Przejdź do treści
Europa

Apulia Czy Warto Jechać - Kompletny Przewodnik Po Regionie

Apulia - czy warto jechać? Sprawdź, dla kogo to idealny kierunek, a kto lepiej niech odpuści. Poznaj smak i charakter południowych Włoch.

Breathtaking aerial view of Polignano a Mare's coastline in Italy, showcasing vibrant blue waters and summer vibes. Pozdrowienia z: Europa Par avion

Apulia - dla kogo to kierunek, a kto lepiej niech odpuści

Apulia nie jest dla każdego i dobrze o tym wiedzieć, zanim kupisz bilety. Jeśli marzysz o wakacjach na szerokich, piaszczystych plażach z parasolkami i barem co kilka metrów, lepiej wybierz wybrzeże Romagny. Ale jeśli szukasz miejsca z charakterem, smakiem i zapachem, które potrafi zaskoczyć na każdym kroku - południowe Włochy w apulijskim wydaniu trafią w dziesiątkę. To region dla ludzi, którzy nie boją się upału (w lipcu i sierpniu bywa naprawdę ostry) i dla których zwiedzanie nie kończy się na wyjściu z hotelu. Puglia to kraina kontrastów: białe miasteczka jak Ostuni czy Locorotondo, skaliste klify Polignano a Mare i zupełnie inny świat w Alberobello, gdzie domki trulli tworzą krajobraz jak z bajki wpisany na listę UNESCO.

Kto powinien odpuścić? Na pewno osoby, które nie lubią prowadzić samochodu. Podróż autem jest tu praktycznie koniecznością - atrakcje są rozrzucone po całym regionie, a kolej łączy głównie większe miasta. Bari, Lecce, Matera (choć to już Basilicata), Monopoli, Brindisi - każde z tych miejsc ma coś innego do zaoferowania, ale żeby je poznać, trzeba przejechać sporo kilometrów. Jeśli nie masz ochoty na codzienne pakowanie się i zmiany noclegów, lepiej wybrać jeden punkt wypadowy, na przykład okolice Bari albo Salento, i stamtąd robić kilkudniowe wypady. Klimat Apulii bywa kapryśny - w czerwcu i wrześniu jest idealnie do zwiedzania i plażowania, ale w szczycie sezonu robi się duszno i tłoczno, zwłaszcza na wąskich uliczkach starego miasta w Lecce.

Apulia to również raj dla smakoszy, ale tylko tych, którzy lubią proste, wyraziste smaki. Orecchiette z brokułami czy świeże owoce morza to podstawa, a jedzenie na mieście wcale nie musi być drogie - w lokalnych barach za kilka euro dostaniesz dobrą kawę i focaccię. Jeśli szukasz luksusowych restauracji z gwiazdkami Michelin, znajdziesz je głównie w okolicach Gargano i w prestiżowych częściach Salento, ale prawdziwy klimat regionu poczujesz w małych, rodzinnych trattoriach. Plan podróży na tydzień-dwa to minimum, żeby zobaczyć najważniejsze punkty: od klifów nad Adriatykiem po białe miasteczka w głębi lądu. I pamiętaj - Apulia nie jest miejscem na spontaniczny wypad bez rezerwacji. Dobre noclegi, zwłaszcza w trulli czy w historycznych centrach, rozchodzą się szybko, a latem ceny potrafią wystrzelić.

Ile dni w Apulii to nie strata urlopu - konkretne warianty na 3, 5 i 10 dni

Planowanie wyjazdu do Apulii zaczyna się od jednego pytania: ile masz czasu i co chcesz zobaczyć. Jeśli dysponujesz tylko 3 dniami, najlepiej skoncentruj się na jednym regionie, na przykład okolicach Bari i Polignano Mare. W Bari warto spędzić poranek na Starym Mieście, wśród wąskich uliczek i pralek suszących się na sznurach, a potem pojechać do Polignano Mare, gdzie klify i turkusowe morze robią piorunujące wrażenie. Drugi dzień możesz poświęcić Alberobello i Locorotondo - te dwa miasteczka dzieli zaledwie 15 minut drogi, a domki trulli z charakterystycznymi stożkowymi dachami to dziedzictwo UNESCO, które nie ma odpowiednika nigdzie indziej w Europie. Trzeciego dnia wystarczy krótki skok do Monopoli, gdzie plaże i spokojne tempo życia pozwolą odetchnąć przed powrotem. To wariant intensywny, ale jak najbardziej realny, zwłaszcza gdy podróżujesz samochodem.

Przy 5 dniach masz już pole manewru, by połączyć wybrzeże z wnętrzem regionu. W takim planie warto ruszyć na południe, w stronę Salento i Lecce. Lecce, nazywane Florencją baroku, zachwyca złocistym kamieniem i rzeźbionymi fasadami kościołów, a spacer po starówce to czysta przyjemność. Z kolei Ostuni, znane jako białe miasto, to obowiązkowy punkt na mapie - jego wapienne domy i wąskie uliczki tworzą labirynt, w którym łatwo zgubić poczucie czasu. Piąty dzień możesz przeznaczyć na relaks nad Adriatykiem, na przykład w okolicach Gargano lub na jednej z dzikich plaż w okolicy Brindisi. Klimat jest tu łagodny nawet wczesną jesienią, więc jeśli unikasz szczytu sezonu, masz szansę na spokojne zwiedzanie bez tłumu turystów.

Gdy masz 10 dni, Apulia otwiera się przed tobą w pełni. To wtedy możesz zobaczyć Materę - choć leży już w Basilicacie, to od Bari dzieli ją godzina drogi, a jej skalne domy i wykute w skale kościoły to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w południowych Włoszech. Kolejne dni warto przeznaczyć na półwysep Gargano z jego lasami i klifowymi plażami, a potem wrócić na południe, by odkryć Salento od kuchni - dosłownie, bo to właśnie tutaj jada się najlepsze orecchiette z brokułami i świeże owoce morza. Nocleg warto zaplanować w różnych częściach regionu: dwa dni w okolicy Bari, trzy w okolicy Lecce i Ostuni, resztę gdzieś w sercu Puglii, między Alberobello a Materą. Taki plan podróży pozwala zobaczyć zarówno miasteczka z domkami trulli, jak i miasto z historią sięgającą paleolitu, a przy tym nie tracić czasu na długie przejazdy. Pamiętaj tylko, że w sezonie lepiej rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, a samochód to absolutna podstawa - komunikacja publiczna łączy główne miasta, ale żeby dotrzeć do uroczych zakątków jak Locorotondo czy Monopoli, bez auta się nie obejdzie.

Lot, auto czy pociąg - sprawdzone sposoby dotarcia i przemieszczania się bez stresu

Dojazd do Apulii to pierwsza decyzja, która wpływa na komfort całego wyjazdu. Jeśli lecisz z Polski, najwygodniejszym rozwiązaniem jest port w Bari - loty czarterowe i rejsowe obsługują go bezpośrednio z kilku miast, a czas podróży to około dwóch godzin. Alternatywą jest Brindisi, choć ma mniej połączeń, za to bywa tańsze w sezonie. Z obu lotnisk do centrum dostaniesz się pociągiem lub autobusem za kilkanaście euro. Jeśli planujesz zwiedzać więcej niż jedno miasto, np. Lecce, Ostuni i Polignano Mare, wynajem samochodu na lotnisku to najpraktyczniejszy krok - bez auta trudno dotrzeć do małych miasteczek jak Locorotondo czy do klifowych plaż Gargano.

Podróżowanie samochodem po Apulii ma swoje uroki i pułapki. Drogi są generalnie dobre, ale wąskie uliczki w miastach takich jak Alberobello czy Matera potrafią dać w kość - zaparkujesz na obrzeżach i dalej pieszo. W Bari i Lecce lepiej zostawić auto na płatnym parkingu poza strefą ZTL (ograniczony ruch), żeby uniknąć mandatu. Jeśli wolisz nie martwić się korkami, pociągi regionalne łączą główne miasta: z Bari do Polignano jedzie się 30 minut, do Monopoli 40, a do Lecce około godziny. To wygodna opcja na jednodniowe wypady, zwłaszcza gdy chcesz zobaczyć Salento bez szukania miejsca noclegowego pod każdą atrakcją.

Dla tych, którzy cenią sobie swobodę, najlepszym planem jest połączenie lotu z wynajętym autem na trzy-cztery dni. Dzięki temu zobaczysz zarówno białe miasteczko Ostuni, jak i domki trulli w Alberobello (UNESCO) oraz klify nad Adriatykiem w Polignano. Pamiętaj tylko, że w sezonie letnim plaże Gargano i Salento są oblegane - lepiej ruszać w trasę wcześnie rano. Co do jedzenia: po drodze zatrzymaj się w lokalnej trattorii na orecchiette z brokułami, a w Bari koniecznie spróbuj focaccia barese. Nocleg lepiej rezerwować z wyprzedzeniem, bo w lipcu i sierpniu ceny rosną o 30-40%, a w popularnych miasteczkach jak Monopoli czy Locorotondo trudno o ostatnią chwilę.

Noclegi w Apulii bez rozczarowania - gdzie spać, żeby zwiedzać wygodnie i nie przepłacić

Apulia to region, w którym wybór noclegu potrafi zaważyć na całej podróży. Nie chodzi tylko o cenę, ale o logistykę - od Bari po Salento dzieli cię ponad 200 kilometrów, a każda okolica ma inny charakter. Jeśli planujesz zwiedzanie samochodem, najlepiej postawić na dwie bazy: jedną w okolicy Bari, drugą gdzieś w sercu Salento. Wtedy zyskujesz czas, nie marnujesz go na codzienne przebijanie się przez wąskie uliczki miasteczek.

Explore the stunning skyline of Florence featuring the Florence Cathedral and surrounding historic architecture.
Zdjęcie: Jan Židlický

W okolicach Bari i Polignano a Mare znajdziesz mnóstwo prywatnych apartamentów w starych kamienicach. To wygodna opcja, bo rano możesz wyjść na spacer po białych uliczkach, a po południu pojechać do Alberobello zobaczyć domki trulli albo do Matery - to dziedzictwo UNESCO, ale bez tłumu turystów, jeśli zatrzymasz się poza centrum. Warto szukać noclegów z aneksem kuchennym - w Apulii jedzenie to atrakcja sama w sobie, a orecchiette z lokalnym winem smakują najlepiej, gdy zjesz je na własnym tarasie.

Jeśli marzy ci się klimat prawdziwego włoskiego miasteczka, nie przepłacaj za hotele w Lecce czy Ostuni. Zamiast tego wynajmij pokój w Locorotondo albo Monopoli. Te miejsca mają wąskie uliczki, bielone domy i spokojniejsze tempo. Ceny noclegów poza sezonem (maj, wrzesień) są o połowę niższe niż w lipcu, a pogoda wciąż pozwala na plażowanie na Gargano czy klifach w okolicy Polignano. Pamiętaj tylko, że w Apulii wiele obiektów wymaga minimum dwóch nocy - to standard, nie wyjątek. Planując z wyprzedzeniem, unikniesz rozczarowania i znajdziesz miejsce, które stanie się twoją prywatną bramą do zwiedzania.

Bari i okolice - co zobaczyć w stolicy regionu i gdzie zjeść jak lokalny

Bari to miejsce, od którego większość podróżnych zaczyna swoją przygodę z Apulią. To właśnie tutaj lądują samoloty z całej Europy, a z portu promowego wysiadają pasażerowie z Grecji i Chorwacji. Stare miasto Bari, zwane Bari Vecchia, to labirynt wąskich uliczek, gdzie życie toczy się na ulicy. Zobaczysz tu starsze kobiety lepiące orecchiette na drewnianych stolnicach, a zapach świeżych owoców morza miesza się z aromatem smażonej ryby. Koniecznie zajrzyj do bazyliki św. Mikołaja, która przyciąga pielgrzymów z całego świata, i przejdź się wzdłuż murów obronnych, skąd rozciąga się widok na Adriatyk. Jeśli masz ochotę na konkretny posiłek, nie szukaj restauracji z widokiem na port. Lepiej wejdź w boczną uliczkę i zamów u lokalnego sprzedawcy panzerotto - smażony placek z mozzarellą i pomidorami, który kosztuje kilka euro i smakuje lepiej niż niejedno danie w knajpie.

Z Bari warto wybrać się na krótką wycieczkę na południe. Zaledwie czterdzieści minut drogi samochodem dzieli stolicę regionu od Polignano a Mare, miasteczka wciśniętego w klify nad samym morzem. To właśnie tutaj spacer po głównej ulicy kończy się spektakularnym widokiem na plażę Lama Monachile, gdzie turyści opalają się między skałami, a odważni skaczą do turkusowej wody z kilkunastu metrów. Jeśli zależy ci na spokojniejszym klimacie, skręć w stronę Monopoli - mniej obleganego, ale równie urokliwego miasteczka z białymi kamienicami i portem pełnym kolorowych łodzi. Wąskie uliczki, w których słońce przebija się tylko w południe, kryją małe bary z winem i trattorie serwujące makaron z małżami. Warto zatrzymać się tu na dłużej, bo wieczorem miasto żyje własnym rytmem, a nie tylko pod turystów.

Nie możesz też pominąć Alberobello, choć trzeba przyznać, że to miejsce stało się ofiarą własnej popularności. Główne ulice dzielnicy Rione Monti są pełne sklepów z pamiątkami i tłumów, ale jeśli skręcisz w boczną ścieżkę, znajdziesz autentyczne domki trulli, w których wciąż mieszkają ludzie. Lepiej przyjechać tu wcześnie rano, zanim ruszą autokary z wycieczkami, albo późnym popołudniem, gdy światło maluje stożkowe dachy na złoto. Pamiętaj, że trulli to wpisane na listę UNESCO dziedzictwo, które przetrwało wieki dzięki sprytnej konstrukcji bez zaprawy. Jeśli masz ochotę na nietypowy nocleg, właśnie tutaj znajdziesz apartamenty w odrestaurowanych domkach, ale rezerwuj je z wyprzedzeniem, bo miejsca rozchodzą się błyskawicznie.

Dolina Itrii - Alberobello, Ostuni i białe miasteczka, od których nie można się oderwać

W Dolinie Itrii, na południe od Bari, zaczyna się prawdziwa magia Apulii. To właśnie tutaj, w Alberobello, znajdziesz najsłynniejsze domki trulli - stożkowe, kamienne budowle wpisane na listę UNESCO. Spacer wąskimi uliczkami tego miasteczka to jak wejście do bajki, ale uwaga: w sezonie bywa tu tłoczno. Jeśli chcesz uniknąć ścisku, wybierz się na spacer wczesnym rankiem, zanim autokary z turystami zasypią główny plac. Zaraz obok leży Locorotondo, gdzie białe domy dosłownie wrastają w zbocze wzgórza - stąd rozpościera się widok na całą dolinę, a wiatr przynosi zapach dzikiego rozmarynu.

Dalej na wschód czeka Ostuni, nazywane „Białym Miastem”. Wapienne ściany lśnią w słońcu tak mocno, że bez okularów przeciwsłonecznych może cię rozboleć głowa. To jedno z tych miejsc, gdzie najlepiej zgubić się bez mapy. Wąskie uliczki prowadzą do małych placów, na których starsi panowie grają w karty, a z okien dobiega zapach smażonej ryby. Ostuni ma też swoje plaże - kilkanaście minut samochodem i jesteś nad Adriatykiem. Woda jest ciepła i czysta, a klify wokół Marina di Ostuni robią wrażenie, szczególnie o zachodzie słońca.

Nie pomiń też Polignano a Mare, które leży na samym cyplu nad morzem. To miasteczko słynie z klifów, z których skaczą odważni turyści (i miejscowi, którzy robią to z wdziękiem). Starówka wisi nad przepaścią, a wąskie uliczki kończą się nagle widokiem na błękitną wodę. Jeśli masz ochotę na lody, poszukaj lodziarni, która podaje je z widokiem na plażę Lama Monachile - to jeden z tych momentów, które zapamiętasz na długo. Warto też zajrzeć do groty, gdzie koncerty odbywają się bezpośrednio nad morzem.

A gdy już poczujesz głód, w całym regionie czeka to samo wyzwanie: wybór między orecchiette z brokułami a świeżą burratą. W Locorotondo i Ostuni znajdziesz małe gospody, gdzie ceny są niższe niż w turystycznych centrach, a porcje większe. Pamiętaj tylko, że podróż samochodem między tymi miasteczkami to przyjemność - drogi wiją się wśród gajów oliwnych, a co kilkanaście kilometrów mijasz winnice. Jeśli planujesz zwiedzanie na 3-4 dni, wynajem auta to podstawa. Bez niego nie zobaczysz ani Gargano na północy, ani Salentu na południu. A właśnie różnorodność - od białych miasteczek po skaliste wybrzeża - sprawia, że Apulia zostaje w głowie na długo po powrocie.

Salento - Lecce, Otranto i wybrzeże, które wygrywa z Instagramem

Salento to najbardziej wysunięty na południe fragment Apulii, gdzie włoskie buty stykają się z wodami Morza Jońskiego i Adriatyku. Jeśli myślisz, że widziałeś już wszystko, co oferują południowe Włochy, to nie byłeś w Lecce. To miasto nazywane Florencją baroku zachwyca kamiennymi koronkami, które zdobią fasady kościołów i pałaców. Ścisłe centrum, z placem Piazza del Duomo i bazyliką Santa Croce, to gotowa sceneria do spacerów wśród wąskich uliczek. Ale Salento to nie tylko Lecce. Otranto, z majestatyczną katedrą i mozaikową podłogą, kusi widokiem na błękitną zatokę, a klify wokół miasta są tak strome, że zapierają dech w piersiach. Wybrzeże w okolicy Santa Maria di Leuca, gdzie spotykają się dwa morza, to idealne miejsce na popołudniowy relaks - plaże są tu dzikie, a woda krystalicznie czysta.

Podróżując samochodem po Salento, szybko zrozumiesz, dlaczego ten region wygrywa z Instagramem - każde miasteczko ma swój niepowtarzalny klimat. Gallipoli, z białym starym miastem na wyspie, oferuje nie tylko piaszczyste plaże, ale też tętniące życiem wieczorne spacery po porcie. Z kolei Otranto i jego okolice, z zatoką Porto Badisco, to raj dla miłośników spokoju i dzikiej natury. Co zjeść w Salento? Koniecznie spróbuj orecchiette z rzepą, czyli typowego makaronu z regionu, albo świeżych ryb prosto z morza. Klimat jest tu łagodny, więc nawet wczesną wiosną możesz liczyć na słoneczne dni, choć najlepiej przyjechać między majem a wrześniem, by w pełni korzystać z kąpieli.

Plan podróży po Salento powinien uwzględniać przynajmniej trzy dni na zwiedzanie. Pierwszy dzień warto poświęcić na Lecce i jego barokowe perełki, drugi na Otranto i malownicze klify, a trzeci na relaks na plażach Gallipoli lub Santa Maria di Leuca. Dla turystów szukających noclegu polecam małe agroturystyki w okolicy - to one dają prawdziwy smak regionu, często z domowym winem i oliwą. Salento to południowe Włochy w pigułce: morze, historia i jedzenie, które zostają w pamięci na długo.

Półwysep Gargano - dzikie plaże, klify i miejsca, o których przewodniki milczą

Gargano to ta część Apulii, o której często się zapomina, a szkoda. Większość turystów pędzi na białe klify Polignano a Mare albo do bajkowych trulli w Alberobello, tymczasem półwysep na północy regionu oferuje coś zupełnie innego - dziką naturę, pustawą plażę i klimat, który bardziej przypomina Chorwację niż słoneczne Salento. Jeśli planujesz podróż samochodem po południowych Włoszech, warto zarezerwować tu przynajmniej dwa dni, żeby zobaczyć miejsca, o których przewodniki mówią półgębkiem.

Zacznij od Vieste - to miasteczko, które robi wrażenie od razu. Wąskie uliczki starego miasta wiją się wokół katedry, a z klifów rozciąga się widok na Adriatyk i charakterystyczną skałę Pizzomunno. To nie jest Bari ani Lecce, nie ma tu wielkich barokowych fasad, ale jest surowy urok i autentyczność. Dalej na północ czeka Foresta Umbra - gęsty, cienisty las, który schodzi aż do morza. To idealne miejsce na spacer, gdy słońce pali zbyt mocno, a ty szukasz ochłody. Plaże w Gargano są wyjątkowe - nie znajdziesz tu długich, piaszczystych pasów jak w Salento, za to są ukryte zatoczki, klify i woda tak czysta, że widać dno na kilka metrów. Playa di Scialmarino albo Baia delle Zagare to miejsca, gdzie turysta z aparatem pojawia się rzadko, a lokalni przyjeżdżają z lodówką i spędzają cały dzień na leżakach.

Co zjeść? Oczywiście orecchiette z sosem z małż albo świeżą rybą, ale w Gargano warto spróbować też lokalnego chleba i oliwy - tutejsze gaje oliwne są jednymi z najstarszych w Apulii. Nocleg lepiej rezerwować z wyprzedzeniem, bo latem miejsca w małych pensjonatach rozchodzą się błyskawicznie, a to właśnie one, a nie hotele sieciowe, dają prawdziwy klimat. Gargano nie jest tak oblegane jak Polignano czy Matera, ale to zaleta - masz więcej przestrzeni, spokoju i czasu, żeby naprawdę poczuć dziedzictwo tego regionu. Jeśli masz w planie zwiedzanie całej Apulii, nie pomijaj tego półwyspu. To jedno z tych miejsc, które zostają w pamięci na dłużej niż zdjęcia z Instagrama.

Plaże Apulii - ranking kąpielisk od piaszczystych zatok po skaliste zejścia

Zacznijmy od Gargano, bo to półwysep, który często umyka uwadze, a szkoda. Znajdziesz tam szerokie, piaszczyste plaże, jak w Vieste czy Peschici, które świetnie sprawdzą się, gdy podróżujesz z dziećmi. Woda jest czysta, a wejście łagodne, więc to dobry wybór na pierwszy kontakt z Adriatykiem. Jeśli wolisz bardziej dzikie otoczenie, skieruj się na południe, do Salento. To już zupełnie inny klimat - wąskie piaszczyste zatoczki przeplatają się z niskimi klifami, a woda przybiera intensywnie turkusowy kolor. Plaża Punta Prosciutto to absolutny hit, ale w sezonie przyjeżdżaj wcześnie rano, bo miejsca rozchodzą się szybko.

Zupełnie inne wrażenia czekają na ciebie w okolicy Polignano a Mare i Monopoli. Tutaj dominują skaliste zejścia, a dostęp do morza wymaga czasem sporej sprawności i wygodnych butów. Nie licz na rozkładanie ręcznika na piasku - zamiast tego będziesz skakać z betonowych pomostów wprost do krystalicznie czystej wody. To opcja dla tych, którzy cenią sobie prywatność i nie boją się wyzwań. W nagrodę dostajesz widoki na stare miasto zawieszone nad klifem i możliwość pływania wśród jaskiń, do których dopłyniesz kajakiem.

Jeśli szukasz czegoś pomiędzy, postaw na okolice Ostuni i Lecce, gdzie znajdziesz długie, piaszczyste plaże z wydmami, ale bez tłoku charakterystycznego dla Gargano. Rosa Marina i Torre Guaceto to miejsca, w których możesz połączyć leniuchowanie z krótkim spacerem pośród dzikiej roślinności. Pamiętaj, że w Apulii plaża to nie tylko kąpiel - to też rytuał gastronomiczny. Po kilku godzinach na słońcu koniecznie zamów orecchiette z brokułami i świeżą ricottą w jednej z bary na wydmach. To smak, który zapamiętasz na długo.

Kuchnia Apulii - konkretne dania, ceny i adresy, które zapamiętasz na długo po powrocie

W Apulii jesz przede wszystkim oczami, ale to smak zostaje z tobą na długo. Jeśli myślisz, że włoska kuchnia to tylko pizza i spaghetti, region Puglia szybko wyprowadzi cię z błędu. Podstawą są tu orecchiette - ręcznie lepione kluseczki w kształcie małych uszek, które najlepiej smakują z brokułami i ostrym chili. W Bari, na starym mieście wąskimi uliczkami spacerujesz między straganami, a za 5-6 euro dostajesz talerz makaronu z dodatkami, które pachną słońcem i morzem.

W Lecce i Ostuni, gdzie białe miasteczka lśnią w upale, szukaj prostych trattorii z dala od turystycznych placów. Za 8-10 euro zjesz tu świeżą burratę, która rozpływa się w ustach, a do tego lokalne wino za 4 euro za kieliszek. W Alberobello, słynącym z domków trulli, koniecznie spróbuj focaccia barese - chrupiącej, oliwnej i z pomidorami, która kosztuje 2-3 euro i jest idealna na szybki lunch między zwiedzaniem.

Jeśli szukasz konkretów, w Monopoli na via Porto warto wstąpić do Al Porticciolo 39, gdzie za 12 euro dostaniesz porcję ośmiornicy z ziemniakami i widok na Adriatyk. W Polignano a Mare, klify i morze tworzą scenerię, w której nawet prosty talerz grillowanych ryb smakuje wyjątkowo. A w Materze, choć to już Basilicata, apulijskie wpływy są wyczuwalne - spróbuj tam pane di Matera, chleba na zakwasie, który jest tak dobry, że kupujesz bochenek na drogę.

Praktyczna rada: nie daj się nabrać na restauracje z menu w czterech językach. Szukaj miejsc, gdzie siedzą miejscowi. W Salento, niedaleko Lecce, znajdziesz rodzinne gospodarstwa, które serwują orecchiette za 7 euro i domowe wino w cenie wody. Na Gargano, w nadmorskich wioskach, ceny rybnych dań zaczynają się od 10-12 euro, a jakość często przebija te z drogich lokali w Bari. Pamiętaj, że w Apulii jedzenie to rytuał, a nie tylko posiłek - warto dać się mu ponieść, bez zegarka i planu.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski