Przejdź do treści
Z Dzieckiem

Alicante Atrakcje Dla Dzieci - 15 Najlepszych Pomysłów Na Wakacje

Odkryj 15 najlepszych atrakcji dla dzieci w Alicante. Sprawdź, jak aktywnie spędzić czas na plaży San Juan i zaplanuj udane wakacje z rodziną.

Pozdrowienia z: Z Dzieckiem Par avion

Plaża, która nie nudzi się po godzinie - San Juan i atrakcje na piasku

Jeśli myślisz, że plaża z dziećmi to dwie godziny budowania zamków z piasku, a potem marudzenie, to nie znasz jeszcze San Juan. Owszem, złoty piasek i łagodne zejście do wody robią swoje - maluchy bawią się w strefie przyboju bez ryzyka, że nagle znikną pod falą. Ale prawdziwa siła tej plaży leży w jej zapleczu. W sezonie działa tu kilka wypożyczalni sprzętu wodnego, więc możesz przeskoczyć z dmuchanego pontonu na deski SUP w pół godziny. Dla starszych dzieci wyzwaniem będzie wypłynięcie na tyle daleko, żeby zobaczyć zamek Santa Barbara z perspektywy morza.

Gdy słońce zaczyna przypiekać, a piasek parzy w stopy, ratunkiem okazuje się nie tylko woda, ale też promenada. Wzdłuż plaży ciągnie się deptak, przy którym co chwila trafisz na place zabaw wkomponowane w zieleń. Nie ma tu wielkich karuzel, za to są solidne, drewniane konstrukcje do wspinaczki i zjeżdżalnie, które zajmują dzieci na dłużej niż kwadrans. Rodzice mogą usiąść w cieniu palm i obserwować, jak młodsi testują nowe umiejętności, a starsi szukają towarzystwa do gry w piłkę na wydzielonych boiskach.

Wieczorem plaża zmienia charakter. O zmierzchu, gdy temperatura spada, a tłumy się przerzedzają, możecie wybrać się na spacer w stronę mola. To dobry moment, żeby wytłumaczyć dziecku, skąd biorą się fale, albo po prostu policzyć statki na horyzoncie. A jeśli ktoś ma ochotę na coś więcej niż piasek i woda, wystarczy przejść na drugą stronę deptaka - tam czekają bary z lodami i małe budki z churros. W San Juan nikt nie mówi „nudzę się”, bo ta plaża ma tyle twarzy, że każda godzina spędzona na jej piasku może wyglądać zupełnie inaczej.

Zamek z windą w skale - Castillo de Santa Bárbara bez marudzenia i zmęczenia

Zamek Santa Bárbara to jedna z tych atrakcji, które w teorii brzmią świetnie, ale w praktyce rodzice obawiają się, że skończą się marudzeniem przy pierwszym podejściu pod górę. Na szczęście w Alicante pomyślano o tym, żeby zwiedzanie nie zamieniło się w wyścig z humorem dziecka. Windy wbudowane w skałę to prawdziwy game changer - wsiadasz na dole, a po chwili jesteś na szczycie, oszczędzając nogi zarówno sobie, jak i maluchom. Nie ma sensu ciągnąć wózka po stromych ścieżkach, bo cała trasa prowadzi przez wykute w skale tunele i nowoczesne szyby. Dla dzieci to dodatkowa atrakcja sama w sobie, bo wjazd windą do wnętrza góry brzmi jak przygoda prosto z filmu.

Na górze czeka nie tylko panorama na zatokę i plażę Postiguet. Na terenie zamku znajdziesz sporo przestrzeni, gdzie maluchy mogą pobiegać, a starsze dzieciaki zainteresują się makietami i dawnymi machinami oblężniczymi. Warto zabrać ze sobą przekąski i picie, bo choć widoki zapierają dech, to w upalne dni słońce daje się we znaki. Na szczycie są ławeczki w cieniu, ale restauracja bywa oblegana, a ceny nie należą do najniższych. Jeśli twoje dziecko ma mniej niż pięć lat, spokojnie wystarczy godzina spaceru po murach i tarasach - nie musicie oglądać każdej sali, żeby poczuć klimat tego miejsca.

Zamek Santa Bárbara świetnie sprawdza się jako punkt startowy do dalszego zwiedzania miasta. Po zejściu windą jesteście właściwie w centrum, więc możecie od razu skierować się na Explanadę lub do dzielnicy Santa Cruz. Widok z góry robi wrażenie nawet na nastolatkach, które zwykle nie przepadają za zabytkami. A jeśli traficie na festiwal Hogueras de Sant Joan, to zamek zamienia się w idealne miejsce, żeby zobaczyć miasto w ogniu z bezpiecznej odległości. W skrócie: to jedna z tych atrakcji, która łączy przyjemne z pożytecznym, bo dzieciaki mają frajdę z jazdy windą w skale, a rodzice mogą nacieszyć oczy widokiem na całe Alicante.

Dzielnica, w której dzieci zapominają o telefonie - labirynty Barrio de Santa Cruz

Wąskie, białe uliczki Barrio de Santa Cruz to jedna z tych części Alicante, która działa na dzieci jak magnes - i to bez ekranu w ręku. Gdy wejdziesz w labirynt schodków, zaułków i donic z pelargoniami, maluchy same zaczynają biec przed siebie, wypatrując kolejnego zakrętu. To nie jest typowe zwiedzanie z przewodnikiem, tylko zabawa w odkrywców. Co kilkanaście metrów czai się coś nowego: kolorowa płytka na fasadzie, kot wylegujący się na parapecie albo niespodziewany widok na mury zamku Santa Barbara, który nagle wyrasta nad dachami.

Najlepiej wchodzić tu od strony ulicy San Rafael, bo wtedy stopniowo robi się coraz wyżej, a co kilka kroków pojawia się miejsce, żeby usiąść na kamiennych schodach i odpocząć. Dla młodszych dzieci sama wspinaczka jest przygodą, starsze zaś mogą liczyć stopnie lub szukać na ścianach charakterystycznych niebieskich kafelków z wzorami. W okolicy znajdziesz też El Carrer dels Bolets - czyli ulicę Grzybków, gdzie na ścianach wymalowano zabawne, wielkie muchomory. To idealny pretekst, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie, zanim cała rodzina ruszy dalej.

W Barrio de Santa Cruz nie ma wielkich placów zabaw, ale są za to małe, ukryte skwery, na których dzieci mogą pobiegać. Jednym z nich jest plac przy kościele Santa Cruz, gdzie często stoją stragany z lokalnymi słodyczami. W czerwcu dzielnica ożywa jeszcze bardziej za sprawą festiwalu Hogueras de Sant Joan - wtedy na każdym rogu pojawiają się rzeźby z kartonu i papieru, a wieczorem pachnie prochem i anyżkiem. Dla rodziny z dziećmi to świetna okazja, żeby zobaczyć Alicante od zupełnie innej, radosnej strony, bez kolejek i biletów.

Pamiętaj tylko o wygodnym obuwiu - wąskie uliczki są strome, a wózek lepiej zostawić w apartamencie. Jeśli twoje dzieci mają 4-10 lat, ta część miasta pochłonie je na dobre pół godziny, a ty przy okazji zobaczysz jedno z najpiękniejszych miejsc w Alicante. I nie zdziw się, gdy wieczorem usłyszysz: „Mamo, jeszcze raz tam wrócimy”.

Ulica Grzybów i gigantyczne cukierki - deptak, który działa lepiej niż plac zabaw

Family walking hand in hand along the beach at sunset, enjoying a warm summer day.
Zdjęcie: Alena Evseenko

Gdy myślisz o miejscach w Alicante, które zachwycą dziecko, od razu przychodzi ci do głowy zamek Santa Barbara albo plaża Postiguet. I słusznie. Ale jest jeden zakątek, który często umyka uwadze rodzin, a działa na najmłodszych jak magnes - to El Carrer dels Bolets, czyli Ulica Grzybów. Znajdziesz ją w samym sercu starego miasta, w dzielnicy Santa Cruz, i już od pierwszego wejrzenia robi wrażenie. Chodnik wyłożono ceramicznymi, kolorowymi grzybkami, a nad głowami wiszą gigantyczne, słodkie lizaki i cukierki. Dla malucha to jak wejście do bajki, a dla ciebie - chwila wytchnienia, bo dzieciaki potrafią biegać tam w kółko, licząc grzyby i wskazując na kolejne cukierki, zamiast marudzić, że chcą do kolejnego sklepu z zabawkami.

Co ciekawe, nie jest to żaden park rozrywki ani płatna atrakcja. To zwykła, wąska uliczka, która powstała przypadkiem - artysta José Antonio Marín zamienił ją w galerię pod gołym niebem. I to działa lepiej niż niejedno muzeum czy plac zabaw. Dzieciaki nie potrzebują tu instrukcji obsługi. Po prostu zaczynają szukać, dotykać, kręcić się wokół. Możesz spokojnie usiąść na pobliskiej ławeczce i napić się wody, bo strefa jest zamknięta dla ruchu. A gdy już nacieszą oczy, masz pod nosem resztę Barrio de Santa Cruz - wąskie uliczki, donice z kwiatami, a w sezonie zapach jaśminu. To idealne miejsce na przystanek między zwiedzaniem zamku a popołudniowym odpoczynkiem.

Jeśli trafisz na święto Hogueras de Sant Joan w czerwcu, ulica zamienia się w jeszcze bardziej bajkowy spektakl - wokół pojawiają się rzeźby i dekoracje. Ale nawet poza festiwalem to lokalny hit, który rodzice z Alicante polecają sobie szeptem, bo dzieciaki wracają tu chętniej niż na plażę San Juan. Warto więc odłożyć na chwilę mapę z muzeami i parkami wodnymi, skręcić w boczną uliczkę i dać się zaskoczyć. Czasem najlepszą atrakcją dla dzieci jest po prostu kolorowy chodnik i odrobina wyobraźni.

Parki wodne i delfiny w jeden dzień - jak ogarnąć Terra Natura, Aqua Natura i Mundomar bez pośpiechu

Jeśli planujesz dzień pełen wrażeń pod Alicante, połączenie Terra Natury, Aqua Natury i Mundomaru w jednym wyjeździe jest jak najbardziej realne. Klucz tkwi w dobrej organizacji, bo te trzy parki leżą obok siebie w Benidormie, jakieś 40 minut autem od centrum Alicante. Warto ruszyć wcześnie rano, tuż po śniadaniu, żeby zdążyć zobaczyć najważniejsze punkty bez gonitwy i zmęczenia dzieci.

Zacznij od Mundomaru, bo pokazy delfinów i lwów morskich są najbardziej emocjonujące dla maluchów. Park otwiera się o 10:00, a pierwszy seans z delfinami zwykle odbywa się około 11:00. Wykorzystaj tę godzinę na szybki spacer między basenami i zagrodami - dzieciaki mogą pogłaskać papugi albo zobaczyć pingwiny. Po pokazie, który trwa około 30 minut, przejdźcie do Aqua Natury. To park wodny z basenami, zjeżdżalniami i strefami dla każdego wieku. Dla najmłodszych jest płytka laguna z brodzikami, starsze dzieci pokochają szalone rury i pontony. Warto zarezerwować tu około 2-3 godzin, szczególnie w upalne dni. Na miejscu znajdziesz leżaki i miejsca do rozłożenia ręcznika, a jedzenie w strefie gastronomicznej jest przeciętne, więc lepiej wrzucić do torby przekąski i wodę.

Popołudnie spokojnie możecie spędzić w Terra Naturze, która łączy ogród zoologiczny z botaniką. To miejsce jest mniej intensywne niż poprzednie parki - więcej tu przestrzeni do spacerów w cieniu drzew, a zwierzęta (od słoni po lemury) żyją w otwartych wybiegach. Dzieciaki mają szansę zobaczyć karmienie żyraf albo przejść przez tunel z małpkami. Uwaga: część ścieżek jest stroma, więc wózek może być wyzwaniem, ale na miejscu są wypożyczalnie elektrycznych pojazdów. Ostatnim akcentem dnia może być spacer po Benidormie - zjedzcie lody na plaży Levante albo podziwiajcie zachód słońca z punktu widokowego nad miastem. Całość da się ogarnąć bez pośpiechu, jeśli wyjdziecie z domu koło 9:00, a wrócicie przed 18:00.

Deskorolki, rowery i place zabaw - gdzie w centrum dzieci spalą energię za darmo

Centrum Alicante to nie tylko muzea i zabytki, ale też miejsca, gdzie najmłodsi mogą się wybiegać bez wydawania ani euro. Jeśli wasze dzieci mają dość stania w kolejkach, warto skierować się w stronę Explanady Hiszpańskiej. Ten długi, cienisty deptak przy porcie to naturalny tor przeszkód dla hulajnóg i rolek. Młodsze dzieciaki uwielbiają gonić gołębie między rzędami palm, a starsze mogą poszaleć na deskorolce po gładkim marmurze. To jedno z tych miejsc w Alicante, gdzie rodziny z dziećmi spędzają popołudnia, łącząc spacer z morskim widokiem.

Kawałek dalej, u stóp zamku Santa Barbara, znajdziecie kilka mniejszych placów zabaw wtopionych w zieleń. Nie są to może spektakularne parki rozrywki, ale mają jeden plus - siedzicie w cieniu, a dzieciaki biegają po bezpiecznych, ogrodzonych terenach. Na przykład przy wejściu na windę na Postiguet jest skromny, ale funkcjonalny zestaw zjeżdżalni i huśtawek. Jeśli chcecie połączyć zabawę z widokami, wejdźcie na wzgórze Benacantil - tam, na szczycie, przy zamku jest więcej przestrzeni, a przy odrobinie szczęścia traficie na lokalne rodziny piknikujące na trawie.

Prawdziwym hitem dla starszaków jest skatepark w parku La Ereta, tuż obok starówki. To betonowe misy i rampy, gdzie miejscowi deskorolkarze pokazują sztuczki, a twoje dziecko może spróbować swoich sił na rowerze BMX. Nie musicie mieć własnego sprzętu - w okolicy działają wypożyczalnie, a atmosfera jest luźna i przyjazna. Wieczorem, gdy miasto zwalnia, to właśnie te miejsca tętnią życiem. Dla rodzin z dziećmi to świetna alternatywa dla komercyjnych placów zabaw - zero kolejek, pełna swoboda i autentyczny klimat Costa Blanca.

Muzeum, w którym można dotykać - MARQ i warsztaty wykopaliskowe dla małych odkrywców

Jeśli twoje dziecko ma dość chodzenia po muzeach z zakazem dotykania, MARQ (Museo Arqueológico de Alicante) zmieni jego zdanie o zwiedzaniu. To jedna z tych alicante atrakcji dla dzieci, która łączy naukę z zabawą tak naturalnie, że maluchy nawet nie zauważają, że się uczą. W głównej części muzeum znajdziesz interaktywne stanowiska, gdzie można przesuwać ekrany, oglądać rekonstrukcje dawnych osad i słuchać opowieści o starożytnych cywilizacjach. Ale prawdziwą perełką dla rodzin z dziećmi są warsztaty wykopaliskowe. Na specjalnym stanowisku, wyglądającym jak prawdziwe stanowisko archeologiczne, dzieciaki dostają pędzelki i łopatki, żeby odsłaniać ukryte w piasku „skamieliny” i fragmenty ceramiki.

To nie jest zwykła atrakcja typu „popatrz i idź dalej”. Tutaj maluchy przez kilkadziesiąt minut wcielają się w rolę odkrywców. Pracownicy muzeum podpowiadają, jak odróżniać rzymskie amfory od iberyjskich naczyń, a dzieciaki notują swoje znaleziska w małych dzienniczkach. Dla młodszych, które nie mają jeszcze cierpliwości do wykopalisk, MARQ przygotował strefę z puzzlami i grami dotykowymi przy wejściu. Warto zarezerwować na to miejsce około dwóch godzin, bo przy wejściu często ustawiają się kolejki, szczególnie w weekendy i podczas ferii.

Zaletą MARQ jest też lokalizacja. Znajduje się tuż przy parku, w którym można odpocząć po intensywnym zwiedzaniu, a stamtąd na plażę Postiguet dojdziesz w dziesięć minut. Jeśli planujesz cały dzień w Alicante z dziećmi, warto połączyć wizytę w muzeum z popołudniowym spacerem po Explanadzie i lodami na molo. MARQ udowadnia, że muzeum nie musi być nudne, a warsztaty wykopaliskowe zostawiają dzieciom wspomnienia na długo po powrocie z Costa Blanca.

Rejs wzdłuż Costa Blanca - katamaran z widokiem na góry i pirackie historie

Rejs katamaranem wzdłuż Costa Blanca to dla dziecka przygoda, która zaczyna się jeszcze przed wypłynięciem. Zamiast typowego zwiedzania na sucho, dostajesz ruchomą platformę widokową i opowieści, które ożywają na falach. Z pokładu widać zamek Santa Barbara z innej perspektywy - nie jak z centrum miasta, ale jak górę, która wyrasta prosto z morza. Dla małych odkrywców to świetna okazja, żeby zobaczyć, jak wygląda Alicante od strony wody, a przy okazji złapać wiatr we włosy i pomachać do żaglówek.

Większość rejsów oferuje coś więcej niż tylko podziwianie widoków. Kapitanowie często wplatają w trasę pirackie historie - o skarbach ukrytych w jaskiniach wzdłuż wybrzeża, o statkach, które rozbiły się na rafach koło playa del Postiguet, albo o tym, jak dawni żeglarze orientowali się po gwiazdach. Dzieciaki słuchają tego jak baśni, a przy okazji zapamiętują, że za tą białą plażą rozciąga się miasto, a za nim wznoszą się góry, które chronią zatokę przed wiatrami. To lepsze niż sucha geografia w szkole.

Dla rodzin z dziećmi szczególnie polecam rejsy trwające około półtorej godziny - nie za długo, żeby nikt się nie znudził, ale wystarczająco, żeby zobaczyć zarówno plażę San Juan, jak i klify w stronę Santa Pola. Na pokładzie często są przezroczyste panele w podłodze, przez które widać ryby i fale. Jeśli traficie na spokojniejszy dzień, możecie nawet zobaczyć delfiny - one tu podpływają, bo prądy niosą im jedzenie. Dla maluchów, które nie lubią bujania, lepiej wybrać poranny rejs, kiedy morze jest gładkie jak stół.

Po powrocie do portu możecie od razu przejść na Explanadę, pospacerować w cieniu palm i opowiedzieć sobie, co najbardziej zapadło w pamięć. Dla dziecka to często pierwsze zetknięcie z tym, że morze to nie tylko plaża i piasek, ale też opowieści, które płyną razem z wiatrem.

Lody, churrosy i horchata - szlak kulinarny bez długiego siedzenia przy stole

Z dziećmi w Alicante nie musicie spędzać godzin w restauracjach, żeby poznać lokalne smaki. Miasto ma do zaoferowania cały szlak kulinarny, który pokonuje się na stojąco, spacerując między atrakcjami. Na początek klasyka - lody rzemieślnicze, które znajdziecie w każdej dzielnicy, ale najlepsze serwują w małych lodziarniach przy plaży Postiguet. Kosztują około 3-4 złote za gałkę, a smaki takie jak figa, migdał czy melon to prawdziwa ulga po zwiedzaniu zamku Santa Barbara.

Jeśli maluchy marudzą przy stole, postawcie na churrosy. W centrum, szczególnie w okolicy Explanady, są budki, gdzie podają je od razu, gorące i posypane cukrem. Idealne na szybki zastrzyk energii między wizytą w MARQ a placem zabaw w parku Canalejas. Starsze dzieci mogą spróbować horchaty - orzeźwiającego napoju z chufy, który w upały smakuje lepiej niż cola. Szukajcie autentycznych horchaterías, na przykład przy Barrio de Santa Cruz, gdzie lokalni producenci nie dodają tyle cukru, co w supermarketach.

Dla rodzin z młodszymi dziećmi polecam wizytę na targu Mercado Central. To nie tylko zakupy, ale i mała lekcja hiszpańskich zwyczajów. Kupcie kilka pomarańczy, kawałek manchego i świeże pieczywo - taki zestaw spakujecie do plecaka i zjecie na ławeczce z widokiem na zamek. Unikniecie w ten sposób nerwowego uspokajania dziecka w restauracji, a przy okazji zaoszczędzicie. Podczas festiwalu Hogueras de Sant Joan warto skusić się na lokalne słodkości, które sprzedają na straganach w centrum - to świetna okazja, żeby bez presji czasu spróbować czegoś nowego, bez długiego siedzenia przy stole.

Jednodniowe wypady z Alicante - wyspa Tabarca, ogrody Elche i kolejka na wzgórze Guadalest

Jeśli masz ochotę na coś więcej niż plażowanie, Alicante daje ci kilka świetnych opcji na jednodniowe wypady, które dzieci zapamiętają na długo. Najbliższa i najbardziej egzotyczna jest wyspa Tabarca. Rejs łodzią z portu zajmuje około godziny, a na miejscu czeka małe miasteczko otoczone murami, krystalicznie czysta woda i piaszczyste zatoczki idealne do brodzenia. Zabierzcie maski i rurki - pod wodą widać ryby i skały, a starsze dzieci mogą wejść na latarnię. Warto wybrać poranny rejs, żeby uniknąć tłoku i wrócić przed największym upałem.

Drugi pomysł to Elche i jego niezwykły gaj palmowy Palmeral, wpisany na listę UNESCO. To nie tylko park, ale prawdziwy las, w którym rośnie ponad 200 tysięcy palm. Dla dzieci największą frajdą będzie przejażdżka małą kolejką turystyczną, która jedzie przez najstarszą część ogrodów. Przy okazji możecie zajrzeć do Muzeum Archeologicznego i Historii Elche, gdzie wystawiona jest słynna Dama z Elche - kopia, bo oryginał jest w Madrycie, ale i tak robi wrażenie. Na miejscu jest też sporo placów zabaw, a w upalne dni szukajcie cienia pod palmami.

Jeśli macie ochotę na górskie widoki i odrobinę przygody, wybierzcie się do Guadalestu. To małe miasteczko położone na szczycie skały, z zamkiem i zapierającym dech w piersiach widokiem na zbiornik wodny. Sam dojazd serpentynami jest już atrakcją, a na miejscu dzieci mogą wejść na wieżę zamkową i zajrzeć do miniaturowych muzeów - na przykład zabawek czy soli. W sezonie działa też kolejka linowa, która podjeżdża na jeszcze wyższy punkt. Pamiętajcie tylko o wygodnych butach i zapasie wody, bo spacer po stromych uliczkach potrafi być męczący dla małych nóg. Każdy z tych wypadów to inny klimat i gwarancja, że dzień nie będzie nudny.

Pocztówka od autora

Tomasz Lewandowski

Redaktor podróżniczy - przewodniki, praktyczne porady i inspiracje na podróże życia.

Poznaj Tomasza
Tomasz Lewandowski