jest płytsza niż przy hotelowych molo, więc idziesz sto metrów w głąb, a wciąż masz ją po pas - idealnie, jeśli nie umiesz pływać, a chcesz poczuć się jak na środku morza.

Jeśli wolisz coś bardziej oswojonego, ale bez hotelowego zgiełku, sprawdź plażę w okolicy Houmt Souk od strony portu. To nie jest klasyczne kąpielisko - woda nie jest krystaliczna, ale za to widzisz łodzie, słyszysz krzyki rybaków i możesz od razu kupić świeżo złowioną rybę na grill. Po drugiej stronie wyspy, przy Guellala, plaże są kamieniste, ale za to całkowicie puste, a po południu wiatr ucicha i robi się idealnie do długiego spaceru. Właśnie tam, między glinianymi warsztatami ceramiki, znajdziesz miejsca, gdzie siedzisz na piasku, patrzysz na Afrykę Północną i nagle rozumiesz, po co właściwie przyjechałeś na tę wyspę. Bo Dżerba to nie tylko Djerba Explore Park czy synagoga Ghriba - to przede wszystkim te ciche, piaszczyste zakątki, gdzie nie płacisz za leżak, a jedyne co słyszysz, to szum Morza Śródziemnego.

Mniej znane zakątki: opuszczone fortece, podziemne meczety i miejsce, gdzie morze spotyka pustynię

Kiedy myślisz o Dżerbie, od razu przychodzą ci do głowy szerokie, piaszczyste plaże i turkusowe wody Morza Śródziemnego. Ale wyspa ma też drugie, znacznie ciekawsze oblicze, które poznasz, gdy tylko zjedziesz z utartych szlaków. Warto wybrać się na przykład do Borj Kebir, średniowiecznej twierdzy w Houmt Souk, która góruje nad portem i oferuje panoramę, przy której bledną widoki z hotelowych tarasów. Z jej murów doskonale widać, jak Dżerba łączy w sobie wpływy Afryki Północnej, arabskiej kultury i śródziemnomorskiego handlu. To właśnie w takich miejscach historia opowiada się sama, bez biletów wstępu i tłumów turystów.

Jeśli masz ochotę na coś jeszcze bardziej nieoczywistego, skieruj się w głąb wyspy, do Guellali. Znajdziesz tam nie tylko muzeum tradycji kultury, gdzie zobaczysz, jak żyli dawni mieszkańcy, ale przede wszystkim podziemne meczety. Te surowe, białe budowle, wkopane w ziemię, chronią przed upałem i zachowują ciszę, której próżno szukać przy plażach. W Guellali możesz też przyjrzeć się, jak powstaje słynna dżerbska ceramika - w małych warsztatach, gdzie glina wciąż formowana jest ręcznie, a nie maszynowo. To zupełnie inna jakość niż w sklepach przy nadmorskich promenadach.

Dla kontrastu, na południowym krańcu wyspy, w okolicach Sidi, znajdziesz miejsce, gdzie morze dosłownie spotyka pustynię. To nie jest metafora - w sezonie, gdy poziom wody opada, możesz przejść po twardej, słonej skorupie, mając po jednej stronie falujące wody, a po drugiej wydmy. Niewielu turystów dociera w tę okolicę, bo nie ma tu parasoli ani leżaków. Jest za to przestrzeń i absolutna cisza, którą przerywa tylko szum fal. W drodze powrotnej warto zajrzeć do Erriadh, dzielnicy słynącej z Djerbahood - galerii murali na ścianach starych domów. Sztuka uliczna miesza się tam z codziennym życiem mieszkańców, a kolorowe malowidła opowiadają historie, których nie znajdziesz w żadnym przewodniku. To właśnie te mniej znane zakątki sprawiają, że Dżerba to coś więcej niż tylko wakacje na plaży.

Jak zjeść na Dżerbie za grosze: od brik po świeże ryby w porcie Ajim

Na Dżerbie jedzenie nie musi być drogie, a wręcz przeciwnie - to jedna z tych wysp, gdzie za kilka dinarów zjesz jak król. Kluczem jest odejście od hotelowych bufetów i kierowanie się tam, gdzie stołują się miejscowi. W Houmt Souk, na targu rybnym, o poranku kupisz świeżo złowione sardynki czy doradę za ułamek ceny z restauracji. Wystarczy poprosić o usmażenie na miejscu, a dostaniesz talerz prosto z patelni. Podobnie w porcie Ajim - przybijają tam łodzie, a przy kei stoją proste budki, gdzie za kilka dinarów podają grillowaną rybę z kuskusem i ostrą harissą. To nie jest miejsce dla wybrednych, ale smak autentycznej Tunezji jest bezcenny.

Jeśli wolisz coś na szybko, szukaj brik - cienkiego ciasta nadziewanego jajkiem, tuńczykiem i kaparami, smażonego na głębokim oleju. W Midoun czy w małych knajpkach przy drodze do Guellali dostaniesz go za około dinar lub dwa. To lokalny street food, który syci i kosztuje grosze. Warto też spróbować mesfouf - wytrawnej wersji kuskusu z warzywami i ciecierzycą, podawanej w glinianych miskach. Na farmie Lalla Hadria czy w okolicach Sidi, gdzie uprawia się oliwki i daktyle, kupisz je prosto od rolników, często taniej niż w sklepach.

Pamiętaj, że na Dżerbie ceny są negocjowalne, ale nie przesadzaj - mieszkańcy żyją z turystyki i rzemiosła, a uśmiech i dobre słowo często załatwią ci zniżkę. Unikaj restauracji z widokiem na główne place w Houmt Souk czy przy wejściu do Djerba Explore Park - tam zapłacisz więcej za klimat. Lepiej skręcić w boczną uliczkę, gdzie wśród pnączy i glinianych murów znajdziesz stolik za grosze. I pamiętaj: woda z kranu nie nadaje się do picia, ale butelkę mineralnej kupisz za grosze, a miejscowa herbata miętowa to obowiązkowy dodatek do każdego posiłku - słodka, gorąca i często serwowana za darmo.

Nocleg z charakterem: od tradycyjnego funduka po dom z widokiem na lagunę

Wybór noclegu na Dżerbie to nie tylko kwestia standardu hotelu, ale przede wszystkim decyzja o tym, jak będziesz przeżywać tę wyspę. Jeśli chcesz poczuć klimat prawdziwej Tunezji, odpuść sobie anonimowy resort i poszukaj czegoś z duszą. Warto zwrócić uwagę na tradycyjne funduki - domy gościnne w sercu starówek, na przykład w Houmt Souk czy w Midoun. Mury z cegły, wewnętrzny dziedziniec i grube ściany, które chronią przed upałem, to nie tylko architektura, ale i lekcja lokalnego budownictwa. Za podobne pieniądze możesz wynająć prywatny apartament w spokojniejszej dzielnicy Erriadh, blisko synagogi Ghriba i słynnych murali z projektu Djerbahood. Mieszkanie wśród mieszkańców daje ci szansę, żeby codziennie rano kupić świeżą ceramikę na targu i wieczorem posłuchać śpiewu muezzina.

Dla tych, którzy szukają spokoju i dzikiej przyrody, najlepszym wyborem będzie domek lub pensjonat na południowym krańcu wyspy, w okolicy Guellala. Stamtąd masz rzut beretem do farmy krokodyli i muzeum tradycji kultury, a także na bezludne plaże, gdzie nie spotkasz tłumów turystów. Wieczorem widok na lagunę i Morze Śródziemne robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza gdy w oddali widać światła latarni. Jeśli wolisz wygodę i basen, ale z lokalnym akcentem, spójrz na hotele w stylu riadów w pobliżu Borj Kebir - twierdza z widokiem na port to idealne tło do porannej kawy. Pamiętaj tylko, że na Dżerbie nie ma złych adresów, ale te z duszą i historią zostaną z tobą na dłużej niż standardowe all inclusive.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski